It is what it is czyli o Sherlocku i jednym scenariuszu pana Moffata

10/01/2017

Frankofile do kin! czyli Comédie-Française w Polsce.

10/01/2017

Meryl mówi, sala milczy czyli Złote Globy 2017

10/01/2017

Tegoroczne Złote Globy są typowym przykładem ceremonii wręczenia nagród filmowych w roku, w którym – choć pojawiły się dobre produkcje brakuje tytułu który nie tylko jednoznacznie pobiłby wszystkie inne na głowę (o tym dlaczego nie La la land nie do końca pełnia to kryterium zwierz jeszcze będzie pisał) a nominowani są po prostu dobrzy aktorzy a niekoniecznie Hollywoodzka arystokracja. W takich sezonach nagród ceremonie wręczenia kolejnych statuetek zwykle kończą się podobnie. Na omawianiu wszystkiego tylko nie zwycięzców.

Jak co roku zwierz ilustruje wpis sukienkami które najbardziej mu się w tym roku podobały. Tu Emma Stone w sukience od Valentino. Zwierz nie jest pewien czy osoba o tak jasnej cerze powinna nosić tak jasne sukienki ale Emma wyglądała w niej swobodnie i przeuroczo

W tym roku największe wrażenie na gali zrobiła Meryl Streep ze swoją poruszającą, polityczną mową – w której bez wymieniania nazwiska Trumpa wytknęła mu, że jego zachowanie daje społeczeństwu przyzwolenie na prześladowanie czy nienawiść i wszyscy na tym tracą. Jednocześnie aktorka – która już naprawdę nie musi się przejmować niczym, bo jej pozycja w Hollywood jest niezachwiana – broniła wielokulturowego świata aktorów i wskazywała na konieczność wspierania prasy w trudnych czasach które nastały. Choć zwierz nie jest fanem wszystkich wypowiedzianych przez Streep zdań (nie uważa by dobrym pomysłem było przeciwstawianie Hollywood wydarzeniom sportowym – które zdaniem Streep byłby jedyną rozrywką gdyby nie było aktorów. To zdanie niepotrzebnie antagonizujące.) to musi przyznać że był poruszony. Głównie tym, jak bardzo ta wypowiedź wybrzmiała w tej zwykle roztrajkotanej sali. Ale także dlatego, że człowiek widzi takie sceny i takie przemowy na filmach. Mało kto ma odwagę by mówić takie rzeczy wprost. I choć Streep wiedziała że mówi do życzliwego grona to jednocześnie musiała wiedzieć jakie będą konsekwencje. Nie trzeba było długo czekać by prezydent elekt napisał na Twitterze że jest jedną z najbardziej przecenianych aktorek w Hollywood i rzucił kilka oskarżeń pod jej adresem. Przedziwne to czasy kiedy tym zajmują się prezydenci najpotężniejszych krajów na świecie.

Zwierz podejrzewa że sporo aktorek wyglądałoby średnio w sukience o takim kroju. Ale Blake Livley ma urodę tych dawnych gwiazd Hollywood i wyglądała cudownie w sukience od Versace

Nie zabrakło też surowych komentarzy Internetu po podziękowaniach jakie złożył Tom Hiddleston. Aktor który wygrał statuetkę za swoją rolę w Nocnym Recepcjoniście wykorzystał  dwie minuty jakie miał by powiedzieć, że kiedy był w Sudanie na misji UNICEF ludzie z Lekarzy bez Granic przyszli powiedzieć cześć bo w czasie swojej pracy nad poprawianiem świata znaleźli czas by obejrzeć serial. I że cieszy się że mógł im zapewnić rozrywkę i jest z tego dumny. Potem zadedykował nagrodę ludziom poprawiającym świat. Zwierz nie wiedział co jest w tym obraźliwego póki Internet nie wyjaśnił mu że to było strasznie obraźliwe i że aktor ceni siebie ponad pracowników pomocy humanitarnej. Zwierz obejrzał więc przemowę jeszcze kilka razy i doszedł do wniosku, że przedziwne to czasy w których da się takie treści wyciągnąć z dość jasnego przekazu aktora. Najwyraźniej jednak presja była duża bo Hiddleston musiał następnego dnia przepraszać w mediach społecznościowych. Co jest o tyle dziwne, że naprawdę w historii nagród mieliśmy zdecydowanie więcej kontrowersyjnych przemów po których nikt nie przepraszał. Zwierz odnosi wrażenie, że kultura oburzenia staje się niepokojącym zjawiskiem. Które na przykład odwraca uwagę od tego, że ktokolwiek wspomniał o Sudanie. Rzecz której od dawna nie mieliśmy, bo Sudan przestał być atrakcyjny.

W tym sezonie modne są dekolty głębsze niż głębokie. Na gali zwierzowi taki krój najbardziej podobał się w sukience Kristen Bell

W sumie ze spraw politycznych to tyle. Mową wieczoru z całą pewnością zostało przemówienie Ryana Goslinga, który otrzymał statuetkę za swoją rolę w La la land i ślicznie podziękował przede wszystkim swojej życiowej partnerce Evie Mendes która zajmowała się ich dziećmi i chorym na raka bratem w czasie kiedy on kręcił film. Jako że statuetka została zadedykowana bratu Mendes zwierz rozumie, że niestety brat umarł. Z jednej strony zwierz – podobnie jak wiele osób poczuło, że to niesłychanie miłe ze strony aktora że dziękuje swojej żonie (zwierz nie jest pewien, może oni nie wzięli ślubu – nawet serwisy plotkarskie niczego nie są pewne) z drugiej strony był zdziwiony, że taka prywatna wiadomość znalazła się w podziękowaniach. Gosling i Mendes to jedna z najbardziej prywatnych par w Hollywood (co zwierz bardzo ceni i podziwia) i stąd zdziwienie taką osobistą przemową. Szkoda też że aktorki nie było na gali ale z tego co zwierz pamięta oni zawsze pojawiają się osobno.

Zwierzowi bardzo spodobała się sukienka Thandie Newton. Jak się ma tak zachwycającą figurę to można się pokazywać w tak cudnym prosty kroju

Przejdźmy teraz do samej ceremonii. Tu właściwie odbyło się bez większych fajerwerków. Prowadzący Jimmy Fallon rozpoczął ładnym i budzącym uśmiech na twarzy otwarciem nawiązującym do musicalowych scen z La La land ale jego pierwszy monolog i późniejsze wejścia były bardzo średnie. Mimo, że dorzucił w nich trochę politycznych żartów to były one cienkie i chyba nie za bardzo porwały publiczność. Publiczność zresztą, co warto zauważyć, zachowywała się w tym roku dość swobodnie i dawno nie było takich problemów z uciszeniem siedzącej przy stolikach gawiedzi. O problemach z humorem niech najlepiej świadczy fakt, że najbardziej dowcipnym i błyskotliwym monologiem wieczoru była mowa dziękczynna Hugh Lauriego który dostał Złoty Glob za rolę w Nocnym Recepcjoniście i zażartował że to zapewne ostatnie Złote Globy bo Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej to połączenie kilku rzeczy które w nowej rzeczywistości politycznej brzmią co najmniej podejrzanie. Ogólnie pod względem prowadzenia sprawdziło się to co chyba wiemy od dawna. Złote Globy powinien prowadzić kąśliwy Ricky Garvais. Albo nikt.

Evan Rachel Woods przyszła w pięknym smokingu. Pytana dlaczego nie wybrała sukienki przyznała że chciała pokazać dziewcyznom na całym świecie że sukienka nie jest obowiązkowym wyborem na taki wieczór

Zwycięzcą wieczoru okazał się La La land – dostał nagrodę za reżyserię, scenariusz, najlepszą rolę kobiecą i męską, muzykę, piosenkę. Innymi słowy pobił wszystkie rekordy Złotych Globów. I choć zwierzowi film się podobał to jednak nie ma wrażenia by film koniecznie powtórzył ten sukces na Oscarach. Głównie dlatego, że na Oscarach komedia i film dramatyczny nie są rozdzielone. A to oznacza, że Akademia będzie musiała wybrać pomiędzy La la land a Moonligt (w tym roku zwycięzca w kategorii najlepszy film dramatyczny) czy Manchester by the Sea (nagrodę dostał Casey Affleck za najlepszą rolę męską). Zwierz – przy całej swojej miłości do wizualnej i muzycznej strony La la land – zastanawia się czy to na pewno film, który powinien tą konfrontację wygrać. Choć trzeba przyznać, że pozostałe produkcje zna z opowieści co zwykle zwiększa ich wartość. Trzeba jednak powiedzieć że w tym roku mieliśmy kilka niespodzianek. Pierwszą okazał się fakt że nagrodę za najlepszą drugoplanową rolę w filmie dramatycznym dostał Aaron Taylor Johnson za rolę w Zwierzętach Nocy. Wielu miało nadzieję że statuetkę dostanie Mahershala Ali z Moonlight. Zwierz przyzna szczerze, że nie spodziewał się aż takiej krytyki decyzji stowarzyszenia. Zwłaszcza że Tylor Johnson naprawdę zagrał w sposób poruszający i nagroda mu się jak najbardziej należała.

Zwierz zobaczył to zdjęcie i się uśmiechnął bo panowie spotykają się na czerwonym dywanie tak raz na dziesięć lat

Jednak naprawdę ciekawie zrobiło się w dwóch najważniejszych kategoriach aktorskich. Nikt chyba nie spodziewał się że statuetkę dla najlepszej aktorki dostanie Isabelle Huppert za rolę w (nagrodzonej wcześniej za najlepszy film nieanglojęzyczny) Elle. Zaskoczenie było spore bo aktorki nieanglojęzyczne nominuje się do takich nagród trochę z grzeczności i chyba wszyscy spodziewali się trochę nagrody dla Amy Adams. Z kolei statuetkę za najlepszą rolę męską dostał wspomniany Casey Affleck (cóż za wyróżniana rodzina), który co prawda był uważany za mocnego kandydata ale nie jest to jedno z tych nazwisk o którym myśli się jako pierwszym w sezonie wielkich nagród. Natomiast Viola Davies – nominowana już kilka razy wyglądała na więcej niż pewną że oto nadszedł jej czas by dostać nagrodę – za drugoplanową rolę w filmie Fences. Trzeba jednak powiedzieć że mimo licznych niespodzianek zabrakło jakichś wielkich emocji. Trochę jak w zeszłym roku kiedy wszyscy w napięciu czekaliśmy aż Leonardo DiCaprio uśmierci mem.

Tom ze swoją nagrodą na zdjęciu które spokojnie mogłoby trafić do katalogu „Jak powinien pozować aktor z nagrodą” (wszystkie czarnobiałe zdjęcia wykonane przez Mert & Marcus)

Zdaniem zwierza Złote Globy są najciekawsze kiedy dochodzimy do nagród serialowych. Tu stowarzyszenie ma chyba politykę by nagradzać trochę niespodziewanie – często na przekór trendom. I tak nagroda za najlepszy serial komediowy trafiła do serialu Atlanta – który choć powszechnie chwalony jakoś nie załapał się do najpopularniejszych produkcji poprzedniego sezonu. Dzięki wskazaniu go przez stowarzyszenie ma szanse stać się produkcją szerzej rozpoznawalną. Cieszy też nagroda aktorska dla Tracee Ellis Ross, aktorka jest w serialu Black-ish niesamowita a sam serial udowodnił nie raz że produkcja komediowa może mieć coś ważnego do powiedzenia w aktualnych sprawach społecznych. Poza tym zwierz aktorkę jakoś tak po prostu lubi. Cały worek nagród dostał Nocny Recepcjonista – obok wspomnianego Toma Hiddlestona nagrodę dostał Hugh Laurie i niezwykła (i niestety nieobecna) Olivia Colman (pewnie nie spodziewała się wygranej). Zdaniem zwierza serial musiał przypaść do gustu międzynarodowej społeczności dziennikarzy bo jest w nim taki europejski urok, a poza tym to dobra produkcja. Najlepszym serialem dramatycznym została The Crown zaś nagrodę dla aktorki odebrała Claire Foy. Internet trochę huczy że obrabowano Westworld ale zwierz nie ma wątpliwości, że jednak The Crown jest serialem lepszym. Głównie dlatego, że dotrzymuje obietnicy i jest refleksją nad rolą władzy i monarchii opowiedzianą przez pryzmat życia prywatnego Królowej. Tymczasem Westworld wiele obiecał ale w sumie niewiele dał.

A to z kolei zdjęcie które dowodzi że każdy aktor współpracujący z Tomem Fordem nie tylko od razu robi się bardziej nagradzany ale i atrakcyjniejszy.

Jak zwykle w przypadku nagród sporo jest głosów i opinii że ktoś został pominięty. Problem w tym, że kiedy zwierz oceniał kto ma szansę dostać w tym roku nagrodę sam nie raz przyznał przed sobą, że w sumie to powinni dostać wszyscy nominowani. No niestety tak czasem bywa że kategoria jest silna i nie ma żadnego obiektywnego powodu by uznać że ktoś jest lepszy od kogoś innego, na tym polega jednak trochę paranoja tego typu rozdań nagród. Jeśli naprawdę dobrze dobierzesz nominowanych to powinni wygrać wszyscy. Ale statuetkę dostaje tylko jedna osoba. Zwierz ma więc sporo dystansu wobec oburzenia że ktoś wygrał albo nie. Chyba tylko dwa razy w życiu poczuł że kogoś obrabowano ze statuetki w innych przypadkach zazwyczaj jego faworyt nie wygrał bo inni byli równie dobrzy.

Zwierz strasznie cieszy się ze zwycięstwa Tracee Ellis Ross bo naprawdę jej się należała nagroda. Plus – jaką aktorka miała super fryzurę!

Zwierz nie wymienia wszystkich nagród (nie wie np. co sądzić o statuetce dla Billy Bob Thorntona za Goliata bo serialu nie widział) ale musi powiedzieć, że o ile nagrodzenie workiem nagród Nocnego Recepcjonisty bardzo zwierza uradowało (choć w głównej kategorii przegrał z seriale o procesie O.J Simpsona) to całą ceremonię oglądał bez wielkich emocji.  Być może to taki rok w którym nominowane są głównie produkcje których jeszcze nie zna i trudno się zaangażować emocjonalnie. Może problemem jest też faworyt sezonu – cudny La la land który jednak zdaniem zwierza potwierdza głównie znany fakt że Hollywood najbardziej kocha filmy o Hollywood. W każdym razie te Złote Globy- jeśli przejdą do historii to głównie ze względu na swoje nie filmowe momenty. I mówcie co chcecie ale zwierz zdecydowanie woli te lata kiedy rządzą nami typowo filmowe wzruszenia. I co więcej – zwierz ma wrażenie że tego właśnie w tych nie za wesołych czasach potrzebujemy.

Ps: Zupełnie na marginesie – jest coś za co kocham Złote Globy. Otóż oni tam im dają bardzo mało jedzenia i bardzo dużo alkoholu. I potem jak Ryan Gosling idzie odebrać nagrodę to widać w tle jak Ryan Reynolds całuje Andrew Garfielda. Nie wiadomo dlaczego ale panowie wyglądali na bardzo ucieszonych tym faktem (żona Reynoldsa też).

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Czekałam na Twoje podsumowanie i nie zawiodłam się, jak zwykle w punkt! Szkoda mi Toma, bo też nie rozumiem skąd oburzenie jego przemową. Nic złego nie powiedział. Eh ten internet :)
    Niektóre gify z gali są przeurocze, jak Emma Stone czy pocałunek panów :D
    I cieszę się z nagród dla Nocnego Recepcjonisty. Uwielbiam ten serial!

  • Piotr

    Ricky najlepszy jako prowadzący? To chyba żart. Duet Tiny i Amy powalał i to one powinny poprowadzić galę (świetne przygotowanie żartów, które bywały bardzo błyskotliwe), a Ricky ze swoimi wiejskimi żartami może jak dla mnie pozostać w ukryciu.

  • i_am_keyser_soze

    Coraz częściej tak mam, że widzę wielkie halo w Internetach, potem
    sprawdzam i się zastanawiam, kto i kiedy zrobił z tego teh drama. Serio, rozumiem że należy być wrażliwym, sam robię burze o wiele spraw, et cetera, ale jest coraz więcej zwyczajnie przewrażliwionych. Pominięcie Thandie Newton trochę mnie boli, ale poza tym dyskutować z nagrodami nie będę.

  • Aga

    Mam już dość robienia wieców politycznych pod hasłem „wszyscy i zawsze przeciwko Trumpowi” przez towarzystwo, które wspierało Clinton. Nudne to strasznie, bo z jednej strony Streep gadała o wielokulturowości Hollywood, że takie otwarte och i ach, a z drugiej strony widać całe ta publika ma problem z zaakceptowaniem demokratycznego wyniku (jakby co, to to samo co w Polsce się teraz dzieje). Nie jestem pewna czy Streep jest przeceniania, ale widać, że troszkę obrosła w piórka, a jej przemowa pokazuje, że ostatni bastion społeczeństwa tolerancji i otwartości nie radzi sobie ani z jednym ani z drugim, wszystko zależy od tego czy im się coś opłaca czy nie.

    P.S. Osobiście wolę kiedy przywódca świata czasem coś skomentuje na tweeterze aniżeli jak Obama chadza po talk-showach („Już taki cool jestem! Patrzcie i podziwiajcie”).

    • zpopk

      Władzę można krytykować nawet jak została demokratycznie wybrana. I nie Streep nie jest przeceniana. Można się z nią nie zgadzać nie zabierając jej prawa do bycia jedną z najlepszych aktorek w Hollywood. To dziecinne. Natomiast uważam że osobie takiej jak Trump należy się krytyka bo to co robi nie jest szkodliwe tylko politycznie ale przede wszystkim społecznie o czym mówiła Streep.

      I krytyka wyboru demokratycznego nie jest jego podważaniem i każdy ma do niej prawo. Inaczej to nie demokracja.

      • michax

        Ciekawe jak się czuł w czasie tej wypowiedzi Streep Mel Gibson, który może się mylę, ale wydaje mi się że jest za Trumpem:-)Krytykować można wybory, ale nie rozumiem przyrównywania np. śmierci znanych aktorów że to taka sama tragedia 2016 roku jak wybór takiego a nie innego prezydenta, który nie odpowiada sporej części Hollywood (choć nie wszystkim bo np Clint Eastwood pewnie jest za wybranym prezydentem). Nie potrafię pojąć jak można porównywać odejście znanych i lubianych z wyborami co ostatnio zrobiła jedna z moich ulubionych aktorek Jessica Chastain. Wymieniła w jednym tweecie jako „ofiary” 2016 roku min. Carrie Fisher oraz innych znanych co odeszli i Stany Zjednoczone.To tak jakbym powiedział po śmierci bliskiej mi osoby, że to taka sama tragedia jak wygrana PiS. Jak można przyrównywać odejście znanych lub bliskich osób dla kogoś z demokratycznymi wyborami nawet jak wynik wyborów nie odpowiadia sporej grupie osób. Mam widocznie za mały rozumek na to:-)

      • Iman

        Clinton należy się też krytyka choćby za Irak i Afganistan. Ale to już nie jest takie modne w kręgach Hollywood… Urodziłam się na Bliskich Wschodzie i nie znam stamtad nikogo kto wypowiadalby sie cieplo na jej temat- wcale mnie to nie dziwi, ona sama straciła w moich oczach resztki szacunku po jej pomysłach na interwencje w Syrii. Towarzyska smietanka o której pisze Aga chyba specjalnie nie zwraca na to uwagi , całkiem wygodne podejście.
        Ale czy Streep obrosła w piórka- nie sądze. Nie można jej odmówić nagród i sukcesów którymi sie wyróznia na tle wielu innych osób.
        Nie wydaje mi się też by publika miała duże problemy z akceptacją wyników wyborów, mają prawo do krytyki tak długo jak ta krytyka jest konstruktywna i obiektywna.

        • zpopk

          Krytykowanie Trumpa nie wiąże się zawsze z poparciem dla Clinton. Zresztą nie wiem czy na bliskim wschodzie ktokolwiek ma dobrą opinię o Stanach Zjednoczonych.

          • Iman

            Oczywiście że się nie wiąze, przyznaję ci rację. Czasem mam tylko wrazenie że ta krytyka jest zbyt czarno-biała i to jest przykre.
            Ale może już dość o polityce, chcę się jeszcze porozglądać po Twoim blogu, bo dopiero co pokazała mi go znajoma ;)

        • Aga

          Sprostowanie – absolutnie nie podważam talentu Meryl Streep, a moje sformułowanie jakoby obrosła w piórka odnosi się do jej przemowy. Uważam, że zabrakło w niej pokory, gdyż jej komentarz odnośnie m.in. Trumpa jest wg. mnie zbyt śmiały i może nawet bezczelny. Sama Streep wykorzystała swoją pozycję i rangę w ten sposób. Ludzie! ona dostała nagrodę za wybitne zasługi, a pieprzy o polityce. Wiem, może mówić o czym chce, ale ja tego nie kupuje i wracam do samego początku – zwykły wiec polityczny, tani jak brazylijska telenowela, bez ładu i składu byle dowalić nowej władzy.

          • zpopk

            Osoba publiczna ma prawo wypowiadać się na temat publiczny. Na osobach związanych z branżą rozrywkową i artystyczną spoczywają pewne obowiązki związane z tym że wypowiadają się na forum publicznym. Zwłaszcza w przypadku w którym przemawia się na stowarzyszeniu prasowym. I Hollywood zawsze było polityczne bo sztuka i rozrywka są polityczne.

          • Aga

            Hollywood jest i było polityczne oczywiście. Szkoda tylko, że od dłuższego czasu jest Upolitycznione w jedną „właściwą” stronę. A to jak traktuje tych, którzy śmią myśleć inaczej widzieliśmy, kiedy Mel Gibson „nagle” spadł ze szczytu.

          • i_am_keyser_soze

            Jak świat światem środowisko artystów nie popierało konserwatystów. To dla kogoś nowiny są?

          • i_am_keyser_soze

            Oj, jak ja to lubię – „Celebryto, zamknij się i śpiewaj/ tańcz/graj/strzelaj selfiki!”.

          • Kayleigh90

            Ale halo, halo? Nie na tym wolność słowa polega? Że przecież osoba publiczna ma prawo się wypowiedzieć na dany temat, nawet niezwiązany z jej branżą? To nie oznacza, że nie możesz się z tą wypowiedzią nie zgadzać – owszem, możesz. Ale nie róbmy tego w ten sposób – że odmawiamy prawa do własnego zdania.

          • Agata

            Nikt nikomu nie odmawia prawa – ale w takim razie my mamy prawo do krytyki ich opinii. Albo do nie dbania o nią – i w konsekwencji niezadowolenia, że na rozdaniu nagród filmowych niewiele można posłuchać o filmach, za to każdy czuje się w obowiązku skomentować sytuację polityczną (już nieważne że zawsze tylko z jednej strony barykady). Poza tym, aktorzy są sławni z tego że umieją dobrze grać, za to tez cenimy taką Meryl Streep czy Mela Gibsona (proporcjonalnie ;) ) – ale dlaczego to że ktoś umie dobrze grać w filmach czyni go w jakikolwiek sposób autorytetem w kwestii polityki czy ekonomii? Dlaczego nagle każdy szanujący się aktor musi mieć opinię polityczną? Jego opinie nie są poparte żadną większą wiedzą czy mądrością niż dowolnego hydraulika czy kucharza, bo ich zawody nijak mają się do tego w czym tak chętnie stawiają się w roli moralnych autorytetów.

          • Kayleigh90

            O, tu już brzmi to lepiej. I odpowiem tak: nikt nie mówi, że Meryl Streep jest tutaj autorytetem w dziedzinie polityki. Nikt z nas chyba tutaj nie jest takim. I… aktor może mieć opinię polityczną, bo… Jest człowiekiem? A ludzie często mają opinie na różny temat. Nie musimy się z nimi zgadzać, nie musimy tego traktować jako wyrocznie. Ale bądźmy sprawiedliwi. Skoro aktorzy, artyści, których rolą niemal zawsze było też umiejętne krytykowanie czasów, w jakich przyszło nam żyć, mieliby się zamknąć na temat polityki, to czemu my też tu debatujemy? My też powinniśmy wszyscy siedzieć cicho.

          • Agata

            Prawo, zgoda, mają prawo, ale mi się może nie podobać że to robią. Że gale nagród filmowych zmieniają się w wiece polityczne. Poza tym ja widzę jakąś presję na wywieraną na aktorów żeby takie poglądy mieć, bo inaczej będą uznani za puste gwiazdki. Ludzie kultury faktycznie zawsze „umiejętne krytykowali czasy, w jakich przyszło nam żyć” – zgoda, ale moim zdaniem to rola tych twórców kultury, którzy wnoszą do niej nowe treści, czyli np. pisarzy, scenarzystów, reżyserów. A aktorzy, piosenkarze, modelki nie, bo oni odtwarzają gotowe treści. Nie odbieram im broń Boże wartości jako artystom czy ludziom, po prostu ich zawody w żaden sposób nie upoważniają ich do zajmowania na forum publicznym stanowisk politycznych. Mają prawo, oczywiście, ale hydraulik Kowalski ma takie samo. Umiejętność naprawienia kranu i udawania kogoś kim się nie jest (że tak pozwolę sobie uprościć zawód aktora) jest w ty wymiarze tak samo istotna. Ale jeżeliby pan Kowalski dorwał się do mikrofonu nikt by go nie chciał słuchać, a aktorów już chcemy, bo przyznaliśmy im jako społeczeństwo status autorytetów, na który, w tym aspekcie nie zasługują.

          • i_am_keyser_soze

            Większość artystów angażuje się mocno w kampanie i działalność społeczną, która chcąc nie chcąc zazębia się z polityką i mogliby spokojnie zagiąć na tym polu niejednego polityka. Właśnie nazwałaś ich idiotami, którzy nie znają się na tym w co się zaangażowali. Piosenkarze, aktorzy, modelki odtwarzający treści, bezmyślni i nie wnoszący nic nowego? Ratunku! Moje oczy!

          • Hannah

            Ale jak to – zmieniają się? Od bardzo dawna były i są nadal polityczne. Już w 1973 słynna była odmowa Marlona Brando/Sacheen Littlefeather. I zmieniła rzeczywistość.

            A już to podejście że „oni odtwarzają gotowe treści” jest tak głupie, że aż brak słów. Równie głupie jak założenie, że ktoś – wyłącznie z racji wykonywanego zawodu, uczciwej pracy – NIE ZASŁUGUJE na to by być autorytetem. Po pierwsze – nawet gdyby aktorzy byli po prostu odtwórcami w niczym nie umiejszałoby to ich prawa do używania swojego wizerunku i popularności do wsparcia tego w co wierzą i mówienia o tym publicznie. Po drugie – ich wkład własny jest olbrzymi zapewniam cię, jeśli sama tego nie umiesz dostrzec. Inaczej byliby po prostu wymienialni. I nie zakładałabym tak lekko, że protest hydraulika nie będzie wysłuchany. Nie takie rzeczy się w historii zdarzały.

          • i_am_keyser_soze

            Dyskutujemy z interesującym chochołem, że artyści nieraz o wielkim dorobku, nie tylko artystycznym ale i w działalności społecznej, nie zasługują na miano autorytetów w dyskusji politycznej, bo się na tym jakoby nie znają a pan Trump, o zerowym dorobku politycznym i w działalności społecznej i z doświadczeniem politycznym sprowadzającym się do poklepywania polityków po plecach, zasługuje. Nie wiem czy śmiać się, czy płakać.

          • Aga

            Donald Trump i jego „zerowy dorobek polityczny”: W latach 1964–1987 należał do Partii Demokratycznej, a od 1987 do 1999 do Partii Republikańskiej, z której przeszedł do Partii Reform. W 2001 powrócił do Demokratów, z których w 2009 przeszedł ponownie do Republikanów. Od 2011 do 2012 był niezależny, po czym ponownie przystąpił do Republikanów.

          • i_am_keyser_soze

            Wiesz, należeć do partii a mieć dorobek polityczny to są dwie krańcowo różne sprawy.

    • zpopk

      Twój kolejny komentarz został usunięty bo to nie jest blog polityczny i dyskusja o polityce ani forum do wyrażania politycznych opinii. Kasuję takie rozmowy bo nie uważam by cokolwiek wnosiły do tematu.

      • Aga

        Rozumiem i szanuje, twój blog, twoje zasady, ale Meryl Streep wyrażająca swoje polityczne poglądy została dość szczegółowo zanalizowana przez Ciebie. Wyczuwam sprzeczność, czyżby dlatego że wytknęła Trumpowi. Spoko.

    • zpopk

      A tak BTW to zapewniam cię że Trump też chodził po Talk Show. Tak to wygląda w Stanach

      • Aga

        Już nie tylko w Stanach naturalnie. Gwoli ścisłości Trump oficjalnie zostanie prezydentem za jakieś 8 dni dopiero.

  • Wazon

    Może Meryl Streep trochę się rozpędziła , ale reakcja Trumpa, który powiedział, że jest ona aktorką przereklamowaną ( o ile dobrze pamiętam to określenie) jest infantylna i niemądra. To zasada ” głupi jesteś- sam jesteś głupi”, stosowana przez dwa rodzaje ludzi – przedszkolaków i polityków.Przy okazji -drugą tego typu zasadą jest, jak w dialogu – Karolek : „psze pani, a bo Stasio kradnie” A Stasio: ” no to co, przecież Karolek też kradnie !” I obaj uważają, że to argument usprawiedliwiający kradzież. Ale to na marginesie.
    A co do Meryl Streep – jej się nie da przereklamować. Jest na najwyższym szczycie.

  • Andżelka Sztos

    Zgadzam się ze wszystkim. Też oglądałam Globy bez większych emocji (oglądałam je w sumie trochę przypadkowo). Zgadzam się co do pominięć i do Westworld (jak ja się cieszę, że ten serial nie wygrał, mimo że nie oglądałam pozostałych). Szkoda, że każda wypowiedź gwiazd musi być krytykowana, a wcale nie zwraca się uwagi na meritum sprawy, czyli na to co osoba chciała przekazać. To prawie tak, jakby po raz setny czepiać się Zwierza, że nie używa przecinków, a nie zwracać uwagi, jakie Zwierz ma obserwacje, co do omawianej kwestii.

  • Marta M

    Wy tu gadu gadu o polityce, a ja się muszę otrząsnąć z szoku, jaki wywołała we mnie informacja o tym, że Ryan ma żonę/kobietę i dzieci (chlip,chlip).

    • Siri

      Co gorsza oba Ryany – i Reynolds i Gosling. Meeh

      • Marta M

        O Reynoldsie wiedziałam o tyle, że ze śliczną ciężarną Blake pojawiał się na różnego rodzaju galach (jest nieprzyzwoicie wręcz śliczna)…

  • Siri

    Mam wątpliwości co do nagrody Taylor-Johnsona. Jasne, był dobry, zaskoczył, pokazał że ma potencjał ale żeby aż Glob? Hmm. No nie wiem. Choć jednocześnie bardzo mnie cieszy nagrodzenie młodego aktora, który próbuje się wybić (i nawet mu się to udaje). I jak świetnie wyglądał na gali! To samo Timberlake. No piękni po prostu. Ach, i zapomniałam o Blake. Ależ ciąża dodała jej uroku. Wygląda wspaniale (odzywa się we mnie fanka kragłości <3). Trochę żałuję, że nie udało mi się obejrzeć gali ale nadrobię sobie przyjemność na Oscarach. Intro Jimmy'ego cudowne <3

  • Hanako

    Nie można Meryl odmówić prawa do takiej wypowiedzi, czasem nawet nie można odmówić jej racji – ale równocześnie trudno zapomnieć, że ta, która piętnuje prześmiewcze zachowanie, mówi o poniżeniu i braku szacunku jako nagannych szczególnie, kiedy prezentowane przez osoby publiczne…
    Sama sparodiowała Trumpa. Dosyć mocno wyszydzając jego wygląd. I nie wyglądało na to, jakby robiła to w akcie żartobliwej sympatii a raczej w próbie poniżenia kandydata który jej nie odpowiadał.

    Nie bronię Trumpa, jego zachowania są odpychające. Ale narasta we mnie pytanie, z kogo wolno się śmiać – i czy w pełni zdrowa osoba, której wytyka się nadwagę, brak gustu, zabawny sposób mówienia – tylko w tym celu, żeby w dyskusji politycznej poniżyć kogoś, odwołując się do kwestii osobistych zamiast do merytoryki, musi być wobec tego zdystansowana i godzić się na to. Tylko dlatego, że jest zdrowa.

    Czy naprawdę śmiać się nie wypada tylko z niepełnosprawnych i czarnych?

  • Co roku czekam na Twoje podsumowanie Globów i Oscarów. Zawsze w punkt. Love! :-)

  • janekk

    Warto wspomnieć o najśmieszniejszym (moim zdaniem) momencie wieczoru, a mianowicie wprowadzeniem do nagrody dla Najlepszej Animacji przez Kristen Wiig i Steve`a Carella. Przez te 2 min. zrobili lepszą robotę, niż Jimmy przez cały wieczór.