Home Ogólnie Pod ścianą czyli zwierz na tropie ściany (dosłownie!)

Pod ścianą czyli zwierz na tropie ściany (dosłownie!)

autor Zwierz
Pod ścianą czyli zwierz na tropie ściany (dosłownie!)

Zwierz nigdy nie przy­puszczał, że z blogera kul­tur­al­nego zmieni się w prawdzi­wego śled­czego. Ale zwierz widzi­ał o jeden raz za dużo Wszys­t­kich Ludzi Prezy­den­ta i nieco za bard­zo zaz­droś­cił żół­tych notat­ników dzi­en­nikar­zom ze Spot­light  by nie dać się prze­ciągnąć na stronę prawdzi­wego śledzt­wa. Zwłaszcza, że to śledzt­wo niebyle jakie bo główny pode­jrzany nic nie powie. Jest ścianą.

Ale po kolei. Jak może wiecie zwierz jest sprawnym i niepow­strzy­manym trop­icielem wszel­kich schematów wys­tępu­ją­cych w tej szla­chet­nej dziedzinie ludzkiej akty­wnoś­ci jaką jest fotografowanie bry­tyjs­kich aktorów na tle różnych okolicznoś­ci przy­rody. Jeśli śledzi­cie ten blog co najm­niej miesiąc wiecie że zwierz potrafi rozszyfrować znacznie abso­lut­nie każdej aktorskie pozy. Lata doświad­czeń i badań rozpoczęte wie­ki temu dekon­spir­acją jed­nego krawa­ta spraw­iły, że dziś zwierz nie patrzy już na zdję­cia aktorów w sposób pozwala­ją­cy wyłącznie na zach­wycanie się ich urodą, ale też w głowie klasy­fiku­je je do osob­nych prze­gródek – tak by móc w odpowied­nim cza­sie zademon­strować wam jak wiele sym­bo­l­i­ki i spisków kry­je się w prostym zdję­ciu z pop­u­larnego fil­mowego mag­a­zynu.

Meet_Poldark_s_Aidan_Turner___the_new_Mr_Darcy_

Zaczęło się niepo­zornie od kalo­ryfera

Stąd też serce zwierza zadrżało gdy na kilku zdję­ci­ach zobaczył ścianę. A właś­ci­wie nie ścianę, zaczęło się od kalo­ryfera – w cza­sie swo­jej wielkiej mis­ji pokaza­nia wam jak piękne są zdję­cia aktorów z kalo­ryfera­mi zwierz natrafił na jeden którego kari­era wydawała się nieco ciekawsza niż innych. Wtedy się zaczęło. Zwierz zaczął bliżej przyglą­dać się zdję­ciom i… olśniło go. Co praw­da nie znał kalo­ryfera ale znał ścianę. A przy­na­jm­niej wydawało mu się że zna ścianę. Nie ma bowiem w Lon­dynie drugiej takiej. Po długich bada­ni­ach porów­naw­czych zwierz wciąż nie był w stanie dojść do tego, czy słusznie pod­jął trop. Czy naprawdę słyn­na niesamowi­ta ściana z „King’s Speeach” przeży­wa właśnie swo­je artysty­czne życie po życiu? Wciąż jed­nak nie było pewnoś­ci – kluczem do ostate­cznej odpowiedzi miał się okazać …ponown­ie kalo­ryfer.

Zig­noru­j­cie mod­eli i mod­el­ki — spójrz­cie na ścianę i kalo­ryfer

Tak moi drodzy – to właśnie kalo­ryfer wypa­tr­zony przez zwierza na drugim planie sesji zdję­ciowej (a właś­ci­wie filmiku pro­mu­jącego lin­ię ubrań) spraw­ił, że zwierz miał pewność. Napisy koń­cowe potwierdza­ły bowiem, że filmik – na którym pojaw­ia się i rzec­zona ściana i kalo­ryfer nakrę­cono w 33 Port­land Place w Lon­dynie.  A to oznacza, że jesteśmy w domu, a właś­ci­wie w luk­su­sowej rezy­dencji która ma całkiem ciekawą – nie tylko pop­kul­tur­al­ną his­torię. Zwierz ma zami­ar wam opowiedzieć o tym jak miejsce stało się przestrzenią znaną z filmów (choć i wcześniej tam krę­cono) ale zan­im do tego dojdzie – trochę his­torii. His­torii ciekawej i bard­zo fil­mowej.

chris-hemsworth-prestige-magazine-10092012-05

Śledzt­wo było konieczne ponieważ ściana pojaw­iała się w coraz lep­szym towarzys­t­wie

Widzi­cie zan­im twór­cy filmów znaleźli budynek i jego niesamowite ściany, budynek znalazł Edward Dav­en­port. Człowiek o którym wszyscy wiedzieli, że nie jest człowiekiem szczegól­nie ucz­ci­wym (o czym świad­czyły liczne oszust­wa) ani moral­nym. O jego moral­noś­ci niech świad­czy fakt, że by prze­jąć budynek wyko­rzys­tał fakt iż doty­chcza­sowi właś­ci­ciele – rząd Sier­ra Leone miał zde­cy­dowanie ważniejsze sprawy do załatwienia. Dokład­niej wojnę. Nasz niezbyt ucz­ci­wy (okej szu­ja z niego strasz­na) biz­nes­men prze­jął dom i zaczęły się w tej wspani­ałej rezy­dencji dzi­ać rzeczy nieopisane. To znaczy dokład­nie opisane – lekc­je tan­ga, bale­ty, imprezy i jak niesie wieść gmin­na orgie, w których mieli rzeko­mo brać udzi­ał bry­tyjs­cy poli­ty­cy. Oczy­wiś­cie ci kon­ser­waty­wni. Jak świat, światem o orgie posądzani są kon­ser­waty­wni poli­ty­cy.

THE wall 2 web

Pytanie jakie trze­ba było sobie zadać — czy to włas­ny pro­jekt czy moż ściana spotkała twór­ców fil­mu

Nie jesteśmy tu jed­nak po to by plotkować ale by śledz­ić dole i niedole ściany. Ściany o do której są pewne wąt­pli­woś­ci, zda­nia odręb­ne a wręcz sprzeczne – otóż zwierz znalazł infor­ma­cję, że ściana była już częś­ciowo przy­go­towana na potrze­by fil­mu „Dead Fish” z 2005 roku, z kolei sami  nagrodzeni Oscarem twór­cy infor­mu­ją, że specy­ficzny rodzaj zniszczenia który nada­je ścinie niezwykły wygląd był obec­ny tylko w częś­ci poko­ju ale zade­cy­dowano by całe pomiszcze­nie miało takie niesamowite (i rzeczy­wiś­cie piękne) ściany. Rzeczy­wiś­cie o tym że ściana została przez twór­ców fil­mu raczej znaleziona a nie wyko­nana świad­czyć może fakt, że jak na dłoni widz­imy ją w pier­wszych kadrach teledysku Amy Wine­house do piosen­ki Rehab (pojaw­ia się nawet nasz kalo­ryfer!) która trafiła do sieci w 2009 roku czyli na rok przed pojaw­ie­niem się fil­mu. Ten fakt budzi wśród niek­tórych znaw­ców fil­mowych deko­racji wąt­pli­woś­ci czy moż­na uznać, że znalezie­nie fan­tasty­cznej lokaliza­cji  i wyko­rzys­tanie jej wszys­t­kich zalet moż­na rzeczy­wiś­cie uznać za najlep­sze deko­rac­je.

Zan­im uroni­cie łzę nad smut­nym losem Amy — rzuć­cie okiem na ścianę!

Poczas kiedy znaw­cy się kłócą my pójdźmy dalej. Nie był­by bowiem świat miejscem ciekawym gdy­by nasza ściana nie miała dal­szych przygód. Jako że nikt nie zabrał jej ze sobą, pozostała w tym samym miejs­cu. Co praw­da doty­chcza­sowy właś­ci­ciel wylą­dował najpierw w więzie­niu (niko­go to nie zdzi­wiło) a potem w Mona­co (gdzie leczy się gdyż podu­padł na zdrow­iu) ale ściana została. I zagrała w fil­mach. Jakich? Otóż okazu­je się, że pojaw­iła się moi drodzy w fil­mach dla dorosłych. Być może nigdy byśmy o pornograficznej kari­erze ściany się nie dowiedzieli ale zde­cy­dowano się wyko­rzys­tać ją w filmie gejowskim co (zwierz przeprasza za straszny stereo­typ) nieco zwięk­sza ilość osób które oglą­da­jąc pornografię mogą sko­jarzyć że gdzieś już widzieli tą ścianę (serio zwierz jest pod wraże­niem jak doskon­ałą pamięć do wys­tro­ju wnętrz musieli mieć niek­tórzy wid­zowie). W każdym razie mamy wyraźny dowód na to, że nasza ściana ma się dobrze i nawet stanowi dla ludzi opar­cie.

porn

Taki to świat, takie to cza­sy że film pornograficzny a wszyscy przyglą­da­ją się ścian­ie

Zapewne ter­az spodziewa­cie się jakiejś puen­ty his­torii to nieste­ty zwierz jej nie ma. Chy­ba że mógł­by wam  zapro­ponować byś­cie uważniej przyglą­dali się ścianom za ple­ca­mi aktorów, bo mogą mieć one zde­cy­dowanie ciekawszą his­torię niż się wyda­je. Zwłaszcza jeśli mieszczą się w budynkach które były swego cza­su nie tylko wyko­rzysty­wane jako miejs­ca do niegrzecznych zabaw, ale też – jeden pokój – wyko­rzys­tano jako… miskę do pon­czu. Zwierz nie jest tego w stanie inaczej opisać ale w 2009 roku jeden pokój rezy­dencji wypełniono alko­holem. Ponoć ten zupełnie czysty i zdat­ny do spoży­cia pon­cz mogło wyp­ić aż 25 tys. Osób. Zwierz nie jest do koń­ca pewien czy to praw­da ale jest abso­lut­nie pewien, że to zde­cy­dowanie nie był dobry pomysł.

405

Niech was nie zmyli uję­cie — to jest ten sam kalo­ryfer i ta sama ściana!

Co jest dobrym pomysłem? Cóż zwierz może was zapewnić że kiedy pier­wszy raz zobaczył, dwa zdję­cia z tej samej lokaliza­cji był przeko­nany, że to przy­padek i nic ciekawego się za tym nie kry­je. Potem okaza­ło się, że za kalo­ryfer­em (poz­draw­iamy) kry­je się ściana z fil­mową his­torią, a potem okaza­ło się, że za fil­mową ścianą kry­je się prawdzi­wy budynek który ma też coś do opowiedzenia. I tak właśnie jest w tym śmiesznym świecie błahych spraw i dow­cip­nych postów. Im mniej się chce wiedzieć, tym wie się więcej i ostate­cznie człowiek może spoko­jnie powiedzieć, że wcale nie ma wyrzutów sum­ienia spędza­jąc cały wieczór na śledze­niu his­torii pewnej ściany. Bo cóż to jest za ściana!

12509079_1126708054006506_3852845813974623256_n

Co to zwierz miał…

Ps: Zwierz przy­pom­i­na, że będzie na Pyrkonie i ma nadzieję w najbliższych dni­ach jakoś dopra­cow­ać fakt że chci­ał­by się tam z wami spotkać.

Ps2: Pamięta­cie ser­i­al The Fam­i­ly o którym zwierz się niedawno tak pozy­ty­wnie wypowiadał? No więc star­tu­je on jako Rodz­i­na War­renów już 7 kwiet­nia na Canal +. Nie prze­gap­cie jeśli recen­z­ja zwierza was zachę­ciła.

8 komentarzy
0

Powiązane wpisy