Home Niepoważne Żelki? Żelki! Żelki!!! Czyli subiektywny przegląd żelków kinowych (by zwierz and brat zwierza)

Żelki? Żelki! Żelki!!! Czyli subiektywny przegląd żelków kinowych (by zwierz and brat zwierza)

autor Zwierz

Hej

                 Zwierz postanow­ił, że w końcu zachowa się jak prawdzi­wy bloger i umieś­ci na swoim blogu pop­kul­tur­al­nym wpis kuli­narno lifesty­lowy. Zwłaszcza, że jest ku temu znakomi­ta okaz­ja, bo zwierz wpadł na pomysł iście genial­nego wpisu. Widzi­cie zwierz wielokrot­nie wypowiadał się na tem­at jedzenia w kinie. Jak sami wiecie nie przeszkadza mu pop­corn i Nachos tak strasznie przez niek­tórych potępi­ane. No ale nie każdy zawsze ma ochotę coś na sali kinowej chru­pać, zwłaszcza, że są takie filmy na których chru­pać nie wypa­da (doty­czy to także dra­matów jak i filmów akcji gdzie trud­no zawsze znaleźć wystar­cza­ją­co głośny frag­ment ścież­ki dźwiękowej na chrup­nię­cie). Tu znakomi­tym rozwiązaniem są żel­ki. Żel­ki są ciche, bez­wonne, niechrupiące, dyskretne i pyszne. W kinie zwierza ( pod takim czułym określe­niem zwierz rozu­mie Cina­ma City Arka­dia) od jakiegoś cza­su moż­na kupić żel­ki na wagę firmy Can­dy King. Zwierz i brat zwierza, wiel­cy miłośni­cy kine­matografii i żelków (nie zawsze w tej kole­jnoś­ci), zdali sobie ostat­nio sprawę, że praw­dopodob­nie przetestowali już praw­ie wszys­tkie dostęp­ne  w ofer­cie stoiska żel­ki (w imię nau­ki zawsze pobier­al­iśmy żel­ki wcześniej nie kon­sumowane celem posz­erzenia naszych per­spek­tyw). Czy moż­na taką wiedzę zachować tylko dla siebie zapy­tał zwierz bra­ta i obo­je (znaczy zwierz i brat) poki­wali przeczą­co głową. Taka widza jest bez­cen­na i nie może się zmarnować, sto­jąć przed półką z żelka­mi poczuliśmy, że jesteśmy win­ni coś światu.

                Tak więc oto przed wami wiel­ka zwier­zowa recen­z­ja żelek dostęp­nych w kinach Cin­e­ma City (i chy­ba w Tesco). Dzię­ki niesamowitej życiowej mądroś­ci zawartej w tym wpisie już nigdy nie będziecie musieli się zas­tanaw­iać jakie żel­ki wrzu­cić do koszy­cz­ka by rozkos­zować się nimi pod­czas sean­su Szy­b­kich i Wściekłych 7 czy Iron Mana 4. Zwierz i brat zwierza zapew­ni­a­ją, że żad­na z przed­staw­ionych opinii nie jest opar­ta jedynie o wygląd a za każdą opisaną żelką kryją się prawdzi­we doświad­czenia, wydane złotów­ki i pochłonięte kalo­rie. A i jeszcze jed­na bard­zo waż­na uwa­ga. To nie jest wpis spon­sorowany (nieste­ty) ani zain­spirowany przez fir­mę pro­duku­jącą żel­ki. To zwierz z włas­nej woli wpadł na pomysł recen­zowa­nia żelków.

  Wszys­tkie wyko­rzys­tane we wpisie ilus­tr­c­je pochodzą ze strony pro­du­cen­ta i z Pol­skiego pro­filu pro­du­cen­ta na face­booku

 

Krokodyle   — Oce­na:  4,5/10

Uza­sad­nie­nie: Za moc­ny smak żelkowej strony (żel­ka mieszana – galaret­ka plus pianka), warst­wy się gryzą (za moc­ny smak piankowej strony), za twar­da. Wiel­ki zawód.

Smażone Jaj­kaOcena:6,5/10

Uza­sad­nie­nie: Unikalny wygląd (nie kore­lu­ją­cy ze smakiem), Świet­na kon­sys­tenc­ja pian­ki, nieco za twarde „żółtko”, smacz­na żel­ka ale bez polo­tu, dla niek­tórych może być mdła.

Węże – Oce­na:  6/10

Uza­sad­nie­nie:  Bard­zo klasy­czny wygląd ( kto nie jadł żelkowych węży kiedy był dziecię­ciem), dobry jest także ich rozmi­ar (dwu­osobowy), nieste­ty są odrobinę za twarde i za bard­zo się ciągną (trud­no podzielić się zdoby­czą na sali bez wywoły­wa­nia poruszenia). Mimo wys­tępowa­nia w kilku kolorach wszys­tkie właś­ci­wie smaku­ją tak samo.

 Truskawecz­ki ( wer­s­ja płas­ka) — Oce­na: 3/10

Uza­sad­nie­nie: Bard­zo twarde żel­ki, które przy­czepi­a­ją się do dziąseł co oznacza, że pół fil­mu próbu­je­my je delikat­nie od dziąseł odkleić, smak zde­cy­dowanie zbyt chemiczny, kwaśne ale w  mało przy­jem­ny sposób.

Kwaśne roba­ki – Oce­na: 7/10

Uza­sad­nie­nie: Przy­jem­nie cierp­kie żel­ki, o bard­zo sym­pa­ty­cznej kon­sys­tencji, smaku­ją mniej więcej wszys­tkie tak samo bez znaczenia czy wybierze­my żółte czy niebieskie. To żeli dość ciężkie więc jeśli kupu­je­my na wagę warto o tym pamię­tać. Z drugiej strony robalowe żel­ki to abso­lut­na klasy­ka gatunku.

Szczę­ki – Oce­na: 8/10

Uza­sad­nie­nie: sym­pa­ty­czne wam­pirze żel­ki w wer­sji Can­dy King mają bard­zo sym­pa­ty­czną kon­sys­tenc­je, przy­jem­ny smak (trochę jak pian­ki), przede wszys­tkim jed­nak dostar­cza­ją obow­iązkowej zabawy kiedy pokaże­my się naszym kinowym towarzys­zom w wam­pirzym uzę­bi­e­niu, niemal obow­iązkowy ele­ment zestawu. Zaj­mu­ją sporo miejs­ca ale są lekkie.

Twarde żel­ki owocowe –  Oce­na: 6/10

Uza­sad­nie­nie: Małe bard­zo twarde żel­ki, o zróżni­cow­anym owocowym smaku, ponown­ie to ten rodzaj żelek który mniej zwierz z bratem lubi bo przy­czepi­a­ją się do dziąseł. Speł­ni­a­ją dobrą funkcję wypeł­ni­acza jeśli kupu­je­my z góry całe pudełko do zapełnienia żelka­mi. 6/10

Kwaśnie wisien­kiOcena:7/10

Uza­sad­nienie: żel­ki w ksz­tał­cie wisienek – bard­zo kwaśne co zabi­ja wyjś­ciowy smak wiśni, choć po zliza­niu kwaśnej posyp­ki smak jest całkiem niezły, trochę za twarde, bardziej o kon­sys­tencji galaret­ki niż żel­ki.

Taś­ma o smaku Coli- Ocena:7,5/10

Uza­sad­nie­nie: Duża żel­ka  (dla dwóch osób) którą moż­na potrak­tować jako dobrą pod­stawę kubeł­ka z żelka­mi. Bard­zo kwaś­na, o miłej kon­sys­tencji (cien­ki pasek, łatwy do dzie­le­nia i gryzienia). Nie powin­no się jeść jej jed­nak za dużo by zde­cy­dowanie jest za słod­ka do takiej kon­sumpcji. Sporo waży o czym trze­ba pamię­tać kupu­jąc żel­ki na wagę.

Fizz Bub­blegum (Dobra  Cola) – Ocena:10/10

Uza­sad­nie­nie: Choć żel­ka jest różowo niebieskawa naprawdę znakomi­ty smak coli, kwaś­na, ide­al­nie musu­ją­ca o ksz­tał­cie butel­ki Coca Coli. Najlep­sza żel­ka w ofer­cie Can­dy King, dar Niebios dla kino­manów żelkol­ubców.

Wiśniowa Cola – Ocena:5/10

Uza­sad­nie­nie: Żel­ka o sym­pa­ty­cznej kon­sys­tencji ale smaku podra­bi­anej koli, dość kwaś­na.  Podob­nie jak żel­ka o smaku klasy­cznej koli abso­lut­nie nie wytrzy­mu­je konkurencji ze strony pop­u­larnych żelek Hari­bo o tym samym smaku i ksz­tał­cie. Zde­cy­dowanie nie warto.

Kwaśne smocz­ki –  Ocena:7/10

Uza­sad­nie­nie: Kwaśne żel­ki w ksz­tał­cie smoczków o różnych kolorach (kryją­cych jed­nak bard­zo podob­ne sma­ki), dobre do trzy­ma­nia w ręku (Sym­pa­ty­czny ksz­tałt), zaj­mu­ją jed­nak dużo miejs­ca a mało żel­ki w żelce. Nie mniej dobra pod­stawa dla zestawu.

Owocowe Galaret­ki – Ocena:4/10

Uza­sad­nie­nie: Nieprzy­jem­na kon­sys­tenc­ja (gumowate i twarde)żelki i za duża słody­cz. Spore zróżni­cow­anie między smaka­mi (bard­zo owocowe) ale przyk­le­ja­ją się do zębów, do tego sporo ważą.

Duża butel­ka ColiOcena:2/10

Uza­sad­nie­nie: Jedne z naj­gorszych ofer­owanych żelek – total­na pomył­ka. Ani odrobiny smaku Coli (nawet nie Hoop Coli), niedo­bra kon­sys­tenc­ja (jed­nocześnie za twar­da i za mięk­ka), żel­ka za duża dla jed­nej oso­by, za mała dla dwóch, zresztą trud­no ją dobrze podzielić 2/10

Ustecz­ka – Oce­na: 6/10

Uza­sad­nie­nie: Zaskaku­ją­co twarde, żel­ki (na pier­wszy rzut oka wyglą­da­ją na miękkie) o trud­nym do określe­nia maku, sporo ważą i są dość nijakie.

Butel­ki o smaku Mlecznego Shake’a – Oce­na: 3/10

Uza­sad­nie­nie: Różowo biała żel­ka o wyglądzie butel­ki (może odrobinę zbyt podob­nej do butel­ki koli) ma bard­zo sym­pa­ty­czną kon­sys­tencję i dobrą równowagę między pianką a żelką, smak jest trud­ny do określe­nia ale nieco za słod­ki jak na żel­ki. Raczej pole­ca się unikać.

Jabłkowe kabel­ki ( oraz wszys­tkie inne kabel­ki smaku­ją ostate­cznie tak samo) – Ocena:4/10

Uza­sad­nie­nie: Kabel­ki zna­ją wszyscy i kupu­ją dość chęt­nie. Te mają śred­nią kon­sys­tencję (są nieco za twarde), żel­ka okala­ją­ca jest właś­ci­wie pozbaw­iona smaku, pod­czas  gdy smak wypełnienia jest za łagod­ny. Bez rewelacji, za to sporo ważą i są nie poręczne jeśli kupu­je się je płacąc za pudełko (są do niego za długie) .

Żel­ki Misie –  Oce­na: 6/10

Uza­sad­nie­nie: Najbardziej klasy­czny ksz­tałt, żel­ki. Moż­na się past­wić (główkę odgryza­my ostat­nią), najlep­sze te w kolorze czer­wonym. Jed­nak nie są to żel­ki Hari­bo co w przy­pad­ku żelków mis­iów oznacza właś­ci­wie zawsze gorszą jakość.

Pan­na­co­ta – Ocena:8/10

Uza­sad­nie­nie: ślicznie wyglą­da, to chy­ba jed­na z najład­niejszych żelek w ofer­cie, dobra kon­sys­tenc­ja (nie za twar­da nie za mięk­ka), dużą przy­jem­ność spraw­ia dotar­cie do moc­no owocowego nadzienia. Prob­lem z żelką pole­ga na tym, że naprawdę smaku­je tylko wtedy jeśli lubisz ten owoc który przed­staw­ia żel­ka (a nie wszys­tkie żel­ki przed­staw­ia­ją owoce tylko np. ser­dusz­ka co czyni sprawę bardziej skom­p­likowaną).

Brzoskwin­ki – Ocena:2/10

Uza­sad­nie­nie: Jedne z tych żelek które przyk­le­ja­ją się do dziąseł, bard­zo twarde (trud­no w nich wyczuć charak­terysty­czną dla żelek miękkość), za słod­kie, przyk­le­ja­ją się do dziąseł. Zde­cy­dowanie nie pole­camy bo smak nie wyrównu­je prob­lemów z for­mą.

Twin Cher­ries –  Oce­na: 9/10

Uza­sad­nie­nie: Jedne z najlep­szych pod wzglę­dem kon­sys­tencji żelek w ofer­cie, ani za twarde ani za miękkie – dokład­nie takie jak żel­ki powin­ny być. Mają wyraźny smak wiśni ale nie czuć bard­zo chemicznego kom­po­nen­tu, nie są ani za duże ani za małe i są ide­al­ny­mi żelka­mi które mogą stanow­ić pod­stawę naszego zestawu żelek na seans.

Tęc­zowa taś­ma –  Ocena:8/10

Uza­sad­nie­nie:Jed­nak z najk­waśniejszych żelek z tych przed­staw­ionych do wyboru (na samą myśl o niej ślini­an­ki zwierza reagu­ją automaty­cznie), doskon­ała żel­ka do podzi­ału na dwo­je, bard­zo smacz­na ale nie powin­no się jej zjeść za dużo. Ewen­tu­al­nie moż­na poprzez jej zakup zademon­strować popar­cie dla ruchu LGTB (choć zwierz nie wie czym będzie wtedy jej kon­sumpc­ja)

Jel­ly Beans –  Oce­na: 7/10

Uza­sad­nie­nie:Jeśli kupu­je­my żel­ki na kubełek to jest to właś­ci­wie niezbęd­ny wypeł­ni­acz – serio nawet do prak­ty­cznie pełnego kubeł­ka zmieś­ci się jeszcze kil­ka takich żelek, znakomi­ty sto­sunek wagi do obję­toś­ci spraw­ia, że kupowanie ich na wagę też jest korzystne. Żel­ki są miękkie z twardą otoczką i samo zgryzanie otocz­ki jest bard­zo miłe, żel­ki słod­kie, owocowe i zróżni­cow­ane.

Lukrec­ja (jako taka)

Zwierz :Ludzie to jest słony słody­cz!!!!! Idź­cie wraca­j­cie do Szwecji!!!!

Głos bra­ta zwierza: Ale ja lubię Lukrecję!

W związku z ciągły­mi nieporozu­mieni­a­mi na tle lukrecji, oraz oba­wom zwierza że mógł­by nieopa­trze­nie zjeść kawałek (jako dziecko dostawał lukrecję w paczkach od rodziny i zjadał ją bo ład­nie wyglą­dała nawet jeśli była paskud­na), to nigdy jej nie bierze­my stąd brak oce­ny.

Czeko­lad­owe draże które wyglą­da­ją zupełnie jak Lentil­ki– Oce­na: 3/10

Uza­sad­nie­nie: To nie są prawdzi­we Lentil­ki i to strasznie czuć. Dobry wypeł­ni­acz, ale  czeko­la­da spraw­ia wraże­nie wyrobu czeko­la­do podob­ne­go.

 

Gigant Snowies Oce­na: 0/10

Uza­sad­nie­nie: Podob­nie jak resz­ta czeko­lad­owej ofer­ty nie jadalne. Dodamy do tego jeszcze Ice Cream Cones, które pewnie gdzieś jeszcze leżą na podłodze kina po tym jak wypluliśmy je ratu­jąc życie (to samo tyczy się Spin­ning Tops). Tak więc drodzy czytel­ni­cy zde­cy­dowanie trzy­ma­j­cie się od nich z dale­ka.

Karmelowe Cegieł­ki  — Ocena:1/10

Uza­sad­nie­nie: Ślicznie wyglą­da­jące karmel­ki, które sporo ważą, mają przy­jem­ną odpowied­nio miękką kon­sys­tencję i są tak paskudne że mogą zabić.

 

Soczysty mali­nowy ananas – Oce­na: 9/10

Uza­sad­nie­nie: Abso­lut­nie prześlicz­na żel­ka (w żółtej żelce widać kro­plę owocowego soku), którą pole­camy nawet tym, którzy nie przepada­ją za ananasem. Zaskaku­jące połącze­nie dwóch owoców powin­no zad­owolić wszys­t­kich. Znakomi­ty smak, dobra kon­sys­tenc­ja i jed­no z najwięk­szych żelkowych zaskoczeń sezonu.

Kolorowe żab­ki –  Oce­na: 6/10

Uza­sad­nie­nie: Co ciekawe wśród kolorowych żabek nie znaleźliśmy tych najbardziej nat­u­ral­nych czyli zielonych, to dobry wypeł­ni­acz do zestawu, ale nic spec­jal­nego, mają przy­jem­ną kon­sys­tencję pian­ki ale nie wytrzy­mu­ją porów­na­nia z podob­ny­mi żelka­mi pro­dukowany­mi przez Hari­bo.

Pająk  — Ocena:7/10

Uza­sad­nie­nie:Dość spo­ra żel­ka, zaj­mu­ją­ca sporo miejs­ca w kubełku, mięk­ka – może nawet nieco za bard­zo, do tego bard­zo roz­ciągli­wa co utrud­nia jej podzi­ał ( to żel­ka dwu­osobowa) – pod­czas ostat­niego dzie­le­nia brat zwierza dostał sześć nóg zwierz tylko dwie. Żel­ka jest dość smacz­na, owocowa i łagod­na ale bez fajer­w­erków.

Delfinek – Ocena:7/10 (zwierz wyszedł z poko­ju by na to nie patrzeć)

Uza­sad­nie­nie: Jedy­na czeko­lad­owa żel­ka którą zdaniem bra­ta zwierza warto jeść. Piankowe wnętrze delfin­ka skryte jest pod słod­kim czeko­la­do podob­nym kre­mem. Od żel­ki czuć chemią na kilo­metr. Zwierz jej nie cier­pi, brat zwierza odnosi się do niej bard­zo pozy­ty­wnie.

Klasy­fikac­ja:

0/10 – żel­ka tak paskud­na że zagraża życiu, szczęś­ciu i może zabić jed­noroż­ca

1/10 – żel­ka którą wymu­je­my delikat­nie z ust i zas­tanaw­iamy się jak pozbyć się jej przed zakończe­niem sean­su, ewen­tu­al­nie wypluwamy ją nieco mniej dyskret­nie zachowu­jąc się naprawdę niegrzecznie.

2/10 – nie poj­mu­je­my dlaczego kon­sumu­je­my żelkę o takim stop­niu paskud­noś­ci

3/10 – żel­ka zaku­pi­ona tylko dlat­ego, że nie wiedzieliśmy ją kupu­jąc, że nie będzie smakować tak jak wyglą­da

4/10 – to nie jest zła żel­ka, nie jest też dobra, kon­sumu­je­my bo cóż nam innego zostało.

5/10 – żel­ka która nie pozostaw­ia po sobie wspom­nień. Nie wal­czylibyśmy o ostat­nią taką w pudełku.

6/10 – przyz­woi­ta żel­ka, która co praw­da nie otwiera bram niebios ale cieszy

7/10 – żel­ka pon­ad prze­cięt­na, każą­ca zas­tanaw­iać się czy nie dało­by się z pudeł­ka w której są tylko takie dwie wyżreć obu

8/10 – żel­ka którą ustąpimy drugiej oso­bie tylko w prze­jaw­ie najwięk­szej grzecznoś­ci ewen­tu­al­nie współczu­cia.

9/10 – abso­lutne szczęś­cie żelkowe, bliskość nie­ba bram, radość, tęcza jed­norożce ale odstąpimy komuś w dniu urodzin

10/10 – żel­ki które wyżer­amy jak najszy­b­ciej by zjeść wszys­tkie zan­im nasi towarzysze się zori­en­tu­ją. Nie odd­amy niko­mu, nigdy, nawet jed­noroż­com.

 Jak widzi­cie stu­dia zostały przeprowad­zone sze­roko zaś oce­ni­a­ją­cy nie wahali się wydać surowych ocen. Wszys­tkie zdję­cia pochodzą z prze­cu­d­ownej strony pro­du­cen­ta, który pozwala użytkown­ikom na oce­ni­an­ie  pro­duk­tów, co zwierz uważa za przeu­rocze.  Zwierz ma nadzieję, że dzię­ki temu małe­mu prze­wod­nikowi – owocowi wiel­o­godzin­nych badań zwierza i jego bra­ta, już nigdy nie poczu­je­cie się zagu­bi­eni przed ścianą pełną żelek. Do tego zwierz może się z wami podzielić mądroś­cią kupowa­nia żelek – otóż moż­na je kupić na wagę i w opakowa­niu. Kupowanie na wagę, najczęś­ciej odbiera radość swo­bod­nej żelkowej ekspresji, stąd zwierz pole­ca kupić nieco droższy kubełek i cieszyć się żelka­mi w kinie a potem też w domu. Tylko pamię­ta­j­cie by tak układać żel­ki (najlep­sza meto­da to przekładanie dużych i małych) by zmieś­ciło się ich jak najwięcej. A potem już tylko cieszyć się seansem. I wznosić hasło: Żelkożer­cy wszys­t­kich kra­jów łącz­cie się!

Ps: Zwierz przy­pom­i­na, że  to pier­wszy raz w his­torii kiedy nie on sam jest autorem wpisu, oce­ny żelków były wynikiem wspól­nej pra­cy badaw­czej razem z młod­szym bratem zwierza.

46 komentarzy
0

Powiązane wpisy