Home Ogólnie Duże ilości Brytyjczyków na raz czyli zwierz o BAFTAch

Duże ilości Brytyjczyków na raz czyli zwierz o BAFTAch

autor Zwierz
Duże ilości Brytyjczyków na raz czyli zwierz o BAFTAch

Co roku sprawdza zwierz co napisał o BAF­TAch i co roku się pow­tarza w swoich zach­wytach nad uroczys­toś­cią roz­da­nia nagród bry­tyjskiej akademii fil­mowej. Ale czy może być inaczej w przy­pad­ku nagród roz­dawanych przez Bry­tyjczyków, głównie Bry­tyjczykom w obec­noś­ci innych Bry­tyjczyków?

Zwierz jak co roku obiecu­je przegląd sukienek w jakich aktor­ki pojaw­iły się na czer­wonym dywanie. Ale ter­az kiedy czyta­cie pod­pis pod zdję­ciem abso­lut­nie prze­cu­d­own­ie ubranego (i w ogóle prze­cu­d­ownego) ład­nego Toma zwierz ma do was prośbę. Jeśli chce­cie się wyrażać kry­ty­cznie o stro­ju aktor­ki nie ma prob­le­mu. Ale zwierz ma po dzi­ur­ki w nosie głupich uwag na tem­at urody aktorek. pow­strzy­ma­j­cie się od tego u zwierza.

BAFTY mają w sobie coś abso­lut­nie uroc­zo pozbaw­ionego całego Oscarowego zadę­cia. Nie żeby zwierz Oscarowego zadę­cia nie lubił, ale musi bez bicia przyz­nać, że to na BAF­TAch czu­je się jak u siebie w domu. Dlaczego? Och cho­ci­aż­by dlat­ego, że wbrew wszelkim mod­om ich galę roz­da­nia nagród co roku prowadzi ten sam prowadzą­cy. Co więcej Stephen Fry – znany głównie z tego, że zna więcej słów niż słown­ik języ­ka ang­iel­skiego – zawsze prowadzi galę z podob­ną non­sza­lancją i dys­tansem dba­jąc o to by prze­cięt­ny widz dla którego ang­iel­s­ki jest drugim językiem zrozu­mi­ał mniej więcej połowę jego wypowiedzi. Przy czym zasa­da jest taka, że ma być dow­cip­nie ale bez prze­sady, na luzie, ale bez prze­sady i ele­gancko ale też bez prze­sady. W cza­sie wiec­zoru czy­ta się wiele listów, cału­je prowadzącego i opowia­da w chwili najwięk­szego tri­um­fu o zatru­ciu pokar­mowym. Inny­mi słowy coś co praw­dopodob­nie by na Oscarach nie przeszło, bo tam wszyscy wiedzą że mają dziękować Bogu i mamie.  Do tego BAFTY pokazy­wane są z opóźnie­niem. W chwil kiedy przyz­na­je się ostat­nie nagrody rozpoczy­na się trans­mis­ja która wszys­tko przyci­na do gład­kich dwóch godzin, z pełną świado­moś­cią, ze wid­ow­n­ia jakoś przeży­je brak podz­iękowań za dźwięk i najlep­szy anglo­języ­czny ani­mowany film krótkome­trażowy. Choć zwierz takie podz­iękowa­nia lubi to nie może jed­nak nie docenić fak­tu, że cała gala, bez reklam zaj­mu­je tylko dwie godzin­ki.

Felic­i­ty Jones jakoś w tym roku nie umie znaleźć kreacji ide­al­nej. Tu góra doskon­ała ale dół jakoś nie gra. Ale pamię­ta­jmy jest luty może aktor­ka nie chci­ała zmarznąć

 

Zan­im prze­jdziemy do omaw­ia­nia kat­e­gorii które pojaw­ia­ją się na wszys­t­kich roz­da­ni­ach nagród warto wspom­nieć o tych które są charak­terysty­czne wyłącznie dla BAFT. Bo to nagrody, paradok­sal­nie dużo ciekawsze. Przede wszys­tkim nagro­da dla fil­mu bry­tyjskiego – to doskon­ały sposób na to by wyróżnić osiąg­nię­cia włas­nej kine­matografii nie wchodząc jed­nocześnie w kolizję z osiąg­nię­ci­a­mi amerykański­mi. Bry­tyjczy­cy od lat mają bard­zo moc­no obsad­zoną tą kat­e­gorię i tak w tym roku wygrała Teo­ria Wszys­tkiego – która choć nie pod­biła ser­ca zwierza jest w isto­cie filmem wybit­nie bry­tyjskim. Dru­ga nagro­da to wybit­ny wkład w bry­tyjską kine­matografię. Tu nagrodę dostało BBC Films. Zwierz musi przyz­nać, że z nie­jaką  satys­fakcją przyglą­dał się entuz­jasty­cznym podz­iękowan­iom. Bo BBC Films to jed­na z tych firm pro­du­cenc­kich których film zwierz oglą­da w ciem­no. Zwierz wie, ze to prze­jaw daleko idącej eks­cen­trycznoś­ci dobier­ać filmy po fir­ma­ch pro­du­cenc­kich ale zwierza ten sys­tem nigdy nie zaw­iódł – zwłaszcza w przy­pad­ku kina bry­tyjskiego (poza BBC Films zwierz wierzy jeszcze Film 4 Pro­duc­tions). Jed­nak chy­ba najważniejsze są dwie następ­ne nagrody – przyz­nawane debi­u­tan­tom i wchodzą­cym gwiaz­dom. Za najlep­szy debi­ut nagrodę dostali pro­du­cent i sce­narzys­ta fil­mu Pride – wybit­nie bry­tyjskiej pro­dukcji o nieoczeki­wanym wspar­ciu jakie rodziny stra­jku­ją­cych górników otrzy­mały od środowisk LGBT. Film obsad­zony tak, że ma się wraże­nie że grali w nim wszyscy a przy okazji pod­noszą­ca na duchu his­to­ria, która jak to ład­nie wyraz­ił się nagrod­zony sce­narzys­ta nie zapowiadała się na prze­bój. A taki prze­bo­jem się okaza­ła (film będziecie mogli obe­jrzeć w Polsce pod woła­ją­cym o pom­stę do nie­ba tytułem Dum­ni i Wściek­li). Ostat­nia nagro­da to EE Ris­ing Star Award – przyz­nawana nie tyle przez akademię co przez głosy widzów. W tym roku roz­dawano ją po raz dziesią­ty dlat­ego na sce­nie pojaw­ił się pier­wszy lau­re­at. Cóż zwierz powinien podz­iękować tym gło­su­ją­cym sprzed dziesię­ciu lat że bard­zo słusznie wybrali Jame­sa McAvoya. Nie dość że dobrze trafili (kari­era mu się pięknie rozwi­ja) to jeszcze zwierz w 2015 mógł sobie posłuchać jak mówi ze szkockim akcen­tem. Co to takiego się ze zwierzem stało, że szkoc­ki akcent stał się nagle muzyką dla jego uszu.  No dobrze ale wróćmy do nagrod­zonego Jac­ka O’ Con­nel­la. Zwierz właś­ci­wie powinien bić się w pierś a jed­nocześnie pochwal­ić swoich czytel­ników. O’Connell nie został bowiem uwzględ­niony na zwier­zowej liś­cie młodych zdol­nych ale był to aktor o którego najczęś­ciej się upom­i­nal­iś­cie. Najwyraźniej słusznie bo nie dość że błyszczy tal­en­tem to na dodatek robi niesły­chanie sym­pa­ty­czne wraże­nie.

88813

Co roz­danie nagród to inna Keira, zwierz nie wie co sądz­ić o tej sukience, uży­je więc dow­cipu dla zna­jomych i powie, że skra­ca aktorce nogi.

 

Ostat­nią nagrodą z tych typowo bry­tyjs­kich jest roz­dawane pod sam koniec uroczys­toś­ci członkost­wo bry­tyjskiej akademii fil­mowej. W tym roku dostał je  Mike Leight, jeden z naj­ciekawszych reży­serów nie tylko kina bry­tyjskiego ale kina w ogóle. Prze­mowa Leigha – będą­ca cud­owną pochwałą kina nieza­leżnego, które pozwala reży­serowi tworzyć z rów­na swo­bodą z jaką tworzą twór­cy innych sztuk, była być może naj­ciekawszą i najbardziej inspiru­jącą częś­cią wiec­zoru. Przede wszys­tkim dlat­ego, że osiąg­nię­cia Leigha oraz jego sposób fil­mowa­nia (bez sce­nar­iusza, a cza­sem bez jas­no spre­cy­zowanego pomysłu na film) pokazu­ją, że jest miejsce dla kine­matografii unieza­leżnionej od pro­du­cen­ta i pieniądza.  Co ciekawe, że ist­nieją na świecie ludzie, którzy dadzą twór­cy pieniądze na film, pod­czas kiedy ten nie jest w stanie dać im nic poza zapewnie­niem że go zro­bi. I dobrze, że tacy ludzie i insty­tuc­je są bo kino było­by dużo uboższe bez Sekretów i Kłamstw, Kole­jnego roku czy najnowszego powszech­nie chwalonego Turn­era. Jed­nak co naj­ciekawsze – te słowa o nieza­leżnym kinie – wypowiedziane tuż po roz­da­niu nagród wcale nie brzmi­ały fałszy­wie. Zwłaszcza że w tym roku nieza­leżnie kino miało się na nagro­dach całkiem nieźle.

88807

Pięk­na Natal­ie zawsze wyglą­da jak­by wiedzi­ała coś czego inni tylko się domyśla­ją. Sukien­ka się wielce zwier­zowi podo­ba ale nie wie co sądz­ić o rękaw­iczkach

 

Aby nie zanudzać was szczegóła­mi zwierz szy­bko powie wam, że obyło się – przy­na­jm­niej w kat­e­go­ri­ach aktors­kich bez zaskoczeń, ustalony już kwartet zwycięzców ode­brał swo­je nagrody. Patri­cia Arquette jak zwyk­le dziękowała drżą­cym głosem (dłu­go czekała aż ktoś dostrzeże i nagrodzi jej tal­ent) J.K Sim­mons z nagrody na nagrodę co raz szy­b­ciej i sprawniej wygłasza swo­je uprze­jme i nieco dow­cip­ne podz­iękowa­nia, Juliann Moore wyglą­dała na osobę która naprawdę jest głod­na i nie może się doczekać koń­ca, a Eddie Red­mayne uraczył wszys­t­kich typową dla ang­iel­s­kich aktorów mową, która musi koniecznie zaw­ier­ać ele­ment obniża­nia włas­nej wartoś­ci, żeby nikt nie pomyślał, że ktokol­wiek ma o sobie zbyt dobre mnie­manie. Nato­mi­ast zde­cy­dowanie bohat­era­mi wiec­zoru byli nieobec­ni.  Rozpoczął Michael Keaton czy­ta­jąc podz­iękowa­nia Emmanuela Lubezkiego za najlep­sze zdję­cia do Bird­mana. Moment przeu­roczy bo Keaton bard­zo chci­ał pom­inąć frag­ment mowy w którym jest o nim co nie do koń­ca się udało. Potem list wysłał Wes Ander­son, który to list odczy­tał Ralph Fiennes. Pomi­ja­jąc fakt, że list Ander­sona był równie uroczy i błyskotli­wy jak nagrod­zony sce­nar­iusz do Grand Budapest Hotel, to Ralph Fiennes przeczy­tał go w taki sposób, że  moż­na było­by spoko­jnie zostaw­ić go na sce­nie dłużej (ogól­nie zwierz musi wam się przyz­nać do wielkiej miłoś­ci jaką darzy Ral­pha Fiennsa i bólu jaki wiąże się z fak­tem, że nieste­ty w tym sezonie żad­nych szans na zasłużoną nagrodę nie miał). Na sam koniec Ethana Hawke wyszedł podz­iękować w imie­niu swo­jego przy­ja­ciela Lin­klat­era co zamieniło się w piękny i nawet dość wzrusza­ją­cy list miłos­ny do młodych aktorów którzy wys­tąpili w filmie. Zresztą Boy­hood zgar­nął nagrodę za najlep­szy film – co w obliczu tego jak wielkim i nieza­leżnym jed­nocześnie pro­jek­tem był film jest chy­ba nagrodą zasłużoną.

88804

Wieść gmin­na niesie że tym razem sukien­ka Sophie nie miała kieszeni i pleców. Najwyraźniej chodz­iło o to, że Bene­dict chci­ał poczuć się potrzeb­ny i nosić za swo­ją narzec­zoną wszys­tkie potrzeb­ne rzeczy, które zwyk­le mogła­by wrzu­cić do kieszeni. Nie mniej obo­je wyglą­da­ją gdzieś pomiędzy kandy­data­mi na obsadę nowej rodziny Addamsów a obsadą pro­gra­mu ” najbardziej posh oby­wa­tele Anglii”

 

Przy czym jeśli podliczymy nagrody to na pier­wsze miejsce wysunie się abso­lut­ny faworyt zwierza czyli … Grand Budapest Hotel. W tym roku nie miał sobie równych w kat­e­go­ri­ach związanych z tym jak film wyglą­da (no może poza efek­ta­mi spec­jal­ny­mi bo nagro­da za te powędrowała do Inter­stel­lar) – co nie jest bez znaczenia, bo jed­nak jed­nym z najważniejszych ele­men­tów kine­matografii spod znaku Wesa Ander­sona jest to jak jego filmy wyglą­da­ją. Na dodatek Grand Budapest Hotel dostał nagrodę za najlep­szą muzykę, co bard­zo zwierza ucieszyło. Przez ostat­nie trzy tygod­nie zwierz słuchał muzy­ki Despla­ta do filmów Wesa Ander­sona i utwierdzał się w przeko­na­niu, że to być może najlep­sze ścież­ki dźwiękowe jakie Desplat w ogóle kiedykol­wiek napisał. Warto też dodać, że dodatkowe dwie nagrody dostał Whiplash (poza nagrodą dla Sim­mon­sa) – pier­wszą za mon­taż – co bard­zo ucieszyło zwierza.  Whiplash to istot­nie film, który znaczną część swo­jej dra­maturgii zawdz­ięcza mon­tażowi i dobrze, że zostało to doce­nione. Nagro­da za dźwięk wydawała się też raczej for­mal­noś­cią.  Oczy­wiś­cie, zwierz ma patri­o­ty­czny obow­iązek przy­pom­nieć ze najlep­szym filmem niean­glo­języ­cznym została Ida. To śmieszne kiedy przy­chodzi twór­ca fil­mu niean­glo­języ­cznego i przy­pom­i­na akademii że to już trze­ci raz zosta­je nagrod­zony, w trze­ciej kat­e­gorii w tym ostat­nio był to najlep­szy ang­iel­skim film. No ale to tylko świad­czy o tal­en­cie. Zwierz nadal uważa że Idzie Oscara sprząt­nie Lewiatan ale cieszyć się oczy­wiś­cie może­my.

88797

Lau­ra Had­dock przyszła w prześlicznej księżniczkowej sukience która abso­lut­nie się zwier­zowi podobała. Fakt przyprowadzenia męża ( Sam Claflin) którego spoko­jnie moż­na było­by obsadz­ić w roli jakiegoś księ­cia każe zwier­zowi przy­puszczać, że aktor­ka zde­cy­dowała się po pros­tu na jak­iś cos­play

 

Jesteśmy w tym momen­cie sezonu nagród fil­mowych, gdzie o emoc­je co raz trud­niej. Oczy­wiś­cie jeśli jesteś­cie zwykły­mi widza­mi kinowy­mi, to zapewne nie zda­je­cie sobie sprawy w jak hur­towych iloś­ci­ach roz­da­je się ter­az nagrody. Ale jeśli jesteś­cie jak zwierz ludź­mi żyją­cy­mi nad­mi­arem infor­ma­cji, to zapewne wiecie, że tak naprawdę roz­dano chy­ba już więcej nagród niż nakrę­cono filmów. Emoc­je muszą się więc w przy­pad­ku takich uroczys­toś­ci brać z czego innego. Z zaskoczenia, z atmos­fery czy z czys­tej przy­jem­noś­ci obser­wowa­nia dobrze ubranych bry­tyjs­kich aktorów (i aktorek). Zwierz przyz­na szcz­erze, że dla niego najważniejsze jest poczu­cie, że oglą­da galę nagród na której raczej nikt nie zachowu­je się jak­by wal­czył o życie, gdzie jest całkiem miło a prowadzą­cy jest co praw­da uszczy­pli­wy czy złośli­wy ale wszys­tko w grani­cach dobrego smaku. Na dodatek jak zwyk­le w takich przy­pad­kach wzrusza­my się zupełnie gdzie indziej niżbyśmy przy­puszcza­li. I tak zwierz zupełnie zaskoc­zony uronił łzę, gdy Richar­da Atten­bor­ough– jed­nego z najwybit­niejszych bry­tyjs­kich aktorów i reży­serów, wspom­ni­ał Robert Downey Jr. Aktor zagrał główną rolę w Chap­lin­ie – filmie wyreży­serowanym przez Atten­bor­ougha i ter­az wspom­i­na­jąc reży­sera wspom­ni­ał słowa piosen­ki Smile – którą napisał (słowa i muzykę) Chap­lin. Nie dość że zro­bił to abso­lut­nie ide­al­nie – każąc istot­nie obe­trzeć łzę za wielkim twór­cą, to na dodatek przy­pom­ni­ał zwier­zowi, ze jak się nie wygłu­pia doskon­ały z jego aktor.

1506620_1001806923166906_7064359622263453634_n

Na koniec abso­lut­nie uwiel­biany przez zwierza Ralph Fiennes pokazu­je jak naprawdę powin­no się pozować na czer­wonym dywanie. 

 

No i tak dochodz­imy do samego koń­ca dzisiejszego wpisu. Zwierz dowiedzi­ał się, że niek­tórzy jego czytel­ni­cy byli stali, przed Operą w Lon­dynie i na żywo widzieli wszys­t­kich pięknych bry­tyjs­kich aktorów. Ponoć wieść gmin­na niesie, że na żywo jeszcze są piękniejsi niż to przekaz telewiz­yjny poda­je, co każe się zas­tanaw­iać czy należy dążyć do oglą­da­nia ich na żywo, bo moż­na sobie na zawsze zep­suć stan­dardy pięk­na. Ale tak na serio, to zwierz ma wraże­nie że właśnie na tym pole­ga różni­ca. Oscary to piękny sza­lony cyrk na drugim końcu świa­ta. Tak odreal­niony, że wręcz nie ist­nieją­cy. BAFTY to impreza z okazji której zamy­ka się ulicę pod Operą. Tegoroczny zwycięz­ca Eddie Red­mayne przyz­nał, że codzi­en­nie jeździ tędy do domu na row­erze i jakoś nigdy nie wyglą­da to tak ład­nie. Ot całe BAFTY w jed­nym zda­niu.

Ps; Zwierz miał wybrać nagrod­zonych i wybiera – książ­ki dosta­ją Chimek,  Dżej_di i migi. Poda­j­cie dane adresowe. Koniecznie.

Ps2: Zwierz chy­ba jutro napisze zupełnie nie o pop­kul­turze. Przeżyj­cie.

15 komentarzy
0

Powiązane wpisy