Home Ogólnie Nocą w barze na rogu czyli więcej niż jedno Nighthawks

Nocą w barze na rogu czyli więcej niż jedno Nighthawks

autor Zwierz

Hej

Zwierz kil­ka dni temu pod­sunął wam spis swoich ulu­bionych obrazów. Przy okazji rozpoczęła się dość ciekawa dyskus­ja nad jed­nym z nich. Otóż niek­tóre obrazy zaj­mu­ją specy­ficzne miejsce w hier­ar­chii kul­tu­ry. Najlep­szym przykła­dem będzie Mona Lisa, która z jed­nej strony jest klasy­cznym arcy­dziełem, do którego piel­grzy­mu­ją tłumy, z drugiej przetwarzanym po tysiąck­roć pop­kul­tur­al­nym obrazkiem. Dlat­ego też, kiedy sta­je się w końcu przed obrazem W Luwrze najczęś­ciej czu­je się zawód albo przeko­nanie, że stra­cil­iśmy czas. Niewiel­ki obraz za szy­bą nie jest w stanie dorów­nać swo­je­mu pop­kul­tur­al­ne­mu wiz­erunk­owi. Zresztą tak naprawdę nikt praw­ie Mona Lisy nie chce zobaczyć – raczej wie, że jest to jeden z tych obrazów, które należą do pewnej spuś­cizny ikono­graficznej kul­tu­ry zachodu.  Choć ten los spotkał wiele obrazów to trud­no dokład­nie powiedzieć, co decy­du­je o tym, że dany obraz stanie się przed­miotem pop­kul­tur­al­nych przetworzeń. Ponieważ zwierz jest z natu­ry ciekaws­ki i lubi rozmyśla­nia postanow­ił przyjrzeć się jed­ne­mu z przy­pad­ków takiego zab­sorbowa­nia przez pop­kul­turę dzieła malarskiego. Padło na jeden z ukochany obrazów zwierza – Nighthawks Hop­pera. Dlaczego? Zdaniem zwierza to jeden z naj­ciekaw­iej prz­er­abi­anych obrazów, który jed­nocześnie wcale nie traci na tym, że stał się pod­miotem licznych trans­for­ma­cji.

  Zaczni­jmy od punk­tu wyjś­cia, czyli od obrazu, który zwierz uwiel­bia, powiesił sobie repro­dukcję w domu i mógł­by się gapić godz­i­na­mi. Przyjrzyj­cie się zan­im wejdziemy w świat gdzie wszyscy zamienią się miejs­ca­mi. A i jeszcze rzecz oczy­wista, zwierz nie jest autorem żad­nej z uży­tych w poś­cie ilus­tracji. Tam gdzie się dało dołożył wszel­kich starań by wari­ację odpowied­nio pod­pisać

Zaczni­jmy od his­torii — Hop­per namalował obraz w 1942 roku, zajęło mu to miesiąc z kawałkiem (tak przy­na­jm­niej twierdz­iła jego żona). Obraz stał się najsławniejszym w jego dorobku, z wielu różnych powodów — po pier­wsze uwagę widza przy­cią­ga gra światłem — zderze­nie oświ­et­lonego pomieszczenia baru z ciem­niejszą i dzi­wnie pustą ulicą — gdzie jest ta uli­ca? Sam autor twierdz­ił, że gdzieś w Nowo­jorskim Green­wich Vil­lage ale prawdę powiedzi­awszy nie trud­no się domyślić, że nie jest to żaden konkret­ny bar. Jaka jest wymowa obrazu? Ze zwierza żaden kry­tyk sztu­ki nie będzie się starał się jed­noz­nacznie odpowiedzieć na takie pytanie. Z całą pewnoś­cią zwierz widzi w nim ten specy­ficzny obraz smutku, który nachodzi człowieka gdzieś koło 2 w nocy. Zwłaszcza takiego, który znalazł się z dala od domu. Zwierz nazy­wa to smutkiem jas­nego okna. Bo kiedy spo­jrzy się na ścianę bloku koło 2 w nocy to patrząc na te kil­ka zapalonych świateł nie sposób nie czuć jakiejś jed­noś­ci z tymi, którzy też jeszcze nie położyli się spać. No a poza tym trud­niej o bardziej amerykańs­ki obraz niż ten. Przy czym to właśnie ta Amery­ka, o której pamię­tać się nie zawsze chce, czyli nieco melan­choli­j­na i wcale nie taka dale­ka od naszych europe­js­kich intelek­tu­al­nych i emocjon­al­nych rozterek. Zresztą to obraz inspirujący‑, które­mu poświę­cono kil­ka wier­szy i lit­er­ac­kich wzmi­anek. Inny­mi słowy, dzieło, które nie daje spoko­ju. Ide­alne do tego by stać się punk­tem wyjś­cia do licznych wari­acji.

Zaczni­jmy od najważniejszej bo wyda­je się “ofic­jal­nej” wari­acji czyli Boule­vard of Bro­ken Dreams Got­tfriea Hel­nweina. Bard­zo trafnego i gorzkiego komen­tarza do zło­tych cza­sów amerykańskiej kul­tu­ry pop­u­larnej.

Dobra tyle rozmyślań – pier­wsza najważniejsza prz­erób­ka pow­stała w 1984 roku, kiedy Got­tfried Hel­nwien namalował Boule­vard of Bro­ken Dreams zaj­mu­jąc miejs­ca anon­i­mowych klien­tów baru ikon­a­mi amerykańskiej kul­tu­ry pop­u­larnej — przy sto­liku posadz­ił tym razem Bog­a­r­ta, Maryli Mon­roe, Jame­sa Deana i Elvisa Pres­leya — gwiazdy, złotej ery Hol­ly­wood, które łączyło to, że odeszły zbyt wcześniej. Pomysł zła­pało wielu poważnych autorów — jeszcze wcześniej w 1980 roku Red Groons namalował Nighthawsk Revis­it­ed, w 2005 roku za obraz wziął się Banksy, który oczy­wiś­cie zde­cy­dował się na wer­sję będącą jed­nocześnie społecznym komen­tarzem. Wyda­je się, że te ofic­jalne prz­erób­ki i naw­iąza­nia (zwłaszcza Boule­vard of Bro­ken Dreams) spraw­iły, że podob­nie jak w przy­pad­ku Mona Lisy, której wąsy ofic­jal­nie dorysował Duchamp Nightawks trafiły do tego zbioru obrazów, które moż­na twór­c­zo prz­er­abi­ać (zwier­zowi do głowy przy­chodzą jeszcze np. Śni­adanie na traw­ie, czy obrazy Van Gogha – zresztą Hop­per twierdz­ił, że obrazy Van Gogha były dla niego inspiracją). Trze­ba powiedzieć, że w chwili, w której pojaw­ia się przyz­wole­nie na twór­cze potrak­towanie obrazu zaczy­na się zabawa. I to zabawa naprawdę faj­na, bo prze­cież pokazu­ją­ca to, co w kul­turze pop­u­larnej naj­ciekawsze – jej zdol­ność do absorbowa­nia ele­men­tów kul­tu­ry wyższej i czynienia z nich czegoś powszech­nie rozpoz­nawal­nego. Dzię­ki temu dziś nawet jeden kadr kresków­ki czy komik­su pozwala wid­zowi czy czytel­nikowi odnaleźć naw­iązanie do Hop­pera.  Dobra tyle tytułem wstępu a ter­az czas na małą ciekawą galer­ię.

Na początek coś świeżego — czyli słyn­ni bohaterowie Mar­vela zajada­ją­cy się shawar­mą w barze — autor John P. Glynn co praw­da nie namęczył się wielce ale przy­na­jm­niej wszyscy wyglą­da­ją na namalowanych.

Mimo poszuki­wań zwierz doszedł jedynie do tego że autor­ka tej doskon­ałej wer­sji pod­pisu­je się na flickr jako Sam , zaś za barem siedzi cały zestaw Dis­ney­ows­kich bohaterek.

Cza­sem wystar­czy  dodać tylko jeden niewiel­ki szczegół by obraz od razu nabrał nowego pop­kul­tur­al­nego wymi­aru ( jak twierdzi inter­net autorem jest GP Abra­jano  )

I ponown­ie wyda­je się, że zmi­ana zaszła wyłącznie za oknem ale zwierz radzi zwró­cić uwagę na nieco zmienione rysy bar­mana, tu autorką jest  Jas­mine Wake

Ta wspani­ała wari­ac­ja pow­stała jako ilus­trac­ja do artykułu o Alanie Moore  autorstwa  Davi­da Fin­cha 

A jak jesteśmy przy komik­sowych naw­iąza­ni­ach to rzu­ci­cie okiem na ten kadr z Bat­man Year One Fran­ka Millera

A to cud­ow­na wari­ac­ja czy raczej naw­iązanie autorstwa Iana Navar­ro 

Twór­cy Simp­sonów nigdy nie ukry­wali sym­pa­tii do twór­c­zoś­ci Hop­pera — pier­wsza ilus­trac­ja z ciągu pojaw­iła się w jed­nym z odcinków 2 sezonu Simp­sonów (kto to pamię­ta ;)

 

nighthawkspaper-86

 

Na jed­nej ze stron omaw­ia­ją­cych prz­erób­ki obrazu Hop­pera zwierz znalazł stwierdze­nie, że Cow­boy Bebop to taka kreskówka ale autorowi nie chci­ało się jej nawet googlować. Zwierz był pod wraże­niem jak bard­zo moż­na nie trafić ze swoi­mi sąda­mi a tą wer­sję zwierz znalazł tu.

 

 

 

A tu prz­erób­ka o tyle ciekawa że pra­cow­ali nad nią twór­cy którzy pra­cow­ali też nad trzec­im epi­zo­dem Gwiezd­nych Wojen Erik Tiemens & Ryan Church

Zdaniem zwierza jed­na z najlep­szych ist­nieją­cych wari­acji na tem­at obrazu jak napisał autor ( Rabit­tooth) — nie tyle chci­ał wrzu­cić posta­cie ze Star trek do obrazu Hop­pera tylko odw­zorować go w kos­micznych reali­ach.

A na koniec dowód na to, że we współczes­nej kul­turze pop­u­larnej wszys­tko ma wer­sję na kucy­ki pony (autor­ka Pix­elKit­ties)

 

Ktoś może zapy­tać, co z tego całego wyliczenia wyni­ka. Zwierz nie będzie udawał, że przechadz­ka ta miała przede wszys­tkim przynieść radość wszys­tkim tym, którzy podob­nie jak zwierz lubią tego typu zestaw­ienia. Ale nie tylko o to chodzi, przykład Nighthawks pokazu­je, że pop­kul­tura podąża ścieżka­mi już dawno wyz­nac­zony­mi. Jeśli przyjrzymy się his­torii sztu­ki zna­jdziemy wiele niesły­chanie podob­nych do siebie przed­staw­ień, układu osób, czy obrazków tak podob­nych, że człowiek ma wraże­nie, że już jeden taki kiedyś widzi­ał. Różni­ca jest jed­nak taka, że za każdym razem autor dodawał coś od siebie, teo­re­ty­cznie odw­zorowu­jąc, dorzu­cał charak­terysty­czny styl, czy powoli wprowadzał ele­men­ty poprzed­niemu malar­zowi niez­nane. Posługi­wanie się, więc jakąś ustaloną z góry ikono­grafią, – na której dopiero się pracu­je, niekiedy doda­jąc nowe treś­ci, niekiedy zaś składa­jąc hołd poprzed­nikom – to nic nowego pod słońcem. W przy­pad­ku Nighthawks wyda­je się, że autorów przy­cią­ga przede wszys­tkim ten przy­cią­ga­ją­cy uwagę, specy­ficzny układ sce­ny, który aż prosi się o jak­iś komen­tarz czy dopowiedze­nie.  I trze­ba się naprawdę postarać by nie dostrzec w tym tri­um­fu auto­ra ory­gi­nału, którego obraz spać nie daje. Dlat­ego ten wpis pisze zwierz po nocy spoglą­da­jąc niekiedy na ciemne ściany okolicznych bloków, na których gdzie­niegdzie lśnią świateł­ka w poko­jach noc­nych zagu­bionych jas­trzębi.

  A na koniec ta najbardziej inspiru­ją­ca ale  i najbardziej niepoko­ją­ca wari­ac­ja autorstwa Bryana Clar­ka

Ps: Wpis dedykowany jest  Joan­nie, z którą od praw­ie dwóch dób trwa najws­panial­sza face­bookowa dyskus­ja w jakiej zwierz brał udzi­ał. Jest to dyskus­ja boga­to ilus­trowana i głupi­ut­ka. Dlat­ego pod­nosi zwierza na duchu.

ps2: Zwierz dokon­ał bard­zo oso­bis­tego i subiek­ty­wnego doboru przykładów.

19 komentarzy
0

Powiązane wpisy