11 rzeczy, których Zwierz o was dowiedział czyli wyniki badań czytelników zwierza

05/09/2013

Zepsute Jabłko czyli ktoś tu skrewił panie Jobs

05/09/2013

NIE kręćcie dalej ! czyli filmów niekochanych część ósma

05/09/2013
empty image
empty image

Hej

Znacie sytuację w której bardzo lubicie część pierwszą, nawet wpisujecie ją na krótka listę swoich ukochanych filmów a potem nagle ktoś kręci słabą część drugą (rzadziej trzecią czy czwartą) i jest ona tak słaba, że odbiera wam trochę radochy z oglądania części pierwszej? To jest powód który sprawia, że czasem zwierz jest zdecydowanie bardziej zły na nieudany sequel niż rzeczywiście film na to zasługuje. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, jeśli podoba nam się pierwszy film to czasem oczekiwanie na drugą część filmu zderzone z marną produkcją powoduje jeszcze większą irytacją. Dziś więc zwierz może nawet przyznać, że hejtowane produkcje nie zawsze są tragiczne i nie wszystkich muszą rozczarować tak bardzo jak rozczarowały i zdenerwowały zwierza.  Przy czym oczywiście, nie wszyscy z was muszą czuć dokładnie to samo – wszak, jak zwierz mniema na część z tych filmów mogliście udać się drodzy czytelnicy bez podobnych oczekiwań co zwierz. Na całe szczęście jednak ustaliliśmy już, że cechą tego cyklu jest jego niesłychanie wysoka subiektywność.

Powiedzmy sobie szczerze takie wyznanie miłosne od zwierza to nie przelewki, biorąc pod uwagę ile marnych sequeli nakręcono.

Skarb Narodów: Księga Tajemnic – zwierz był niesamowicie pozytywnie zaskoczony pierwszym Skarbem Narodów – wybrał się do kina niczego nie oczekując i dostał fany film przygodowy ze znakomitymi rolami drugoplanowymi i sporą dawką poczucia humoru. Nic dziwnego że na drugą część czekał z niecierpliwością zwłaszcza, że do aktorskiej ekipy w roli matki głównego bohatera (Nicolas Cage akurat w tym filmie nawet nie był nieznośny) miała wystąpić Helen Mirren. Zapowiadało się równie idiotycznie i sympatycznie. Niestety film okazał się marną kopią oryginału – podobne pomysły ale pozbawione lekkości pierwszej odsłony a ostatnie pół godziny filmu jest po prostu nudne – nie zawiódł tylko (podobnie jak w pierwszej części Justin Bratha, którego zwierz darzy olbrzymią sympatią)

Zwierz musi przyznać, że nawet jest ciekawy co by kazano zrobić bohaterowi w trzeciej części.

Piraci z Karaibów: Na Nieznanych Wodach – zwierz uwielbia  Piratów Karaibów część pierwszą bo to był powiew świeżego powietrza w kinowe życie zwierza – dobry przygodowy film, który odświeżał gatunek. Zwierz który tracił nieco entuzjazmu z kolejnymi odsłonami cały czas powtarzał że tym co filmowi najbardziej ciąży to ten duży łuk narracyjny – Latający Holender, Will i Elisabeth. Stąd też kiedy zapowiedziano realizację części czwartej zwierz był nawet pozytywnie nastawiony. Niestety popełniono wszystkie możliwe błędy – po raz pierwsze porzucono morską przygodę na rzecz błąkania się po wyspie, po drugie zmieniono charaktery bohaterów (Barbossa choć wspaniale zagrany to jednak nie ten sam typ co z pierwszych Piratów z Karaibów), po trzecie zaś zdecydowano się cały konflikt rozwiązać naprawdę niespodziewaną Hiszpańską Inkwizycją. Co ciekawe, sami aktorzy wcale nie zostali źle dobrani a Depp miał pewnie jeszcze co nieco do zagrania – tylko scenariusz jednak nie ten.

Jeśli kręci się film o Piratach trzeba pamiętać, że największym wrogiem naszej fabuły jest suchy ląd.

Men in Black II – zwierz uwielbia pierwszych Facetów w Czerni i nie powie wam juz ile razy w swoim życiu na jakieś kretyńskie pytania odpowiadał „Galaktyka jest na pasie Oriona” ani też nie zapomni rodzinnej anegdoty o tym jak napotkany w trakcie wyprowadzania mopsa młody człowiek zmarła ponieważ był przekonany, że takich psów nie ma i są one stworzone komputerowo na potrzeby pierwszych Men in Black. Niestety drugi film z serii był absolutnie beznadziejny, z marnym scenariuszem, bez uroku i zdawał się być produkcją zupełnie nieprzemyślaną – stworzoną tylko po to by więcej zarobić na chwilowej popularności serii. Co ciekawe wyprodukowani nie tak dawno temu Faceci w Czerni III mieli zdecydowanie więcej dobrych pomysłów i choć niektóre elementy nie miały sensu (zwłaszcza bliżej końca) to jednak zwierz wolałby gdyby jak w przypadku Nieśmiertelnego pozwolono nam o jednej części zupełnie zapomnieć.

Zwierz kocha Agenta mopsa nie mniej nienawidzi filmów gdzie są gadające zwierzęta – jak sami rozumiecie zwierz był rozdarty.

Wall Street: Pieniądz nie śpi – pierwsze Wall Street to doskonałe spojrzenie na świat wielkich pieniędzy i małej moralności. Okrzyk Greed is Good brzmiał wówczas przejmująco i odkrywczo. Jednak powrót Gordona Gekko w czasie międzynarodowego kryzysu nie przynosi nic ciekawego – bankierzy są źli, podła burżuazja obwiesza się klejnotami (po których reżyser z lubością przesuwa kamerę), młodych nadal kuszą wielkie pieniądze. Całość przypomina uciążliwą czytankę, w której człowiek tylko czeka aż bankierom wyrosną rogi. A szkoda bo w sumie mogło z tego być coś więcej. Ale chyba Olivier Stone jest już po tej stronie twórczości artystycznej gdzie człowiek jest zbyt pewny swego – a to rzadko kończy się dobrze.

Źli ludzie w złych bankach są mało ciekawi, zwłaszcza, jeśli reżyser widzi winę za wszystko co dzieje się w gospodarce tylko po ich stronie.

Kac Vegas 2 – zwierz nie jest wielkim fanem Kac Vegas ale docenia formę i część dowcipów. Niestety druga część na którą zwierz wybrał się właściwie tylko dlatego, że jak zwierz widział czegoś część pierwszą to trochę automatycznie idzie na drugi. I musi powiedzieć, że to był błąd. Druga część Kac Vegas jest prostacka, nie śmieszna a miejscami wulgarna poza granicę tego co zwierz chce oglądać na ekranie. Do tego o ile pierwszy film wiązał się z niewielkimi konsekwencjami czynów bohaterów tu konsekwencje są spore i wcale nie śmieszne. Ogólnie zwierz był zaskoczony, że twórcy wybrali taki właśnie kierunek wyboru humoru – zamiast postawić na ciekawą formę, wybrali kierunek wulgarnej treści. I nikt nie zrozumie dlaczego zwierz poszedł na część trzecią.

Kac Vegas 2 częściej niż uśmiech wywoływał u zwierza dość gwałtowny facepalm

Terminator Ocalenie – zwierz uwielbia filmy o Terminatorze, nawet średnio udana trójka zwierzowi nie przeszkadzała bo była nakręcona lekko i bardzo dowcipnie. Niestety część czwarta, która w sumie jest prequelem choć rozgrywa się jednocześnie przed i po wydarzeniach z pierwszych Terminatorów, jest zupełnie pozbawiona uroku. Zwierz bardzo chciał zobaczyć to czego w filmach było najmniej czyli bohaterskie poczynania Johna Connora ale w filmie wydaje się on mało ciekawy a Christian Bale wyraźnie nie ma pomysłu na tę role, do tego zastąpienie Arnolda Shwarzeneggera Samem Worthingtonem to przykład że da się jednak znaleźć bardziej drewnianego aktora od Arniego, co wydawało się dotychczas wyzwaniem ponad siły kinematografii. Ogólnie jest to film nudny i męczący i przede wszystkim marnującym szansę na fascynującą produkcję (przynajmniej dla fanów).

Zwierz nie będzie ukrywał – Terminator  w swej czwartej strasznie go znudził to już zwierz woli zupełnie niepoważną trójkę

Mroczny Rycerz Powstaje – zwierz nie jest fanem Batmanów Nolana ale na Mroczny Rycerz Powstaje był jedyną częścią na którą zwierz naprawdę czekał. zapowiedź pojawienia się Bane’a była dla zwierza elementem bardzo zachęcającym – właśnie Knightfall – seria komiksów w której Batman mierzy się z Banem wzbudziła w zwierzu najsilniejsze emocje – być może gdyby nie ta seria komiksów zwierz nigdy nie pokochałby tak komiksów i Batmana. Problem z Mroczny Rycerz powstaje leży w tym, że to przy całym napięciu i mroczności nie jest dobry film – źle się go ogląda, kolejne elementy scenariusza słabo do siebie pasują, Bane nie jest nawet w połowie tak mroczny jak w komiksach, ekonomiczne podteksty są dość niepokojące (albo nieprzemyślane), zaś im bliżej końca tym większe stężenie głupoty i niekonsekwencji (ostateczne zagrożenie wydaje się być wyjęte z filmów produkowanych w czasach zimnej wojny). Zwierz żałuje bo miał nadzieję że jednak to będzie dobra część. Zwierz uważa że to najsłabsza część trylogii Nolana a musicie pamiętać że zwierz i tak nie lubi pierwszej części.

Zwierz musi powiedzieć, że gif pochodzi z jednej z niewielu scen, które się zwierzowi podobały ale głównie ze względu na obecność Cilliana.

Iron Man 2 – druga odsłona przygód Iron Mana jest dokładnie tym czym nie jest część pierwsza. Oczywiście Robert Downey Jr nie stracił ani odrobiny swojego uroku ale niestety to właściwie tyle – cała reszta stanowi chaotyczny zestaw scen którymi reżyser na spółkę ze scenarzystą próbują załatwić kilka spraw na raz – wprowadzić alkoholizm Tonego Starka (plus dynamiczne wyjście z alkoholizmu), zapowiedzieć Avengersów (Nick Fury!), wprowadzić nowego złego, pokazać Czarną Wdowę i rozwinąć romans Starka z Pepper. Z takiej mieszanki wątków nie mogło wyjść nic dobrego i nie wyszło. Na całe szczęście Tony podniósł się po tej porażce i świeci już pełnym blaskiem. A dwójka ma ładne sceny ale jako całość to film zdecydowanie do zapomnienia.

Cóż Tony – mimo całej moje miłości – jak wspomniał ktoś na tumblr „Tony City is on fire”

Sherlock Holmes. Gra cieni – ponownie – za dużo grzybów w barszcz – miało być lepiej, szybciej, ciekawiej i inaczej. No i wyszedł klops. Bo z przygody Sherlocka Holmesa zrobiono film przygodowy z dużą ilością wystrzelonej amunicji, biegania sprintem i dość karykaturalnym złym. Oczywiście Jude Law i Robert Downey Jr mają idealną chemię na ekranie ale nie są w stanie pokonać faktu, że scenariusz pisano bez poszanowania dla logiki i inteligencji widza (soczewki kontaktowe w XIX wieku, reaimacja, uroczy ale nieprawdopodobny taniec Sherlocka i Watsona) zaś cała produkcja jest za długa i nawet montaż rodem z innych produkcji Ritchiego go nie uratuje. Szkoda bo w sumie pierwszy Sherlock podbił serce zwierza całkowicie i pozostawił spory niedosyt. Choć aż strach pomyśleć co mogłoby się pojawić w części trzeciej. Jak zwierz mniema wszystko poza detektywistycznym śledztwem.

Największy problem zwierza z drugą częścią Sherlocka Holmesa jest taki, że kazała się obawiać a nie ekscytować tym co mogłoby się znaleźć w potencjalnej części trzeciej.

Mumia. Grobowiec cesarza smoka – Zwierz znalazł kiedyś opinię że każdy film przygodowy można mierzyć w skali od 1 do Mumii, nie jest to co prawda idealna skala ale zwierz jest przekonany, że pierwsza odsłona przygód Mumii jest jednym z ciekawszych filmów przygodowych. Druga część nieco obniżyła loty ale nadal sprawiała zwierzowi sporo przyjemności. Problem z częścią trzecią jest takim że nakręcono ją wbrew zdrowemu rozsądkowi. Po pierwsze cudowną Rachel Weisz zastąpiono zdecydowanie gorszą, bladą i irytującą Marią Bello po drugie – trzecia Mumia dzieje się w Chinach co zabiera nas z ciekawego i doskonale nam znanego z innych produkcji świata Egipskich wierzeń przesądów i wrzuca do dość dziwnego świata gdzie nagle mogą się pojawić przyjazne Yeti. Zwierz nadal nie rozumie dlaczego nie uznano, że skoro aktorka stanowiąca połowę duetu odmówiła to może jest to znak, że czas zawiesić produkcję na kołku.

Yeti w tym filmie są urocze nie mniej sama produkcja już nie za bardzo.

Dobra to tyle hejtu na dziś. Zwierz ma wrażenie że nieco łagodnieje, czyżby wyczerpywała się w nim powoli złośliwość? Może zwierz jednak nie jest tak podły jak zakładał kilka dni temu kiedy wziął się za pisanie cyklu. I znów zwierz musi ogłosić małą przerwę bo dziś idzie do kina na Jobsa i strasznie chce wam opisać co o tym filmie sądzi (Zwierz ma słabość do biograficznych produkcji). Potem już naprawdę zwierz dokończy wpisy nienawistne i… najpewniej napisze dlaczego nie cierpi The Newsroom i nie może się powstrzymać by nie obejrzeć kolejnego odcinka. Serio najbardziej toksyczna serialowa relacja w życiu zwierza.

Ps: W ogóle ten hejterski cykl sprawił, że zwierz ma mnóstwo pomysłów na wpisy ale całkiem sporo z nich dotyczy hmm… hejtu? W każdym razie jeśli myśleliście że zwierz nie napisze o Afflecku w roli Batmana to się trochę mylicie. Ale to dopiero w przyszłości.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Shiwona

    Zgodze się z większością. Chociaż uważam, że Iron Man 3 był gorszy od 2 :)

    • zpopk

      Ale na Iron Man 3 zwierz bawił się wyśmienicie a na Iron Man 2 nudził się w kinie.

      • Ness Sackville Baggins

        Ale za to w Iron Manie 2 był przynajmniej inteligentny przeciwnik. Chociaż i tak oglądając tę część miałam wrażenie, że to zbiór scen wyciętych z części 1. bo się nie zmieściły… Niemniej na dwójce bawiłam się lepiej niż na trójce.

    • drumla

      Mnie Iron Man 2 drażni przez chaotyczną ilość wątków nagromadzonych w jednym filmie. Plus Czarna Wdowa, której nie lubię, niestety.

  • drumla

    Oj, zgadzam się jak z mało którym hejterskim wpisem. Wszystko, wszystko racja :)

  • Ola

    Hmm, większości serii o których piszesz nie cierpię w całości, ale zgodzę się co do Mumii, Skarbu Narodów, Terminatora i Wall Street. Nigdy nie zrozumiałam fenomenu pozostałych produkcji i pewnie już nie zrozumiem :) Dodam do tego jeszcze ostatniego Indianę Jonesa, chociaż chyba już w poprzedniej wyliczance wystąpił, i drugą część Powrotu do przyszłości. 1. i 3. są dla mnie genialne, ale druga część jednak odstaje od nich poziomem, co stwierdzam z prawdziwym smutkiem.

    • zpopk

      Czwarty Indiana już był na liście a zasada jest taka, żeby nie powtarzać filmów.

      • Ola

        no właśnie tak mi się wydawało :)

  • Katarzyna Szwed

    Brakuje mi w zestawieniu Shreka. Wiem, że och, ach, pieniążki, ale twórcy naprawdę lepiej wyszliby na zostawieniu tej historii bez sequeli.

    • zpopk

      Druga część była lepsza – trzecia zaś zgodzę się była tragiczna

      • Beryl Autumnramble

        Za to z czwarta wrocili do formy.

  • Agnieszka Ness

    Czwarta czesc Terminatora, brrrr…Pamietam, ze bylo ciemno. Przysypialam. Dobrze, ze fotele w kinie byly w miare wygodne. Ten film to koszmar jakis. Nie dalo sie ogladac. Rownie wspaniale bawilam sie jeszcze chyba tylko na „Transformers” – nie wiem, ktora czesc: dziesiata? jedenasta? Od tego czasu przestalam towarzyszyc boyfriendowi w jego kinowych eskapadach, gdy przeczuwalam, ze nic dobrego z tego nie wyniknie. I tak; on zaoszczedzil pieniadze, ja nie zmarnowalam czasu. Nienawidze zlych filmow.

  • Magda K-ska

    Zgadzam się ze wszystkim, z wyjątkiem Kac Vegas 2, którego nadal nie oglądałam i Skarbu Narodów 2, bo jako, że mam słabość do przygodówek i jestem jedną z niewielu osób, które lubią (choć nie uwielbiają) Nicolasa Cage’a i nie przeszkadza mi, a raczej bawi to, że w każdym filmie wygląda dokładnie tak samo to Księga tajemnic mi się podobała. I jakże się cieszę, że jest jeszcze ktoś poza mną, kto uważa, że Mroczny Rycerz powstaje jest słabym filmem, ja się na nim okropnie nudziłam, ale tak naprawdę okropnie!

  • Beryl Autumnramble

    Z pelna swiadomoscia, ze sie powtarzam – soczewki kontaktowe istnialy juz w czasach przedstawianych przez Gre cieni.

    • zpopk

      Ale takie zmieniające kolor oczu? Bo to mi się wydaje jednak zdecydowanie późniejszym wynalazkiem

      • Beryl Autumnramble

        Nie twierdze, ze istnialy na sto procent, ale tez nie wydaje mi sie, ze na pewno istniec nie mogly, wiec tu bym autorom darowala. Reanimacji nie bylo faktycznie, ale z drugiej stronu Holmes zbieral rozne naukowe i medyczne nowinki, wiec nie wykluczam, ze mogl wygrzebac jakis malo popularny artykul kogos tam o reanimacji i podzielic sie nim z Watsonem, a ze gazeta nie dotrwala dla potomnosci i ostatecznie wynalazek przypadl komus innemu…

        • zpopk

          No ja bym darowała soczewki (istnieć mogły choć byśmy delikwenta poznali po różowych oczach królika ) ale nie zmieniające kolor tęczówki. Wiem, że to trochę czepianie się ale cóż – jak pisałam – to jest wina bycia człowiekiem przyzwyczajonym do pewnych faktów historycznych.

          • Afrykander

            Jeżeli teoretyczne soczewki kontaktowe wymyślił Leonardo da Vinci, pierwsze działające powstały w 1801, a pierwsze szlifowane w kształt gałki ocznej w 1820, to niby mieli trochę czasu, żeby ktoś wpadł na ich farbowanie…

  • Fuzukat

    Milion punktów od mnie za dzielenie opinii o TDKR i ostatnich Piratach. Dotąd udaję, że nie byłam na tych filmach w kinie, bo rozczarowanie dotąd nie minęło. Szczególnie płakałam na Batmanie, bo to cholera nie jest Batman ani Bruce Wayne tylko jakiś pastisz. Mogłabym wymieniać przez tydzień, dlaczego TDKR jest głupim filmem.

  • Ginny

    „Jobs”! Cudownie! Nie żebym się wybierała do kina, ale opinii Zwierza jestem ciekawa :)
    I mam jeden pomysł na wpis nie-nienawistny ;)
    A do meritum – mój najgorszy seqeul to film polski, kontyuacja „C.K. dezerterów”. Ten film nie powinien powstać. Po prostu. Jest wulgarny, nieśmieszny i toporny. A obsada chyba miała masę zamków do remontu…

    • Anix

      Muszę się, niestety zgodzić. „Złoto dezerterów” to ZŁO w czystej postaci.

  • Mert

    Nie będę się wypowiadał na temat samych filmów, bo sporo tutaj hejtu dla samego hejtu – każdy ma własną opinię i niekoniecznie muszę się z nią zgadzać. Np.: zgodzę się, że Kac Vegas 2 jest słabsze od części pierwszej. Hejtowanie Mroczny Rycerz Powstaje to dla mnie pomyłka, ale ok :)

    Odniosę się do czegoś innego, mianowicie do poprawności językowej. Zwierzu, wiesz, że mamy kilka rodzajów zaimków wskazujących, których końcówka uzależniona jest od rzeczownika? tĄ rolę – źle. tĘ rolĘ – dobrze. W języku mówiony już niestety można używać jednej końcówki, w pisanym nadal mamy dwie. Nie piszę tego złośliwie, tylko ostatnio na fb pojawiło się coś o poprawności językowej w kontekście miłości na bogato i stwierdziłem, że ku lepszej przyszłości wskażę i to.

    A cały cykl wyśmienity – można porównać gusta :)

    • zpopk

      Nie ma tu hejtu dla samego hejtu – serio wszystkie filmy które mi się nie podobają nie podobają mi się naprawdę – zwłaszcza Mroczny Rycerz Powstaje – tu masz moją recenzję napisaną po seansie, który straszliwie mnie wymęczył: http://zpopk.pl/mroczny-rycerz-sie-potyka-czyli-nolan-w-sidlach-realizmu.html.
      Błąd poprawie choć myślę, że jednak daleko zwierzowi do poziomu Miłości na Bogato

      • mert

        Oczywiście, bardzo daleko :) Ja tylko tak napisałem, dużo osób piszących blogi robi ten sam błąd – zresztą większość Polaków robi ciągle ten błąd. Tak jakby myśleli, że zaimek wskazujący jest jeden.

        Recenzje zwierzu czytałem, nie zgadzam się z nią, ale takie już prawo widza – coś może mu się podobać, coś może się nie podobać. Zgodzę się jednak z Tobą w kwestii Iron Mana – Jedynka super, dwójka słaba, trzecia też super :)

        • Łukasz Żurek

          z tym tę już kiedyś zwierzowi zwracałem uwagę – musisz się przyzwyczaić. a razi faktycznie mocno.

    • Ginny

      „Nie będę się wypowiadał na temat samych filmów, bo sporo tutaj hejtu dla samego hejtu – każdy ma własną opinię”- no i dlatego Zwierz mówi we własnym imieniu, a nie twierdzi, że dany film jest beznadziejny tonem prawdy objawionej, prawda?

  • Maqda

    Po raz pierwszy w tej serii zgadzam się z postem od początku do końca (TDKR to TEN film na wspomnienie którego mam ochotę ciskać szklankami – mogło być tak dobrze, a wyszło tak źle). No, może prawie, bo ja Newsroom lubię. Zwłaszcza po tym jak zmienili czołówkę.

    • zpopk

      Ej pierwsza czołówka to była najlepsza rzecz w pierwszym sezonie

  • Julianne Powel

    Zgadzam się z twoją opinią na temat „Grobowca cesarza…” Mumia bez Rachel to nie Mumia to Yeti.

  • Ja ostatnio pałam wielką nienawiścią do „Kick-assa 2”. O ile pierwsza część była naprawdę sympatyczna, to druga odsłona zabiła wszystko, co takie sympatyczne było w jedynce. Grrr, koszmar!

  • akane

    Osobiście mnie najbardziej bolą kolejne Matrixy i wszelkie drugie części filmów Disneya. Mulan 2 – czemu?! (ryk rozpaczy). Przeraża mnie wizja Kung Fu Hustle 2, która ma wyjść (ponoć) w 2014. Ogólnie sequele rzadko się bronią, choć wyjątki się zdarzają – Asterix,Obelix: Misja Kleopatra jak dla mnie bije na głowę pierwszą część (choć nie wiem czy to nie zasługa jajcarsko-polskiego tłumaczenia).

  • Alicjo

    Kolejny hejt na trzeciego Batmana <3 (pierwszy raz chciałam wyjść z kina), a na dwójce Iron Mana bawiłam się cudownie, ale rozumiem o co Zwierzowi chodzi.

    A tak na marginesie, Zwierz będzie pisał o 3. sezonie Luthera?

    • Ginny

      O, właśnie. Też chcę recenzję trzeciego sezonu.

  • Ness Sackville Baggins

    Star Trek: Into Darkness. Niestety, film cierpi na ostry Syndrom Abramsyzacji :( Bez sensu, za to z rozmachem. Nudno, ale drogo i efektownie.

  • rob

    to może zwierz napisze do pary o sequelach które się udały o ile już nie napisał czegoś takiego :) a hejtowanie wciąga tym bardziej że można napisać jeszcze gromadę notek bo temat można ciągnąć i ciągnąć ;)np.aktorzy którzy nigdy nie powinni być wpuszczani na plan zdjęciowy,albo najbardziej nie pasująca ścieżka dzwiekowa itd itd

  • JAMIE IS WANKER

    Zwierzu, zwierzu, a może jakaś notka o bolących oczy pożal się Boże ekranizacjach tudzież adaptacjach książek?

    • zpopk

      To jest jeden z pomysłów na następny wpis hejterski :)

      • JAMIE IS WANKER

        Cieszy mnie to bardzo i czekam niecierpliwie :)

  • Uwielbiam ten cykl! :)

  • Anix

    Ja ostatnio czułam się zawiedziona na 2 części Bollywoodzkiego filmu „Don”. O ile jedynka to świetne kino akcji z dobrze napisanym scenariuszem, ciekawą muzyka i dobrym aktorstwem. To dwójka, którą ostatnio obejrzałam, niczego z tego nie ma. Czułam, że robienie dwójki możne być złym pomysłem i się nie pomyliłam. A szkoda.

  • Toroj

    Lista mogłaby być znacznie dłuższa. Wymieniona już Mulan 2 – brrr! I jeszcze Legalna blondynka 2. Komuś przyszło do głowy, że kalkowanie pomysłów z cz.1 sprawdzi się w 2. W ten sposób z lekkiej, uroczej i zabawnej komedii zrobiono ciężkostrawny i strasznie durny odgrzewany kotlet. O dziwo, serią, która trzyma całkiem przyzwoity poziom i nie zjeżdża po równi pochyłej, jest „Critters”. Zwierzu, a co powiesz na temat „Ekranizacje i adaptacje, które okazały się lepsze od książki/komiksu”? Na pierwszy ogień „Shrek”.

  • Drakaina

    Skarb Narodów – czy zgodzisz się z moją fangirlingową opinią, że
    gdyby 1) rola Seana Beana w jedynce była ciekawsza (w sensie fabularnym
    ofkors), to w ogóle ten film byłby lepszy; 2) gdyby tenże bohater
    pojawiał się w dwójce, to dwójka z całą pewnością byłaby lepsza?

    Piraci
    z Karaibów – ja już w dwójce zaczynałam mieć przesyt kapitanem Jackiem,
    a w trójce marzyłam, żeby ktoś zastrzelił Johnny’ego Deppa, zwłaszcza
    kiedy zaczął się mnożyć, więc na czwórkę nie poszłam…

    Sherlock
    Holmes – w dwójce podobał mi się właściwie tylko Jude Law, RDJ
    doprowadzał mnie do szewskiej pasji. Natomiast byłam przekonana, że ta
    tarotowa niemalże wieża z przedostatniej sekwencji to będzie zamiast
    wodospadów. Niestety myliłam się…