Do trzech razy sztuka czyli o Spider-man: Homecoming (bez spoilerów)

17/07/2017

Taki ładny poeta czyli zwierz o serialu Will

17/07/2017

Szczęśliwa Trzynastka czyli witajcie w nowym świecie.

17/07/2017

Kiedy BBC ogłosiło, że tuż po finale Wimbledonu (Federer!) ogłosi kto zagra 13 Doktora zwierz nawet przez chwilę nie pomyślał, że usłyszy kobiece nazwisko. Marzenie o kobiecie Doktorze to była taka powtarzana między fanami fantazja, która nigdy nie mała się ziścić. Tylko, że od wczoraj jest prawdą.

Zwierz nie będzie ukrywał. Całkiem lubił fakt, że Doktor jest facetem. Jak grał go Tennant to zwierz wręcz uwielbiał fakt, że Doktor jest facetem. Ale jednocześnie, z czasem fakt, że w serialu którego bohater mógł się zmieniać ilekroć chciał i w którym wiek, wzrost, wygląd nie grał roli, ograniczeniem miałaby być płeć, stawał się coraz bardzie bez sensu. Skoro od pewnego czasu wiemy, że Władcy Czasu mogą się odradzać jako kobiety, to w sumie dlaczego nie miałaby zrobić tego nasz bohater? Zwłaszcza, że sami widzieliśmy na przykładzie Missy, że zmiana płci postaci – nawet po latach odgrywania jej przez mężczyznę niekoniecznie oznacza, że straci ona swojego ducha. Missy, była równie dobrym Masterem co Master Simma, jeśli nie lepszym (przynajmniej w niektórych wątkach). Innymi słowy – wiedzieliśmy już, że to wcale nie byłoby takie straszne. Ale wydawało się niemożliwe. Świat przecież działa inaczej.

 

To miało być zupełnie nie możliwe, czysto fanowskie marzenie. A tu proszę – dzieliliśmy je z BBC

Dlaczego? Trudno w sumie powiedzieć dlaczego. Poza przywoływaniem takich typowych rynkowych argumentów. Produkcje z męskimi bohaterami sprzedają się lepiej niż z kobiecymi. Naturalnymi odbiorcami sf są faceci a oni wolą oglądać na ekranie innego faceta, bo mogą się z nim utożsamiać. Do tego argument, że nikt nie zaryzykuje zmiany płci głównego bohatera serialu w którym rolę Doktora przez ostatnie pół wieku grali mężczyźni. Bo to nie może być tak że męską rolę gra kobieta. Bo poprawność polityczna, bo gender. Innymi słowy, mnóstwo bardzo poważnych argumentów, oraz trochę mniej poważnych argumentów, które części widzów wydawały się bardzo rozsądne i właściwie pewne. Skoro było w jakiś sposób to powinno tak zostać na zawsze. Pewnych rzeczy naprawdę się nie zmienia! I pewnie mieliby rację gdyby nie fakt, że nie mówimy  o jakimś kolejnym serialu. Mówimy o Doktorze. Produkcji która przetrwała w popkulturze przez pięćdziesiąt lat bo umiała wymyślać się na nowo. Iść z duchem czasu.  Zrobić coś co nie śniło się telewizyjnym filozofom. Pod tym względem kobieta w roli Doktora nie oznacza nowości tylko potwierdza zasadę rządzącą serialem – iść do przodu, eksperymentować i zmieniać się tak często by widzowie nie zdążyli się znudzić.

 

Tyle nowych wątków może się teraz pojawić, tyle pomysłów! Jak super.

Wybór aktorki do roli Doktora cieszy mnie nie tylko społecznie. Choć oczywiście fajnie, że w historii bez granic przełamano tą pozbawioną sensu granicę płci. Moja radość wynika z tego co ta zmiana może nieść dla fabuły. Wszystko będzie takie samo ale jednak nowe. Będziemy mogli zobaczyć jak podróżowanie w czasie i przestrzeni może się zmienić jeśli w przeszłości ląduje Doktor kobieta a nie Doktor mężczyzna, będziemy mogli wysłuchać tych wszystkich wspaniałych mów Doktora wygłaszanych kobiecym głosem. Może będziemy mieli zupełnie inny układ relacji z towarzyszką czy towarzyszem. Może ta zmiana dla Doktora będzie drastyczna, może będzie na zasadzie „ej no są dwie nerki to spoko”. Może będzie to symbol, który coś będzie znaczył – pamiętacie że w przypadku Capaldiego to miało znaczenie. No ilość nowych wątków, pomysłów, problemów, dowcipów – wszystkiego, czego jeszcze nie było jest nieskończona. To nie tylko radość, że w głównej roli będzie kobieta ale radość że serial nie stoi w miejscu i się zmienia. Tak jak w ostatnich sezonach w głównej roli widzieliśmy młodego aktora i aktora starszego tak teraz kobieta będzie wnosiła nowe wątki i perspektywy. Dla wielbiciela serialu którego motywem jest zmiana nie ma lepszej wiadomości.

 

Nie wiem jakim Doktorem będzie Jodie ale sam fakt że będzie miała szansę pokazać swój pomysł na rolę zwierza tak zwyczajnie po ludzku cieszy

Co ciekawe część fandomu uznała, że to straszna poprawność polityczna. Zwierz musi przyznać, że to niesamowite. Widzowie serialu, przy którym nawet nie ma zgody od którego odcinka trzeba zacząć – tak jest zmienny, różny, dziwny  i w ogóle wyjątkowy, uznali że akurat płeć aktora w głównej roli to rzecz tak ważna. A przecież to serial o równości, o tym że wszyscy są ważni, że broń jest zła, że postęp jest wszystkim. Doktor wygłaszał z ekranu już nie raz zdania z których wynikało, że Władcy Czasu są naprawdę poza naszym prostym spojrzeniem na płeć i seksualność. To jest od dawna serial wypełniony postępowymi ideami, który właśnie mówi o równości, o tym że nasze ziemskie normy są jednak przestarzałe. To, że serial idzie w kierunku który przecież od lat wskazuje, nikogo nie powinno dziwić. Zresztą przyznam szczerze jako kobieta czuję się nieco urażona. Naprawdę to nie jest tak, że kobiety są wytworem poprawności politycznej. Jest nas równie dużo co mężczyzn, a nawet więcej. Kiedy rolę dostaje mężczyzna, nikt się nie zastanawia nad jego płcią. Kiedy trafi do kobiety nagle lewactwo kończy świat i niszczy wszystko. I to jeszcze gdyby to była jakaś inna rola niż Doktor – która nie należy do żadnego aktora, przechodzi z rąk do rąk. Nikt nie powiedział że czternasty Doktor nie będzie grany przez aktora. Po prostu od wczoraj możemy zadawać sobie pytanie „Kto z brytyjskich aktorów i aktorek mógłby zagrać Doktora” ot jedyna różnica. Nawet jeśli woli się mężczyznę w głównej roli (choć jeśli nigdy nie widziało się kobiety w tej roli to czy naprawdę można serio wiedzieć kto będzie lepszy) to najwyżej jest to kwestia cierpliwości. Za kilka lat znów może być aktor. Aktorki czekały lat 50. Jeśli się to komuś nie podoba z przyczyn ideologicznych to znaczy, że chyba bardzo nieuważnie oglądał serial.

 

Obecność Missy w serialu chyba naprawdę powinna przekonać wszystkich,że płeć jest drugorzędną cechą postaci jeśli postać jest dobrze napisana i zagrana

Co do samej Jodie Whittaker aktorki wybranej do roli 13 Doktora zwierz nie wie czego się spodziewać. Cieszy go, że to aktorka związana z Broadchurch czyli znająca nowego scenarzystę (zresztą zwierz podejrzewa, że dlatego właśnie na nią padło). W serialu trochę zwierza denerwowała ale nie ze względu na swoją grę ale ze względu na swoją postać. Co dobrze świadczy o jej talencie. Na pewno umie grać i należy do tej doskonałej kategorii brytyjskich aktorów których dobrze kojarzą fani BBC ale świat jeszcze nie zdążył ich sobie przypisać do jakiejś konkretnej roli. Pod tym względem jest bardzo podobna do Tennanta. Zwierz czytał skargi, że skoro kobieta to dlaczego nie Olivia Colman. Zwierz kocha Olivię i nawet pisał wpis o tym, że byłaby najlepszym Doktorem pod słońcem. Co nie zmienia faktu – aktorzy nie mają obowiązku grać tam gdzie chcielibyśmy, żeby zagrali. Pamiętajcie, że nawet jeśli ktoś złożył aktorce propozycje, to nie musiała być nią zainteresowana, mogła mieć inne plany, nie chcieć albo być już zaangażowana w inny serial. To, że nam jako fanom podoba się jakaś opcja castingowa to jeszcze nie znaczy, że aktorzy mają obowiązek się angażować w te same projekty które my uważamy dla nich za dobre. Inna sprawa – Jodie Whittaker jest na tyle mało rozpoznawalną poza UK aktorką, że będzie mogła stworzyć całą swoją rolę bez „walki” z wizerunkiem z poprzednich produkcji. I to może jej tylko wyjść na dobre.

 

 

Jedna z moich ulubionych wymian Tweetów z wczoraj

Zwierz przyzna, że tak jak na kolejny sezon Doktora czekał z umiarkowanym entuzjazmem tak teraz nie może wytrzymać z napięcia. Tyle pytań. Jaki pomysł będzie miał nowy scenarzysta, czy aktorka się sprawdzi, jakie będą te odcinki i jak płeć aktorki zostanie rozegrana w kontekście przemian Doktora. Czy dostanie towarzysza faceta a może dwie kobiety będą podróżować przez czas i przestrzeń. Ale też zwierz widzi oczyma duszy swojej, te wszystkie dziewczyny które będą mogły do cosplay dorzucić jeszcze jeden – być może prostszy niż poprzednie i chłopaków którzy też będą pewnie coplayować nowego Doktora. I myślę o dzieciakach które nie są pewne jak bardzo ich płeć określa kim są, które będą miały swojego bohatera który jest po prostu sobą niezależnie od tego kto go gra. I niemal słyszę jak na pytanie „Kto jest twoim ulubionym Doktorem” ktoś odpowiada „Trzynastka”. I jakoś mi lżej na sercu choć przecież jeszcze nie widziałam ani jednego odcinka i może będą psioczyć na marne scenariusze. Ale na razie ten świat jest troszkę bardziej otwarty, troszkę bardziej różnorodny i jakby troszkę bardziej z przyszłości. Takie to są sprawki Władców Czasu.

Ps: Jak zwykle przy takich rozmowach pojawił się argument z cyklu „A co dalej – czarnoskóry homoseksualista na wózku”?  Tu zwierz ma zawsze dwie refleksje – po pierwsze – od kiedy bycie czarnoskórym homoseksualistą na wózku to jest taka straszna niemożliwa rzecz która zwiastuje koniec cywilizacji. Po drugie – kobiety to nie jest jakaś mniejszość. Kobiety to połowa populacji a nie jakiś dziwny wymysł na potrzeby spełniania poprawności politycznej.

Ps2: Nadal uważam że chyba większym przekroczeniem granicy były nie biały Doktor. Zwierz osobiście ma wrażenie że zwłaszcza w Anglii ciekawe byłoby obsadzenie kogoś pochodzenia hinduskiego czy pakistańskiego. No ale pewnie nie prędko się doczekamy.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • asloska

    Też się cieszę i też jestem ciekawa, szczególnie, że nie przepadałam za Capaldim. I tak, nowe możliwości są ekscytujące :D

    • zpopk

      To właśnie uwielbiam w tym serialu. Nawet jak ci nie podpasuje jakiś aktor to za rogiem czeka tyle nowych perspektyw.

  • Muflon O Stu Twarzach
    • illparazzo

      Nic dodać nic ująć :D
      Jak widać powtarza się dyskusja o czarnym szturmowcu imperium ;)

  • illparazzo

    Po fakcie można się domyślić, że Missy była takim balonem próbnym jak widzowie potraktują ikonicznego Władcę Czasu w postaci kobiety. I jak widać Missy bardzo się spodobała :)

  • „Zwierz osobiście ma wrażenie że zwłaszcza w Anglii ciekawe byłoby obsadzenie kogoś pochodzenia hinduskiego czy pakistańskiego.” Właśnie wyobraziłam sobie w tej roli Deva Patela i to chyba byłby jedyny argument, który by mnie przekonał do drugiego podejścia do Doktora.

  • Kamila Świątkowska

    niesamowite są te wątpliwości, zwłaszcza że Doktor nawet nie jest człowiekiem, więc żadne nasze ziemskie przyzwyczajenia go nie ograniczają

  • „Zwierz osobiście ma wrażenie że zwłaszcza w Anglii ciekawe byłoby obsadzenie kogoś pochodzenia hinduskiego czy pakistańskiego. No ale pewnie nie prędko się doczekamy.”

    Jeszcze niedawno tak mówiliśmy o kobiecie :). I jasne, może być tak, że po Jodie będą chcieli wrócić do „normy”. Ale ja też żywię wielką nadzieję, że będą dalej rozwalać samą koncepcję normy i Czternastkę zagra osoba o innym kolorze skóry niż biały (tak jak piszesz, Desi to wybór, który sam się narzuca w kontekście Wielkiej Brytanii). I jakoś po wczorajszym ogłoszeniu czuję, że to możliwe.

    No a teraz kończę już spekulacje o następnym Doktorze i wracam do jarania się Trzynastką.

    • JJ

      Ale popatrzcie jak nam się już język zmienił od wczoraj. ;)
      Automatycznie przeszliśmy od wersji liczebników z określeniem rodzaju (Jedenasty, Dwunasty, Trzynasta) do neutralnych (Trzynastka, Czternastka), żeby zachować jednolitą formę.
      Taka drobna refleksja nad tym, jak już zaczyna być widać w niektórych miejscach, że ludzie faktycznie myślą o Doktorze jako o jednej postaci. ;)

  • Beatrice Morgenstern

    Nie powiem, żebym była wielką fanką tego pomysłu – w mojej głowie Doktor to Doktor, jakoś zawsze widziałam faceta. Z drugiej strony, szokiem wielkim to nie było (zwłaszcza że w którymś z ostatnich odcinków Doktor rozmawiał z Bill o tym, że Władcy Czasu są bardziej „elastyczni” w kwestiach płci, no i przecież Missy) i jestem mega zaciekawiona, co wymyślą. No bo kobitka! Jest tyle możliwości! Co by było, gdyby spotkała kogoś ze starej ekipy? Marthę? Albo Jacka! Och, Jack i Doktor-Kobieta rozwaliliby system! Albo River – to też byłoby ciekawe połączenie. I choć, jak pisałam, mam mieszane uczucia, nie mogę się wręcz doczekać nowego sezonu.

    • AnixKajol .

      Nowa Doctor i River to byłoby coś ciekawego. Ale obawiam się, że raczej nie ma szans na to (czy na spotkanie jakiejkolwiek postaci z przeszłości). Podejrzewam, że nowy showrunner to będą nowe porządki. Tak jak przy zerwaniu przez Moffata z postaciami z ery RTD.

      • Beatrice Morgenstern

        Och, niestety, jestem tego świadoma :( Ale skoro Doktor został (została? rety, strasznie teraz gramatycznie się to będzie gmatwać, jakby do tej pory było mało z tym problemów xD) kobietą, to czemu nie może powrócić ktoś z dawniejszych czasów? Teraz wszystko jest możliwe :D

  • Shakuahi

    Ale fajnie! Ludzie tak jojczą bez sensu, a ja mam wrażenie, że twórcy wreszcie sięgnęli głębiej w ten ogromny zasób potencjału jaki drzemie w tym serialu.

  • Holo

    Uwielbiam decyzję ludzi za sterami Dr Who, a Jodie? No cóż. Piękna!

  • Natalia

    Mi się „spodobała” wypowiedź pewnej matki, która sugerowała że wszyscy młodzi chłopcy w tym jej synowie stracili właśnie wzór do naśladowania (role model). Bo wiecie, kobieta nie może być wzorem dla młodych chłopców ;)

  • Krykiet

    Również czekam na nią z niecierpliwością <3

  • Hannah

    Kiedy ogladalam Broadchurch budzila we mnie rownoczesnie ogromne wspolczucie i straszliwa irytacje. (Jedna z tych poczatkowych scen kiedy Jodie biegnie i czlowiek juz wie ze nic dobrego jej nie czeka na koncu drogi zostala w mojej wyobrazni na bardzo dlugo) I oczywiscie bylo to w pelni uzasadnione scenariuszem. O, bedzie ciekawie z taka aktorka u steru TARDIS.

    PS I ten PLASZCZ, chce taki nawet bez cosplay :D

  • wujo444

    „Ps2: Nadal uważam że chyba większym przekroczeniem granicy były nie biały Doktor. Zwierz osobiście ma wrażenie że zwłaszcza w Anglii ciekawe byłoby obsadzenie kogoś pochodzenia hinduskiego czy pakistańskiego. No ale pewnie nie prędko się doczekamy.”

    Mam wrażenie, że to dopiero byłoby w stronę PoliPoprawności. Miałbym jakieś poczucie „odhaczania” narodowości. Osobiście, uważam, że to ciekawy pomysł, ale też boję się, że go położą. że to będzie właśnie „bo mogą”, a nie zmiana z dobrego powodu. No i nie znam Whittaker zupełnie, więc nie wiem, jak tę postać pociągnie. No ale to nie aktorzy byli ostatnio problemem Doctora i zmiana showrunnera jest chyba nawet ważniejsza niż głównego aktora/aktorki.

  • wazon

    Na marginesie i raczej naiwnie – ciekawa byłam zawsze w czyjej chorej głowie zrodził się chyba na początku świata pomysł, że pochodzenie lub kolor skóry bywają lepsze czy gorsze. Czemu akurat skóry ? A może na innej planecie tym wyróżnikiem jest długość ogona obecnego w ich anatomii ? Ktoś ma długi ogon – to już nie jest istota pierwszego sortu. Albo kolor oczu – śmietanką byliby ci, którzy mają każde oko innego koloru ( miałam taką koleżankę). Albo głos – piskliwy – dobrze, bas – precz ! No i jeszcze problem pochodzenia – od małpy rasy X – fatalnie ! Od małpy Y – cudo. A może tam istoty cywilizowane pochodzą od piesków ? Od jamnika – katastrofa – od mopsa – elita.
    Teraz poprawnie politycznie jest zatrudnianie np aktora o ciemnej skórze. A to w ogóle nie powinno być zauważalne, tak, jak np wielkość stopy.
    No cóż, marzenie o nieocenianiu ludzi wg ich cech fizycznych, czy pochodzenia, to utopia. Bo lubimy czuć że jesteśmy lepsi niż inni. Możemy być nieudacznikami, złodziejami, kretynami, oszustami, ale jesteśmy biali. Hurra !
    Z tym, że można by jednak zauważyć, że ludzie biali nie są wcale biali, czarni nie są czarni, czerwoni (dawniej tak nazywano Indian) nie są czerwoni, a żółci nie są żółci.

    • wujo444

      „ciekawa byłam zawsze w czyjej chorej głowie zrodził się chyba na początku świata pomysł, że pochodzenie lub kolor skóry bywają lepsze czy gorsze.”
      To w sumie dość pierwotne. Kiedy ludzkość była jeszcze w koczowniczym etapie rozwoju, podział na „naszych” i „onych” był wcale istotny. „Oni” mogli łatwo okazać się mieć ochotę ukraść zapasy albo porwać kobiety. „Nasi” byli rodziną i generalnie zagrożenie z ich stron było mniejsze. Z czasem te różnice się uwypuklały gdy tzn. „rasy” się rozdzielały, ale także rozwijały się dialekty, różne sposoby ubierania, tatuowania itp. To, czy od przypadkowo spotkanego w lesie osobnika dostawało się w łeb zależało od tych łatwo rozpoznawalnych wzrokowo elementów. Odkąd ludzkość w dużej mierze konkuruje między sobą, ważne było podkreślanie więzi między członkami plemienia jak i różnic między plemionami. A że ewolucja nie nadążą za postępem cywilizacyjnym…

    • dzieciol

      Poza Hitlerem to społeczeństwo raczej nie działa tak, że: „o, losujemy… dzisiaj będziemy mordować Żydów!”, tylko stereotypy mają jakieś swoje origin story, są jakoś uwarunkowane kulturowo.
      ———————————————
      Dość złowrogo zauważę – u niego też to tak nie działało.
      Zawsze istnieje coś co się rozdmuchuje, ale też nader rzadko coś bierze się zupełnie znikąd.

    • Shakuahi

      Dobrych 10 lat temu byłam na obozie dla społecznych instruktorów młodzieżowych (organizowanym przez PCK), codziennie mieliśmy różne zadania czy ćwiczenia, jednego dnia zostaliśmy podzieleni na dwie grupy – ludzi z jasnymi oczami i ciemnymi. I zasada była taka, że przez cały dzień ciemnoocy byli lepsi a jasnoocy (w tym ja) gorsi, co niosło za sobą wiele konsekwencji – np nie mogliśmy usiąść na stołówce i zacząć jeść póki jasnoocy nie skończą. Oni z kolei też nic nie mogli z tym zrobić – nie mieli władzy, żeby zmienić ten stan rzeczy. I tyle. Żadnych wskazówek co z tym zrobić, tylko sztywny podział i szereg reguł do przestrzegania. I niby głupie ćwiczenie na koloniach, ale jednak niesamowite – pamiętam jak poszliśmy na śniadanie i mieliśmy stać, patrzeć jak inni jedzą i czekać na swoją kolej. Niby człowiek miał świadomość, że to ćwiczenie, ale czuł, że narasta w nim poczucie niesprawiedliwości, bo ktoś inny zarządził, że skoro mam niebieskie oczy to będę czekać. Z drugiej strony nasi koledzy też nie czuli się z tym dobrze, chcieli nam pokazać, że nie godzą się na ten podział, ale co mogli zrobić? Kilka godzin chodziłam i dumałam jak się odnaleźć w tej sytuacji i w końcu skończyło się na tym, że ja i prawie połowa obozu nie wróciliśmy tego dnia na stołówkę, każdy wyniósł na stół przed naszym domkiem wszystkie zapasy jakie miał (ciastka, paluszki, syfy jak tu u dzieciaków) i przez resztę dnia, ponad podziałami (bo przyjść mógł każdy) jedliśmy to co było na stole.

      • Izzy

        Ten „eksperyment” opracowała Jane Elliott przeszło 40 lat temu, na YouTubie jest sporo nagrań z różnych „ćwiczeń” prowadzonych przez nią :) Była nauczycielką w szkole, właśnie ze swoją klasą przeprowadziła to ćwiczenie po raz pierwszy (kilkukrotnie – najpierw jasnoocy byli „lepsi”, za kolejnym razem – ciemnoocy, żeby było sprawiedliwie, i żeby każdy dzieciak mógł doświadczyć obu punktów widzenia). Otrzymywała przez to masę pogróżek od oburzonych rodziców (a później – jak eksperyment trochę ją rozsławił – od zupełnie obcych ludzi) – mimo, że dzieciaki bardzo dobrze rozumiały, o co tu chodzi, i nawet sobie podobno chwaliły takie doświadczenie.

        https://www.youtube.com/watch?v=onKVeZaDzWg

        • i_am_keyser_soze

          Ostatnio widziałem wywiady z dorosłymi już ludźmi z tej klasy. Byli jej wdzięczni. Pokazała im jak łatwo można ludźmi manipulować i dzięki temu doświadczeniu nauczyli się jak temu nie ulegać oraz jak ważna jest empatia.

  • i_am_keyser_soze

    Teraz jestem ciekaw. Tyle nowych możliwości.

  • dzieciol

    Wygląda nawet odpowiednio alienowato na tym filmiku, więc obaczym. Zwłaszcza, że już nie będzie to kadencja Stefana.
    Byle tylko po regeneracji nie miała farbowanych włosów ;)

    • wujo444

      Serio? a mnie właśnie wydaje się taką „typową anglosaską”, coby się bardziej ludziom nie narazić… #TinFoilHat.

  • Marlena Bier

    Cieszę się, że znalazłam wreszcie miejsce, gdzie nie „wionie rozpaczą” z powodu żeńskiego Doktora :) Ja czuję wręcz ekscytację i nie mogę się doczekać tego, co pokaże Jodie Whittaker jako Doktor i Chris Chibnall jako scenarzysta. Czułam, że ta cała wielka dyskusja o Doktorze – kobiecie nie może brać się znikąd, także dla mnie było tylko jedno pytanie: Czy się odważą? Czy to już teraz? Czy nie wystraszą się oskarżeń o poprawność polityczną właśnie? I cieszę się, że tak właśnie wybrano, ale nie dlatego, że po prostu wybrano kobietę, ale dlatego, że nie łatwo jest o powiew świeżości i interesujący splot fabuły w tym cudownym galimatiasie, w którym widzieliśmy już niemal wszystko :) Niektórzy boją się tego, że JW nie jest znana szeroko z niczego poza „Broadchurch”, ale przecież ani David Tennat ani tym bardziej Matt Smith wcale nie byli gwiazdami wielkiego formatu, gdy przyjęli imię Doktora, a zostawili nam wiele cudownych wspomnień, także „nie oceniajmy książki po okładce” …. Mnie się bardzo podoba także wprowadzenie nowego Doktora, tzn. to, że nie jest to standardowy wywiad tylko taki tajemniczy „teaser”, który niesamowicie zaostrza mój apetyt :)