Cmoknij patriarchat czyli Kissing Booth i dlaczego nie należy ekranizować powieści 15-letnich autorek

14/05/2018

Stara „Nowa Nadzieja” czyli wspomnienia, recenzje, koncert i KONKURS!

14/05/2018

Cierpienia młodych arystokratów czyli dwa słowa o Patrick Melrose

14/05/2018

Zwierz zawdzięcza seriom z udziałem Benedicta Cumberbatcha tyle, że nie mógłby poczekać nawet jednego dnia by nie napisać o nowym projekcie z jego udziałem. Dzięki dobrodziejstwu HBO GO nie musiał szukać odcinków w szarej strefie Internetu – wystarczył jeden dzień i pierwszy odcinek nowej serii Patrick Melrose był dla niego dostępny. I dobrze bo Zwierz byłby bardzo zły gdyby musiał nań dłużej czekać.

Na sam początek – ważna uwaga – Zwierz jeszcze nie czytał żadnej powieści które napisał Edward St Aubyn – nie żeby o nich nie słyszał, po prostu jakoś się nie złożyło. Teraz po obejrzeniu pierwszego odcinka serialu – na pewno sięgnie po książkę – nie mniej, nie spodziewajcie się w tym tekście odniesień do tego jak serial ekranizuje powieść – nie powiem, bo jeszcze nie wiem. Wiem natomiast, że sama powieść postała w dużym stopniu w oparciu o autobiograficzne wątki z życia autora, który urodził się w zamożnej arystokratycznej rodzinie – tylko po to by stać się ofiarą molestowania seksualnego ze strony ojca i cichego przyzwolenia matki na takie działania. Autor podobnie jak bohater powieści, też był uzależniony od heroiny – ale udało mu się dzięki psychoterapii wyjść z uzależnienia i znaleźć – zdaniem krytyków – zdecydowanie lepszy sposób na wyrażenie swojego gniewu i zawodu zarówno rodzicami jak i pozycją społeczną.

 

Sam serial ma mieć pięć odcinków przy czym każdy z odcinków jest powiązany z jedną z książek autora z serii powieści.  To ciekawy pomysł zwłaszcza, że odcinki serialu mają nieco ponad godzinę – co jednak wydaje się mało na przełożenie historii zawartej w powieści. Nie mniej – jak pisałam – nie jestem w stanie powiedzieć do jakiego stopnia ten ambitny pomysł się udał – jak przeczytam powieść to na pewno dorzucę małą erratę. Na pewno jednak nie jest to jeden z tych seriali, które przypominają wszystkie inne które już widzieliśmy. Jest w tym raczej coś filmowego niż serialowego co przynajmniej moim zdaniem  jest plusem – bo sprawia, że przynajmniej w swoim pierwszym odcinku Patrick Melrose jest zawieszony gdzieś między filmem a serialem.

 

Fabuła pierwszego odcinka jest dość prosta. Patrick dostaje wiadomość – jego ojciec zmarł. Zmarł w Nowym Jorku, więc syn musi polecieć odebrać prochy ojca i przywieźć je do Londynu. Być może dla wielu na świecie byłaby to straszna wiadomość, ale Patrick przyjmuje informacje o śmierci ojca z radością. To znaczy radość pojawia się jak tylko bohaterowie udaje się trochę otrzeźwieć z narkotykowego haju. Ma bowiem dwadzieścia parę lat (pierwszy odcinek serii rozgrywa się w latach osiemdziesiątych a szacujemy że bohater urodził się ok. lat sześćdziesiątych) i jest heroinistą. Jednak do Nowego Jorku wyrusza z mocnym postanowieniem, że skoro ojciec już nie żyje to może czas odstawić narkotyki. Albo przynajmniej te najtwardsze narkotyki. Co oczywiście nie do końca wychodzi bo konieczność odebrania prochów ojca sprawia, że Patrick chcąc nie chcąc musi myśleć o swoim koszmarnym dzieciństwie, w którym ojciec odgrywał absolutnie centralną rolę.

 

Sam odcinek serialu zawieszony jest pomiędzy kilkoma różnymi tropami i gatunkami. Z jednej strony mamy tu doskonale wykorzystany klasyczny motyw Brytyjczyka w Stanach – człowieka który mimo potencjalnej wspólnoty językowej czuje się jak ryba wyrzucona na brzeg. W przekomicznej scenie kupowania narkotyków, kiedy bohater posługuje się angielskim slangiem zostaje wzięty za tajniaka. Jego cudowne oburzenie „Nie jestem policjantem, jestem Anglikiem” sprawia, że nawet scena kupowania ciężkich narkotyków potrafi być zabawna. Bo w swojej przewrotności serial łączy bardzo mroczny motyw zmagania się z traumą z pewnym angielskim poczuciem humoru – obowiązkowym dystansem do życia jaki należy zachowywać. Jest to też przynajmniej w pierwszym odcinku zapis ciągłej próby zachowywania twarzy w publicznych sytuacjach co jest trudne kiedy jest się na ciągłym dość zróżnicowanym haju, albo co gorsza ma się symptomy odstawienia. Do tego jest to jeszcze jeden z tych filmów który rozgrywa się w dużym stopniu w zamkniętym hotelowym pokoju w którym bohater odchodzi od zmysłów, ćpa i próbuje znaleźć jakąkolwiek równowagę.

 

Tym co jest w serialu chyba najbardziej przewrotne jest fakt, że nie wstydzi się (co jest wzięte z książek) pokazywać całkowitego zepsucia wyższych klas społecznych, opowiadając o tym poprzez bohatera który jest jednocześnie w dużym stopniu beneficjentem swojego pochodzenia. Patrickowi wiele rzeczy uchodzi na sucho bo jest zamożny i dobrze urodzony, hotel w którym przebywa to taki hotel w którym nikt ci nie zwróci uwagi, że jesteś naćpany i najwyżej sprzątną nieco bardziej twój pokój po tym jak wyjdziesz.  Ale jednocześnie sam Patrick nie ma najmniejszych wątpliwości, że tym co między innymi stoi za jego nałogiem, ale także za koszmarnym zachowaniem jego ojca, jest pochodzenie społeczne i wynikająca z niego życiowa postawa, wedle której człowiek nigdy nie powinien zajmować się niczym pożytecznym.

 

Nie udałaby się pewnie ta ekranizacja tak dobrze gdyby nie obsadzenie Benedicta Cumberbatcha w głównej roli. Cumberbatch narzekał kiedyś że wszyscy chcą go obsadzać w rolach dobrze urodzonych anglików, ale nie ukrywajmy – do twarzy mu z taką rolą. Poza tym doskonale się w nich sprawdza. I tu mamy taki dobry dowód że Cumberbatch to naprawdę doskonały aktor ale nierówny – musi mieć dobrego reżysera – tu niemiecki reżyser Edward Berger zdecydowanie umiał aktora poprowadzić. I wyszło dokładnie to co sprawiło, że parę lat temu świat się w Cumberbatchu zakochał. Kiedy trzeba być dowcipnym, inteligentnym i elokwentnym Cumberbatch mówi szybciej i składniej niż my – nawet jeśli jego bohater jest po heroinie. Ale kiedy Patrick chowa się pod łóżkiem przed cieniem wspomnienia swojego ojca – to wtedy Cumberbatch potrafi pokazać absolutne przerażenie małego chłopca który wciąż w nim siedzi. I to jest naprawdę taka rola na którą aż przyjemnie się patrzy, bo nie ma w niej fałszywych nut.

 

Doskonały jest też pojawiający się na drugim planie Hugo Weaving jako ojciec bohatera. Niewiele mówi (choć doskonale podkreślono wszelkie podobieństwa pomiędzy nim a Benedictem – jak ton głosu czy oczy – tak że w filmie są do siebie dużo bardziej podobni niż na żywo) ale nie potrzebujemy wielu scen z jego obecnością by natychmiast zrozumieć dlaczego Patrick ma taki problem by pozbyć się strachu przed nim i dlaczego ojciec odegrał w jego życiu tak ważną rolę. Poza tym – Weaving nie robi wiele, ale buduje postać absolutnie odrażającą. Za co ponownie – należy się ukłon zarówno w stronę aktora jak i reżysera. Wszyscy pozostali aktorzy i aktorki w tym odcinku tworzą głównie tło dla bohatera bo przynajmniej w tej pierwszej odsłonie popis jednego aktor. I bogu dzięki zaangażowali do tej roli Cumberbatcha bo nie każdy aktor uniósłby tak szalony odcinek.

 

Czy polecam? Jak na razie Zwierz czuje się zaintrygowany – zwłaszcza pod sam koniec kiedy Cumberbatch daje nam popis gry aktorskiej. Na pewno nie jest to typowy serial – nie jest to kolejny kryminał czy romans, to raczej dowód na to, że seriale zapuszczają się już w gatunki wcześniej zarezerwowane jednak głównie dla kinematografii. I dobrze, bo to cudownie oglądać serial w którym nikt nie prowadzi śledztwa. A najbardziej mnie cieszy, że narkotyczne eskapady Cumberbatcha mogę oglądać zupełnie legalnie i niemal od razu po premierze. Och Benedict ileż to się zmieniło od czasu kiedyśmy się ostatnim razem widzieli.

Ps: To zdecydowanie nie jest wpis sponsorowany – ale jakby co to Zwierz chciałby wam jeszcze podpowiedzieć że książki na podstawie których powstał serial w Polsce wydaje wydawnictwo W.A.B.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...