Home Ogólnie Piękni, Pociągający i Nie żywi czyli pewna bardzo subiektywna lista zwierza

Piękni, Pociągający i Nie żywi czyli pewna bardzo subiektywna lista zwierza

autor Zwierz

 ?

Hej

 

Zwierz się wkopał, zami­ast arbi­tral­nie narzu­cić czytel­nikom tem­at wpisu (co i tak w końcu zro­bi;) postanow­ił zapy­tać ich co by chcieli by zwierz wyliczył. To nauczyło zwierza, że nigdy nie powinien pytać swoich czytel­ników “co by chcieli”. Dlaczego? Nie dlat­ego, że nie mają świet­nych pomysłów (zwierza szczegól­nie urzekła propozy­c­ja listy ulu­bionych aktorów z wąsa­mi;) ani dlat­ego, że zwierz nie uważa by niek­tóre z ich pomysłów nie były lep­sze od zwier­zowych  (Lista kul­tur­al­nych rzeczy, które zach­wiały świato­poglą­dem zwierza — gdy­by jeszcze zwierz miał świato­pogląd do zach­wia­nia;). Prob­lem pole­ga na tym gdy zwierz z jed­nej strony chce ale z drugiej nie chce speł­ni­ać życzeń czytel­ników. Zwłaszcza, że najwięcej głosów dostał pomysł by zwierz wymienił jego zdaniem najbardziej atrak­cyjnych aktorów. Tym­cza­sem jakkol­wiek zwierz sam lubi takie spisy czy­tać to ich sporządzanie zawsze wyda­je mu się w dużym stop­niu krępu­jące. Być może dlat­ego, że zwierz oczy­ma empaty­cznej duszy swo­jej widzi tego bied­nego akto­ra, który wcale się na takich lis­tach zna­j­dować nie chce. Być może dlat­ego, że zwierz jest abso­lut­nie nie zde­cy­dowany. Najpewniej jed­nak dlat­ego, że zdaniem zwierza to dość jed­nak oso­bista kwes­t­ia, o której pogadać fajnie ale żeby tak od razu wpis pisać (to znaczy cud­zy wpis zwierz chęt­nie przeczy­ta ale żeby od razu z włas­nym? ;)  

 

Zwierz jed­nak postanow­ił nie zaw­ieść fanów i zde­cy­dował się przed­staw­ić mimo wszys­tko moc­no subiek­ty­wny rank­ing nie pol­s­kich aktorów, który zwierz uważa za niezwyk­le atrak­cyjnych a którzy mają jed­ną wspól­ną cechę — nie żyją.  Nie mniej magia kina spraw­ia, że ich uro­da zakon­ser­wowała się na taśmie fil­mowej, sta­jąc się jed­nocześnie pewnego rodza­ju zapisem tego jak uro­da fil­mowa zmieni­ała się przez lata. Ponieważ spis ma charak­ter his­to­ryczny zwierz nie czu­je się głu­pio, a ponieważ jest niepoważny nie powin­ni się czuć głu­pio także jego czytel­ni­cy. I tak jak maw­ia­ją i zwierz syty i owca cała  (w tym przy­pad­ku czytel­ni­cy wys­tępu­ją w roli owcy).

 

Mar­lon Bran­do- w ogóle jeśli ktoś zadał­by zwier­zowi pytanie jaki jest najbardziej atrak­cyjny actor ever (zwierz przeprasza za wtręt obco językowy) to zwierz powiedzi­ał­by młody Mar­lon Bran­do. To z resztą ciekawy przy­padek, akto­ra chimerycznego, neu­roty­cznego, którego życie i kari­era zan­otowały więcej zakrętów niż linii prostych. Nie mniej młody Mar­lon Bran­do to ekra­nowe zwierze, isto­ta która pojaw­ia się w kadrze i kon­cen­tru­je na sobie całą uwagę.  Z resztą jest coś takiego w jego sposo­bie mówienia na ekranie (Bran­do miał zaskaku­ją­co nie pasu­ją­cy do pos­tu­ry głos) i porusza­nia się co zawsze spraw­iało na zwierzu wraże­nie jak­by wcale nie chci­ał tam być, może to ta non­sza­lanc­ja tak pocią­ga zwierza. Oczy­wiś­cie młody Bran­do nigdy nie był tak dobrym aktorem jak Bran­do śred­ni (ten z cza­sów Ojca Chrzest­nego, bo jest jeszcze stary, olbrzy­mi Bran­do) ale miał naprawdę to coś co spraw­iało, że nie dało się oder­wać oczu. Z resztą zwierz dostrze­ga to coś także na zdję­ci­ach i zawsze kiedy się na jakieś nap­a­toczy przyglą­da się nieco dłużej. Co ciekawe zwierz czy­tał kiedyś dłu­gi wywiad rzekę z aktorem, z którego wynikało, że jego najwięk­szym prob­le­mem z graniem był fakt, że musi­ał się pokazy­wać ludziom. Ogól­nie zwierz musi powiedzieć, że do dziś Bran­do pozosta­je dla niego jed­nym z najbardziej zagad­kowych aktorów jaki w ogóle prze­toczył się przez ekrany. Bo jak już zwierz wspom­ni­ał, rzad­ko zdarza się ktoś kto tak strasznie spraw­iał wraże­nie jak­by w ogóle nie chci­ał grać. I grał tak dobrze.

 

 

 Zwierz mniej więcej tak wyobraża sobie reakcję Bran­do na wszys­tkie kom­ple­men­ty pod jego adresem

 

 

Paul New­man — zwierz musi powiedzieć, że ma na swoim dysku zdję­cie znalezione w sieci, które przed­staw­ia boda­jże dziewięt­nas­to­let­niego New­mana i jest zdję­ciem, które zro­bił sobie gdy wstępował do mary­nar­ki. No więc jest to zdję­cie, które zwierz oglą­da zawsze kiedy ktoś mówi mu, że uro­da to tak naprawdę syme­tria. Bo zdję­cie to przed­staw­ia twarz ide­al­nie sym­e­tryczną. Nie mniej jed­nak zwierz chy­ba nie uważał­by New­mana za tak pięknego gdy­by nie dwie sprawy. Po pier­wsze — New­man miał szczęś­cie co naprawdę świet­nych ról — jak się raz obe­jrzy Cool Hand Luke, to człowiekowi ( a zwłaszcza zwier­zowi) już nigdy nie prze­jdzie. Dru­ga sprawa — o ile Bran­do zdawał się trak­tować zbyt poważnie, New­man zawsze spraw­iał wraże­nie, że trak­tu­je siebie i wszys­tko w okół zupełnie nie poważnie. Zwierz kil­ka lat temu przeczy­tał książkę o tym jak wraz z przy­ja­cielem nagle stali się właś­ci­ciela­mi wielkiej firmy pro­duku­jącej sosy do sałatek. Nawet nie macie poję­cia jaka to była śmiesz­na książ­ka. Co ciekawe New­man jest podręcznikowym wręcz przykła­dem jak przys­to­jny mężczyz­na może się pięknie starzeć. Mało kto tak gład­ko przeszedł od gra­nia aman­tów, przez bohaterów w bliżej nie określonym wieku, do intere­su­ją­cych seniorów i men­torów. Sam aktor twierdz­ił, że za mło­du był abso­lut­nie przeko­nany, że aktorzy powin­ni rzu­cać pracę gdy tylko zaczy­na­ją się starzeć, by nigdy nie zatrzeć w widzach wspom­nienia o tym jak byli piękni i młodzi. Całe szczęś­cie New­man nie zas­tosował się do tych poglądów (a może je zmienił).

 

Sko­ro mowa o poczu­ci humoru New­mana ponoć twierdz­ił, że na jego nagrobku win­no być napisane ” Here lies Paul New­man who died a fail­ure because his eyes turned brown.” Na całe szczęś­cie nie była to praw­da (a nawet jeśli i tak był świet­ny)?

 

 

Clark Gable — tu zwierz ma lek­ki prob­lem bo jego cała fas­cy­nac­ja Clarkiem Gable wiąże się z fak­tem, że grał Rhet­ta But­lera. Widzi­cie jeśli zwierz miał­by wymienić jed­ną postać fik­cyjną, którą dąży niezdrową fas­cy­nacją był­by to Rhett But­tler. A ponieważ Gable jest zdaniem zwierza abso­lut­nie ide­al­nym odtwór­cą roli Rhet­ta, nie trud­no by spodobał się zwier­zowi. Z resztą sko­ro już przy aktorze jesteśmy, jeśli mierzyć atrak­cyjność aktorów ich wpły­wem na społeczeńst­wo to Clark Gable mógł pobić wszelkie reko­rdy. Kiedy w filmie Ich Noce zdjął koszulę i okaza­ło się że nie ma pod­koszul­ka sprzedaż pod­koszulków gwał­towanie spadła (co ciekawe nosze­nie samego pod koszul­ka bez koszuli wylan­sował wśród widzów Bran­do). Ale Gable był też całkiem niezłym aktorem, który być może na szczęś­cie dla swo­jej kari­ery prak­ty­cznie wyco­fał się z gra­nia po wojnie (grał ale zde­cy­dowanie mniej). Z resztą jego pop­u­larność była kiedyś tak duża, że w dzisiejszych stan­dar­d­ach nie mierzal­na — dość stwierdz­ić, że zdarza­ło mu się (nieco prze­ci­wnie niż dziś) uniknąć odpowiedzial­noś­ci karnej za pewne czyny tylko dlat­ego, że był niezwyk­le pop­u­larny.

 

 

 Prob­lem z aktora­mi których kari­era przy­padła na okres przed­wo­jen­ny i tuż po wojen­ny jest taki, ze straznie trud­no znaleźć ich dobre zdję­cie. Ale to jest genialne.

 

Humphrey Bog­a­rt — ilekroć zwierz patrzy na Bog­a­r­ta, który w Casablance musi­ał chodz­ić na spec­jal­nie pod­wyżs­zonych butach by nie być niższym od swo­jej part­ner­ki, zwierz uświadamia sobie jak wiele się w świecie fil­mu zmieniło. Zwierz nie wyobraża sobie by dziś Bog­a­rt zro­bił taką kari­erę jaką zro­bił. Może jako aktor charak­terysty­czny ale nie jako aktor pier­ws­zo planowy. Oczy­wiś­cie Bog­a­rt to mieszan­ka tego co widz­imy na ekranie a tego co nam się sugeru­je. Są filmy, w których w jego ramiona wpada­ją właś­ci­wie wszys­tkie kobi­ety. Ale zwierza Bog­a­rt zawsze przy­cią­gał tym, że potrafił na ekranie wymówić najbardziej kre­tyńską czy papierową kwest­ię tak, że wypadała wiary­god­nie, do tego jakoś zawsze na czas fil­mu moż­na było uwierzyć, że rzeczy­wiś­cie jest najbardziej pocią­ga­ją­cym mężczyzną w okol­i­cy. Zwierz musi powiedzieć, że kiedyś  oglą­dał doku­ment o aktorze i ktoś wypowiedzi­ał w  nim zdanie, które zwier­zowi zawsze wydawało się niesły­chanie trafne w odniesie­niu do sławy jako takiej. Oto jeden z jego zna­jomych stwierdz­ił,  że Bog­a­rt stawał się nie do zniesienia po kilku drinkach bo wydawało mu się wtedy, że jest “Bog­a­rtem” no właśnie, zwierz nawet nie wie czy podobał mu się sam aktor czy pewien kul­tur­owy kon­strukt jaki reprezen­tował.

 

 

 Magia kina pole­ga na tym, że Bog­a­rt był nis­ki, brzy­d­ki i wypowiadał kosz­marnie sztam­powe kwest­ie tylko, że nie sposób tego dostrzec kiedy jest na ekranie

 

 

Gre­go­ry Peck — zwierz uważa, że  Peck miał i zawsze mieć będzie wygląd człowieka porząd­nego. Być może zwierz obe­jrzał o jeden raz za dużo Zabić Droz­da. Nie mniej zwierz ponown­ie uważa, że Peck reprezen­tu­je ten rodzaj urody czy fil­mowej prezencji, którego już praw­ie nie ma. Bo dziś aktorzy są albo sek­sowni albo intere­su­ją­co brzy­d­cy albo piękni, a Peck po pros­tu budz­ił (przy­na­jm­niej w zwierzu) po pros­tu zau­fanie. Oczy­wiś­cie był obiek­ty­wnie przys­to­jny ale człowiek pod­skórnie widzi­ał, że niczego naprawdę złego nie moż­na się po nim spodziewać (no może poza przy­pad­kiem kiedy grał w Moby Dicku). Jest jak­iś taki rodzaj ekra­nowej szla­chet­noś­ci, który właś­ci­wie z ekranów wyparował, a który zwierz darzy olbrzymim sen­ty­mentem. Choć ponown­ie czy zwierz nie obe­jrzał o jeden raz za dużo “Zabić Doroz­da”.

 

 Każdy aktor, który po Pecku grał ucz­ci­wego prawni­ka prak­ty­cznie chce zro­bić na widzach takie samo wraże­nie. Co jest nie możli­we. Aby wid­ow­n­ia ci tak bez­granicznie ufała musisz najpierw wyglą­dac jak Gre­go­ry Peck

 


Toshi­ro Mifu­ne — oglą­danie filmów Kuro­sawy w wyko­na­niu zwierza wyglą­da najczęś­ciej tak — zwierz zaczy­na oglą­dać, zwier­zowi  naty­ch­mi­ast mylą się wszyscy bohaterowie, zwierz stwierdza, że w tym filmie jeden aktor nie tylko gra świet­nie ale jeszcze dobrze wyglą­da. Zwierz męczy się cały seans aby przy­pom­nieć sobie jak ów aktor się nazy­wał. Zwierz kończy seans bieg­nie do idmb i dosta­je naty­ch­mi­ast odpowiedź. Serio za każdym razem. Zdaniem zwierza obec­ność Mifu­ne jest odpowiedzial­na za jakieś 50% sukce­su więk­szoś­ci filmów Kuro­sawy. Ależ to był aktor, z resztą zwierz za każdym razem wyław­ia go z fil­mu bo od razu wyda­je się inny od całej resz­ty obec­nych na ekranie. Zwierz nie ma poję­cia na czym to pole­ga ale ponieważ dzi­ała za każdym razem zwierz postanow­ił to uszanować.

 

 

 

 Zwierz uwiel­bia to zdję­cie bo aut­en­ty­cznie wyglą­da jak Pho­to­shop. Tzn. jak­by ktoś wkleił głowę samu­ra­ja we współczes­nego człowieka. Coś odrobinę sur­re­al­isty­cznego

 

Mar­cel­lo Mas­troian­ni — jed­nym z głę­biej skry­wanych sekretów zwierza (dobra pisze o tym kiedy może) jest fakt, że wbrew swoim pop­kul­tur­al­nym zapę­dom zwierz uwiel­bia Felliniego. A nie ma Felliniego bez Mas­troian­niego. Zwierz musi powiedzieć, że aktor nie tylko zawsze naty­ch­mi­ast zdoby­wał sym­pa­tię zwierza ale utwierdzał w głowie zwierza wiz­ję tego jak powinien wyglą­dać europe­js­ki gwiaz­dor fil­mowy. Zwierz musi wam się przyz­nać, że właś­ci­wie tylko z sym­pa­tii do niego nie zrezyg­nował z połowie z oglą­da­nia 8 i pół (i dobrze resz­ta strasznie mu się podobała) i właśnie jego brak spraw­ił, że nawet z najlep­szy­mi piosenka­mi nie dało­by się oglą­dać Nine. Poza tym ilekroć zwierz ma dość Mas­troian­niego w wer­sji z Felliniego może sobie obe­jrzeć przeu­roczy Rozwód po Włosku, komedię, która nie powin­na już baw­ić a nadal bawi zwierza niesamowicie. Poza tym czy ktoś potem wyglą­dał na ekranie tak dobrze w ciem­nych oku­larach i czarnym gar­ni­turze?

 

 

 Wielu próbowało ale powiedzmy sobie szcz­erze — bard­zo niewielu wie jak nosić ten zestaw.

 


Cary Grant — widzi­cie zwierz ma w głowie wiz­ję tego jak plus minus powinien wyglą­dać amerykańs­ki gwiaz­dor fil­mowy. I ilekroć zwierz dokonu­je prze­ta­sowa­nia w swo­jej głowie w ostate­cznym rozra­chunku zawsze wychodzi mu, że powinien on wyglą­dać jak Cary Grant. Zwierz nie wie dlaczego, ale jest coś w tym typ­ie urody co wręcz krzy­czy ” jestem amerykańskim aktorem fil­mowym”. Tak więc Grant stał się dla zwierza pewnym wzorcem. No a poza tym zwierz nie jest w stanie uwierzyć że ktoś po obe­jrze­niu “Północ, Północ­ny Zachód” nie pol­u­bi akto­ra. Jest tam tyle dow­cipu (Grant był w tym z resztą całkiem niezły) akcji i wszys­tkiego za co lubi się filmy Hitch­coc­ka, że gdzieś w połowie złapiemy się na tym, że chce­my więcej. Na całe szczęś­cie Grant zagrał w kilku niezłych fil­mach więc jest co oglą­dać.  Ponoć kiedyś dzi­en­nikarz stwierdz­ił przy nim, że każdy chci­ał­by być Carym Grantem na co aktor odpowiedzi­ał ” Ja też”. No i jak go nie lubić.

 

 

 Dla zwierza zdję­cie powyżej jest abso­lut­ną definicją jak wyglą­da amerykańs­ki gwiaz­dor fil­mowy. Kiedyś, dziś i zawsze

 

 

Rudolf Valenti­no — spoko­jnie zwierz nie należy do grupy fanek które mdlały­by na pogrze­bie słyn­nego akto­ra. Ale zwierz wie jed­no — niezwyk­le trud­no dziś oce­ni­ać urodę aktorów z cza­sów filmów niemych — na przeszkodzie stoi bard­zo wiele — mak­i­jaż, ruch sceniczny, kre­tyńskie kostiumy, fakt, że nigdy nic nie mówią, niekiedy fakt, że gra­ją prze­ciw włas­nej urodzie (zwierz do dziś uważa, że Chap­lin spoko­jnie mógł­by gry­wać aman­tów ze swo­ją urodą). Tak więc jeśli spomiędzy tych wszys­t­kich nie sprzy­ja­ją­cych ele­men­tów uda­je się wyłuskać czy dostrzec coś intere­su­jącego wtedy trze­ba ruszyć głową i wyobraz­ić sobie jak bard­zo było­by to intere­su­jące gdy­by brak niesprzy­ja­ją­cych warunk­ów. A zwierz musi powiedzieć, że są takie sce­ny w Synu Sze­j­ka (zwierz pole­ca obe­jrzeć, serio spad­niecie z krze­seł), w których zwierz widzi, że akto­ra moż­na było by spoko­jnie wyjąć z pasi­astych ciuchów i wrzu­cić do współczes­nego fil­mu i fan­ki by mdlały. Serio (zwłaszcza jak odpala papierosa od świeczni­ka ech.). Co ciekawe sko­ro jesteśmy przy kinie niemym to zwierz musi powiedzieć, że to niesamowite jak częs­to widzi się aktorów którzy dziś by w kinie jeszcze jakoś uszli i tak praw­ie nigdy nie widzi się takich aktorek.

 

 

 

  Wielu twierdzi że nie widzi o co chodz­iło z Rudolfem Valenti­no, a zwierz zde­cy­dowanie widzi 

 

 

Dobra lista zwierza się kończy mimo, że nie doszedł do dziesię­ciu nazwisk. Być może dlat­ego, że dalej musi­ał­by swo­ją listę nacią­gać, a zwierz nie lubi nacią­gać zestaw­ień tylko po to by wyszła rów­na licz­ba. W sum­ie zwierz zupełnie niechcą­cy prze­jechał trochę po his­torii męskiej urody w fil­mach — najwyraźniej jak na his­to­ry­ka przys­tało stara się znaleźć dla siebie coś w praw­ie każdej dekadzie. Nie jest to też zestaw­ie­nie szczegól­nie odkry­w­cze co może wam pod­powiedzieć jak bard­zo main­streamowy jest gust zwierza. Jed­nak sko­ro już jesteśmy przy kwestii his­torii to wyda­je się, że jed­nak stan­dardy urody męskiej zmieni­ały się zde­cy­dowanie wol­niej niż żeńskiej. Zwierz pode­jrze­wa że właś­ci­wie każdy z wymienionych aktorów mógł­by iść i pod­bi­jać dziś ser­ca kobi­et na ekranach (no dobra Bog­a­rt pewnie musi­ał­by najpierw zała­pać się do jakieś ciekawej dru­go­planowej roli u Taran­ti­no) czego nie koniecznie moż­na powiedzieć o ich ekra­nowych part­nerkach (nie o wszys­t­kich rzecz jas­na!). Tak więc jak widać kino po raz kole­jny jest okrutne dla kobi­et. Tylko przy­pom­ni­j­cie zwier­zowi kiedy nie było?

1 komentarz
0

Powiązane wpisy