Jeśli jest scena to musi być dramat czyli „Adriana Lecouvreur” (transmisja Met Live)

02/02/2019

Wolni i raczej spokojni czyli o „Diablo. Wyścig o wszystko”

02/02/2019

Gwiazdy w Kosmosie czyli cykl „W blasku Oscarów”

02/02/2019

Kochani to nie jest wpis dla wszystkich. To jest wpis dla ludzi którzy mieszkają w Katowicach, albo na Śląsku. Albo mają w portfelu akurat tyle by kupić sobie bilet PKP do Katowic. A powiem wam warto. Bo katowickie kino Kosmos realizuje cykl „W blasku Oscarów” i trudno się do niego nie zapalić.

Pomysł na cykl teoretycznie wydaje się prosty – mamy miesiąc przed Oscarami – pokażmy filmy nominowane czy nagradzane Oscarami przez lata. Pomysł może się wydawać posty na papierze ale biorąc pod uwagę ile filmów nominowano, nagradzano, czy wyróżniano specjalnymi nagrodami – wcale nie jest tak łatwo. Twórcy cyklu postanowili pokazać pięć filmów, z których każdy mówi trochę co innego o samej nagrodzie ale także o tym jak zmieniały się przez lata wyróżniane Oscarami filmy.

 

Kiedy nagradzano Śpiewaka z Jazzbandu przyznano mu specjalnego Oscara – bo w pozostałych kategoriach rywalizowały jeszcze filmy nieme (co bardzo szybko się zmieniło bo pierwsze rozdanie Oscarów zgrało się z pojawieniem się dźwięku w filmach)

 

Pierwszy film z cyklu To „Śpiewak z Jazzbandu” – pierwsza produkcja dźwiękowa, nagrodzona specjalnym Oscarem za zastosowanie – wówczas niesamowitej technicznej nowości. Bo trzeba powiedzieć, że Śpiewak z Jazzbandu był dla widowni zupełnie nowym przeżyciem. Samo wprowadzenie dźwięku nie tylko zmieniło sposób w jaki kręciło się filmy, ale też nawet to jak wyglądały kina. Zmorą właścicieli kin w następnych latach było dostosowanie widowni kinowych tak by miały dobrą akustykę. nie jedno kino zbankrutowało bo nie stać ich było na film dźwiękowy.

 

Dla dzisiejszego widza pewne elementy fabuły mogą być problematyczne ale tym lepiej widać jak zmieniło się nasze podejście do niektórych problemów w kinematografii

 

„Śpiewak z Jazzbandu” jest w Oscarowej historii symbolem przełomu, ale też pewnych powtarzających się motywów. Z jednej strony – historia o sukcesie jednostki (och jak Akademia to kocha) z drugiej przełom techniczny (nie bez przyczyny wiele lat później wszyscy będą zakładać że Akademia nagrodzi przełomowego technicznie Avatara) z trzeciej w końcu – film gdzie kluczową rolę odgrywa muzyka i piosenki. Patrząc na to jak wielkie wrażenie wciąż robią opowieści o muzykach (w tym roku mamy i„Bohemian Rhapsody” i” Narodziny Gwiazdy”) można dojść do wniosku, że Akademia naprawdę ma stały gust. Zresztą nie będę wam za dużo o samym filmie mówić bo wprowadzenie przed seansem poprowadzi para filmoznawców prof. Agnieszka Nieracka i Mariusz Ciszewski. Szczerze zazdroszczę wszystkim którzy zjawią się o 18:30 3 lutego w Kinie Kosmos.

 

Ponoć Akademia niczego tak nie kocha jak opowieści o aktorach. A już historie o aktorach którym nie wyszło ruszają serca filmowców do głębi.

Kolejnym filmem z cyklu będzie „Co się zdarzyło Baby Jane” – tym razem 10.02. Jeśli nie widzieliście tego filmu to przygotujcie się na wielkie Hollywood. Sama historia to doskonały psychologiczny thriller czystej wody, gdzie mamy dwie siostry, przemoc, szaleństwo, zazdrość – całą skalę emocji. W tych rolach wystąpiły Bette Davis i Joan Crawford. Aktorki, które były symbolami Hollywood, wybitnie utalentowane i doskonale odnajdujące się w statusie gwiazdy filmowej. problem w tym że obie panie się nienawidziły. Przez wiele lat rywalizowały w Warner Bros o te same role.  W końcu wylądowały w tym samym filmie i widać że nie każda (zwłaszcza negatywna) emocja jest tu grana. „Co się zdarzyło Baby Jane” to Hollywood w swoim najlepszym wydaniu. Do tego z punktu widzenia Oscarowej opowieści mamy tu wszystko czego dusza zapragnie – rolę postaci osuwającej się w szaleństwo, rolę postaci z niepełnosprawnością, do tego obie siostra to starzejące się aktorki. A ponoć niczego Akademia tak nie kocha jak opowieści o kolegach po fachu. Jeśli myślicie że stare kino jest sztywne i pozbawione emocji to „Co się zdarzyło Baby Jane” przypomni wam dlaczego kiedyś ludzie wychodzili z kina i stawali ponownie w kolejce po bilety.

 

Raz na jakiś czas przychodzi taki film który zbiera wszystko co można zebrać. Ostatni Cesarz zebrał 9 Oscarów. wszystkie do których był nominowany

 

Tydzień później 16.02 w cyklu pojawi się film ważny z dwóch powodów. „Ostatni Cesarz” to film zmarłego w tym roku Bernardo Bertolucciego. Reżysera kontrowersyjnego, niezależnego, ale też poruszającego się swobodnie w ramach bardzo różnych filmowych gatunków. Ostatni cesarz wpisuje się w wielkie kino historyczne, które rujnuje wytwórnie ale pozwala reżyserowi stworzyć monumentalny fresk historyczny. I takie filmy zdobywają uznanie Akademii – to jeden z nielicznych filmów w historii który zdobył nagrody we wszystkich kategoriach w jakich był nominowany – w tym przypadku w dziewięciu. Oscarem nagrodzony został sam Bertolucci, zaś film został uznany za najlepszą produkcję 1987 roku (Oscary przyznano w 1988). I ponownie – nie powinno nas to za bardzo dziwić, bo raz na jakiś czas Akademia przyznaje hurtem kilkanaście statuetek filmom historycznym – jak to było w przypadku „Ben Hura” czy „Gigi”. Warto też przypomnieć – w kontekście rozmów o tym jak bardzo międzynarodowe mogą być Oscary, że „Ostatni Cesarz” to typowy przykład dużej koprodukcji różnych krajów, która zyskała, uznanie amerykańskiej Akademii. Zresztą ponownie – nie chcę wam za dużo opowiedzieć bo przed seansem Patryk Chromik opowie wam wszystko co musicie wiedzieć o produkcji filmu.

Moonlight to mały kameralny film, który jednak jest przełomowy bo pokazuje bohatera którego dotychczas w rywalizacji Oscarowej nie było

 

Ostatni film wyświetlany w ramach cyklu będzie można obejrzeć 23.02 czyli w sobotę przed niedzielnymi Oscarami. To „Moonlight”. Sam film jest doskonałym przykładem na to, jak w ostatnich latach, skromne osobiste historie miały spore szanse na Oscarową statuetkę. „Moonlight” to jeden z najskromniejszych filmów w historii Oscarowych zwycięzców – zarówno pod względem przychodów z Box Office jak i dystrybucji, która w Stanach była niezwykle ograniczona. Jednak do historii film niekoniecznie przejdzie ze względu na swój poruszający, kameralny scenariusz, który łączy kwestie pochodzenia, rasy oraz orientacji seksualnej, ale z powodu Oscarowej wpadki. Tak to już bywa, że czasem okoliczności w jakich film zdobywa Oscara na zawsze pozostają pierwszą rzeczą jaka przychodzi do głowy kiedy o nim mówimy. A szkoda bo ”Moonlight” to piękny film, który prawdę powiedziawszy odwołuje się do wielu elementów które znamy z klasycznego Hollywood – to może nie melodramat ale ma on ten wątek miłości niespełnionej czy niedopełnionej. Ponownie – głębiej nad filmem pochyli się Karolina Kostyra w prelekcji przed pokazem.

 

 

Cykl Kina Kosmos to doskonały sposób na to by nie tylko przygotować się na Oscarową galę, ale też obejrzeć na dużym ekranie filmy, które cóż.. powinny być oglądane na wielkim ekranie. Z konieczności wszyscy nadrabiamy historię kina na laptopach i telewizorach, ale z własnego doświadczenia wiem, że jednak nic nie robi takiego wrażenia jak starszy film oglądany w kinie. Zwłaszcza w przypadku „Śpiewaka z Jazzbandu” czy „Co się zdarzyło Baby Jane” poczujecie różnice. Aktorstwo Bette Davis naprawdę nie mieści się na ekranie laptopa. Do tego – jeszcze na marginesie – filmy przedstawione w cyklu spina specyficzna klamra. Od produkcji w której pojawia się tzw. „black face”, do produkcji która za swojego bohatera bierze czarnoskórego homoseksualnego bohatera – który przez wiele dekad nie miał  szans znaleźć się na ekranie. To uświadamia, że choć Akademia lubi podobne wątki i pewien typ bohaterów to jednak zmienia się dużo bardziej niż jesteśmy gotowi przyznać.

 

Cztery filmy przygotowania a potem możecie z czystym sercem zarwać Oscarową noc.

 

Bilety na pokazy nie są drogie – kosztują 12/14 zł (możecie je kupić w kasie kina albo na stronie filmowa.net . Jeśli zaś nie macie czasu przez te kilka weekendów na udział w pokazach to nie płaczcie. Kino Kosmos specjalizuje się nie tylko w pokazywaniu aktualnego repertuaru, ale też w pokazach specjalnych, prelekcjach i około filmowych wydarzeniach. To kino, które przypomina trochę Warszawski Iluzjon (porównanie słuszne bo przy kinie znajduje się także Filmoteka Śląska) i jest doskonałym miejscem by obejrzeć nieco inne tytuły niż w multipleksach, uzupełnić swoją wiedzę filmową i rozpalić ogień kinofilii. Co więcej – jeśli podobnie jak Zwierz uwielbiacie oglądać Opery w kinie to właśnie Kosmos jest miejscem do którego powinniście przyjść.  Jeśli jesteście z Katowic lub okolic a Kino Kosmos nie jest jeszcze na waszej mapie miejsc do których powinniście trafić to koniecznie je tam nanieście. Sama byłam tam raz i wyniosłam z tego kinowego spotkania wyłącznie zazdrość że nie możemy mieć Kosmosu w Warszawie.

Ps: Wpis napisany przy współpracy z Silesia Film i Kinem Kosmos.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...