Niech zjedzą pięć ciastek czyli czy blogowanie to trudna praca?

10/07/2017

Jedź dzieciaku! czyli zwierz o Baby Driver

10/07/2017

Sapiąc w SPA czyli zwierz w poszukiwaniu nowych doświadczeń

10/07/2017

Zwierz donosił wam przez ostatnie dni ze swojego pobytu w SPA ale nie jest się w stanie powstrzymać i postanowił podsumować całe to nowe i dziwne doświadczenie we wpisie. Zwłaszcza że przyszło mu do głowy, że część z was drogie czytelniczki czy czytelnicy nigdy w SPA nie byliście i zastanawiacie się jakie to przeżycie. Oto zapis kogoś kto nigdy w takim przybytku nie był.

Wybór SPA może zależeć od waszych możliwości finansowych, dojazdu, pogody czy samopoczucia. Zwierz miał to szczęście, że niczego wybierać nie musiał po prostu oświadczono mu że najlepiej byłoby pojechać do pałacu Odorowążów gdzie jest Manor Hotel SPA – ze wszystkim czego dusza zapragnie. Wystarczy tylko wziąć przyjaciółkę i można się cieszyć weekendem dla przyjaciółek (to specjalna oferta która zakłada że nikt nie chce się upiększać indywidualnie – a wręcz powinien robić to zbiorowo by wzajemnie komplementować zmiany i postępy w pielęgnacji urody). Na dodatek jeśli przyjaciółka ma samochód jest dobrze bo malownicza wieś Chlewiska w których ów cudny pałac stoi to nie jest radosne centrum cywilizacji zachodu znaczy pociąg nie dojeżdża.

 

Największą zaletą SPA jest miły parczek po którym można spacerować. Można też w nim siedzieć i nic nie robić.

Pierwsza zabawna rzecz jaka spotkała zwierza wynikała z faktu, że dostał on pokój w pałacu. Okazuje się, że w tym cudnym SPA można dostać wiele pokoi – łącznie z takimi w dawnych stajniach ale najwyraźniej ktoś się dowiedział że zwierz jest wpływową blogerką więc dostał pokój pałacowy. Pokój był wielkości jakiej niegdyś były służbówki ale kim jest człowiek żeby narzekać zwłaszcza kiedy okazuje się, że w szufladzie małego biureczka ma całą niezbędną do przeżycia literaturę. Jest więc książka jak się wyleczyć witaminą C albo wodą utlenioną, jak magnesy wpływają na zdrowie ludzi i jak wszyscy modlimy się do pola elektromagnetycznego. Innymi słowy – pełna literatura na wyjazd. Do tego w toalecie po zapaleniu światła gra muzyka. Może to muzyka relaksująca ale jak sobie leżysz wieczorem na łóżku i już masz spać a toaleta ci śpiewa smutnymi tonami to może być co najmniej dziwnie. W każdym razie toaleta rzadko w życiu zwierza gra smutne tony więc była to pewna nowość.

 

Zwierz w czasie swojego pobytu w SPA spał w Pałacu co może znaczyć pierwszy raz w historii ktoś z rodziny zwierza spał w pałacu.

Zakwaterowany w pałacu zwierz obejrzał książeczki niezbędne do wyleczenia się z każdej przypadłości i spróbował pojąć po co mu pięć poduszek po czym nadszedł czas na pierwsze zabiegi. Zwierz wbrew pozorom wcale nie pojechał do SPA zrobić się piękny i śliczny przed ślubem ale dlatego, że po prostu chciał zobaczyć jak to jest. Stąd zabiegi były trochę na chybił trafił. Pierwszym były okłady z błota z Morza Czarnego. Zwierz miał w głowie tych wszystkich ludzi którzy delikatnie w skupieniu smarują go błotem. Okazało się jednak, że cała procedura wygląda tak. Zamykają człowieka w saunie a potem przynoszą mu błoto i mówią „posmaruj się sam”. Prawdę powiedziawszy to jedna z zabawniejszych rzeczy jaką zwierz robił. Od dzieciństwa człowiek ma w sobie potrzebę wysmarowania się błotem i ciągle mu mówią nie aż w końcu zapłaci ten majątek i wtedy może się smarować błotem do woli. Co ciekawe równie zabawne co smarowanie się błotem jest zmywanie go potem z całego ciała bo od dzieciństwa sprawia człowiekowi przyjemność kiedy po umyciu stoi w małej kałuży czarnej wody a sam jest czyściutki. Czy to błoto coś pomaga? Psychologicznie bardzo bo potem człowiek może zapewniać wszystkich że ma skórę gładszą niż najgładsza gładź. Choć głównie pomaga fakt że można się upaćkać błockiem bardzo przy tym się śmiejąc.

 

Wbrew pozorom zwierz nie sypiał w korytarzach Wersalu. Po prostu była taka ładna fototapeta

 

Po tych błotnych torturach zwierz popływał sobie nieco w basenie, ciesząc się, że frekwencja basenowiczów była niewielka (zwierz nie lubi kiedy ktoś zbyt intensywnie podgląda jego imitację orki), po czym udał się na spacer po przypałacowych włościach. Okazało się, że włości oprócz elementów których można się było spodziewać – jak woda, altanka, hamaczek, leżaczek posiadały także ścieżkę mistycznej odnowy, czy poszukiwania zen. W każdym razie była to ścieżka jak każda inna tylko pod jej koniec był taki krąg z kamieni który prawie wyglądał jakby go druidzi postawili z tą różnicą że po środku była ławeczka, której druidzi ewidentnie by nie postawili. Do tego było jeszcze miejsce do medytacji Zen, które od innych miejsc do siedzenia w parku różniło się tym że ławki wyglądały na mniej wygodne. Być może żeby dotknąć swojego ja trzeba siedzieć na niewygodnej ławce.

 

Co ciekawe nieważne ile płatków cytryny dają ci do zjedzenia w SPA w restauracji dostaniesz ciacho.

Następnego dnia zwierz nie zerwał się na godzinę ósmą by pójść na zajęcia runiczne (wielu z was żałuje ale zwierz przeprasza – uznał że sen jest ważnym elementem doświadczenia) za to udał się na zabieg na włosy. Zabieg na włosy był chyba najbardziej nudną rzeczą z tych których zwierz doświadczył bo po prostu nałożono mu mnóstwo różnych rzeczy na głowę i zakazano się czesać. Tu ciekawa informacja że w takim SPA każą się człowiekowi przebierać w szlafroczek i porzucić wszelkie ziemskie stroje (z kluczowymi elementami bielizny włącznie) nawet wtedy jak ci tylko nakładają jedwabie na włosy. Ogólnie przedziwna poetyka jest taka, że tylko czekasz by biegać po świecie w jednorazowych pantoflach, długich szlafrokach i czymś co nazywa się jednorazową bielizną ale to bardzo odważna nazwa dla dziwnej konstrukcji składającej się głównie z gumki do majtek (nikt o tym nigdy nie pisze w opisach SPA więc zwierz uznał że poruszy ten intrygujący temat). O ile rozbieranie się do błota czy masażu jeszcze zwierz rozumie o tyle w każdej innej sytuacji czuł się co najmniej niezręcznie.

 

Parczek przy SPA jest cudownym zbiorem wszystkich możliwych stylów więc można znaleźć kamienne kręgi niedaleko takich oto pięknych kompozycji fontann.

A właśnie skoro już mowa o motywach przełomowych to zwierz dał się w SPA pierwszy raz w życiu wymasować. Trzeba powiedzieć, że to jest jednak rozrywka dla ludzi którzy nie są zwierzem. I nie chodziło nawet o to, że ktoś zwierza dotykał ale że przede wszystkim a.) kazał mu się nie ruszać b.) posmarował go olejem (zwierz czuł się jak foremka na ciasto) c.) w tle leciała taka muzyka w której co chwilę ktoś mówił „ommm” co było niesamowicie śmieszne ale nie można się śmiać. Inna sprawa, ponoć masaże są przemiłe i sprawiają ze człowiek czuje się jak nowo narodzony, zwierz zaś czuł się tak że w sumie fajnie się leżało przez czterdzieści minut ale nieco irytująca jest sytuacja kiedy nie można się nawet w nos podrapać. Choć trzeba powiedzieć, że jeśli człowiek to lubi to można nawet tych rzymian co lubili jak się ich tak masowało zrozumieć. Ogólnie trzeba powiedzieć, że takie SPA to jest dziwne miejsce bo wszyscy są mili, mówią takim przyciszonym głosem i jeszcze się do człowieka uśmiechają. Proszę się nie uśmiechać. Tu jest Polska.

 

Ulubioną lekturą zwierza była ta o zagubionej modlitwie bo wynika z niej trochę, że wszyscy modlimy się do pola elektromagnetycznego i to i tak działa.

Skoro już przy rzeczach intrygujących jesteśmy to zwierz spieszy donieść że przy całym swoim zaufaniu do wszystkich metod naturalnych, holistycznego podejścia do jednostki ludzkiej, piramidek mocy  i lamp solnych w jednym Manor SPA nie wyznawał żadnego mabo-jambo. I było to jedzenie. Zwierz był zaskoczony tym jak cała ta medyczno, pielęgnacyjno, szamańska otoczka wszystkiego znikała w chwili kiedy człowiek przestąpił próg restauracji. Tu już na gościa czekały pierogi z gęsiną, wołowina na plackach ziemniaczanych i mus czekoladowy na deser. Było to niesłychanie zabawne – zwłaszcza że w SPA karmili człowieka głównie płatkami jabłek i fragmentami pomarańczy, dając mu do popicia wodę z cytryną – tylko po to by kilkaset metrów dalej spożył zdecydowanie mniej holistyczny za to bardzo smaczny posiłek. Być może jest to jest taka polska dusza że można mówić o kadzidełkach  i szkiełkach i naturze ale na talerzu musi być ładne mięsko. Choć tu zwierz zaznacza że nie zajrzał do karty wegańskiej którą raz mu zaproponowano.

 

Eklektyczny wystój widać także w części spa gdzie jak poinformowano zwierza który gapił się na podświetlaną foto tapetę ze strumyczkiem „można sobie wizualizować”

Ostatniego dnia swojego szalonego pobytu w SPA zwierz udał się na zabiegi na dłonie. I tu ponownie czuł się nieco skonfundowany tym, że musiał się przebrać w szlafroczek bo cóż ten szlafroczek miał do dłoni to trudno orzec. Natomiast ten zabieg spodobał mu się najbardziej bo po prostu wysmarowano mu czymś łapki, pomoczono je w jakimś mleku, pomasowano i teraz zwierz zastanawia się czy nie powinien już na zawsze porzucić pracy i pisania by nie naruszyć tej gładkiej wspaniałości. W każdym razie jak zwierz wziął po zabiegu telefon w dłoń (telefon zwierz przenosił do strefy odpoczynku SPA by nie umrzeć z nudów bo ile można popijać wodę i patrzeć na fototapetę ze strumyczkiem) i ów telefon mu z tej dłoni wypadł co wskazuje, że delikatność i gładkość uniemożliwia już normalne funkcjonowanie w społeczności blogerskiej. Teraz też pisząc te słowa na klawiaturze zwierz czuje, że klawisze jakby szybciej uciekają spod palców. Tak więc tego… poleca.

 

Kamienny krąg być może jest druidzki ale ta ławeczka trochę bardziej współczesna

Czy zwierz wrócił z tego SPA odmieniony? Chyba nie. Prawdę powiedziawszy musi powiedzieć, że to smarowanie się milionem rzeczy głównie sprawia, że człowiek ma wrażenie iż za odpowiednią opłatą wysmarowałby się wszystkim głęboko wierząc że będzie dzięki temu piękniejszy. Na pewno wszystkim dobrze robi jak sobie posiedzą na leżaczku, zwłaszcza jak mają dobrą książkę. Basen jest fajny, ale baseny zawsze są fajne bo można pływać tam i z powrotem albo skorzystać z rwącej rzeki i w ogóle się nie ruszać a to człowiekiem tak ładnie kręci w kółko. Zresztą w ogóle takie SPA trochę składa się też z polewania człowieka wodą w różnych konfiguracjach co ponownie jedno na pewno gwarantuje – pod koniec dnia człowiek wie, że jest czystszy niż kiedykolwiek wcześniej. Co jest nawet miłe choć kiedy patrzy się na rachunek końcowy za pobyt w SPA nachodzi człowieka taka refleksja że podobne samopoczucie mógłby osiągnąć siedząc kilkanaście godzin pod prysznicem.

 

To nie jest zdjęcie zwierza bo na teren basenu telefonu nie wnosił ale jest to zdjęcie dobrze oddające średnią frekwencję na basenie

Zwierz musi wam jednak powiedzieć, że sam pomysł pojechania gdzieś bez laptopa i bez większych atrakcji w okolicy jest całkiem przyjemny. Można wtedy bowiem poświęcić chwilkę czasu na nic nie robienie, co przynajmniej zwierzowi zdarza się rzadko. Do tego SPA dostarcza jeszcze jakichś atrakcji bo normalnie w hotelu nie da się poczytać o tym, że woda utleniona leczy z choroby popromiennej a tu jak najbardziej. No i trzeba się pilnować godzin bo inaczej można przegapić masaż głowy czy błoto i będzie przykro. Taka odrobina dyscypliny przy jednoczesnym relaksie. Tak więc jeśli się zastanawiacie czy SPA jest dla was to zwierz może wam powiedzieć, że to jest w sumie bardzo śmieszna impreza, choć chyba ciekawsza gdy traktuje się ją w kategorii „Doświadczenie którego wcześniej nie miałem” niż „Trzy dni które zamienią mnie w grecką boginię”. Choć kto wie może jutro zwierz wstanie z łóżka i będzie to zwierz piękniejszy niż dotychczas. W takiej sytuacji zwierz będzie mocno zaskoczony, ale skorzysta.

Ps:  Jakbyście chcieli cierpieć w SPA to niestety chyba się opłaca w droższym – nie koniecznie chodzi o same luksusu ale o taką miłą pewność że wszystko jest dezynfekowane, nowe i w ogóle śliczne i pachnące.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • the-p

    SPA jest przyjemnoscia, ktorej nie dano mi jeszcze doswiadczyc, ale co do masazy sa rozne typy; mnie na przyklad satysfakcjonuja tylko takie, podczas ktorych masazysta zdaje sie miec utajona vendettę przeciwko masowanemu (a pptem czlowiek sie orientyje, ze ma wirkszy zakres ruchu i nawet moze sie wyprostowac)

  • Peter Wimsey

    „Ogólnie przedziwna poetyka jest taka, że tylko czekasz by biegać po świecie w jednorazowych pantoflach, długich szlafrokach i czymś co nazywa się jednorazową bielizną ale to bardzo odważna nazwa dla dziwnej konstrukcji składającej się głównie z gumki do majtek (nikt o tym nigdy nie pisze w opisach SPA więc zwierz uznał że poruszy ten intrygujący temat).”
    To znaczy nie wiem, czy byłabym gotowa znosić jakieś błota i inne zabiegi urodowe, ale jak tak to napisałaś, to kurczę… no… no jest w tym coś, żeby kurde rzucić wszystko i pojechać gdzieś na dwa dni do alternatywnego wszechświata, gdzie gania się w konstrukcji zamiast bielizny :D

  • brykanty

    Bardzo przepraszam, ale nie mogę się przestać śmiać – pałac Odorowążów to b. sugestywna nazwa, nasuwa podejrzenia co do stanu higieny, a szczególnie sprawności kanalizacji w tym przybytku.

  • Paradoksalnie szukałem SPA ostatnio bo jestem w posiadaniu trójki zmęczonych ludzi (czwórki ze mną) i zabiliśmy krewnych coby odziedziczyć spadek … er znaczy … zwrot podatkowy i rodzinki jeszcze żyją. Jeszcze. Ten sam hotel jest w Durham co jest 3 godziny ode mnie… Ceny też w porządku w porównaniu z wszystkimi innymi (poszły w górę bardzo drastycznie i w desperacji nawet patrzyłem w kierunku Polskich Mikołajek. Rozważę xD. Dla zainteresowanych: http://www.strhotels.co.uk/manor-house-hotel/spa-and-health-club/spa-days/

    • Asia

      Wpis raczej nie jest sponsorowany, bo Zwierz tego nie zaznaczył. ;)

    • Anna

      biorąc pod uwagę fakt ewidentnej sugestii że tam na bakier z czystością i brak oznaczenia, że sponsorowany, wątpię żeby był sponsorowany.
      p.s.
      tez nigdy nie byłam w SPA i po wpisie wnioskuje, że to nie dla mnie. W fajnym parku z książką mogę posiedzieć gdziekolwiek (niemal) i nic za to nie płacić.

    • zpopk

      Hej, ten wpis nie jest sponsorowany. Po prostu pojechałam do SPA z przyjaciółką bo nigdy nie byłyśmy. Jakby był sponsorowany to we wpisie byłaby informacja. Dokładny opis wynika z faktu, że mnie bawi mieszkanie w pałacu i opisywanie okładania się błotem. Ani grosza za to nie dostałam. Co do cen, to z tego co rozumiem spokojnie znajdziesz w Polsce dużo tańsze SPA. Myśmy wybrały jedno z najdroższych w kraju.

      • Dzięki za sprecyzowanie i chyba skonfudował mnie wpis z racji, że nie czytałem na twoim blogu sponsorowanego (stąd nie widziałem nigdy oznaczeń). Tekst i tak fajny dla mnie i nawet jakby było to zlecenie to nic mi do tego.

        Zawyżanie cen w Polsce przez firmy które widuję na codzeń po prostu jest wkurzające stąd mój komentarz co do sieci. Chyba powinienem poczytać te mistyczne książki z pokoju przed pisaniem złych komentarzy.

        • Ja się wypowiem w takim razie: Zwierz jest jedyną blogerką chyba (dla mnie), która ZAWSZE tak oznacza wszystkie sponsorowane rzeczy, że 1) od razu widać, że są sponsorowane 2) widać też, że po prostu się Zwierzowi podobają, a nie jest to forma polecenia na kasę. I jakoś chyba tylko u Zwierza nie napotkałam tych takich nieco sztucznych jednak (dla mnie) wpisów „inspirowanych sponsorowaną rzeczą” typu 10 sposobów na utrzymanie czystości, w którym ostatnim sposobem jest „Kup pralkę marki X!!!”.

          • Nie przypominam sobie żadnego wpisu sponsorowanego na tym blogu ale możliwe, że faktycznie zgadzają się z ogólnym tonem bloga. Czytam je zwykle bez arkuszy stylów, więc być może oznaczenia się dla mnie nie pojawiają.

            Podejrzenie było z powodu braku wzmianki o kosmicznych cenach xD – prawdopodobnie dlatego, że zwracam uwagę na to jak hotel xyz wpisuje się w standardy cenowe (ogólnie Polskie zawsze były drogie). Nie znaczy to, że każdy powinien pisać pod moją dyktaturę albo czyją inną plus wydawanie pieniędzy jest indywidualne.

            Oceniałem tylko daną sieć – zresztą faktycznie nawet hotel w Durham ma podobne problemy z czystością tak więc cofam opinię xD.

          • zpopk

            Dwie sprawy: po pierwsze – nie piszę o cenach bo to nie jest post pod tytułem „Jedźcie do SPA” tylko mój post o tym jak pierwszy raz byłam w SPA – po co mam podawać ceny skoro to nie jest ani reklama, ani polecenie tylko tekst w zamierzeniu dowcipny oparty na moich doświadczeniach. Inna sprawa – nie przyszło ci do głowy, ze to np. był prezent? Ze w normalnym życiu nawet blogera pisanie o cenie nie jest jedyną rzeczą jaką można robić. Zwłaszcza że przecież ja nie namawiam nikogo do przyjeżdżania do tego SPA. W ogóle nie wiem dlaczego miałabym pisać o cenach (a już na pewno nie o tym że są wysokie – zwłaszcza że to był prezent więc dla mnie cena tego SPA była dotychczas trochę nieznana poza tym że było drogie).W ogóle to jest jakieś trudne do objęcia rozumiem, że miałbym pisać o cenach w takie zwykłej relacji.

          • Być może źle to sformułowałem – to ja zwracam uwagę na ceny podczas gdy ty nie musisz bo to twój artykuł.

            Myliłem się co do sponsorowania i to moja własna wina – nic mi do tego nawet jak był by to tekst sponsblogerem
            (wspomniałem o tym dlatego, że reklamowe zwykle pomijają ceny albo dodają, że kosz jest niski plus kwestia zmiany pokoju u ciebie. Tak, wiem, że to był sarkazm ze znanym blogerem – skonfudowałem się po spojrzeniu na ceny pokoii bo mają różne typy i zwykle robi się zamiany w tej samej kategorii cenowej. Zastanawiałemnsię tu nad praktykami hotelu bo ty nie masz na nie wpływu)

            Jeżeli zabrzmiałem negatywnie wobec ciebie lub twojej strony to przepraszam bo jedynie chciałem skomentować jak działa dana sieć i fakt, nie byłem pewien czy oni (nie ty) nie kupily dziwnej reklamy.

            Gdybym pisał bloga to bym porównywał ceny i prezentów bo tak mam – nie zastanawiało mnie to kto był płacącym u ciebie minus spekulacja, że hotel mógł złożyć taką ofertę. Nie wymagam też ani tego byś widziała moją perspektywę bądź pisała pode mnię. Czytam jedynie kilka blogów regularnie i generalnie sprawdzam twój by spojrzeć co nowego jest w mediach – nie czytam innych wpisów więc stąd popełniłem głupi komentarz (nadal z mojej winy). Jeżeli wpisałem się w trend z poprzedniego wpisu analizowania zarobków (mam słabość do ekonomii … to jest czytania w tym wypadku) to cóż – było to jedynie wymierzone w sieć hoteli.

    • spirit

      hm… najpierw marnie wciśnięta reklama SPA, a potem atak na blogera, że wpis sponsorowany, choć takowe zawsze są tutaj jasno opisane i ten sponsorowanym wpisem nie był… to wszystko niby przypadkiem, czy jednak pełna premedytacja?

      • Nie bardzo reklama skoro to ta sama sieć i negatywnie o nich mówię za zawyżanie Polskich cen. Autorka nie ma wpływu na ceny i gdyby to był wpis sponsorowany to nie zmieniłoby to efektu jaki miał.

  • Shakuahi

    Ale z tymi szlafrokami to super sprawa, można cały dzień w nim chodzić i nikt nie zapyta „Boże, już południe a ty nadal w szlafroku?”. Jadę do spa.

  • Prosze sie nie usmiechac. Tu jest polska.
    <3
    Ja z masazy najbardziej lubie te bolace, nie relaksujace. Na relaksujacych spie, a spac moge wszedzie, bez placenia stawki godzinowej :D

  • wazon

    Niesłychanie fajna rzecz to SPA.Ale zapraszam zwierza do siebie – fototapety nie mam, ale gumkę od majtek mam, mogę posmarować gościa oliwą z oliwek, albo smalcem, błoto jest tuż-tuż na podwórku, a jestem w posiadaniu kubełka po kwaszonej kapuście, więc przyniosę. Pomasować też mogę, czemu nie.Kanapa do relaksu też się znajdzie, a menu zwierz może sobie zamówić – polecam jajecznicę , specjalność domu.
    Jestem z innego pokolenia, nie było SPA, tylko kosmetyczki. Byłam dwa razy, też przed ślubem. Ale moja cera gwałtownie zaprotestowała. Niemniej jak najbardziej polecam dbanie o cielesna powłokę.

  • Mam wrażenie, że od tej new-age’owej stylistyki i pomieszania wszystkich możliwych stylów i estetyk pożegnałabym się ze zdrowiem psychicznym tak po 2-3 godzinach (ale za to miałabym gładkie dłonie). Podziwiam, Zwierzu.