Home Ogólnie Pukając do piekła bram czyli zwierz bez entuzjazmu o Lucyferze

Pukając do piekła bram czyli zwierz bez entuzjazmu o Lucyferze

autor Zwierz
Pukając do piekła bram czyli zwierz bez entuzjazmu o Lucyferze

Koniec wakacji co roku oznacza, że zwierz spisu­je sobie listę seri­ali które będzie musi­ał zobaczyć. A przy­na­jm­niej jeden odcinek zan­im zde­cy­du­je co dalej. Oczy­wiś­cie cza­sem okazu­je się to meto­da nieco wadli­wa (opłaki­wanego niedawno Han­ni­bala zwierz po jed­nym odcinku chci­ał rzu­cić) ale dużo lep­szych nie wymyślono. I tak sezon zaczy­na odcinek który – zwierz przyz­na­je bez bicia obe­jrzał wer­sji bard­zo przed pre­mierowej. A chodzi o Lucyfera

Lucifer-Coin-600

Nud­ny dia­beł jest nud­ny — a to przestępst­wo

Lucyfer teo­re­ty­cznie – zupełnie teo­re­ty­cznie jest seri­alem opar­tym o wydawnict­wo DC Comics. Lucyfer pojaw­iał się w Sand­manie i miał nawet włas­ny komiks więc czemu nie prze­nieść do go telewiz­ji na fali ros­nącej pop­u­larnoś­ci pro­dukcji których bohaterowie wywodzą się z uni­w­er­sum DC. Dla przy­pom­nienia obec­nie to całkiem spo­ra gro­mad­ka – oprócz Arrow mamy Flasha, Gotham, przez pewien czas mieliśmy Con­stan­ti­na a to jeszcze nie koniec seri­ali nadawanych i planowanych. Teo­re­ty­cznie więc tak jak Mar­vel budu­je swo­je imperi­um w kinach (choć w telewiz­ji też odnosi sukcesy – warto wspom­nieć Agent Carter czy Dare­dev­ila) tak DC co raz wyraźniej pod­bi­ja rynek seri­ali. Lucyfer mógł teo­re­ty­cznie stać się dla DC tym czym dla seri­ali czy pro­dukcji na pod­staw­ie Mar­vela stał się Dare­dev­il. Pro­dukcją wciąż bard­zo komik­sową, na swój sposób uroczą ale jed­nak syg­nal­izu­jącą, że w tym gatunku chodzi o coś więcej niż odt­warzanie schematów. Nieste­ty tak się nie stało, bo FOX to zde­cy­dowanie nie jest Net­flix.

tom_ellis_lucifer_fox

Urok i faj­na fura zawsze się sprawdza ale właśnie… seri­alowi jak na razie braku­je ory­gi­nal­noś­ci

Najwięk­szym prob­le­mem z Lucyfer­em nie jest nawet fakt, że prak­ty­cznie nie czer­pie on z komik­su (choć teo­re­ty­czne punkt wyjś­cia jest ten sam – znud­zony piekłem Lucyfer prowadzą­cy bar na zie­mi (dokład­niej w Los Ange­les). No i na punkcie wyjś­cia się właś­ci­wie kończy bo sce­narzyś­ci jak­by nie za bard­zo chcą mieć cokol­wiek wspól­nego z komik­sem. Praw­da jest taka, że ten pier­wszy odcinek spraw­ia wraże­nie jak­by tak naprawdę nie chcieli mieć nic wspól­nego z niczym ory­gi­nal­nym. Żeby wam to uświadomić zwierz zada wam jed­no pytanie – czy jesteś­cie w stanie podać z głowy jak­iś ser­i­al w którym pięk­na, pro­fesjon­al­na i pew­na siebie polic­jan­t­ka prowadzi śledzt­wo z pomocą obdar­zony­mi pewny­mi nie­s­tandar­d­owy­mi umiejęt­noś­ci­a­mi mężczyzną, który jest bard­zo pewny siebie, doskonale wyglą­da i ma na każą okazję odpowied­nią uwagę? Dobrze coś wam świ­ta w głowie – jak­iś Cas­tle albo Men­tal­ista? To może dalej – czy przy­pom­i­na się wam jak­iś ser­i­al gdzie ów mężczyz­na jest na dodatek nieśmiertel­ny? Jeśli ktoś powie ter­az For­ev­er nie będzie dale­ki prawdy. A jak jeszcze dodamy, że urok naszego bohat­era dzi­ała na wszys­t­kich tylko nie na dziel­ną panią polic­jant to właś­ci­wie dostaniemy pełny przegląd niemal wszys­t­kich pro­ce­du­rali jakie nakrę­cono w Stanach w ostat­nich lat­ach.

lucifer (1)

No ocz­ka Ellis ma ładne ale całego seri­alu się tym nie utrzy­ma

No właśnie, z niez­nanych zwier­zowi przy­czyn postanowiono wziąć ciekawy i nie­s­tandar­d­owy punkt wyjś­cia i zamienić go w pro­dukt pod­dany zasadom najnud­niejszego gatunku seri­alu telewiz­yjnego. Oczy­wiś­cie, zwierz doskonale zda­je sobie sprawę, że wszyscy mają jeden czy dwa ukochane pro­ce­du­rale, ale nie ukry­wa­jmy – to nie jest gatunek, który przy­czy­nia się do lep­szego zrozu­mienia materii opowieś­ci w odcinkach, wnosi coś do naszej per­spek­ty­wy patrzenia na bohaterów seri­alowych itp. Pro­ce­du­rale są fajne ale w ich naturze leży pow­tarzal­ność schematów. W sum­ie po to pow­sta­ją – by zapewnić co tydzień wid­zom pow­tarzal­ną rozry­wkę. I zwierz nic do nich nie ma ale nie rozu­mie za bard­zo przykłada­nia tego for­matu pod his­torię która spoko­jnie mogła­by zain­tere­sować widzów w nieco mniej schematy­cznym wyda­niu. To znaczy spoko­jnie moż­na robić sobie nowy pro­ce­dur­al nie wyko­rzys­tu­jąc do tego żad­nego Lucyfer z lubianego przez ludzi komik­su. Zwłaszcza że nie oszuku­jmy się – takie potrak­towanie mate­ri­ału wyjś­ciowego spraw­ia, że wszyscy potenc­jal­ni wid­zowie, którzy mogli­by się na ser­i­al skusić bo lubią komik­sowego bohat­era, po pier­wszym odcinku grzecznie podz­ięku­ją.

_1431386807

I nawet te wąt­ki niebiańsko/piekielne wypada­ją jakoś tak bla­do

Co więcej Lucyfer – przy­na­jm­niej w tym pier­wszym odcinku jest niesły­chanie i boleśnie nud­ny. Oto mamy przed­staw­ionego bohat­era, jego niesamowite moce i od razu dosta­je­my pier­wszą „sprawę” czyli śmierć młodz­i­utkiej piosenkar­ki. Dal­sze śledzt­wo jest tak strasznie typowe że nasz bohater mógł­by piekła na oczy nie widzieć a i tak zagad­ka została­by w końcu rozwiązana. Przez cały odcinek Lucyfer łazi od jed­nej do drugiej oso­by i zada­je pyta­nia. Ponieważ jest panem piekieł ludzie powin­ni wyz­nawać mu swo­je najskryt­sze marzenia. I rzeczy­wiś­cie to robią, ale jak ser­i­al wskazu­je – odrobi­na zwykłej detek­ty­wisty­cznej pra­cy przynosi podob­ne efek­ty. Do tego part­neru­ją­ca mu polic­jan­t­ka jest jak wyję­ta z wor­ka z najbardziej banal­ny­mi posta­ci­a­mi kobiecy­mi. Tak jest prześlicz­na, tak jest samot­ną matką, tak najbardziej na świecie zależy jej na tym by trak­towano jej prace poważnie i by doprowadz­ić win­nych zbrod­ni przed oblicze spraw­iedli­woś­ci. No i oczy­wiś­cie cały dia­bel­s­ki urok Lucyfera zupełnie na nią nie dzi­ała. Serio gdzieś w świecie sce­narzys­tów telewiz­yjnych musi być broszu­ra „Jak stworzyć polic­jan­tkę do pro­ce­du­rala” gdzie krok po kroku infor­mu­ją jak się właś­ci­wie takie posta­cie pisze. I nikt nie złamie schematu (córecz­ka naszej polic­jan­t­ki jest nawet odpowied­nio szczer­ba­ta by dopełnić schematy­cznego obrazu). Prob­lem stanowi też sam Lucyfer – po pier­wsze abso­lut­nie w niczym nie przy­pom­i­na tego komik­sowego. I to jak­by na całej linii – nie chodzi jedynie o charak­ter, ale też o rzeczy tak banalne jak wygląd. I nie zrozum­cie zwierza źle – Tom Ellis w czarnych ciuchach to jest widok niesły­chanie przy­jem­ny i zde­cy­dowanie wspier­a­ją­cy este­ty­cznie. Co nie zmienia jed­nak fak­tu, że jego bohater ma więcej wspól­nego z tymi wszys­tki­mi niesły­chanie uroczy­mi i pewny­mi siebie posta­ci­a­mi ze wszys­t­kich innych pro­dukcji od cza­su Housa niż z wład­cą piekieł. I to jest trochę den­er­wu­jące, kiedy poza dow­cip­ny­mi i pewny­mi siebie uwaga­mi z ust Lucyfera usłyszymy dodatkowo jedynie jakieś kom­pletne banały które postaci z takim potenc­jałem zupełnie nie przys­to­ją. Przy czym zwierz nie będzie wam kła­mał – jeśli jest jakikol­wiek powód dla którego zwierz rozważa obe­jrze­nie kole­jnego odcin­ka to jest to właśnie Tom Ellis jako Lucyfer. To znacz nie tylko się na niego dobrze patrzy ale to co ma zagrać, gra całkiem nieźle. Gorzej że jak­by nie gra niczego bard­zo fas­cynu­jącego. Do tego zdaniem zwierza gra strasznie podob­nie jak w seri­alu Rush — który miał pre­mierę chy­ba w zeszłym roku. Też był tam przys­to­jny i wygadany oraz niemoral­ny. Zresztą amerykanie nie wiedzą co zro­bić z Ellisem — odkryli że jest przys­to­jny i uroczy ale jakoś nie mają dla niego fajnej roli.

hqdefault

To może być miły pro­ce­dur­al ale po co mieszać tam Lucyfera?

No właśnie oglą­danie pro­ce­du­rali może baw­ić. Zwierz sam przez kil­ka sezonów oglą­dał Bones czy Cas­tle i nawet przez pewien czas Men­tal­istę. Gdy­by nie ska­sowano mu For­ev­er pewnie z radoś­cią zasi­adał­by co tydzień do kole­jnych sezonów. Ale każdy z tych seri­ali miał coś co spraw­iało, że sprawd­zony i nud­ny schemat seri­alu w którym zawsze taka sama para bohaterów, szu­ka zawsze tak samo prze­biegłych morder­ców. Tym­cza­sem poziom ory­gi­nal­noś­ci Lucyfera jest przy­na­jm­niej w tym pier­wszym odcinku gdzieś na poziomie ‑1. Łącznie z konkret­ny­mi sce­na­mi, które naprawdę widzi­ało się już w innych pro­dukc­jach wiele razy. Zwierz ma niepoko­jące wraże­nie, że do obe­jrzenia drugiego odcin­ka zasiądzie naprawdę niewiele osób. A szko­da bo jak zwierz już wiele razy pisał – mate­ri­ał źródłowy był ciekawy i moż­na było naprawdę wyciągnąć z niego więcej niż pro­ce­dur­al. Choć zwierz cały czas pow­tarza sobie, że za Lucyfer­em stoi telewiz­ja FOX która zamor­dowała Gotham które tak ład­nie się zapowiadało. Więc może jak coś się zapowia­da bard­zo śred­nio to nie ma co się smu­cić?
Jed­nocześnie zwierz zas­tanaw­ia się nad obec­noś­cią seri­ali na pod­staw­ie komik­sów w telewiz­ji. Od tego sezonu ma być ich jeszcze więcej. Trend komiksowo/super bohater­s­ki umac­nia się w telewiz­ji. Trud­no się dzi­wić sko­ro filmy przynoszą kro­cie. Ale tu w sum­ie też widać, że poza pomysłem by wziąć punkt wyjś­cia, czy postać z komik­su, rzad­ko jest naprawdę pomysł na to co właś­ci­wie zro­bić z tym dalej. Co zniechę­ca bardziej niż gdy­by twór­cy wzięli zupełnie nowe posta­cie (wobec których nie ma oczeki­wań) i zde­cy­dowali się nakrę­cić ten sam ser­i­al bez udawa­nia że ma coś wspól­nego z komik­sem. No ale chy­ba mar­ka za bard­zo kusi. W każdym razie – na razie Lucyfer ma minusa. I jeszcze szan­sę w drugim odcinku. A potem do dia­bła z nim.

Ps: Dziś ponoć jakieś świę­to blo­gowe z tej okazji zwierz pole­ca wam przeczy­tać swój wczo­ra­jszy wpis. I oczy­wiś­cie założyć blo­ga.

Ps2: Jutro zwierz wrzu­ci wam coś na pociesze­nie że lato się skończyło ;)

6 komentarzy
0

Powiązane wpisy