Zwiastun zapowiedzi zajawki czyli Zombie vs Zwierz vs Trailery

16/04/2017

15 seriali na wiosnę czyli dobra alternatywa dla wychodzienia z domu

16/04/2017

‚Time and Relative Dimension in Space. It means life” czyli zwierz o nowym odcinku Doktora Who

16/04/2017

Doktor powrócił. To oznacza, że regularnie będziemy się spotykać na blogu przy omówieniu kolejnych odcinków. Bądź co bądź są pewne rzeczy, które się nie zmieniają. A dziś o najnowszym odcinku Doktora – Pilot. W którym pojawia się nowa towarzyszka. Wpis nie zawiera wielkich spoilerów ale jeśli nie chcecie nic wiedzieć lepiej nie czytajcie.

Zwierz musi się wam przyznać, że bardzo czekał na pojawienie się nowej towarzyszki Doktora. Ostatni sezon z Clarą do tego stopnia nie przypadł zwierzowi do gustu (mimo, że zdaniem wielu miał doskonałe odcinki), że mocno nadwyrężył miłość zwierza do całego serialu. Nie było to spowodowane nawet samą obecnością Clary – raczej tym że wydawało się, że Moffat i reszta nie za bardzo mają pomysł na to jak stworzyć jej relację z Dwunastym Doktorem. Do tego wszystko było przeciążone ilością dawno rozpoczętych wątków które trzeba było skończyć.  Do tego – cóż nie ma co ukrywać – między Clarą a Dwunastym nie było potrzebnej chemii. Zdaniem zwierza była to za bardzo „odziedziczona” towarzyszka. Przy czym odcinek świąteczny przekonał zwierza że Capaldi jak najbardziej wie jak grać Doktora żeby wzruszyć zwierza. Tym z większą niecierpliwością zwierz czekał na Bill.

Zwierz z jednej strony bardzo czekał na nową towarzyszkę Doktora, z drugiej trochę się bał czy ją polubi.

No i okazało się – przynajmniej po ich pierwszym wspólnym odcinku – że było na co czekać. Bill jest postacią łatwą do polubienia. Z jednej strony Moffat sięgnął po tradycję bohaterek takich jak Rose – mających potencjał ale nie szczególnie realizujących go w swoim codziennym życiu. Rose nudziła się w sklepie zaś Bill nakłada frytki w uczelnianej stołówce.  Jednocześnie Bill ma w sobie coś z Marthy i Donny. Jest trochę niepoważna ale też bardzo bystra i bardzo uważna. To jedna z tych postaci, które potrafią spotkać się z Doktorem w pół drogi – zwłaszcza jeśli chodzi o wyciąganie wniosków. Odważna, dowcipna i  spostrzegawcza – coś co powinno charakteryzować każdą dobrą towarzyszkę.  I choć Bill przypomina swoje poprzedniczki to jak na razie jest postacią bardzo charakterystyczną. Prze zwierza przemawia może sentyment do starszych sezonów New Who ale bardziej przypomina mu towarzyszki czasów RTD niż Moffata. Może dlatego, że nie jest (jak na razie) postacią której niezwykłość jest zaznaczona. To znaczy zarówno Amy jak i Clara zostały wprowadzone jako postacie o których wiedzieliśmy od początku, że nie są zwyczajne i mają do odegrania kluczową rolę. Wszystko nam to podkreślało. Bill jest bardziej podobna do tych bohaterek które pewnego dnia spotykają Doktora i nic w ich życiu nie będzie takie samo.

Pomysł na Doktora który odnajduje się w roli wykładowcy bardzo się zwierzowi podoba

 

Pierwszy odcinek proponuje nam bardzo fajne rozwiązanie. Otóż Bill nie poznaje Doktora dopiero w chwili wielkiego zamieszania ale wcześniej. Zostając jego uczennicą na uniwersytecie. Zwierz jest ciekawy czy fakt, że Doktor uczył naszą bohaterce o fizyce będzie miał wpływ na jej zachowanie i dedukcje w późniejszych odcinkach sezonu. Co nie zmienia faktu, że kiedy w końcu przychodzi czas na to by pobiec przez czas i przestrzeń Bill już zna Doktora a przynajmniej jego ziemskie wcielenie uczelnianego profesora. To bardzo dobry pomysł bo dzięki temu bohaterce co prawda trzeba wyjaśnić koncepcję TARDIS ale już nie trzeba za bardzo odpowiadać dlaczego ufa Doktorowi i chce przeżywać z nim przygody. Inna sprawa – pomysł że Doktor który nie podróżuje z towarzyszkami w czasie nadal nie może się powstrzymać by nie szukać kogoś komu może poszerzyć horyzonty (nawet w formie wykładów czy tutoringu) wydaje się bardzo dobrym powrotem do „nauczycielskiego” charakteru Doktora. Zresztą warto zaznaczyć, że Capaldi dawno nie był w tak dobrej formie (poza odcinkiem świątecznym) w tym otwierającym nowy sezon.

Jeśli chodzi o charakter postaci to Bill bardzo przypomina zwierzowi towarzyszki z pierwszych sezonów New Who

Zwierz przyzna szczerze, że od pewnego czasu miał problem z samymi przygodami Doktora – zbyt często wydawały się nieco przekombinowane i w sumie – mało ciekawe. The Pilot ma w sobie kilka doskonałych elementów. Patrzenie na własne odbicie z którym coś jest nie tak. Woda lecąca w łazience choć nikogo nie powinno tam być. Nawet kilka prostych „jump scare”. Zwierzowi spodobał się pomysł by przeciwnik był trudny do porzucenia tzn. nie wystarczy wsiąść do TARDIS i przejechać trochę dalej w czasie i przestrzeni by mieć święty spokój. Jednocześnie zwierz musi wam przyznać, że zawsze był wielkim wielbicielem potworów nie potworów. Zdanie które wypowiada Doktor – o tym, że mało rzeczy jest złych ale wiele jest niebezpiecznych dokładnie oddaje podejście zwierza do najlepszych przeciwników Doktora. Wyrafinowani źli często zawodzą, ale tam gdzie Doktor spotyka się z innymi formami życia, rozumowania czy zachowania – serial robi się naprawdę ciekawy. Jednocześnie – zwierza bardzo rozbawiło, że Moffat nie był się w stanie powstrzymać i już w pierwszym odcinku – obok głównego przeciwnika Doktora umieścił jakiś poboczny wątek (co jest w piwnicy Uniwersytetu?) który – jak można mniemać będzie prowadził w kolejnych odcinkach. Stare nawyki nie umierają zbyt szybko.

Zwierz słyszał narzekania na potwora tygodnia ale naprawdę mu się podobał. Dobrze prezentował możliwości TARDIS

Zwierz chce się odnieść jeszcze do jednej rzeczy, która mu się spodobała. Twórcy zdecydowali, że Bill będzie pierwszą homoseksualną towarzyszką Doktora. Można to uznać za przełom, można to uznać za próbę zdobycia punktów u części widowni. Nie zmienia to jednak faktu, że przynajmniej zdaniem zwierza Moffat poradził sobie z pomysłem bardzo sprawnie. Wykorzystał romantyczne uczucia do innej dziewczyny już w pierwszym odcinku i zrobił to zarówno dowcipnie jak i emocjonalnie. A jednocześnie – nie przefajnowując – co mu się wielokrotnie zdarzało. Ostatecznie wyszło dokładnie tak jak powinno – naturalnie a sama końcówka odcinka była nawet przyzwoicie poruszająca. Jeśli Moffat nie zejdzie na złą drogę (co mu się zdarzało) to zapowiada się, że rzeczywiście jego pomysł był dobry. Jednocześnie zwierz zastanawia się czy nie zrobił tego też trochę po to byśmy mieli pewność, że nie będzie żadnych romantycznych uczuć między Doktorem a jego towarzyszką. Co w sumie jakby nad tym pomyśleć – nie jest złym pomysłem bo już tyle razy to rozgrywano że czas na coś nowego.

Zwierzowi naprawdę podoba się styl nowej towarzyszki. To ciuchy które wyglądają na wygodne ale mają sporo charakteru

Zwierz ma też nadzieję, że na następne wyprawy Doktor i Bill będą co pewien czas brali Nardole bo doskonale sprawdza się jako uzupełnienie duetu i zdejmuje trochę z towarzyszki konieczność zadawania wszystkich pytań i słuchania wszystkich odpowiedzi. Zdaniem zwierza podróże TARDIS w trójkę to naprawdę doskonały pomysł i ma nadzieję, że Nardole pojawi się jeszcze w kilku odcinkach. Zwłaszcza że Matt Lucas naprawdę dobrze go gra. A skoro przy grze jesteśmy – zwierz musi powiedzieć że jest zachwycony Pearl Mackie w roli Bill. Zwierz nie widział jej na scenie ale podoba mu się, że zupełnie aktorki nie kojarzy. To właśnie jest fajne kiedy aktorka nie musi walczyć ze swoimi wcześniejszymi wcieleniami. Jednak zwierzowi przede wszystkim przypadła do głowy jej naturalność. Przy Clarze zwierz miał cały czas poczucie że ma do czynienia z postacią bardzo napisaną, którą ktoś z odcinka na odcinek poprawia. Bill brzmi jak postać dużo bardziej ukształtowana. Przynajmniej na razie. Zaś Pearl Mackie ma tą zdolność, że nie potrzebuje jakiej wielkiej ekspresji by przekazać całą gamę uczuć. Zwierzowi się to podoba. W tym pierwszym odcinku podobał się też zwierzowi Capaldi – który chyba powoli zaczyna łapać rytm jako Dwunasty. Problem w tym, że niestety – po pierwszym odcinku trudno powiedzieć czy ten pomysł na Doktora się nie zmieni.

Zdaniem zwierza Nardole to dobra postać. Może być nieco bardziej sarkastyczny niż towarzysze i mówić rzeczy których Doktor nigdy nie powie

Ten nowy odcinek napawa optymizmem. Jak na razie nie ma tropów które zwierza bardzo denerwowały, i póki co – może dostaniemy tą część sezonu w której Moffat pozwala się nam jeszcze bawić bez nadmiernego poświęcania czasu jakimś wielkim tajemnicom i paradoksom czasowym. Zresztą warto dodać że ten pierwszy odcinek był uroczo sentymentalny – ze wszystkimi bibelotami stojącymi w gabinecie Doktora, ze zdjęciami na biurku i drobnymi nawiązaniami nawet do klasycznych serii. Sentymentalny Doktor to ulubiony Doktor zwierza więc im więcej takich mrugnięć do widza tym lepiej. Jednocześnie – tak na marginesie -zwierz musi wam powiedzieć, że strasznie mu się podoba styl ubierania Bill. Jest w nim coś indywidualnego ale bez przesady. Plus zwierz chciałby mieć taką jeansową kurtkę jak bohaterka albo taką żółtą. W każdym razie – chwilowo zwierzowi jej styl się bardzo podoba.

Jeden odcinek to może mało ale zwierzowi naprawdę podoba się to jakim Doktorem jest Dwunasty przy Bill. To duet z doskonałą chemią.

Po tym jednym odcinku który miał w sobie trochę atmosfery starego Nowego Who zwierz ma nadzieję, że 10 sezon utrzyma podobny nastrój. Choć jeśli będzie naprawdę dobry to nagle okaże się, że trochę wyczekiwana przez zwierza wymiana Doktora może zaboleć bardziej  niż się wydawało. No ale chyba trochę o to chodzi. Jedna rzecz, która zwierza martwi to fakt, że w zapowiedziach kolejnych odcinków pojawił się John Simm jako Master. Nie zrozumcie zwierza źle – Master grany przez Simma był doskonały, ale zwierz trochę się boi, że Moffat znów przefajnuje. Zwłaszcza, że Master Simma już raz wracał do żywych i nie był to najlepszy odcinek w historii. No ale nie ma się co martwić na zapas. Najważniejsze że Doktor powrócił i mamy kilka tygodni czekania na następne odcinki. No i powinniśmy niedługo poznać odpowiedź na najważniejsze pytanie – kto będzie następnym Doktorem. Zwierz proponuje kogoś rudego.

Ps: Dziś się udało ale ponieważ zwierz jutro będzie cały dzień w podróży to nie da głowy, że poniedziałkowy tekst się ukaże.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Grażynka Łupinka

    O. Nawet nie zauważyłam, że to już. A zapowiada się super!

  • oretavia

    Bardzo zgrabny odcinek wprowadzający. Bill jest bardzo sympatyczną towarzyszką. Rzeczywiście jest wiele podobieństw między nią a Rose, ale Bill nie wydaje się być aż tak rozczarowana swoim zwyczajnym życiem jak było to z Rose (która pobiegła przeżywać przygody z Doktorem, aby uciec od swojej codzienności). Spodobała mi się też zapowiedź kolejnego odcinka – historie o początkach podboju kosmosu przez ludzkość są jednymi z moich ulubionych w serialu.

  • kasiencja

    jak ja się zdziwiłam i ucieszyłam jednocześnie, jak zobaczyłam wpis Zwierza! zupełnie zapomniałam, że w końcu nowy sezon :)
    bardzo sympatyczny odcinek, pozytywne zaskoczenie. kilka razy nawet się zaśmiałam pod nosem. Capaldi w formie, fajna chemia między nim a nową towarzyszką, na razie nic nie przesadzone i nie przekombinowane. zobaczymy!

  • wazon

    Jakoś nie nabrałam przekonania do doktora i nie oglądam serialu, ale miło było poczytać tekst zwierza.Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś w Legnicy. Znałam to miasto, bo jakieś dwieście sześćdziesiąt lat temu bywaliśmy tam u mojej drogiej, niezapomnianej Cioci Marysi, która, wychodząc, zamykała szafę z ciuchami na kluczyk, a kluczyk chowała. Nie mogliśmy przez to nic ukraść, więc bawiliśmy się u Cioci średnio.Ale miasto nam się bardzo podobało.

    • Lilith

      Zawsze można się bawić w szukanie kluczyka :D (obawiam się, że jako dziecko odczuwałam niezdrowy przymus zaglądania do wszystkich miejsc, które ktoś przede mną zamykał. Ale nic nie kradłam!)

  • Lilith

    Ach, jestem zachwycona Bill, a Nardole też z odcinka na odcinek lepszy! I miałam podobne skojarzenie – że znowu jesteśmy bliżej tych pierwszych serii. I muszę przyznać, że trochę się wzruszyłam, ponieważ sposób, w jaki dziewczęta zaczynały znajomość (mały, trudny do zauważenia gest i ta rozpaczliwa nadzieja, że druga strona się zorientuje) był uroczy i taki – zwyczajny. Clara chyba rzeczywiście była towarzyszką trochę za długo, ponieważ była świetna jako ta tajemnicza, bajkowa postać z pierwszej serii, ale potem jakby twórcy nie mogli się zdecydować, co chcą z nią zrobić, a na domiar złego dali jej okropnego narzeczonego, który nic tylko zrzędził. Choć oczywiście zobaczymy, jak to się dalej rozwinie, bo nierozsądnie byłoby oceniać sezon po pierwszym odcinku… W każdym razie potwór tygodnia bardzo mi się podobał – zwłaszcza pomysł, że potrzebował pilota… No i tekst o stworzeniach złych i stworzeniach głodnych – „Myślisz, że kanapka z bekonem odwzajemnia twoją miłość?”. Fajnie przestawia perspektywę.

  • Agnieszka Zaranek

    Zwierzu, czekałam na Twoją recenzję. Tylko wiesz, Jack Harkness był tak jakby pierwszym homoseksualnym towarzyszem Doktora. Tak ,wiem że w serialu padło „omniseksualny”. My widzieliśmy jego związek z Janto więc Bill będzie 2 homo w DW

    • Spriggana

      Nawet jeśli bierzemy pod uwagę tylko seriale to miał równiez minimum dwa związki z ziemskimi kobietami.

    • Cpt

      Nie był regularnym towarzyszem, w sensie takim na całą serię.

  • Ja odniosłam wrażenie, że Capaldi wreszcie może wtej roli oddychać. W poprzednim sezonie chyba tylko w scenach z River Song jego Doktor był taki swobodny. Strasznie mi się to podoba. Tak jak to, że wreszcie mógł zagrać a kind Doctor.
    Co do powrotu Mastera Simmsa, mam bardzo wymieszane uczucia. Z jednej strony, bardzo go lubiłam, ale w tamtej konkretnej historii i z konkretnym wcieleniem Doktora. No i bardzo lubię Missy.

  • Mam pytanie, czy jak ktoś nie oglądał żadnej z części to konieczne jest obejrzenie poprzednich? Bo ja nie oglądałem żadnego.

  • Nie oglądałem jeszcze nowego Doctora, lecz cieszę się z tego tekstu, bo jest smaczną przystawką do dania głównego. Mam nadzieję, że Zwierz będzie omawiał podobnie przyszłe odcinki, a przede wszystkim bez spoilerów. Byłoby super.