Był sobie chłopiec czyli kilka słów o Młodym Sheldonie

10/06/2018

Da się żyć bez dinozaurów czyli Zwierz o Jurassic Word: Upadłe królestwo

10/06/2018

A albo B nigdy Bi czyli o Alex Strangelove (ze spoilerami)

10/06/2018

Wczoraj wieczorem Zwierz postanowił obejrzeć nowy młodzieżowy film na Netflix – Alex Strangelove. Produkcja przez wielu porównywana jest do „Love, Simon” choć zdecydowanie mniej rozreklamowana. Ponieważ oba filmy wchodzą jeden obok drugiego (choć jeden na platformę streamingową, a drugi do kin) Zwierz chciał je porównać. Na razie musi powiedzieć – nie jest dobrze. I wpis z konieczności zawiera spoilery.

Alex Strangelove opowiada o naszym bohaterze – Alexie, który właściwie ma wszystko czego może pragnąć nastolatek. Doskonałe stopnie, wytyczony plan na przyszłość, kumpli, którzy może są niezbyt lotni ale za to niesamowicie lojalni i dziewczynę. Więcej, jego dziewczyna jest jego najlepszą przyjaciółką – razem robią internetowy program porównujący życie nastolatków z ich szkoły do życia dzikich zwierząt. Jedyne co mogłoby przeszkadzać Alexowi to fakt, że mimo 17 lat na karku i dziewczyny nie uprawiał jeszcze seksu. Ale wszystko ma się zmienić – bo hotel już zarezerwowany, dziewczyna chętna i tylko pojawia się jeden mały problem – na jednej ze szkolnych imprez Alex wpada na chłopaka który całkiem mu się podoba. I co teraz ma począć nasz przewodniczący szkoły?

 

Alex Strangelove to z jednej strony, całkiem przyjemny film o dorastaniu. Bohaterowie są napisani zgodnie z pewnymi typami ale bez przesady. Alex jest grzecznym i nieco neurotycznym kujonem ale nie aż tak bardzo by nie imprezować z przyjaciółmi, którzy kupują toksyczne żaby by się nimi naćpać (tak jest tu taki wątek). Dziewczyna Alexa Claire jest bystra wygadana i sympatyczna – ale nie tak, że wydaje się napisana tylko po to by wygłaszać błyskotliwe kwestie. Do tego koledzy, przyjaciele, znajomi – wszyscy zachowują się mniej więcej tak jak zachowałyby się nastolatki – przyjaźnie i niechęci nie są tak oczywiście nakreślone jak w typowym tego typu filmie – bo twórcy jednak zakładają, że szkolne podziały mogą być nieco bardziej skomplikowane. Do tego sama fabuła – w dużym stopniu pozbawiona jakichś większych zwrotów akcji jest całkiem nieźle zarysowana – ot grupa nastolatków pod koniec ostatniego roku szkoły gdzie już w zasadzie wszystko co miało się rozegrać się rozegrało i teraz wszyscy mają chwilę czasu by imprezować i zastanawiać się czy w ogóle mają jakikolwiek plan na przyszłość. Albo jaką właściwie mają orientację seksualną.

 

Tu właśnie pojawia się problem. Mamy Alexa który ma dziewczynę, i jak film nam sugeruje, choć z nią nie sypia – to chciał być z nią w związku i ogólnie – jest w nim szczęśliwy. Potem pojawia się Elliot – chłopak z zupełnie innego środowiska, z którym Alexa łączy raczej pociąg fizyczny niż jakaś głębsza znajomość. W pewnym momencie – skonfundowany Alex dochodzi do logicznego wniosku – jest biseksualny. Wyjawia to przyjacielowi, który wygłasza długą przemowę, że teraz to wszyscy eksperymentują ze wszystkim i w ogóle już prawie nikt nie jest hetero.  I że tak naprawdę to Alex na pewno nie jest biseksualny tylko po prostu mu się wydaje. W toku filmu okazuje się, że rzeczywiście głupiemu Alexowi tylko się tak wydawało – w istocie jest homoseksualny, co próbował wyprzeć, albo – jak sugeruje film zapomnieć, ale nie może tego już dłużej ukrywać. To dobre zakończenie bo bohater odkrywa kim naprawdę jest.

 

I teraz żeby było jasne – fajnie że powstają filmy o coming outcie dla młodych ludzi. Fajnie że jest ich coraz więcej. To naprawdę super sprawa. Ale to co robi ten film przynajmniej z mojego punktu widzenia jest naprawdę straszne. Bo ten film właściwie przyjmuje optykę, że to nic złego, że Alex okazał się gejem – kibicują mu wszyscy jego koledzy. Ale już pomysł by okazał się bi – jest przez ten film traktowany jako niedorzeczny. Sama propozycja zostaje odrzucona w najbardziej nie pasującym stylistycznie do filmu monologu. Ostatecznie film który chce przemawiać w imię różnorodności dość jasno stwierdza że zasadniczo rzecz biorąc są dwie opcje – heter albo homo, zaś wszystkie wariacje pomiędzy czy obok traktuje jako przedziwną modę, coś  co można odrzucić właściwie na wstępie. Oglądając film nie byłam do końca  w stanie uwierzyć, że produkcja po prostu tak jednoznacznie przyzna przed widzami, że co jak co ale bohater nie może być biseksualny.I problemem nie jest wybór scenarzystów (zresztą scenariusz jest oparty na osobistych przeżyciach twórcy) – tylko samo podejście do samej wizji że bohater mógłby być biseksualny.  To takie natychmiastowe odrzucenie – jakby to była największa bzdura.

 

 

Co więcej – historia opowiedziana w filmie – przynajmniej zdaniem Zwierza, tylko by na wybraniu tej opcji zyskała. Po pierwsze – ładnie by się to wpisało w całkowitą konfuzję bohater. Po drugie – nareszcie zagwarantowałaby jakąkolwiek reprezentację młodym biseksualnym dzieciakom, które dopiero mają problem by znaleźć jakąś swoją reprezentację na ekranie nie mówiąc już o podpowiedzi jak dokonać coming outu (który może być skomplikowany kiedy rodzice czy znajomi mogą ci np. wypominać że masz dziewczynę więc coś sobie wmówiłeś). Na koniec zaś – można byłoby wtedy pokazać że takie uświadomienie sobie własnej biseksualności – niekoniecznie by cokolwiek w problemie Alexa rozwiązało. Wręcz przeciwnie można byłoby pokazać, że biseksualizm nie rozwiązuje magicznie problemów tego czy się woli chłopaków czy dziewczyny – a już na pewno nie rozwiązuje problemu – kiedy masz dziewczynę a spodoba ci się chłopak. Osobiście uważam że film akurat miał wszystkie narzędzia by opowiedzieć tu doskonałą historię. Historię, której z tego co wiem nie opowiedział jeszcze dobrze żaden film młodzieżowy.

 

Strasznie mi przykro ilekroć biseksualizm jest traktowany jako jakiś egzotyczny pomysł – który po prostu należy odstawić na bok i skupić się na prawdziwym szukaniu swojej orientacji. Zwłaszcza, że przecież – to nie jest tak, jak wmawia nam kultura popularna że biseksualistów nie ma. Są i to nawet – dość często. W niektórych badaniach wychodzi że osób deklarujących się jako biseksualne jest w społeczności tyle samo albo niekiedy nawet więcej co osoby deklarujące się jako homoseksualne – czy wywnioskowalibyście to z kinematografii? Raczej nie. W kinematografii biseksualni są najczęściej zepsuci ludzie, diabły albo wampiry. A w Alex Strangelove bycie biseksualnym jest równie nowe i dziwne, co bycie panseksualnym. Zresztą w jednej strasznej scenie film wkłada do jednego worka „nowości” biseksualizm, asekusalność, czy osoby transeksualne – co w ogóle jest przedziwne biorąc pod uwagę jak to wszystko jest od siebie daleko. Film jakby chce otwierać drzwi i pokazywać skonfundowanie młodego człowieka w poszukiwaniu swojej tożsamości. Ale jednocześnie – strasznie drzwi zamyka wytyczając bohaterowi tylko dwie opcje, inne odrzucając. I trudno pojąć jak w filmie – który w sumie przez połowę  produkcji dąży do pewnej dość logicznej (i nareszcie nowej z punktu widzenia kinematografii młodzieżowej) konkluzji następuje taki nieprzyjemny – zupełnie nie pasujący do akcji zwrot.

 

Ale tego nie zrobił. Zamiast tego dostajemy opowieść o coming oucie, która z jednej strony jest bardzo pozytywna i wspierająca, z drugiej – ojej jak ona wtłacza bohaterów w różne role. Pod sam koniec kiedy bohaterka dowiaduje się, że jej chłopak jest gejem pozostaje jej tylko wierna przyjaźń i wsparcie. Osobiście mam poczucie, że powinno się trochę jednak więcej powiedzieć o tym, że dziewczyny w takich sytuacjach mają prawo czuć coś innego niż przyjaźń i wsparcie. Mogę z własnego doświadczenia powiedzieć, że uczucie jakie się przeżywa kiedy chłopak rzuca cię z takiego powodu jest bardzo skomplikowane i warte lepszego pokazania. Bo to jest niesamowicie bolesne – chociażby dlatego, że człowiek czuje się zdradzony czy trochę też upokorzony. I o tym wszyscy powinniśmy też pamiętać – chociażby dlatego, że to rzeczywiście nie jest dla nikogo prosta sytuacja. Ale pomijając nawet ten wątek. Historia kończy się właściwie takim przymuszeniem Alexa do coming outu na szkolnej imprezie. I trochę tego wątku nie rozumiem – zawsze czuję się źle jak bohaterowie zostają właściwie postawieni w sytuacji w której muszą pokazać całej szkole swoje uczucie. Bo w fantazji to nic się nie stanie. Ale nie żyjemy w fantazji, a poza tym – każdy ma prawo decydować co komu i kiedy o sobie powie. I byłoby miło gdyby te filmy brały to pod uwagę, zamiast czynić z takich obowiązkowych publicznych scen momenty najbardziej romantyczne (co w ogóle tyczy się jakichkolwiek wymuszonych publicznie deklaracji uczuć niezależnie od orientacji bohaterów)

 

Film robi też jeszcze jedną rzecz co do której nie jestem szczególnie przekonana. Kiedy poznajemy Alexa (który mówi sam do siebie, prowadząc wewnętrzną narrację) poznajemy chłopaka który zdecydowanie uważa że dobrze siebie zna i wie co go czeka w przyszłości. Jednak pod sam koniec – kiedy bohater jest już bardzo zagubiony i nie do końca wie jak się określić dostajemy nagle wspomnienie z przeszłości, z którego wynika, ze Alex od najmłodszych lat doskonale wiedział, że jest homoseksualny tylko w obawie przed homofobią otoczenia, zdecydował się to wyprzeć w nadziei, że mu przejdzie albo, że jak spotka stosowną dziewczynę to wszystko się wyprostuje. Osobiście nie przepadam za tym zabiegiem z dwóch powodów. Po pierwsze – twórcy wyrzucają przez okno cały wątek takiej totalnej konfuzji młodego człowieka odnośnie własnej seksualności – wskazując, że jeśli nie wiesz jako nastolatek dokładnie kim jesteś to znaczy, że coś wyparłeś. Co osobiście wydaje mi się dość opresyjne. Wiem, że są młodzi ludzie którzy wypierają swoją seksualność ale jest też sporo młodych ludzi, którzy nie potrzebują traumatycznych przeżyć by nie wiedzieć do jakiej szufladki się włożyć. Druga sprawa nie dotyczy samej problematyki orientacji seksualnej tylko sposobu prowadzenia narracji. Otóż twórcy przez cały film opowiadają nam historię o chłopaku który jest zaskoczony sytuacją w jakiej się znalazł, tylko po to by potem – na własny użytek powiedzieć „A nie w sumie bohater od początku był homoseksualistą i o tym wiedział”. Z punktu widzenia narracji to jest czyste lenistwo.

 

Na sam koniec – mam problem z tym, że w tym filmie właściwie nie ma rodziców. Poza wymagającym ojcem i oczywiście – chorą na tajemniczego raka matką bohaterki. Czy naprawdę nie da się napisać jakiegoś młodzieżowego filmu gdzie będą rodzice i wszyscy będą żyli i żadna matka nie będzie śmiertelnie chora. Czy naprawdę jedyny sposób by napisać matkę to ją w jakiś sposób zainfekować scenariuszowym rakiem? To jest taka straszna klisza która sprawia, że wszyscy bohaterowie żyją właściwie w cieniu jakichś zmarłych bądź ciężko chorych matek. Większość dzieciaków ma rodziców którzy jakoś żyją. I odgrywają rolę w ich życiu. Zawsze mam problem jak takie historie pomijają rodziców bo w sumie to jest niesłychanie ważny komponent w dyskusji nad tym – jak bohaterowie podchodzą do ewentualnego coming outu. Założenie że wszyscy rodzice będą wyjściowo niezadowoleni nie ma trochę sensu. Z drugiej strony – skonfrontowanie postaw rodziców z coming-outem ich własnego dziecka to zawsze dobry obrazek tego jak bardzo ludzie potrafią mówić jedno a myśleć drugie (w obie strony).

 

Jestem w stanie zrozumieć, że Alex Strangelove ma być w pewnym stopniu filmem afirmacyjnym. Odwróceniem się od produkcji pełnych dramy i łez w kierunku typowej produkcji młodzieżowej gdzie pozwala się bohaterowi na dobre zakończenie, powszechną akceptację i taniec na szkolnej imprezie w ramionach ukochanego. Cieszę się że dzieciaki które dziś przechodzą przez okres odkrywania swojej seksualności mają takie filmy – bo skoro ja takie miałam o hetero dzieciakach to mogą się też takie przydać dzieciakom o innej orientacji. Ale jednocześnie – nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego scenarzyści robiąc bajkę dla jednych dzieciaków muszą innym mówić „Alex jest okej ale wy to chyba przesadzacie”. Czy naprawdę nie dałoby się tego opowiedzieć lepiej? Moim zdaniem – zdecydowanie tak. Poza tym – byłoby miło gdyby dziewczyna Alexa nie była tylko narzędziem w jego dochodzeniu do pewnych wniosków. Kurczę – niezależnie od orientacji, trzeba się szanować i być wobec siebie szczerym. I pokazywać że ranienie ludzi ma swoje konsekwencje. Niezależnie od orientacji.  Być może te wszystkie zastrzeżenia mogą się wydać wydumane, ale ostatecznie po obejrzeniu tego filmu miałam poczucie, że może i twórcy chcieli pomóc dzieciakom w coming oucie, ale przy okazji – dość dobrze pokazali jak bardzo wiele jest jednak nierówności – nawet w tym jak podchodzimy do mniejszości.

 

Warto jeszcze wspomnieć, że film ma taką narrację w której wszystko co nie wpisuje się w pewien binarny podział – hetero albo homo jest dziwne – do tego stopnia, że twórcy jakoś niekoniecznie starają się sprawdzić co wykorzystywane przez nich terminy znaczą. W jednej ze scen dziewczyna narzeka, że chłopak który się jej podoba jest gejem i niestety nie mogą być razem – gdyby chociaż był bi albo „poly” wzdycha. Po czym tłumaczy nieświadomemu Alexowi, że „polyamory” to taka nowa rzecz z którą dzieciaki w szkole teraz eksperymentują. Problem w tym, że w przypadku sytuacji w której podoba ci się chłopak który jest gejem poliamoria niczego nie rozwiązuje. Bo w związku poliamorycznym nadal byłby gejem – poliamoria jest w pewien sposób przeciwieństwem monogamii ale nie oznacza, że osoby zaangażowane w takie związki zmieniają orientację seksualną. To, że chłopak nie chce być z tą dziewczyną w związku nie zmieniłoby się gdyby uznawał związki poliamoryczne. Inna sprawa – mam już trochę dość wątku w którym każda przyjaciółka homoseksualnego chłopaka marzy o tym by być z nim w związku. To jest taka straszna klisza w której za każdym homoseksualnym chłopakiem kroczy jakaś dziewczyna, która rzecz jasna się w nim podkochuje.

 

Przy czym nie mam zarzutów do gry aktorskiej czy poziomu realizacji produkcji. To jest taka przyjemna produkcja młodzieżowa, z ładnym chłopcem w roli głównej i sympatycznymi postaciami na drugim planie. Jest tu kilka pomysłów z innych filmów (szkolne życie niczym dżungla pojawiało się np. w Wrednych dziewczynach), jest tu trochę całkiem codziennych problemów. Film ma dobre tempo i w sumie ogląda się go z zainteresowaniem. Twórcy zrobili jedną rzecz dobrze, to film bez czarnych charakterów. To nie jest film o tym, że jacyś ludzie są źli. Wręcz przeciwnie – wszystkie nastolatki w sumie są sympatyczne i nawet troskliwe. Tak więc ogólnie – film jest całkiem dobrą produkcją młodzieżową,  do tego – cudownie prawdziwą w materii języka, bo bohaterowie naprawdę klną – i to mniej więcej tak jak mogliby kląć młodzi ludzie. Do tego – kiedy pojawia się np. wątek pierwszej wspólnej nocy bohaterów to film bardzo ładnie pokazuje jak bardzo nieefektowne potrafią być takie pierwsze razy – tu trzeba im naprawdę pogratulować taktu ale i realizmu. Ostatecznie myślę, że  może należałoby się cieszyć że Alex Strangelove nie jest dobrym filmem bo to znaczy, że obyczajowe produkcje o homoseksualnych nastolatkach osiągają poziom netflixowych produkcji o heteroseksualnych nastolatkach. Może to oznaka normalności. I tylko biseksualnych dzieciaków żal. Bo jak twierdzi film jeśli nie słuchają Panic at the Disco, i nie podniecają ich wampiry, to im się tylko wydaje. I to jest tak głupie, że aż smutno słuchać.

PS: Nie uważam by to był film jakoś niesamowicie szkodliwy. Raczej film który pokazuje, że paradoksalnie narracja o coming oucie też potrafi być opresyjna.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...