55 myśli przy oglądaniu trailera Infinity War czyli Zwierz zakłada fanklub pewnej brody

03/12/2017

Posiadacze obuwia zimowego

03/12/2017

Wszystkie smutne brody świata czyli kilka słów o narracyjnym znaczeniu zarostu męskiego

03/12/2017

Moi drodzy po ostatnim postem o Punisherze pojawiły się prośby o rozwinięcie w formie postu kwestii „brody kryzysu psychicznego”. Zwierz chętnie przystaje na tą propozycję – zwłaszcza, że ogólnie kwestia zastosowania zarostu męskiego w celach narracyjnych w kinematografii anglojęzycznej od dawna go interesuje. Od razu Zwierz pragnie zaznaczyć, że jest to sprawa dość skomplikowana i wielowątkowa (np. zwierz nie uwzględni dziś w poście „dwudniowego zarostu smutku”) więc dziś skupi się tylko na jednym aspekcie brody desperacji.

 

Zanim zaczniemy jedna uwaga – w trakcie poszukiwania przykładów do wpisu Zwierz zdał sobie sprawę, że ten trop podobnie jak wszystkie istniejące telewizyjne tropy ma własną stronę na Tv Tropes. Świadomość ta często stanowi dla Zwierza swoistą przeszkodę do podejmowania tematu – głównie dlatego, że ma wrażenie iż mógłby otrzeć się o przepisywanie istniejących już internetowych opracowań. Co nigdy nie było i nie jest celem Zwierza – w końcu sami możecie o wszystkim przeczytać u źródła. Pragnąc więc nie tyle powtarzać istniejący zbiór przykładów – co cokolwiek do niego dodać Zwierz zdecydował się na nieco głębsze spojrzenie na problem. Stworzenie – na własne potrzeby pewnych subkategorii i szukanie przykładów które niekoniecznie zostały wymienione na wspomnianej stronie. Nie mniej konieczne jest odnotowanie istnienia takiego hasła – żeby nikt nie pomyślał, że Zwierz ignoruje cudzą pracę.

Michael C. Hall miał jedną z najlepszych bród smutku w Dexterze

 

 

Broda kryzysu psychicznego to trop który z jednej strony jest bardzo popularny – z drugiej często zdarza się, że po obejrzeniu filmu szybko o niej zapominamy. Zdaniem Zwierza i wedle jego osobiście przyjętej klasyfikacji wyróżniamy co najmniej kilka typów bród desperacji. Zwierz przedstawi je wraz z przykładami przy czym od razu zaznacza (i bardzo prosi by to zdanie akurat przeczytać) że podaje jedynie przykłady a nie porywa się na stworzenie listy pełnej. Stąd należy wnioskować, że nie zapomniał o jakimś przykładzie tylko świadomie wybrał inny. Jednocześnie – jest to na swój sposób typologia niedoskonała bo czasem jedna broda może wpaść do kilku kategorii.

 

Czy Henry Cavill ma w Supermanie brodę desperacji czy brodę poszukiwania samego siebie?

Istnieją dwa podziały na brody desperacji. Są brody liche i potężne. Brody liche – zwykle potargane i mało twarzowe pojawiają się najczęściej przejściowo – pozwalają na stworzenie atmosfery smutku wśród bohatera którego znaliśmy przed kryzysem i którego możemy zobaczyć także po kryzysie. Jednym z ważnych wyznaczników brody lichej jest fakt, że zwykle nie pasuje ona do urody aktora – właściwie nigdy nie dodaje mu uroku czy urody. Nie sprawia też że bohater „mężnieje” – co często pojawia się w przypadku bród potężnych. Te z kolei są brodami bardziej permanentnymi – mogą się pojawiać w trakcie narracji ale niekoniecznie musi nadejść moment jej zgolenia. Niekiedy potężna broda – w przeciwieństwie do brody lichej – czyni aktora bardziej atrakcyjnym, choć – tylko w poza filmowym świecie. Trzeba bowiem zauważyć, że broda (o ile jest brodą desperacji) właściwie zawsze uważana jest za  nieatrakcyjną (wyłączając krasnoludy).

 

Mało kto potrafi tak doskonale pokazać brodę desperacji jak Brad Pitt

 

Typowym przykładem lichej brody desperacji jest broda Benedicta Cumberbatcha w Doktorze Strange. Broda ta zdecydowanie nie dodaje bohaterowi urody – jest nie twarzowa i niezadbana. Co więcej – pojawia się idealnie w schemacie – szczęście – bohater ogolony gładko, utrata pracy/desperacja – broda desperacji i w końcu – trening odnalezienie nowego celu – przycięta broda wielkiego ego (taki rodzaj brody jaki ma Strange zwykle mają bohaterowie z dużym ego). To jedno z najbardziej klasycznych podejść do brody desperacji ostatnimi czasy. Warto tu zrobić mały przypis – że licha broda desperacji jest wyjątkowo ładna do zaobserwowania jeśli aktor ma wyjściowo dziwną twarz – podobnie jak u Cumberbatcha jest ona łatwo zauważalna u Matta Smitha (zaobserwowana w odcinku Doktora Who: Wedding of River Song ale z tego co Zwierz widzi – chyba będzie jej powrót w drugim sezonie The Crown). Co o tyle nie dziwi, że aktorzy z dziwną twarzą, po dodaniu brody są już zupełnie przedziwni. Zwierz nadal ma wrażenie, że jeśli kiedykolwiek ktoś wpadnie na pomysł by Eddie Redmayne miał na twarzy coś więcej niż tylko niewielką bródkę, to świat imploduje od nadmiaru dziwności.

 

Jedna z najbardziej typowych bród desperacji to broda Benedicta Cumberbatcha w Doktorze Strange

Ciekawym przykładem – rozciągniętego w czasie cyklu brody desperacji jest postać Charlesa Xaviera w filmach o X-menach bo tam mamy jeden film gdzie Xavier jest ogolony (X-men: First Class), potem następuje załamanie które wiąże się z zapuszczeniem brody i długich włosów (X-men: Days of Future Past) i ostatecznie nowym początkiem, który zaczyna się od optymistycznego zgolenia brody i kończy się całkowitą utratą włosów (X-men: Apocalypse).  Przy czym w przypadku drugiego filmu – zdecydowanie jest to broda licha.  Pozostając jeszcze w kręgach super-bohaterskich – nie sposób zapomnieć (wymieniając brody liche) o brodzie Christiana Bale jako zdesperowanego Bruce Wayne w ostatnim Batmanie. Broda ukrywającego się milionera była zdecydowanie licha i mało twarzowa. No i oczywiście zniknęła gdy tylko Batman przypomniał sobie kim naprawdę jest. Niby taki nowatorski cykl filmowy ale zaskakująco często korzysta po dość zgrane środki narracyjne. Jednak chyba najbardziej oczywistą lichą brodę miał bohater serialu Dexter pod sam koniec produkcji – gdyby Zwierz kiedykolwiek miał zrobić hasło do encyklopedii opisujące to zjawisko pewnie wstawiłby tam właśnie zdjęcie z Dextera. Zwierz zaprasza was też do dyskusji czy to co ma na twarzy Tom Hiddleston w pierwszych swoich scenach King Kong: Skull Island to już jest licha broda desperacji czy jeszcze dwudniowy zarost smutku. Zwierz jakoś nie mógł się zdecydować czy wie na co patrzy.

 

Licha broda depresyjnego Batmana

Jeśli chodzi o potężne brody desperacji to nie występują one wcale aż tak często – choć niewątpliwie rzucają się w oczy. Zdaniem Zwierza swoistym królem takiego zarostu jest Brad Pitt, który jak już zapuszcza brodę to naprawdę wiadomo, że złamał sobie serce – co doskonale widać w Legends of The Fall – im mu gorzej tym więcej tej desperackiej brody. Zwierz przyzna szczerze, że do potężnych bród desperacji zawsze zaliczał brodę którą miał Ryan Gosling w Notatniku ale ostatnio oglądał film ponownie i okazuje się, że jednak jego broda aż tak niesamowita nie była – przy czym należy podkreślić, że broda Goslinga zawsze jest smutna (por. Half Nelson). Zawsze! Jeśli chodzi o potężne brody to chyba jedną z ostatnich jakie mieliśmy na ekranie była ta którą zapuścił Frank Castle. Nie ma tu absolutnie mowy o jakiejś małej brodzie czy nieśmiałym zaroście – jak serial sam nam podpowiadał, była to broda tak wspaniała, że aż zasłużyła na przymiotnik hipsterskiej. No i jak każda porządna broda desperacji skończyła swój żywot gdy bohater znalazł życiowy cel.  Zdaniem zwierza nie będzie zbyt dużym przekroczeniem uznanie, że potężną brodę desperacji ma też Mark Hamill jako Luke Skywalker na niewielkiej wyspie, pod sam koniec Przebudzenia Mocy (i jak wszystko wskazuje też w Last Jedi). Jeszcze na koniec żeby udowodnić że po brodę desperacji sięgają nie tylko twórcy filmów rozrywkowych i komiksowych warto wspomnieć niemal Oscarową brodę desperacji jaką nosił Jake Gyllenhall w Nocturnal Animals.

 

Wszystkie brody Ryana Goslinga są smutne

 

Tu należy dodać, że zupełnie osobną – ale bardzo wyraźną kategorią jest coś co można nazwać – młodzieńczą brodą desperacji im. Abrahama Lincolna. To moment w którym mamy stosunkowo młodego czy gładkolicego aktora, który zapuszcza brodę ale wychodzi mu zarost przywodzący na myśl brody właśnie z okresu wojny secesyjnej albo wtedy kiedy co prawda aktor zapuszcza brodę ale np. nie ma wąsów. To specyficzny rodzaj brody ponieważ przez swoją nieatrakcyjność broda musi zniknąć jak najszybciej (w całości – co niekoniecznie jest wymagane w przypadku normalnego golenia brody desperacji) bo inaczej film nie jest w stanie sobie poradzić z nieatrakcyjnością wizualną bohatera. Mistrzem takiej brody jest Paul Dano – aktor który choć nie jest już bardzo młody wciąż ma takie młodzieńcze oblicze i okrągłe policzki do których zarost zdecydowanie nie pasuje. Czy to w „Swiss Army Man” czy to w „Wojnie i Pokoju” jego zarost wręcz krzyczał i błagał by bohater jak najszybciej się go pozbył. Co ciekawe – taką brodę miał Leonardo DiCaprio – i to nie w filmie gdzie siłował się z niedźwiedziem ale wiele lat temu w Aviatorze. To była bardzo smutna licha broda młodzieńca – choć aktor wcale nie był wtedy tak młody.  Jednak najwybitniejszym w ostatnich latach posiadaczem młodzieńczej brody desperacji im. Abrahama Lincolna był Dylan O’Brien w filmie American Assasin. Oczywiście zapuszczonej po utracie ukochanej w zamachu terrorystycznym. Nic innego niż desperacja nie mogłoby go do tego zmusić.

 

Zwierz ocenia tylko scenariuszowe znaczenie brody – z tego co pamięta, aktor miał poważną kontuzję twarzy tuż przed produkcją filmu co mogło wpłynąć na decyzję o tym by uczynić brodę nieco większą.

Kolejna kwestia to wyodrębnienie z całości bród desperacji, brody okolicznościowej. Broda okolicznościowa pojawia się wtedy kiedy okoliczności w których znalazł się bohater uniemożliwiają mu ogolenie się. Właściwie można spokojnie stwierdzić, że właśnie taka broda jest matką wszystkich bród desperacji. Nie ulega bowiem wątpliwości, że właśnie od tego – że ktoś kto zwykle mógł się golić znalazł się w sytuacji braku dostępu do brzytwy – rozpoczęło się takie proste zestawienie zarostu z niesprzyjającymi warunkami psychologicznymi ale też życiowymi. Broda okolicznościowa mimo, że pojawia się na twarzy bohatera trochę wbrew jego intencjom – nadal informuje nas o stanie psychologicznym bohatera – który jak możemy domniemywać – chciałby jak najszybciej powrócić do stanu pierwotnego i właściwego – czyli ogolonego oblicza. Tu przychodzi na myśl oczywiście nieskończona ilość ekranizacji Robinsona Cruzoe i wariacji na temat konieczności poradzenia sobie na bezludnej wyspie. Nie da się ukryć że taką brodę desperacji pięknie pokazywał nam Tom Hanks w Cast Away i w pewnym stopniu w Forreście Gumpie (kiedy zaczął biec i z tej racji nie mógł przestać). Okolicznościową brodę desperacji ma bohater grany przez Daniela Radcliffe w filmie Jungle – co nie dziwi bo facet zgubił się w dżungli więc nie sposób się tam ogolić. Warto tu też zaznaczyć, że i w tym spisie koniecznie musimy umieścić Leonardo DiCaprio i jego wybitną brodę z Revenant. Przy czym – może zauważyliście – Zwierz stara się jednak mimo wszystko nie podawać przykładów historycznych bo jednak w historii ocena brody nigdy nie jest prosta. Tzn. jednak zupełnie inaczej należy podchodzić – nawet do desperackiej brody historycznej niż do brody współczesnej. Co jednak nie zmienia faktu, że kiedy przy historii jesteśmy – Rzym – wykorzystał brodę nie raz tylko dwa. Raz (ponoć, zwierz aż tak dobrze się nie zna) w przypadku Marka Antoniusza, drugi (tu już ponoć tylko dla wypełnienia tropu) w przypadku Brutusa. Przy czym o tyle jest to ważne, że Brutus symbolicznie swoją brodę goli co w jasny sposób oznacza, że była to broda filmowa a nie historyczna.

 

Tom Hanks prezentuje typową brodę okolicznościową.

Istnieje też specyficzna broda desperacji która nie pojawia się w samym toku narracji ale jednocześnie – nie mam wątpliwości, że jej celem jest wzmocnienie naszego spojrzenia na bohatera przez pryzmat jego problemów – depresji, załamania nerwowego, niezadowolenia z życia. Taka broda często nie jest zapuszczana w trakcie filmu – bohater wchodzi i wychodzi z brodą, ale sam zarost jest ewidentnym dowodem na to, że jego stan psychiczny daleki jest od normalnego. Jeśli do tego jest to broda licha czy nie twarzowa to nawet jeśli nie powstała w klasyczny sposób możemy ją zaliczyć do bród desperacji. Tu typowym i pierwszym przykładem który przychodzi do głowy jest broda Steva Carella w „Little Miss Sunshine”. Ktoś chronicznie cierpiący na depresje musi mieć brodę. Inny przypadek – to postać grana przez Jamesa McAvoya w filmie „Brud” – nigdzie nie ma jednoznacznie powiedziane że noszona przez niego nieporządna broda jest wynikiem ciężkiego stanu w jakim się znalazł, ale nie wątpliwie łatwiej widzowi zrozumieć, że nasz bohater nie jest szczególnie uporządkowaną życiowo istotą – właśnie kierując się obecnością brody. Do pewnego stopnia Zwierz wyczuwa to też w Makbecie z Michaelem Fassbenderem, zwłaszcza, że film bardzo konsekwentnie korzysta z tropu „nieszczęśliwe kobiety mają rozpuszczone włosy” w przypadku Lady Makbet. Zwierz z pewnością dodałby bo takiej domyślnej i niekoniecznie jednoznacznej brody desperacji brodę Lee Pace z trzeciego sezonu Halt and Catch Fire. Bo z jednej strony to broda którą bohater zapuszcza w połowie serialu co sugeruje zmianę jego stanu psychicznego, z drugiej – nie da się ukryć, że broda wraz z okularami (i upływem czasu) zbliża wizualnie bohatera do komputerowych ikon epoki. Być może po prostu wszyscy wtedy byli w świecie komputerów w Stanie Desperacji (istotnym szczegółem który należy zauważyć jest fakt, że jego współpracownik przechodzi od brody smutku i niespełnienia przez bez brodzie hedonizmu i pomyłek życiowych.

Zdaniem Zwierza większość bród Fassbendera łapie się pod brody desperacji. Np. w Dziwnych Losach Jane Eyre jego bohater powinien stracić rękę a zamiast tego ma smutną brodę.

Jednym z ważnych czynników przy klasyfikowaniu bród desperacji jest fakt, że nic tak nie mówi „bohater ma depresję, przeżył załamanie nerwowe i w ogóle jest źle” jak siwa broda desperacji. Otóż taka broda pojawia się wtedy kiedy aktor – zwykle „nie taki stary” (starość i młodość jest pojęciem wielce względnym w Hollywood) ma siwą brodę, która rzecz jasna postarza jego bohatera. Ważne jest aby taka broda pojawiła się w przypadku aktorów których nikt nie postrzega jako siwych (czy to dlatego że brody siwieją szybciej niż włosy na głowie, czy dlatego, że wiele osób farbuje włosy a wciąż mało kto farbuje brodę) – bo to automatycznie postarza. To wymaga od aktor swoistej odwagi bo przypomina widzom że nie wszyscy są młodzi przez całą swoją karierę. Specjalistą od takiej desperackiej brody wieku średniego jest Brad Pitt, który w Babel przypomniał nam, że może się smucić z siwą brodę. Do tej samej kategorii należałoby też przypisać brodę Hugh Jackmana z Logana, która jednoznacznie wskazuje, że bohater jednak mimo wszystko się zestarzał (co wydawało się niemożliwe jeszcze kilkanaście lat temu).  Niewątpliwie desperacka broda wieku średniego zawsze dopada Chrisa Pine – co doskonale widać w tej jednej chwili kiedy pojawia się w trailerze „Wrinkles in Time”.

 

Chris Pine co pewien czas przypomina nam że jego broda starzeje się szybciej niż on sam.

Warto też zaznaczyć, że istnieje świadoma broda desperacji. To wynik tego, że trop ten jest tak zużyty że można już korzystać z niego komediowo i dowcipnie. Świadoma broda desperacji jest najlepszym dowodem na to, że mamy do czynienia z tropem który powoli powinien przejść do lamusa. Tak bowiem jest z najbardziej popularnymi tropami – jeśli stają się tak przejrzyste że mogą stać się przedmiotem komedii to zwykle tracą swoją spójność ze światem przedstawionym. Co to znaczy? To znaczy, że widząc bohatera który ma zarost bo jest mu smutno i źle rzadziej widzimy brodę jako wynik działań czy stanu psychicznego bohatera a częściej jako zabieg zaproponowany przez reżysera. Co czyni brodę na swój sposób osobną od bohatera. Co sprawia, że z jednej strony szybciej ją rozumiemy z drugiej – wytrąca nas ze świata opowieści. Taka broda desperacji pojawia się zwykle w produkcjach komediowych – znajdziemy ją w Jak poznałem waszą matkę, w Chuck czy w Anchorman. W Last Man on Earth broda która pojawia się z konieczności (właściwie nie ma ludzi) jest także rozegrana przynajmniej częściowo komediowo. Jednocześnie czasem wykorzystanie brody desperacji jest w pełni świadome niekoniecznie będąc komediowe. Zdaniem zawierza broda jaką ma bohater grany przez Luke’a Wilsona w Royal Tannenbaums jest tak ewidentnie czytelnym zabiegiem reżysera, że należy ją od początku traktować jako mrugnięcie do widzów. Co ciekawe – u Wesa Andersona, zgolenie tej brody jednocześnie jest kulminacją załamania jak i początkiem wyjścia na prostą.

 

W How I Met Your Mother bardzo świadomie zagrano z tropem smutnej brody.

Na koniec Zwierz pragnie zwrócić uwagę na to co tak właściwie broda desperacji mówi nam o współczesnych kanonach urody – czy też o tym jak zdaniem  twórców filmowych powinny się one układać. Nie ulega wątpliwości, że pomijając fakt – dość bezsensownego i prymitywnego – łączenia brody ze swoistym niechlujstwem czy zaniedbaniem (a właściwie niechęcią do wyglądania jak najlepiej) broda desperacji dość jasno mówi nam, że mężczyzna zasadniczo rzecz biorąc powinien być ogolony.  Oczywiście raz na jakiś czas pojawiają się bohaterowie brodaci z założenia (i mogą być oni atrakcyjni) ale jednak dwudniowy zarost czy broda – częściej w kinematografii wskazują na smutek czy zaniedbanie.  Przy czym oczywiście – co pewien czas jacyś twórcy filmowi czy telewizyjni zdają sobie sprawę, że ich bohater wygląda lepiej zarośnięty – co nie zmienia faktu, że i tak w chwilach szczęścia czy lepszego stanu psychicznego każą mu się ogolić.  Jednocześnie – czasem ta tragedia dość wyraźnie świadczy o tym, że twórcy nie do końca wstrzelają się w kanony urody.  Doskonałym przykładem jest np. Chris Evans w ostatnim trailerze Avengersów. Broda aktora – wyraźnie zaplanowana przynajmniej częściowo jako broda desperacji – niestety okazała się dodawać mu urody i uroku. I tak broda desperacji stała się brodą ekscytacji. Zresztą tu należałoby się na chwilkę zastanowić do jakiego stopnia – broda jako element niepożądany – wywodzi się jednak głównie z kultury anglosaskiej – wszak nie da się ukryć, że sporo krajów na świecie uznaje brodę za rzecz wielce pożądaną.  Nie mniej kiedy widzicie brodatego bohatera (i nie jest to Jason Momoa) możecie się spodziewać że gdzieś tam już niedługo pojawi się żyletka równowagi psychicznej.

 

Kiedy broda desperacji przypadkowo staje się brodą ekscytacji

No dobrze tyle na dziś – Zwierz przyzna wam szczerze, że mógłby spędzić jeszcze sporo czasu rozmawiając np. o tym, czy możemy uznać brodę Supermana z „Men of Steel” za brodę desperacji czy np. za brodę poszukiwania samego siebie. I czy kiedykolwiek doczekamy się czasów kiedy nie będzie się tak powszechnie korzystać z męskiego zarostu w celach narracyjnych. Nie mniej chwilowo Zwierz zostawia was ze swoją kwalifikacją i obiecuje że powrócimy do narracyjnych cech zarostu już niedługo kiedy porozmawiamy o „dwudniowym zaroście smutku” – coś co jest równie fascynujące choć występuje w nieco innym kontekście.

Ps: Jeśli macie dodatkowe pomysły na kwalifikacje albo problemy z jednoznacznym zakwalifikowaniem jakiejś brody – proszę komentarze Zwierza są dla was otwarte.

Ps2: Jej, jaki ostatni odcinek Riverdale był doskonały.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Mania

    Zwierzu, kocham Zwierza <3

  • Ja ten fenomen zaobserwowałam po raz pierwszy u Ridge’a Forrestera, który zawsze w żałobie gubił przybory do golenia, a tu się okazuje że to powszechne w Hollywood! :D

  • Spriggana

    Do tej samej kategorii należałoby też przypisać brodę Hugh Jackmana z Wolverina

    Wolverina czy Logana? Bo to trochę inne brody są. ;-)

    • zpopk

      Loganie, Loganie

  • Gizmo

    Dla mnie jest naturalne, że jak mężczyzna jest w żałobie albo w depresji czy z innego powodu nie ma zbyt wielkiej chęci do życia, to rośnie mu broda. Bo jak nie chce mu się żyć, to po co ma się golić? A jak się nie goli, to broda siłą rzeczy rośnie. I nie tylko broda, ale jednak rośnięcie brody u mężczyzny, który wcześniej chodził gładko ogolony, łatwiej zauważyć niż rośnięcie (reszty) jego włosów. Jeśli nagle bohaterowie niemający chęci do życia zaczną się pokazywać gładko ogoleni, chyba zwątpię w rozsądek reżyserów.

    A Steve’a Rogersa wolę bez zarostu. Zdecydowanie lubię, kiedy wygląda młodo.

    • zpopk

      Dla mnie jest jasne, że zarost naprawdę nie jest jednoznacznie powiązany ze stanem psychicznym. To taka kulturowa klisza która reprodukowana zbyt często staje się niemalże obrazem rzeczywistości. Mniemam że jest wielu mężczyzn w żałobie i depresji którzy się golą.

      • Rafał Chojnacki

        Dla brodacza depresja jest jednym z gorszych wrogów brody. Właśnie w chwilach psychicznego niżu przychodzą do głowy pomysły, żeby zgolić czy ściąć na krótko hodowaną od lat brodę. Po kilku doświadczeniach wiem już, że jak mam „doła” to nie wolno mi nawet brać nożyczek do ręki, trymowanie zarostu jest bezpieczne tylko w radosny i słoneczny dzień :D

  • Paweł Łukijańczuk

    Akurat w „Zwierzętach Nocy” postać Jake’a Gyllenhaala ma już brodę przed zabójstwem jego żony i córki.

    • zpopk

      Postać bohatera Jacka Gyllenhaala w powieści ale nie postać grana przez Gyllenhaala jako męża bohaterki przed załamaniem. Stąd dopisałam tą brodę jako brodę załamania choć istotnie jest to broda na nieco innych zasadach.

  • o takie posty w internetach nic nie robiłam. <3

  • W „Poldarku” odnalazłam tylko „brody okolicznościowe”, u bohaterów, którzy trafiali do więzienia (Jim Carter, Dwight Enys, Hugh Armitage). Brody desperacji jeszcze nie wykorzystano :)

  • KLC

    Straszliwa ramota, ale do ogólnej koncepcji pasuje: Tom Selleck w filmie „Jej alibi” z 1989 roku. Ma brodę – wiadomo: przechodzi kryzys twórczy, stracił chęć do życia i tak dalej. Goli – od razu lepiej (choć oczywiście legendarny wąs zostaje).

    Poza tym Pierce Brosnan w „Śmierć nadejdzie jutro”.

    Swoją drogą, interesującym odwróceniem schematu jest rola Harrisona Forda w „Ściganym”. Tam właśnie broda znika, kiedy w życiu bohatera zaczyna dziać się naprawdę źle.

  • wazon

    Mam zamiar zapuścić brodę…

  • W ogóle w Infinity War pojawia się nagle zatrzęsienie bród, a jedna piękniejsza od drugiej! Oczywiście broda Kapitana Ameryki jest najpiękniejsza, a nie wyobrażałam sobie, że on może wyglądać jeszcze lepiej, niż wyglądał, a tu proszę! Taki poważniejszy się zrobił, bardziej nieokiełznany, powiedziałabym nawet. Ale chyba wszystkie te brody tam (może oprócz przyciętych bród wielkiego ego – teraz mi się nasuwa pytanie, czy Black Panther ma brodę wielkiego ego? Bo chyba nie brodę desperacji??) miały być właśnie traktowane jako brody desperacji – bo sytuacja jest tragiczna – a tymczasem okazały się cholernie atrakcyjne… Ciekawym tropem dodatkowym jest jeszcze Loki, tak mi się nasunęło – w Thor:Dark world widać, że w momencie załamania (siedzi w celi, matka umarła) twórcy nie dali mu brody desperacji tylko, tada, rozpuszczone włosy! Czy ma to coś wspólnego z domniemaną zdolnością Lokiego do zmieniania kształtu i również płci? (Jak nam się tu pięknie rozrasta temat, nieprawdaż?)

  • Spooky82

    A co zwierz myśli o brodzie Tormunda zabójcy olbrzyma ?

  • Piotr

    Jestem właśnie po seansie „Zabicia świętego jelenia”. Tam Colin Farrell hasa po ekranie przez cały film z brodą. I zdecydowanie jest to broda desperacji a nawet Broda Desperacji. Bardzo fajna koncepcja Zwierzu.

  • Olga Świerkot

    To ja mam Zwierzu pytanie – jako znawca tematu, mam nadzieję, że mi pomożesz. Do jakiej kategorii możemy zaliczyć brodę pana kapitana Mathiasa z serialu Hinterland? Jak przystało na brytyjskiego detektywa ma za sobą traumatyczne przeżycia, więc zarost może sugerować smutne brody. Trudno ją podpiąć pod dwudniowy zarost. Ale z drugiej strony jest całkiem zadbana.
    (Tak btw. Jak on patrzy! Jak on patrzy!)
    serdeczności!

  • Rychu Rychers

    A czy Will Graham („Hannibal”) ma permanentny dwudniowy zarost smutku?

  • Tyle pytań bez odpowiedzi…

  • Rafał Chojnacki

    Mi się od razu przypomniała broda Seana Connerego w The Rock. Na początku, w połączeniu z długimi strąkami siwych włosów jest dość lichą brodą desperacji, by po zmianie fryzury i starannym przycięciu zamienić się w brodę stanowczą i przywódczą, to chyba właśnie jest ta „broda wielkiego ego”?