Czyż nie sprzedaje się okien czyli zwierz o White Gold

13/06/2017

I wtedy wchodzi Papież cały na biało czyli o Doktorze i Mnichach

13/06/2017

Underwood stepuje czyli o nagrodach Tony 2017

13/06/2017

No i znów nadszedł ten moment w roku kiedy wpada porozmawiać o Tony. Zwierza jakoś nigdy nie przestał bawić fakt, że co roku donosi wam jak przebiegła ceremonia rozdania nagród za musicale których większość z nas w ogóle nie widziała. Cóż za cudowny przejaw pozytywnego zakręcenia. Ale żeby was pocieszyć zwierz musi dodać że mnóstwo się zmienia.

No właśnie – dotychczas zwierz oglądał ceremonię rozdania nagród Tony trochę z poczuciem, że może uda się ewentualnie złapać na jakiś jeden czy dwa utwory które jakaś łaskawa dusza wrzuci do Internetu. Niekoniecznie w najlepszej jakości i nie koniecznie wszystkie. Jak to się zmieniło. Dziś zwierz ogląda rozdanie nagród w Nowym Jorku w sumie głównie po to by ocenić której ścieżki dźwiękowej – czystej i oryginalnej (a także legalnej) wysłucha na Spotify. Zresztą w sumie gdyby chciał mógłby wysłuchać wszystkich musicali jeszcze zanim rozdano nagrody. To niesamowite bo zwierz pamięta jak kilka lat temu to jednak był problem by wysłuchać od A do Z nagrodzony nowy musical a dziś nawet nie musi się ruszać z kanapy. Ma tylko nadzieję, że programy takie jak Broadway HD staną się popularniejsze i za kilka lat niczego nie trzeba będzie zgadywać z pojedynczych występów tylko wszyscy będziemy doskonale wiedzieli co w ostatnim sezonie na Broadwayu grano. W sumie zwierz nadal nie do końca rozumie dlaczego Broadway tak bardzo się broni przed tym co robi Metropolitan Opera czy National Theatre skoro już dość dobrze wiemy, że nie wpływa to negatywnie na sprzedaż biletów.

 

Spacey starał się jak mógł ale prawda jest taka, że nie miał wystarczająco dużo charyzmy konferansjera by wygrać z poprzednikami.

No dobra ale te refleksje zostawmy na bok i pogadajmy o samej imprezie. W tym roku było jasne że atmosfera nie dorówna temu co działo się rok temu. Rok temu nagrody zgarniał Hamilton i choć nie było jakiegoś większego napięcia (wszyscy wiedzieli że nagrody zgarnie Hamilton) to jednak było w tym wieczorze coś magicznego. Może dlatego, że wszyscy wiedzą że taki hit jak Hamilton zdarza się rzadko i to jest cudowny moment móc obserwować jak rodzi się kolejny musicalowy klasyk. Bo zwierz nie ma wątpliwości że tym Hamilton będzie. W tym roku mieliśmy zestawienie dużo bardziej zróżnicowane i wyrównane, ale – przynajmniej w opinii zwierza – bardziej klasycznie musicalowe. Jednocześnie był to o tyle ciekawy wieczór że musical który zebrał najwięcej nominacji ostatecznie dostał tylko dwie nagrody i to w mało ciekawych dla widza kategoriach. Zanim jednak to omówimy to jeszcze parę słów o prowadzącym. W tym roku rola ta przypadła Kevinowi Spacey. Zdaniem zwierza to co najmniej dziwny wybór. Jeśli śledzi się karierę aktora to rzeczywiście można zauważyć, że ma on słabość do śpiewania i chyba czasem marzy mu się być takim dawnym konferansjerem sprzed lat. Uroczym, zdolnym, w niczym najlepszym ale nadrabiającym pewnością siebie i dystansem. Problem tym że Spacey – który jest fenomenalnym aktorem (bez dwóch zdań!) nie jest tak dobry jak się wydaje. I na pewno nie jest w stanie dorównać prowadzącym z ostatnich lat którzy lepiej od niego śpiewali i lepiej odnajdywali się w konferansjerce. Ostatecznie przez większość wieczoru panowała dość napięta atmosfera i jedyne co się udało (tak naprawdę) to ostatnie wejście w którym Spacey udawał Franka Underwooda. Zdaniem zwierza to być może był skok na popularność wśród widzów nie musicalowych.  Ale wiecie co byłoby lepszym pomysłem? Poprosić Lina Manuela-Mirandę o prowadzenie. On wygląda na tak szczęśliwego dając nagrodę że pewnie by się zgodził tylko po to by móc pohasać na scenie.

 

Zdaniem zwierza w tym roku brakowało nie tylko większych emocji ale też poczucia że nagroda wychodzi poza teatralne środowisko. To niekoniecznie jest złe ale wpływa na przyjemność oglądania samej gali.

Wróćmy jednak do musicali. Zwierz zakłada że być może nie należycie do grupy najbardziej trzymającej rękę na pulsie (choć znając was zwierz nie byłby taki pewny) więc krótki przegląd tegorocznych nowości. Najwięcej nominacji dostał musical: Natasha, Pierre & The Great Comet of 1812, który obejmuje swoją akcją ten fragment Wojny i Pokoju w którym Bołkoński jest na wojnie, Bezuchow szuka siebie, a Natasza daje się uwieść Kuraginowi. Czyli piękna drama. Co ciekawe musical jest teoretycznie nowy ale w praktyce powstał w 1912 i był wystawiany już kilka razy ale dopiero teraz trafił na Broadway więc jest nowością. Zwierz musi wam powiedzieć, że jego zdaniem fakt że ten musical dostał nagrody wyłącznie za dekoracje i oświetlenie to jakiś skandal. Zwłaszcza że miał naprawdę dobrą obsadę (Bezuchowa śpiewał w tym sezonie Josh Groban). W każdym razie zwierz który właśnie sobie słucha musicalu bardzo wam poleca – nie musicie nawet dobrze znać Wojny i Pokoju – pierwszy utwór dość dokładnie tłumaczy co się właściwie dzieje.

 

Musical na motywach niektórych fragmentów Wojny i Pokoju przynajmniej muzycznie jest naprawdę świetny. A i słowa ma fajne.

Bardzo ciekawą – pierwszy rzut oka i ucha – propozycją był musical Come from Away. Pomysł na fabułę jest naprawdę fenomenalny. Otóż jak się okazuje – kiedy 11 września 2001 roku doszło do zamachów terrorystycznych w Nowym Jorku, 38 samolotów pasażerskich skierowano na jedno z największych lotnisk świata. Lotnisko to znajduje się na wyspie w Nowej Fundlandii. W ciągu jednego dnia do niewielkiego 9 tysięcznego miasteczka zleciało się 7 tys. osób z całego świata które nie wiedziały co się właściwie stało. Musical nie tylko opowiada o niezwykłej życzliwości mieszkańców niewielkiego miasta – którzy przyjęli podróżnych u siebie, ale też dotyka tego jak zamachy terrorystyczne zmieniły – bardzo szybko – wizję świata jaką mieli zarówno pasażerowie jak i ich gospodarze. Pomysł brzmi fantastycznie, zaprezentowana na gali piosenka bardzo wpadała w ucho i zwierz czeka na wysłuchanie musicalu w Internecie. Ma bowiem wrażenie, że to może być bardzo „jego” historia. Jednocześnie nie trudno dostrzec że to ten rodzaj musicalu który dobrze komentuje otaczającą nas rzeczywistość. Musical został w tym roku nagrodzony za najlepszą reżyserię.

 

W sumie cała gala służy przyjrzeniu się propozycjom z poprzedniego sezonu i wpisaniem ich na listę „do przesłuchania”

Kolejna nominowana nowość to Dzień Świstaka. Zwierz słyszał tylko jedna piosenkę ale jego znajomi którzy mieli okazję słyszeć musical w Londynie (zwierz nie da głowy i poprawcie go jeśli się myli ale musical zaczął na West Endzie i dopiero stamtąd przeniesiono go do Nowego Jorku) byli zachwyceni. W sumie zwierz nie wyrobił sobie jeszcze opinii ale ma wrażenie, że to może być udane przejście z kina na scenę. Co nie zawsze się udaje (w sumie to jest fascynujące ile niezłych ale niekoniecznie wybitnych filmów ma swoje musicale – zwierz jeszcze nie wyszedł ze zdumienia że taki niezależny film jak Kelnerka dostał swój własny musical) – zwierz jest ciekawy jak w przyszłym sezonie wyjdą na scenie Wredne Dziewczyny (bo są w przygotowaniu). W każdym razie zwierz słyszał o musicalu same miłe rzeczy. Zresztą trudno żeby było inaczej skoro odpowiedzialny zań jest doskonały Tim Minchin. Co ciekawe mimo wielu nominacji musical nie dostał żadnej nagrody.

 

To w sumie dość ciekawe że chwalony Dzień Świstaka ostatecznie nie dostał żadnej nagrody.

 

Kto więc w tym roku zgarnął wszystko? Zupełnie nowy musical Dear Evan Hansen. Musical opowiada o licealiście cierpiącym na lęki społeczne (czy w sumie fobie), który rozpoczyna ostatni rok nauki w szkole. W ramach zadania od swojego terapeuty pisze listy – sam do siebie, o tym co się dzieje w jego życiu. Przez przypadek jeden z jego listów – wyjątkowo smutny i opisujący jak bardzo samotny jest bohater trafia w ręce innego nastolatka, Connora, który niedługo potem popełnia samobójstwo. Co więcej zostaje znaleziony właśnie z listem napisanym przez Evana. Ponieważ wszyscy myślą że list napisał Connor do Evana, wszyscy zawracają się do naszego bohatera by opowiedział coś więcej o ich przyjaźni. I tak nasz nękany fobiami bohater zaczyna snuć coraz bardziej zagmatwaną historię a jednocześnie lepiej poznaje rodzinę Connora, jego siostrę i zdobywa uznanie lokalnej społeczności. Nie trudno dostrzec że musical korzysta z dość popularnych tropów opowieści o nastolatkach nękanych przez lęki i problemy ale jak niesie wieść gminna – jest to dobry kawałek teatru. Z pewnością spodobał się w NY bo zebrał w tym roku aż sześć nagród w tym za najlepszy musical. Choć akurat nikt nie miał wątpliwości że przede wszystkim należy nagrodzić Bena Platta (możecie go kojarzyć z Pitch Perfect) który okazał się odkryciem w głównej roli. Zwierz zastanawia się czy nie będziemy tego niedługo oglądali na ekranach. W sumie brzmi jak coś idealnego do zekranizowania.

 

Zwierza zawsze wzrusza kiedy aktor który ma mało imponującą karierę filmową okazuje się prawdziwym odkryciem na scenie.

Tyle jeśli chodzi o nowości. A jak poszło z Musicalami które powróciły w tym roku na scenę? Wybór nie był duży. Nominowano Hello Dolly, Falsettos i Miss Saigon. Zwierz przyzna szczerze. Nie dziwi go że nagrodzono Hello Dolly. To taki musical że jeśli włoży się weń dużo kasy i wybierze charyzmatyczną aktorkę do głównej roli (w tym przypadku Bette Midler) to trochę zagra się sam. Zwierz który szczerze nienawidzi Miss Saigon (jeden z tych klasycznych musicali których popularności zwierz nigdy nie umiał zrozumieć) kibicował Falsettos – musical który porusza w sumie mnóstwo problemów ale znajdziemy tam i wątki dotyczące homoseksualizmu i typowego środowiska dobrze wykształconych nowojorskich żydów. I chyba im by się najbardziej należało, zwłaszcza że ten musical nadawano w Stanach w kinach co zwierza bardzo ucieszyło (choć zasmuciło że tylko w Stanach). Poza tym jakoś Bette Midler zwierza trochę zdenerwowała bo była  w tym roku tą osobą która ma gdzieś jakiekolwiek obostrzenia dotyczące długości podziękowań. Ludzie to lubią ale zwierz zawsze widzi w tym pewien przejaw megalomanii.

 

Falsettos przegrały z Hello Dolly. Zwierz jak wielu fanów jest zawidziony. Choć nie jest zdziwiony takim obrotem spraw.

Nagrodzonych sztuk zwierz nie ocenia bo nawet nie miał szans zobaczyć dłuższych fragmentów a większość z  nich jest jednak nowa. W każdym razie jeśli coś okaże się wybitne pewnie w końcu się dowiemy, że dawno powinniśmy to znać. Zwierz nie powie, żeby był zawiedziony tegorocznym rozdaniem nagród ale z drugiej strony – nie miał ani jednego momentu  w którym poczułby że musi rzucić wszystko i koniecznie obejrzeć nominowane czy nagrodzone musicale. Na pewno posłucha sobie musicalu na motywach Wojny i Pokoju (w końcu jest zwierzem) ale ten rok chyba jednak odbywał się bardzo w cieniu pamięci o zeszłorocznym sukcesie Hamiltona. Zresztą wiecie kto dostał największą owację wieczoru? Żona Joe Bidena. To ciekaw zjawisko kiedy żona byłego wiceprezydenta witana jest owacją niemal całego audytorium. Ale jednocześnie  zwierz miał wrażenie, że Tonys były tak niepolityczne jak rzadko. Do tego stopnia że polityczne żarty prowadzącego średnio pasowały do wieczoru. W każdym razie jeśli coś was zainteresowało w tym roku to jesteście w luksusowej sytuacji. Wystarczy mieć konto na Spotify i można być na bieżąco. I nadal zwierz nie jest w stanie uwierzyć że to może być takie łatwe.

Ps: Tego postu nie sponsoruje Spotify. Choć w sumie by mogło.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • kobola

    Dzięki wielkie zwierzu,
    teraz mam listę do słuchania na dłużące się godziny pracy. Bo właśnie dzięki Spotify odkryłam jakie to musicale są przyjemne do słuchania. :) A skoro Hamilton był takim szałem roku to chyba trzeba od tego zacząć chociaż Wojna i Pokój też brzmi dobrze :)

    • Ginny

      Hamilton uzależnia :)

      • kobola

        Coś w tym jest. Drugi dzień z rzędu cisnę Hamiltona :)

  • Hersychia

    O tak, Lin na pr… owadzącego :D Dear Evan Hansen to jedyny musical z tej listy, który znam. Rzeczywiście całkiem fajny.

  • Rob Krol

    z tego co widziałem panowie od la la land też dostali nagrodę czyli są blisko by być chyba najmłodszymi zdobywcami EGOT bo brak im tylko emmy

  • Na trzydzieste urodziny mój chłopak kupił mi „Wojnę i pokój”, więc ja na jego trzydzieste pierwsze wzięłam go na Wielką Kometę (bilety na Hamiltona chodziły wtedy po 800 dolarów, więc wybór był prosty…). I od tamtej pory tylko czekałam na Tony’s, żeby móc obwieścić światu, że ja się zachwycałam jeszcze zanim to było modne ;) A tu wtopa, bo nie obsypali nagrodami, i tyle mam z lansu. ;) No, ale sam spektakt był super i zdecydowanie warto przesłuchać; chociaż w przypadku tego akurat musicalu mam wrażenie, że bardzo dużo roboty robią tam właśnie te nagrodzone dekoracje, układ sceny, to bieganie tancerzy między rzędami. Może to kwestia bycia wzrokowcem, ale teraz, po trzech miesiącach, pamiętam tylko motyw jednej piosenki, za to mogłabym w szczegółach odtworzyć prawie wszystko, co na scenie widziałam.

  • Kinoman1

    Po ogłoszeniu nominacji do Tony posłuchałem na Spotify muzyki do wszystkich nominowanych musicali i najbardziej podobały mi się piosenki z Dear Evan Hansen-ale to kwestia gustu. W porównaniu z rewelacyjnym poprzednim rokiem tegoroczne musicale nie zachwyciły mnie. Kilka lat temu nuciłem długo mnie piosenki ze skomponowanej przez Tima Minchina „Matyldy”, ale „Dnia świstaka” słuchałem tylko dwukrotnie. Z dostępnych na You tube fragmentów efektownie wygląda ” Natacha …” , ale nie lubię musicali,
    w których dialogi zastępują recytatywy. Mam nadzieję, że przynajmniej część z nominowanych musicali będzie można zobaczyć
    w przyszłości na Broadway HD, bo nie stać mnie na wyjazd do Nowego Jorku ( i koszmarnie drogie bilety!).

  • Och, dziękuję za przypomnienie o Tony :D Na razie zobaczyłam jedynie ceremonię otwarcia i zgadzam się, te z zeszłych lat wyszły lepiej (uwielbiam szczególnie opening Harrisa z 2013 <3~!). Jednak po zobaczeniu tego, nabrałam nagle ochotę na musicalowy odcinek House of Cards…
    Musicale na pewno przesłucham. Same opisy sprawiają, że naprawdę, naprawdę korci, by wybrać się do NJ ;____; I mieć nadzieję na "Musical na Wielkim Ekranie".

  • malloysicals

    Ale Zwierzu, Kometa to w 2012 miała premierę, nie w 1912!