Powtórki, powroty i porażki czyli zwierzowe podsumowanie roku cz. II światowa

02/01/2018

Chorzy z miłości czyli zwierz o „I tak cię kocham”

02/01/2018

Głowa strapiona, a na niej korona czyli Zwierz ogląda „Koronę Królów”

02/01/2018

TVP 1 odgrażało się, odgrażało aż w końcu zrealizowało i wypuściło przedpremierowo na VOD dwa odcinki Korony Królów. Naszą odpowiedź na… nie moi drodzy, nie na Grę o Tron bo to nigdy nie był zamiar. Korona Królów to nasz odpowiedź na sukces Wspaniałego Stulecia. Wszak Polak od Turka nie gorszy i sam sobie potrafi telenowelę historyczną zrobić. Tylko, że nie bardzo.

Na samym początku musimy zatrzymać się na chwilkę nad gatunkiem jakim jest telenowela historyczna. Otóż powinna ona składać się z trzech elementów. Po pierwsze – z odpowiednio podrasowanej estetycznie wersji historii, która wydaje się atrakcyjna ze współczesnego punktu widzenia. Wspaniałe Stulecie doskonale pokazuje jak wyglądają „historyczne” stroje które wydadzą się atrakcyjne współczesnemu widzowi. Jest bardziej jaskrawo, kolorowo i lśniąco. No i czysto. Bardzo czysto. Druga sprawa to kwestia wątków obyczajowych. Te powinny zawsze rozgrywać się na przecięciu tego co państwowe i prywatne, przypominając nam że historia to tak naprawdę historia namiętności jednostek, które dla porywów serca gotowe są podejmować różne decyzje polityczne, które w istocie są prywatnymi zemstami. No i na koniec – serial taki powinien mieć dość mocno zarysowaną wizję przeszłości kraju, zwykle chwaląc jego wielkość i wspaniałość. Pod tym względem Zwierz musi powiedzieć, że nieco niepokoiła go popularność Tureckich telenoweli (zwłaszcza tych osadzonych w XIX wieku) bo być może nie było to najbardziej obiektywne dla widza źródło do historii politycznej Turcji.

 

Biały oczywiście jest kolorem sukni ślubnej od XIX wieku , dokładniej od ślubu królowej Wiktorii. Co nie zmienia faktu, że to nie jest taki problem w telenoweli historycznej, bo realia są tam bardzo umowne.Fot. Marcin Makowski

Czego telenowela historyczna nie musi? Tu właściwie mamy dwa elementy. Pierwszy to nie musi oddawać realiów języka. Co to znaczy – otóż powinna oddawać je tylko powierzchownie (tu dodać pani, tam paniczu itp.) ale może sobie pozwolić na liczne anachronizmy, bo wiadomo, że ogląda to widz współczesny, niekoniecznie rządny prawdy historycznej. Stąd np. można wybaczyć serialowi że bohaterka biorąca ślub w średniowieczu bierze go w białej sukni bo przecież widz, jest współczesny i musi patrząc na bohaterkę widzieć pannę młodą. To, że białe suknie nie były elementem średniowiecznego stroju ślubnego to już zupełnie inna historia. Nie musi też do końca oddawać realia epoki tak długo jak długo oddaje to co jest istotą telenoweli – napięcie, najczęściej romantyczne, pomiędzy bohaterami. Czyli innymi słowy Wspaniałe Stulecie jest dobrą telenowelą nie ze względu na stroje, język czy wierność historii Turcji ale dlatego, że miliony ludzi uwierzyły w emocje i relacje pomiędzy bohaterami. To jest wyznacznik dobrej telenoweli. Bo o to w takiej historii chodzi. Jednocześnie element historyczny jest istotny bo dodaje opowieści pewną tęsknotę za przeszłością – w jej bajkowej wymarzonej formie.

 

Zwiastun serialu sugerował, że przynajmniej w zakresie kostiumów nie będzie bardzo biednie. Tymczasem kostiumy są po prostu brzydkie, ani nie prezentują realiów historycznych, ani przeszłości w wydaniu glamour (jak Wspaniałe Stulecie). Wyglądają jak takie bardzo tanie kostiumy telewizyjne

No dobrze to gdzie jest problem Korony Królów? Zacznijmy od tego, że pierwsze dwa odcinki w żaden sposób nie tworzą wiarygodnych przestrzeni konfliktu między bohaterami. Teoretycznie wszystko zaczyna się w dobrym momencie. Kazimierz, syn Władysława Łokietka bierze ślub z córką litewskiego księcia Giedymina. Młodzi się nie znają, ona jest poganką, on jest chrześcijaninem. Na oczy się nie wiedzieli. Łokietek jest za związkiem, jego żona Jadwiga nie jest przekonana. Z kolei Aldona miała w lasach Litwy swego ukochanego, więc też nie jest zachwycona. Czy widz telenowelowy kocha coś bardziej niż dwie osoby złączone małżeństwem z przymusu? Czy nie kochamy oglądać jak młoda dziewczyna zaczyna swoje życie na dworze, zwłaszcza w konflikcie z teściową? Czy nie drżałoby nam serce na myśl o tych wszystkich chwilach kiedy młodzi zaczynają się sobie podobać? Pewnie tak. To świetny telenowelowy schemat. Dlatego serial go zupełnie porzuca i w drugim odcinku przeskakuje siedem lat do przodu. Małżeństwo jak najbardziej kwitnie, ma dwoje dzieci i ogólnie jesteśmy już w zupełnie innym momencie.

 

Polska zawsze była przedmurzem chrześcijaństwa dlatego Vaticanum Secundum przyjęło się u nas bardzo wcześnie. Fot. Marcin Makowski

Trzeba było całą treść odcinka pierwszego zamknąć w jakichś pięciu minutach i ten przeskok zrobić jeszcze w pierwszym odcinku (można byłoby go wydłużyć do czterdziestu minut). Wtedy wyszłoby zdecydowanie lepiej, z punktu widzenia konstrukcji serialu, który najpierw przez dwadzieścia minut buduje konflikt i układ sił by go po tych dwudziestu minutach zupełnie porzucić i zacząć od nowa. Chyba że ktoś założył, że nikt nie obejrzy pierwszego odcinka więc powinien być o czymś zupełnie innym niż cała reszta.  Problem w tym, że ani pierwszy ani drugi odcinek nie robią tego co najważniejsze – nie kreują wiarygodnych emocjonalnych więzi między bohaterami. Wiemy, że Anna (dawniej Aldona) i jej teściowa się nie lubią, ale ponieważ zamieniły ze sobą dwa zdania, to trudno orzec komu kibicować. Kazmierz zasadniczo rzecz biorąc zajmuje się głównie powtarzaniem że był na wojnie i przekonywaniem Łokietka że ten nie umrze. Najwięcej charakteru ma jak na razie Jadwiga, ale to taka jednowymiarowa zła teściowa (przynajmniej dla naszej bohaterki). Z kolei wszystkie postacie drugoplanowe są  tak nijakie, że nawet kiedy oskarżają się o zdrady, czy coś knują jest nam wszystko jedno. Zwłaszcza, że z powodu jakiegoś obowiązującego edyktu dotyczącego peruk wszyscy wyglądają tak samo.

 

Widzowie lubią produkcje osadzone w telewizyjnej przeszłości bo lubią ów przepych, te tradycje te wspaniałości. Kiedy ta przeszłość jest skromna i biedna, niewiele ich tam trzyma. Tak więc jeśli korona wygląda na plastikową, a sala tronowa jest malutka, to serial nie jest w stanie stworzyć wrażenia, którego chce widz – że kiedyś to dopiero były czasy. Fot. Marcin Makowski

Kolejna sprawa to kwestia tej piękniejszej przeszłości. Otóż ponoć Korona Królów jest serialem bardzo drogim. Problem w tym, że wizualnie wyjątkowo nie poruszającym. Zwłaszcza marnie wypadają sceny zbiorowe, na których jest po prostu za mało ludzi. Uczta królewska wygląda tak biednie i skromnie, że widz nie ma powodu by tęsknić za czasami Łokietka.  Podobnie ślub królewski powinien sprawić, że każda kobieta przed ekranem powinna zapragnąć brać ślub w średniowieczu. Na tym polega odgrywanie przeszłości w takich serialach. Tymczasem to nasze średniowiecze telewizyjne jest nudne, mało wystawne i niesamowicie przaśne jeśli chodzi o kostiumy. I teraz żeby było jasne – nie chodzi o wiarygodne kostiumy średniowieczne  – nikt tego nie oczekuje. Tylko o to by te udające średniowiecze kostiumy były ładne, strojne i budzące zazdrość współczesnych – coś co doskonale robiło Wspaniałe Stulecie, gdzie każdy bohater – mężczyzna czy kobieta chodzili w takich wzorach, kolorach i krojach które pewnie nie miałby miejsca w przeszłości ale budziły zazdrość w teraźniejszości. Niestety w Koronie Królów wszystko jest takie niesamowicie biedne. Tymczasem telenowela historyczna ze swojej natury powinna być wystawna. Bo to czysty eskapizm. A chce się uciekać do świata ładniejszego, bardziej ociekającego złotem i przepychem niż współczesność.

 

Na zdjęciach serial jeszcze jakoś wygląda, ale kiedy patrzy się na serial to np. od razu czuć że akcja która rozgrywa się w Krakowie wcale się w nim nie dzieje. Czuć że to jeden z mniejszych zamków, wokół którego nie ma żadnego miasta. Fot. Marcin Makowski

Zwierz obiecał że nie będzie się skarżyć na leksykę bohaterów (którzy mówią bardzo współczesnym językiem) ale ma problem z decyzją dotyczącą używanych w serialu języków. Otóż zdecydowano że Litwini w tym filmie będą mówili po litewsku. Pomysł godny pochwały gdyby nie fakt, że równolegle zdecydowano, że wszystkie dialogi po litewsku będzie czytał lektor. Więc cały wysiłek w to, żeby w serialu był obcy język idzie na marne. Oczywiście, Zwierz wie dlaczego nie zdecydowano się na napisy (dużo starszych widzów pewnie by ich nie zobaczyło) ale czy w takim razie nie lepiej było po prostu zrobić cały serial po polsku? Skoro i tak tego Litewskiego nikt nie usłyszy? Inna sprawa to kwestia języka liturgii. Otóż Polska za panowania Łokietka przeszła już przez reformę Drugiego Soboru Watykańskiego i liturgia jest po polsku. To znaczy prawie cała bo co pewien czas ktoś się modli albo śpiewa po łacinie. Co prowadzi do zgrzytu zębami większego niż gdyby wszystko było po polsku – i można byłoby przyjąć że twórcy wykasowali języki obce. A tak to właściwie trudno orzec co się dzieje. I nie chodzi o wiarygodność historyczną – bo to serial w którym średniowieczny biskup odprawia mszę przodem do wiernych – tylko o spójność wizji.  Z serialami jest trochę jak z przypisami w książkach naukowych. Rodzaj przypisów jest mniej ważny od ich wewnętrznej spójności w całym dziele.

 

Serial najpierw tworzy doskonały punkt wyjściowy – dwoje nie znających się młodych ludzi bierze ślub. Telenowela kocha takie momenty. Ale nie ta. Tu akcja w ciągu jednego odcinka przeskakuje siedem lat do przodu. Fot. Marcin Makowski

 

Inna sprawa to fakt, że nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to produkcja przygotowywana bardzo nieporządnie. Zwłaszcza w kwestii terminologii. Zwierz rozumie uwspółcześnienia ale tu ma wrażenie jakby twórcy scenariusza nie zastanowili się nawet przez chwilę nad tym co piszą. I nie chodzi o korzystanie ze słowa „państwo” zamiast „królestwo”. Tylko np. mamy scenę gdy księżniczka Anna pyta swojej służącej czy sprowadzała z Litwy „Dziugas i Kindziuk”. Widać, że ktokolwiek pisał scenariusz pamiętał, że to są Litewskie nazwy. Problem w tym, że Dziugas to ser produkowany pod tą nazwą od 1924 roku. Spokojnie w tym dialogu można byłoby podmienić nazwę handlową po prostu na ser. Pytanie do służki „Sprowadzałaś ostatnio z Litwy sery i mięsiwa” nie brzmi gorzej, nie zmienia nic w scenariuszu, a pozwala uniknąć dość sporej wpadki, której być nie powinno. Skoro ja słysząc konkretną nazwę produktu zadaję sobie pytanie „Ale czy na pewno tak to się nazywało w średniowieczu” to nie wątpię że powinien sobie je zadać scenarzysta. Zwłaszcza, jeśli spokojnie może się posłużyć inną nazwą. Jeśli tego nie robi, to jest po prostu leniem. Nie mam pretensji że pracuje nad telenowelą. Tylko że pracuje nad nią nieudolnie.

 

Serial ma tą niesamowicie irytującą manierę że zamiast porzucić całkowicie jakieś historyczne fakty np. zasłanianie włosów przez kobiety, stosuje je wybiórczo. I tak Jadwiga chodzi zamotana a pozostałe kobiety chodzą z rozpuszczonymi długimi włosami. Coś zupełnie niepodobnego – włosów tak nie noszono (co widz chyba zresztą jest w stanie dość łatwo wyczuć i wyłapać). Zwłaszcza na dworze. Jasne, że robi się to dla współczesnego widza. Ale skoro olewamy historię to konsekwentnie.

Inna sprawa to kwestia porzucenia wszystkiego co z punktu widzenia współczesnego widza byłoby atrakcyjne. Ludzie mówią sobie w serialu głównie na ty, dzieci wołają do babci „babciu” itp. Co prawda małżonkowie mówią do siebie „mężu” i „żono” ale niekonsekwentnie (w sumie tylko w jednej scenie). Młoda panna krzyczy na rycerza itp. Widzowie tymczasem – zwłaszcza ci którzy oglądają telenowele historyczne, żywią się ograniczeniami. Im mniej bohaterom wolno, im bardziej krępują ich sztywne zasady, im więcej ukłonów, tytułów, pochylenia głowy itp. Tym lepiej. Dlaczego? Bo to właśnie tworzy to dramatyczne napięcie którego tak brakuje w świecie w którym wszystko wolno. Jeśli nie musisz żyć w świecie konwenansów tym bardzie wydają się atrakcyjne. Niestety to jest coś co zupełnie twórcom umknęło. I tak ta niesamowita swoboda sprawia, że w sumie historyczny kostium zamiast tworzyć napięcie, jedynie ciąży. Zwłaszcza, że aktorzy nie zmieniają swoich ruchów, gestów i nie dostosowują się do stroju. Przez co cały czas są przebranymi aktorami. Co bardzo czuć.

 

Problemem serialu jest też fakt, że nikt nie postarzył odpowiednio kostiumów, przez co bardzo widać, że wszystkie stroje, są nowe, nie noszone, i świeżo z pralni. Fot. Marcin Makowski

 

Wiele osób spodziewało się, że serial będzie taką bajką o umacnianiu chrześcijaństwa. Prawda jest jednak taka, że na razie, wątek przymusowego chrztu rozgrywany jest raczej klasycznie. Księżniczka się ochrzciła ale nie wierzy i chce pamiętać o wierzeniach przodków. Biskup Krakowski oczywiście spiskuje (Zwierz ma wrażenie, że to taki schemat naszej historii – sprawdzić czy biskup krakowski nie spiskuje), a pobożność Jadwigi jest pokazywana jako dewocyjna i niekoniecznie podzielana przez resztę dworu, czy jej syna. Tak więc chrześcijaństwo ma tu swoją rolę raczej jako przestrzeń konfliktu ale odpowiada temu czym w telenowelach o XIX wieku jest pochodzenie. Tu traktują Annę gorzej bo jest z pogańskiego kraju, normalnie traktowali by ją gorzej bo jest biedna czy gorzej urodzona. Co nie zmienia faktu, że Zwierz ma nadzieję, że nie będziemy eksportować tego serialu na Litwę. Bo Litwini mogliby nie być zachwyceni. Prawdę powiedziawszy umocniliby się w swojej wizji historii, w której Polacy nie odgrywają szczególnie pozytywnej roli.

 

Serial podobnie jak wiele polskich produkcji ma problemy ze światłem. Jest zbyt doświetlony, jasny co utrudnia tworzenie nastroju i np. ukrywanie że to aktorzy w strojach. Światło to wielki sprzymierzeniec twórcy serialu historycznego.

Prawdę powiedziawszy Zwierz nie jest w stanie zrozumieć dlaczego Korona Królów jest taka słaba. Bo to nie jest tak, wbrew temu co część osób mogła przypuszczać, że Zwierz był pewien słabości serialu. Teoretycznie wcale nie powinno być trudno zrobić dobrą produkcję. Budżet był wielokrotnie większy niż wielu seriali TVP czy TVN. Zresztą i z małym budżetem zdarzało się polskiej telewizji robić dobre produkcje historyczne. Tak więc, wbrew temu co wiele osób mówi – mamy przykłady w historii polskiej telewizji, że wcale nie wszystko rozbija się o scenariusz. Także sam pomysł nakręcenia telenoweli historycznej niekoniecznie wydawał się taki poroniony. W końcu wiadomo, że jest spory target. Co do aktorów – którzy rzeczywiście w Koronie Królów zawodzą na całej linii – to też dziwi, bo rynek polski jest niewielki, można telenowele tego typu osadzać wielkimi nazwiskami. Bo wszyscy chcą gdzieś pracować. Na koniec – sam pomysł by naprawdę dobry – akurat epokę historyczną wybrano w punkt – doskonała epoka na telenowelę. No wszystko mogło zagrać. A tymczasem, tak naprawdę ani nie widać budżetu, nie udało się zebrać ciekawej obsady no i przede wszystkim – napisać scenariusza który wykorzystywałby wcześniej wskazane atrakcyjne cechy ulizanej opowieści historycznej.

 

A co to za bohater ? To bohater ekspozycja. A co robi? Ekspozycję zaraz po tym jak ekspozycja pojawiła się otwierających odcinek napisach.

Wyśmiewanie Korony Królów nie jest szczególnie trudne. To jest serial w którym znajdziemy takie dialogi jak np. Wchodzi bohater i mówi „Jestem X uciekłem z niewoli u Litwinów. W następnej scenie mamy więc dialog „Przybył X”, „Ale on jest w niewoli u Litwinów”, „Uciekł”. Serio to jest mistrzostwo dialogów. Choć może jeszcze dialog Aldony z biskupem krakowskim, w którym księżniczka chce uciec przed rozmową o tym ilu ludzi zbił na wojnie jej mąż.  Co owocuje takim oto pięknym dialogiem: „Wybacz biskupie idę zatańczyć”, „Bawi cię śmierć ludzi?”, „Mierzi mnie twoja obłuda”. Serio każde zdanie z tego dialogu rozgrywa się w zupełnie innej rozmowie. I tego jest w serialu więcej. Można byłoby się też wyśmiewać z tego jak bardzo to średniowiecze serialowe jest średniowieczem umownym. Takim w którym spokojnie można tańczyć tańce tak o sto lat późniejsze. Ale widzicie to nie budzi satysfakcji o tyle, że człowiek  czuje jak bardzo wszystko znów jest na odwal się. To nie musiał być serial z konsultantem historycznym. Ale to trochę żenada jak nawet telenoweli nie umiemy zrobić. To nie powinno być trudne nawet ten nieszczęsny dialog „Wybacz biskupie idę zatańczyć” „Czy okrucieństwo twego męża nic dla ciebie nie znaczy księżniczko” „Mniej niż twoja obłuda biskupie”. Widzicie – zdania się ze sobą łączą, mamy napięcie. To nie jest aż takie trudne. Pisać dialogi tak by kolejne zdania wypowiadane przez ludzi w rozmowie jakoś miały ze sobą cokolwiek wspólnego. Wchodziły w …. Dialog. Niestety polskich twórców to jakoś przerasta.

 

A czy wy wiecie, że wszyscy królowie wyglądali tak jak malował ich Matejko? Przecież Matejko malował ze zdjęć! Ale tak serio to nigdy nie sprawdzajcie jaka była modna fryzura w średniowieczu

Korona Królów nie miała być polską Grą o Tron. Wygląda na to, że nie da rady być nawet polskim Wspaniałym Stuleciem. Będzie kolejną produkcją której ewentualne niepowodzenie będziemy składać na karb naszych wyrobionych na amerykańskich produkcjach gustach i braku budżetu. A tak naprawdę brakuje nam przede wszystkim najprostszych narzędzi do odpowiedzenia historii na ekranie – zaplanowanych postaci, odpowiednio zarysowanego konfliktu i dialogów które mają jakikolwiek sens. I to wcale nie jest takie drogie – większość odbywa się w głowie. Dlatego w sumie klęska Korony Królów jest smutna. Bo trochę jakby podpowiadała, że w głowach naszych telewizyjnych twórców jest dość pusto. I hula po nich wiatr. Bynajmniej nie historii.

Ps: Poważnie rozważam napisanie listu otwartego do wszystkich speców od marketingu telewizyjnego w Polsce by pod żadnym pozorem nie porównywali produkcji polskich do zachodnich. Nie kręciliśmy w kraju żadnego drugiego Taboo (Belle Epoque) ani żadnej Gry o Tron (Korona Królów) więc nie ma co udawać że te tytuły mają ze sobą cokolwiek wspólnego. Nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Ginny

    Dłuższy czas spędziłam, podziwiając zdjęcie Roberta Gonery jako biskupa. Ta peruka!

  • Gin

    Faza się mnie trzyma, więc chciałam zaproponować alternatywne podpisy pod zdjęciami Może dzięki nim komuś się będzie lepiej oglądało ten serial (od góry):

    Kylo, Rey
    Kylo, Hux
    Snoke
    Leia, Luke
    Leia, Luke
    Kylo, Rey
    Leia
    Kylo, Rey, Hux
    Leia, Kylo, Rey, Luke
    Finn (sorry za whitewashing)
    Poe

    Ta,da! xD

  • Amber

    Zastanawiam się, jak można było zrobić tak zły serial, bo naprawdę trzeba było się postarać, żeby nakręcić coś tak złego. I nie chodzi tu już o realia historyczne (ale serio msza odprawiana twarzą do wiernych? Zamknięta korona królowej?), lecz o wszystko inne. Brak nastrojowej muzyki, która potrafi zrobić odpowiednią atmosferę, aktorzy, którzy nie umieją grać, księżniczka litewska, która ma kilkuosobowy orszak (chociaż jej ojciec mieszka w chacie, więc może nie stać go na większy), kuriozalna scena z turniejem ( po co robić turniej, skoro twórców nie stać na dobre zrobienie turnieju?). To wszystko sprawia, że człowiek się pyta, jakim prawem ktoś oczekuje płacenia abonamentu od społeczeństwa. Bo kazać płacić za realizację tego typu produkcji to jakaś kpina. I naprawdę nawet z małym budżetem można zatrudnić scenarzystów i wybrać aktorów, którzy jednak umieją grać, a nie tylko czytać dialogi napisane przez kogoś na kolanie.

  • Aga Nes

    O mamusiu, oni NAPRAWDĘ zostawili te nieszczęsne współczesne czapraki pod siodłami? ;(

  • Kayleigh90

    Właśnie w tym rzecz, co opisałaś. Można byłoby przymknąć oko na błędy historyczne i podkolorowanie historii ogólnie, potraktować serial jak bajkę, ale tam… No kurczę, dobre są porównania do Świata wg Kiepskich – myślę, że Świata wg Kiepskich o średniowieczu z tymi kostiumami wypadłby fajnie i pasowałby do konwencji tego sitcomu. Dialogi to po prostu porażka, a najbardziej boli ten brak konsekwencji. Ale jednocześnie chyba serial stanie się moim guilty pleasure na zasadzie – co oni jeszcze mogą sknocić.

    • Shakuahi

      I zawyżać im oglądalność? :D

      • Meme maker

        Wystarczy że oglądasz w tv a nie w sieci. Całkowita anonimowość o ile nie chwalisz się tym w sieci.

        • Kayleigh90

          Ale nawet w sieci można zrobić kilka sztuczek, albo ściągać piracką wersję ;)

          • Meme maker

            Można i tak lecz w tv jest podane na tacy. Do tego można nagrać sobie coś z tv i obejrzeć w dogodnym momencie. Czasem old school style jest bardziej elegancki. Coś jak miecz świetlny i blaster ;)

  • nerpa

    Pan Wojtek Krzyżaniak wypowiedział się ogólnie, a Pan Zwierz szczegółowo a mnie po prostu nie odpowiada telewizja i seriale jako całość. Gdybym chciał analizować punkt po punkcie musiałbym się na tym znać i chcieć oglądać. A ZA CO? Za jakie grzechy? POZDRAWIAM

  • Obejrzałem tylko pierwszy odcinek, ale jeszcze jedna rzecz mnie ruszyła – jak strasznie dużo było w pierwszym odcinku takiego chamskiego minutażu – niby fajne rzeczy załatwiono jednym cięciem montażowym, a cała masa scen jest taka, że bohaterowie się paczą na siebie. Sceną odcinka było dla mnie kiedy do komnaty żony swej wszedł Kazimierz a zanim wszedł biskup i łypał z boku to na Kinga, to na Ewę, przepraszam Annę, przepraszam Aldonę. Nie powiedział nic i wyszedł po chwili. Ktoś wie po co on tam wszedł w ogóle?

    • Shakuahi

      Może liczył na jakąś akcję? ;)

      • Meme maker

        Ja też przez chwilę miałem wrażenie, że będzie zapinanko pod kuratelą biskupa,bardzo to współczesne, nieprawdaż? Mega triger na mnie ta scena.. szacun dla twórców bo scena na podum tuż przed zjebką dla rycerza przez jakąś panienkę…

    • asloska

      Jak rozumiem, nie wyglądało to jak scena patrzenia w „Dobrym, złym i brzydkim”? Bo tam, jak oni się na siebie patrzyli… Sieza. Ciary i obgryzanie paznokci.

      • Ehhh, gdyby takie aktorstwo było w tym serialu, to recenzje byłyby lepsze znacznie ;)

  • Meme maker

    Napisz list, to świetny pomysł. Tylko nic to nie da bo założenia były takie aby wyszło to co właśnie dostajemy. Tasiemiec dla 50+ z marnym gustem. Jak to mówią: mądry nie będzie się męczył a głupi nie zauważy że coś jest nie tak…
    Coś czuję że ten serial będzie koroną memów…
    Zatrudnili bardzo słabych ludzi by ogarnąć produkcję. Pewnie kasa poszła na premie i wynagrodzenia dla speców od dostawania premii i wynagrodzeń… Ale zaraz, jak mają zrobić 200 odcinków to przecież budżet nie z gumy. Skoro jednak plan na telenowelę to chociaż pierwsze odcinki powinny być bardzo dobre a są słabe więc jak nie spojrzeć to tył z tyłu.
    Ile milionów trzeba by poprawić to co zwierz mówi? Dialogi takie kosztowne? Kostiumy? A może reżyser? np Agnieszka Holland… ale jej tam nie ma.. hmn
    Wystarczyło zrobić sezonowca a nie tasiemca dla staruszków bo dla widzów do 30 lat zostanie wyśmiany i porzucony na dzień dobry. Szkoda. A tak może by było więcej kasy w razie sukcesu. #urwa, co za szkoda. Dobrze że netflix robi wiedźmina, przynajmniej szansa na porażkę jest dużo mniejsza…

    • wojtpil

      Filmy Agnieszki Holland oglądaja chyba tylko cierpiacy na bezsenność, a serial leci o 18 wiec to niedobry pomysł…

    • Bonnie

      Wystarczyłoby zatrudnić kilku przyzwoicie wykształconych ludzi na etat.
      O ile się założę, że albo za wszystko odpowiadają ludzie na zleceniu za marne pieniądze, albo multitaskują tak, że im oczy na wierzch wychodzą (albo jedno i drugie naraz)?

  • wojtpil

    Serial spoko. Nie jest wybitny, ale też nie jest aż tak zły. Ma pełno błędów, ale który serial czy film ich nie ma. Nawet w Belle Epoque grały czerwone światła :) Nie przesadzajmy więc :)
    Najważniejsze, że ogląda się znośnie. Wystarczy podejść bez spiny.

    • Ginny

      „Nawet w Belle Epoque”, hłe hłe.

    • Meme maker

      Oj stary…

  • Myślę, że serial nie tyle porzuca schemat małżeństwa z przymusu przeskakując o 7 lat, co w ogóle nie potrafi go zbudować. W pierwszym odcinku po spotkaniu Aldony z ukochanym zaraz następuje rozmowa z ojcem, potem chrzest z przymusu i bum, nagle ślubny kobierzec, uśmiechnięci młodzi i scena w koszulach nocnych. W ciągu około 10 minut wąż, który chyba miał coś tam symbolizować idzie w odstawkę (to chyba też miało być symboliczne). W ogóle zastanawiałam się czy Annę Aldonę gra polska aktorka, bo mówi bardzo niewyraźnie. Zresztą nie tylko z mówieniem, ale i z chodzeniem ma najwyraźniej problemy. A scena, kiedy podsłuchuje rozmowę Jadwigi (już nie pamiętam z kim) to po prostu majstersztyk. Tak, na pewno nie zauważyli postaci w czerwonej sukience idącej energicznie środkiem korytarza, bo stali przecież bokiem :) A TVP już odtrąbiło sukces, bo 4 miliony widzów oglądało „Koronę królów”.

    • PaulinaP

      Samozachwyt TVP powala. Same sukcesy, połowa „Wiadomości” to wieści o ‚najlepszej imprezie sylwestrowej’, ‚najwyższej oglądalności’, ‚nowym, wspaniałym serialu’…
      Już widząc wywiad ze scenarzystką takich perełek jak „M jak Miłość”, która opowiadała o „Koronie królów” pomyślałam: „Serio? Ona?” I wyszło, jak wyszło.

  • Pingback: Korona Królów nie ma się czym pochwalić - Bezszyldu()

  • Magdalaena

    „Zresztą i z małym budżetem zdarzało się polskiej telewizji robić dobre produkcje historyczne.”
    Pytam zupełnie bez ironii – jakie polskie produkcje historyczne podobały się Zwierzowi?

    • Zormar Rivaks

      Podbijam. Również bardzo minie ciekawi ta kwestia.

      • anchema

        Czarne chmury, Królowa Bona, Janosik też zdaje się nie miał powalającego budżetu, kultowa Stawka większa niż życie – poza mundurami niemal wszystko z czasów współczesnych serialowi – ale po 10 minutach przestajesz zwracać uwagę, bo tam są bohaterowie, fabuła i dobre aktorstwo, Czterej pancerni też nie wyglądają na wielki budżet – prawie cały czas w plenerze, najdroższy pewnie był czołg; oczywiście trudno porównać budżety współczesne i sprzed 20-40 lat – inna technika, rynek itd. ale dało się, naprawdę

  • XYZ

    Zwierzu, uwielbiam Cię za ten tekst <3 za to, że Zwierz telenoweli nie traktuje jako coś z założenia obciachowego tylko rozumie, że wśród tych wszystkich wspaniałych dań serwowanych przez netfliksy i inne habeo, człowiek nabiera czasem smaka na zwykły pasztet z dyskontu. Grunt żeby ten pasztet był smaczny i nie powodował rozstroju żołądka.

  • wazon

    Nie oglądałam serialu i proszę twórców, aby nie brali tego do siebie, bo piszę w ciemno. Ale mam wrażenie, że do prawd historycznych we wszystkich ( no, powiedzmy w 98% ) przekazach fabularnych, należy podchodzić z wielkim dystansem.Byłam niestety świadkiem bardzo wielu wydarzeń, począwszy od II wojny światowej, poprzez Stalina, PRL i dalej i to, co się teraz czyta , czasem zjeża mi siwe włosy na głowie. Zgadzają się daty, miejsca,postacie historyczne (imię, nazwisko, funkcja, część działalności ) a reszta, też się zgadza, ale niezupełnie. Tak, że czasy Łokietka , nie muszą być opisywane w 100%, ani w 80%, ani może nawet w 60 % zgodnie z rzeczywistością. Np sprawa wypowiadania się po litewsku – chwalebny to był pomysł, tylko pytanie, czy litewski od owych czasów i tak się nie zmienił ? Czy ówcześni Litwini rozumieli by swoich dzisiejszych rodaków ?

    • Paweł Ausir Dembowski

      Litewski się zmienił, ale i Polacy nie mówią tam staropolszczyzną, więc uwspółcześniony litewski pasuje do konwencji.

  • „Dialogi są niedobre, bardzo niedobre są dialogi”

  • Rob Krol

    nie wiem tylko czy to taki drogi serial jakoś 200tyś na odcinek nie rzucą mną na kolana jak sobie przeliczam na dolary 60tys to nawet gorzej bo tyle w stanach dostaje się za role pierwszoplanowe w otwartej telewizji :) nawet w synonimie bieda budżetu czyli CW i ten brak pieniędzy widać na ekranie bardzo wyraźnie w sumie to nie wygląda jak serial ale jak teatr telewizji

    • Magdalaena

      Podobno 1/250 budżetu Gry o Tron. A i ten serial czasami oszczędnościowo obcina ilość osób obecnych na ekranie (vide sceny na Dragonstone w ostatnim sezonie).

      https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/korona-krolow-tvp-jacek-kurski-koszt-serialu,89,0,2395225.html

      • Shakuahi

        Tylko oni nawet jakby mieli budżet Gry o Tron, to i tak zatrudniliby te same osoby z własnej stacji, które wprawdzie dostałyby większe wynagrodzenie, ale napisałyby te same dialogi, nadal ksiądz by odprawiał mszę po polsku i reszta tak samo by się nie zgadzała. Różnica byłaby taka, że wszyscy chodziliby w ładniejszych szatach, wciąż nowiutkich, byłoby więcej statystów a piosenkę w intro zaśpiewałby Zenon Martyniuk z Marylą Rodowicz (premiera piosenki wzorowanej na staropolską miała by miejsce dzień wcześniej w Zakopanem). Niestety pewnych rzeczy nie da się kupić za żadne pieniądze.

  • pan banan

    To może ja jednak nie chcę tego serialu o Mickiewiczu, bo jeszcze mi TVP zrujnuje pojedynek na improwizacje

    • Kamil

      mc mickiewicz

  • White Rabbit

    Czy Zwierz myślał o napisaniu scenariusza do polskiego serialu/ komedii romantycznej? Bo zrobiłby to lepiej niż większość polskich scenarzystów piszących dla masowej widowni. Bardzo proszę. 🙇

  • wojtpil

    Wg telemagazynu w rankingu seriali historycznych „Korona Królów” jest na 4 miejscu :)

    http://www.telemagazyn.pl/ranking/seriale/historyczny/

  • Anna

    Moim zdaniem to nawet te zdjęcia z planu wyglądają fatalnie. Na oglądanie na pewno się nie skuszę. A polska Gra o tron to dla mnie powieści Cherezińskiej. I mam wielką nadzieję, że TVP nie będzie chciało ich ekranizować. A tak poza tym, to myślałam, że przez te 15 lat po ekranizacji Wiedźmina czegoś się polscy filmowcy nauczyli…

    • Magdalaena

      Ja na początku myślałam, że ten serial to ma być ekranizacja Cherezińskiej.

  • KLC

    @”Otóż zdecydowano że Litwini w tym filmie będą mówili po litewsku. Pomysł godny pochwały gdyby nie fakt, że równolegle zdecydowano, że wszystkie dialogi po litewsku będzie czytał lektor. Więc cały wysiłek w to, żeby w serialu był obcy język idzie na marne.”

    To jest akurat, mam wrażenie, żywcem wzięte właśnie ze „Wspaniałego stulecia”. Tam też, gdy tylko pojawiały się postacie mówiące w innych językach, natychmiast zagłuszał je lektor gadający po turecku.

  • Nie zapominajmy dla kogo i przez kogo jest tworzony ten serial. Ciągle mam wrażenie, że wielu widzów oczekiwało polskiego GoT… a to nie o to chodziło.

  • Dodałaby jeszcze, że można było zatrudnić montażystę bez ADHD – może wtedy przejścia między scenami byłyby jakoś… logiczniejsze.

    Moja ulubiona sekwencja z pierwszego odcinka:

    > jakaś blondyna jedzie na koniu przez las
    CIĘCIE
    > wąż na ścieżce, najazd kamery
    CIĘCIE
    > blondynka zsiada z konia, opiera się o pomnik
    CIĘCIE
    > naga blondynka w wodzie, w tle w cieniu jakiś facet bawi się nożem
    CIĘCIE
    > zamek królewski, kłótnia Kazimierza z Władysławem
    CIĘCIE
    > blondynka całuje się z gościem od noża

    :D

  • Ten serial to odpowiedź na tureckie seriale, a nie na Grę o Tron. Jego odbiorcą są widzowie TVP, czyli renciści i seniorzy, a nie pasjonaci historii i filmu. Ja tam nie czuję zażenowania, bo nie jestem odbiorcą serialu, dlatego też nie pastwię się nad nim, tak jak nie zawracam sobiegłowy innymi telenowelami. Więcej moich uwag do krytyków, którzy powinni się bardziej wyluzować –
    http://90-ty.blogspot.com/2018/01/korona-krolow-cztery-uwagi-do-krytykow.html

    • Dziabdziak

      „Jego odbiorcą są widzowie TVP, czyli renciści i seniorzy.”
      Moja Mama jest widzem TVP, emerytką i lubi Wspaniałe Stulecie. Nie oznacza to jednocześnie, że ma się jej spodobać gó… na patyku, serwowane przez scenarzystów, reżyserów i producentów. Traktowanie starszych widzów jako tych, którym można sprzedać byle chłam, owinięty w ładny papierek, jest brakiem szacunku i lekceważącym podejściem.

      Widzowie nie muszą być pasjonatami historii ale jeśli zamiast sushi wolę zjeść schabowego, to nie życzę sobie starego mięsa, panierki ze spleśniałej bułki i smażenia na oleju do silnika.

      Każda usługa powinna być przygotowana z największą starannością i dbałością o klienta. Nie ma klientów lepszych i gorszych, nie rozumiem sytuacji gdy dla jednych mój towar jest dobrze zrobiony a dla innych z byle półproduktów. Ktoś kto robi badziew powinien się tego wstydzić.

      Badziew powinien być też głośno nazwany badziewiem.

      • Ale czego Ty wymagasz od TVP? Przecież ten serial trzyma ich poziom, czy ta telewizja serwuje cokolwiek dobrego? Chyba tylko Rodzinka.pl nadaje się do oglądania. Jeśli wymagasz pożądnej i ciekawej produkcji, to oglądaj HBO lub Netflixa…

        • Shakuahi

          Trochę nie rozumiem takiego podejścia. Własnie od TVP powinniśmy wymagać więcej, bo to państwowa telewizja, która jest finansowana z naszych kieszeni i ilekroć pojawia się dyskusja o likwidacji telewizji publicznej to zaraz podnosi się larum, że jak to tak, przecież ona ma misję, ma zapewniać dostęp do informacji i kultury. Wiadomo, dobrej jakości produkcje w TVP pojawiają się raczej przypadkiem, ale mi się to w głowie nie mieści tak machnąć ręką, że to w końcu TVP jest. Mając niski budżet nie wypełni się serialu CGI i epickimi scenami bitewnymi, dlatego nie oczekiwałam drugiej Gry o Tron (jak większość rozsądnych ludzi), ale już nie raz udowodniono, że nie potrzeba milionów by napisać dobry scenariusz, wykreować fajne postacie, dobrze zmontować serial i przynajmniej jako tako trzymać się historycznej poprawności. Nie każdy serial musi być majstersztykiem, ale niech to będzie dobra warsztatowo robota, a nie fuszerka jakiegoś amatora.

          • Tak powinno być, ale jak jest to każdy widzi. Czy cokolwiek państwowego jest lepsze od prywatnego? To pytanie tak na marginesie… Serial został skierowany z założenia do ludzi, którzy nie zwracają uwagi na wskazane przez Ciebie (istotne) elementy, gdyż nie mają wiedzy, świadomości, wymagań. Odpowiada im potrzebom, wystarczy, że bohaterowie jeżdżą konno i mieszkają w zamkach, dla nich to już jest realistyczny serial. I właśnie dlatego będzie oglądany i będzie się podobał tej części widowni, która na taki serial czekała.

  • Michal

    Zyjacy potomek Kazimierz Wielkiego wyglada zupelnie inaczej 1:50 https://www.youtube.com/watch?v=ADqY3yL5k7Y

  • Lilly Lill

    To ja w temacie misz-maszu językowego dodam tylko od siebie, że skończyłam filologię węgierską, ale tych „Węgrów”, którzy w jednym odcinku rozmawiali po „węgiersku” w karczmie trudno mi było zrozumieć…