Zastępowy Wayne i jego drużyna czyli o Lidze Sprawiedliwości

19/11/2017

Dziwne przypadki fana dzienną porą czyli Wygraj karnet na Warsaw Comic Con (KONKURS!)

19/11/2017

Podanie do administracji jest ciekawsze czyli o Listach do M3

19/11/2017

Kochani jak wiecie Zwierz ma życiową ambicję. Kiedyś ktoś nakręci w Polsce dobrą komedię romantyczną i Zwierz chce być wtedy na widowni i krzyknąć „Trwaj chwilo, jesteś piękna!” wtedy przyjdzie Mefisto zabierze duszę Zwierza. Na całe szczęście dzięki filmom takim jak Listy do M3 mogę być spokojna, że mój układ z diabłem jeszcze trochę potrwa.

Zwierz mógłby napisać recenzję tego filmu ale zamiast tego napisze wam krótki spis rzeczy które są w nim nie tak. Ponieważ – w sumie w tym filmie wszystko jest nie tak. Przygotujcie się więc na krótką przechadzkę po denerwujących tropach, źle napisanych postaciach i szkodliwych schematach. Usiądźcie wygodnie bo to będzie cudowna jazda bez trzymanki. I ze spoilerami. Zanim zaczniemy – Zwierz chciałby zauważyć, że i tak idąc na seans spodziewał się średniego filmu. A dostał coś dużo gorszego.

 

„Tak kostium jest. O graniu nic nie było mowy. Chodzić po planie se będę”

Dzieci w tym filmie są albo głupie albo psychopatyczne. Syn Karolaka na oko jest najmniej rozgarniętym dzieckiem w historii ludzkości, które ma być urocze i szukać swojego dziadka. Zamiast tego Zwierz miał cały czas wrażenie, że mamy do czynienia z dzieckiem tak krańcowo naiwnym i po prostu głupim że powinno być albo kilka lat młodsze albo najlepiej nieobecne. Zwierz nie wie kto powiedział scenarzystom, że krańcowo naiwne dzieci są słodkie, ale bardzo skłamał. Ten nierozgarnięty dzieciak Karolaka to i tak lepiej niż jedna dziewczynka z drugiego planu. Tą należałoby oddać na poważne badania psychologiczne bo dziecko jest psychopatyczne. Oto w przeuroczym wątku kradnie ona laptopa jednemu z bohaterów. Laptop jest stary i są na nim jedyne zdjęcia i film ze zmarłą żoną bohatera. Dziewczynka w Wigilię torturuje faceta mówiąc, że jeśli ten nie spełni jej wymagań (nie zapewni jej matce wydania ilustracji które matka robi) to nie dostanie z powrotem laptopa. Już pomijając fakt szantażu – wysoce perfidnego, i kradzieży. To dziewczynka nawet kilkuletnia (na oko ma z lat 10) nie jest na tyle nierozgarnięta by oczekiwać że ktokolwiek zapewni jej rozwiązanie problemu depresji matki w jeden dzień.

 

Ten moment kiedy uświadamiasz sobie, że twoja kariera sięgnęła dna. Na całe szczęście potem przypominasz sobie, że grałeś w Kac Wawa

A skoro przy tym wątku jesteśmy – scenarzyści uznali, że przecież dwuletnia żałoba to jakiś skandal. I ponieważ są święta to bohater nie ma prawa siedzieć w domu i wspominać zmarłą żonę. Zamiast tego powinien zdać sobie sprawę, że wcale nie potrzebuje chodzić do niej na cmentarz, ani przechowywać jej ciuchów czy walczyć o to by dostać z powrotem pamiątki po niej. Powinien założyć sweter z bałwankiem i spędzić święta ze swoją pracownicą i jej psychopatyczną córką. Bo to są święta i żałoba jest passe. I wiecie co jest najsłodsze w tym wątku? NIKT nie powiedział z ekranu że szantażowanie i kradzież jest złe, że tak się nie robi, że to paskudne świństwo, że nic tego nie usprawiedliwia, i święta nie są żadną wymówką. Serio film jest stworzony z wizją, że przecież dzieci okradające pogrążonych w żałobie dorosłych są takie słodkie i niewinne. Zwierza aż skręcało przy tym wątku, bo to dokładnie przykład takiej tragicznie wręcz zdegenerowanej kliszy filmowej. Plus – od kiedy dwa lata po śmierci ukochanej żony człowiekowi nie wolno nawet w święta przeżywać żałoby? Skąd ten chory pomysł że istnieje jakikolwiek limit żałoby. Jasne można komuś pomóc. Ale powoli, spokojnie, krok po kroku. Ale nie tak. Inna sprawa – można być po ukochanej osobie w żałobie przez całe życie.

 

Jeśli kochasz bezdomne pieski nigdy nie wiąż się z facetem który nosi szalik na płaszczu. Wiadomo, że cię nie pokocha.

Inna sprawa to dość – ponownie paskudny – wątek Zuzy co nie kochała swojego faceta (prawie narzeczonego). Dlaczego Zuza go nie kocha? Zapewne dlatego, że oboje chcą zupełnie innych rzeczy, zupełnie innego życia, mają inne potrzeby. Czy Zuza rozmawia z  ukochanym? Albo ma przynajmniej tyle odwagi czy rozsądku by od niego odejść? Och nie Zuza jest ponad to, dlatego sprezentowaną od faceta sukienkę wyrzuci przez okno (zamiast po prostu powiedzieć „Kochanie sama sobie wybiorę strój na Wigilię”), przynosi do domu psa (bez konsultacji a potem jest zła że narzeczonemu pies nie przypadł do gustu) no i na koniec nasz słodka Zuza flirtuje sobie z weterynarzem – jakoś tak zapominając mu powiedzieć że być może nic z tego nie wyjdzie. I jasne – scenarzyści starają się za wszelką cenę przekonać nas że Zuza ma prawo być nieszczęśliwa – bo narzeczony to paskudny korposzczur który ją zdradza z sekretarką (przy czym Zuza o tym nie wie, więc nie jest to jakaś zemsta) a poza tym maminsynek. Co więcej jego rodzina to jakieś snoby, co kupują normalną choinkę (a nie słodko połamaną) i mówią „Zuzanno”. Tylko widzicie – Zuza nie rzuca faceta w jakimś przyzwoitym momencie. Nie ona po prostu mówi mu na schodach jego domu w Wigilię, że go nie kocha a potem wychodzi w trakcie wieczerzy, kiedy ten ma się zamiar oświadczyć. Doskonały moment droga Zuziu!  Zwierz nienawidzi takich cierpiących bohaterek, którym rzecz jasna musi spaść dobry, kochany acz nieco biedujący weterynarz, którego można całować pod jemiołą obok krzywej choinki. Bo nikt nikomu nie karze być w związku z kimś kogo się nie kocha, nie lubi i nie rozumie. Jeśli film nie daje żadnego wyjaśnienia dlaczego para jest razem, to dlaczego mam właściwie jakoś szczególnie pochylać się nad dziewczyną, która nie ma w sobie tyle przyzwoitości by odejść od faceta którego i nie kocha i jak wyraźnie widać nieszczególnie lubi. To ponownie ta straszna klisza w której mamy straszliwie cierpiącą kobietę, w związku z facetem który jest taki niedobry bo wykupił wycieczkę na Malediwy a ona chciała przygarnąć psa (i dostać karmę firmy która zainwestowała w najmniej subtelny product placement od Listów do M 2).

 

Kiedy bohaterka gra prezenterkę Radiową bo bez product placement radia film daleko nie zajedzie

Choć może Zwierz powinien się cieszyć, że Zuza nie postanowiła rozmawiać ze swoim facetem. Wtedy w filmie byłoby jeszcze więcej naprawdę złych dialogów. Wszyscy wiemy, że w Polskim kinie dialogi kuleją ale Listy do M3 pokazują, że twórcy zapomnieli, jak wygląda konwersacja pomiędzy ludźmi. W większości przypadków bohaterowie mają swoje kwestie – ale nie żeby one składały się w jakąkolwiek znośną dla ucha konwersację. Wręcz przeciwnie – nie tylko słychać szelest papieru ale też – w wielu przypadkach odnosi się wrażenie, że nic co bohaterowie mówią nie ma żadnego wpływu na atmosferę, akcję, budowanie relacji pomiędzy nimi. Twórcy wiedzą, że nie może pomiędzy bohaterami panować zupełna cisza, ale żeby to miało jakiś większy sens – niekoniecznie. To jest o tyle przykre, że czasem w tych koszmarnych dialogach znajduje się na dokładkę psychologia za pięć złotych (czy wiecie że Karolak nie może się do niczego na poważnie zobowiązać bo jego ojciec odszedł od matki – taka jest jedyna słuszna diagnoza) i ona w tej całej koszmarnej dialogowej mamałydze jakoś umyka. Zwierz zastanawia się gdzie żyją polscy scenarzyści, że nie wiedzą jak ludzie do siebie mówią. Czy mają pokoje bez okien w podziemiach studio filmowych? Może czas ich wypuścić, niech ludzi zobaczą, języka się nauczą.

 

Kobiety mają hormony. To dlatego są takie śmieszne.

Mamy też wątek Karolaka, gdzie wszystko sprowadza się do poszukiwania ojca/dziadka w Piotrkowie Trybunalskim. Jakbyście się zastanawiali – ostatnio Listy do M 2 zawiozły nas do Ostrołęki gdzie jeszcze była komuna. W Piotrkowe Trybunalskim też jest – zwłaszcza w miejscowym salonie fryzjerskim gdzie ewidentnie są lata 60. Wiecie tam jest taka totalnie PRLowska fryzjerka w czepku i fartuchu, która drży przed swoim wściekłym mężem wołającym „matka”.  Och ludzie z prowincji są tacy śmieszni. Boki zrywać. Podobnie jak np. boki zrywać w scenie gdzie nasi bohaterowie napataczają się na człowieka który ewidentnie cierpi na demencję. Och jakie to śmieszne kiedy starzy ludzie z demencją nie pamiętają kto jest kto i w ogóle plotą bez sensu. Was też to tak niesamowicie bawi jak Zwierza? Zobaczcie jak się tarzam po podłodze. Jednak najgorsze w tym wątku – szukania ojca który czterdzieści lat wcześniej wyszedł po piwo i nie wrócił jest to jak się kończy. Bo widzicie ojca nie chce szukać Karolak tylko jego nierozgarnięty syn, któremu najwyraźniej nikt nie powiedział, jak funkcjonują rodziny. Kochane dziecko chce znaleźć dziadziusia, to i Karolak chcąc nie chcąc musi szukać ojca. I co się okazuje?

 

Ej a wiecie że w Piotrkowie Trybunalskim to jest tak plus minus czterdzieści lat temu?

Otóż oczywiście nie ma złych ojców. Tacy co odchodzą i nie zasługują przez to na miłość swoich synów – nawet w święta. Ojcu marnotrawnemu zostaje przebaczone bo jak wiadomo, nie był taki zły – list pisał, na urodziny podkładki do piwa przysyłał a na osiemnastkę nawet zapałki. Bo w sumie po co ojciec facetowi do czegoś więcej. Więc jasne można go zaprowadzić na Wigilię i wprowadzić do rodziny. Bo to nie zły człowiek, tylko wiecie cwaniaczek taki, wolny duch, no rozumie się, że rodzina nie dla niego. Wszystko cacy – nawet własnej matki  – od której ów rozkoszny ojciec oszust odszedł nie trzeba pytać. Waszak są święta i nie ma się co rozwodzić nad porzuceniem rodziny – trzeba wpieprzać pierogi. Wiecie co – Zwierz oglądając takie wątki zawsze ma poczucie, że to taki policzek wymierzony wszystkim dzieciakom z rozbitych rodzin, które naprawdę miały złego ojca. To takie powiedzenie – ej nic złego się przecież nie stało, a teraz wybacz tacie. Gówno prawda. Taki ojciec wcale nie ma prawa do Wigilii z synem i wnuczkiem. Trzeba było się rodziną interesować przez te wszystkie lata. I ponownie – święta nie są żadną wymówką. Ale scenarzyści Listów do M już dawno pokazali, że gdzieś mają matki i ich uczucia i gdzieś mają odpowiedzialność ojców. Jak ojcu się dziecko przypomni to ma do niego prawo. Zwierz miał nadzieję, że chociaż nawiążą do tego. Ale nie matka daje jeden policzek marnotrawnemu ojcu i już wszyscy wpieprzają pierogi.

Po co matce głowę zawracać pytaniem czy chce faceta który ją porzucił na Wigilii. Wnuczek chce dziadka to ma być dziadek.

 

 

Mamy w filmie jeszcze przedziwny wątek z Zamachowskim, Szycem i Różczką. Otóż po pierwsze – Zamachowski z Szycem niby jeżdżą samochodem ale naprawdę to mają TARDIS – bo inaczej nie da się wyjaśnić jak skręcając z Placu Trzech Krzyży znaleźli się pod Arkadią. Zresztą prawda jest taka, że teleportacji w tym filmie jest więcej np. wiecie że jak się wysiądzie przy Nowym Świecie z Metra i idzie się wzdłuż Kubusia Puchatka to się wyląduje na Starym Mieście. Naprawdę Warszawa jest magiczna w tym filmie. Ale wróćmy do bohaterów. Niby to ma być dowcipny duet ale Zwierz chyba nigdy nie widział aktorów którzy grali by tak bardzo w zupełnie różnych filmach. Ten Szyca jest smutniejszy a ten Zamachowskiego – jeszcze bardziej denny niż Listy do M3. Ale nie oni dwaj są najważniejsi.  Otóż bohater Szyca jest zakochany w prezenterce radiowej, bo jej co dzień słucha. Ona go zupełnie nie zna ale wierzy w miłość. I co – on dzwoni że ją kocha, ona słusznie nie jest entuzjastyczna. Nie mniej miłość i święta więc ostatecznie spotykają się u niej w domu i padają sobie w ramiona. Uwaga – ona o nim nic nie wie, on słuchał tylko jej audycji w radio. Nie mieli żadnej szansy pogadać prywatnie. Nic o sobie tak naprawdę nie wiedzą. I wiecie co – serio już czas z tym skończyć. Czy byłoby takie trudne żeby gdzieś pomiędzy jego telefonem wcisnąć choć jedną scenę w której ze sobą rozmawiają? Zamiast wciskać nam do gardła że jeśli facet uznał, ze cię kocha to znaczy że czas odwzajemnić uczucie? Sorry ale ten uroczy policjant równie dobrze mógłby być stalkerem.

 

Pamiętacie jak w poprzednich filmach były takie wątki jak adopcja, albo para homoseksualna? To było dawno. W nowej części jak facet mówi, ze cię kocha to musisz go odnaleźć i ucałować. Nawet jak typa nie znasz

Na koniec wątek w którym Adamczyk i Dygant grają trzecią odsłonę nieco skłóconej pary. I co? Tym razem dowcip jest taki, że zostali dziadkami. Adamczyk radzi sobie doskonale, ale jego żona dostaje szału bo miała być przecież młoda a jest babcią. Jak wiadomo, jak kobieta zostaje babcią to dostaje odpału bo przecież całe życie już za nią. Więcej – jak zaczyna się słabiej czuć to pewnie menopauza. I wiecie jaki jest dowcip – nasza bohaterka nie była nieobliczalna, bo menopauza tylko dlatego, że była w ciąży. Och no tak – kobietami wszak rządzą hormony albo ich za dużo albo za mało. Wszystko inne to tylko jakieś śmieszne dodatki. Najsmutniejsze jest w tym to, że to chyba jest najlepszy wątek w filmie. Ma nawet jeden dobry dowcip. To bardzo smutne. Naprawdę. Choć jednocześnie oglądając ten wątek Zwierz chyba bardziej niż kiedykolwiek wcześniej zastanawiał się – ile trwa w tym filmie Wigilia. Bo wedle Zwierzowych obliczeń jakieś trzy dni.

 

Och czy jest coś słodszego niż dziecko szantażujące wdowca w Wigilię tym że zniszczy mu pamiątki po żonie?

Oglądając Listy do M3 Zwierz doszedł do wniosku, że ten film  już nawet nie bazuje na świątecznych emocjach (tak przy okazji – wiecie jak się buduje świąteczną atmosferę? Na starym mieście wszyscy chodzą z takimi wielkimi pudłami prezentowymi. W Wigilię. W Polsce). Nawet na romantycznych. Ten film po prostu wmawia ci, że skoro są święta to wszystko uchodzi. Już Zwierz woli takie filmy gdzie ludzie się z okazji świąt mordują. To przynajmniej brzmi jakoś sensowniej niż wciskanie człowiekowi do gardła tej obrzydliwiej i zakłamanej wersji rzeczywistości, gdzie nikt nie jest za nic odpowiedzialny, bo przecież są święta. To jest odrzucające już nie na poziomie filmowym ale moralnym.  Co ciekawe – dałoby się z tego zrobić znośny film. Wyrzucić wszystkie poboczne wątki, których nikomu nie chciało się pisać. Zostawić Karolaka z synkiem szukających dziadka. Tylko zamiast wspólnej wieczerzy pokazać że czasem dziadek na święta nie zasłużył. Ale to nic bo jest kochający tata i babcia. To byłoby wzruszające i świąteczne. To byłby fajny przekaz.

 

A może by tak nakręcić film o tym że przysyłanie dziecku podkładek do piwa to nie to samo co bycie ojcem?

Niestety Listy do M3 są jak Karolak w kostiumie Mikołaja. Nikt nigdy nie wiedział co ma być w tym jakoś szczególnie śmiesznego, ale za pierwszym i drugim razem się sprawdziło. Za trzecim w ogóle nie ma uzasadnienia w fabule, ale aktor biega  w tym kostiumie tam i z powrotem, bo jakże to bez Karolaka w kostiumie. I taki to jest ten film – są święta więc produkcja ma być, bohaterowie mają zapieprzać po Arkadii i na końcu ma być słodko i miłośnie – nawet jeśli nie powinno być. Co więcej mimo, że twórcy nakręcili już trzeci film nawiązujący do konstrukcji To właśnie miłości, to nadal zupełnie nie pojęli, że za sukcesem tamtego filmu odpowiadał zróżnicowany ton opowieści, a nie prezenty, śnieg i jakieś dziecko mówiące urocze rzeczy. Niesamowite jak bardzo można nie rozumieć schematu który próbuje się bezczelnie powtarzać.

 

Przyglądając się nowym pozbawionym charakteru postaciom zwierz zaczął tęsknić za facetem z drugiej części – wiecie tym co miał ewidentnie romans z owcą

Jak wiecie Zwierz nie wyznaje zasady „ależ to tylko film rozrywkowy”. Fakt, że nakręciło się świąteczną komedię nie zwalnia od napisania dobrego scenariusza, przemyślenia postaci, nakreślenia ich motywacji i uczuć. Więcej – jeśli mamy uroczy film, który zapomina gdzieś po drodze o tym, że w imię dobrego zakończenia i rodzinnej atmosfery nie wolno zapominać o tym, że bohaterowie powinni być choć trochę moralni – to tym gorzej. Nic tak nie utrwala złych wzorców jak takie niegroźne komedyjki. Więc po kolei kochani – jak nie kochacie i nie lubicie faceta, to się z nim rozstańcie ale nie w czasie rodzinnej Wigilii. Jak flirtujecie z facetem a macie narzeczonego to dajcie jakiś znak, bo inaczej facet z którym flirtujecie jest w kłopotliwej sytuacji. Jeśli twój ojciec porzucił twoją matkę kiedy byłeś dzieckiem, to zanim go przyprowadzisz na Wigilię porozmawiaj z matką. Jeśli twój ojciec cię porzucił, to tak jest złym ojcem. Jeśli facet dzwoni do radia i mówi, że cię kocha nie musisz odwzajemniać uczucia. Jeśli kogoś nie znasz nie musisz odwzajemniać uczucia. Jeśli ktoś cierpi na żałobę dwa lata po śmierci żony to ma prawo. Jeśli ktoś nie chce wyrzucać jej rzeczy ma prawo. Jeśli ktoś chce spędzić święta nad jej grobem ma prawo. Jeśli szantażujesz człowieka w żałobie to jesteś paskudnym dzieckiem. ŚWIĘTA NIE ZWALNIAJĄ Z MORALNOŚCI*. Święta zwalniają z wyrzutów sumienia jak się zje piętnastego pieroga. I tyle.

Ps: Zwierz powtórzy to po raz setny zanim pojawi się ten argument. Zwierz wierzy w Polskie kino rozrywkowe. Serio, wierzy że ktoś w końcu kiedyś zrobi dobry film. Dlatego je ogląda – nie z czystej nienawiści ale właśnie z tej wielkiej nieodwzajemnionej miłości. Podczas kiedy większość osób uważa że kino które się kocha może dawać tylko zachwyty Zwierz udowadnia – nie ma miłości bez cierpienia.

 

PS2: Zwierz zwrócił uwagę, że podobne zastrzeżenia co do paskudnego egoizmu bohaterów miał już przy Listach do M2. Co to za pomysł że nikt nie potrafi zrobić romantycznej sytuacji w której ludzie nie porzucaliby drugich połówek w Wigilię. Serio – ludzie którzy robią takie rzeczy nie zasługują na naszą sympatię.

 

*To znaczy Święta Bożego Narodzenia w Polsce bo zwierz jakoś pamięta (choć przez mgłę) że bywały na świecie w różnych kulturach takie święta które znosiły wszystkie tabu i można było robić co się chciało. Ale to z całą pewnością nie było w Warszawie (choć wędrując przed Wigilią po supermarketach można odnieść inne wrażenie)

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Shakuahi

    TVN już drugi miesiąc intensywnie promuje ten film (no, może przesadzam, ale oni też – najpierw gadali, że zaraz prapremiera, potem relacja z prapremiery, potem premiera, relacja z premiery, tydzień po premierze, relacja z tego, jak się świat przez ten tydzień zmienił etc.) i już jestem na tym etapie, że bym poszła do kina, byleby przestali. Dziś rano w TVN24 byli scenarzyści i opowiadali jak długo pracowali nad tym filmem, z iloma osobami konsultowali każdą scenę, każde słowo, żeby mieć pietryliard procent pewności, że to na pewno wszystkich będzie bawiło (haha). A rozmowę zaczęła prezenterka od pytania czy nie czują presji, bo ten film wielu Polakom niejako rozpoczyna sezon świąteczny (czy coś w ten deseń, byłam w jakiejś 1/3 obudzona) na co oni, że no oczywiście, bo film wprowadza w nastrój świąteczny i ja właśnie wtedy, po tych wielu tygodniach oglądania Karolaka w stroju Mikołaja (pierwszy trailer widziałam w kinie chyba jakoś w sierpniu?) doszłam do wniosku, że dzięki najnowszym Listom do M mam już po dziurki w nosie tegorocznych świąt. I to jest nie lada sukces, obrzydzić swoim filmem coś tak wspaniałego jak Święta człowiekowi, który nawet tego filmu nie widział.

  • Ewa Getler-Nowrot

    Motyw z już nie najmłodszą kobietą rozpaczającą z powodu rzekomej menopauzy okazującej się ciążą żywcem wzięty z „Desperate housewives”.

    • Maniaczytania

      tam pewnie też został skądś ‚zerżnięty’, bo to nie jest żaden odkrywczy motyw ;)

  • Maniaczytania

    Mnie się ogólnie podobał bardziej niż 2, motyw z Karolakiem i jego synem jakoś mnie nie drażnił aż tak bardzo, ale ten z Zuzą był irytujący tak, jak ten w 2 z bohaterem odgrywanym przez Zakościelnego (tam było jeszcze gorzej, bo Żmuda-Trzebiatowska nie miała w sumie żadnej ‚skazy’, a on był palantem, jakich mało). No i mnie akurat Adamczyk-Dygant drażnią od 1 części – przerysowani na maksa.

  • Ajam Adnaw

    Odnośnie złych wzorców – zaczęłam ostatnio na Netflixie oglądać serial Girlboss i nie mogłam wyjść z zaskoczenia. Główna bohaterka kłamie, kombinuje, kradnie, obraża ludzi i myśli tylko i wyłącznie o sobie. Krzyczy np. na swoją szefową i obraża ją dlatego, że tamta zwróciła jej uwagę, że w pracy powinna trzymać się swoich obowiązków i po raz kolejny zjadła jej podpisaną kanapkę. Gdy zostaje zwolniona to nie ma pojęcia dlaczego, najwyraźniej świat się na nią uwziął. To tylko delikatny zarys jej charakteru. I mam wrażenie, że fabuła próbuje mi wetrzeć w twarz, że to czyni naszą bohaterkę wyjątkową, odważną, pozytywnie szaloną i spontaniczną. Hej, przejedźmy się na gapę i ukradnijmy alkohol z kina! Jesteśmy przecież spontaniczni i młodzi! A głównym celem bohaterki jest mieć dużo za nic, o czym sama mówi. Nie pracować, ale mieć dużo pieniędzy i całymi dniami leżeć w łóżku.

    • Shakuahi

      Tylko Girlboss anulowali po jednym sezonie a Listy do M pewnie znowu za rok powrócą.

  • Mahmurluk

    Obawiam się, że mimo wszystko znów będzie sukces kasowy i miliony na to pójdą. Bo święta, to jakoś głupio oglądać faceta ganiającego po wieżowcu z pistoletem.
    I pewnie za rok powtórka z rozrywki, bo mieszkania rosną i nie ucina się kurze złotych jajek.

    • Ginny

      Pierwszy milion poszedł w tydzień :(

  • Czyli co, nadal jeśli będę chciała uroczej romantycznej sceny w polskim filmie, to muszę oglądać jak Borys Szyc daje konwalie Kamili Baar na końcu Vinci (sprzed 15 lat)? :(

  • Lilith

    Rany, znowu niezapowiedziane porzucenie w Wigilię? To jest taki okropny, okropny motyw, który nas z siostrą okropnie zniesmaczył już w dwójce. Ale well, na trójkę nie zamierzam iść, są granice. Pomimo że puszczają ten film nawet w Wigan.

  • I mój rodzinny Piotrków tak ponizyc😱

  • Maria Szarejko

    No wiec ja z lekkim wyrzutem sumienia poszlam z kolezanka na juz 3 film. Na pierwszy poszlysmy naiwnie oczekujac czegos (?) ale na 2 i teraz mialysmy juz metode – piersiowke z rumem i z whisky. Do tego cola i toast przykazdym slodkim momencie ( i jak pojawialo sie to mordercze dziecko) i wieczor z filmem nawet udany i posmiac sie mozna bylo….

  • Mohito

    Widzę zwierzu że Ci nie zapłacili bo krytukujesz. Filmweb dostał wór hajsu bo zachwali tak bardzo w movie się że aż przykro było patrzeć… Jedynie znaczące miny mówiły co innego niż usta. Buło to bardzo żałosne. Nawet za darmo bym nie oglądał tego szitu.

  • Jak to miło, gdy ktoś oprócz mnie się oburza na promowanie niemoralności u „fajnych” bohaterów filmowych, których przecież widz ma lubić i im kibicować. Nienawidzę czegoś takiego i miałam ochotę klaskać przy każdym zdaniu tego wpisu. I, tak jak Zwierz, nie uważam kręcenia takich filmów za moralnie obojętne i nieważne, „bo to tylko rozrywka”. Pracowałam kilka lat z nastolatkami jako psycholog i widziałam, jak bardzo filmy, które oglądają, kształtują ich wyobrażenia (głównie na temat miłości i związków). I jak wiele później ich spotyka przykrości i zawodów w związku z tymi wyobrażeniami.
    I jeszcze jedno – jestem z Piotrkowa Trybunalskiego (choć nie mieszkam tam już od 10 lat). Nowy Jork to to nie jest, ale bez przesady. Piotrkowianie od 20 lat nie mogą wybaczyć, że Anita Lipnicka w wywiadzie powiedziała, że jest z „małego miasteczka koło Łodzi” (tak, jest z Piotrkowa). A teraz taka kolejna potwarz… Nie jest łatwo być z Piotrkowa.

  • Agnieszka

    Nic tak bardzo nie uświadamia, że Święta za pasem, jak Zwierzowa recenzja kolejnych Listów do M.! :) To już mój coroczny rytuał, równie istotny jak Last Christmas (w tym roku nieco inne niż dotąd, niestety) i Kevin sam w domu! Zwłaszcza recenzja pierwszych Listów do M. utkwiła w moim sercu i muszę ją rokrocznie odświeżać- prędzej pierogów nie zjem, niż tego nie przeczytam ;)
    A co do meritum baaaaaardzo się zgadzam- nienawidzę udawania, że skurwysyństwo jest spoko, bo przecież kręcimy uroczą komedię…Grrrrrrrr!

  • Nie chcę Was smucić, ale za rok również nie ominie nas przyjemność oglądania polskiej komedii romantycznej w świątecznych dekoracjach i sądząc po tym co jest napisane w zapowiedziach filmu nie napawa to optymizmem…. cytat: „Uruchomi to lawinę wyjątkowych zdarzeń. Romans z najpopularniejszym polskim piłkarzem spotka kobietę, której nikt nie nazwałby fanką futbolu. Zdrady i tajemnice zamieszają w niejednym małżeństwie, a dopracowany w każdym szczególe ślub będzie mieć zaskakujący finał.” mówi jak dla mnie sam za siebie :/. A wzięte stąd: http://www.eska.pl/cinema/news/39530/milosc_jest_wszystkim_-_nowa_komedia_swiateczna_tvn_powtorzy_sukces_filmu_listy_do_m i stąd http://www.radiozet.pl/Rozrywka/Filmy-i-telewizja/Milosc-jest-wszystkim.-Film-z-Mateuszem-Damieckim (w tym drugim linku zwłaszcza słowa o tym, że „Nieraz może lepiej zrobić jest ciekawą wersję czegoś, co jest bardzo dobre niż szukać scenariuszy, które są gorsze, ale nasze” są szczególnie…hm…drażniące żeby to ładnie nazwać).

  • Alicja

    Widziałam raz zwiastun w TVN i od razu mnie od razu mnie odrzuciło. Niechby nawet było oklepane i przewidywalne, ale rzucanie kogoś w Wigilię w imię „szczęścia” czy czegoś podobnego, nieszczęsny Karolak i pochwała ojców porzucających rodzinę (ten wątek odrzucał mnie już w „dwójce”), a na dokładkę kobieta szalejąca przez ciążę-menopauzę. Ten ostatni wątek irytuje mnie dodatkowo tym, że cichcem przemyca antykobiece założenia – że hormony/ciążę/menopauzę kobieta głupieje i w ogóle co to za życie po menopauzie.
    ——————–
    To pierwszy mój komentarz na tym blogu! Czytam zwierza od długiego czasu i uwielbiam nawet, gdy się nie zgadzam :) Podoba mi się, że mimo że zwierz pisze codziennie (co mogłoby skutkować większą emocjonalnością), zwierz jest wyważony i posługuje się argumentami. Więc nawet gdy mam inne zdanie (typu – film bardzo mi się podobał, a zwierzowi nie bardzo), to rozumiem zwierza punkt widzenia. Z dedykacją dla zwierza założyłam konto na Disqusie, co w moim przypadku jest dużym krokiem!

  • Kinoman1

    Poszedłem na Listy do M3 z żoną – na jej wyraźne życzenie( koleżanki nie miały czasu). . Zgadzam się ze Zwierzem w 100 procentach, ale muszę się przyznać, ze mimo ogromu wad film obejrzałem ” bez bólu ” . Przeraziły mnie za to zwiastuny nowych polskich komedii(?!). Jedynie „Plan B” prezentował się przyzwoicie. Zdaje się,ze niestety wróciła w Polsce moda na nieśmieszne komedie romantyczne dlatego mam nadzieję,że koleżanki żony będą miały więcej czasu w przyszłości…

  • Dla mnie najgorszy był wątek szantażującego dziecka i wdowca, któremu nie dają przeżywać żałoby w spokoju. Bardzo mnie to wkurz… irytowało. I Zuzy i psa, który to pies jest trochę traktowany jak zachcianka małego dziecka. Można mieć dobre serce i przygarnąć zwierzaka. Ale jak się z kimś mieszka pod jednym dachem, to jednak wypada skonsultować. Tym bardziej, że przerzucanie psiaka z miejsca na miejsce, bo domownik jednak nie chce go zaakceptować (co jest całkiem zrozumiałe, nie każdy musi marzyć o szczekającym żywym stworzeniu w domu), jest dla mnie okrutne.