50 tysięcy osób nie może się mylić czyli to był dobry luty

02/03/2015

Złudzenia i Marzenia czyli zwierz o Middlemarch

02/03/2015

Bolało czyli zwierz ogląda rodzime seriale

02/03/2015

od polskich produkcji serialowych zwierz zwykle trzyma się jak najdalej. Jest to połączenie przekonania o tym, że nic dobrego na zwierza nie czeka w naszych stacjach i niesamowicie bogatej oferty zagranicznej. Ale czasem zwierz sprawdza – kto wie, może coś się zmieniło.

4516cf50-aad0-11e4-88e6-0025b511226e

Polskie produkcje są jak rodzina – najlepiej wypadają na zdjęciach promocyjnych

Tym razem zwierz wziął na warsztat nowości, które mają nas wprowadzić w serialową wiosnę. Zwierz być może obejrzałby ich więcej gdyby nie fakt, że po trzech różnych odcinkach miał ochotę już nigdy więcej nie oglądać niczego wyprodukowanego w kraju. Trzy produkcje to „Mąż czy nie Mąż”, ‚Nie rób Scen” oraz „Strażacy” – jak widzicie zwierz zdecydował się tylko na programy fabularne – nie próbując stanąć oko w oko z kolejnymi talent czy celebrity show (większość ramówki Polsatu), no i jednak po dłuższym zastanowieniu zwierz nie obejrzał całego pierwszego odcinka docu dramy „Słoiki” (zwierz obejrzał dziesięć minut ale kiedy bohater mieszkał w wielopokojowym mieszkaniu na Ursynowie a w pracy naśmiewał się z niego rdzenny Warszawiak, zwierz wyłączył. Głównie dla zdrowia psychicznego). Zwierz   także postanowił że kto inny będzie oglądał serial „Służby specjalne”.  Trzeba jednak jakoś dbać o higienę umysłową. Nie jest to więc przegląd wszystkich produkcji jakie zaszczycą nasze ekrany tej wiosny. Ale absolutni wystarczająca próbka by napisać wpis na blogu.

0003Z75N852SUUQ6-C116-F4

Zwierz zasze poleca oglądać przestrzenie w TVNowskich serialach. To jak odpowiedź na pytanie jak nigdy nie będziesz żył drogi widzu bo cie nie stać

Zacznijmy od serialu „Mąż czy Nie mąż” to produkcja komediowa. Punkt wyjścia jest komediowy wielce. Mąż głównej bohaterki puścił ją w trąbę i udał się z jakąś młodą dziewczyną na kilka miesięcy. teraz wraca i pragnąłby powrócić do żony – z którą dzielił dom, sklep i córkę.  Pojawia się więc na progu i twarda wcześniej żona od razu zaczyna się wahać bo przecież to niby nie mąż (nie mają ślubu) ale tyle ich łączy no i poza tym niby ma wady ale jednak tyle lat byli razem. No i jakoś łatwiej dać mu w końcu zamieszkać w osobnym mieszkaniu na piętrze niż zupełnie go z życia wykreślić, zwłaszcza że córka mimo, że nastoletnia za ojcem tęskni. Mąż zaś to taki uroczy człowiek, że właściwie wyrzutów sumienia większych nie ma, pomieszkuje u kolegi i (uwaga dowcip) co chwila zostawia gdzieś jego samochód albo rower i zawsze ma dobre usprawiedliwienie.  Tyle jeśli chodzi o fabułę, w której rzecz jasna kobieta zdradzona i porzucona tak naprawdę coś do męża czuje, a porzucający facet to taka miła ciamajda któremu coś odbiło. Odłóżmy jednak na bok prawdę psychologiczną odcinka a zajmijmy się tym jak cudownie oddaje on realia polskie. Oto nasze małe małżeństwo/nie małżeństwo żyje w domu który jest po prostu prześliczny – na wszystko zarabiają małym sklepem z materiałami do remontów. To jednak nic w porównaniu z willą w której mieszka kolega naszego bohatera – analityk finansowy. Kiedyś w tak luksusowych wnętrzach mieszkali ludzie z seriali o elitach finansowych – najwyraźniej standardy się mocno zmieniły. Co więcej serial próbuje nas przekonać że ktokolwiek ma tu problemy finansowe – co patrząc po wykreowanym świecie każe przeciętnemu Kowalskiemu czuć się jak przedstawiciele skrajnej biedy.  Zwierz przypuszcza że czeka nas teraz kilka sezonów uroczego przekomarzania się nie żony z byłym nie mężem. Aż w końcu to sąsiedztwo znów zamieni się w radosne wspólne stadło. Paradoksalnie jednak ten odcinek – mimo, że nudny i po prostu nie śmieszny był z całego zestawienia z jakim spotkał się zwierz najbardziej znośne.  Magdalena Schejbal i Marcin Perchuć grający małżeństwo/nie małżeństwo są całkiem znośni i da się ich jakoś na ekranie znieść bez zgrzytania zębami. Natomiast ich córka grana przez Magdalenę Żak to nawet zwierz widziałby z jakimś serialu z treścią.

507973f6-be81-11e4-9172-0025b511229e

„Słyszałem kiedyś o dobrze napisanej kobiecej postaci” „Ale jak to mówiła coś?” 

Kolejna produkcja TVN to Nie rób scen. Zwierz w ogóle musiałby tu wygłosić długą mowę o tym jak nienawidzi sformułowania „nie rób scen” – bo zwykle oznacza to – „przyjmij moją wrażliwość” ale to inna sprawa. Nie rób scen to jedna z tych komedii o kobietach, życiu i małżeństwie oraz dzieciach. Panie spotykają się na ławeczce przy placu zabaw, omawiają problemy a przy okazji swatają niezamężną koleżankę policjantkę. Problemy pierwszego odcinka – poruszające – jedna z bohaterek ma za długie włosy na nogach bo boi się zmienić kosmetyczkę a ta do której chodziła od 14 roku życia ślepnie. Daje to powód do wielu żartów odnośnie włosów na nogach kobiety i jeszcze przechwałek że jak cudownie nie mieć włosów na ciele. Boki zrywać. Drugi wątek to dziewczyna która umawia się z facetem który ma bardzo denerwujący śmiech. Zwierz musi przyznać, że widział wątek pt. „facet jest miły ale muszę z nim zerwać z powodu jednej dziwacznej cechy” tyle razy w Seksie w Wielkim Mieście że już nigdy więcej nie wyda się on zabawny czy oryginalny. Ale oba te wątki (prześmieszne nie?) bledną wobec wątku trzeciego.

nie-rob-scen-11

Trzy kobiety na ławce w parku dzieci pilnują. No bo co innego miałby robić

Oto córeczka bohaterki granej przez Joannę Brodzik jest za gruba. Dziecko ma na oko 6 lat i wszyscy mówią że grubas i pulpet. Matka ma ją odchudzić. Jaki więc jest problem z wątkiem? Problemy są trzy. Pierwszy – do szału zwierza doprowadziła scena wizyty u lekarki gdzie ojciec cały czas wyrzuca matce że karmi źle córkę. A co to facet nic zrobić nie może? Tylko winą żony jest waga dziecka? Jak widzi że córka je za dużo słodyczy to co ma szlachetnie milczeć? Druga sprawa – jak radzimy sobie z problemem? Oczywiście matka winna to i matka idzie z córką na zajęcia gimnastyki dla dzieci (obok jest sklepik z lodami więc dziewczynka oczywiście tyje zamiast chudną). Skoro wszyscy w rodzinie wiedzą że matka nie umie niczego córce odmówić to może na zajęcia z dzieckiem ruszyłby się ojciec? Na sam koniec – największy problem zwierza – mogli wybrać grube dziecko. Dziewczynka którą wybrano do serialu ma miłą okrągłą buzię, ale gdzie tam grubas, czy pulpet czy dziecko wychodzące poza wszelkie centyle. Nie ma to jak wmówić kolejnej grupie że jest za gruba. Dzieci należy zdrowo karmić i zapewniać im ruch ale jak chce się pokazać grube dziecko to serio można takie wybrać. Oczywiście w następnym odcinku sprawy nie będzie.

635569900385431904

Poznajcie serialowe grube dziecko i ojca dziewczynki który najwyraźniej słabo się do wychowania poczuwa

Jednak słabość tych komediowych produkcji blednie wobec tego jak złym serialem są Strażacy. Pomysł w sumie niezły – seriali medycznych – lepszych i gorszych dorośliśmy się przez lata kilku, ale serialu strażackiego – jeszcze nie. Tymczasem takie Chicago Fire dobrze sobie radzi o ogólnie praca strażaka ciekawą jest i ma wszystko czego potrzeba serialom dramatycznym czyli bliskie spotkanie ze śmiercią i niebezpieczeństwem. Problem jednak w tym, że telewizja polska osiągnęła coś co wydawało się niemożliwe – zrobiła najnudniejszy i najbardziej pozbawiony emocji serial o strażakach w historii telewizji. W pierwszym odcinku jest scena w której jednocześnie : facet dostaje zawału, słup wysokiego napięcia strzela prądem, kobieta jest uwięziona pod ciężarówką i może się wykrwawić. Sami rozumiecie, że widz powinien umierać z napięcia. Tymczasem jest to scena nudna. Dosłownie nudna. Pozbawiona napięcia (przy czym warto dodać że w serialu Strażacy niczym w telenoweli – kiedy jest ważna czy dramatyczna scena dostajemy takie nagłe zbliżenie na twarz bohatera), w ogóle cała akcja ratunkowa pokazana w odcinku jest po prostu nudna, montaż jak sprzed pół wieku o muzyce nie wspominając. Ale to pikuś w porównaniu z dialogami. Mój ulubiony brzmi mniej więcej tak:

Strażak 1: Bycie Strażakiem to jest służba

Strażak 2: To zawód jak każdy inny

Strażak 1: To zawód ale też coś więcej, to jest służba.

Strażak 2 (ewidentnie chce pwoiedzieć że to zawód jak każdy inny ale nie mówi nic zajęty robieniem złego wyrazu twarzy bo akurat jest na niego dramatyczne zbliżenie).

uid_04f13c8f9797891d4f385d34137a9e901423509118686_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355

Dzielni mężczyźni i kobieta w sukience (w pierwszym odcinku nie ma kobiety strażaka ale może to ulegnie zmianie – jak wskazuje zdjęcie promocyjne)

Drętwe dialogi to w naszej telewizji rzecz powszechna ale dialogi w których nie ma treści to koszmarna zaraza. Ale nie tylko o dialogi chodzi. Liczy się też jak są podawane. Widzicie w serialu mamy dwóch głównych bohaterów tego dobrego (Zakościelny) i tego złego (Wesołowski). Ich konflikt jest tak schematycznie napisany że zwierz naprawdę nie wiedział czy śmiać się czy płakać czy błagać o uwolnienie go od cierpień. Wesołowski jest zły więc ma ciemne włosy zaczesane do tył, nie zmienia wyrazu twarzy i mówi prostymi zdaniami. Jest bucem więc oczywiście nie ma racji i brakowało tylko żeby łaził po remizie głaszcząc białego kota. Serio to najbardziej karykaturalna zła postać jaką zwierz od dawna widział. Z kolei Zakościelny błyska okiem błękitnym, jest szczery i dobry i uspokoi kobietę uwięzioną pod samochodem co prawda jeździ po mieście motocyklem na pełnym gazie, ale to nasz chłopak więc go lubimy. Co prawda zdaniem zwierza kwadratowa szczęka aktora powinna zbierać jakieś 70% jego gaży ale jest w tej postaci jakiś przebłysk życia. Ukochaną naszego dzielnego bohatera gra Wronika Rosatti – tu wiolonczelistki. Piękne dziewczę ćwiczy do upadłego by dostać stypendium ale na finałowym przesłuchaniu nie umie zagrać póki nie pojawił się jej luby. Ogólnie chwilowo mamy wizję „Męska rzecz wyciągać ludzi z samochodów, a kobiecą wiernie czekać i się martwić”. Choć serial wprowadza ciekawy zabieg bo chyba jeden z bohaterów zdoła skleić samolocik z synkiem (Kiedy to mówił zwierz zakładał że już po nim). Przy czym widać, że Telewizja Polska uczy się od TVN i do pięknych mieszkań (biel kolorem sezonu) dochodzą jeszcze przepiękne ujęcia Warszawy – gdzie praktycznie nie ma samochodów na ulicach zaś ludzie mieszkają oczywiście w domach przy Placu Zbawiciela co by się w oku kamery zmieściło ładne ujęcie z Tęczą (Tęczę kocham ale niechże ktoś w tym kraju mieszka na blokowisku).  O ile produkcje TVN może jeszcze tłumaczyć ich zamierzony lekki charakter, o tyle dramatyczny serial o strażakach gdzie człowiek ma ochotę iść zrobić sobie kawę w czasie akcji ratunkowej to synonim klęski. Strażacy to jest dokładnie ten serial podczas którego dusza widza cierpi. Bo nie tylko co chwilę scenariusz potyka się o jakieś tragiczne klisze albo dialogi, które należałoby wyciszyć i podkładać pod nie własne – wtedy może by całość miała sens.

01_Strazacy_fotografie_Grzegorz_Golebiowski020

Jak rozpoznać złego człowieka. Ubiera się na czarno, zaczesuje włosy do tył, patrzy pustym wzrokiem, tęskni do domu bo pewnie musi nakarmić kota którego nie pozwolono mu znów przynieść do pracy (pewnie dlatego taki sfrustrowany)

Kiedy zwierz spotyka się z zarzutami, że nie ogląda polskiej telewizji bo jest do niej uprzedzony to zawsze zadaje sobie pytanie czy nie ma w tym odrobiny prawdy. Bo jasne zwierz od polskich produkcji wymaga nieco więcej. Kiedy ogląda amerykański serial rzadko zadaje sobie pytanie czy mieszkania bohaterów odwzorowują to jak mieszka przeciętny mieszkaniec USA, podczas gdy w przypadku polskich produkcji jest to jedna z najbardziej denerwujących go rzeczy. Podobnie w przypadku seriali amerykańskich czy brytyjskich zwierz rzadko zadaje sobie pytanie o realizm poszczególnych scen. Ale wiecie dlaczego? Bo takie rzeczy zauważa się wtedy kiedy niedomaga scenariusz, kiedy miało być zabawnie a nie jest, kiedy aktorzy – nawet jeśli czasami są całkiem nieźli, po prostu nie mają co grać.  Tymczasem polskie seriale są cały czas produktami, które powodują ból zębów. Te TVNowskie są śliczne i wymuskane, dobrze i sprawnie nakręcone ale cóż z tego kiedy prezentują poziom humoru jakbyśmy mieli wczesne lata 60. Najśmieszniejsze są kobiety, teść chodzący po domu w samych gatkach, i kumple nie rozumiejący swoich żon. Z kolei TVP kręci seriale w sposób tak staromodny że aż dziw bierze – widać że serial musi mieć spory budżet (rajd wozem strażackim po Warszawie musi kosztować) ale nie przekłada się to na sposób filmowania. Statyczne zdjęcia, montaż taki, że Ostry Dyżur z lat 90 zjada go na śniadanie i jeszcze ewidentnie ktoś za kamerą krzyczący na aktorów „Nie, nie z uczuciem tylko głośno i wyraźnie jak na szkolnej Akademii”. Innymi słowy koszmar.

faec084eb405eb3e7f81d1986335083a

 ” A gdyby to była wasza matka?” czyli dzielni mężczyźni i wielkie dylematy

Zwierz jest trochę jak Bond i ma hasło „Nigdy nie mów nigdy”, co oznacza, że pewnie za rok zwierz znów postanowi sprawdzić czy może w Polsce nauczono się robić seriale (z tego powodu zwierz obejrzał w tym sezonie też odcinek Ciszy nad Rozlewiskiem ale tego opisywać nie będzie bo nie chce byście umarli z nudów i zażenowania). Na razie jednak zwierz pozostanie na swojej kulturalnej emigracji. Dobrze mu tutaj, odcinki mają fabułę, aktorzy mają co grać i jeszcze seksizm nie wylewa się tak z ekranu jak w naszych „zabawnych” produkcjach. Jednocześnie zwierz nie może się pozbyć refleksji, że gdyby te wszystkie seriale tak strasznie nie próbował nie dziać się w Polsce, wyszłoby im to na dobre. Wiecie gdyby ludzie mieszkali w takich  niewielkich mieszkaniach jak wszyscy, gdyby studenci mieli klitki z meblościanką, gdyby wszystko nie lśniło a czworo młodych ludzi spotykało się na piwie. Gdyby zamiast z niedowidzącej kosmetyczki pośmiać się z tego co naprawdę nas na co dzień spotyka, gdyby ci cholerni Strażacy – nawet za cenę jednej czy dwóch scen akcji – mieli charaktery. I choć raz przeklęli i zbierali na motocykl bo ich nie stać.  No i żeby kobiety tylko nie czekały na facetów. W ogóle żeby jakoś tak było, że da się to obejrzeć bez walenia głową w klawiaturę. To nie możliwe by w takim dużym kraju nie dało się wyprodukować serialu telewizyjnego który nie doprowadza zwierza do płaczu. No dalej próbujcie. Zwierz za rok znów będzie gotowy by się z polskim serialem mierzyć. A teraz musi odpocząć.

Ps: Najśmieszniejsze jest to, że przez te kilka lat od czasu kiedy zwierz zaczął pisać bloga dostępność polskich produkcji w Internecie zmieniła się ze średniej na doskonałą. Zwierz bez stresu obejrzał te wszystkie produkcje na serwisach VOD gdzie reklamy są krótkie a programy do pokazywania seriali dobrze działają. Co w sumie zwierzowi się strasznie podoba, bo taki powinien być współczesny standard każdej telewizji.

Ps2: Zwierz wie, że gdzieś tam w przestrzeniach błąka się plan zwierza o czym będzie pisał jak zwykle gdy robi się plany to biorą one w łeb. Ale zwierz o wszystkim pamięta i napisze (już część napisał więc trochę planów zrealizował)

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Tak bardzo się zgadzam w kwestii „Strażaków”! Ta scena akcji to jakaś masakra (ironia losu, jak oglądałam powtórkę, to niedaleko mojego domu ktoś podpalił trawę, całkiem dużo tej trawy, no i przyjechała straż pożarna. Akcja gaszenia pola była bardziej wciągająca niż ratowanie tej kobiety z samochodu). A Wesołowski to przesadził, serio. W czasie oglądania dołączył do mnie mój tata i po 2 sekundach już wiedział, że to jest ten zły, mimo, że bohater nie zdążył się nawet odezwać. No i hitem jest praca kamery, te zbliżenia.. I na to idą pieniądze z abonamentu?

  • Hanayome -San

    A ja czekam na Ranczo. Dostanę na urodziny Ranczo. I będę oglądać Ranczo. Jakie inne produkcje w polskiej telewizji? :D

    • Ponura

      O co chodzi z tymi zachwytami nad Ranczem? Próbowałam obejrzeć 1 odcinek i odpadłam po jakichś 10 minutach…

      • Hanayome -San

        Myślę, że może chodzić o to jak silną odczuwasz potrzebę pośmiania się z mentalności mieszkańców polskiej wsi czy też małego miasteczka. ^^

        • Ponura

          Ale wiesz, to mnie właśnie ani nie śmieszyło, ani to dobrze zagrane nie było…

          • Lena Kozłowicz

            Zgadzam się, Ranczo to żenujący koszmarek, a obraz wsi przeniesiony chyba z XIX wieku.

          • Widziałam ostatnio kilka odcinków podczas imprezy rodzinnej i o ile humor był… zupełnie nie w moim typie, to bardzo mnie zaskoczył pozytywny wizerunek kobiet. Jedna zdawała maturę zaocznie i planowała iść na studia (po odchowaniu dzieci i mimo sprzeciwu męża), kilka kolejnych założyło spółdzielnię (?) i razem robiło i sprzedawało krem, pierwszy raz miały swoje pieniądze. Emancypacja ekonomiczna na polskiej wsi 2015.

          • aHa

            Ja naprawdę byłam zaskoczona „Ranczem”, chociaż oglądałam tylko gdzieś tak do 3-4 sezonu (końcówkę już tak z doskoku, będąc u rodziców w domu). Rzeczywiście jak się nie obejrzy tego pierwszego odcinka do końca, to można zgrzytać zębami (zanim w końcu obejrzałam któryś odcinek od początku do końca z wyższością twierdziłam że nie będę tego shitu oglądać, bo „Dr House” jest lepszy, a w ogóle to ach, Amerykanie i ach, Brytyjczycy ;-)), z tym że szybko okazuje się, że taka jest właśnie konstrukcja każdego odcinka – bierzemy jakiś schemat, przez pierwszy akt ciągniemy tak jakby była to „Plebania”, ale nagle odwracamy wszystko do góry nogami :) Już sam motyw dziecka z telekinezą wskazuje, że to nie będzie typowy polski serial :) No i biorąc pod uwagę, że te wszystkie wątki (antykoncepcja, emancypacja, przemoc domowa, rasizm, nacjonalizm) pojawiają się w serialu skierowanym „do mas” świadczy, że coś tam jednak drgnęło ;-) Niemniej w pewnym momencie te wątki zaczęły się chyba pojawiać na zasadzie „product placement” i wtedy straciłam zainteresowanie, bo najbardziej w serialach nienawidzę product placement – te wszystkie soczki, ciasteczka, banki i kredyty… tfu.

          • Anika

            Nie zgodzę się. Nie oglądam „Rancza” już jakiś czas, więc nie wiem, może teraz jest jakiś wyraźniejszy kontrast, ale oglądałam serial bodajże do szóstego sezonu i to w jaki sposób przedstawiono wieś nie odbiegało aż tak bardzo od tego jak wygląda ona w niektórych rejonach naszego kraju. Mam sporą rodzinę mieszkającą na takiej mniej więcej wsi, a zdarzało mi się być w gorszych miejscach. Poza tym, to nie jest wcale tak, że tylko naśmiewamy się z tych bohaterów. Ten medal ma dwie strony. Czasem śmiejemy się z ich zaściankowości, nieporadności, ale oni przede wszystkim budzą sympatię, my się z nimi solidaryzujemy. To nie jest tak, że to są kompletni idioci, wielu z tych prostych wiejskich ludzi ma w sobie taką mądrość życiową, a przynajmniej mają przebłyski (np. kilka tekstów panów z ławeczki). Zresztą, po jakimś czasie, spora część mieszkańców zaczyna zdawać sobie sprawę ze swoich problemów, próbuje je rozwiązać i okazuje się, że drzemią w nich talenty, o które byśmy ich nie posądzali. Wtedy im kibicujemy. No i tam były poruszane autentyczne problemy, z którymi ludzie mieszkający na takich dziewiętnastowiecznych wsiach się stykają i próba ich rozwiązania (a to niechciane ciąże i wykład o antykoncepcji dla kobiet, a to alkoholizm i próby wyjścia z nałogu, były chyba jakieś kwestie unijne poruszane, problemy rodzin wielodzietnych, problemy kobiet żyjących na wsi). To naprawdę udana produkcja.

          • Tam się pojawił w pewnym momencie problem wtórności – tzn. świat przedstawiony się rozspójnił, bo chciano uchwycić na raz wszystko-wszystko, a z drugiej strony zrezygnowano z ewolucji, jaką przeszli niektórzy bohaterowie, więc cofnięto ich do stanu sprzed zmiany, żeby wprowadzić nowy wątek (do którego charakter po zmianie już nie pasował). A niektóre problemy się z kolei magicznie porozwiązywały w dwa-trzy odcinki i nic więcej na ten temat się nie pojawiło. Mnie „Ranczo” zaczęło drażnić tak jakoś w momencie wprowadzenia włoskich policjantów – tyle a propos realizmu (swoją drogą „R” chciało być w pewnym momencie bardzo realistyczne, więc np. porzucono wątek zdolności telekinetycznych jednego z miejscowych dzieci) – a porzuciłam je przy wątku partii politycznej, który nagle ze skali mikro wprowadził serial do skali bardzo makro i w sumie nie wiadomo po co, bo niewiele nowego ta satyra wnosiła.

          • Anika

            A to ja się zgadzam, tzn. serial się popsuł, ale nie było tak, że to była z gruntu nieudana i schematyczna produkcja.

          • Ginny

            Tyle że powinien był się skończyć ze cztery sezony temu.

          • I chyba tak się miał skończyć (nawet był metazabieg z cyklu bohaterowie zwracają się do publiczności, że to już koniec).

          • Ginny

            No był, był. No ale pieniądz jest pieniądz, niestety.

      • stokrota85

        Z doświadczenia wiem, że trzeba olać co najmniej dwa pierwsze sezony i dalej jest lepiej.

    • Domino

      Ja też ja też! Bardzo lubię i oglądałam namiętnie :D A teksty ekipy z ławeczki moimi ulubionymi ever będą ;-) Jak dla mnie idealna karykatura polskiej mentalności z wykorzystaniem świetnego aktorstwa ( a na początku serialu nie trawiłam) :)

    • Filemona

      Kocham „Ranczo”! Każda postać ma swój unikatowy charakter i jest świetnie grana, a Czerepach, Michałowa czy Babka Zielarka w ogóle są mistrzowscy. Nie wydaje mi się, żeby najnowsze sezony zaliczyły jakiś ogromny spadek – owszem, zdarzały się gorsze odcinki, ale trafiały się również jedne z najlepszych z całej serii. Cóż, w niedzielę się przekonam, jak dają sobie radę z kolejnym sezonem.

  • spirit

    kadr z Phoebe idealnie oddaje to, co myślę o polskich serialach… nie da się tego po prostu oglądać… jako żarłok seriali brytyjskich i amerykańskich mogę śmiało powiedzieć, że to co czasem wypala oczy w zagranicznych serialach jakoś tak nie boli, jak wydumane, przaśne, oderwane od rzeczywistości polskie warunki… ja wiem, że utrzymanie apartamentu na Manhattanie raczej przerasta możliwości szefa kuchni, ale często takie braki są uzupełniane opowiadaną historią, świetnymi postaciami, dowcipem, oglądalnością, ale w naszych serialach nie ma żadnego z tych elementów składowych, przez co wszystko aż piszczy… podziwiam zwierza za samozaparcie, aczkolwiek za rok nie będzie lepiej w tej kwestii :)

  • joly_fh

    No bo te seriale tvnowskie są na podstawie seriali zagranicznych. A przynajmniej „Mąż czy nie mąż”. Nawiasem mówiąc na bakier z realiami notorycznie są polskie książki, zaliczane do tzw. literatury kobiecej. Tam bohaterki mają milion problemów, najczęściej oczywiście miłosnych, tylko problemów z pracą nie ma nigdy: utrzymują się nie wiadomo z czego, albo praca „znajduje się sama”.

  • Ja oglądam „Na dobre i na złe”. Raz, że po prostu bardzo mnie wciąga (a jako iż nie znam się na medycynie, to nie będę jak przeciętny internauta narzekał na błędy medyczne). Dwa, że można ujrzeć naprawdę fajnie odegrane role, Hana czy doktor Falkowicz są naprawdę świetni. Trzy, że fajnie jest obserwować wraz z polskimi serialami jakiś wycinek społeczeństwa (nie że ukazany w serialu, ale że ten będący grupą docelową).

  • Asia

    Zawsze na pocieszenie myślę o takich polskich serialach jak „PitBull” czy „Głęboka woda” i wiem, że można robić dobre polskie seriale. A że są szare, czasem bolą i przygnębiają. Tak jak życie w kraju nad Wisła, gdzie przecież większość ludzi nie mieszka w domach z białymi meblami przy Placu Zbawiciela.

  • sillita

    Ja też się wczoraj skusiłam, dokładnie na ten sam zestaw. Między innymi dlatego, że usłyszałam jednym uchem, jak w telewizji śniadaniowej reklamowano „Nie rób scen” jako serial odkrywczy i poruszający kontrowersyjne problemy w lekki sposób. W sumie co innego mieliby mówić, ale jakoś naiwnie pomyślałam, że może faktycznie tym razem coś się udało ;)
    Może złóżmy się na jakiś obóz szkoleniowy dla twórców polskich seriali, na którym ktoś ich posadzi przed ekranem i każe oglądać te naprawdę dobre zagraniczne produkcje? Bo ja czasem mam wrażenie, że oni ich po prostu nigdy nie widzieli i po prostu biedni nie rozumieją, jak ma działać dobra telewizja.

    • Kontrowersyjne problemy na miarę Polski: nieogolone nogi, facet z denerwującym śmiechem i dziecko z nadwagą. Aż się zarumieniłam! :-D

  • Są dwa naprawdę polskie seriale – nie adaptacje formatów zagranicznych: „Przepis na życie” i „Sama słodycz”. Pierwszy nieco lepszy, drugi nieco słabszy, ale oba naprawdę bez tragedii. Lubiłam gotować przy „Przepisie…” :-)

    • Paranoja

      „Przepisu” nie oglądałam, ale trafiłam kiedyś przypadkiem na jedną scenę i byłam lekko zaszokowana, że istnieje jakiś polski serial, w którym dialogi brzmią naprawdę naturalnie. Więc coś w nim musi być.

    • Zwierz

      Przepisu na życie z przyjemnością oglądałam dwa sezony – były dowcipne i nieźle zagrane ale niestety potem nagle coś się popsuło – zaczęło sie przyjemnie obyczajowo a potem zamieniło się w coś strasznie melodramatycznego

      • I zachorował ten serial niestety na typowy motyw „bohaterowie mają dziecko, ale nie bardzo wiemy, co z nim w scenariuszu zrobić, więc jak nam się przypomni, to będzie, a jak nie – to wygodnie rozpłynie się w tle”.

  • Justyna Czarkowska

    „jak rozpozznać złego człowieka. Ubiera się na czarno, zaczesuje włosy do tył, patrzy pustym wzrokiem, tęskni do domu bo pewnie musi nakarmić kota któego nie pozwolono mu znów przynieść do pracy (pewnie dlatego taki sfrustrowany” genialne :D

  • Gin

    Też mi jest ciężko polskie produkcje znieść. Wczoraj kątem oka popatrywałam w telewizor, jak rodzinka testowała tvnowskie propozycje i właśnie bije mnie zawsze po oczach brak realizmu takich seriali. Nikt tak nie mieszka, nikt tak nie mówi, mało kto ma takie problemy. Dlaczego nie da się napisać naturalnego dialogu? Filmy też tak mają, że albo dialog jest nienaturalnie poprawnym językiem pisany albo ktoś próbuje pisać naturalnie, ale chyba nigdy nie przysłuchał się naturalnie mówiącemu człowiekowi. Ciekawe, czy to się kiedyś zmieni. Ciekawe czy w innych państwach ludzie też tak załamują się nad swoimi rodzimymi produkcjami?

  • Orchidea

    To jest Zwierzu nic. Ja wczoraj miałam to nieszczęście oglądać program „Paranienormalni Tonight.” Jak donosi internet, ma to być polska odpowiedź na amerykańskie programy tonight show Fallona czy Kimmela. Oprócz nazwy i wyglądu studia (jest nawet zespół na żywo, ale kiepski) nie ma tam niestety nic z programów, na których rzekomo nasza rodzima produkcja się wzoruje. Dramat i zgrzytanie zębami, a recenzją niech będzie to, że wytrzymałam 10 minut. Wprawdzie ja mam dość niski poziom akceptacji żenady, ale starałam się mocno. Natomiast pierwsze 10 minut wypełniły głównie seksistowskie żarty dwójki prowadzących. Bo wiadomo, seksizm jest taki śmieszny.

  • Ymel

    Aż mam ochotę usiąść, wymyślić najidiotyczniejszą fabułę jaką dam radę, spisać w formie scenariusza i gdzieś podesłać, bo i tak – znając życie i polską telewizję – będzie lepsza niż to co w tej chwili realizują. :’D Niestety, to bardzo przykra sprawa.

  • Wazon

    Też dałam się nabrać i wczoraj obejrzałam „Męża nie męża” i „Strażaków”. Ludzie !!! Ratunku !!!Przede wszystkim „Strażacy” są dziwnie podobni do serialu o ratownikach medycznych, ten sam typ wrednego szefa, podobne sytuacje. Poza tym NUUUDY. I dlaczego przez pierwsze trzy godziny ( tak to odebrał mój wewnętrzny zegar ) ktoś warczy na motocyklach w czymś dziwnym ( szopa, zajezdnia, ruiny ???) , jeżdżą i jeżdżą , nie wiadomo po co i kto i tylko z ciekawości nie przeszłam na inną stację. Może serial się rozkręci, ale już tego nie zobaczę. Dziękuję ,mam dosyć..
    Bohaterowie „Męża” mieszkają jak zwykle w serialach( i widocznie jak 99% przeciętnych Polaków „???) w luksusowych willach. Wg mnie aktorstwo jest słabe, ale rzeczywiście, jak dobrze zagrać infantylnego idiotę i bezmyślną babę, która po raz drugi chce wejść do tej samej brzydko pachnącej i zamulonej rzeki ?
    Niech wchodzi, tez się o tym nie przekonam.
    Co się dzieje ? Czy to u nas wymyśla się takie chały, czy to jakiś kupiony „format” ? Już wolałam „Niewolnicę Izaurę”.
    Po prostu smutek i żal. A ja miałam pretensje do zwierza, że nie ogląda polskich produkcji. Miał rację, niestety.

  • Od siebie mogę dodać, że też wczoraj widziałam te dwa nowe seriale TVNu. Coś musi być na rzeczy z tymi nietrafionymi, odrealnionymi mieszkaniami, bo chyba większość zwraca na to uwagę. Ale w sumie jeszcze przeżyję taką ‚wizję’ gdyby np. coś się jeszcze w tych mieszkaniach działo. Odnosi się wrażenie, że wszyscy się skupiają tylko na urządzaniu mieszkań, uroczych różowych kawiarni, a wszyscy bohaterowie mają spójną, pastelową garderobę. Może do naprawdę śmiesznej komedii by to nawet pasowało. Nasza polska „Niania” pasowała do takich wystylizowanych wnętrz. A tak w ogóle to jedyny serial, który mi się podobał to była Rodzina Zastępcza i nic lepszego w Polsce nie wymyślono :)

  • O_l_l_i_e

    „Strażaków” nie dotknęłam, ale produkcje TVNowskie i owszem. I mi się przypomniało, jak mnie bardzo denerwuje, jak się próbuje robić serial, który ma się koncentrować na codziennym, domowym życiu – a nie np. na środowisku kancelarii, szpitala, uczelni itd. – a jednak wszyscy bohaterowie w domach biegają w koszulach, bohaterki w szpilkach, jeansach spiętych paskiem i żakietach. O domowych, wygodnych ciuchach nikt nie słyszał. Tak samo jak o konieczności chodzenia do toalety albo o tym, że jak się spotyka dwóch panów, samych, jeden jest smutny, to jak już coś piją, to raczej nie będzie to białe wino, a pewnie na dodatek któryś z nich przeklnie.

    W sensie, jasne, ładne to wszystko. Ale tak samo ładne są gotowe wnętrza w Ikei – od seriali wymagam trochę więcej.

    PS Zgadzam się co do córki z „Mąż czy nie mąż”. Pozytywne zaskoczenie.

    PS2 I nie lubię takiego śmiesznego rozgrywania w sumie nieśmiesznych tematów – jak z tym tuczeniem dziecka. Mnótwo rodziców zbyt często karmi dzieci słodyczami (i wcale nie musi być tego widać), a tutaj zrobiono z tego coś nieszkodliwego, obśmiano i zapewne temat zniknie.

  • asloska

    „Jest bucem więc oczywiście nie ma racji i brakowało tylko żeby łaził po remizie głaszcząc białego kota.” :))))))))

  • currahee

    Tak czytam te wszystkie wpisy zwierza i dochodzę do wniosku, że zwierz wszędzie próbuje dopatrzeć się szowinizmu i seksizmu. Nie widzę niczego strasznego w tym, że kobiety pilnują dzieci na placu zabaw. To normalne, a nie uwłaczające ich godności gdyż do niczego innego się nie nadają. Serio, w życiu bym nie wyciągnęła takich wniosków oglądając tą scenę. I też nie sądzę żeby twórcy mieli coś takiego na myśli…

    • Zwierz

      Nie po prostu mam dość produkcji w których rzecz jasna bohaterki siedzą w domu z dzieckiem i jasne że kobieta jest delikatną artystką (w parze do silnego strażaka). Większość kobiet w Polsce musi łączyć pracę i wychowanie dziecka a jedyne co wiemy o bohaterkach to, że mają mnóstwo czasu na siedzenie na ławeczce i ploty. Ty byś nie wyciągnęła wniosków bo większość osób w ogóle nie myśli o schematach pokazywania płci w kulturze popularnej. Istniej różnica między uznawaniem rzeczy za straszną a dostrzeganiem kolejnego schematu. Nigdzie nie napisałam że coś uwłacza czyjejś godności. Raczej że to straszliwy schemat.

  • Ivo

    No, ale właściwie co z tego, że serial nie oddaje realiów przecież to tylko fikcja, iluzja. Ma tylko zapewnić rozrywkę i tyle w temacie. Przecież przeciwko takim friends też wysuwano podobne zarzuty, ale przecież nie będę z tego powodu uważał, że to gniot bo dużo bardziej obchodzi mnie np. humor.

    • Zwierz

      Dokładne czytanie sporo przynosi – mam cały akapit o oddawaniu rzeczywistości. Plus w Polskich serialach te realia są wszędzie tak wydumane że tego sie nie da oglądać (we Friends wielokrtonie wspominano, że bohaterowie mają kase na mieszkanie bo to lokal z regulowaną wysokością czynszu)

      • Ivo

        Spokojnie dokładnie przeczytałem tekst i rozbawił mnie fragment w którym napisałeś, że jeśli serial jest dobry to nie ma to znaczenia, a jeśli nie to czepiam się tego. No cóż ja przynajmniej jestem konsekwentny mam to gdzieś niezależnie od jakości filmu czy serialu.

        • Magdalaena

          Zwierz jest przedstawicielką płci pięknej.

    • Ginny

      Ale fikcja może mieć sens albo nie, może bawić albo nie.

  • Werhandi

    Nie wiem co zwierz myśli na temat „Służb Specjalnych”, ale ja tam tylko sobie napomknę, że całkiem fajne są jak na polski serial. (Wcale nie przez cudowną Olgę Bołądź, która cudownie wygląda z krótkimi włosami).

    • Zwierz

      Cóż słyszałam inne opinie na temat serialu. Bardzo negatywne, od ludzi którym ufam więc nie będę narażać się na kolejną produkcję telewizji polskiej

  • kasia

    Dlatego ja wolę w polskiej TV obejrzeć „Stop Drogówka”– dokument, ale jak wciąga i lepsza akcja. Jeśli chodzi o „strażaków”, to trafiłam na moment, jak jeździli motocyklami- czekam, czekam, a tu żadnej tragedii- wylądowania na stalowym słupie, zawalenia tej hali itp… Tylko na koniec dziwne spojrzenie motocyklistów na siebie… I okazało się że to główny bohater…chyba.

  • Zawsze jak oglądam polskie seriale nieodmiennie mam myśl; ‚Ale BBC zrobiłoby to lepiej’, albo ‚Ale Amerykanie zrobiliby to odważniej’. Bardzo brakuje mi takich seriali jak Supernatural, Forever itp. czegoś co będzie wychodziło poza schemat serialu obyczajowego/ komedii. No i polscy twórcy nie umieją kończyć serialu. Nawet jeśli fabuła była ciekawa, ale tak na dwa sezony, to jeśli serial jest popularny, zrobią z tego pięć okropnie rozwodnionych.

  • Jess

    Z polskich seriali oglądam tylko Ranczo, które też ma wzloty i upadki, ale przynajmniej grają tam dobrzy aktorzy i jeśli coś jest przesadzone to twórcy doskonale o tym wiedzą :) A na resztę nie warto patrzeć.

  • Paranoja

    Zgadzam się w całej rozciągłości, zwłaszcza, jeśli chodzi o te idiotycznie nierealne mieszkania. Zawsze irytuje mnie nie tylko fakt, że wraz z wyposażeniem kosztowałyby fortunę, ale też to, że wyglądają na zupełnie niezamieszkane – ewidentnie widać, że to plan filmowy, który po zakończeniu zdjęć sprząta ekipa fachowców, pilnując, by nie daj Boże nie postawić któregoś czysto dekoracyjnego bibelota w złym miejscu. A ja bym wolała, by było w tym mniej estetyki, a więcej życia – żeby na biurkach walały się pokreślone papiery i puste kubki po herbacie, któreś krzesło służyło za tymczasową szafę, książki leżały wszędzie, tylko nie na regałach, a między tymi bezsensownymi bibelotami z Ikei widać było trochę kurzu, bo nikomu nie chciało się ich przestawiać przy sprzątaniu. Ech.

    • Ale zawsze można zobaczyć jak konkretny mebel z Ikei wygląda we wnętrzu ;).

      • Paranoja

        A, to prawda, jako ruchomy katalog polskie seriale sprawdzają się fantastycznie :D.

  • Jakub Kucharski

    Serial „Służby Specjalne” to po prostu ten film, podany w konwencji odcinków. Więc w tym przypadku, to bez przesady, może nie jest aż tak źle, film zbierał niezłe oceny…

    • Ginny

      Zależy gdzie.

  • Anika

    Z polskich seriali (tych bardziej rozrywkowych) emitowanych w ostatnich latach oglądać się dało: „Na dobre i na złe” (do melodramatycznego powrotu męża Hany zza grobu), „Ranczo” (kiedyś było świetne), niektóre TVNowskie. szczególnie „Przepis na życie” i „39 i pół”. Teraz fajna była „Rodzinka.pl”. Bardzo cukierkowy serial – śliczne wnętrza, wszyscy pięknie ubrani, ale dzieciaki nieźle grają, jest zabawnie i dialogi nie leżą (po raz pierwszy w polskim serialu słyszę jak ludzie odzywają się do siebie jak w przeciętnym polskim domu). Kilka komediowych seriali było udanych, np. „Świat według Kiepskich”, nie mówiąc o fenomenalnym „13 posterunku”, choć to było już chyba dawno temu. Nie wiem jak jest z tymi ambitniejszymi produkcjami, słyszałam, że „Pitbull” był dobry, wielu moich znajomych lubi „Czas honoru”, można byłoby się kiedyś zagłębić w temat. No ale i tak nie ma tego wiele.

    • michax

      A ja słyszałem że Służby specjalne to prequel filmu Vegi a nie rozszerzona wersja filmu jak w przypadku 1 serii Pitbulla, więc jak to jest, słuzszy film czy prequel? Co do seriali polskich to warto wiele starych adaptacji lektur jak np. Noce i dnie czy seriale Barei jak Alternatywy 4 lub Zmiennicy. Wogóle stare polskie seriale są dobre. Fajny był Ekstradycja z Kondratem z klasyków czy Oficer ale 1 seria. Z nowszych to warto Pitbulla (zwłaszcza 1 i 2 serię), Gline Pasikowskiego czy np. Głęboka woda z Marcinem Dorocińskim. Jest wiele dobrych polskich seriali ale trzeba poszukać i głównie starsze.

  • niepamiętam

    Nikt nie wspomniał, to ja wspomnę, był jeden polski serial, który był cudowny i to byli „Złotopolscy”. Scenograficznie bardzo polski, językowo genialny (w napisach zawsze było, że pod tym kątem czuwa nad nim Ernest Bryll), autentycznie śmieszny i ciepły, bo chociaż ze swoich bohaterów kpił bezlitośnie, to zawsze z sympatią. I okładał równo: wsiowych, miastowych, kobiety i mężczyzn.

  • Ana

    Niestety, przypadkiem trafiłam na „Strażaków” i postanowiłam obejrzeć do końca odcinka. Jakie to nudne było, zero emocji, sztuczna gra aktorów, straszne ujęcia… niech budżet ze „Strażaków” dołożą do „Na dobre i na złe”, bo to chyba jedyna produkcja seryjna TVP, którą da się jeszcze oglądać.

  • Ambre

    Zwierzu, czy jest jakiś polski serial, który lubisz i mogłabyś polecić?

  • Magdalaena

    A oglądałaś „Krew z krwi” i „Bez tajemnic”? To były dwa naprawdę dobre seriale, z realistyczną mieszkaniową scenografią.

    • undula

      Bez tajemnic faktycznie serialem jest niezłym, ale to nie polski format. Licencja należy chyba do którejś z izraelskich telewizji, na jej podstawie powstało wiele produkcji, w tym amerykańskie In Treatment. Polska wersja zrealizowana i zagrana jest bardzo dobrze, ale to tylko pokazuje, że największą bolączką polskich seriali są scenariusze. Tutaj dialogi brzmią naturalnie, a z ekranu nie wieje nudą, mimo, że to z założenia serial „przegadany”. Ciężko jest znaleźć produkcję z oryginalnym scenariuszem na takim poziomie.

      • Ginny

        Krew z krwi to również nie jest polski format.

      • aHa

        No tak, ale chyba większość wyżej omawianych to nie są polskie formaty? Mąż czy nie mąż jest kanadyjski, Nie rób scen izraelskie. Więc idąc tym tokiem rozumowania powinny być lepsze niż są ;-)

      • Magdalaena

        Może i formaty są zagraniczne, ale wykonanie polskie i IMHO całkiem dobrze zlokalizowane. Plus trzeci sezon „Bez tajemnic” miał już polski scenariusz (stąd wątek księdza i starszej pani granej przez Celińską).

        • Lenka

          Trzeba tylko wspomnieć, że te seriale-oprócz zagranicznego formatu- są robione przez Canal + i HBO. „Krew z krwi”- Canal +, „Bez tajemnic”-HBO. Myślę, że to ma wpływ na ich jakość

  • marcin112m

    Zwierzu, dzięki tobie pomyślałem o o jedynym polskim serialu z ostatnich lat który mogę uznać za udany. Jest to „Licencja na wychowanie”. Byłem pewien że po pierwszym sezonie TVP go skasowała, właśnie odkryłem że są jeszcze 2 serie. Jeśli są równie dobre co pierwsza, to z chęcią nadrobię zaległości. Każda inna polska produkcja z ostatnich kilku lat wywołuje wyłącznie zażenowanie lub politowanie…

    • Danio

      O, Licencja na wychowanie, tak to się nazywało! To był naprawdę pozytywny serial, a że jako jedyny prezentował wtedy jakąkolwiek jakość na dwójce, to prawie nikt go nie oglądał i szybko został zastąpiony przez żałosną Rodzinkę.pl, która z kolei oglądalność ma teraz bardzo dobrą… -_-

      • Kalina

        A pamiętacie ten serial Usta, usta? Też był na TVN wtedy gdy jeszczcze TVN trzymał jakiś poziom. Tylko był tam krótko, niestety, ale miał naprawdę niezłe dialogi, pzmiętam, że bardzo mnie śmieszył, naprawdę był zabawny

        • Kalina

          a Rodzinka nie jest wcale żałosna, o dziwo

  • Danio

    Jest temat polskich seriali – jest Danio polecający Pitbulla. Pierwsze dwa sezony to naprawdę FANTASTYCZNY kryminał, nie tylko na tle większości polskich miernot ale tak ogólnie.

  • Kalina

    Zwierz stracił tyle czasu na wymienione wyżej seriale a mógł obejrzeć Dzikie historie

  • mumin

    A mnie pozytywnie zaskoczył serial ” O mnie się nie martw”.

    • Ginny

      A ja próbowałam to obejrzeć, ale po dwóch odcinkach bolało tak bardzo, że zarzuciłam pomysł.

    • Lenka

      Mnie też, czytam komentarze i zastanawiałam się czy ktoś o nim wspomni. Znajdzie się parę zgrzytów, ale pierwszy sezon mi się podobał. Czekam na początek drugiego-dziś wieczorem. Podoba mi się, że wzięto do obsady młodych, niezgranych jeszcze aktorów(np. Stefana Pawłowskiego), a nie tylko znane twarze. Mam nadzieję, że twórcy będą umieli rozwijać ten serial w dobrym kierunku.

  • kasia

    Problem z polskimi serialami jest taki, ze sa jakby bez scenariusza. Nikt nie mysli o tym by tworzyc charaktery postaci, jakies realia, glebsze relacje, watki, ktore sa logiczne i sensowne. Tego po prostu nie ma i ogladajac mam wrazenie, ze autorzy nie mieli zadnego pomyslu na serial a odcinki sa pisane jakby osobno.

  • MarvelMan

    Zwierzu najszczęśliwsze jest to że zwierz nie wpadł na szaloną idee oglądnięcia „Szkoły”, „Dlaczego ja” i innych „życiowych” seriali. Zwierz wybrał mniejsze zło że tak powiem

  • Alumfelga

    Przeleciałam wzrokiem komentarze i zdziwienie – nikt się jeszcze nie zachwycił tytułem wpisu? Zatem niniejszym to czynię.

  • Nowa Karol

    Zgadzam się, że teraz polskie seriale są okropne (w szczególności te pseudo produkcje, które nawet serialami nazwać nie można typu „szkoła” czy inny „szpital”), ale pare polskich seriali na prawdę lubie. Między innymi jest to „rodzina zastępcza”, którą oglądałam z rodzicami od kiedy pamiętam, a każdy odcinek już chyba kilka razy widziałam. Lubiłam też „licencje na wychowanie” i jest mi szkoda, że serial nie doczekał się kontynuacji, a ostatni odcinek tego serialu nawiązuje do tego dlaczego został zdjęty z anteny-nie dorównuje przecież tak „genialnej” produkcji jaką jest „m jak miłość”. Lubiłam też „Usta Usta”, też miał coś w sobie, nie wiem czemu ale jak oglądałam go gdy były emitowane jego premierowe odcinki wydawał mi się pozytywnym serialem, a gdy po jakimś czasie do niego wróciłam to zauważyłam, że wcale taki optymistyczny to on nie był.