Surrealistyczne acz miłe czyli zwierz rozmawia z elfem

13/06/2015

Oj żesz Mojżesz czyli zwierz ogląda Exodus: Bogowie i Królowie

13/06/2015

Pomocy Samcze Alfa w tobie jedyna nadzieja czyli w Jurassic World jest coś starszego niż dinozaury

13/06/2015

Zwierz dawno nie wyszedł z kina tak zaskoczony jak z Jurassic World. Spodziewał się miłego blockbustera z mnóstwem dinozaurów. Nic szczególnego ale zwierz ma – jak większość jego pokolenia- spory sentyment do blockbusterów z dinozaurami. Nigdy jednak w najśmielszych snach zwierz nie przypuszczał, że trafi na seksistowskie dzieło sezonu. (spoilery ale nieliczne).

rs_1024x759-140613064427-1024.Chris-Pratt-Jurassic-World-JR-61314

Poznajcie bohatera naszego filmu. Męskiego bohatera, naszego męskiego filmu. Męskiego. Bohatera. 

Zwierz doskonale wie, że część z was idąc do kina na film rozrywkowy nie włącza sobie mechanizmu obserwowania przedstawiania postaci męskich i żeńskich. Idziecie na dinozaury dostajecie dinozaury a to co dzieje się pomiędzy jest kliszą, którą przyjmujecie za dobrą monetę. Zwierz – jak może zdążyliście zauważyć – nie jest takim widzem. Raz włączonego czujnika nie da się wyłączyć, raz zadanego sobie pytania „dlaczego postać kobieca znów jest tyko dodatkiem do faceta” nie da się szybko wyrzucić z głowy. To nawet nie kwestia feminizmu tylko takiego zupełnie elementarnego pytania o to jakie schematy jeszcze są w kinie ciekawe a jakim już powinniśmy podziękować. Dla niektórych takie spojrzenie na film jest radykalne. Paskudnie psuje zabawę. Zapewnia was zwierz że mu też psuje zabawę. Głównie dlatego, że nie jest radykalne i w większości scenariuszy wystarczy drobna przeróbka by teoria o zamrożonych scenarzystach z lat 50 nie wydawała się tak trafna. Choć przy Jurassic World trzeba byłoby się naprawdę nieźle namęczyć. A i jeszcze jedno. To właścwie nie jest recenzja. Zwierz nie recenzuje tu filmu.  W normalnej recenzji zwierz zacząłby od tego, że Jessica Chastain ma siostrę bliźniaczkę która dla niepoznaki nazywa się Bryce Dallas Howard.

59ca5ba0-18fc-4aa5-9f7e-97ecd3d5e2a9-620x372

Tresować dinozaury, celnie strzelać, spoglądać niebieskim okiem, bronić bezbronnego stada

Film bowiem opiera się na dość jasnej dychotomii. Jest samiec alfa i są wszyscy inni. Samcem Alfa jest Chris Pratt. Jest tak bardzo alfa że bardziej się nie da nawet jakby go oblali testosteronem, którym już i tak ocieka. Były żołnierz, tresujący i szanujący dinozaury. Jest tak silny, męski i zaradny, że nawet raptory go słuchają. Trudno się zresztą dziwić, bo cosplayuje (dość skutecznie) Hana Solo pomykając wszędzie w kamizelce i lekko obcisłych spodniach – co by nadać sobie odpowiedniego wyglądu. Do tego – od pierwszych chwil wiemy, że nieco śmierdzi ale nie ma z tym problemu, wszak to zapach prawdziwego mężczyzny. Nie boi się niczego, jest getelmanem, człowiekiem niesłychanie zaradnym. Czułość wykaże w stosunku do umierającego dinozaura, szarmancko przepuści kobietę przodem nawet podczas ucieczki przed najstraszniejszym potworem i zawsze wie co robić. Do tego jeszcze niebieskim okiem błyśnie i wszystkie jego.

maxresdefault (5)

Chris Pratt robi piękny cosplay Hana Solo minus poczucie humoru

A właściwie nie wszystkie. Tylko jedna. Ona. W szpilkach i białym kostiumie. Cóż z tego, że teoretycznie zarządza wielkim parkiem rozrywki, w sytuacji kryzysowej to ON samiec alfa stanie się jej wybawieniem. Wybawieniem słusznym bo cóż ona może zrobić. Choć potrafi biegać po dżungli w szpilkach (ogólnie wszędzie potrafi przemieszczać się szybko w białych szpilkach) to jednak daleko jej do bycia kobietą spełnioną. Ani faceta, ani – co wypomina jej siostra (zajmująca się głównie płakaniem) dzieci. No jasne hodowała dinozaury i nie zdążyła zostać matką (zwierz serio tego nie wymyśla – chyba w każdym filmie jest rozmowa o ojcostwie/macierzyństwie). Natomiast w sytuacji zagrożenia nie opuszcza swojego mężczyzny na krok, tracąc po kolei fragmenty garderoby i uśmiechając się niewinnie gdy ktoś skomplementuje jej samca. Oczywiście pierwsza randka nie wyszła – pewnie z jej winy skoro wszystko zaplanowała i nie chciała pić tequili. Ale następne pewnie zapewnią przetrwanie gatunkowi ludzkiemu. Przy czym jest w filmie jedna scena w której bohaterka wykazuje się aktywnością – ratując swojego samca alfa. Ale dla scenarzystów byłoby to za dużo emancypacji więc ten natychmiast bierze ją w ramiona i obdarza pocałunkiem. Tym samym wyrównując poziom siły do punktu wyjścia. I zwierz wie, że to brzmi jak rant jakieś szalonej feministki ale to tak niesamowicie widać na ekranie jak po tym zakłóceniu przywrócony jest ład (siostrzeńcy bohaterki którzy wcześniej czuli podziw patrząc na nią po tym pocałunku natychmiast zaczynają podziwiać dzielnego samca).

Jurassic-World

Spójrzcie na ten piękny biały funkcjonalny strój bohaterki z obowiązkowymi szpilkami na samym początku filmu

Bo nie tylko pomiędzy naszą zlęknioną damą w opałach a samcem alfa rozgrywa się film. Obok nich mamy też samca reprezentującego złą siłę – to oczywiście ten jeden człowiek na wyspie który zawsze chce skorzystać z broni na dinozaury albo z dinozaurów jako broni. Ogólnie w jednej ze scen zachowuje się dokładnie jak Skaza z Króla Lwa i nawet ma swoje hieny (niesamowite jest to, że to skojarzenie pojawiło się w głowie zwierza, po czym usłyszał je zupełnie niezależnie od swojego znajomego – więc coś musi być na rzeczy). Ale obok niego mamy np. nerda który aspiruje do zastania samcem alfa (bo to jest film w którym jest jeden słuszny stereotyp męskiego zachowania do którego należy aspirować). Dzielnie nie ewakuuje się z wyspy tylko pomaga jak może. Ma okulary więc,  musi wszystkim udowodnić że jest mężczyzną. Mógłby to zrobić całując najbliższą kobietę (wiadomo po to kobiety są) ale ta niestety ma faceta (tym samym zbliżamy się do wyczerpania wszystkich czterech kobiet w całym filmie). Trudno powiedzieć co jest w nim nie męskiego ale coś musi być skoro najlepszym ponagleniem jest rzucanie do niego hasła „Bądź wreszcie mężczyzną”.  Gra go Jake Johnson i o ile zwierza wzrok nie mylił to od pierwszych scen przejawiał cechy męskie. Więcej – scenariusz już wcześniej pozwala mu się popisać sprytem czy nawet odwagą ale ponieważ brakuje temu znamion prawdziwie męskiego czynu to nie dostaje swojej plakietki prawdziwego samca.  Inni mężczyźni w filmie prezentują typy klasyczne czyli podły naukowiec (Azjata! Więc oszalały na punkcie nauki), wierny towarzysz (Czarnoskóry więc ze zrozumieniem dla natury) i właściciel całego parku (Hindus więc filozoficznie nastawiony). Wszyscy oni nie wychodzą poza swoje bardzo niewielkie charakterystyki ale wszyscy są zdecydowanie niżej w stadzie.

BRYCE DALLAS HOWARD Character(s): Claire Film 'JURASSIC WORLD' (2015) Directed By COLIN TREVORROW 10 June 2015 SAM51109 Allstar Picture Library/UNIVERSAL PICTURES **WARNING** This Photograph is for editorial use only and is the copyright of UNIVERSAL PICTURES  and/or the Photographer assigned by the Film or Production Company & can only be reproduced by publications in conjunction with the promotion of the above Film. A Mandatory Credit To UNIVERSAL PICTURES is required. The Photographer should also be credited when known. No commercial use can be granted without written authority from the Film Company. 1111z@yx

  A teraz bohaterka bliżej końca filmu. Jak sami widzicie przeszła właściwą transformację (i nie to nie jest tylko logika filmu bo nie zmieniła butów co by było logiczne, tylko okazała widzowi dekolt co jest logiczne tylko z bardzo określonego punktu widzenia – co więcej czasem kamera ten punkt widzenia przyjmuje)

Jak to w stadzie bywa są też młode. Tu mamy dwóch chłopaków – jeden kilkunasto drugi może dziesięcioletni. Obaj są materiałami na małych samców alfa. Niech tylko starszy się opanuje i zrozumie, że od dziewczyn (które budzą jego zdecydowanie za duże zainteresowanie albo domagają się wyznań miłości) ważniejszy jest brat. W ponownym zadzierzganiu więzi poza ucieczką przed dinozaurami i innymi horrorami pomoże także wspólna praca nad naprawieniem samochodu. Obaj chłopcy zetknięci z naczelnym samcem alfa natychmiast wyczuwają przywódcę grupy i deklarują, że chcą się z nim trzymać. Są dzielni ponad miarę i z pewnością wyrosną z nich porządne samce alfa zwłaszcza że jeden z nich już w młodym wieku nauczył się rzucać genialnymi zdaniami pozwalającymi pokonać problem przerośniętego dinozaura na  wolności. Poza tym na całe szczęście tragedia na wyspie spaja podstawowe wartości rodzinne, więc największe zmartwienie – będące punktem zapalnym okazywania uczuć (rzecz w tym filmie zdecydowanie kobieca) – czyli potencjalny rozwód rodziców raczej się w czasie odłoży.

tumblr_nprzw6tH5Y1u3nbnuo1_r1_1280

To nie jest prawdziwy mężczyzna. Ma okulary. To chyba jasne

Żeby było jasne – zwierz zwykle jest w stanie przejść do porządku dziennego nad schematem. Ale ten film jest po prostu przekraczający zwierza pojęcie. Są w nim cztery kobiety. Jedna z nich zostaje zjedzona bo zamiast zajmować się dzieciakami ewidentnie ustalała szczegóły ślubu przez telefon, druga właściwie tylko płacze i poucza o zaletach dzietności, trzecia jest tylko po to by poinformować jednego faceta że jest dziewczyną innego plus żeby płakać, na koniec jest nasza główna bohaterka która też płacze i biega w szpilkach po dżungli. Wobec takiego zestawienia zwierzowi nie pozostaje nic innego, niż z całej tej kobiecej reprezentacji najbardziej identyfikować się, z dinozaurami bo wszak jak w poprzednich częściach wiemy, że to samiczki. Są to jedyne postacie kobiece w filmie które nie budzą w zwierzu chęci uduszenia scenarzysty. Być może dlatego jak zwykle w przypadku filmów z serii człowiek kończy identyfikując się z T-Rexem. Choć nie jest do końca sprawdzone czy to kwestia płci, czy tego że T-Rexy są najfajniejsze na świecie.

vincent_donofrio_jurassic_world

Cześć Skaza

Zwierz nie miałby problemu by napisać dowcipną recenzję filmu. Wiecie w takiej w której opisuje spotkanie fikcyjnych odmrożonych scenarzystów rozdzielających role z klucza i dodających wszędzie dzielnego niebieskookiego bohatera z bronią w dłoni i honorem w sercu. Ale zwierza Jurrasic World jakoś zwyczajnie zmartwił. Jak to jest możliwe że nikt nie krzyczał „król jest nagi”, jak w filmie w którym wydaje się miliony dolarów i tworzy super hiper ekstra komputerowe dinozaury nikt nie wystąpił i nie powiedział „Ej ale wiecie, że nie da się biegać w szpilkach po lesie” albo „Słuchajcie ale to zdanie o posiadaniu dzieci jest takie zupełnie od czapy i niczemu nie służy” ewentualnie „Jak tu w czwórkę siedzimy nad scenariuszem i go piszemy to może zastanówmy się dlaczego zarządzająca parkiem kobieta nie ma nic do powiedzenia od chwili kiedy zaczyna się robić naprawdę niebezpiecznie” itp. To nie są trudne pytania. To nie są nigdy nie podnoszone kwestie (filmowcy z nierealności tych pieprzonych szpilek zdają sobie sprawę bo pokazują je jak najmniej). To są bardzo proste rzeczy. Wcale nie trzeba byłoby kręcić filmu na nowo by nie budził już takiego opadu szczęki. I wale nie byłby mniej oblany testosteronem. Zwierz jest gotów przełknąć filmy takie jak wspomniane niedawno San Andreas – które co prawda posługują się podobnymi motywami ale będąc świadome tego jak bardzo nie pasują one do czasów (oraz że ogólnie powinny być jakoś przemodelowane), choć trochę je modyfikują (w filmie to dziewczyna jest najdzielniejsza nawet jeśli nie jest to dzielność wiele zmieniająca bo wszystkich na końcu i tak ratuje Rock). Całe kino nowej przygody to robiło – dawało jakąś rysę bohaterowi (nie za dużą ale dowcipnie pokazaną coś jak lęk przed wężami Indiany Jonesa) i jakąś siłę bohaterce . Jasne to nie było zwykle nic wielkiego ale pewien znak, że twórcy zdają sobie sprawę z istnienia schematu herosa i damy w opresji i zamiast się mu poddać bez refleksyjnie starają się go nieco złagodzić. Ale to nie jest przypadek Jurassic World. Tu tego elementu łagodzenia brakuje – choć Chris Pratt teoretycznie prezentowany jest jako dowcipniś to nigdzie nawet przez chwilę nie ma elementu słabości. Dowcip też szybko ucieka. Zostaje ON. MĘŻCZYZNA.

NEojaVoDdptSrw_1_a

Mężczyzno – nigdy nie będziesz tak zajebisty jak Chris Pratt prowadzący stado raptorów na motocyklu. I to właśnie masz wynieść w serduszku z seansu.

Przy czym wiecie – zdaniem zwierza takie przedstawianie kobiecości i męskości jest dużo bardziej opresyjne względem facetów. Zwierz to ma łatwo – film mówi mu, że jeśli opanuje tylko bieganie na szpilkach to jest ustawiony do końca życia. Faceci na sali mają zdecydowanie gorzej. Jeśli nie jesteś w stanie jeździć na motocyklu otoczony posłusznymi ci raptorami to właściwie masz przerąbane. I żeby jeszcze się ta koszulka na mięśniach opinała i karabin dobrze leżał w dłoni. Przyjaciółka zwierza z którą był w kinie z rozrzewnieniem wspominała chwilę słabości dzieci z pierwszego filmu – które w obliczu niebezpieczeństwa- tak strasznego jak dinozaur na wolności, naprawdę się bały. W tej części nie ma na to miejsca. Słabość znika, jest zaradność, jest odwaga, jest wręcz nadludzki brak strachu. Zwierz przyzna szczerze, że uważa takie filmy za strasznie szkodliwe (tak zwierz jest zdania że popularne filmy niekiedy są szkodliwe). I w sumie przykre. Zwierz mniema że większość z nas od wielkich facetów po małych chłopców w obliczu atakującego dinozaura przeżywałaby wyłącznie chwile słabości. I ma nadzieję, że nikt nie będzie nigdy wam się kazał zachować jak mężczyzna w obliczu naparzających się dinozaurów. Przy czym zwierz zdaje sobie sprawę, że jest sporo widzów racjonalizatorskich którzy są gotowi wykładać, że kobieta była przecież dzielna, i że w ogóle każdy by się trzymał byłego wojskowego i że kobiety lubią być ratowane. Ale moi drodzy – niezależnie od tego jak bardzo podoba się nam film (a ma się prawo podobać w końcu zwierz nie jest panem waszego gustu) to jest on przede wszystkim wynikiem pracy ludzi, którzy wykorzystują takie a nie inne schematy, takie a nie inne wizualne klisze, mają taki a nie inny wizerunek męskości i kobiecości. To, że w około latają dinozaury nie zmienia faktu, że tak naprawdę w filmach odbija się spojrzenie na pewną rzeczywistość. A w rzeczywistości twórców filmu faceci są silni, kobiety są słabe a nasze małe stadko przeżyje tylko dzięki samcowi alfa.

Jurassic-World-Chris-Pratt-Raptor-Training

Chris Pratt i jedna z nielicznych silnych postaci kobiecych w filmie

Co ciekawe – w filmie – na trzecim tle jest doskonały, bardzo aktualny temat. I nie chodzi o podłe grzebanie w genach – bo to jest przedstawione w sposób absolutnie karykaturalny. Tylko o sam problem parków rozrywki gdzie przetrzymuje się żywe zwierzęta. Oglądając wielkiego dinozaura morskiego nie mógł zwierz przestać myśleć o Blackfish i o tych wszystkich parkach rozrywki przetrzymujących delfiny i orki. I ten temat – ludzi gotowych pozamykać całą urodę świata w klatkach i za ogrodzeniami tylko dla rozrywki – jest w kontekście dinozaurów doskonałym przykładem tego jak kino popularne mogłoby skomentować coś nad czym naprawdę warto się pochylić.  Tylko, że twórcy jakoś się do tego nie kwapią – choć pozwalają bohaterom wygłosić różne zdania i opinie to jednak jest to temat liźnięty po wierzchu. Zaś wszystko i tak blednie w porównaniu z niechęcią twórców do nauki (bo szemrana), elektroniki (bo zawodna) i wszystkiego do dalekie od dobrego stadnego porządku.

Jurassic-World-Robinson-Simpkins2

Dzieci i młodzież w obliczu zagrożenia automatycznie wybierają to co ważne – samca alfa i braterstwo. Uczucia nie uwzględnione.

Zwierz wie, że pewnie część z was dobrze się bawiła na filmie. I że nie wymagała od niego więcej niż tylko stada gryzących się dinozaurów. Macie do tego pełne prawo. Ale zwierz czuje, że jeśli nie będzie się pisało recenzji psujów – które zamiast koncentrować się na zabawie, chcą wytykać to co się zdecydowanie nie udało, to nigdy nie wyjdziemy z tego piekiełka. Co prawda przyjaciółka zwierza twierdzi, że za każdego Mad Maxa i związaną z nim nadzieję, potrzebny jest Jurassic World który przywróci równowagę. Że nie można sobie pozwolić na odchylenie od normy, i to wahadło zawsze wraca na miejsce. Zwierz chciałby wierzyć, że nie ma racji i że zarówno Mad Max nie był tylko wybrykiem natury a Jurassic World był efektem zbyt długich prac nad scenariuszem (jak pod tym scenariuszem mogły się podpisać aż cztery osoby). Zwierz bardzo chętnie pisałby recenzje w których nie musiałby się zastanawiać jak film pokazuje kobiety i mężczyzn bo było by jasne, że scenarzyści przede wszystkim chcą pokazać nam fajne, zróżnicowane, niezależne postacie.  Serio. Bardzo by zwierz chciał kiedyś w końcu radośnie stwierdzić, że nareszcie. No ale zwierz jest marzycielem. A jak mówią w filmie – gatunki wymarłe nie mają żadnych praw. I pewnie dlatego zwierz tak cierpi.

Ps: Film przypomina też o dwóch rzeczach – jakim doskonałym reżyserem filmów rozrywkowych był Spielberg – niby film powtarza jego klisze ale nie umie zrobić tego tak fenomenalnie jak mistrz kina rozrywkowego. No i film przypomina jak fenomenalna jest ścieżka

dźwiękowa Johna Williamsa. Jeśli czujecie przy tym filmie ciarki na plecach to właśnie dzięki Williamsowi.

Ps2: Zwierz dawno nie widział w filmie tak strasznie chamskiego product placemet – jakbyście chcieli wiedzieć to na pewno Samsung jest w stanie wam pokazać hologram dinozaura a Starbucks napoić kawą gdziekolwiek jesteście.

Ps3: Idźcie na Mad Maxa.

Brak interpunkcji we wpisie wynika z dysortografii Zwierza. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj do zakładki „Gdzie są przecinki”.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
  • Aleksandra

    Tak, to ja pójdę lepiej na Mad Maxa. Drugi raz.

  • Zwierzu, „PS3” cudownie podsumowuje to, co chciałam o filmie wiedzieć ;)
    I tak Jurassic World obejrzę, ale dobrze wiedzieć na co się piszę.

  • Ech. Nie pójdę na to. Bucowatość (choć że niby taki uroczy, i w ogóle) imć Pratta działała mi na nerwy już w Strażnikach Galaktyki. A gdybym była wątłym, zaokularzonym nerdem płci męskiej, to by mnie takie przedstawienie Prawdziwego Mienszczyzny w dołek wpędziło.
    A Mad Max rozwiązuje każdy problem.

    • Ginny

      Hm. Bucowatość?

  • Amo

    Ktoś chyba nie przemyślał castingu, Jake’owi Johnsonowi potrzeba o wiele więcej niż okulary na nosie, żeby przestał być prawdziwym mężczyzną :D

    • Ginny

      Nie jest to jedyna nieprzemyślana rzecz w filmie ;)

    • Zwierz

      Jake ogólnie gra już najlepszego faceta w telewizji czyli Nicka Millera

      • Amo

        Potwierdzam, dziś skończyłam czwarty sezon, parę łez uroniłam

      • manai

        Nick Miller, Nick Miller / He’s a stone-cold killer / Likes the taste of vanilla

        Nick Miller, Nick Miller / He’s the illest of the ill / He pours 100 drinks / And none have ever spilled

        przprszm, wiem, że nie na temat, ale nie mogłam się powstrzymać :P

  • Ewa Jodkowska

    Mam teorię, że zamiast czarnoskórego przyjaciela (szkoda Omara Sy) w scenariuszu pierwotnie byl stary indiański wódz, ale ktoś stwierdził, że akurat z taką kliszą mogą być problemy.
    Ten film był tak nieskończenie glupi, a swej głupoty tak zupełnie zdawał się nieświadomy, że w którymś momencie pozostało mi tylko wyłączyć mózg i pozwolić mu się wydurniać. Acz pod tekstem zwierza podpisuję się obiema rękami.

    • Ewa Jodkowska

      I cały czas miałam nadzieję, że może stanie się cud i Pratta wreszcie coś zeżre…

  • Ginny

    Łkam, chichram się i się zgadzam. Niestety. Liczyłam na morze głupiej, ale rozrywki. Dostałam towar boleśnie niezgodny z oczekiwaniami.

  • Wazon

    Ciarki przechodzą, ale nie dziwota, że produkuje się filmy, na które jest popyt…Poza tym wpis dał mi do myślenia, i zastanawiam się, jak w wielu filmach i powieściach przedstawione są kobiety. Trzeba by rzecz przemyśleć. I wychodzi horror- są to przeważnie słodkie idiotki, uzależnione od samców alfa ( bez okularów). A jeśli już jakaś jest inteligentna i zaradna, to zwykle pod koniec ma przechlapane. I to począwszy od Penelopy, która marnowała życie czekając wieki na faceta ,z robótką w ręce, a skończywszy na wielu ( na szczęście nie wszystkich !) współczesnych powieściach , których nie wymienię, bo nie chcę nikomu włazić na odciski. Zresztą nie wiem, czy sama nie jestem bez grzechu.
    A samiec alfa to rzecz głupawa i raczej paskudna i należy się takiego kogoś strzec.

    • Agata

      Penelopa była kobietą wyzwoloną, która przechytrzyła wszystkich mężczyzn na wyspie i rozstawiała ich po kątach 20 lat! ;)

  • PS3 najlpepsze <3

  • Kama

    Na dinozaury i tak bym nie poszła (niby mam pokoleniowy sentyment, jednak nie jakoś bardzo nasilony), ale pięknie się ten wpis łącz z moją ulubioną rozrywką ostatnich dni: czytaniem wszystkiego pod hasłem #DistractinglySexy
    Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, co noblista Sir Tim Hunt powiedział o kobietach-naukowcach i – przede wszystkim – jak te mu odpowiedziały, to polecam.

  • Ju

    Na filmie bawilam sie calkiem dobrze ale brakowalo mi „miesa” (wiem to film familijny ale w poprzednich cesciach wszystko bylo pokazane) Niedawno bylam na Mad Maxie i uwazam ze jezeli chodzi o kino akcji/rozrywkowe bardzo podniosl poprzeczke tegorocznym filmom, nawet mi fance Marvela Mad Max bardziej sie spodobal niz Avengersi

  • Jakub Kucharski

    Mad Max, Jurrasic World, Mad Max, Jurrasic World… No jasny czort, żadnego nie oglądałem, a zobaczyć chcę oba ;-;

    • Ginny

      Mad Max.

  • Dzięki za tę recenzję, skutecznie wybiła mi z głowy chęć pójścia na to do kina.

  • Muzyki do Jurassic World nie napisał John Williams tylko Michael Giacchino.

    • Zwierz

      Tylko że nie do końca. Film wykorzystuje w wielu scenach motyw przewodni skomponowany przez Williamsa i podany w wersji bez przeróbek – co sprowadza się do uwzględnienia go w napisach końcowych I właśnie tam gdzie brzmi Williams są ciarki

      • Z tym, że wykorzystuje to się zgodzę, ale samo stwierdzenie tego faktu może dla niektórych mniej zorientowanych może być nieco mylące. Warto też zauważyć, że Don Davis który napisał muzykę do trzeciej części też wykorzystywał, na szczęście Giacchino nie robi tego tak nachalnie, ale właśnie jak zauważyłaś, by wzbudzić w nas nostalgię, przypomnieć, że to wciąż JP który znamy. Nie jest to też zresztą pierwsza przygoda Giacchina z JP, bo napisał już soundtrack do drugiej części czyli „The Lost World”, ale oczywiście nie do filmu, a do gry komputerowej :)

  • Zofia Kaczmarek

    A ja mam tak, że moją pierwszą reakcją po przeczytaniu takiej „recenzji” jest sprawdzenie, kto pracował nad daną rzeczą. Sprawdzić łatwo: http://www.imdb.com/title/tt0369610/fullcredits?ref_=tt_ov_wr#writers
    Nad tym filmem pracowali prawie sami faceci. Wśród osób tworzących film (reżyceria, produkcja, kierownictwo, scenografia, casting itp.) w kilku pierwszych kategoriach (domyślam się – najważniejszych) na 27 osób są 3 panie.

    I czemu nie, mężczyźni mają prawo zebrać się w swoim gronie i zrobić sobie film. Nie ma w tym nic złego. Tylko właśnie może być im ciężko zauważyć, że poszli w kierunku, który się nie podoba sporej części społeczeństwa. Tej części, która jest niedoreprezentowana podczas produkcji.

    I dlatego Kartagina… znaczy się, tego: i dlatego tak ważne, by było dużo inżynierek, programistek, naukowczyń, chemiczek, biolożek. Żeby dużo kobiet pracowało w zawodach, które tworzą przyszłość.

    • Zwierz

      Ja bym nie stawiała takiego znaku równości. Nie jest tak, że kobiety kręcą feministyczne filmy (vide 50 Twarzy Greya/ Zmierzch) a u facetów rozrywka zawsze podlana jest seksizmem. Zgadzam się,że kobiet w świecie filmu nadal jest za mało, ale daleka jestem do prostego wniosku, że faceci robią filmy seksistowskie a kobiety nie. Problem jest jednak bardziej skomplikowany zaś bycie inteligetnym twórcą postaci nie jest aż tak związane z płcią

      • Zofia Kaczmarek

        Nie, ja nie zamierzałam stawiać tezy, że „feministyczność” danego dzieła jest wprost proporcjonalna do ilości kobiet go tworzących. Mówię tylko, że jeśli w grupie ludzi niewielu jest przedstawicieli pewnych grup społecznych, to trudniej jest zauważyć, że to co tworzą może być niezgodne z potrzebami tej grupy.

        Czy stąd się wziął problem Jurassic Worldu – nie mam pojęcia. Może taki macho-film wyszedł im celowo i całkiem świadomie.

  • Lukmaster

    Mnie jakoś Mad Max nie zachwycił :P

  • ojomadojojoba

    Ja się na filmie całkiem dobrze bawiłam :D Jak tylko zobaczyłam zwiastun, a w nim Star Lor… znaczy no, głównego bohatera jadącego na motorze w otoczeniu tresowanych velociraptorów, od razu wiedziałam, że będzie niezła beka. No i była. Rechotałam się z bratem, rzucaliśmy sobie uwagi typu „o bluzkę już zdjęła”, „o spódnica coraz wyżej rozdarta, zaraz będzie majtki widać”, „to są dinozaury,czy psy?”, „czemu nie przebrała butów? czemu laski w filmach NIGDY NIE ZDEJMUJĄ SZPILEK?!” To ja biedna nie mogę kilometra przejść w butach na obcasie, bo mam wrażenie, jakbym chodziła po rozżarzonych węglach, a ta dwa dni w tych samych szpilach biega…Obstawialiśmy kogo najpierw zjedzą (ja dobrze obstawiłam) i takie tam heheszki…

    Gryzące się wielkie dinozaury są prawie tak fajne, jak lejące się po mordach wielkie roboty (#TransformeryMocno o/)

    • Beryl Autumnramble

      „To ja biedna nie mogę kilometra przejść w butach na obcasie, bo mam
      wrażenie, jakbym chodziła po rozżarzonych węglach, a ta dwa dni w tych
      samych szpilach biega…” – kwestia: A) jakie kto buty nosi B) jak jest przyzwyczajony. W dobrze zrobionych szpilkach przechodzi się cały dzień i bez problemu da się biegać, a jak kto bardzo do wysokiego obcasu przyzwyczajony to go nogi będą boleć jak się przestawi na płaskie.

      • Ginny

        Biegać. Po dżungli. Szybciej niż T-rex.

        • Beryl Autumnramble

          Może mieć takiego skilla. To jest kino przygodowe. Na niektórych spada szkło z walącego się budynku i rani ich tylko jeden kawałek, a niektórzy szybko biegają po nierównym terenie.

          • Barbarella Terracota

            Moze tak jak jedna bohaterka filmu „DNA” cwiczyla bieganie w symulatorze dzungli?

        • SithFrog

          Po tej samej dżungli Owen jedzie na motocyklu jak po idealnie płaskiej szosie.

  • kiamil

    Zwierzu – przesadzasz. Zupełnie pominęłaś finał (poza komentarzem pod obrazkiem). Tu wcale nie o dekolt chodzi tylko o to, że gdy samcowi alfa kończą sie opcje i pomysły to kobiety przejmują inicjatywę. Całkowicie. Najpierw raptorki a potem tandem (Howard i T-Rex). Jeszcze po drodze opieprzając przestraszonego faceta, który bał się otworzyć klatkę. W ekipie komandosów też chyba widziałem jakąś panią. Przesadzasz.

    • Zwierz

      Nie kobieta przejmuje inicjatywę – kobieta służy jako przynęta – realizując zresztą pomysł zainspirowany przez mężczyznę.Plus – cała jej scena biegania w tych szpilkach jest daleka od niezależności. Co się tyczy opieprzania mężyczny – szeroko o tym napisałam w kontekście tego co kobieta mówi – a mówi coś piekielnie seksistowskiego (seksizm nie dotyczy tylko kobiet – mówienie facetowi który nie chce wypuszcza na wolność większej ilości dinozaurów by zachował się jak mężczyzna jest seksistowskie). W ekpie komandosów co ją natychmiast zjadło istotnie była twarz pani. Bez słow. Równie dobrze można się kółcić że w tłumie gości było mnóstwo kobiet. I nie nie przesadzam – ogląam tyle filmów z bohaterami i bohaterkami że wiem kiedy widzę seksizm na ekranie.

      • kiamil

        Czyli jeśli pani wpada na ideę, zainspirowana bzdurną uwagą dziecka płci męskiej to już nie jest to jej pomysł. I to, że decyduje się sama ściągnąć T-Rexa i odważnie sama decyduje być przynętą to seksizm w czystej postaci. No dobra. Nie będę się kłócił – wiesz lepiej.

  • SithFrog

    No tak, teraz każdy film gdzie zabraknie silnej roli kobiecej to skandal, granda i w ogóle wycofać z kin :) Ciekawe czy zwierz w Salt narzekał na brak sensownych bohaterów męskich. Nie widziałem podobnego tekstu Ultronie. Dwa słowa, że Black Widow jest źle napisana i tyle? Przecież to film z facetami, o facetach, a Johansson jest tam tylko dla świecenia zadem w skórzanym stroju. To dopiero skandal :)

    Każdy widzi to, na co się nastawia. Ja np. zwróciłem uwagę, na fakt iż to kobieta rządzi takim parkiem rozrywki, a facet to tylko ziomek od brudnej roboty. Nie oczekiwałem od business woman, że da sobie nagle radę w dżungli.

    No, ale teraz taka moda. W Wiedźminie 3 też jest skandal, bo murzynów nie ma.

    • Scarlet Dragon

      Zwierz mógłby pokazywać ten komentarz jako przykład tego jak bardzo niektórzy nie rozumieją o co chodzi gdyż „dyskryminacji nie ma bo mnie ona nie dotyczy/ ja jej nie zauważam/ wszyscy się głupio czepiają/ durna moda na wymyśloną równość bleee/ nawet nie zauważyłem kiedy sam napisałem seksistowski/homofobiczny/rasistowski komentarz”. Normalnie wzorzec z Sevres.

      • SithFrog

        Nie powiedziałem, że dyskryminacji nie ma. Niestety ciągle jest, tak jak rasizm. Nawet taki szowinista jak ja zauważa :)

        Problem w tym, że tropienie braku równouprawnienia w takich filmach i grach (Wiedźmin i problem braku osób czarnoskórych w fabule) bardziej ośmieszają walkę z rasizmem czy brakiem równouprawnienia niż faktycznie coś wnoszą.

        To jest szukanie problemu tam, gdzie go nie ma. Nie wiem co piętnowanie durnego, płytkiego blockbustera z dinozaurami ma dać? Są takie filmy i jest Tomorrowland czy Spy.

        I mówię to ja, człowiek, który przestał czytać córeczce klasykę (Kopciuszek), bo uznał, że jest durna i powiela denne stereotypy (życiowy cel: wyjdź za mąż za księcia).

        Jak ktoś idzie na filmy typu JW szukać nierówności płciowej to powinien/powinna ograniczyć się do festiwali offowych :P

        • Beryl Autumnramble

          „Nie wiem co piętnowanie durnego, płytkiego blockbustera z dinozaurami ma dać?” – to, że jak następnym razem pójdziemy na płytki blockbuster to będzie płytki film od którego nie będą boleć zęby?
          Bo to jest trochę tak, jakby Zwierz napisał, że tu i tu podano mu nieświeżą rybę w knajpce a ty jej na to, że co za sens piętnować nieświeżą rybę? Jeśli Zwierz chce świeżą potrawę niech idzie do wykwintnej restauracji.

          Wyrafinowanie nijak się ma do jakości. Ani do seksizmu. Czemu film o dinozaurach ma być oglądalny tylko dla facetów?

          • SithFrog

            No nie, nie zgadzam się. Jak pisałem wyżej, w filmie kobieta rządzi całym parkiem, a koleś jest od brudnej roboty i babrania się ze zwierzakami. To, że w sytuacji zagrożenia wszyscy zwracają się o pomoc do byłego marines, a nie do pani prezes zarządu też jest raczej logiczne. Oczywiście mogliby zrobić prezesa zarządu facetem, a kobietę byłą marines. Pytanie czy wtedy byłoby ok czy znowuż zbyt feministycznie?

            No to może powinien być woźny były marines i prezesowa zarządu, była Delta Force. Razem rozwalają dinozaury, death count koniecznie 50/50. O to chodzi? Bo to doprowadza do absurdów. „Rambo też byłą kobietą!”.

            Robią potem takie nijakie filmy, w który musi być niezależna kobieta, Indianin, murzyn, Azjata, Latynos. Jest w nich wszystko więc są o niczym, bo za dużo czasu poświęca się źle pojętej „równości”.

            A parafrazując przenośnię o rybie: nie, nie do końca tak. Zwierz poszła do restauracji i ryba jej nie smakowała i teraz uważa, że nie powinno się robić ryb w tym stylu. Że zacytuję klasyka:

            https://www.youtube.com/watch?v=pWdd6_ZxX8c

            Oczywiście przepraszam z góry, że w powyższym na końcu jest man, a nie woman ;)

            No i co to znaczy „oglądalny tylko dla facetów”? Jak nie ma kobiet w filmie albo jest ich za mało, albo zbyt mało znaczące role mają to jest nieoglądalny dla kobiet? Ciekawe podejście.

          • Scarlet Dragon

            Problem (którego ciągle nie zauważasz) polega na tym, że jesteśmy zmęczone tym, że bez końca podaje nam się nieświeżą rybę opakowaną w folię z napisem „To tylko rozrywka, wrzuć na luz”. Dopóki „tylko rozrywka” będzie pokazywała świat tak jak JW nigdy nie pozbędziemy się z naszego menu namiaru nieświeżej ryby.

          • SithFrog

            Bez końca? Co jeszcze z ostatnich blockbusterów jest tak strasznie seksistowskie? Mad Max? Guardians of the Galaxy? Avengers 2? Nadchodzące SW? Chętnie posłucham :)

          • Scarlet Dragon

            Wszystko o co pytasz zostało podane w Internetach na tacy. Serio, z ignorancją nie należy się obnosić.

          • SithFrog

            No wybacz, niespecjalnie mam czas (i natchnienie), żeby szukać w Internetach akurat listy najbardziej seksistowskich filmów ostatniej dekady, są lepsze rzeczy do roboty. Poza tym wystarczyło wymienić kilka i mógłbym z tym podyskutować, ale nie, lepiej zrobić wrzutkę personalną. Pozdrawiam i życzę mniej zapiekłości :)

          • Scarlet Dragon

            To nie zapiekłość, to smutne doświadczenie po milionie podobnych dyskusji, gdy interlokutor zwyczajnie nie zadał sobie trudu by się dowiedzieć czym jest seksizm, jak i gdzie się objawia, ale jest przekonany że wie jako to jest oglądać następną seksistowską produkcję i słuchać wyjaśnień w typie „Wrzuć na luz, to taki gatunek, taki styl”. Tylko że teraz praktycznie wszystko jest takim gatunkiem czy stylem. Dla mnie właśnie to jest personalne gdy się mnie w dyskusji tak traktuje. Znowu. Przecież sam używasz takich usprawiedliwień z dokładką innych w typie „babom się w głowach poprzewracało a mniejszościom to już w ogóle”. Sorry, dla mnie to czysta ignorancja.

          • SithFrog

            Skąd pomysł, że nie wiem czym jest seksizm? Czy w takim razie Alien jest seksistowski? Silna i skuteczna Ripley żyje, a wszystkie samce nie dały rady Alienowi. Czy to też jest seksizm czy jeszcze nie?

            A uważam wręcz odwrotnie. Wydaje mi się, że pojawia się więcej (na pewno więcej niż kiedyś) filmów gdzie podział na role nie jest tak klasyczny.

          • „No nie, nie zgadzam się. Jak pisałem wyżej, w filmie kobieta rządzi całym parkiem, a koleś jest od brudnej roboty i babrania się ze zwierzakami. To, że w sytuacji zagrożenia wszyscy zwracają się o pomoc do byłego marines, a nie do pani prezes zarządu też jest raczej logiczne”. Z tego, o czym piszesz można by było zrobić całkiem fajny wątek (oczywiście pewnie nie wielce rozbudowany, w końcu „to tylko blockbuster z dinozaurami”, ale żeby to był taki dodatkowy drobny smaczek, który sprawiłby, że widzom dorosłym i późnonastoletnim przyjemnie by się oglądało ten motyw oglądało, bo by trzymał w napięciu) konfliktu o przywództwo w kryzysowej sytuacji, bez odwoływania się do stereotypów płciowych. To, że pani prezes do tej pory zarządzała w zupełnie innej sytuacji, może się pogubić chwilowo, a w międzyczasie kto inny może próbować samemu zyskać autorytet, bo był do działania w kryzysowych sytuacjach szkolony, nie musi oznaczać, że kobieta ma zaraz po prostu biegać, płakać, krzyczeć, dać się ratować i nic więcej, koniecznie w szpilkach, że nie mogłaby jednocześnie z mierzeniem się z zagrożeniem dla wszystkich starać się jednak zaznaczyć, że to ona jednak tu rządzi z racji zajmowanego stanowiska. I gdyby akurat bohaterowie różnych płci zajmowali stanowiska odwrotne, tak samo można byłoby pokazać konflikt osobowości.

          • SithFrog

            Pomysł na starcie charakterów fajny, ale to jest durnowate kino akcji dla nastolatków, a nie dramat psychologiczny ;)

          • Toteż zaznaczyłam, że raczej nie byłby to wątek rozbudowany. Ale byłby na miejscu, bo w filmach akcji i katastroficznych miejsce na wyłanianie lidera i rywalizację na tej linii jest, skoro ludzie oczekują w sytuacjach zagrożenia, że ktoś przywództwo obejmie.

          • dzieciol

            Oczywiście mogliby zrobić prezesa zarządu facetem, a kobietę byłą marines. Pytanie czy wtedy byłoby ok czy znowuż zbyt feministycznie?
            ———————-
            Wtedy nie byłoby romansu, bo przy takim genderswapie mężczyzna musiałby być irreedemable evilem.

        • Ginny

          Nikt nie szukał nierówności płciowej w JW. Po prostu ona tam była, widoczna gołym okiem.

        • dzieciol

          No więc wypowiem się teraz jako złowrogi patriarchalny faszysta a zarazem bakałarz w zakresie paleontologii.
          Ja oczywiście nie oczekuję od serii pt. „Jurassic Park” rozważań filozoficznych na poziomie Kierkegaarda, Plotyna i św. Tomasza z Akwinu. Natomiast biorąc pod uwagę, że pierwszy film był dobrą, inteligentną rozrywką, a drugi tylko niewiele słabszą, oczekuję od niego by nie obrażał inteligencji widza.

          Otóż ten film obraża, w wielu wielu punktach i jedno miłe dla mnie mrugnięcie pt. „dlaczego raptory piórów nie mają” to za mało bym przeszedł na tym bez mrugnięcia okiem. Przy czym obecność klisz pt. nierealistyczny romans oparty tylko na wywołanym przez niebezpieczeństwo napięciu seksualnym + główny zły o złowrogich planach – to coś czego nie było wcześniej, coś bardzo, bardzo zbędnego. Wątek dzieci w niebezpieczeństwie wybaczę, bo to już grzech założycielski samego śp. Michała Crichtona.

          Gdyby ten film był mniej bezsensowny na tak wielu poziomach to zapewne osoby nastawione feministycznie i postępowo by nawet na ten schemat romansu machnęły ręką, w każdym razie nie poświęcały mu całej recenzji. Ale nie ma. Nie ma.

    • Beryl Autumnramble

      „Dwa słowa, że Black Widow jest źle napisana i tyle? Przecież to film z
      facetami, o facetach, a Johansson jest tam tylko dla świecenia zadem w
      skórzanym stroju.” – ale to jest twoja prywatna opinia. Ja uważam, że Wdowa napisana jest świetnie i ma dokładnie taką samą rolę jak jej koledzy – a od świecenia zadem to tam jest Kapitan Ameryka, nie ona. Widocznie Zwierz też tak uważa – czemu więc miałaby pisać recenzję z twojego punktu widzenia?

      • SithFrog

        Nie, absolutnie. Tylko to dowód na to, że dla kogoś „seksistowski film roku” wcale taki nie musi być i nie trzeba być szowinistą, żeby tak uważać.

        Nawiasem mówiąc: dla mnie Wdowa to postać trzeciego planu, wprowadzona w jedynce tylko po to, żeby nikt się nie czepiał, że kobiet nie ma, a w dwójce dorzucili jej (jakże oryginalnie) wątek miłosny, od którego oglądania zęby zgrzytają, a rower sam jeździ po piwnicy. Jedynie w Winter Soldier ktoś potraktował jej postać serio. A szkoda, bo w Avengersach mogłaby zrobić więcej i lepiej, ot, kosztem choćby Ameryki. O tym, że zasługuje na porządny spin off, a Marvel milczy, już nawet nie wspominam.

        • Beryl Autumnramble

          „w dwójce dorzucili jej (jakże oryginalnie) wątek miłosny, od którego oglądania zęby zgrzytają”
          Ponownie: twoje zęby, wątek był całkiem fajny i przujemny w oglądaniu, wreszcie nie para szczeniaków, nie mdle i nie ze słodkim happy endem, tylko dwie osoby dojrzałe, skrzywdzone i po przejściach, które blisko ze sobą współpracując odkryły, że razem mogłoby być interesująco i chciałyby być jeszcze bliżej, ale nie dają rady, bo są za stare, mocno ukształtowane i zwyczajnie nie pasują. Bardzo ładne było jak on nie umie podejść, bo się trzyma od ludzi z daleka a ona musi być strasznie ostrożna bo on wie, że mogłaby go bez problemu zmanipulować i może mylnie ją odczytać… i w rezultacie robi się dla nich za późno. Starczyłoby tego na całe romansidło, a to wszystko w wątku pobocznym. Świetne.

          • SithFrog

            Zgadzam się w 100%. Tzn. taki pewnie był zamysł i to mi się podoba.

            Natomiast na ekranie (tak, to znów moja opinia, choć nie tylko, patrz: wpis Zwierza :) ) nie ma nic takiego. Miał być ciekawy wątek, a przez kompletny brak chemii między aktorami mam wrażenie, że mają się ku sobie za karę, bo reżyser im kazał :)

        • Spriggana

          Tak, oczywiście, w pierwszych Avengersach Wdowa jest wsadzona zupełnie bez sensu, w końcu każdy z obecnych by rozgryzł Lokiego w minutę, tylko przez uprzejmość dali się małej kobietce wykazać.

    • Ginny

      Rządzi parkiem, tia. Ale jak tylko coś się stanie, to umie biegać w panice, a rządzą mężczyźni.

      • dzieciol

        Tzn. nie rządzą. Nikt tam nie rządzi. Wszyscy są beznadziejni w swoim zawodzie.
        Główny zły próbuje zostaje zjedzony. Właściciel zostaje zjedzony.
        Nikt z zarządców nie potrafi nic zrobić, musi ich ratować człowiek akcji. Człowiek akcji! Zaiste Parku Jurajski kiedyż upadłeś tak nisko by wprowadzać ludzi akcji. Fakt w jedynce był. I zjedli go! Zjedli! (Co prawda w książkach przeżył, a zjedli dziadka Hammonda, co po pewnym względem było większą subwersją, no ale).

  • Ja byłem na Jurrasicu Worldzie. Dla mnie z sentymentu dla dinozaurów dałem sobie to 10/10. Ale bez sentymentu to jakieś 6/10 bym tylko dał, bo to zły film nie jest wg mnie. Co ciekawe podpisuję się pod Twoimi słowami, Zwierzu. To jest film o Prattcie jeżdzącym na motorze wśród stadka raptorów.

    Prawda też, że bez muzyki Johna Williamsa oraz Micheala Giacchino nie ma ciarków na plecach i uśmiechu na ustach (ten tylko na samym początku filmu.)

    Tak czy siak, mały Piotruś we mnie bawił się bardzo dobrze :)

  • Krzysiek Simsak

    Warto zostawić tutaj informację, że wyniki finansowe filmu po pierwszym weekendzie przerosły najśmielsze oczekiwania samych producentów, bo z całego świata wpadło już $512 mln (!), podobno to najlepsze otwarcie w historii kina (!!!). Jak widać widzom zupełnie nie przeszkadza kiepska jakość filmu i wylewający się z niego seksizm.

    • Ginny

      Widzowie idący na film w pierwszy weekend rzadko kiedy wiedzą dokładnie, co dostaną w filmie. To się wie PO seansie ;)

    • Za bilety widzowie zapłacili przed obejrzeniem filmu. Po tym fakcie pewnie części przeszkadza, a części nie.

      • Krzysiek Simsak

        Tylko, że przed seansem wiadomo o filmie wbrew pozorom bardzo dużo, zwłaszcza o blockbusterach, które niczym nie zaskakują. Z samych trailerów wiadomo było, że Pratt będzie macho ratującym świat, że będzie ładna pani, której zadaniem będzie zostać uratowaną przez Pratta – ludzie takie schematy znają od lat, od lat je kupują i chcą oglądać w nowych filmach, już nie piszcie tak, jakby widzowie walili do kin nie wiedząc czego się spodziewać. To, czy wychodzą z sali trochę bardziej, czy mniej zadowoleni to mało ważne.

        • Zwierz

          Po pierwsze – uważnie czytaj – to że pojawia sięsilna postać męska i kobieca jej podległa jest schematem który od lat się łagodzi. Poza tym co to znaczy że jest od lat więc nie można wymagać więcej. Jasne że można. Jurassic World jest cofnięciem się w schematach nawet przed kino nowej przygody. Poza tym – sorry ludzie poszli do kina na dinozaury i na bohaterów – bez senasu nie da się powiedzieć jak dokładnie rozegra się sceny (np. koszmarnie seksistowskie traktowanie postaci granej przez Jake’a Johnsona nie wychodzi w materiałach promocyjnych).Gdyby stwierdzenie że coś jest od lat byo słuszne to postępu społecznego by nie było. A i jeszcze jedno – ja wyszłam z kina koszmarnie niezadowlona. Na kolejny Jurassic coś tam nie pójdę patrząc po reakcjach moich koleżanek i kolegów oni też. Więc zasada „nie ważne w jakim humorze wychodzą z kina” się nie sprawdza

          • Krzysiek Simsak

            Ależ ja absolutnie nie twierdzę, że nie mamy wymagać więcej i że jeśli coś działa od lat, to znaczy, że jest spoko. Wprost przeciwnie – wkurzają mnie blockbustery mające zazwyczaj dziesiątki problemów i jadące na brzydkich schematach (a seksizm o którym piszesz jest po prostu jednym z nich), więc coraz rzadziej chodzę na nie do kina. Ja koszmarnie niezadowolony to byłem już po pierwszym trailerze JW, bo wiedziałem co się szykuje i jak widać nie pomyliłem się, ewentualna wizyta w kinie doprecyzowałaby tylko szczegóły wad filmu.
            Chodzi mi o to Zwierzu, że w tym wpisie krytykujesz filmowego McDonaldsa, że znowu serwuje te niezdrowe BigMac, skoro świat idzie do przodu i wypadałoby zmienić menu, a ja mówię, że blockbustery, tak samo jak fast food już tak mają, że serwują kolejny raz to samo i zgarniają masę pieniędzy. Po co producenci mają kombinować z odchodzeniem od schematów, skoro one się świetnie sprzedają? Motyw damsel in distress jest stary jak świat, nadal popularny i jeszcze przez chwilę z nami pobędzie, stereotypowo przedstawiając zarówno kobiety jak i mężczyzn. Rola kobiet w wysokobudżetowych filmach będzie się zmieniać w takim tempie w jakim przebiega sama emancypacja kobiet, czyli powoli, Hollywood na pewno nie będzie liderem tych zmian – taki biznes.
            Nam, jako widzom pozostaje wizyta w prawdziwych restauracjach, oglądanie filmów nie bojących się przełamać schematy, dalekich od stereotypów – takich nie brakuje. Blockbuster to zawsze będzie fast food, chociaż raz na rok zdarza się coś świetnego, tak jak nowy Mad Max.

          • Porównywanie blockbusterów do McDonaldsa jest sprowadzaniem dyskusji do argumentu „To taki gatunek, on już tak ma, czegoś się czepiasz, przecież wiesz co jesz, chcesz wyrafinowania, idź do dobrej knajpy”.

            Używając Twojego porównania, owszem, McDonalds to fastfood ale nawet od nieg z biegiem czasu zaczęto wymagać pewnych zmian: tabeli kalorycznych, wprowadzenia zdrowszych alternatyw, „odtłuszczenie” Kids Menu (poprzez zmianę zawartych tam produktów), etc. Oczywiście, można użyć argumentu że to wszystko PR, pic na wodę i fotomontaż, który służy jedynie udobruchaniu zrzędzących mas, a w istocie nic się nie zmienia. Jednak ten „pic na wodę” pokazuje, że protesty i wytykanie błędów MAJĄ rację bytu i wymierny sens.

            Dlatego należy w blockbusterach podkreślać błędy, wady i niedociągnięcia. Może przy którymś filmie ludzie się zorientują „co jedzą” i przestaną za to płacić. Lub zaczną dostatecznie głośno i zgodnie narzekać. A wówczas istnieje szansa, iż producenci filmów zrozumieją, że ich klienci chcą wrzucić na ruszt coś, co nieco mniej ociekającego seksizmem.

            Pamiętajmy, że nie robiąc i nie mówiąc nic na pewno do zmian nie doprowadzimy. Bierność to naprawdę kiepska metoda rewolucji ;)

          • Krzysiek Simsak

            Ale ja nie mam taryfy ulgowej dla blockbusterów, bo są blockbusterami. Oceniam je jak każdy inny film, więc zazwyczaj moje oceny są niskie.
            Ja na rewolucję nie liczę, chociaż bym jej chciał. Wystarczy mi po prostu, że co dziesiąty blockbuster będzie naprawdę fajny, tak jak jest teraz.

          • „(…) w tym wpisie krytykujesz filmowego McDonaldsa, że znowu serwuje te
            niezdrowe BigMac, skoro świat idzie do przodu i wypadałoby zmienić menu,
            a ja mówię, że blockbustery, tak samo jak fast food już tak mają, że
            serwują kolejny raz to samo” – z Twojego komentarza można wywnioskować co innego. Poza tym, porównując blockbuster (McDonalds) z kinem ambitnym (elegancka restauracja), stawiasz filmy na nierównym polu. Gatunki, jak typy potraw, rządzą się swoimi prawami. Co nie oznacza, że w danej kategorii, nie można próbować osiągnąć możliwe najlepszego, najsmaczniejszego, najbardziej strawnego produktu.

            Rozwiązaniem problemu nie może być oglądanie filmów „wysokich lotów” i zaakceptowanie, że (co najwyżej) dziesiąty blockbuster będzie naprawdę fajny. „Jestem głodny. Pójdę do pięcio-gwiazdkowej restauracji, bo tylko co dziesiąty fast food ma naprawdę smaczne jedzenie”. Okej, niektórym takie rozwiązanie może pasować, ale nie każdy ma ochotę zawsze jeść w wykwintnej knajpie – wbrew pozorom, nie samymi eleganckimi potrawami człowiek żyje. Czasem ma się ochotę na coś szybkiego, rozrywkowego. Wymaganie, aby nie był to niestrawny półprodukt naprawdę nie jest tu wygórowanym żądaniem.

            Należy aktywnie dążyć do tego – na tyle, na ile jesteśmy to wstanie robić, jako konsumenci – by zmienić schemat powstawania tego typu produkcji. A nie rozłożyć łapki, bo „nie ma na co liczyć”.

          • Krzysiek Simsak

            Jak według Ciebie można aktywnie dążyć do zmiany filmów na lepsze? Jedyną metodę jaką znam, to głosowanie własnym portfelem – nie chodzić na wtórne blockbustery, chodzić i płacić za dobre filmy. Można też kręcić samemu :)

          • Owszem, przede wszystkim głosuje się portfelem. Ale także aktywnie chwaląc filmy dobre i piętnując filmy złe (tak jak to w swojej recenzji zrobił Zwierz). Jasne, obliczanie „wymierności” takich działań na podstawie jednego Zwierza – mimo że jest najbardziej znanym i popularnym blogerem popkulturowym – może i mija się z celem, ale dlatego należy tym głośniej i szerzej mówić o dobrych/złych filmach. Te wszystkie osoby, które Zwierz i inni blogerzy/recenzenci przekonają do pójścia do kina lub pozostania w domu, mogą się przełożyć na wymierne liczby. Podobnie edukowanie ludzi, po czym poznać zły film, albo jakich filmów należy się wystrzegać, również dąży do tego, by ludzie nieco bardziej świadomie do kina chodzili. I bardziej świadomie głosowali portfelem.

          • No dobrze, ale o tym Mysza pisze, jeżeli dobrze zrozumiałam – to, że ktoś ma ochotę na ten metaforyczny fast food nie znaczy, że nie może dostać fast fooda w swojej kategorii dobrego, kiedy akurat nie ma ochoty na wykwintne danie. To nie musi być zawsze alternatywa: blockbuster z dinozaurami/superbohaterami – niezależny dramat psychologiczny z kraju, o którym prawie nikt nie słyszał. Filmy mogą w swoich kategoriach być lepsze lub gorsze, nie da się ich obiektywnie porównać. I to, że coś jest tylko rozrywką nie znaczy, że musi mieć bohaterów pozbawionych głębi i świat przedstawiony, który bazuje na największych stereotypach świata rzeczywistego. Filmy są w jakiś sposób wtórne, bo fabuły do opowiedzenia opierają się w jakiś sposób na schemacie, muszą mieć zawiązanie akcji, punkty zwrotne, moment kulminacyjny (o tych schematach pisał chyba Joseph Campbel) – ale jednocześnie mogą być w tym świeże, właśnie chociażby przez bohaterów, ich motywacje i sposób przedstawiania.
            I nie potrafię anie nie mam ochoty porównywać hamburgera do wykwintnych dań, bo to zupełnie inne kategorie. Za to gdzie dają najlepsze burgery i zapiekanki ocenić o wiele łatwiej.
            I tymczasem jeśli spojrzeć na skalę sprzedaży biletów, to można uznać, że twory bardziej popkulturowe mają większy wpływ na świadomość społeczną niż dzieła kultury wysokiej. I mogą to robić nienachalnie, bez dydaktyki, bez wciskania na siłę, mówienia wprost, co widz ma myśleć, a po prostu pokazując ciekawe i zróżnicowane postaci.

          • Krzysiek Simsak

            Najprościej: oczywiście nie zawsze konieczny jest wykwinty obiad w postaci genialnego, nowatorskiego kina, na fast fooda/blockbustery też jest potrzeba. I w tej kategorii blockbusterów są lepsze filmy (jak Mad Max w tym roku) i cała masa gorszych, więc jeśli nie chcecie (chociaż ja oceniam wszystkie filmy taką samą miarą), to nie ma potrzeby porównywać filmów superheroes, czy znanych marek w stylu Jurrasic Park do filmów braci Dardenne, Villeneuve’a, czy P.T Andersona, bo nawet w blockbusterowym świecie jest konkurencja.

          • Ale właśnie o tym mówię – nie chodzi o to, by porównywać fast food (blockbuster) do wykwintnego jedzenia (kino indie/artystyczne/ambitne), ale by w danej kategorii film ocenić („mmm, niezły ten hamburger, ale mógłby być lepszy gdyby zmienić to, to i to”) i dążyć do tego by w przyszłości kategoria ta szczyciła się lepszą jakością.

            Fakt, że powstał film tak fantastyczny jak nowy Mad Max nie oznacza, że reszta filmów z jego kategorii ma spocząć na laurach i nie próbować go dogonić. Nie należy równać w dół, a w górę – dążyć do większej ilości filmów takich jak Mad Max.

          • O, właśnie chciałam napisać, że w trailerze nie widać relacji postaci ze sobą i ze światem i tej drugiej strony seksizmu – gdzie jedyny słuszny jest wzorzec samca alfa, a nie całkiem zaradnego nerda – nie sposób było się z niego domyśleć.

    • Zwierz

      Tak bo za bilety płaci się po seansie a nie przed.

  • Welrod

    To co? Film może mieć silną kobiecą rolę przewodnią (mad max) ale męskiej już nie może? Rola „Alfy” jest akurat ważnym plot pointem w całym filmie, a że gra ją chris pratt to co z tego? Mogła grać charlize theron ją też, ale akurat ona grała w lepszym mad maxie. Jak bardzo ten film głupi jest to nie jest ani w kawałku tak seksistowski jak chcesz go namalować. Jedyny chamski wątek w nim to „zapomniałam zostać matką” głównej bohaterki, ale w każdej innej postaci można zamienić płeć bohatera i nic się nie zmieni.

    • Zwierz

      Przeczytaj uważnie tekst. To nie jest tek o tym że film ma męską rolę przewodnią tylko że chamsko spłaszcza relacje kobiet i mężczyzn prezentując tylko jeden słuszny typ męskości i jest bardziej opersyjny w sumie wobec mężczyzn niż kobiet. Wyobraź sobie że seksizm nie tylko dotyczy kobiet.

    • Ginny

      O ile pamiętam, w „Mad Maxie” Furiosa i Max byli równorzędnymi silnymi bohaterami, a nie samicą alfa i dżentelmenem w opałach. Taka malutka różnica. Nie chodzi o sam silny męski charakter, tylko o rozpisanie ról między płciami.

      • Welrod

        W Alienie samicą Alfa była zawsze Ripley. W Mad Maxie Furiosa i Max byli parą Alfa (całkowicie pozbawioną elementów romantycznych – co było świetnym zabiegiem). W Jurassic World Owen jest samcem Alfą. Dlatego, że te postacie są najbardziej kompetentne, najsilniejsze (przez „siłę” rozumiejąc dowolny zestaw cech, której wymaga sytuacja kryzysowa) Postrzeganie kobiety podległej facetowi tylko z powodu, że jest kobietą jest seksistowskie, ale przywództwo najbardziej kompetentnej osoby w sytuacji kryzysowej jest dalekie od bycia takim.

        • Zwierz

          Ten film jest seksistowski nie tylko dlatego że teoretycznie zarządzająca parkiem kobieta sprowadzona jest do piszącej damy w opałach u boku mężczyzny ale też dlatego, że film reprezentuje tylko jeden słuszny wzorzec męskości którym jest ociekający testosteronem „badass”. Plus – pisałam – racjonalizowanie sytuacji ataku dinozaurów jest kretyńskie. Film jest narracją w której zasady świata tworzą scenarzyści. Bohaterka jest bezradna bo scenarzyści chcą by była bezradna, bohater nie ma żadnych wad i jest mega alfą bo scenarzyści tak chcą. Spokojnie można przesunąć akcenty tak by film nie wychodził jak wyjęty z lat 70.

          • SithFrog

            „film reprezentuje tylko jeden słuszny wzorzec męskości którym jest ociekający testosteronem „badass””

            No tak, dużo wiarygodniej wypadłby czuły i wrażliwy informatyk z brzuszyskiem i w okularach.

          • ging

            No tak, bo tylko dwa rodzaje mężczyzn istnieją na świecie: badass i wrażliwy informatyk z brzuszyskiem. Więc, którym jesteś? :D

          • SithFrog

            Zdecydowanie tym drugim, na widok T-Rexa rzuciłbym się co najwyżej pod jego nogi, chwilę mnie będzie żarł, reszta dostanie czas na ucieczkę ;)

        • Ginny

          Już, już pisałam, że nie chodzi tu o kryzysowe przywództwo, ale w zasadzie… Po co? Te argumenty padły tu milion razy, skoro nie dotarło – po co pisać milion pierwszy?

          • Welrod

            Bo gdyby zrobić w tym filmie genderswap nie miałabyś z nim żadnych problemów. To właśnie jest seksistowskie myślenie: „Silna rola męska jest be, silna rola kobieca jest cool. „

          • Ginny

            Owszem, miałabym. Tak jak pisze Zwierz – to jest opresyjne dla obu płci. I jeszcze raz: nie chodzi o to, że są jacyś silni bohaterowie, niezależnie od ich płci.

  • Kasia Mierzwiak

    Poszłam na Mad Maxa, chociaż nie chciałam, ale przeczytałam Twoją recenzję. Po stokroć DZIĘKUJĘ!!!! Teraz chyba odpuszczę Jurassic, niech mąż idzie sam.

  • pigwa22

    O! I przeszliśmy do kasowania komentarzy niewygodnych światopoglądowo! :D

    • Zwierz

      He. He. Zbanowałm osobę której sobie nie życzę na moim blogu. Nie każdy światopogląd ma tu miejsce. Reszta dyskusji nawet jeśli się nie zgadzam została.

      • pigwa22

        Czyli to jednak prawda, że ta tolerancja raczej papierowa. =) Nice, nice. Zawsze mnie to zadziwia jaki sprzeciw podnoszą w stosunku do innych światopoglądów i przedstawienia ich ci teoretycznie najbardziej tolerancyjni. ^^

        • Zwierz

          Tolerancja nie oznacza zgody na każde poglądy. Są poglądy których sobie tu nie życzę.

  • Tak sobie myślę — odebrałem ten film jako pastisz filmów z lat ’90. Bardzo śmieszny i udany. Okropnie gryzło mnie podczas projekcji niewykorzystanie pani dyrektor, która głównie biega w szpilkach po błocie, zamiast zawiadować akcją ratunkową — ale tłumaczyłem sobie, że zawiaduje, przez komórkę.

  • Eva Dub
  • Oleska1234567890

    Jak nazywa się starszy brat w filmie i normalnie ???? Proszę o odpowiedź ☺☺☺

  • dzieciol

    Powiem tak, ten film oglądało się dużo znośniej niż Jurassic Park 3… co nie jest wielkim osiągnięciem. Co klasyfikuje go na trzecim miejscu wśród całej franczyzy, spory kawał za plecami Lost World i ok. 4,5 roku świetlnego od jedynki.

    Oczywiście JP Hollywoodyzuje się z filmu na film – czego dowodem dwa główne motywy – primo wątek romantyczny, secundo obecność głównego złego. Bo powiedzmy sobie szczerze jedynka czegoś takiego nie miała zupełnie (pomijając sugerowany gdzieś daaaaleko w tle afekt dr. Granta do Laury Dern), dwójka ledwie ledwie (Ian Goldbloom leci ratować ex-dziewczynę, ale pozostają w czysto przyjacielskich relacjach, a główny zły jest powiedzmy sobie zupełnie w tle). To się zaczęło zmieniać w trójce – która była zła ogólnie, pod wszelkimi względami, gdzie mieliśmy ów wątek rodzinnej rekoncyliacji (a może by tak film Jurassic bez dzieci w opałach panowie, ale co tam nie będę na to aż tak narzekał – to akurat wina Crichtona) i głównego złego spinozaura, przedstawionego dalece bardziej diabolicznie niźli raptory i T-Rex w I i II (ciekawe co ów spinozaur robił w czasie trwania LW – to nie jest bardzo duża wyspa, after all).

    Tym razem wątek romantyczny stoi w centrum filmu, a głównych złych mamy dwóch. Dwóch.
    Przy czym obecność tylko jednego daje się jakkolwiek obronić.

    Tymczasem głównym złym powinna być… postać głównej menedżerki. Nie mówię o poziomie zła Onofrio, ale zamiast wątku romantycznego należało ją pozostawić jako główny negatywny czynnik ludzki. Żadnych „redemption through love” wątków dla korpo-kobiet zwłaszcza, że powiedzmy sobie gdyby akurat odwrócono tu role płci i byłby to korpo-urzędnik vs. action girl to żadnego romansu byśmy się za Chiny Ludowe nie doczekali. I słusznie. Najbardziej lubię wyobrażać sobie Ostateczny Krach Systemu Korporacji.

    Dwa wątki mi się podobały: pierwszy to wyjaśnienie problemu który towarzyszył nam od roku 1996. Czemu raptory nie mają piór? Wszyscy wiedzą że miały. Ba właściwie to raptory są wtórnie nielotnymi ptakami. No i okazuje się – InGen skasował im pióra bo w łusce fajniej wyglądały. Komercja przeciwko biologicznej prawdzie. Co prawda nadal nie tłumaczy to w jakim bursztynie znaleźli komara napompowanego krwią Mosasaurus hoffmani….

    Druga rzecz to wątek właściciela, który z tą swoją ambiwalentnie moralną postawą – z jednej strony człowiek dość dobroduszny, z drugiej jego ambicje częściowo przyczyniają się do powstania I-rexa – i ze swoją manią helikopterów, był tu chyba najbardziej żywą postacią. Żal było, że zginął.

    A propos jego śmierci – mniejsza o klisze romansowe, samce alfa i tajemnicze głębokomorskie komary – wszystko przebiła straszliwa szarża pterozaurów. Tak jest – oto najsłabsi lotnicy pośród kręgowców z których śmieje się pierwsza lepsza mewa, które nie są w stanie udźwignąć kromki chleba posmarowanej masłem, które generalnie przeżyły 150 mln lat tylko z braku lepszej konkurencji oto stają się zagrożeniem dziesięć razy większym niż I-rex, mozazaur i raptory razem wzięte. Szaleństwo i groza. Oto rybożerne, bezzębne pteranodony z braku laku zaczynają polować na ludzi. Żonglują nimi.
    Brakuje tylko Hawkeye’a, który dodałby „A ja mam łuk i strzały. To zupełnie bez sensu”.

    OK, kończę ten losowy rant. Podobnie jak z Age of Ultron – nieźle się to oglądało.
    Ale gdzie sens, gdzie logika? Gdzie rozum i godność człowieka, ja się pytam.