Kobiety z Merkurego czyli o The Astronaut Wives Club

21/07/2015

Kobieta, mężczyźni i owce czyli o Z dala od zgiełku

21/07/2015

Koniec świata nie ma na imę Kim czyli o kulturze nienawiści

21/07/2015

Zwierz długo zbierał się by napisać ten wpis. Nie dlatego, że nie miał na niego pomysłu ale dlatego, że ma wątpliwości czy wszyscy go odpowiednio zrozumieją. Ostatecznie jednak w was uwierzył. I napisze wam dlaczego nie warto pisać źle o Kim Kardashian.

tumblr_nrld4algMR1ruqlf2o1_540

Widzicie zwierz ma zawsze problem gdy o to co złe w kulturze oskarża się jednostki, tak naprawdę kulturę masową kształtują tłumy

Zacznijmy od tego, że zwierz zawsze zachowuje się jak Tewie Mleczarz. Jeśli coś wydaje się zbyt jednoznaczne zadaje sobie pytanie co tak właściwie jest z drugiej strony. I bardzo rzadko zwierzowi zdarza się odbić od ściany przy której z drugiej strony nie ma żadnego argumentu by na sprawę spojrzeć inaczej. I tak zwierz mógłby się dołączyć do chóru twierdzącego, że obecność Kim Kardashian i jej rodziny w mediach jest przejawem upadku kultury. Problem w tym, że nic nie jest takie proste. Dla tych z was którzy żyją w nieświadomości, zwierz przypomina, że Kim Kardashian i jej rodzina to ludzie których można nazwać celebrytami absolutnymi. Innymi słowy nie są znani z niczego tylko z tego, że są znani. Ich cała obecność w kulturze popularnej nie jest uzasadniona ani talentami, ani nagrodami, ani wykonywanym zawodem. Sława opiera się tu wyłącznie na tym, że jedna z telewizji specjalizująca się w plotkarskich programach wybrała Kardashianów na bohaterów swojego reality show. Nie jest to pierwsza rodzina której życie jest pokazywane w reality show (jak pamiętacie przed nimi byli np. Osbornowie) ale pierwsza która tak bardzo nie reprezentuje sobą nic poza tym, że jest sławna. Paradoksalnie -mimo,że żyjemy w kulturze często nazywanej celebrycką – wcale nie zdarza się to tak często. Większość osób określanych w mediach mianem celebrytów coś robi – zazwyczaj nie na tyle dobrze by nazwać ich artystami ale własna działalność wprowadza ich na salony (czasem wystarczy jedna piosenka). Celebrytów którzy znani są wyłącznie z tego że są znani (oraz nie mają znanych rodziców którzy zbudowali swoją sławę na talencie lub umiejętnościach) jest naprawdę niewielka grupa. Do tego jeszcze bardzo często się zmieniająca bo np. taka Paris Hilton właściwie całkowicie zniknęła z życia publicznego. Przy czym nie ma wątpliwości, że Kardashianowie nigdy nie pojawili by się na antenie telewizji E!Enterteiment gdyby nie Kim. A właściwie gdyby nie jej seks taśma.

fotonoticia_20150719132933_980

Magazyny uwielbiają wulgarne zdjęcia celebrytki. Bo wiedzą jakie reakcje wywołają. Vouge w Hiszpanii poszedł w inną stronę fotografując Kim z minimalnym makijażem

Widzicie to jest jedna z tych rzeczy o których nikt za bardzo nie chce mówić. Wyobraźcie sobie młodą dziewczynę której nagranie z chłopakiem trafia do mediów a potem jest rozprowadzane przez firmę zajmującą się produkcja filmów pornograficznych (oczywiście bez niczyjej zgody). Cały świat ogląda taśmę i wszyscy – co oczywiste w naszej kulturze mają w głowie tylko jedną myśl „Dlaczego w ogóle pozwoliła się nagrać”. To co dzieje się w mieszkaniach wszystkich tych nieznanych nikomu osób których prywatnych taśm nigdy nigdy nie upublicznił, nikogo nie zastanawia. Wszak nasza kultura opiera się trochę na przekonaniu, że my możemy popełniać błędy ale ludzie których obserwujemy już do błędów nie mają prawa. Kim staje się sławna, cała jej rodzina buduje swoją karierę na jej sławie – zbudowanej na obrzydliwym nadużyciu. Ale to już nienadużycie – z każdym rokiem dziennikarzom co raz łatwiej napisać, że w sumie nic się złego nie stało skoro dziewczyna – a teraz już kobieta zbudowała na tym wydarzeniu swoją popularność. Łatwo jest oskarżyć Kim o to, że doprowadza do upadku kultury. Ale zastanówmy się co miała zrobić? W sytuacji kiedy musisz się zmierzyć z niechcianą sławną masz do wyboru dwie drogi. Nie reprezentująca sobą zbyt wiele córka znanego adwokata mogła albo schować się do kąta albo wziąć z życia tyle ile się da. Żaden z tych wyborów nie jest szczególnie dobry, ale w sumie do każdego z nich osoba ma prawo. Jednocześnie – stacja telewizyjna która proponuje reality show dziewczynie (i jej rodzinie) tylko dlatego, że w mediach pojawiła się jej seks taśma dokłada się do pewnego sankcjonowania zjawiska. W sumie jest w tym coś obrzydliwego co niewiele ma wspólnego z samą Kim Kardashian a wiele z mechanizmami naszej kultury. I tym, że nikt nie pamięta o obecnym na nagraniu facecie – ówczesnym chłopaku Kim – bo wszak jak wiadomo, jemu to ujmy nie przyniosło. Co ciekawe ludzie są skłonni uznać że na pewno wszystko pojawiło się w Internecie za zgodą celebrytki. Bo tak jest łatwiej – zgodnie z zasadą że nic z takich rzeczy nie dzieje się bez przyczyny. Jaka jest prawda? Możemy uznać że rację mają wszechwiedzący komentatorzy z internetu. Możemy uwierzyć, celebrytce która mówi o upokorzeniu i jak wszyscy których prywatne zdjęcia czy filmy pojawiają się w internecie – o absolutnym braku jakichkolwiek intencji pokazywania swojego życia publicznie. Przy czym nawet ci którzy głośno apelują o to by nie winić ofiar zaskakująco często mają o Kim Kardashian złe zdanie. Bo mogą.

tumblr_nrsfceaNAX1syfv9go1_500

Tak jasne Kanye West jest strasznie wkurzający a córeczka Kim ma na imię North ale w sumie nie każde ich zdjęcie wskazuje na apokalipsę

Jasne Kim Kardashian jest postacią stosunkowo kuriozalną – ale nie ukrywajmy – jest to jedna z najbardziej przedsiębiorczych kobiet o jakich zwierz słyszał. Cały świat widział jej prywatną taśmę? Kim mogłaby się zacząć wstydzić ale skoro już i tak zdaniem wielu straciła reputację to czego tu się wstydzić. Celebrytka zrobiła ze swojego stylu i wyglądu oręż. Nosi takie dekolty jak chce, tak odsłaniające bikini jak jej się podoba i tak obcisłe sukienki na jakie ma ochotę. Wielu krytyków uznaje, ze jest w tym coś wulgarnego i być może mają rację. Ale jednocześnie to nie jest wulgarność przypadkowa ale kontrolowana. Naiwnością byłoby sądzić, że Kim nie zakłada na siebie rzeczy o których wie, że wzbudzą sensację. I muszą wzbudzić sensację bo na tym opiera się małe przedsiębiorstwo Kim. Co więcej – sami trochę tą wulgarność napędzamy – w końcu to nie Kim ale cała nasza kultura uznaje duże piersi i spore pośladki za wulgarne. Dlaczego? Głównie dlatego, że taki model sylwetki zgodny jest z tym co promuje przemysł pornograficzny a stoi w sprzeczności z tym co promuje przemysł modowy. Tylko, że to nie jest wina Kim i jej obcisłych strojów ale kultury na którą żadna pojedyncza celebrytka nie ma wpływu. Choć niektórzy uznają,że obecny w tym sezonie trend na promowanie kobiet o nieco większych siedzeniach bierze się min. z popularności Kim Kardashian (choć nie tylko i w ogóle przypadek amerykańskiej popkultury jest tu jeszcze kwestia rasowa co z europejskiego punktu wiedzenia może się wydawać zupełnie szalone). Przy czym możemy założyć,że śmiałość Kim w dobrze ubrań jest naturalną konsekwencją tego jak traktują ją odbiorcy. Skoro jej ciało już i tak nie jest traktowane jak coś prywatnego dlaczego tego nie wykorzystać. Może się nam to nie podobać, ale dopóki jednostka nad tym panuje i samodzielnie kształtuje swój wizerunek to właściwie kto ma większe powody do wstydu – ona bo pokazuje czy my bo patrzymy. A nie powinniście mieć najmniejszych wątpliwości, że świat patrzy.

who-wore-it-best-kim-whale

Doszło do tego, że Kim była być może jedyną celebrytką z której naśmiewano się bo przytyła w ciąży. A przytyła bardzo. Jak miliony kobiet na świecie

No dobra ale to nie koniec. Widzicie popularność Kim Kardashian i całej jej rodziny ma jeszcze jedną stronę. Kardashinami nie interesują się ludzie którzy chcą ich lubić. Wręcz przeciwnie – to jest typowa grupa ludzi których należy nienawidzić. Dziennikarze piszą na ich temat wredne teksty i doskonale wiedzą że nikomu się nie narażą. Podobnie jak internauci którzy tylko czekają na nowe zdjęcie Kim by móc skrytykować jej wygląd ubiór, sposób wyrażania się, makijaż. Kultura potrzebuje takich ludzi a Kim doskonale wypełnia lukę już od lat. Co więcej robi to lepiej niż swego czasu Paris Hilton bo jej popularność utrzymuje się dłużej a skandale nigdy nie doprowadziły jej do więzienia. Więcej – Kim doskonale na tej naszej nienawiści do niej zarabia – czy tego chcecie czy nie celebrytka jest warta obecnie 45 milionów dolarów. I to nie dlatego, że tyle płaci jej stacja telewizyjna ale dlatego, że odpowiednio waży inwestycje – od perfum i butów po gry do kupienia w sklepie Apple. I głupim byłby ten kto uznałby że Kim i jej rodzina nie zdają sobie sprawy jaka jest ich rola we współczesnym show biznesie. Wręcz przeciwnie – odpowiednie sprzedawanie zupełnie próżnego życia wypełnionego selfie i zakupami wymaga odpowiedniego sztabu specjalistów. Można się śmiać z faktu że Kim Kardashian wynajmuje specjalistów od robienia selfie ale tak naprawdę świadczy to tylko o tym jak dobrą inwestycją jest sprzedawanie innym pewnej określonej wizji swojego życia. Kim nie jest głupia bo chce mieć dobre zdjęcie samej siebie, to my jesteśmy motorem napędowym tego działania klikając milion razy serduszko gdy pojawia się nowa fotka. Kiedy zdamy sobie sprawę, że to dwustronna wykalkulowana gra to właściwie jedynie co można zarzucać Kardashainom to że doskonale znaleźli się w swojej niszy. Istnieją by można ich było nie lubić. A jednocześnie nic tak straszliwe strasznego nie robią. Po prostu istnieją- zamożni, niekoniecznie szczególnie bystrzy za to rodzinni co dodaje dodatkowego elementu dramatycznego.

Kim-Kardashian-on-taking-the-perfect-SELFIE-2860018

Kim radzi – zrób sobie kilkanaście zdjęć zanim znajdziesz to które będzie idealnym selfie. Zwierz robi dokładnie to samo. 

Oczywiście takie spojrzenie na celebryckość może odrzucać. Zwierz to nawet rozumie choć ma wrażenie, że trochę za często przemawia przez nas brak zrozumienia. Kultura popularna równa w dół. O jej poziomie nie świadczy serial nadawany na AMC ale właśnie taki reality show. I tak musi być bo ludzkość od nie pamiętnych czasów w dużej masie lubiła rzeczy proste i naiwne. Nie ma się co oszukiwać że jest inaczej. Przy czym nawet takie najbardziej prymitywne równanie w dół czasem przynosi nieoczekiwane pożytki. W tym roku ojczym Kim i ojciec w rodzinie Kardashianów (Tej pokazywanej w telewizji) Bruce Jenner dawniej mistrz olimpijski oficjalnie dokonał korekty płci. Zniknął Bruce a w jego miejsce pojawiła się Caitlyn Jenner. W świecie gdzie korekty płci nadal uznaje się na specyficzną fanaberię i coś dziwacznego pojawił się przykład którego nie można było zignorować. Co na to znienawidzona rodzina Kardashianów? No właśnie czy tego chcemy czy nie zachowała się dokładnie tak jak powinna. Na youtubie bez trudu można znaleźć wywiad z Kim która zapewnia że jej macocha wygląda wspaniale, i niezależnie od uczuć jakie pojawiły się w rodzinie wszystkim udało się zaakceptować zmianę. Wypowiedź nie jest długa ale doskonale oddaje pewnie wiele uczuć i wątpliwości jakie mają rodziny w podobnej sytuacji. Dorzućcie do tego wspólne zdjęcie całej rodziny wspierającej macochę i matkę, oraz wysyłany publicznie sygnał, że mimo zmiany rodzina nadal jest rodziną. Nie sposób nie dostrzec w tym zjawiska zupełnie nie przewidzianego a jednak pozytywnego. Choć intelektualiści mogą narzekać to przecież, nie o nich tu chodzi. Jak przypuszcza zwierz dla wielu ludzi którzy oglądali program – a którzy może niekoniecznie wiedzą jak odnosić się do osób transpłciowych- to co pokazują Kardashinaowie stanie się swoistym przewodnikiem. Jasne podkręconym i udramatyzowanym ale jednak – przewodnikiem jak wyglądać powinna właściwa reakcja w takiej sytuacji. Kim może wam się kojarzyć z upadkiem kultury ale jednocześnie – to co dzieje się ostatnio wokół nich jest jednym z kroków w kierunku lepszego traktowania osób transpłciowych. Właśnie dlatego, że jest to program kierowany niekoniecznie do intelektualistów którzy nigdy nie zrozumieją uroku reality show.

tumblr_nrstek7Uoi1t090qqo1_540

Widzicie nieoczekiwanie ta straszna rodzina wniosła do życia publicznego bardzo pozytywny przekaz

Ostatnio Kim Kardashian atakowała Sinead O’Connor twierdząc, że jej pojawienie się na okładce muzycznego The Rolling Stones oznacza koniec muzyki i pewnie Bob Dylan umiera ze wstydu. Jednocześnie piosenkarka nie miała oporów przed nazwaniem celebrytki jednym z najgorszych wyzwisk w języku angielskim – nie tylko dlatego, że Sinead O’Connor jest osobą kontrowersyjną ale dlatego, że wiadomo iż po Kim jeździć można. Problem polega jednak na tym,że jeśli mielibyśmy kiedykolwiek odbębniać koniec magazynu The Rolling Stones i osiągnięcie przezeń absolutnego dna to trzeba było to zrobić kiedy na okładce magazynu pojawił się zamachowiec odpowiedzialny za wybuchy w czasie maratonu w Bostonie. Wtedy czasopismo pokazało, że bardziej niż na przyzwoitości czy na muzyce jako takiej zależy im na rozgłosie. I wtedy należało ogłosić upadek czasopisma które właściwie nic ciekawego do powiedzenia w sprawie zamachów nie miało i wykorzystało fakt, że młody przystojny zamachowiec wyglądał trochę jak przeciętny młody czytelnik pisma. Jednak kiedy dyskutowano o obecności zdjęcia terrorysty na okładce magazynu muzycznego starano się dowieść że magazyn może miał rację. W przypadku dyskusji o Kim Kardashian nawet broniący celebrytki czują się w konieczności zaznaczenia że nie są jej fanami.

kimrollingstone2-639x420

Dlaczego ludzi bardziej oburza zdjęcie Kim niż fakt że zrobił je fotograf wielokrotnie oskarżany o molestowanie seksualne któremu nadal pozwalamy fotografować dla największych czasopism?

Zwierz nie ma zamiaru was przekonywać, że obecność Kim i jej rodziny w przestrzeni medialnej to najlepsza rzecz jaka przydarzyła się kulturze popularnej. Zwierz wie, że działania celebrytki można w równym stopniu interpretować jako przejaw działalności feministycznej (skoro moje ciało stało się sławne wbrew mej woli to teraz je odzyskami i jeszcze wyjdę z tego z zyskiem) albo kompletnego upadku kobiety która swoje ciało sprzedaje ku uciesze gawiedzi. Pewne jest to,że to nie 34 letnia amerykanka ormiańskiego pochodzenia (mało kto wie, że Kim jest jedną z osób które w Stanach gdzie mało kogo to obchodzi cały czas opowiada się za uznaniem rzezi Ormian za ludobójstwo co niekoniecznie mieści się w podstawowym rozkładzie zadań telewizyjnych celebrytek) jest problemem naszej kultury. Nie jest też winna jej szeroka rodzina, ani mąż raper, ani śliczna córeczka którą rodzice nieco skrzywdzili imieniem (ani oni pierwsi ani oni ostatni). Problem tkwi tak naprawdę w nas. W tym, jakie uczucia w nas budzi. I to prawie nikt nie jest bez winy. Nie ważne czy jesteśmy wiernymi widzami telewizyjnych programów czy intelektualistami przyglądającymi się zjawisku z oddali. Poczucie wyższości, pogarda, radość z niepowodzeń. To jedne z podstawowych uczuć jakie mają w nas wzbudzać takie postacie obecne w życiu publicznym. Istnieją tylko po to byśmy mogli ocenić ich figurę, ubiór czy wypowiedzi. Istnieją po to byśmy mogli czuć się od nich lepsi. Przy czym niekoniecznie są same ofiarami. Przecież zarówno wydawcy magazynu Paper jak i Kim Kardashian doskonale wiedzieli co robią umieszczając w magazynie jej skandalizującą sesję. Nawet sami stwierdzili,ze chcą „zepsuć internet”. Wszyscy po tamtej stronie wiedzieli co robią. Pytanie tylko czy na pewno my wiemy co robimy kiedy oglądamy zdjęcie (zamiast 25 tys. wejść magazyn odnotowuje 1.6 mln) a potem oburzamy się na jego wulgarność. Robiąc dokładnie to o co nas poproszono. I jeszcze mamy pretensję, że właściwie nic za tym nie stoi. Tylko najprostsza na świecie manipulacja naszymi niskimi odruchami. To nad tym powinniśmy się zastanowić a nie nad tym czy Kim powinna się pokazywać czy nie.

Kim-Kardashian-Makeup-Try-This-At-Home-Instagram

Kim nie ukrywa, że jej wizerunek nie jest naturalny. Ale w sumie czego by nie zrobiła i tak dla wielu jest symbole upadku kultury

Zwłaszcza że należy tu dodać, że tak naprawdę na tle wielu innych programów sama produkcja pod tytułem „Życie przedziwnej zamożnej amerykańskiej rodziny” jest stosunkowo niegroźna. Dziś jeśli młode dziewczyny chciałby się wzorować na Kim to prędzej zainwestują w nową firmę (o czym Kim mówi chętnie choć rzeczywiście jej zdania są tak banalne jak tylko się da) niż wypuszczą sex taśmę (o której Kim nie chce w ogóle mówić ani myśleć i o której w sumie udało się jakoś zapomnieć). Zresztą idolką nowych pokoleń będzie jej prześliczna siostra o absolutnie standardowej figurze która pojawia się na wybiegach czy w magazynach mody. Jeśli czymś się naprawdę martwić to nie gwiazdkami, za którymi nie stoi żadna ideologia ale np. takim programem TLC o rodzinie w której jest 19 dzieci i ostre zasady dotyczące ich wychowania. Program został kilka dni temu ostatecznie zdjęty z anteny kiedy wyszło na jaw że swego czasu rodzina skutecznie ukryła, że jeden z braci molestował seksualnie swoje sióstr. Nim jednak prawda wyszła na jaw cała Ameryka mogła się emocjonować życiem w rodzinie w której ideologia spychała chłopców i dziewczęta w niesłychanie stereotypowe role a rodzice specjalnie przydzielali opiekę nad młodszymi dziećmi starszemu rodzeństwu, które właściwie poświęcało na to cały czas. A cała 19 nie chodziła do szkoły tylko była uczona w domu zgodnie z bardzo konserwatywnym i religijnym programem nauczania. I to było przerażające. Zwłaszcza że życie tych dzieciaków naprawdę wydaje się dużo bardziej niebezpieczne niż wyczyny nawet najbardziej rozpuszczonych Kardashianów. A jednak podglądano ich z ochotą jako fascynujące dziwo pokazujące się na okładkach magazynów plotkarskich i w telewizji dla ludzi nie ruszających się z kanapy. Ale im nikt nie zarzucał odpowiedzialności za upadek kultury.

north-west-6

Jeśli coś jest szkodliwego w kulturze to nie ta 34 latka tylko uczucia jakie budzi

Możecie zarzucić zwierzowi, że jest za bardzo skłonny przerzucać odpowiedzialność na odbiorcę zamiast stawiać wymagania nadawcy. Niewątpliwe są to zjawiska sprzężone. Ale też nie ukrywajmy. Jeśli nie chcecie by Kim Kardashian była częścią waszego wszechświata nie ma problemu – można przełączyć, nie klikać na zdjęcie na pudelku, nie zauważyć jej kolejnego męża (zwierz jest pod wrażeniem jak strasznie wytyka się celebrytce fakt że miała trzech mężów. No naprawdę nigdy to się nikomu nie zdarzyło. Nawet jej szybki rozwód z drugim mężem nie był najszybszy w świecie show biznesu). To od was zależy czy będziecie w tym świecie czy nie. Zwłaszcza, że jednak współczesna kultura popularna wbrew temu co się mówi nie opiera się na kulcie celebrytów tylko na kulcie niechęci do celebrytów. Co jest zdaniem zwierza najbardziej niszczącym zjawiskiem jakie można sobie wyobrazić. Jednocześnie nie należy przeceniać jej wpływu na popkulturę. Oczywiście należy do pewnego zbioru zjawisk które oblepiają świat kultury popularnej ale zwierz ma wrażenie, że jeśli wyjdziemy ze świata amerykańskich mediów jej wpływ się rozrzedza a w Polsce praktycznie znika. Ostatecznie o kształcie globalnego postrzegania kultury popularnej zadecydują inne zjawiska. Zaś sama Kim jest dowodem na to, że ludzie mają niesłabnącą potrzebę podglądania innych. Głównie po to by samemu poczuć się lepiej. No ale tu już sami musicie zdecydować kto w takim przypadku zasługuje na większą niechęć.

Kim nie zepsuje kultury. Sami ją spsujemy

Zwierz czasem się zastanawia co by było gdyby Kim nie miała w większości sióstr tylko braci. Gdyby sama była facetem który na swoim wyglądzie i popularności zdobył miliony. Czy też ocenialibyśmy go tak surowo. Czy gdyby paradował np. bez koszuli odsądzalibyśmy go od czci i wiary ? Gdyby był próżny? Zwierz nie wie, pewnie nigdy się nie dowie, bo męscy celebryci jednak nie budzą takich emocji. I chyba to jest ostatnia cegiełka jaką zwierz dorzuca do tego wywodu. Czy to nie jest jeszcze trochę tak, że Kim jest tą naszą ukochaną wypindrzoną lalą do nienawidzenia. I to nie dlatego, że jest ładniejsza czy ma droższe ciuchy ale dlatego, że właściwie wszyscy mają obowiązek jej nienawidzić. Ci którzy cenią intelekt za to że opiera swoją sławę na wyglądzie, ci którzy cenią wygląd – że promuje coś co niekoniecznie pasuje do wysokich gustów. Tylko, że na tych uczuciach wszyscy tracą. Poza Kim. Kim jest warta miliony.

Ps: Zwierz uprzedza z góry, że wszelkie komentarze które uzna, za niezgodne z duchem bloga będzie pod tą dyskusją kasował.

Ps2: Zwierz przyzna szczerze, że w życiu nie widział zbyt wielu odcinków programu o Kardashianach ale w sumie nie było w nich nic co by wskazywało, że program jest odpowiedzialny za upadek kultury. Nudne były. I tyle.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Czereśnia

    Dzięki, Zwierzu, za ten tekst!

  • Kiedy czytałam, jakiś głosik w mojej głowie szeptał w kółko „Black Mirror”, „Black Mirror”…

    Prawdę mówiąc, w sprawie Kim poczułam się tak zupełnie niewinna. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy jej hejtować – jeśli już miałabym się opowiadać, to zdecydowanie byłabym po tej stronie „jak już ktoś zrobił z niej lalkę, to niech przynajmniej ona coś z tego ma”. Nigdy też nie klikałam serduszek przy jej zdjęciach, bo ona należy do bardzo rozległego obszaru kultury masowej, który mnie po prostu kompletnie nie interesuje; trochę nie rozumiem w ogóle, co w tym kręci masy. Myśl, że kręci możliwość wylewania pomyj, jest smutna, ale tak empirycznie wydaje mi się niestety prawdziwa. Jeśli już szukać winnych tego, że miliony ludzi nie znają lepszej rozrywki niż polepszanie sobie samopoczucia jeżdżeniem po celebrytach, a media ochoczo na tym zarabiają, to raczej w tych ludziach lub w mediach, chyba, a nie w celebrytach. Nie winiłabym kukurydzy o to, że Amerykanie tyją.
    Myślę, że poziom kultury masowej nie musi być jednak aż tak niski; bardzo często to same media „uprzedzają wypadki” i serwują widzom, których mają za całkowitych wulgarnych i prymitywnych debili, coś jeszcze piętro niżej, bo może chwyci, i tak oto już mamy kolejne bariery głupoty przełamane, a widz się tylko przyzwyczaja. Marzę o silnych mediach publicznych – takich, których misja nie sprowadza się do kolejnych serii TzG.
    Ale, ale, bo zapomnę o najważniejszym.
    Bardzo dziękuję, że napisałaś o Duggarach, i o tym, że to jest naprawdę niebezpieczne. Naprawdę, naprawdę jest, ofensywa ideologiczna w tym duchu jest dla mnie jakieś 1000 razy bardziej przerażająca niż choćby najdebilniejsza komercha.

    • Ja o Duggarach dopiero usłyszałam i sama nie wierzę co widzę. Zastanawiam się, co mogło kierować stacją, że puściła ich na antenie (chęć zysków, jasne. Ale kto wpadł na to, że lepiej pokazać ich niż np. rodzinę krupierów z Las Vegas?).

      • Jestę, erm, hipsterę, Duggarów znałam jeszcze jakieś 5 dzieci przed programem telewizyjnym, ukanonizowanych przez jedno z najbardziej odjechanych forów w polskim necie, wielodzietni.org ;)

        • Zwierz

          Hipsterstwo na maksa!

        • Scarlet Dragon

          Wielodzietni, uh. Oni są sławni wielu kręgach, jak widzę.

          • No mało kto nie widział kultowego wątku o zagrożeniach duchowych ;) (Ja akurat podglądałam porządnie w swoim czasie, okropnie mnie pociągają takie niepojęte miejsca tak kosmicznie dalekie od wszystkiego, co rozumiem ;) )

          • Scarlet Dragon

            Zawsze mnie przerażało trochę, że człowiek ma sporą rodzinę, szuka miejsca żeby o tym pogadać, uzyskać jakieś wsparcie i trafia na TO. Brrrrrrrrrrrrr.

          • Tam najsmutniejsze historie, to jest jak trafi ktoś nie tylko wielodzietny, ale i wierzący, i myśli, ze tak będzie pasował… a po jednym wątku, jak choćby najdelikatniej zaprotestuje przeciwko obrażaniu którejś z nielubianych grup, jest zdemaskowany jako agent z Czerskiej i niemoralna ludzka wywłoka szerząca ferment i obrzydlistwa :D

  • Maja Córka Zegarmistrza

    Przyłączam się do podziękowań za ten tekst.
    Musze powiedzieć, że Kim jest bardzo daleko na moim radarze – jedynie moda na „gorsety” przez nią noszone ponoć po ciąży zahaczyła na dłużej o moje koło zainteresowań, tak poza tym, pierwszą (i jedyną) jej wypowiedź jaką słyszałam, była jej wypowiedź o Caitlyn Jenner, przy której się zdziwiłam jak pięknie, wrażliwie i wspaniale mówi o swojej macosze ta pogardzana przez wszystkich celebrytka. I serduszko mi zatrzepotało. Mam nadzieję, że niepotrzebnie obawiałaś się o komentarze, bo masz ogromnie dużo racji :)

  • Scarlet Dragon

    Popełniłam na temat Kim jeden, jedyny komentarz na jakimś portalu gdzie 99% komentarzy to był hejt i teraz go powtórzę: „Jest na tyle inteligentna i pracowita, by zarobić na każdym hejterskim komentarzu który tu napisaliście, więc kto jest „głupią, pustą, leniwą lalą”? O Duggarach natomiast mogę napisać tylko jedno – to było IMO szerzenie patologii pod przykrywką i niestety ktoś się na to zgodził i nie widział w tym nic nagannego.

    • Teraz sobie przypominam, że gdzieś kłóciłam się o naszą Kim, czyli, kurde, jak jej… dziura w mózgu. Tę, która zasłynęła na Euro jako cycata kibicka.
      I zgłosiłam wtedy taką hipotezę, że myśl, że kobieta może poświęcić pół życia na podrasowywanie urody, i, o zgrozo, nie na użytek innych, ale po to, żeby sama faktycznie, realnie coś z tego mieć, jest naprawdę dla wielu nieznośna.

      • Scarlet Dragon

        Natalia Siwiec. Mogłabym napisać elaborat na temat portali sportowych wykorzystujących kibicki i sportsmenki jako erotyczne gadżety i to jest dla komentujących i oglądających w porządku. Ale gdy któraś, nie daj Cthulhu, spróbuje wyjść poza ramy bezmózgiego, niemego erotycznego obrazka i wykorzystać to że ją wykorzystano to zaleje ją fala hejtu wielkości tsunami.

        • Och, poziom Sport.pl, dla którego wszystkie kobiety, i sportsmenki, i kibicki, to po prostu mięcho, artykuł o sportsmenkach to „nie tylko szybkie ale i piękne – najlepsze zdjęcia etc.”, a ulubioną rozrywką przy imprezach sportowych są – )(*#&)(%*& fotogalerie oraz )(*&)(*&(#*&(@*#$@&#$&! konkursy piękności kibicek, to jest temat na bardzo długi i bardzo wściekły elaborat. Praktycznie przestałam ich czytać, miałam jednak trochę dosyć…

          • Ginny

            Oraz „Nie lubisz kobiecego tenisa? – „Zobacz te tenisowe seksbomby, a zmienisz zdanie!”
            A jakby pojawił się artykuł: „Nie rozumiesz, co to spalony? Popatrz na te piłkarskie tyłki, a zrozumiesz”, to szyderze nie byłoby końca.

          • Ginny, ale przecież to byłoby najwyżej do dziewczyn prawdziwych czytelników, który a) wszyscy sądząc po tekstach są mężczyznami; b) jako mężczyźni rodzą się z tą tajemną, a złożoną wiedzą, co to jest spalony.

          • Ginny

            O, dziś znowu: „Tenisistki pozdrawiają z wakacji” i zdjęcie pani w stroju kąpielowym, z pupą na pierwszym planie.

          • Och, urocze. Ale z nas wstrętne nadwrażliwe feministki, żeby nie można było już gołej baby w serwisie sportowym :(

  • pkar

    Do dzisiejszego dnia nie miałem pojęcia o Kim, poza tym że istnieje, więc mogę się trochę nie orientować – ale uderza mnie sama koncepcja „psucia kultury”. Bo, o ile rozumiem, to jest raptem jakiś jeden program, poparty pewną obecnością w kolorowych magazynach, tabloidach i w Internecie. I nie ma to raczej żadnego realnego oddziaływania na szeroką kulturę, nawet masową, bo takie coś się pojawia dopiero przy pewnej dyskusji artystycznej i krytycznej lub przy wprowadzaniu czegoś do popkulturowej puli nawiązań. A tu może mieć co najwyżej miejsce zwiększenie popularności podobnych produkcji. Można więc pewnie narzekać, że gawiedź mogłaby sobie znaleźć jakieś bardziej wartościowe rozrywki, tym bardziej jeśli sednem ich odbioru są tak negatywne emocje – ale i tak przeszliśmy długą drogę od czasów publicznych egzekucji jako familijnej rozrywki. ;-)
    Zawsze w ogóle w takich przypadkach – ludzi postrzeganych przez kulturę jako zwyczajnie głupich, ale świetnie na tym wychodzących finansowo – zastanawiam się, na ile jest to rzeczywistość, a na ile może to być celowe kreowanie wizerunku przez całkiem inteligentnych ludzi… ;-)
    Ale tą wzmianką o programie TLC to się przeraziłem. Choć w kontekście amerykańskiej rzeczywistości nie dziwi to aż tak bardzo – wciąż mnie zaskakuje, jak bardzo ten kraj jest spolaryzowany między fundamentalizmem i liberalizmem światopoglądowym.

  • Lirito L

    Bardzo mi się podoba ten tekst, dokładnie w tym jest problem. I pytanie, skąd w ludziach taka potrzeba dokopania i nienawidzenia? W dodatku tak anonimowego, nie wiem co komu przychodzi z anonimowego hejtu, który celebryci (i ludzie zarabiający na wizerunku ogółem) chyba szybko uczą się mieć w głębokim poważaniu.Tego nie rozumiem, a widzę i słyszę codziennie. I dotyczy to tak samo ludzi „inteligentnych”, jak i teoretycznie głupich mas, które kanapowo – telewizyjne życie zagryzając chrupkami i pudelkiem czy innym cudem, ciskają wyzwiskami w Kardashianów. Z drugiej strony jedno nie istniałoby bez drugiego, tak jak napisałaś, więc ciekawa jestem czy napędzający tę machinę ludzie w ogóle chcieliby żeby tak ohydne zjawisko ustało. Wątpię.
    Największy problem mam z tym, że ludzie uczą się od siebie, wszędzie widzą obraźliwe komentarze i powtarzają, jak papugi, nawzajem sami po sobie, tracą z oczu faktyczne znaczenie tego, co robią. I potem mamy sytuację z ostatnich dni chociażby, w której znany dziennikarz traci dziecko i może w Internecie przeczytać, że dobrze mu tak. To jest właśnie koniec świata.

  • Jakie to by było proste i fajne, móc wskazać osobę odpowiedzialną za „upadek kultury” (gdyż jak wiadomo, w poprzednich wiekach ludzie byli wysublimowani i pochłonięci kulturą wysoką, to dopiero my się staczamy). Wystarczy ją wyeliminować z życia publicznego i voila, świat piękny, ludzie wyrafinowani, a w telewizji tylko teatr eksperymentalny, filmy egzystencjalne i opera.Tylko że to tak nie działa. I masz rację, że dużo bardziej niebezpieczna jest kultura hejterów niż kultura celebrycka. Na pewno sprawia, że coraz mniej miejsc w Internecie jest miłe do oglądania.

    • Dokładnie. A na to nakłada się jeszcze idealizację kultury sprzed — właściwie to już od lat 90., cofając się aż do powstania telewizji i jeszcze dalej, przez kulturę jako taką w ogóle — gdzie jakoś tak łatwo nam zapomnieć o takich „psujących” elementach, które z kulturą wysoką (jeśli takowa w ogóle istnieje) nie miały za dużo wspólnego.

      • Scarlet Dragon

        Ludzie nie mają świadomości że już w starożytności istniała tzw. kultura popularna najniższego sortu i już wtedy na to utyskiwano. Narzekania na upadek obyczajów i kultury, na młodzież, wieszczenie końca cywilizacji, itd. są tak stare jak ludzkość.

        • A to mnie też rozwala. Ludzie się uczą w szkole, że starożynt Rzym to igrzyska, krwawe walki gladiatorów itp. a jednak nie zauważają, że to było masowe, popularne i płytkie.

          • O tak, kiedyś to panie dziejku egzekucje oglądali, to było na poziomie – nie to co jakieś Kardashianki :/

          • I zamiast celebryckiej torebki kupowali gustowne modele szubienic z datą egzekucji.

  • Magda Meteora

    Wow, naprawdę dający do myślenia tekst. Co sobie uświadomiłam po nim – nigdy nie nalezałam do hejterów Kim. Raczej przewracałam oczami widząc ją znów gdzieś, ale jesli trafiłam na ładne zdjęcie to naprawdę lubiłam na nią patrzec. Ale jak Zwierz to opisuje – łącznie z genezą tej postaci (boże, to straszne! serio, współczuje jej ogromnie za te sekstasmę, niby o niej słyszałam ale nie patrzyłam nigdy na Kim jak na ofiarę, w sumie dopiero Zwierz mi to uświadomił) to… no nie wiem, nie mam jej za co nienawidzić. Właściwie chciałabym ja nawet lubić, choć słabo ją znam. A co do niej samej, to jaka to jest śliczna dziewczyna! Tak, wiem, ze dużo urody poprawiała, ale efekt końcowy jest naprawdę ok (nooo, moooże pomijając tyłek). Zawsze miło sie na nią patrzy. To jednak nie ten poziom operacji plastycznych co np. Iwona Węgrowska. :)

    • Maja Córka Zegarmistrza

      och, tak, na Kim się bardzo przyjemnie patrzy :) nawet jeśli to dzieło chirurgów, makijażystów i grafików komputerowych, to nadal się przyjemnie patrzy :)

      • Magda Meteora

        Tak, to bardzo piękna kobieta. Ma piękne oczy, fantastyczne włosy i piękny odcień skóry. Pod tym względem urody mozna jej pozazdrościć :)

  • Jesteś cudowna, zwierzu.

    Przyznam się, że do dzisiaj nie wiedziałam nawet kim ona jest. Tzn, oczywiście, słyszałam czasem jej nazwisko, ale że należę do osób, które z trudem zapamiętują dane znajomych ze studiów, to zapamiętywanie imion i nazwisk aktorów, piosenkarzy czy celebrytów wykracza już poza moje możliwości (z paroma wyjątkami). Uważam natomiast, że ten tekst jest potrzebny, nie tylko w tym jednym przypadku, ale jako charakterystyka pewnej części naszej kultury, która jest wręcz obrzydliwa. Przekonanie, że niektóre osoby „zasługują sobie” na to, aby wylać na nie oceany hejtu jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe… I trochę się tego boję, ponieważ przez takie nakręcanie spirali nienawiści (krytykować kobietę za przytycie w ciąży? Serio?) głosy rozsądku, takie jak zwierza, czy zwykła ludzka empatia gdzieś zanikają i pojawia się obraz bardzo przykry. Dlatego również dziękuję za to, że napisałaś ten tekst, zwierzu.

    Swoją drogą, co jest takiego złego w imieniu „North”? Nie, ja serio pytam. Osobiście uważam, że imiona odrzeczownikowe są najpiękniejsze na świecie.

    P.S. Może nie wypada przy tak poważnym temacie, ale uważam, że zdanie „Zacznijmy od tego, że zwierz zawsze zachowuje się jak Tewie Mleczarz” jest przepiękne, a „zachowywać się jak Tewie Mleczarz” powinno wejść do słownika.

    • Zwierz

      W samym imieniu North nic ale dziewczynka ma na nazwisko West i zaczyna to być niestety podobne do dowcipu. Choć może zmieni nazwisko jak podrośnie

      • Ach, teraz rozumiem, dziękuję zwierzu :) Jakoś automatycznie założyłam, że ma takie samo nazwisko jak matka. North West rzeczywiście brzmi specyficznie ;)

      • Ria

        Albo napisze biografię, której tytuł już jest gotowy, w dodatku wymyślony przez samego Hitchcocka:
        „North by North West” :-)

    • Magda Meteora

      No własnie krytykowanie, wytykanie palcami i obśmiewanie kobiet za to, że przytyły w ciąży jest bardzo powszechne. Często nawet bez zwracania uwagę na ciążę, po prostu pisze się, że ktoś za dużo je a czytelnicy nawet nie wiedzą, że to ciąża (nie zawsze to widać na zdjęciu). nic dziwnego, że tak wiele kobiet obecnie boi się ciąży własnie przez zepsucie figury.

  • Lubię Kim. Po prostu.

  • Agnieszka

    Kim nie psuje kultury… jest tylko odbiciem jej stanu. Prawda jest taka, że jest popularna, bo ją oglądamy, czytamy o niej, interesujemy się nią… mimo że tak na prawdę jest „nikim” ( w sensie, że jest celebrytką znaną z tego, że jest znana, a nie za swoją działalność). Skoro interesujemy się nijaką Kim, sami jesteśmy nijacy…

    • Zwierz

      Nie wiem czy jest odbiciem kultury. Bądź co bądź jest w kulturze popularnej jeszcze mnóstwo innych ludzi i innych zjawisk. Plus Kim jest w sumie ciekawsza od większości swoich widzów.

      • Kalutka

        Mi się wydaje, że rzeczywiście bardzo duży wpływ ma na jej popularność społeczeństwo amerykańskie, a zwłaszcza to, które do tej pory nie było reprezentowane. Mam na myśli własnie wszystkie osoby o trochę bardziej egzotycznej urodzie niż kaukaska, mająca inne życie i zwyczaje niż typowe WASP oraz właśnie te wszystkie odrzucone, wyśmiane nastolatki, które popełniły błąd (wysyłanie nagich fotek czy nagrywanie sex tape w Stanach jest bardzo popularne). Najbardziej zaskoczyło mnie gdy byłam w Stanach, że tam jej program oglądają WSZYSCY, nawet Ci, po których nigdy byśmy się tego nie spodziewali. Oni po prostu to włączają i się śmieją…i jestem pewna, że to poprawia im zdanie o sobie samych! ;)

  • *slow clap* Fantastyczny tekst, Zwierzu. Tylko tyle i aż tyle. Chylę czoła.

  • vesper

    Jej siostra, modelka high fashion, raczej nie ma standardowej figury, Zwierzu.
    I zgadzam się z Tobą, że celebrytów kreujemy MY, lajkami, wejściami, kliknięciami. Ja, mówiąc szczerze, mam dość Kim wyskakującej z lodówki (tak jak miałabym dość każdej innej obecnej wszędzie osoby), ale absolutnie nie mogę jej odmówić głowy do zrobienia niezłego interesu ze swojej popularności ;)

  • Brawo ten Zwierz! Wiesz, ja na to nigdy nie wpadłam. Ale też nigdy nie wykonałam wysiłku refleksji nad Kardaszianami, a okazuje się, że tu coś ciekawego tkwi!

  • Wazon

    Nie oglądałam serialu i nie muszę. To byłaby sprawa zerowej wagi, gdyby nie służyła różnorakim nienawistnikom. Bo jak to miło pomyśleć, że Kim jest taka, siaka owaka, a JA, hej, ja jestem o wiele lepszy, mądrzejszy , ładniejsza i mam lepszy biust. A poza tym mogę sobie popyskować na to wstrętne babsko.
    Tylko po co ? To, co reprezentuje ten serial jest tak nieważne, że w ogóle szkoda czasu. Chyba, że się komuś podoba. Wtedy nie szkoda jego czasu, ma frajdę, więc po co się wścieka ?

  • Ja bym chciała jedynie dodać, że cała ta nienawiść do Kim za to, jak wygląda i co robi, rozbija się o bardzo niefajne podejście naszego społeczeństwa do kobiet w popkulturze. Przypomnijmy sobie sytuację z wyciekiem nagich fotek gwiazd. Sporo osób rzuciło się na nie, jak zwierzęta. A sytuacja, gdy taka Kim robi sobie oficjalną sesję, w której pokazuje swoje ciało? Wielki oburzenie i jak ona w ogóle mogła, przecież tak się nie godzi, kobieta a się nie szanuje, itp, itd. Innymi słowy, podglądanie bez zgody i wiedzy osób podglądanych jest spoko, ale dostarczanie oficjalnego materiału podobnych treści, materiału stworzonego świadomie i w sposób kontrolowany przez „osobą podglądaną”, już jest godne potępienia.

    Świetny tekst, Zwierzu, dobrze, że poruszyłaś tę kwestię.

    • Zwierz

      Bardzo dobra uwaga.

    • Kayleigh90

      Dodajmy, czy ciekawe, czy Kim dostałaby komentarze w stylu „Jak ona mogła, przecież jest matką!” (wiesz, do czego piję). Bo oczywiście matka już nie ma prawa być atrakcyjna seksualnie dla nikogo, no nie?

  • Mju

    Sinead nie ma co się przejmować (mówię to jako fanka, która dla świętego spokoju przestała ją śledzić na facebooku ;) ). Pewnie RS nie kupowała od dawna, ale zobaczyła okładkę i zachowała się jak typowy internauta. Ten magazyn „skończył się” jeszcze przed tym zamachowcem, recenzje tam zamieszczane się okropnie subiektywne (ciężko o obiektywizm w przypadku recenzji, ale tam wygląda to tak, że piszą fani i hejterzy, serio).
    Kim… Hmm, mnie przeraża jej sztuczność, sztuczność całej rodziny, bo są to osoby najchętniej obserwowane w sm, głównie przez nastolatki, które zaczęły widzieć rozwiązanie wszystkich problemów w operacjach plastycznych, nawet tych drastycznych. Te nastolatki zamiast akceptować siebie, już planują co sobie zrobią, by wyglądać jak kobiety z rodziny K (i nic nie wymyślam, na forum które czasami czytam, atrl.net, ta rodzina ma mnóstwo fanów, przede wszystkim ta najmłodsza z rodziny, bo z nią mogą się najbardziej utożsamiać, a ona w końcu zmieniła się z brzydkiego kaczątka w… niezbyt naturalnego łabędzia). Targają mną sprzeczne uczucia, bo z jednej strony uważam, że każdy może robić ze swoim ciałem co mu się żywnie podoba, ale z drugiej wiem, że wiele z tych osób może nigdy nie będzie czuć się dobrze w swoim ciele.
    Szkoda mi też North, bo widzę jak to dziecko jest wystawiane na widok publiczny. Owszem, niejedna gwiazda to robi, ale gdy widzę małą dziewczynkę, która ledwie chodzi, postawioną przed tłumem fotografów, to się we mnie gotuje. A Kim niejeden raz tak uczyniła.
    Jestem za to ostatnią, która miałaby ją krytykować, bo mnie ona nic złego czy dobrego nie zrobiła. Owszem, martwi mnie, że takie osoby są sławne, ale – tak jak Zwierz – uważam, że to nie jej wina, a ludzi, którzy oglądają, klikają, kupują i komentują wszystko co dotyczy tej rodziny. Sami tego chcieli, to niech teraz nie narzekają, a jak im źle to niech spróbują to zmienić i zaczną popularyzować „lepsze wzorce”, których niby tak im brakuje.

    • Zwierz

      Czy ja wiem, czy wszyscy się rzucą na operacje plastyczne? Co się tyczy North – widzę jej zdjecia na instagramie Kim i są równie urocze jak zdjęcia każdej matki – na ostatnim North jest cudnie umorusana ciastkiem. Natomiast problem robienia publcznie zdjęć dzieciom to przede wszystkim problem naszej koszmarnej kultury paparazzi.

      • Wiciokrzew

        1. Ale czy i bez Kim i jej rodziny ludzie nie decydują się na operacje plastyczne w celu poprawiania sobie wyglądu? Wydaje mi się, że to raczej kwestia chęci spełnienia wymagań społecznych.

        2. Nie tylko North jest dzieckiem wystawionym na widok publiczny. Współcześnie niemal każda matka skrupulatnie dokumentuje, każdy moment z życia siebie i swojego dziecka. I zastanawia mnie czy North jest bardziej wystawiona na widok publiczny niż dzieci księcia Williama?

        • Mju

          Napisałam o co mi dokładnie chodzi – o to jak duży wpływ na młode pokolenie. 17latka z powiększonymi ustami i (być może) pośladkami, w makijażu-masce, który totalnie zmienia jej rysy twarzy, nie jest idealnym wzorem do naśladowania, a jednak ma miliony fanek. To tylko obawy, nic więcej.
          Nie chodziło mi o zwykłe wystawianie na widok publiczny, o czym napisałam niżej. Wbrew pozorom dzieci księcia Williama są niezwykle strzeżone, poza kilkoma zdjęciami, nielicznymi wyjściami, nie wiemy o nich nic. O North łatwo dowiedzieć się prawie wszystkiego. Ale nie do końca o to mi chodziło, a o sytuacje takie jak w klipie poniżej czy o zabieranie na pokazy mody. To dopiero dwuletnia dziewczynka, to może mieć na nią zły wpływ. Oczywiście, to nie moje dziecko, ale mnie zawsze żal dzieci, bo jestem ciocią podobnych szkrabów :D

      • Mju

        Ja też tego nie wiem, tylko się obawiam.
        O instagrama mi nie chodzi, jej dziecko, może wrzucać ile chce.
        Nie chodzi mi o same robienie zdjęć dzieciom, a o to jak wystawiała to dziecko przed paparazzi czy ciąga na pokazy mody. Jestem ciocią trzech dziewczynek, nie wyobrażam sobie by którakolwiek z nich wytrzymała na takim pokazie (a mają od 4 do 8lat), a tu mowa o dwulatce.
        https://www.youtube.com/watch?v=o_VtTgrpPTg
        Tu aż za bardzo widać, że to był „pokaz specjalny” dla paparazzi. Ona jest mi obojętna, on mnie niezwykle irytuje, ale dziecka szkoda, bo ich zawsze szkoda. Ale kto wie, może wyrośnie na dobrą, przyzwoitą kobietę :)
        Co do imienia North – Kim wyśmiała pomysł nazwania dziecka South, ale Kanye nigdy nie zawodzi. Stwierdził, że drugie dziecko na pewno nie będzie nazywać się South lub East, bo nazwanie córki North było innowacyjne, a to już by takie nie było… Jak go nie kochać? ;)

        • Wiciokrzew

          Z drugiej strony nigdy się nie ma pewności na co wyrośnie dziecko. Ja jednak zakładam (może naiwnie), że rodzice nie wzięliby dziecka na imprezę na której by nie wytrzymało. Poza tym czy masz pewność, że North była na całej tej imprezie? Bo może to jest jak z weselami – idą z dzieckiem, a potem dziecko z babcią/nianią odsyłają do domu, a sami zostają do końca.
          Poza tym to może mieć swoje plusy, bo dziecko od małego przyzwyczaja się do przebywania w określonym towarzystwie, co później może przyczynić się do rozwoju jej kariery (bo może chcieć być sławna z czegoś innego niż z bycia sławną).

        • Zwierz

          Teraz dzieci rodzice zabierają tam gdzie są – gdyby pokazywała się na pokazie mody i zostawiała dziecko z opiekunką też znaleźli by się ludzie którzy radośnie stwierdziliby że jest złą matką. Poza tym akurat pokaz był męża Kim. Mam wrażenie, że North naprawde nie jest pierwszym dzieckiem które żyje publicznie.

          • Mju

            Oj niestety, ale North nie była tylko na pokazie Kanye, a także na kilku innych pokazach (co najmniej 2 innych). Śledzę FW, widziałam płaczącą North, która bardzo nie chciała tam być. Jasne Zwierzu, że są tacy, którzy czepiają się posiadania niani, ale to chyba bardziej w Polsce niż w krajach zachodnich. Zawsze najbardziej krytyczni są nastolatkowie, a Ci rządzą na atrl, i nie spotkałam się z krytyką gdy gwiazdy wychodziły gdzieś bez swoich dzieci (w końcu są też babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie itp. a nianie to jak najbardziej normalne osoby). Zresztą Kim chyba nie analizuje swoich poczynań w ten sposób „Czy stwierdzą, że jestem złą matką, bo nie zawsze mam dziecko obok siebie?” :D
            Ja tylko dzielę się swoimi spostrzeżeniami i obawami, oczywiście życzę najlepiej, dziecko jest przesłodkie, wygląda na szczęśliwą. Nie jest pierwszym które żyje publicznie, ale wydaje mi się, że aż tak publicznie chyba tak.

            Wiciokrzew – jak wyżej, North płakała głośno na dwóch pokazach, nieoficjalnie mówiło się, że z jej powodu został wprowadzony zakaz przyprowadzania dzieci na pokazy podczas FW (jeżeli to prawda – a pisały o tym portale modowe, więc raczej tak – nie dziwię się, krzyczące dziecko w pierwszym rzędzie może przeszkadzać).
            No smutno mi jak widzę takie zdjęcia po prostu
            http://uk.eonline.com/eol_images/Entire_Site/2015113/rs_560x415-150213050653-1024.Sean-Combs-Jay-Z-Beyonce-Kim-Kardashian-North-West-Anna-Wintour-JR-21315_copy.jpg
            http://i.perezhilton.com/wp-content/uploads/2015/02/north-west-cries-alexander-wang-show-reason-revealed__oPt.jpg
            https://pmchollywoodlife.files.wordpress.com/2014/10/kim-kardashian-north-west-kanye-west-lace-top-fashion-paris-spl-lead.jpg

          • Zwierz

            Po pierwsze – nie linkuj u mnie zdjęć od pereza hiltona – bojkotuję tą stronę.Po drugie – dziecko w tym wieku może ci się absolutnie wszędzie tak rozpłakać i nie znaczy to ani że jest szczęśliwe ani że jest nieszczęśliwe

          • Mju

            To wyniki z google, nie patrzyłam na źródło. Zwierz nie musi się tak denerwować, bo mnie wcale nie o to chodziło. Napisałam też, że wcale nie uważam by była szczęśliwa/nieszczęśliwa. Po prostu zabieranie takiego małego dziecka na tak ważne imprezy uważam za niewłaściwe, bo po prostu przeszkadza uczestnikom tego wydarzenia, i chciałam pokazać, że to nie był tylko pokaz taty, a wiele więcej.

      • ovo

        Ale zabranie North na pokaz mody na Paryskim Tygodniu Mody to przegięcie jednak było.
        To temat rzeka,ale idealnym przykładem jest.Bo tak naprawdę nigdy nie będziemy mieć 100% pewności kto tu kogo wykorzystuje.Myślę,że to takie perpetuum mobile ,system naczyń połączonych . Czy było zapotrzebowanie na taki show czy też samo show nakręca chęć widzów do oglądania? Czy samo naturalną koleją rzeczy tak urosło do tych rozmiarów czy też sprytnie to wszystko jest podkręcane by trwać? Oni pokazują ,my patrzymy. Oni pokazują bardzo dużo ze swojej intymności a zarazem możemy tak naprawdę ich nie znać.Na show zbudowali swoje życie,znaleźli sposób na zarabianie pieniędzy -więc nawet jakby mieli już dość to zarazem muszą trwać jak najdłużej w tym wszystkim .Wiadomo,że show nie pokaże wszystkiego ale ten wycinek ,który pokazuje to trochę taki american dream,bo głównie toczy w dużych, pięknych (?) domach wokół ciuchów,kosmetyków,wycieczek ,sesji fotograficznych, wypadów do restauracji.Prozy życia brak,choć oczywiście pojawiają się np.problemy zdrowotne.Wspaniały przykład zachowania pokazali ostatnio w sprawie Bruce,ale jednak całe te lata zbudowane są na „płytkich” rzeczach.Czy są tacy naprawdę czy tylko takich udają,bo my takich ich chcemy ?
        Pełno w tej historii paradoksów.Po jej stronie i po naszej- obserwatorów.Powinniśmy Kim szanować za jej sukces a zarazem droga do sukcesu szacunku nie wzbudza .Chciało by się wierzyć,że jest tam głębia a ukazuje nam się pusta maska (żeby nie powiedzieć goły biust). Kto jest dobry a kto zły? Ona i my -w tym samym czasie jesteśmy katem i ofiarą.
        Przyznać należy,że jest to fenomen -jak z małości udało się tak dużo zbudować.I całej tej historii najbardziej zastanawiam się,jak w tym wszystkim wyrosną dzieci, zarówno Kim jak i jej siostry.
        A kultura nie umiera ,może owszem jest w dołku ale nie umiera i nie umrze.
        Może jest po prostu tak,że kultura „zeszła” do internetu ,mnóstwo osób wyłączyło się z oficjalnego nurtu,na własną rękę dociera do tego co je interesuje ( wchodzę np. na Twitter ulubionego zespołu i mam informacje z pierwszej ręki –albo seriale większość z nas pewnie ogląda je w internecie a nie w tv). Dlatego może zubożało nam intelektualnie życie kulturalne w oficjalnych mediach.

        • Zwierz

          A ja mam wrażenie że gdyby to była inna osoba to North na paryskim tygodniu mody nikogo by tak nie oburzyła.Zwłaszcza że była na pokazie swojego ojca. Matka która nie zostawia dzicka z opiekunką tylko pokazuje się w nim w miejscu publicznym? ZAłożę się że gdby z córeczką siedziała Beyonce ocenilibyśmy to zupełnie inaczej. I jasne że show jest wyreżyserowany, wszystk w tym świecie jest. Przy czym trudno cokolwiek pewnego powiedzieć o ludzaich któych nikt nie zna

          • Mju

            Oj Zwierzu, Beyonce jest akurat hejtowana za wszystko podobnie jak Kim, jej córka też. Sama pisałaś o włosach Blue, ludzie petycję podpisywali, by zrobiła coś z włosami córki. Mam google alert dla Bey, i wiele z informacji przychodzących do mnie jest wprost ohydna. Wiem że można to powiedzieć o wielu, ale jej się obrywa wyjątkowo mocno, bo im ktoś bardziej popularny, tym bardziej nienawidzony.
            I tak jak pisałam wcześniej, North nie była na jednym pokazie, a co najmniej na pięciu – pamiętam ją z trzech podczas PFW i co najmniej 2 z NYFW. Podczas 2 nowojorskich płakała, na trzeci nie dotarła, bo płakała wcześniej (o czym bodajże jej babcia lub mama pisały/mówiły), a na wielu z nich rodzice byli sami i nikt problemu nie robił – ba, ludzie cieszyli się, bo każdemu smutno jak dziecko płacze. Mnie nie chodzi o samą Kim, dla mnie to po prostu nie jest miejsce dla dzieci. Pokaz ojca – OK, ale zastanawiam się po co brać na inne, przecież takie bobasy nic z tego nie wyniosą. Tak jak David Beckham wziął córkę na pokaz matki, ale na inne już nie brali.
            Nie oceniam jakim ktoś jest rodzicem, bo nie znam ludzi, po prostu żal mi dziewczynki dwuletniej, która siedzi na pokazie trwającym godzinę czy musi przejść sama przez tłum paparazzi, bo rodzice akurat przy nich stawiają ją na ziemię. Wiem, że to paparazzi i SM gwarantują Kim wciąż rosnącą popularność, ale lepiej ogląda się szczęśliwą córkę przed pokazem http://www.billboard.com/files/media/north-kim-kardashian-fashion-week-2015-billboard-650.jpg niż głośno płaczącą, zmęczoną długim pokazem, gdzie oczywiste jest, że taka mała dziewczynka nie bedzie grzecznie siedzieć. Ale to tyle, nie jestem tu by krytykować i nie chciałabym być tak odebrana, więc idę piec chleb :D
            PS North jest takim słodkim dzieckiem, ma prześliczny uśmiech https://instagram.com/p/5F9xVyOS1Y/?taken-by=kimkardashian <3
            PS2 A jakie ładne te zdjęcia z Vogue Espana, nie widziałam ich wczesniej!

          • Zwierz

            No ale dziecko w tym wieku może ci się zmęczyć czy zacząć płakać nawet w najbardziej cieplarnianych warunkach. Niezależnie od tegokto jest jego rodzicem i jaka to impreza.

          • Scarlet Dragon

            Ale nic tak naprawdę o tym nie wiesz a mimo to oceniasz ich rodzicielstwo, chociaż jako rodzice zmagają się z zupełnie innymi wyzwaniami niż rodzice którzy nie są sławni. Sytuację znasz pobieżnie i koniecznie chcesz ją przełożyć na swoje doświadczenia. No, nie da się.

          • Mju

            Nie oceniam ich rodzicielstwa, o czym napisałam chyba tysiąc razy. Jak widać, można pisać jedno, a każdy będzie czytać tak jak chce to przeczytać. Ja z FW dostałam tysiąc informacji na temat obecności North, płaczu North itd. i musiałam przekopywać się by znaleźć te, które mnie interesują – o modzie. Więc jasne, że to mi będzie przeszkadzać. Widzę też, że dużo znanych osób ma dzieci i nie są aż tak obecne w mediach od urodzenia.Ale – tak jak zaznaczyłam – Kim sukces zależy od tej obecności, więc to rozumiem.
            Nie przekładam na swoje doświadczenia, bo dzieci nie mam i mieć nie będę, oceniam tylko to co widzę, tak jak każdy użytkownik internetu. Nie mogę oceniać więcej, bo nie mam w to wglądu, więc komentuję tylko to co oni chcą bym widziała/wiedziała. A widzę małą dziewczynkę, która była (zaznaczam: była, już tego nie robią) wystawiana przed paparazzi gdy ledwie zaczęła chodzić, żeby zrobić jej jak najwięcej zdjęć. I nikt mi nie powie, że nie było to zrobione właśnie po to, bo zrobili to wiele razy. Nie wiem czyj to był pomysł, to mnie nie interesuje, może w ten sposób chcieli oswoić dziecko z błyskiem fleszy, może nawet oswoili dzięki temu, ale mnie po prostu było żal dziecka.
            Ja wiem, że dziecko może się rozpłakać. i właśnie o to mi chodzi. Każde dziecko płacze, często bez najmniejszego powodu, dlatego zabieranie na takie imprezy tak małego stworzonka dla mnie nie miało sensu. Tyle. Nie ma to związku z ocenianiem czyjegoś rodzicielstwa, twierdzenia że są złymi rodzicami itp. Jeszcze raz zaznaczę, że oceniam tylko to co widzę, tak jak ocenia się to zawsze w przypadku osób publicznych. Nie musi mi się podobać wszystko co te osoby robią i tylko dzielę się swoimi małymi zastrzeżeniami.
            Nie chcę ciągnąć tej dyskusji w nieskończoność, bo robi się zbyt poważnie, a to były tylko niewielkie uwagi, a w internecie często brzmi się zbyt serio (szczególnie bez emotikonów), więc ślę do was dużo miłości i idę płakać nad swoimi źle ściętymi włosami (2cm, powiedziałam fryzjerowi… 6cm, stwierdził on).

  • Izabela Pandora Próchniak

    Mało mądrze ode mnie, ale. Dobry wpis jest dobry. A świetny wpis jest świetny. Ten jest świetny.

  • Nanik

    Telewizji nie oglądam, plotkarskich gazet ani serwisów również nie, więc nie bardzo się orientuję, kto to taki ta Kim. Ale wpis jest piękny, mądry. Dziękuję za niego, Zwierzu! Chyba nigdy nie pojmę, skąd w ludziach tyle nienawiści. Chyba nie chcę tego pojąć :/

  • O ile rozumiem krytykę jako taką (osoba publiczna niejako jest na nią narażona z samego tytułu bycia osobą publiczną), to nie mogę zrozumieć typowych hejterów, którzy niby kogoś nie znoszą, ale są na bieżąco ze wszelkimi nowościami, na temat danej osoby. Mnie by się zwyczajnie nie chciało tracić czasu na takie zainteresowanie kimś, kogo nie lubię.

  • hook

    jeżeli chodzi o kim i jej rodzinę-obserwuję kilka z sióstr na instagramie, oglądam program (guilty pleasure ehh). Zdanie miałam o nich średnie, ale widać było po nich że całe te reality show bardzo ich zbliżyło; kim wypowiedziała kiedyś takie zdanie że wczesniej nawet nie rozmawiała ze swoimi siostrami. jednak ostatni sezon, z całą przemianą caitlyn ukazała kompletnie inne oblicze tej rodziny. świetnie poprowadzili swoje życie, caitlyn stała się ikoną ruchów transgenderowych, a jej młodsze siostry mają swoich własnych wielbicieli. może to dziwna rodzina, ale czy my wszyscy mamy takie ‚normalne’ rodziny? najważniejsze, że się kochają.

  • Kotowa

    Uznanie ta pani zdobyła u mnie propagując de facto krągłości, czyli coś, o czym zapomnieliśmy w świecie wieszaków z wybiegów. Kobiety o większej pupie czy miseczce biustu mogły w końcu poczuć się pewniejsze, odsłonić tu i tam, pozwolić sobie na opięcia większych partii, bo świat co raz bardziej skłania się ku zdrowej, normalnej sylwetki i powoli to, co było niegdyś ‚grube’ dziś jest atutem. I nie mówię tu o tzw. modelkach plus size, bo to przegięcie w drugą stronę, tylko o zwykłych nastolatkach, kobietach, które nie noszą rozmiaru majtek xxs czy biustonosza 70A.

    • pigwa22

      Akurat modelki wybiegowe to nigdy nie były specjalnie lubiane. ;) I niby dlaczego nie można o kimś powiedzieć, że jest gruby (bo o laboga jego uczucia na pewno zrani), ale można o dziewczynie powiedzieć per ‚wieszak’? Bo co, jak jest chuda to już uczuć nie ma? Podwójne standardy się kłaniają. Nieco to niefajne.
      Kim nie jest gruba (była w ciąży, przynajmniej tak ze zdjęcia wynika), ma natomiast silikonowy biust oraz pupę, ot i tyle w kwestii.
      A sama osoba jakoś mnie nie elektryzuje, ani nie oglądam, ani o niej nie czytam na plotkarskich stronach, Instagrama też nie oglądam, Kim gdzieś tam sobie dryfuje i w zasadzie przy dobrych wiatrach słyszę o niej raz na pół roku.

  • Śledzenie poczynań Kim uznaję za guilty pleasure której oddaje się od czasu do czasu. Nie z nienawiści (budzi we mnie sympatię) ale z ciekawości właśnie jak genialny biznes uczyniła ze swojego życia. Dzieki Zwierzu za wyjaśnienie na czym ten biznes się opiera:)

  • ech

    Zgłaszam protest. Obejrzałam jeden, chyba nawet niecały sezon tego serialu, bo chciałam się dowiedzieć o co wo ogóle chodzi.
    I po pierwsze – nie lubię tej rodziny. Po drugie, już mnie nie interesuje, bo cóż ma mnie w tym interesować?
    Mnie po prostu denerwuje to, że otwieram lodówkę i wyskakuje z niej rodzina Kardashian/Jenner.
    Strasznie mnie irytuje głupota.
    Może to jest i hejt, ale nie robię tego pod każdym wpisem o tej rodzinie, bo ich po prostu nie czytam – przy tym wpisie zresztą też wymiękłam gdzieś w połowie.
    Ale, czy oni naprawdę muszą być WSZĘDZIE???

    • Siri

      Ale wiesz, ten wpis skupia się na czymś innym.

  • Pingback: Tytułem wyznaczenia granic | hexenzone()