Home Ogólnie Myszy i Zwierz czyli pora kończyć szaradę

Myszy i Zwierz czyli pora kończyć szaradę

autor Zwierz
Myszy i Zwierz czyli pora kończyć szaradę

Wszyscy mamy tajem­nicę. Niek­tórzy z nas zjada­ją ciasteczko które upadło na ziemię mimo, że leżało tam dłużej niż pięć sekund. Inni nigdy nie zwró­cili tych dwóch zło­tych które źle wydała im kas­jer­ka. Są też tacy, którzy skrycie nie lubią kotów. Ale  mało kto ma taką tajem­nicę jak zwierz. Tajem­nicę, którą dziś musi wam zwierz wyz­nać.


doctor-who-matt-smith-11-shhh-teselecta

Zan­im prze­jdę do szczegółów czas wyjaśnić dlaczego dziś. Otóż zwierz doszedł do wniosku, że jego mała inter­ne­towa sława robi się na tyle duża, że chy­ba nie da rady utrzymy­wać tajem­ni­cy w nieskońc­zoność. Zwłaszcza, że sami widzi­cie że wokół blogerów robi się zawsze sporo zamiesza­nia.  Wystar­czy, że zwierz się raz pomyli i sprawa może stać się poważ­na. A że ze zwierzem od cza­su do cza­su współpracu­ją reklam­odaw­cy… zwierz nawet nie chce myśleć co mogło­by się stać gdy­by cała sprawa tak po pros­tu wyciekła. Inny­mi słowy, zwierz który czu­je co raz częś­ciej odd­ech śledzt­wa na karku, postanow­ił dokon­ać ataku wyprzedza­jącego. Sam odkryć kart. Zdjąć maskę. Stanąć z wami twarzą w twarz. Bo widzi­cie zwierz nie jest tym za kogo się poda­je. A właś­ci­wie jeszcze gorzej. Nie jest tylko tym za kogo się poda­je. Musi­cie bowiem wiedzieć, że to co wielu pode­jrze­wało jest prawdą. Zwierz jest autorem nie tylko tego blo­ga którego ter­az czyta­cie ale także blo­ga Mysza Movie.

1932251_1512286665687316_8749420353400074445_n

Zas­tanaw­ial­iś­cie sie kiedyś ilu blogerów tak naprawdę jest na tym zdję­ciu?

Część z was może być nieco skołowana więc opowiem wszys­tko od początku.  Kil­ka lat temu, kiedy blog jeszcze nie był taki pop­u­larny zdałam sobie sprawę, że wpisy na zwierzu mogą być dłuższe, ale ist­nieje pew­na grani­ca. Codzi­en­nie moż­na przeczy­tać cztery strony, ale dłuższe tek­sty odrzu­ca­ją czytel­ników. Jed­nocześnie – choć może się to wydawać sza­lone – była we mnie też potrze­ba pisa­nia tek­stów dłuższych, sza­leńc­zo anal­i­ty­cznych, z researchem doprowad­zonym praw­ie do absur­du. Na zwierzu nie było dla nich miejs­ca. Zwłaszcza, że więk­szość z nich odwoły­wała się do kul­tu­ry amerykańskiej pod­czas kiedy czytel­ni­cy zwierza co raz częś­ciej doma­gali się tek­stów bry­tofil­s­kich. Tak pow­stała Mysza Movie. Początkowo miała to być tylko odskocz­nia. Aby zbyt szy­bko nie zostać zde­maskowaną (zwierz chci­ał sprawdz­ić czy jego tek­sty zdobędą pop­u­larność bez mar­ki dużego blo­ga) zwierz wymyślił sobie postać Myszy – amerykańskie dziecińst­wo wyjaś­ni­ało angl­i­cyzmy i ortografię poprawną ale nie ide­al­ną. Do tego Mysz pisała raz na jak­iś czas w trze­ciej oso­bie więc Zwierz nie musi­ał się aż tak strasznie pil­nować. Co praw­da na początku pojaw­iły się głosy że Mysz coś za bard­zo przy­pom­i­na Zwierza ale wystar­czyło tylko trochę szy­der­st­wa i odpowied­nich komen­tarzy z obu stron by pode­jr­zli­wi trop­iciele podobieństw między bloga­mi zniknęli.

10805835_949611845066318_7811568022335607413_n

Spójrz­cie na prz­er­aże­nie na twarzy Myszy. Wie że już niedłu­go może zostać rozszyfrowana

Mysz szy­bko stała się pro­jek­tem zakro­jonym na sze­roką skalę. Nie chodz­iło już tylko o możli­wość wrzu­ca­nia długich notek ale też o styl­isty­czne ćwicze­nie jakim było pisanie o tych samych fil­mach, seri­alach czy wydarzeni­ach pop­kul­tur­al­nych z różnych per­spek­tyw. Najwięcej radoś­ci spraw­ia zwier­zowi pisanie dwóch zupełnie różnią­cych się od siebie recen­zji fil­mowych. Zwłaszcza tekst o Zimowej Opowieś­ci okazał się dla zwierza nie lada wyzwaniem. Przy czym nie jest to takie trudne. W przy­pad­ku pisa­nia recen­zji na blog Myszy zwierz po pros­tu przyj­mu­je że jego uczu­cia i emoc­je są najważniejsze. Wychodzą piękne, szczere tek­sty – które nieste­ty spraw­ia­ją że cza­sem czy­ta­jąc zwierza odnosi się wraże­nie, że nie ma on ser­ca. Co ciekawe nawet w tak prze­myślanym planie cza­sem zwierz się gubił. Gdy­byś­cie uważnie czy­tali oba blo­gi okaza­ło­by się, że cza­sem – nawet w rożnych recen­z­jach zna­j­du­ją się dokład­nie te same zda­nia, albo że niemal iden­ty­czne wpisy pojaw­ia­ją się na obu blo­gach. Tu nieste­ty winne jest niekiedy lenist­wo zwierza, niekiedy sła­ba pamięć, ale cza­sem chodzi o stworze­nie iluzji że rzeczy­wiś­cie blog piszą dwie oso­by (prze­cież nikt nie jest tak sza­lony by pisać dwa razy o tym samym!).  Oczy­wiś­cie wpisy Myszy pojaw­iały się dalej – no ale to było oczy­wiste przy takiej dłu­goś­ci. Wystar­czyła jeszcze tylko gra komen­tarza­mi, namaw­ian­ie Myszy by pisała krócej albo częś­ciej i pode­jrzenia czytel­ników zaczęły słab­nąć.

11113206_10204660057116218_4872965281030320543_n

Jed­no z roboczych spotkań Myszy i Zwierza

Sekund­kę, sekund­kę – powiecie – mamy zdję­cia na których jesteś ty Zwierzu i Mysz. Obie na raz. No właśnie. W pewnym momen­cie okaza­ło się, że ist­nie­nie Myszy nie tylko w formie inter­ne­towej ale i fizy­cznej jest abso­lut­nie koniecznie. Jed­nak znalezie­nie odpowied­niej oso­by okaza­ło się prost­sze niż moż­na było przy­puszczać. Odpowied­nio zaka­mu­flowane ogłosze­nie ser­wisu inter­ne­towego na gumtree poz­woliło na szy­bką i skuteczną rekru­tację. Moją Myszą została Anna P. urocza tłu­macz­ka z ang­iel­skiego (obow­iązkowy ele­ment naboru – zważy­wszy na wymyślone amerykańskie wychowanie Myszy) gotowa do współpra­cy. Anna P. okaza­ła się wdz­ięczny współpra­cown­ikiem. O ile blo­ga piszę sama to Ania zaj­mu­je się admin­istrowaniem strony na face­booku i aska. Codzi­en­nie dosta­je ode mnie mail ze skró­towy­mi odpowiedzi­a­mi na pyta­nia na ask (założe­nie jest takie, że Mysz ma odpowiadać dłu­go, zwierz zwięźle) i hasła­mi których ma użyć w postach na fb (musi wrzu­cić ich określoną ilość ale nie za dużo). Anna P. doskonale wczuła się w styl prezen­towany na Mysza Movie. Ter­az kiedy wchodzi się na ask moż­na bez trudu znaleźć potwierdze­nie że Mysza jest osob­ną istotą. Wszys­tko dlat­ego, że ustal­iłyśmy z Anną że dorzucimy do biografii Myszy kil­ka szczegółów z życia Anny – chorobę, Lubego czy miłość do Super­nat­ur­al. Tak moi drodzy to jedy­na rzecz którą do blo­ga wprowadz­iła Anna – zwierz nie jest fanem seri­alu.  Zresztą też pod­cast Myszy jest częś­cią planu – kiedy Anna zgodz­iła się przyjąć moją propozy­cję zauważył zwierz że jego rozmów­czyni ma radiowy głos (i nie radiowy śmiech). Wystar­czyło namówić ją i jej Lubego na założe­nie pod­cas­tu, do tego opłacić jeszcze jed­nego akto­ra (Krzysiek z pod­cas­tu ma nieco za dobry głos, jak na człowieka z ludu, co jest pewnym uchy­bi­e­niem ze strony zwierza) i zwierz znalazł po pier­wsze dodatkową plat­for­mę „uwiary­god­nienia” Myszy jak i kole­jne miejsce do opowiada­nia o swoich pas­jach (choć rozpisy­wanie tego na trzy glosy robi się niekiedy trudne). Oczy­wiś­cie zwierz kil­ka razy zajrzał do pod­cas­tu by nikt się nie zori­en­tował.

mysza

Sami widzi­cie jakie łatwe było “naw­iązanie” do włas­nego blo­ga na fan­page Myszy.  Jed­nocześnie zwierz mógł się sam ze sobą nie zgadzać!

Prawdzi­wym prob­le­mem okaza­ły się jed­nak kon­wen­ty. W pewnym momen­cie stało się jasne że Mysz doszła do poziomu kiedy powin­na się na kon­wen­tach pojaw­iać i prze­maw­iać. Prob­lem w tym, że o ile w przy­pad­ku pan­eli dyskusyjnych jakoś dało się wcześniej ustal­ić co i jak mówimy to już obciążanie Anny koniecznoś­cią wys­tąpień na prelekc­jach wydawało się ryzykowne (i dro­gie). Wtedy pojaw­ił się pomysł by zro­bić z Myszy abso­lut­ną per­fekcjon­istkę (szukaliśmy cechy jak naj­dal­szej od zwier­zowego charak­teru) która może przy­go­tować jed­ną prelekcję na jak­iś czas, ale ogól­nie uni­ka wys­tąpień pub­licznych gdyż wiążą się dla niej ze stre­sem. Dzię­ki temu zwierz mógł  spoko­jnie uwiary­god­nić dlaczego Mysz pojaw­ia się na kon­wen­tach rzad­ko i rzad­ko orga­nizu­je atrakc­je.  Choć oczy­wiś­cie nie dało się wszys­t­kich spotkań uniknąć. Gdy­byś­cie wiedzieli ile przy­go­towań stało za odpowied­nią koor­dy­nacją dyskusji pan­elowej na Seri­alkonie bylibyś­cie zaskoczeni, ze zwier­zowi chci­ało się w ogóle  ciągnąć tą maskaradę. Zresztą trze­ba powiedzieć, ze w pewnym momen­cie okaza­ło się to nieco łatwiejsze niż zwierz myślał. Anna P. okaza­ła się osób­ka niesły­chanie miłą, łatwą we współpra­cy, kreaty­wną i pomoc­ną. Wspólne spotka­nia na kaw­ie celem omówienia strate­gii blogów okaza­ły się na tyle sym­pa­ty­czne że stworze­nie iluzji że Mysz po pros­tu przy­jaźni się ze zwierzem nie było aż takie trudne. Ogól­nie mogę chy­ba w tym momen­cie powiedzieć, że ta współpra­ca zaowocow­ała cud­owną zna­jo­moś­cią. Ter­az tylko boje się że Anna które­goś dnia zde­cy­du­je się na nieza­leżność i założy włas­nego blo­ga.

fight-club-0015

Dlaczego to zro­biłam? Jak mówiłam chci­ałam sprawdz­ić jak bard­zo moż­na grać z czytel­nika­mi w taką grę. Udawało się przez kil­ka lat. Mysz stała się właś­ci­wie osob­nym bytem. Znalazła zna­jomych w blo­gos­ferze, wielu wolą­cych wpisy Mys­zowe od Zwier­zowych. Głosy o podobieńst­wach uci­chły za to Mysz stała się blo­giem z włas­nym stylem i bandą czytel­ników. Co będzie dalej? Powiem szcz­erze zwierz nie wie. Ist­nieje możli­wość, że odwró­ci­cie się od Zwierza. Może część z was poz­nawszy prawdę pol­u­bi blo­ga Myszy. Na pewno ter­az wiecie już wszys­tko. Zwierz nie ma przed wami żad­nych tajem­nic. Nic czym może­cie go szan­tażować, budz­ić w środ­ku nocy i odkładać niespodziewanie słuchawkę. Zwier­zowi nie pozosta­je więc nic innego by zachę­cić was byś­cie się uśmiech­nęli. Zwierz był uśmiech­nię­ty kiedy pisał ten tekst i uśmiecha się zawsze kiedy myśli o Myszy.

Ps: Jeszcze jeden ważny dodatek do całoś­ci. Koniecznie klikni­j­cie.

29 komentarzy
0

Powiązane wpisy