Home Ogólnie Jeden film dwa plakaty czyli jak zniechęcić zachęconych ludzi

Jeden film dwa plakaty czyli jak zniechęcić zachęconych ludzi

autor Zwierz

Hej

 

         Nazwi­j­cie to świątecznym cud­em ale zwierz obe­jrzał wczo­raj oba wych­walane przez siebie spec­jalne odcin­ki i Dok­to­ra i Down­ton Abbey. Nazwi­j­cie to podłoś­cią ale zwierz nie napisze z nich dziś recen­zji . Dlaczego? Nie żeby zwierz chci­ał się past­wić nad czytel­nika­mi, ale ist­nieją trzy poważne powody. Po pier­wsze — zwierz nie chce za bard­zo zadok­torzyć blo­ga i psuć zabawy tym, którzy nie są sza­leń­ca­mi i jeszcze odcinków nie widzieli, po drugie zwierz obe­jrzał odcin­ki bard­zo późno i napisanie z nich recen­zji prak­ty­cznie ska­sowało by sen a jutro trze­ba iść do rodziny, po trze­cie zaś zwierz nad pewny­mi mate­ri­ała­mi do dzisiejszego wpisu namęczył sie jak dzi­ki osioł i prędzej szczeźnie niż ich nie wyko­rzys­ta. Z resztą powód trze­ci jest dość zabawny jeśli weźmiemy pod uwagę, że dzisiejszy wpis pow­stał z czys­tego lenist­wa — ielkroć bowiem zwierz ma coś lep­szego w życiu do robo­ty niż pisać blo­ga ( co praw­da takie okolicznoś­ci zachodzą rzad­ko ale pier­wszy dzień świąt się do nich zal­icza) tylekroć zwraca się ku tem­atom które bardziej niż opisać trze­ba pokazać. A dziś będzie dużo pokazy­wa­nia.

 

      Jak może zauważyliś­cie bądź nie zwierz uwiel­bia plakaty flmowe. Dobry plakat fil­mowy zwier­zowi nigdy się nie nudzi wręcz prze­ci­wnie zwierz nie ma nic prze­ci­wko temu by codzi­en­nie budz­ić się i na jak­iś spoglą­dać, jak to zwierz czyni już od pon­ad dziesię­ciu lat — czyli od cza­su kiedy po raz pier­wszy zaw­iesił sobie nad łóżkiem plakat fil­mowy ( a może to nawet było wcześniej). Tym co zwierza boli jest zły plakat fil­mowy ale boli go umi­arkowanie — zwierz oczy­wiś­cie z dziką przy­jem­noś­cią przyglą­da się stronom śledzą­cym bez­nadziejne uży­cie pho­to shopa ale tak naprawdę jest w stanie prze­jść nad tym do porząd­ku dzi­en­nego. Jest tylko jed­no zjawisko które aut­en­ty­cznie zwierza boli — kiedy film początkowo reklam­owany dobrym plakatem potem dosta­je fatal­ny. Powodów nadawa­nia fil­mom nowych plakatów poza oczy­wisty­mi ( dziś nieo­mal każdy kraj ma osob­ny plakat więc do pewnej korek­ty dochodzi przy tłu­macze­niu) jest wiele — zwierz postara się wymienić i zilus­trować kil­ka z nich na przykładzie plakatów z 2011. Przy czym zwierz prag­nie stwierdz­ić, że nie jest ekspertem tzn. przyglą­da się plakatom z punk­tu widzenia widza, który stara się prze­jrzeć sposób myśle­nia dys­try­b­u­to­ra — nie ma zwierz tajnych kanałów które pod­powiedzi­ał­by, że zwierz ma w swych sądach abso­lut­ną rację. A i jeszcze jed­no ‑jeśli wyda­je się wam, że ilus­trac­je do tego wpisu robił pijany kró­lik w Paincie to macie rację — robił je zwierz.

 

1.) Min­i­mal­izm? Ja tu mam obsadę do sfo­tografowa­nia 

 

  

Jak widzi­cie na powyższym zestaw­ie­niu plakat po lewej różni się drasty­cznie od tego po prawej. Nie powin­no to dzi­wić. Autorzy tego kam­er­al­nego dra­matu ( wszys­tko dzieje się właś­ci­wie w jed­nym pomieszcze­niu) kręcącego się wokół kryzy­su eko­nom­icznego zebrali imponu­jącą obsadę. Jak moż­na ich nie pokazać na plaka­cie? Co praw­da plakat po lewej nieco lep­iej infor­mu­je widza o co tak właś­ci­wie chodzi, ale za to na plaka­cie po prawej jest  przy­jem­nie tłoczno i moż­na nieco zmniejszyć liter­nict­wo nazwisk aktorów ( sko­ro są ich zdję­cia to powin­no im wystar­czyć) za to dorzu­cić tzw. ” Tagline” ( czy to ma pol­s­ki odpowied­nik?) czyli kil­ka krót­kich nic nie znaczą­cych zdań, które nadal nic nie mówią o akcji fil­mu. Może plakat jest nud­ny ale nikt z aktorów nie będzie się czepi­ał i może uda się ukryć przed nie zori­en­towanym widzem, że nikt w tym filmie nie strzela.

 

2.) Dlaczego tu jest tak ciem­no? To film dla dzieci!

 

 

W tym przy­pad­ku mamy zestaw­ie­nie pier­wszego i ostat­niego plakatu pro­mu­jącego film o Tin Tinie. Plakat po lewej to przykład jak zro­bić plakat intrygu­ją­cy, a jed­nocześnie zaw­ier­a­ją­cy ważne ele­men­ty fabuły — mamy więc syl­wetkę bohat­era, jego wiernego psa i tajem­niczy żaglowiec. Nic nie wiado­mo ale aż chce się pobiec do kina i sprawdz­ić co kry­je się w tej mgle. Z kolei na plaka­cie po prawej mamy cały film na raz dosłown­ie ‑tak jak­by plakat stworzył ktoś z ADHD kto nie mógł się pow­strzy­mać i nie wrzu­cić jeszcze jed­nego ele­men­tu. Czego tu nie ma — pusty­nia, woda, moto­cykl, samolot płoną­cy statek. Pytanie tylko po co iść do kina sko­ro wszys­tko już jest przed naszym nosem. Jak zwierz napisał — jego zdaniem ów pier­wszy plakat był zapewne zdaniem dys­try­b­u­torów nieco zbyt mroczny i nie uświadami­ał w pełni kupu­ją­cym bile­ty rodz­i­com, że wysyła­ją pociechę na super przy­godowy film.

 

3.) Dlaczego tu jest tyko pro­fil? Ona dostanie Oscara!

 

 

Ponown­ie zwierz zestaw­ia ze sobą dwa plakaty — jeden ze wczes­nego sta­di­um pro­dukcji, dru­gi dość niedawny. Plakat po lewej może nie jest szczytem graficznych umiejęt­noś­ci, ale zwierz odnosi wraże­nie, że został stwor­zony by przyglą­dać mu się z dale­ka, jeśli nie dostrzeże­my syl­wet­ki par­la­men­tu przy­czepi­onej o głowy Streep dosta­je­my bard­zo ciekawy rozmy­ty portret — czyli ulu­biony rodzaj plakatu zwierza — dają­cy do myśle­nia. Do tego nieco retro kolorysty­ka i widz­imy, że film jest zro­biony z klasą. Z kolei plakat po prawej jest zdaniem zwierza prz­er­aża­ją­cy i zda­je się krzy­czeć ” To film, w którym jest Meryl Streep i gra tak dobrze, i wyglą­da tak inaczej, że pewnie dadzą jej Oscara!”. Przy całej swo­jej sym­pa­tii dla aktor­ki i podzi­wu dla jej tal­en­tu zwierz musi powiedzieć, że ten plakat go prz­er­aża i wcale nie spraw­ia wraże­nia zro­bionego z klasą. W sum­ie im dłużej zwierz na niego patrzy tym bardziej jest prz­er­ażony.

 

4.) Dlaczego w tle nie ma wybuchu????

 

 

Zwierz przyglą­da­jąc się tym plakatom niemal słyszy podiry­towany głos dys­try­b­u­to­ra ” W tym filmie gra  Statham! Dlaczego tu nigdzie nie ma wybuchu!”. Choć zwierz fil­mu nie widzi­ał odnosi wraże­nie, że plakat padł ofi­arą przeko­na­nia dys­try­b­u­torów, że wiel­bi­ciele kina akcji nie pójdą na film, na plaka­cie do którego nie ma wybuchu ani nie spoglą­da­jącego na zgliszcza bohat­era ( była nawet o tym piosen­ka). Tym­cza­sem zdaniem zwierza to bzdu­ra, bo aku­rat wyda­je się, że młodzi mężczyźni głów­na gru­pa docelowa takich pro­dukcji, całkiem lubią sty­lowe plakaty. Zwłaszcza, że pis­to­let złożony z pis­to­letów to strasznie fajny obrazek. Nawet dla zwierza.

 

5.) Na boga  w tym gra John­ny Depp!

 

 

         Zwierz nawet nie musi zgady­wać. Dys­try­b­u­tor nie po to ma film z John­nym Deppem by go nie pokazać na plaka­cie. Co z tego, że jest to praw­dopodob­nie jedyne ist­niejące zdję­cie, na którym  Depp wyglą­da nie atrak­cyjnie ( ciekawe czy mu te majt­ki doro­bili cyfrowo bo tak to wyglą­da), i że plakat z tytułem ułożonym z hotelowych małpek zde­cy­dowanie lep­iej odd­a­je anar­chisty­czny charak­ter opowieś­ci moc­no zapraw­ionej wszelki­mi uży­wka­mi. Nie po to ma się Dep­pa by go nie pokazać. Nawet jeśli osiągamy w ten sposób plakat wręcz kuri­ozal­nie zły. Z resztą zwierz odnosi wraże­nie, że właśnie ten przy­mus pokaza­nia gwiazdy rujnu­je bard­zo wiele ciekawych pomysłów na plakaty. Teo­re­ty­cznie zwierz rozu­mie, że ludzie chcą wiedzieć, kto gra w danym filmie ale  z drugiej strony — w ostate­cznym rozra­chunku zawsze dosta­je­my mało ciekawy zbiór małych główek.

 

6.) Kreaty­wne myśle­nie? Ma być tak jak u innych!

 

 

Oczy­wiś­cie zwierz znów porównu­je plakat wczes­ny z ostate­cznym, ale nawet jeśli jeden ma tylko zachę­cić, a dru­gi zareklam­ować to oba sto­ją ze sobą w dość bolesnej opozy­cji. Zwier­zowi naprawdę podobał się pomysł utrzy­ma­nia plakatów o Kap­i­tanie Ameryce w szaro-burych barwach zwłaszcza, że prze­cież his­to­ria roz­gry­wa się w cza­sie wojny. Do tego samot­ny bohater zawsze pocią­ga spo­jrze­nie widza zaś wyróż­ni­a­jąc się na tle tar­cza tworzy obrazek łatwy do zapamię­ta­nia nawet dla tych, którzy nie mają poję­cia dlaczego tar­cza jest waż­na. Plakat po prawej to niemal kopia wszys­t­kich pozostałych plakatów o super bohat­er­ach gdzie herosa wyrzu­ca się na pier­wszy plan, a w tle daje głów­ki wszys­t­kich innych ludzi pojaw­ia­ją­cych się w filmie. Do tego im dłużej zwierz spoglą­da na ten plakat tym bardziej się zas­tanaw­ia dlaczego wszyscy strze­la­ją przed siebie sko­ro zły stoi za nimi.

 

7. ) Zmie­nil­iśmy tytuł, czas panikować!


 

W zeszłym roku plakat do fil­mu Oth­er Woman zwierza zach­wycił stąd był zdzi­wiony gdy się fil­mu nie doczekał. Dopiero niedawno okaza­ło się, że film wyszedł w Polsce na DVD pod zmienionym tytułem ( zmieniono w tym przy­pad­ku tytuł ory­gi­nału). Wyglą­da tak jak­by po zmi­an­ie tytułu zapanowała pani­ka. Po ślicznym melan­choli­jnym i akwarelowym plaka­cie wyko­rzys­tu­ją­cym fakt, że Natal­ie Port­man jest ślicz­na nastąpił plakat, który chy­ba robiono na kolanie dzień przed wypuszcze­niem fil­mu. Po pier­wsze z nie znanych zwier­zowi przy­czyn zem­szc­zono się na bied­nej Natal­ie wyko­rzys­tu­jąc zdję­cie, na którym wyglą­da jak­by dostała par­al­iżu połowy twarzy, o ile w ogóle to jest ona.Co więcej ma ona zami­ar pocałować na tym plaka­cie mężczyznę, który jest pod­pisany jako Lisa Kudrow, a ewident­nie nie jest tą aktorką. Ba nawet nie jest kobi­etą. Do tego jeszcze tytuł, który przy­na­jm­niej na pier­wszy rzut oka brz­mi po pros­tu Love ( nawet przy więk­szej kopii trud­no dotrzeć drugą część tytułu). Całość robi prz­er­aża­jące wraże­nie.

 

8.) Bez twarzy nie ma plakatu!


 

 

Zwierz wybrał dwa przykłady tej samej fobii. Otóż jeśli na plaka­cie nie ma twarzy aktorów to plakat się nie liczy i tyle. W pier­wszy przy­pad­ku mamy co praw­da twarz, ale nie aktorów tylko Lin­col­na o zamor­dowa­niu, którego ( o ile się zwierz nie myli) jest film. Plakat który jest dość prosty mówi przy­na­jm­niej zdaniem zwierza, o filmie zde­cy­dowanie więcej niż ten po prawej gdzie mamy coś co wyglą­da jak repro­dukc­ja plakatów stacji Hall­mark plus dodaną obow­iązkowo amerykańską flagę. Z kolei na dole mamy zdaniem zwierza bard­zo fajny  plakat do Green Hor­net — jest to tzw. teas­er czyli plakat, który tylko zapowia­da np. na przyszły rok pro­dukcję. Nie widać na nim bohaterów ale jest to co najważniejsze — syl­wet­ka bohat­era i jego wiernego pomoc­ni­ka, zielony szer­szeń i samochód z bajera­mi. Z kolei na plaka­cie po prawej mamy twarzy tyle, że aż trud­no się zori­en­tować kto jest głównym bohaterem i gdy­by zwierz nie wiedzi­ał lep­iej staw­iał­by na tego japończy­ka z zawz­iętą miną.

 

10.) To nie jest film o macierzyńst­wie tylko pogod­ny film o ojcost­wie

 

 

Dziecię­ca nóż­ka. Dziecięce nóż­ki są słod­kie i kojarzą się z matka­mi, które kocha­ją swo­je dzieci i ich maleńkie nóż­ki. Ale prze­cież widz nie może pójść na film Mail­c­ka myśląc, że to będzie o matkach, to film o ojcu — ale, żeby nie psuć ludziom humoru pokaźym obraz­ki, z na których gra­ją­cy ojca Brad Pitt wyglą­da jak najlep­szy ojciec na świecie. Niech widz nie pode­jrze­wa niczego złego i pójdzie na film o dobrym kocha­ją­cym synów amerykańskim tacie. Zwierz jest złośli­wy ale naprawdę wyda­je mu się, że plakat po prawej zro­biono w nadziei na zła­panie kilku osób, które nigdy o fil­ie nie słysza­ły, a i nazwisko reży­sera nic im nie mówi. Co do plakatu po prawej zwier­zowi się on podo­ba ale przede wszys­tkim dlat­ego, że zwierz wie o czym jest film. Gdy­by nie wiedzi­ał dał­by głowę, że to pewnie jak­iś doku­ment o małych dzieci­ach.

 

11.) Zro­bimy to lep­iej!

 

 

 

Zwierz nie twierdzi, że plakat po lewej jest arcy­dziełem — powiedzmy sobie szcz­erze jest trochę nud­ny i chy­ba robiony na kolanie. Ale na sto pro­cent przewyższa to co z plakatem zro­bili Fran­cuzi. Oczy­wiś­cie fatalne prz­er­abi­an­ie plakatów to niemal codzi­en­ność więc w tej kat­e­gorii zmieś­ci się nie jeden poster ( słynne zmasakrowanie plakatu do O Półno­cy w Paryżu przez pol­skiego dys­try­b­u­to­ra), nie mniej ten dość bije po oczach swo­ją kosz­marną nieu­dol­noś­cią. Z resztą o ile z pier­wszego moż­na się domyślić, że owo 50 na 50 doty­czy szans przeży­cia raka, o tyle przy drugim mamy dwóch facetów. I tyle

 

12.) Oni nie powin­ni myśleć.


 

Plakat po lewej jest praw­dopodob­nie ulu­bionym plakatem zwierzaz tego roku. Opuszc­zone łóżko z pomiętą poś­cielą i tytuł — “Wstyd” to dokład­nie to czego zwierz prag­nie w dobrym plaka­cie. Niedopowiedze­nie. Niby wiemy, że wstyd doty­czy czegoś co w owym łóżku zaszło, ale czy na pewno? Kto się wsty­dzi? Oni? On? My? Co tak właś­ci­wie się stało? Czy jest się czego wsty­dz­ić? A może wszyscy wsty­dz­imy się tego samego? Odpowiedzi tyle ile dusza zabraknie, a w tym opuszc­zonym łóżku jest coś cholernie niepoko­jącego, zmusza­jącego wręcz by pójść do kina i stanąć oko w oko z tym wszys­tkim czego na plaka­cie nie ma. Włos­ki ( choć nie tylko plakat) zabiera całe niedopowiedze­nie. Łóżko straciło swój szarobury kolor i leży w nim nagi mężczyzn ze zbo­lałą miną. Więc o to chodzi, o jego wstyd. Na taki film to może­my sobie pójść, ale nie ma już miejs­ca na reflek­sję, nie ma przy­musu. Tak jak­by dys­try­b­u­tor wcale nie chci­ał nas zmuszać do myśle­nia. Bo może wyni­ki okaza­ł­by się mało przy­jemne

 

Dobra wyliczan­ka dochodzi do koń­ca. A wpis pisał się wcale nie tak pros­to łat­wo i przy­jem­nie. Zwierz prag­nie wam jeszcze zwró­cić uwagę na ciekawy fakt, że najczęś­ciej dobry plakat z początku pro­dukcji zosta­je potem zastą­pi­ony fatal­nym. pewnie dlat­ego, że o ile w pre-pro­dukcji moż­na intry­gować to w post pro­dukcji chodzi o to by film sprzedać i to najlepiej tanio czyli twarzą akto­ra. Cóż zwierz nigdy nie sądz­ił że to napisze ale trochę mu tęs­kno za cza­sa­mi PRL kiedy Pol­s­ki nie było stać na zachod­nie plakaty i rysowal­iśmy własne. To było dopiero coś. Miały może niewiele wspól­nego z filmem ale były dzieła­mi sztu­ki, na które zwierz uwiel­bia patrzeć. No ale to chy­ba sno­bizm więc zwierz milknie. A jutro wam napisze wszyś­ci­utko o tym co myśli od dwóch świątecznych odcinkach.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy