Home FilmZPOPK Short: Czarna Kula

ZPOPK Short: Czarna Kula

autor Zwierz
Jadąc na Nowe Horyzonty widziałam, że na pewno chcę zobaczyć jeden film czyli „La Bola Negra”. Nagrodzą w Cannes hiszpańską produkcję, która wywołała sporo zamieszania na festiwalu i natychmiast została kupiona przez Netflix do amerykańskiej  dystrybucji (w Polsce dystrybucję ma Gutek Flm).

Historia trzech mężczyzn – każdego żyjącego w innej epoce, których losy się przeplatają, na papierze wygląda doskonale. Mamy młodego chłopaka w na początku lat trzydziestych w Grendzie, który nie zostaje przyjęty jako członek kasyna bo w mieście szerzą się plotki o jego homoseksualizmie. Przenosimy się kilka lat później i jesteśmy w środku hiszpańskiej wojny domowej, gdzie młody mężczyzna, przystępuje nieco przypadkiem do wojsk faszystów i zostaje mu powierzony obowiązek pilnowania komunistycznego jeńca, którego los wydaje się przesądzony. W końcu rok 2017 i historia historyka, geja, który nagle dostaje wiadomość o tym, że dziadek, którego nie znał coś mu zapisał w spadku. Nad wszystkim unosi się zaś słynny hiszpański poeta Federico García Lorca (zamordowany na początku wojny domowej) i jego niedokończona sztuka „La Bola Negra” z pierwszym otwarcie homoseksualnym bohaterem w jego twórczości.

Film bardzo sprawnie miesza te trzy plany, przenosi nas ze świata umownego, do realiów wojny by potem wyrwać nas z historii i wrzucić do współczesności. Są w tej produkcji sceny absolutnie zachwycające, wręcz wybitne. To jak reżyserzy filmu Javier Calvo i Javier Ambrossi, portretują zwłaszcza męskość i młodość w trakcie wojny jest zachwycające. Wizualnie jest tu kilka scen porywających – jak hipnotyczny taniec przy dźwiękach tradycyjnej muzyki, wspinanie się po zwalonym pociągu świętego Sebastiana czy długa sekwencja młodych nagich żołnierzy cieszących się wolnym wśród skalistych wybrzeży Hiszpanii. Porywająca jest cała sekwencja propagandowego występu objeżdżającej front piosenkarki (w tej roli Penelope Cruz).

Tylko kiedy już wrócimy do domu po seansie – kiedy wyrwiemy się spod uroku tych wielkich brązowych oczu, opadających grzywek i sprężystych ciał bohaterów, gdy przestanie nas trzymać za gardło poezja i metafora – wtedy pojawia się mnóstwo pytań. Ja sama nie byłam w stanie powiedzieć do jakiego stopnia film oddaje hołd Lorce a do jakiego stopnia go zdradza – zabierając to co prawdziwie poetyckie i wciskając to w wypowiedzi, które mają niekiedy przekaz niemal edukacyjny. Nie jestem też w stanie powiedzieć – do jakiego stopnia to budowanie homoerotycznego napięcia pomiędzy bohaterami tak różnymi ideologicznie jest przejawem największej prawdy o człowieku a uproszczeniem, które ociera się o niebezpieczny (zwłaszcza w kontekście historycznym) kicz.

Rzadko mam poczucie, że nie jestem w stanie w pełni odebrać filmu nie mając głębszego wglądu w kulturę. A tu tak miałam – nie wiem gdzie film odkrywa coś nowego, gdzie powtarza schemat, a gdzie mamy do czynienia z pewnymi nadużyciami. Nie wiem tego, bo moja wiedza o tym jak wojnę domową pamięta się w Hiszpanii jest zerowa. Nie mam nic przeciwko wyciąganiu queerowości z przeszłości – jestem zdania, że to trend słuszny i nadający kolejny wymiar wszystkim konfliktom, ale nie wiem gdzie tu szukać czegoś co jest prawdziwe a gdzie z uwagą przyglądać się wątkom, które mogą poświęcać realia dla melodramatu.

Wciąż to film, który ma miejsca fantastyczne, który przyciąga, otacza widza napięciem (które osadzone musi być w niespełnieniu) i miejscami – tradycyjnie wzrusza. Na pewno nikogo nie zniechęcam, bo to jest film, który płynie, zostaje, zmusza do refleksji. Ale sama nie wiem do końca co myśleć i mam wrażenie, że raczej nie wynegocjuje ze sobą spójnego stanowiska. Tam gdzie jest dobrze, bywa genialnie, ale są momenty kiedy miałam poczucie, że duch poety opuścił twórców.

Powiązane wpisy