Home Ogólnie Watch all the Movies czyli 10 rad jak zorganizować sobie własny przegląd filmowy

Watch all the Movies czyli 10 rad jak zorganizować sobie własny przegląd filmowy

autor Zwierz

Hej

Zwierz wie, że nad­chodzi trud­ny dla nas czas świąt. Konieczność prze­by­wa­nia z rodz­iną, oznacza, że musimy przes­tać udawać, że nasi krewni nie ist­nieją, wyjść z poko­ju, ubrać się ład­nie zasiąść przy więcej niż jed­nym stole. Ok zwierz w sum­ie lubi prze­by­wać z bliski­mi, więc miał nie o tym. Prz­er­wa świątecz­na ma w sobie, bowiem jeszcze jed­ną tragedię. Łączy ona, tak wyczeki­wany nad­mi­ar wol­nego cza­su z zaw­iesze­niem emisji niemal wszys­t­kich seri­ali i zamknię­ciem możli­woś­ci uda­nia się do kina. Cóż, więc robić, w co się baw­ić, jak przetr­wać te długie godziny, kiedy wysiłek intelek­tu­al­ny jest niemożli­wy z prze­jedzenia, zaś wysiłek fizy­czny niemożli­wy z niechę­ci wychodzenia z domu? Zwierz w takich trud­nych chwilach zazwyczaj decy­du­je się na ama­torską ret­ro­spek­ty­wę czy­je­jś twór­c­zoś­ci. Dziś będzie o tym jak inteligent­nie oglą­dać dzieła wszys­tkie by mieć z tego przy­jem­ność a jed­nocześnie być może czegoś się dowiedzieć (o sobie aktorach, sce­narzys­tach, reży­ser­ach, gatunkach itp). Zwierz oczy­wiś­cie nie jest ekspertem więc wszys­tkie wskazów­ki trak­tu­j­cie jako dobre rady a nie jakieś prawdy objaw­ione.

Cały wpis jest ilus­trowany gifa­mi z filmiku o świątecznej przy­godzie pewnego mop­sa w Nowym Jorku — źródło do gifów i źródło do filmiku.

I tak nie obe­jrzysz wszys­tkiego - jeśli decy­du­jesz się zapoz­nać z fil­mo­grafią jakiegoś aktora/reżysera/scenarzysty z góry trze­ba się pogodz­ić z fak­tem, że jest praw­ie nie możli­wym by obe­jrzeć wszys­tko. Zawsze jest jak­iś świę­ty graal, na który polu­je się miesią­ca­mi a nawet lata­mi — cza­sem się go uda zła­pać cza­sem nie. Poza tym zwierz wielokrot­nie się przekon­ał, że nieste­ty Imdb wcale nie mówi zawsze prawdy — cza­sem wyda­je się, że oso­ba, którą śledz­imy miała tyko małą rólkę a dopiero pod­czas oglą­da­nia okazu­je się, że grała głównego bohat­era. Plus nieste­ty przepa­da więk­szość wys­tępów i sce­nar­iuszy telewiz­yjnych. Fakt, że nie obe­jrzymy wszys­tkiego może być frus­tru­ją­cy, ale warto się z nim pogodz­ić od razu. Przy czym łowie­nie jakiegoś fil­mu, którego nam braku­je do paki­etu bywa niekiedy przy­godą samą w sobie, która niekiedy uwzględ­nia nawet przełomy życiowe. Pier­wszą płytą DVD, jaką zwierz zamówił przez Inter­net była jak już zwierz niedawno wspom­i­nał Okla­homa z NT, której brakowało zwier­zowi by uzu­pełnić całą fil­mo­grafię Jack­mana. To zwierza przekon­ało ostate­cznie, że kupowanie przez Inter­net jest fajne.

Zacznij od więk­szych ról — zwierz zawsze zaczy­na od najważniejszych i najwięk­szych ról i kieru­je się ku tym mniejszym. Jedynym wyjątkiem jest przy­padek, kiedy aktor ma po drodze ważną rolę w seri­alu. Zwierz zostaw­ia seri­ale na koniec (podob­nie w przy­pad­ku reży­serów czy sce­narzys­tów), bo ser­i­al oglą­da się jed­nak nieco inaczej. Poza tym znalezie­nie wszys­t­kich intere­su­ją­cych nas odcieków seri­alu zaj­mu­je dłużej a jeśli aktor nie grał we wszys­t­kich sezonach to cza­sem zosta­je­my z dyle­matem ile obe­jrzeć zan­im zaczniemy oglą­dać dla akto­ra. Tak, więc lep­iej zacząć od tego, co najważniejsze i najwięk­sze — zwierz korzys­ta z dość prostej metody — wybiera najpierw to, co na Imdb ma plakaty, potem zaś to, co plakatów lub ocen nie ma. Dlaczego warto zacząć od więk­szych ról? Bo entuz­jazm z cza­sem trochę spa­da. Warto, więc zacząć od tego gdzie mamy pewność, że wypa­try­wany aktor nie zniknie w połowie, poza tym najczęś­ciej sławniejsze filmy są późniejsze, co oznacza np. w przy­pad­ku sce­narzys­tów częs­to jed­nak lep­sze rzeczy niż na początku twór­c­zoś­ci, (choć oczy­wiś­cie nie zawsze).

Warto wró­cić do tego, co już było - zazwyczaj decy­du­je­my się na ret­ro­spek­ty­wę czy zapoz­nanie się z całoś­cią czy­je­jś twór­c­zoś­ci, kiedy już lubi aktora/reżysera/scenarzystę z innych pro­dukcji. Oczy­wiś­cie pier­wsza myśl jest taka by zobaczyć wszys­tko, czego wcześniej nie widzieliśmy. Zwierz popru­je jed­nak na koniec powró­cić raz jeszcze do filmów, które znamy. Taki powrót do punk­tu wyjś­cia jest cza­sem doskon­ałą przy­godą, zwłaszcza, jeśli znamy już akto­ra z innych ról i wiemy czy to, co nas w nim początkowo zach­wyciło wiąże się z daną rolą czy jest cechą, która wys­tępu­je w każdym filmie. Cza­sem zaś dzię­ki temu, że już naoglą­dal­iśmy się naszego ulu­bionego akto­ra przez ostanie tygod­nie, mamy go trochę dość i zaczy­namy dostrze­gać w filmie czy seri­alu zupełnie nowe posta­cie i nowych aktorów, których zaczy­namy mieć ochotę śledz­ić. Trochę jak zwierz, który po obe­jrze­niu wszys­tkiego z Cum­ber­batchem powró­cił do Sher­loc­ka by stwierdz­ić, że czas obe­jrzeć wszys­tko z Gravesem.

Jeśli przysyp­i­asz idź dalej — każdy aktor/aktorka/reżyser/scenarzysta ma w swo­jej fil­mo­grafii kil­ka pro­dukcji, których znieść nie moż­na, nie ważne jak bard­zo lub­cie danego twór­cę w końcu dochodzi­cie do ściany. Pro­dukcji męczącej, nużącej albo po pros­tu tak złej, że nie da się jej oglą­dać. Pros­ta rada zwierza — nie zmusza­j­cie się, prze­cież to nie zadanie domowe ani wyś­cig na reko­rd, pró­ba obe­jrzenia fil­mu za wszelką cenę może się naprawdę źle skończyć np. zniechęce­niem do kon­tyn­uowa­nia poszuki­wań. Najwyżej wró­ci­cie do tego fil­mu, kiedy naprawdę będziecie strasznie chcieli czegokol­wiek nowego z ulu­bionym aktorem. Albo nigdy nie wró­ci­cie, bo film był tak kosz­marnie zły, że lądu­je na waszej pry­wat­nej liś­cie, rzeczy, których nigdy więcej nie chce­cie oglą­dać bez butel­ki alko­holu w ręce (każdy kino­man ma taką listę)

Czy­ta­j­cie głupie infor­ma­c­je — każdy film, ser­i­al czy nawet pro­gram telewiz­yjny ma na Imdb dzi­ał triv­ia. To doskon­ałe uzu­pełnie­nie każdego sean­su, ale kiedy śledzi­cie jed­ną kari­erę ma dodatkowy plus. Dzię­ki nim dowiadu­je­cie się jeszcze czegoś — o tym, który film reżyser nakrę­cił szy­bko a który wol­no, jacy aktorzy częs­to pojaw­ia­ją się w fil­mach tego samego sce­narzysty, gdzie krę­cono, czy były jakieś prob­le­my, czy aktor wypowiadał się w sposób kon­trow­er­syjny o roli. Dzię­ki takim dro­bi­az­gom po prze­jrze­niu wszys­t­kich filmów tworzy wam się nie tylko jakaś mapa his­torii, ale też towarzyszącej im kari­ery. Przy czym wszys­tko zależy od tego jak bard­zo zależy nam na śled­zonej oso­bie. W przy­pad­ku niek­tórych wystar­czą wiado­moś­ci z Imdb, w przy­pad­ku innych, zaczniecie czy­tać wspom­nienia ludzi, którzy znali akto­ra tylko po to by wyła­pać wzmi­ankę o nim. Może­cie wys­tar­tować w niewielkim bez nagrodowym konkur­sie, kogo zwierz ma na myśli, kiedy to pisze.

Sko­ro już oglą­dasz wszys­tko… — Dobra to jest właś­ci­wie nie rada, ale nawyk zwierza, wiążą­cy się trochę z posi­adaniem blo­ga trochę z sposobem funkcjonowa­nia umysłu zwierza. Sko­ro już oglą­damy cały dorobek twór­cy warto zas­tanow­ić się zawsze nad tym, co się pow­tarza, do czego wraca, być może, jakie sce­ny są iden­ty­czne. Szukanie punk­tów wspól­nych nie tylko czyni z oglą­da­nia wielu filmów pewne przeży­cie, ale także doskonale zaj­mu­je umysł, kiedy staram się sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego reżyser wybiera takie a nie inne uję­cia, sce­narzys­ta obsesyjnie wraca do kilku tych samych wątków czy postaci a aktor jeszcze ani razu nie zagrał niko­go sym­pa­ty­cznego. Zwierza takie rzeczy fas­cynu­ją i wcale nie odbier­a­ją dla niego magii oglą­da­nia fil­mu. Wręcz prze­ci­wnie im częś­ciej zada­je­my sobie pytanie o twór­ców o ich inspirac­je, źródła tal­en­tu, aktorskie decyz­je tym jest ciekaw­iej.

Daj się zaskoczyć - zwierz decy­du­jąc się na zro­bi­e­nie ret­ro­spek­ty­wy nie czy­ta streszczeń filmów — co ma być to będzie, sko­ro zde­cy­dował się zapoz­nać z czyjąś twór­c­zoś­cią to nie zada­je się pytań tylko prze­chodzi do następ­nego tytułu. Zwierz musi wam powiedzieć, że to jest rzecz abso­lut­nie prze­cu­d­own­ie doskon­ała. Jeśli nie wiesz, o czym będzie film nie możesz się do niego źle nastaw­ić. Jeśli wiesz, kto brał udzi­ał w jego pro­dukcji zawsze możesz wyczeki­wać konkret­nego aktora/aktorki lub znaków charak­terysty­cznych reży­ser­skiej pra­cy. Jedne z najlep­szych filmów w swoim życiu zwierz obe­jrzał właśnie na takiej zasadzie — usi­adł i obe­jrzał nie wiedząc, czego ma się spodziewać. Jeśli jed­nak czyta­cie streszczenia to się nie zniechę­ca­j­cie. Cza­sem ludzie streszcza­ją­cy film, co praw­da go widzieli, ale abso­lut­nie nic zeń nie zrozu­mieli.

Kupić? Ściągnąć? — Zwierz ma zasadę, która mówi, że jeśli na potrze­by jakiejś ret­ro­spek­ty­wy ściągnął filmy jakiegoś twór­cy to po pier­wsze kasu­je je zaraz po obe­jrze­niu po drugie stara się je potem zawsze kupić. Cza­sem się uda­je cza­sem nie. Oczy­wiś­cie nie zawsze będziecie w stanie kupić wszys­tko, ale w tym jed­nym konkret­nym przy­pad­ku zwierz bard­zo was zachę­ca do kupi­enia nawet częś­ci oglą­danych filmów. Z tej prostej przy­czyny, że jeśli ktoś już zasłużył na waszą uwagę, to było­by przyz­woicie jakoś się za spęd­zony razem czas odwdz­ięczyć, cho­ci­aż­by legal­nie kupu­jąc to, co widzieliś­cie. Zwierz, co praw­da cza­sem te zakupy odkła­da nieco w cza­sie, ale w ostate­cznym rozra­chunku, kiedy ma możli­wość to dokonu­je zakupu.

Przyjść dla jed­nego wyjść z drugim — oczy­wiś­cie, kiedy oglą­da się filmy dla konkret­nego twór­cy zazwyczaj zwraca się uwagę tylko na niego (w przy­pad­ku aktorów) bądź na pewne chwyty (w przy­pad­ku reży­serów czy sce­narzys­tów), ale nie znaczy to, że nie powin­niśmy szukać w oglą­danych pro­dukc­jach czegoś nowego — aktorów, których nie znal­iśmy, może ciekawego zabiegu reży­ser­skiego w przy­pad­ku filmów wybranych dla sce­narzysty, dobrego sce­nar­iusza w fil­mach wyse­lekcjonowanych ze wzglę­du na reży­sera. Im bardziej będziemy mieli otwarte oczy tym więcej z takiego oso­bis­tego przeglą­du może­my wynieść.

 

Baw się dobrze — żadne z nas nie robi takich przeglądów, bo ktoś nam karze. Robimy je dla siebie, jeśli się znudzi­cie, jeśli nie zła­piecie tego ryt­mu, który każe iść radośnie do następ­nej pro­dukcji (zawsze moż­na coś ominąć świadomie kary nie ma) to daj­cie sobie spokój. Jeśli macie ochotę obe­jrzeć coś dwa razy — nikt nie przeszkadza. Jeśli chce­cie ekstremal­nie obe­jrzeć tylko sce­ny z ulu­bionym aktorem — w sum­ie nie ma zakazu, choć wiele może­cie stracić. Jeśli jed­nak zawsze będziecie pamię­tać, że to nie sprawa życia i śmier­ci, ale dobrej zabawy, to mały pry­wat­ny przegląd na pewno się uda. I pamię­ta­j­cie – oglą­danie filmów hurtem ze wzglę­du na jed­nego twór­cę nie jest tylko prze­jawem przy­wiąza­nia czy fanowa­nia.  Ma tez olbrzymią wartość dodaną, tak jak czy­tanie wszys­t­kich książek jed­nego auto­ra by poz­nać jego warsz­tat. Dlat­ego nigdy nie wsty­dź­cie się, że decy­du­je­cie się na taki przegląd. Wyniesiecie z niego więcej niż z opiera­nia się przed obe­jrze­niem wszys­tkiego.

  Ten jeden ostat­ni gif zwierz wziął stąd

Nieco inną sprawą jest wybieranie filmów ze wzglę­du na ich gatunek czy z prag­nienia oglą­da­nia pro­dukcji podob­nych do siebie. Zwierz radzi w takich przy­pad­kach korzys­tać z list na Wikipedii, które zwyk­le są dość sum­i­enne w odno­towywa­niu filmów z danego gatunku, zwierz wie, o czym mówi, bo kiedyś oglą­dał np. wszys­tkie filmy wypro­dukowane przez BBC Films. I tu zwierz dobrze wam radzi by w przy­pad­ku oglą­da­nia gatunka­mi zaczy­nać od najnowszych i się cofać. Zwierz wie, że jesteś­cie kochane moje sno­by, ale praw­da jest taka, że klasykę oglą­da się lep­iej, kiedy człowiek wkrę­ci się współczes­ny­mi pro­dukc­ja­mi. Jedyny przy­padek, w którym zwierz nie pole­ca tej metody to west­erny — tu zde­cy­dowanie klasy­czne przed późniejszy­mi. Przy czym oglą­danie gatunka­mi dobrze zacząć też od cud­zych list — o ile komedii roman­ty­cznych wcale nie ma tak wiele (zwierz ma np. wraże­nie, że obe­jrzał wszys­tkie) o tyle kino sf czy sen­sacyjne wyma­ga kogoś, kto przy­na­jm­niej na początku zasugeru­je nam, co warto obe­jrzeć a co moż­na sobie swo­bod­nie odpuś­cić.

Dobra to tyle, jeśli jesteś­cie ciekawi, co zwierz będzie oglą­dał pod koniec grud­nia to spieszy donieść, ze robi sobie właśnie ret­ro­spek­ty­wę Poli­akof­fa — bry­tyjskiego sce­narzysty, którego zwierz bard­zo lubi a ma luki w jego fil­mo­grafii. Pod koniec zwierz coś zapewne napisze, co jest najlep­szym sposobem każdego małego przeglą­du fil­mowego. No i jeszcze na sam koniec nie zapom­i­na­j­cie, że taki przegląd to jed­nak nie mara­ton fil­mowy i czas się nie liczy – oczy­wiś­cie im więcej obe­jrzy­cie pod rząd tym bardziej się wciąg­niecie w śledze­nie twór­c­zoś­ci jed­nego twór­cy, ale spoko­jnie może­cie sobie zostaw­ić czas na spanie.

Ps: Zwierz obe­jrzał finał Mas­ters Of Sex i jest taki zach­wycony, że tego seri­alu nie zep­suli na koniec. Jed­nocześnie jest na krawędzi roz­paczy, bo na następ­ny odcinek trze­ba czekać rok. A to taki znakomi­ty ser­i­al jest.

Ps2: Zwierz jeszcze nie widzi­ał finału drugiej serii Rip­per Street, ale chy­ba napisze taki duży wpis żałob­ny po jed­nym ze swoich ukochanych seri­ali.

5 komentarzy
0

Powiązane wpisy