Poezja życia czyli idźcie do kina na Patersona

04/01/2017

Ładni ludzie nie mają dylematów moralnych czyli o Pasażerach (ze spoilerami)

04/01/2017

Super Extra Mega Hiper Culture& Talent Experience #52 czyli zwierz ma dla was wyzwanie

04/01/2017

Nowy ok to jak zawsze czas na wyzwania, postanowienia, zadania i spisywanie rzeczy które na pewno nam się udadzą. Koło kwietnia te wszystkie postanowienia stanowią zamierzchłą pieśń przeszłości. Buty na siłownię pokrywają się kurzem, w przeciwieństwie do polecenia zapłaty za kolejne miesiące ćwiczeń. Podobnie jak wszystkie kalendarze w których mieliśmy zapisywać każdy nasz krok i pliki z pracami zaliczeniowymi. Skoro już tych postanowień tak wiele, to może zaryzykować z jeszcze jednym… tym razem kulturalnym.

Powiedzieć o sobie, że jest się człowiekiem kulturalnym nie jest łatwo. Zasadniczo rzecz biorąc większość z nas – nawet jeśli uczestniczymy w kulturze ograniczamy się do jakiegoś konkretnego rodzaju „spotkań” z kulturą. Niektórzy poświęcają czas na seriale, inni na książki, jeszcze inni na gry komputerowe. Wszystkie te osoby partycypują w kulturze choć jednocześnie – niekoniecznie jest w nich potrzeba poszerzania horyzontów, dywersyfikowania swoich kulturalnych aktywności. Tym samym zamykamy się w swojej wyspecjalizowanej dziedzinie – często zupełnie ignorując cały wielki świat kultury który rozgrywa się obok nas. I nie ma w tym nic bardzo dziwnego, bo nikt nie ma czasu na wszystkie kulturalne wydarzenia. Zwłaszcza że dochodzą do tego kwestie finansowe, czasowe i geograficzne.

Czyniąc te wszystkie zastrzeżenia zwierz chciałby zaprosić wad do wyzwania – wyzwania które stawia także sobie – by jednak się trochę z zamkniętego kręgu ciągle tych samych kulturalnych przeżyć wyrwać.  Nie dlatego żeby było coś złego w oglądaniu seriali czy filmów albo spędzania popołudnia z książką. Raczej po to by spróbować czegoś nieco innego, także dlatego, że po ukończeniu wszystkich szkół często okazuje się, że wydarzenia takie jak przestawienie teatralne, zwiedzanie galerii sztuki czy wyjście do muzeum zdarzają się nam incydentalnie a czasem w ogóle. I to nie dlatego, że nie mamy ochoty ale po prostu – wymaga to pewnego wysiłku na który nie zawsze umiemy się zebrać, albo po prostu zapominamy. To jak czytanie programu wydarzeń kulturalnych na zbliżający się tydzień. Człowiek zaznacza pięć koncertów i osiem wernisaży a w ostatecznym rozrachunku kończy w swoim pokoju czytając fan fika do Jurków na Lodzie (przykład zupełnie nie związany z osobą piszącą te słowa).

Moje wyzwanie dla was jest więc takie – spróbujmy przez ten rok zbadać jak to jest – to nasze życie z kulturą. Zwierz nazwał swoje wyzwanie roboczo „52 spotkania z kulturą” – głównie dlatego, że dobra tradycja mówi, że wszystkie akcje związane z namawianiem ludzi do zajmowania się kulturą musza mieć sztywne nazwy. Wy możecie to sobie nazwać „Super Extra Mega Hiper Culture& Talent Experience #52”i od razu brzmi jak coś czym można się chwalić znajomym. Ogólnie zasada jest prosta –zwierz namawia was byście zrobili dwie rzeczy. Pierwszą dość prostą – postarali się spisać w tym roku 52 wydarzenia waszym życiu związane z kulturą – może to być lektura książki, obejrzenie filmu, wyprawa do kina, wyjście na koncert, obejrzenie wystawy, wizyta w muzeum, zwiedzanie zabytku, zagranie w grę (najlepiej narracyjną – choć przecież wąż na komórce potencjalnie też się liczy), obejrzenie filmu dokumentalnego czy nawet analizy jakiegoś już istniejącego dzieła. Tu chodzi o taką czyste porachowanie sobie ile miejsca w waszym życiu zajmuje kultura i czy na pewno udaje się z nią utrzymać stały kontakt. To takie długie ćwiczenie które może pozwolić zmienić przyzwyczajenia (zwierz nie rozumie dlaczego słowo przyzwyczajenia zastąpiono słowem nawyki – zawsze to zwierza intrygowało).

Jednak nie chodzi tu tylko o stronę czysto rachunkową (wiecie że zwierz spędził – po przeliczeniu na godziny i dni – równo miesiąc zeszłego roku tylko oglądając filmy i seriale?) ale przede wszystkim taką zachętę do tego by nasz udział w kulturze zróżnicować. Jak bardzo? Najchętniej jak tylko się da. Jasne to jest skomplikowane ale nie aż tak bardzo jak się wydaje. Imprezy kulturalne organizują nawet niewielkie ośrodki kultury – od bibliotek zaczynając, i wiele z nich jest naprawdę fajnych. Zresztą skąd wiadomo co nam się nie podoba jeśli nigdy nie próbowaliśmy. Większość instytucji państwowych ma też dni zniżkowe czy nawet darmowe. Zwierz w ostatnich miesiącach zwiedził np. dwa muzea płacą jakieś grosze zamiast pełnej opłaty za bilet (ostatnio w muzeum Pana Tadeusza bilet kosztował złotówkę). Podobnie z innymi wydarzeniami – często darmowymi. Zwierz zachęca bo uważa, że fajnie spróbować – być może pierwszy raz w życiu wybrać się do Opery, odwiedzić lokalny teatr, czy wziąć do ręki pada od konsoli. To nie jest wyzwanie w którym chodzi o  pobicie jakiegoś rekordu czy prześcignięcie znajomych – raczej o znalezienie w sobie motywacji by jakoś to nasze uczestnictwo w kulturze poszerzyć.

Jak wziąć udział? Wystarczy wam plik w komputerze albo kartka. Zapisujecie sobie – raz na tydzień – bo inaczej zapomnicie czy udało się wam jakieś spotkanie z kulturą. Możecie w danym tygodniu wpisać książka, teatr, kino. Możecie też zaszaleć i wpisać wszystko co robiliście. Zaglądacie do listy i jak widzicie że przez kilka tygodni tylko kino i kino to macie dobry punkt wyjścia by sobie spróbować czegoś innego. Pod koniec roku macie zaś doskonałą cenzurkę że byliście doskonałymi kulturalnymi ludźmi. Możecie ją pomachać przed nosem wszystkim waszym rozmówcom w Internecie. Bo jak wiadomo nic nie czyni naszych argumentów lepszymi niż mocny dowód że dyskutantem jest osoba rzeczywiście kulturalna. Poza tym – to jedno z tych wyzwań które samo w sobie jest dość proste – i niekoniecznie wymaga ścigania się za wszelką cenę z czasem.

Dlaczego zwierz wam to proponuje? Głównie dlatego, że kultura jest jedna z pierwszych rzeczy która wypada z naszego rozkładu dnia. Gorzej się czujemy, mamy mniej na koncie, jest zima, nie chce się nam. Do tego – jak to zwykle bywa – jak z czegoś mamy zrezygnować to najłatwiej zrezygnować z kultury – bo i nikt nas za to nie potępi a nawet niektórzy uznają to za dojrzałą i dorosłą postawę. Tak już jest, że bardzo wysoko cenimy pracę, gonimy wszystkich do wysiłku fizycznego ale kiedy chodzi o częste i regularne uczestniczenie w wydarzeniach kulturalnych to trudno znaleźć kogoś kto by nas ganiał i surowym okiem spoglądał na nasze lenistwo. Tymczasem uczestniczenie w kulturze – i to jak najbardziej zdywersyfikowane – jest ważne. Więcej – wcale nie mamy na to tak wiele czasu. Zwierz rozumie wszystkich rodziców którzy nie mogą iść na koncert bo nie ma z kim zostawić dzieci, czy osoby starsze które muszą się nieźle namęczyć by na wydarzenia kulturalne w ogóle dotrzeć. Dlatego też – póki można i ma się czas trzeba się postarać by nazbierać tych doświadczeń trochę na zapas. Zwłaszcza, że nie ukrywajmy  – to jest trochę ważne by co pewien czas zobaczyć jakiś obraz, przyjrzeć się wystawie muzealnej czy posłuchać muzyki – być może nieco innej niż ta która sączy się nam z słuchawek.

Zwierz ma nadzieję, że pomysł się wam spodoba. Sam obiecuje pod koniec roku pokazać wam co mu wyszło i zastanowić się razem z wami czy można w jakiś stosunkowo prosty i racjonalny sposób sprawić by uczestnictwo w kulturze było sprawą codzienną a właściwie cotygodniową a nie bardzo odświętną. Zwłaszcza, że zwierz zdaje sobie sprawę, że dla wielu wizyta w teatrze to wydarzenie które ma miejsce raz na kilka lat. I nie ma w tym nic fundamentalnie złego, po prostu warto sprawdzić czy przypadkiem przez te kilka lat nic się w teatrach nie zmieniło. Ponownie – zdaję sobie sprawę, że takie wyzwanie wymaga trochę wkładu finansowego ale jednocześnie – zdarzało mi się płacić za bilet do teatru 10 zł. To mniej niż za kawę w niektórych miejscach. A nikt chyba nie bierze udziału w wyzwaniu „Wypiję 52 kawy w 2017” bo wyzwanie zaliczyliby wszyscy tak mniej więcej do połowy stycznia.

Zwierz nie ma dla was jakichś fajerwerków, ładnie wyrysowanych planów do uzupełniania (miał nawet taki pomysł ale zapomniał że nie umie rysować) czy stron na których można to zapisywać. Całe piękno tego wyzwania polega więc raczej na waszym i zwierz zaangażowaniu. Zobaczymy co z tego wyjdzie – miejmy nadzieje że całe stado bardzo kulturalnych osób.

Ps: A już jutro kolejne z cyklu recenzji bo zwierz naprawdę ma mnóstwo filmów do zrecenzowania.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • „A nikt chyba nie bierze udziału w wyzwaniu „Wypiję 52 kawy w 2017” bo wyzwanie zaliczyliby wszyscy tak mniej więcej do połowy stycznia” – Ups [wypili w zeszłym roku może z 10 w porywach do 15 kaw]. Ale tak ogólnie, wyzwanie bardzo zacne i tylko my już 2016 sobie dość dokładnie podliczyliśmy [podsumowanie rozpisaliśmy na naszym blogu, https://ziemniakidinozarly.blogspot.com/, gdyby ktoś miał ochotę poczytać], nawet jeśli bez patrzenia na to, żeby różnicować tę kulturę i chyba nie mamy sił na drugi taki spis z rzędu.

  • aHa

    Ha, wchodzę w to :) Głównie dlatego że przez zmianę pracy z mojego stałego rytmu wypadły muzea i biblioteki, które kiedyś bardzo chętnie odwiedzałam (przy okazji spotkań zawodowych zawsze brałam jakieś ulotki i rozkłady miesięczne wydarzeń, w których potem czasem brałam udział). Swego czasu z koleżanką odwiedzałyśmy też… świątynie, różnych wyznań, w których jak się okazywało często były organizowane różne ciekawe wydarzenia (np. Festiwal „Otwarta Twarda” w Warszawie, albo Noc Synagog w Krakowie, albo koncerty w kościele ewangelickim w Warszawie). Cały rok obiecywałam też sobie że pójdę na jakąś imprezę/festiwal/występ/warsztaty impro, i nic z tego nie wyszło. Zwierz mnie zainspirował :)

  • Joanna Iks

    Fantastyczny pomysł,tym bardziej, że podobny mi przyszedł do głowy z początkiem roku, żeby zdecydowanie więcej czytać, oglądać i korzystać z wydarzeń kulturalnych w okolicy i nie tylko i podróżować. Już druga połowa poprzedniego roku, po z powodów osobistych okropnych 30 miesiącach, była bogatsza w tego rodzaju wydarzenia i zauważyłam jak mi to było potrzebne i jak mi tego brakowało. Dlatego podejmuję wyzwanie :), a blog na pewno będzie inspiracją tak jak do tej pory był.

    PS. występ w ” Drugim śniadaniu” bardzo dobry…

  • W końcu wyzwanie dla mnie :D Może w końcu zmuszę się, by odwiedzić wrocławskie muzea, co ciągle odkładam w czasie :P

  • Wazon

    Mam wrażenie, że postanowień noworocznych dotrzymuje aż 4% populacji, no, może 4+.Chyba, że są to postanowienia typu „kupię sobie 10 par butów” , albo „postaram się poderwać Bonifacego”.ew. „zrobię coś na złość cioci Fici.” Może pozytywne postanowienia podejmować nie pod presją daty, ale w zgodzie z okolicznościami, np „nigdy więcej nie zmielę przez pomyłkę ćwierci kg mięska z trzema papryczkami chili” ( coś takiego właśnie mi się zdarzyło), albo „nie będę chodzić do godziny 11 przed południem w sobotę nieumyta, potargana i w starej nocnej koszuli, bo a nuż znowu wpadnie mój wymarzony Wojtek”. A co do kultury – niestety, niektórzy seniorzy, jak zauważył zwierz, mają kłopot z wyprawami na miasto. Proponowałabym kreatywność – może napiszemy artykuł, może książkę, może uszyjemy spódnicę, może zrobimy dla jakiegoś dziecięcia szałowego Shreka z zielonych szmatek ? Może to też podpada pod jakąś kulturę ?
    Przy okazji- można kupić kalendarze w formie grubych brulionów, każdy dzień ma swoją stronicę. Wieczorami krótko podsumowujemy każdy miniony dzień. Po pewnym czasie lektura będzie pasjonująca.

    • Magdalaena

      „Może pozytywne postanowienia podejmować nie pod presją daty, ale w zgodzie z okolicznościami,”
      To jest bardzo ważna myśl! ja np. po powrocie z wakacji notuję sobie, czego mi brakowało i co koniecznie muszę zabrać następnym razem.

    • Kasia Rybak

      Ja miałam postanowienie, żeby zawsze na zakupy brać reklamówkę i nie brać nowej ze sklepu. Udało mi się w 99% spełnić ^^

  • migi

    Czy kolorowanki tez zaliczaja sie do kultury?

  • nat

    Spisuję swoje kulturalne doświadczenia (tyle, że z podziałem na miesiące) od 2 lat. Zaczęłam to robić też jako postanowienie noworoczne i właśnie się zorientowałam, że było chyba jedynym, którego kiedykolwiek dotrzymałam :D Nie miałam w tym jakiegoś konkretnego celu i w sumie nadal nie mam, ale myślę, że już nigdy nie przestanę tego robić, bo strasznie fajnie później do tych notatek wracać. I chociaż nigdy nie traktowałam tego jak wyzwania, to faktycznie taka lista dobrze pokazuje kiedy mieliśmy czas na kulturę, kiedy nie i czy była w tym jakaś różnorodność – i już samo zauważenie tego zachęca do zastanowienia się czy w rozkładzie dnia nie wciśniemy chociaż godzinki na książkę czy film i do próbowania od czasu do czasu nowych rzeczy. Więc zachęcam gorąco, super sprawa :)

  • Blandae

    Ja sobie spisuję książki, filmy i seriale, w zeszłym roku doszły jeszcze dokumenty (bo Netflix) i teatr (transmisje w Multikinie, bo do kina umiem chodzić sama a do teatru nie, a nie mam z kim). Teraz chcę jeszcze wyróżnić animacje,bo zauważyłam, że oglądam ich bardzo mało, i zaznaczać krótkometrażówki, bo nie zawsze traktuję je jako filmy. Do tego zastanawiam się nad operą (też transmisja), ale nie bardzo wiem od czego zacząć, i może rzeczywiście wybrałabym się do muzeum (ale ten rodzaj obcowania z kulturą nie bardzo mi pasuje)…

  • Anna

    Świetny pomysł! Już po raz trzeci będę spisywać przeczytane książki, bo od 2015 próbuję dobić do 52 książek na rok. Jeszcze mi się nie udało, ale i tak jestem z siebie dumna, bo 46-48 to też jest sporo. I fajnie na koniec roku spojrzeć na ten spis – co się przeczytało, co się pamięta (albo kompletnie zapomniało, bo tak też jest). Zawsze też można komuś coś potem polecić albo mieć gotową listę sprawdzonych prezentów. To teraz dołączę wystawy/spektakle/koncerty. Ale ja też po prostu uwielbiam robić listy;).

  • Zuzanna N

    Zwierzu kochany, pomysł znakomity ale co jeśli obcowanie z kultura mam w tzw. pakiecie? Oboje dzieci w szkole baletowej… więc kultura trochę z obowiązku ;)

  • Kasia Rybak

    Wyzwania z kawą bym nie przeszła :D W całym życiu wypiłam może jedną.
    W zeszłym roku brałam udział w wyzwaniu, że przeczytam 52 książki, ale chyba nie za wiele mi to dało, bo i tak bym je przeczytała xD
    Wyzwanie zwierza mi się podoba, ale w tym roku mam swoje własne – przeczytać jak najwięcej japońskich książek w oryginale.

  • Katarzyna Michalina Bróż

    U mnie na razie różnorodnie – 1 stycznia (no dobra, 31.12, ale skończyliśmy po 4 rano, więc się liczy i już) Bal z tańcami dawnymi, w zeszłym tygodniu organizacja i przeprowadzenie larpa w Uniwersum Metra 2033 ( będę się trzymać wersji, że larpy to sztuka i kultura, skoro tak blisko im do teatru), w tym wreszcie Star Warsy – jest potencjał na całkiem ładną listę.
    Książek i seriali nie liczę, bo tyle tego w moim życiu, że byłoby nie fair, 52 wyrobiłabym gdzieś w marcu ;)

  • Pingback: #wsieci: Zbiór najciekawszych linków #1()