W moim podcaście jest Mysz! czyli Zombie vs Zwierz minus Zombie plus Mysza

02/10/2016

W niedalekiej przyszłości na Dzikim Zachodzie czyli zwierz o Westworld

02/10/2016

Wszystkie jesteśmy w zagrożonej ciąży

02/10/2016

Kiedy ktoś mnie zapyta dlaczego strajkuję powiem że robię to dla 1812 kobiet. Tyle przeprowadzono w zeszłym roku legalnych aborcji w Polsce. Zgodnych z obowiązującą ustawą. 1812 historii. 1812 tragedii. 1812 podjętych wyborów.

W Polsce legalna aborcja nie jest prosta. Nie jest zastępczą antykoncepcją. Nie jest sposobem na pozbycie się skutków błędnych życiowych decyzji. Nie jest dostępna od ręki. Nie jest wykonywana masowo. Nie jest dostępna na życzenie. Nie jest dla wszystkich. Nie jest dostępna w każdym mieście. Nie jest przyjemna. Nie jest szybka. Nie jest sprawna. Nie jest częsta.

W Polsce legalna aborcja oznacza sytuację kryzysową. Życie kobiety jest zagrożone. Płód nie przeżyje poza ciałem matki albo jest nieuleczalnie chory. Ciąża jest wynikiem gwałtu. a prawo nie uznaje karania kobiety za to, że została zgwałcona. Innych opcji nie ma. Żadnego rozwiązłego stylu życia, niechęci do łączenia pracy i posiadania potomstwa, strasznego genderu. Wiele z tych kobiet chciało mieć dziecko. Tylko wizyta u lekarza, przeprowadzone badanie, diagnostyka pozwolą stwierdzić ciążę zagrażającą życiu, uszkodzenie płodu. By lekarz zdecydował że nie może pomóc trzeba do niego pójść. Czasem trzeba do niego często wracać. Tego się nie robi jak się nie chce mieć dziecka.

W Polsce legalna aborcja to często droga przez piekło. Trzeba znaleźć odpowiedniego lekarza który nie będzie się bał na nią skierować. Trzeba znaleźć szpital który nie będzie się bał tego skierowania uznać. Trzeba znaleźć lekarza który się zdecyduje na przeprowadzenie zabiegu. Trzeba znieść komentarze i oceny personelu medycznego. Trzeba w końcu  przejść przez sam zabieg – często traumatyczny, trzeba wrócić do domu, trzeba o tym opowiedzieć. Trzeba milczeć. Trzeba zrobić mnóstwo rzeczy, które obciążają psychikę. Trzeba wrócić do życia.

W Polsce legalna aborcja to często trauma. Trauma związana z faktem, że gwałt ma swoje dalsze konsekwencje i zmusza kobietę do moralnych wyborów. Trauma związana z informacją że wyczekiwane dziecko jest zbyt chore by żyć. Trauma związana z informacją że sytuacja jest tak niebezpieczna że zagrożone jest życie kobiety. Trauma wynikająca z tego, że nie wiadomo jak zareaguje mąż, rodzina, znajomi. Trauma z której leczyć się będą nieliczne kobiety. Bo w obecnej atmosferze trudno się przyznać, że trauma jest, trudno  o tym opowiedzieć.

W Polsce legalna aborcja często nie kończy dramatu. Przeciwnicy jakiejkolwiek terminacji ciąży mogą twierdzić że jesteś morderczynią. Obie strony sporu mogą pokazywać zdjęcia twojego dziecka. Może będziesz zmuszona opowiedzieć o tym jak cię potraktowano w mediach. Może historię twojego wyboru będą przeinaczać aktywiści  i politycy w swoich dyskusjach.

W Polsce legalna aborcja nie kończy problemu. Może się okazać że posiadanie dziecka w twoim przypadku nigdy nie będzie możliwe. Może się okazać że masz połowę szans urodzić dziecko zdrowe albo chore. Może się okazać że już nigdy nie będziesz chciała mieć dzieci straumatyzowana gwałtem. Może się okazać że miałaś tylko kilkanaście lat  i nie wiadomo co z tobą będzie.

W Polsce legalna aborcja podejmowana jest w niewielu przypadkach. Nie robi się tego prosto. Często to obciążenie dla matki. Dla lekarza. Dla całej rodziny. Dla znajomych. Za każdą taką historią musi stać dramat. Bez dramatu w Polsce legalnie aborcji nie da się przeprowadzić. Taka jest prawda. Żeby w Polsce legalnie usunąć ciążę najpierw musisz stanąć oko w oko z prawdą – dobrego zakończenia nie będzie. W Polsce legalna aborcja pojawia się rzadko. Tak rzadko że kiedy patrzymy na te cyfrę widzimy tylko jedno. Prawdę o tym ile nielegalnych aborcji wykonuje się w Polsce.

W Polsce legalna aborcja jest poszanowaniem podstawowych praw człowieka. Tylko tyle. Nie jest zwycięstwem lewicowych poglądów. Nie jest przejawem myślenia przeciwko kościołowi katolickiemu. Nie jest typowym przejawem naszej współczesnej wiedzy medycznej. Nie jest przejawem współczesnego myślenia o prawach kobiet. Jest tylko poszanowaniem podstawowych praw człowieka. W tym prawa do życia.

Kobiety protestujące wczoraj i jutro często mówią o prawie wyboru. Jednak prawo wyboru jest dla mnie argumentem który jest najważniejszy gdy mówimy o aborcji jako takiej. Jestem zdania, że każda kobieta powinna mieć prawo do wyboru czy chce czy nie chce urodzić. Jestem zwolenniczką liberalizacji prawa aborcyjnego. Jestem zdania, że tu wybór odgrywa kluczową rolę.  Ale nie mówimy o liberalizacji. Mówimy o obowiązującym prawie.  Bo przecież w ustawie tak naprawdę nie ma żadnego zdarzenia które nie byłoby tragedią.

To co jest w ustawie to uznanie prawa do tragedii. Uznanie, że są sytuacje w życiu w którym nic nie można zrobić tylko się odsunąć i dać kobiecie samej jako niezależnej poinformowanej przez lekarza jednostce – podjąć decyzję jak w obliczu tej wielkiej tragedii się zachowa. Wynika to z ludzkiego humanizmu. Zrozumienia, że czasem nie ma dobrego rozwiązania, że dobrze już było, że teraz zostaje tylko kobieta i jej tragedia.  Wobec której nie możemy nic zrobić tylko wspierać ją w jej decyzji. To nie jest przepis najlepszy czy odpowiadający na wszystkie problemy. Ale uznający, że czasem nawet państwo nie może powiedzieć co należy zrobić. To poszanowanie naszego prawa jako jednostki – człowieka, obywatela, kobiety – któremu nikt nie może nakazać np. ryzykować życiem.

Chciałabym kiedyś być na demonstracji która mogłaby prawo aborcyjne w Polsce zmienić tak, że kobieta mogłaby być pewna że decyduje o swoim ciele. Ale pewnie wiele, wiele lat minie zanim znajdę się na takiej demonstracji pod Sejmem. Dziś jednak nie mówimy o liberalizacji. Ten projekt ustawy przepadł. Chcąc nie chcąc zamiast prosić o więcej praw musimy błagać o to by nie zabierano nam tych które już mamy. To nie jest wielka dyskusja o moralności aborcji w każdym przypadku. To jej mały wycinek dotyczący tylko najbardziej drastycznych przykładów. Dlatego osoby o bardzo różnych poglądach na aborcję tu często mówią jednym głosem.

Mam kilka zastrzeżeń do strajku i uważam, że powinno się o nich mówić. Choć wolałabym mieć więcej czasu, więcej informacji, lepszą organizację. Chciałabym byśmy mogły się lepiej zrozumieć, dłużej porozmawiać, dotrzeć do kobiet poza Internetem. Przekazać jak najszerszej grupie, że pójście na demonstrację nie oznacza, że popierasz aborcję w każdej sytuacji. Nie oznacza, że musisz mieć identyczne poglądy jak kobieta stojąca obok ciebie. Nie znaczy, że nie możesz rozmawiać ze swoją bardzo wierzącą koleżanką. Ale mimo wątpliwości będę jutro strajkować by te 1812 kobiet miało prawo do swojej wielkiej tragedii. Do swojego życia. Do swojego wyboru. Dlatego, że wszystkie jesteśmy w tym kraju w zagrożonej ciąży Każda z nas jest jedną z tych 1812. Żyjemy w kraju znanym z Solidarności. I teraz na czas na solidarność.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...