Home Ogólnie Studnia niedokończonych opowieści czyli 25 skasowanych seriali których Zwierzowi wciąż żal

Studnia niedokończonych opowieści czyli 25 skasowanych seriali których Zwierzowi wciąż żal

autor Zwierz
Studnia niedokończonych opowieści czyli 25 skasowanych seriali których Zwierzowi wciąż żal

Zwierz ma co praw­da do zre­cen­zowa­nia nowy film ale ponieważ ostat­nio mamy tu wciąż recen­z­je, zde­cy­dowałam się na nieco inny tekst. Otóż ostat­nie roz­mowy o piosenkach z Gala­van­ta spraw­iły, że zaczął Zwierz myśleć o ska­sowanych seri­alach których wiąż mu żal. Tym samym zro­bił sobie taką oso­bistą listę pro­dukcji które lubił a które nigdy nie doczekały się sukce­su. Ponieważ w Internecie mnóst­wo jest „obiek­ty­wnych” list najlep­szych ska­sowanych seri­ali, Zwierz pomyślał, że fajną odskocznią będzie taka jego oso­bista lista tego czego mu najbardziej żal.

Zaczni­jmy od jed­nego stwierdzenia patrząc na tą listę Zwierz uświadomił sobie, że przez lata poczuł sporo ciepłych uczuć do wcale nie takich doskon­ałych pro­dukcji kome­diowych, które po pros­tu mu się miło oglą­dało. Nieste­ty to dokład­nie te pro­dukc­je, które najszy­b­ciej spadały z ramów­ki. A jed­nocześnie – cza­sem Zwier­zowi niekoniecznie było smut­no w chwili ska­sowa­nia seri­alu ale kiedy po pewnym cza­sie zas­tanaw­ia się co by obe­jrzał to właśnie przy­chodzi mu do głowy takie ser­i­al którego już nie ma. Oto więc oso­bista lista seri­ali, których Zwier­zowi wciąż żal.

Bet­ter of Ted – Zwierz odkrył ten ser­i­al dosłown­ie na chwilę przed tym jak został ska­sowany. Opowidał o face­cie imie­niem Ted, który pra­cow­ał w kor­po­racji, takim typowym „złym” kor­po i starał się jed­nocześnie zachować trochę przyz­woitoś­ci – zwłaszcza, że był ojcem który samot­nie wychowywał swo­ją uroczą córkę. Ser­i­al był naprawdę zabawny – zwłaszcza w tym jak portre­tował dzi­ałanie wiel­kich kor­po­racji i pewne absur­dy jakie wynika­ją z nad­miernej biurokracji. Do tego właś­ci­wie w każdym odcinku pojaw­iała się taka niby rekla­ma firmy która naw­iązy­wała do tem­atu prze­wod­niego odcin­ka. Te małe reklamy były dzieła­mi sztu­ki bo pokazy­wały jak kor­po­mowa i dużo stokowych zdjęć potrafi całkowicie przesłonić rzeczy­wis­tość. Nieste­ty doskon­ały i sym­pa­ty­czny ser­i­al miał tylko dwa sezony. Co ciekawe, ter­az kiedy Zwierz oglą­da współczesne kome­die ma niekiedy wraże­nie, że gdy­by Bet­ter of Ted pojaw­ił się dziś w ramów­ce to nikt by tego pro­gra­mu nie zdjął. Ale te kil­ka lat temu jeszcze kome­die były odrobinę inne, i tak podany humor rzeczy­wiś­cie nie sprzedawał się najlepiej.

 

Gala­vant – Zwierz nadal czu­je pustkę w ser­cu na myśl o tym, że nie będzie więcej Gala­van­ta. Choć jed­nocześnie – to niesamowite, że ser­i­al miał w ogóle dwa sezony. I tak jasne – dru­gi sezon był słab­szy od pier­wszego. A właś­ci­wie inaczej – o ile pier­wszy sezon miał doskon­ały nieza­leżny mate­ri­ał musicalowy to w drugim  było (zdaniem Zwierza) za dużo naw­iązań do już ist­nieją­cych trady­cji i piosenek musicalowych. Ci co znali doskonale musi­cale baw­ili się świet­nie, ale gdzieś po drodze chy­ba zgu­biła się taka bardziej „przy­pad­kowa” wid­ow­n­ia. Zwierz ma jed­nak wraże­nie, że w Gala­van­ta trafiło to, że ser­i­al tego typu nadawany w ogóln­o­dostęp­nej telewiz­ji nie może sobie poz­wolić nawet na najm­niejszy błąd i spadek oglą­dal­noś­ci. W ogóle to i tak dzi­wne, że nie pod­jęła seri­alu żad­na plat­for­ma streamin­gowa bo to jest ide­al­ny pro­dukt dla nich – ory­gi­nal­ny, trochę wyma­ga­ją­cy i taki który zain­tere­su­je wielu ale nie wszys­t­kich. Gala­vant pozostanie w moim ser­cu głównie jako pro­dukc­ja która naty­ch­mi­ast popraw­iała mi humor i wprowadz­iła do życia Zwierza zdanie „I super believe in you Tad Coop­er”.

 

 

 

Grand­fa­thered – O ile Bet­ter of Ted czy Gala­vant pojaw­ia­ją się cza­sie na liś­cie najbardziej nieodżałowanych pro­dukcji seri­alowych które zeszły z ekranów zbyt wcześnie o tyle po Grand­Fa­thered raczej nikt nie płacze. No może poza zwierzem. Grand­fa­thered to ser­i­al w którym właś­ci­ciel restau­racji i play­boy dowiadu­je się jed­nego dnia, że ma dorosłego syna i wnuczkę. Tym samym jego życie wywraca się do góry noga­mi bo z człowieka który nie miał żad­nych zobow­iązań zamienił się w człowieka który ma rodz­inę. Ser­i­al był bard­zo przy­jem­ną opowieś­cią o doras­ta­niu do rodzi­cielst­wa – zarówno z per­spek­ty­wy naszego głównego bohat­era, ale także jego syna, który też został ojcem nieco z przy­pad­ku. Zwierz lubi seri­ale opowiada­jące o rodzinie a ta wydawała się całkiem sym­pa­ty­cz­na. Do tego miała dobrze napisane posta­cie dru­go­planowe i choć całość nie była szczegól­nie wybit­na to naprawdę fajnie się to oglą­dało. Wyglą­da jed­nak na to, że zabrakło tutaj ory­gi­nal­noś­ci. Co o tyle Zwier­zowi nie przeszkadza­ło, że to nie jest taka pro­dukc­ja po której jej wyma­gał. Z drugiej strony ser­i­al trochę zabił fakt, że zaraz potem wszedł remake Pełnej Chaty i w sum­ie potenc­jal­na wid­ow­n­ia seri­alu została zagospo­darowana przez inny (gorszy zdaniem Zwierza) ser­i­al.

 

For­ev­er – Zwierz ma teorię że gdy­by For­ev­er wró­ciło­by ter­az na ekrany to nigdy by już ich nie opuś­ciło. His­to­ria nieśmiertel­nego (tak serio nieśmiertel­nego) lekarza który współpracu­je z nowo­jorską polic­jan­tką przy rozwiązy­wa­niu zbrod­ni to taki cud­owny ser­i­al, który przy­pom­i­na pro­dukc­je z lat 90. Kiedy pojaw­ił się w telewiz­ji mieliśmy jeszcze Cas­tle i Bones, byliśmy świeżo po takim poczu­ciu rywal­iza­cji Sher­loc­ka i Ele­men­tary i trochę wszyscy mieli dość takiego niety­powego połączenia gdzie ktoś z umysłem geniusza poma­ga rozwiązać zbrod­nie. Dziś nie ma już ani Cas­tle ani Bones a jest wiel­ka pust­ka którą mogło zapeł­ni­ać For­ev­er. Zwłaszcza że to była bard­zo miła pro­dukc­ja, w której – właśnie jak w pro­dukc­jach sprzed dwóch, trzech dekad, pamię­tano, że w odcinku powinien być jak­iś fajny morał dla bohaterów. Zwierz wciąż chlip­ie po takim miłym odpręża­ją­cym seri­alu, w którym naprawdę lubiło się bohaterów.

 

Don’t Trust the B—- in Apart­ment 23 – To jeden z tych seri­ali który Zwierz odkrył dopiero po tym jak zniknęły z ante­ny I plu­je sobie w metaforyczną brodę że nie oglą­dał go wcześniej. His­to­ria opowia­da o dość nai­wnej dziew­czynie która wprowadza się do mieszka­nia gdzie miesz­ka  Chloe – trud­na do wytrzy­ma­nia impre­zowa dziew­czy­na która ma doskon­ały pomysł na biznes. Bierze od ludzi pieniądze ale potem zachowu­je się tak kosz­marnie że wyprowadza­ją się zan­im naprawdę zdążą z nią pomieszkać. No ale tym razem dwie dziew­czyny zaczy­na­ją się trochę dogady­wać, tworząc doskon­ały kome­diowy duet. Do tego w seri­alu było kil­ka poważniejszych scen, które też były znakomi­cie zagrane. A na koniec – ciekawy pomysł (i bard­zo dobry seri­alowy wątek) James Van Der Breek (Znany z Jezio­ra Marzeń) grał tam samego siebie i przy­ja­ciela Chloe. Cały ser­i­al był sym­pa­ty­czny, bard­zo zabawny i zdaniem Zwierza – spadł z ante­ny głównie dlat­ego, że miał abso­lut­nie bez­nadziejny tytuł.

 

 

Man­hat­tan Love Sto­ry – Zwierz przyz­na się, że trochę go nie dzi­wi dlaczego ska­sowano ten ser­i­al, który próbował być inteligent­ną komedią roman­ty­czną rozłożoną na kil­ka sezonów. Posta­cie były miłe i w ogóle to był bard­zo ład­ny i nieźle napisany ser­i­al, ale trud­no było znaleźć w nim TO COŚ co spraw­ia, że pro­dukc­ja utrzy­ma się dłużej na ekranie. Jed­nak w tym pier­wszym sezonie był jeden odcinek w którym bohaterowie spędza­ją cały dzień w łóżku ponieważ dzień wcześniej stras­zli­wie zatruli się jedze­niem. Nie brz­mi to roman­ty­cznie ale w isto­cie to jeden z najbardziej roman­ty­cznych odcinków telewiz­yjnych jakie Zwierz widzi­ał. I dowód na to, że moż­na wypełnić komedię roman­ty­czną sce­na­mi od roman­su daleki­mi. Ten jeden odcinek udowod­nił Zwier­zowi jak wiel­ki potenc­jał miał­by taki ser­i­al gdy­by dostał naprawdę szan­sę. Nieste­ty obok dobrych pomysłów były też takie dość banalne i ostate­cznie pro­dukc­ja miała chy­ba nie cały jeden sezon.

 

 

 

Push­ing Daisies – To serio jest ser­i­al którego przed­w­czes­nego koń­ca najbardziej żału­ję. Co praw­da ponown­ie – dru­gi sezon nie jest tak per­fek­cyjny jak pier­wszy (pier­wszy sezon jest zdaniem Zwierza jed­ną z najlep­szych rzeczy jaka kiedykol­wiek była w  telewiz­ji) ale wciąż Zwierz tęskni za tym światem przed­staw­ionym i za jego mieszkań­ca­mi. To była pro­du­cenc­ka która tak cud­own­ie łączyła rzeczy niesamowicie smutne i nawet straszne, z kolorowym światem i dobry­mi intenc­ja­mi bohaterów. Plus – zdaniem Zwierza, w seri­alu był chy­ba jeden z najzdrowszych związków roman­ty­cznych jakie Zwierz widzi­ał w seri­alach. Wątek w którym główny bohater (który potrafił dotknię­ciem oży­wiać zmarłych) ori­en­tu­je się, że jego  ukochana (oży­wiona przez niego dotknię­ciem, co znaczy że już nigdy nie będzie mógł jej dotknąć) potrze­bu­je wol­noś­ci i samodziel­noś­ci by cieszyć się życiem – i daje jej to, bo wie że jej nie posi­a­da jest tak cud­own­ie zdrowe. Ogól­nie Zwierz co pewien czas oglą­da pier­wszy sezon i za każdym razem odkry­wa jak cud­owny był to ser­i­al. Ale nieste­ty, dru­gi sezon spotkał się ze stra­jkiem sce­narzys­tów, odcin­ki były nadawane nie po kolei, niek­tórych nigdy nie wyemi­towano i tak ser­i­al  nie miał szans na dłuższe życie.

 

 

The News­room – to właś­ci­we ser­i­al który jest zaw­ies­zony pomiędzy ska­sowanym a zbyt wcześnie skońc­zonym bo Sorkin dopisał do niego jakieś tam zakończe­nie. Zwierz zawsze miał takie love/hate rela­tion­ship z seri­alem, który był tak kosz­marnie amerykańs­ki i tak niesamowicie wierzył w media i miał pół godziny na puen­tę i morał w każdym odcinku. Ale dzisi­aj zwier­zowi The News­room braku­je. Wyda­je się że wzy­wa­nia przed jaki­mi dziś sta­ją dzi­en­nikarze – zwłaszcza fake news i zupełne nie licznie się z tym co tak naprawdę jest fak­tem a co przeczu­ciem, opinią czy plotką, doskonale sprawdz­iło­by się w seri­alu tak błyskotli­wego człowieka jak Sorkin. Tak więc o ile sam ser­i­al potrafił mnie niesamowicie zden­er­wować to trochę żału­je, że obec­nie nie ma pro­gra­mu który starał­by się nieco poważniej zająć relacją mediów, poli­ty­ki i tego jak się właś­ci­wie ide­al­nie i ide­al­isty­cznie powin­no wykony­wać zawód dzi­en­nikarza. Dziś by mnie te oczy­wiste puen­ty i pouczenia chy­ba by już tak nie den­er­wowały

 

Crash­ing – Ser­i­al który moż­na oglą­dać na Net­flix (ory­gi­nal­nie chy­ba na Chan­nel 4 bry­tyjskiej telewiz­ji) opowiadał o grupie osób które zamieszku­ją  budyn­ki przez­nac­zone do wyburzenia. Nie jest to niele­galne ale miesz­ka się w dość paskud­nym budynku jed­nocześnie go pil­nu­jąc przed wan­dala­mi. Ser­i­al trochę naw­iązy­wał do schematu przy­pad­kowych niez­na­jomych którzy dzielą razem przestrzeń życiową ale też miał kil­ka doskon­ałych wątków. Jak np. wątek bard­zo pewnego i dość aro­ganck­iego fac­eta który ewident­nie zakochu­je się w innym mieszkańcu ale nie jest tego w stanie przyz­nać sam przed sobą. Całość była bard­zo nieam­erykańs­ka i trochę dzi­w­na ale ostate­cznie – zain­try­gowała Zwierza. Nieste­ty wyglą­da na to, że nie będzie nic więcej. Choć Zwierz nie wie czy to decyz­ja zaplanowana czy tylko Zwier­zowi coś takiego się spodobało.

 

Telen­ov­ela – Ponown­ie ser­i­al za którym nikt nie tęskni a Zwier­zowi łez­ka się w oku krę­ci. Telen­ov­ela opowiadała o gwieździe hisz­pańsko­języ­cznych telenow­eli pro­dukowanych na potrze­by latynoskiej wid­owni. Głów­na bohater­ka czu­je się doskonale na planie swo­jego seri­alu do póki nie pojaw­ia się na nim jej były mąż – też pop­u­larny aktor telenow­elowy. Ser­i­al miał przeu­roczych bohaterów – zwłaszcza że nie wszyscy byli bard­zo stereo­ty­powi. Poza tym ład­nie naśmiewał się z telenow­elowych wątków i tego jak charak­ter aktorów niekoniecznie zgadzał się z charak­terem postaci. Całość oglą­dało się bard­zo miło, ale Zwierz jak­iś czas temu zauważył że pro­gramy o telewiz­ji – choć potenc­jal­nie powin­ny się doskonale sprawdzać – bard­zo częs­to szy­bko spada­ją z anten. Może ludziom którzy pode­j­mu­ją decyz­je przy­chodzi łatwiej ska­sować coś co naśmiewa się z ich zawodu? A może wid­zowie wolą pro­gramy w których wszys­tko doty­czy życia i śmier­ci, a nie kręce­nia kole­jnych odcinków seri­alu? W każdym razie Zwier­zowi wciąż żal Telen­ov­eli bo to była jed­na z tych nielicznych pro­dukcji w której naprawdę lubił bohaterów i dobrze im życzył.

 

Bun­heads – Ponown­ie ser­i­al który Zwierz poz­nał nieste­ty dopiero po tym jak został ska­sowany. Bun­heads zaczy­na się dość dzi­wnie – jako his­to­ria tancer­ki rewiowej która przyj­mu­je oświad­czyny swo­jego najwięk­szego fana i przenosi się z nim do niewielkiej miejs­cowoś­ci. Kiedy już zaczy­na tego żałować jej mąż nagle ginie a ona zosta­je w takiej dzi­wnej sytu­acji – bez męża, bez pra­cy za to z teś­ciową której nigdy wcześniej nie miała. Czym się zaj­mu­je? Prowadze­niem lekcji dla młodych adeptek bale­tu w lokalnej szkole (prowad­zonej przez jej teś­ciową. Ser­i­al wyszedł spod pióra twór­czyni Gilmore Girls i miał bard­zo podob­ną styl­istykę i atmos­ferę. Głów­na bohater­ka bard­zo przy­pom­i­nała Lore­lai choć była od niej sym­pa­ty­czniejsza. Jed­nak naj­ciekawsze były jej bard­zo zróżni­cow­ane i utal­en­towane uczen­nice. Zwierz do dziś pamię­ta kil­ka doskon­ałych scen tanecznych z seri­alu i w ogóle nas­trój że oglą­da coś naprawdę dobrego. Trud­no pojąć dlaczego ser­i­al nie dostał drugiego sezonu ale Zwier­zowi bard­zo żal że skończył się po pier­wszym.  No i warto zaz­naczyć, że ten ser­i­al miał naprawdę niesamowicie utal­en­towaną obsadę. Zwierz nie wie gdzie znaleziono młode dziew­czyny które tak grały i tańczyły ale były fenom­e­nalne.

 

Stu­dio 60 on Sun­set Strip – to już dru­gi ser­i­al Sork­i­na na tej liś­cie i chy­ba najbardziej przez Zwierza nieodżałowany. Opowiadał his­torię dwóch producentów/scenarzystów odpowiedzial­nych za przy­wróce­nie pop­u­larnoś­ci pro­gramowi który ewident­nie jest wzorowany na SNL. Zwierz ma do dziś kil­ka skeczy i w ogóle scen z odcin­ka które uważa za genialne. Do tego ser­i­al łączył wąt­ki kome­diowe, z  dra­maty­czny­mi a także – uroc­zo roman­ty­czny­mi. Dlaczego się nie udało zro­bić z niego hitu? Zwierz odniósł wraże­nie, że to była pro­dukc­ja w sum­ie bard­zo nis­zowa. Jak na pro­dukcję dra­maty­czną za bard­zo kome­diowa, jak na kome­diową za bard­zo dra­maty­cz­na. Inna sprawa – zdaniem Zwierza ser­i­al trochę zabiła końcówka pier­wszego sezonu, która nagle miała bard­zo poważny i zupełnie nie związany z tem­atem prze­wod­nim wydźwięk. Nie mniej do dziś Zwierz wchodzi na Youtube obe­jrzeć sobie swo­je ulu­bione sce­ny i zas­tanaw­ia się czy ser­i­al nie miał­by więk­szych szans na powodze­nie gdy­by nie pojaw­ił się w telewiz­ji w tym samym roku co 30 Rock opowiada­jące – dużo lżej i chy­ba jed­nak zabawniej o tworze­niu telewiz­yjnego show jak SNL. Dwa takie seri­ale to jed­nak rzeczy­wiś­cie za dużo.

 

 

 

Off The Map – Ser­i­al znany równie jako „Ten nieu­dany ser­i­al medy­czny Shon­dy Rhimes z którego aktorzy gra­ją we wszys­t­kich innych seri­alach medy­cznych Shod­ny Rhimes”. His­to­ria od początku nie zapowiadała się na bard­zo ambit­ną – cho­ci­aż­by dlat­ego, że jako miejsce akcji wybra­no kraj „gdzieś w Połud­niowej Ameryce” co wskazu­je, na lekkie lenist­wo sce­narzys­t­ki. Ale his­to­ria lekarzy pracu­ją­cych w niemal zupełnym oder­wa­niu od osiąg­nięć współczes­nej medy­cyny (albo przy­na­jm­niej – z duży­mi ograniczeni­a­mi) była całkiem fajnym guilty plea­sure, zwłaszcza, że seri­ali medy­cznych gdzie lekarze wszys­tko mają pod ręką było już naprawdę sporo. Zwierz co praw­da przewracał oczy­ma na niek­tóre rozwiąza­nia fab­u­larne ale patrząc z per­spek­ty­wy – trochę mu żal tych wszys­t­kich dra­maty­cznych odcinków z dala od miast. Ostate­cznie Zwierz porzu­cił wszys­tkie medy­czne seri­ale Shon­dy które zawsze nieuchron­nie zmierza­ją do bard­zo podob­nej dramy.

 

The Hour – Och… kto by pomyślał, że moż­na tak tęsknić za pro­dukcją opowiada­jącą o pra­cy BBC w lat­ach 50. Ale moż­na. Doskonale obsad­zona i fenom­e­nal­nie napisana his­to­ria pow­stała w momen­cie kiedy moda na seri­ale osad­zone w lat­ach 50/60 zaczęła powoli rozk­witać za sprawą sukce­su Mad Men. The Hour jest zdaniem Zwierza (po genial­nym The Mad Men) najlep­szym seri­alem jaki pow­stał w tym okre­sie – fenom­e­nal­nie łącząc wąt­ki bardziej poli­ty­czne i społeczne  z oso­bisty­mi dra­mata­mi bohaterów. Naj­ciekawsze w seri­alu było to, że Zwierz dowiedzi­ał się z niego całe mnóst­wo o bry­tyjskim społeczeńst­wie lat 50 oraz o tym jak się kiedyś robiło telewiz­ję. Do tego zaletą seri­alu było to, że roz­gry­wał bohaterów zupełnie inaczej niż mogło się wydawać. Najbardziej bezwzględ­nie wal­czył o kari­erę ide­al­ista a z kolei prezen­ter o sze­rokim uśmiechu gwiazdy fil­mowej okazy­wał się dużo bardziej zagu­biony niż ktokol­wiek mógł­by przy­puszczać. Zwierz nadal nie rozu­mie dlaczego BBC zde­cy­dowało się ska­sować jeden ze swoich najlep­szych seri­ali. Może dlat­ego, że grało w nim zbyt wielu doskon­ałych aktorów i brakowało ich w innych seri­alach?

 

 

Sleepy Hal­low – Zwierz nadal tęskni za seri­alem choć nie do koń­ca takim jakim się stało kiedy zdję­to go z ante­ny. Dwa pier­wsze sezony Sleepy Hal­low były uroc­zo dow­cip­ne, doskonale obsad­zone i opier­ały się na fenom­e­nal­nej chemii pomiędzy bohat­era­mi. Plus miały w sobie coś z ducha Hamil­tona – człowiek znów czuł że woj­na o Niepodległość Stanów Zjed­noc­zonych była cool. Nieste­ty potem ser­i­al zaczął odb­ie­gać od tego początkowego pomysłu – łącznie z tym że niemal zupełnie zapom­ni­ał o jeźdźcu bez głowy i znacze­niu swoich bohaterów. Kiedy zaczęła się zmieni­ać obsa­da a relac­je między posta­ci­a­mi zupełnie się wypaczyły trud­no się to oglą­dało. Wciąż jed­nak Zwierz uważa że przy­na­jm­niej pier­wszy sezon his­torii tego jak Ich­a­bod Crane stara się odnaleźć we współczes­nym świecie był naprawdę prze­cu­d­owny.

 

 The Par­adise – ser­i­al The Par­adise opaty na wątkach z fabuły Wszys­tko dla Pań pow­stał trochę dlat­ego, że BBC chci­ało wyprzedz­ić ITV które robiło wów­czas włas­ny ser­i­al Mr. Sel­f­ridge. Oba seri­ale opowiada­ją o wiel­kich domach hand­lowych które pow­stawały w Anglii pod koniec XIX i na początku XX wieku. The Par­adise opowia­da o młodej dziew­czynie która zosta­je zatrud­niona w domu hand­lowym (Par­adise) i szy­bko okazu­je się, że ma rękę do sprzedawa­nia i do tego co dziś nazwal­ibyśmy mar­ketingiem, wpa­da w oko właś­ci­cielowi sklepu i od tego momen­tu mamy jed­nocześnie opowieś­ci o rozwi­ja­ją­cych się mech­a­niz­mach sprzedaży i o uczu­ciu łączą­cym ludzi z różnych klas społecznych. The Par­adise było cud­ownym seri­alem bo miało w sobie wszys­tkie zale­ty dra­matów kostiu­mowych a jed­nocześnie – opowiadało o sklepie – co zawsze nieco odciąża pro­dukcję. Zwierz nadal żału­je, że były tylko dwa sezony, bo ser­i­al trochę się skończył w miejs­cu w którym zaczął być ciekawy. Ale jeśli szuka­cie czegoś kostiu­mowego w czym się nie strze­la­ją to The Par­adise będzie dla was.

 

Dirt – Zwierz ma wraże­nie, że być może tylko on pamię­ta ten ser­i­al. Główną bohaterką była redak­tor naczel­na cza­sopis­ma plotkarskiego, które nie cofnie się przed niczym by znaleźć jakieś brudy na sławnych i bogatych. Ci zresztą sprawy nie utrud­ni­a­ją bo mają za usza­mi takie rzeczy od których włosy sta­ją na głowie. Aby mieć pewność, że zdobędzie najlep­sze zdję­cia nasza bohater­ka wyna­j­mu­je do pra­cy swo­jego przy­ja­ciela, doskon­ałego paparazzi który nie tyko nie cofnie się przed niczym ale także cier­pi na schizofrenię. Z kolei redak­tor naczel­na też ma prob­le­my – wywołane głównie tym, że była świad­kiem samobójst­wa swo­jego ojca. W tle zaś pojaw­ia się młody robią­cy właśnie wielką kari­erę aktor który też nie jest szczegól­nie sta­bil­ny emocjon­al­nie. Dirt był doskon­ałym seri­alem o bard­zo poran­ionych ludzi­ach, którzy mają prob­le­my ze swo­ją złoś­cią na świat a jed­nocześnie – żyją w świecie wiel­kich skan­dali, wiel­kich pieniędzy i też – wiel­kich kari­er. To był bard­zo niepoko­ją­cy ale wcią­ga­ją­cy ser­i­al. Choć Zwierz nie dzi­wi się, że spadł z ante­ny po dwóch sezonach bo w sum­ie trochę przy­pom­i­nał, że wszyscy są nieco nieszczęśli­wi.

 

Dirty Sexy Mon­ey – To był chy­ba najdzi­wniejszy ser­i­al jaki Zwierz oglą­dał. Być może dlat­ego, że kole­jność odcinków była chy­ba nie po kolei a może dlat­ego, że trud­no się było po nim czegokol­wiek spodziewać. His­to­ria opowia­da o niesamowicie zamożnej rodzinie, dla której pracu­je prawnik – który wychował się z dzieć­mi patri­archy rodu. Ter­az zaj­mu­je się dla nich rozwiązy­waniem spraw prawnych – z dnia na dzień. Oczy­wiś­cie dość szy­bko okazu­je się że jego zadaniem nie jest tylko rozwiązy­wanie prob­lemów prawnych ale też moral­nych rodziny. Poza tym sam jest uwikłany w pry­watne sprawy rodu np. wiemy, że jest zakochany (mimo, że ma żonę) w córce głowy rodziny. Całość była dzi­w­na ale przy­jem­nie dzi­w­na. Zwłaszcza, że naprawdę po bohat­er­ach moż­na było się spodziewać wszys­tkiego i nikt tak naprawdę nie był tak dobry i moral­ny jak­by chci­ał się przed­staw­iać. A nad wszys­tkim wisi­ały nie do koń­ca wyjaśnione rodzinne sekre­ty. Ser­i­al był dro­gi i naprawdę nie pasował ani do komedii, ani do dra­matu – najczęś­ciej był trochę groteskowy. Zwierz uwiel­bi­ał go oglą­dać ale nie dzi­wił się że go ska­sowano.

 

Par­ty Down – Nieodżałowany ser­i­al opowiadał o pra­cown­ikach firmy kateringowej. Każdy odcinek miał tytuł od innej imprezy którą obsługi­wali bohaterowie i korzys­tał z for­matu mock­u­men­tary czyli udawanego doku­men­tu. Zwierz uwiel­bi­ał bohaterów a także to, że cza­sem odcin­ki kon­cen­trowały się bardziej na ich pry­wat­nym życiu a cza­sem na tym co tak właś­ci­wie dzi­ało się na imprezach które obsługi­wali. Do tego ser­i­al miał doskon­ałą obsadę i był aut­en­ty­cznie bard­zo zabawny. Kiedy zdję­to go z ante­ny po zaled­wie dwóch sezonach pojaw­iły się plot­ki, że podob­no ser­i­al ma zwieńczyć film fab­u­larny. Nieste­ty nigdy nie pow­stał. Dlaczego pro­dukc­ja nie miała więcej sezonów? Zdaniem zwierza aku­rat to poczu­cie humoru jakie prezen­towało Par­ty Down – choć oso­biś­cie Zwierza niesamowicie bawi, nigdy nie zna­jdzie bard­zo sze­rok­iej wid­owni. A szko­da, bo to był TAKI DOBRY ser­i­al.

 

Self­ie – Zwierz nie będzie ukry­wał – po pier­wszym odcinku współczes­nego pode­jś­cia do My Fair Lady (w świecie social media) zwierz był zda­nia że ser­i­al nie zasługu­je na nic więcej tylko na ska­sowanie. Ale to była ta jed­na z niewielu pro­dukcji która z każdym odcinkiem stawała się coraz lep­sza i lep­sza. Kiedy ser­i­al w końcu zaczął być intere­su­ją­cy – zdję­to go z ante­ny. Tym­cza­sem his­to­ria młodej dziew­czyny, która jest niezwyk­le pop­u­lar­na w Internecie ale nie bard­zo umie sobie poradz­ić w real­nym życiu, naprawdę doskonale sprawdza się w naszych cza­sach. Niek­tórzy mówią, że ser­i­al zabił tytuł – zdaniem niek­tórych odrzu­ca­ją­cy od seri­alu i spraw­ia­ją­cy wraże­nie, że twór­cy chcą być tak bard­zo „na cza­sie”. W każdym razie – szko­da bo jeszcze kil­ka odcinków i może pro­dukc­ja zdołała­by przekon­ać do siebie wystar­cza­ją­co wielu widzów by ją kon­tyn­uować.

 

SMASH – Ponown­ie – skom­p­likowana sprawa – pier­wszy sezon SMASH to był dar od bogów seri­ali. Pro­dukc­ja o tworze­niu nowego musi­calu o Marylin Mon­roe miała wiel­ki budżet, doskon­ałą obsadę, świetne ory­gi­nalne piosen­ki i atmos­ferę seri­alowego wydarzenia. W drugim sezonie wszys­tko się trochę posy­pało, ale wciąż – gdy­by stac­ja miała trochę więcej wiary i pomysłów – moż­na było­by te prob­le­my popraw­ić. Nieste­ty – zde­cy­dowano się na ska­sowanie seri­alu i tak jedyne na co może­my liczyć to, że plot­ka o tym iż twor­zony w seri­alu musi­cal pow­stanie naprawdę – nie jest tylko pustą zapowiedz­ią. Smash pokazu­je zresztą jak straznie trud­no jest nakrę­cić seri­alowy musi­cal który nie znudzi widzów.

 

Men­tal – czy ktoś w ogóle pamię­ta ten ser­i­al? Miał tylko jeden sezon i trafił na ekrany wtedy kiedy szczyt pop­u­larnoś­ci świę­cił House. Bard­zo było widać, że stac­je telewiz­yjne chci­ały kuć żela­zo póki gorące i zasiedlić seri­ale genial­ny­mi lekarza­mi. Głównym bohaterem Men­tal był przys­to­jny lekarz który leczył oso­by z zaburzeni­a­mi i choroba­mi psy­chiczny­mi w nie­s­tandar­d­owy sposób. Oczy­wiś­cie zawsze popadał swo­jej sze­fowej i niemal zawsze miał rację. Men­tal było jed­nocześnie lże­jsze od Housa (główny bohater był jed­nak nieco sym­pa­ty­czniejszy) a jed­nocześnie korzys­tało też z podob­nych nieco mroczniejszych wątków. Ostate­cznie ser­i­al ska­sowano tylko po jed­nym sezonie, najwyraźniej zakłada­jąc że wid­ow­n­ia więk­szej iloś­ci geniuszy nie zniesie. Ale Zwierz wspom­i­na go całkiem miło, zwłaszcza że był tak cud­own­ie durny w niek­tórych odcinkach.

 

Men  on Trees – Zwierz przyz­na wam, że choć sam ser­i­al miał swo­je gorsze momen­ty to trochę go żału­je, bo chy­ba najlepiej – współcześnie odd­awał kli­mat Przys­tanku Alas­ka. Trud­no się zresztą dzi­wić bo opowiadał o autorce pop­u­larnych porad­ników, która w cza­sie trasy pro­mo­cyjnej na Alasce dowiedzi­ała się, że jej życie legło w gruzach. Zami­ast wró­cić do Nowego Jorku decy­du­je się zostać w niewielkiej miejs­cowoś­ci i prowadz­ić tam pro­gram radiowy z porada­mi ser­cowy­mi i życiowy­mi. Oczy­wiś­cie miejs­cowość peł­na jest cud­ownych mężczyzn, bo w okol­i­cy aż roi się od drwali i przys­to­jnych wetery­narzy z który­mi moż­na się wdać w romans. Zwierz lubił pomysł na ser­i­al – który bezczel­nie zży­nał z klasy­cznej kliszy wielko­mi­as­towego który musi się przyzwycza­ić do eks­cen­trycznych mieszkańców małego mias­ta. Po dwóch sezonach ser­i­al zszedł z ante­ny a Zwier­zowi braku­je jakiegoś nowego pode­jś­cia do atmos­fery Przys­tanku Alas­ka.

 

Benched – Zwierz ma wraże­nie, że tego to już naprawdę nikt nie oglą­dał – ser­i­al opowiadał o prawniczce z dużej firmy która po zała­ma­niu jakie przeży­wa w swo­jej fir­mie, zaczy­na nową pracę jako obroń­ca z urzę­du. No i oczy­wiś­cie przeży­wa pewien szok kul­tur­owy – bo pra­ca prawni­ka do której przy­wykła bard­zo się różni od tej którą wykonu­je ter­az. Zwierz nie pamię­ta już dokład­nie co takiego mu się w seri­alu spodobało – być może to że ponown­ie nie próbował niczego odkry­wać na nowo. W każdym razie jak mu go ska­sowali to był smut­ny bo znów musi­ał szukać czegoś lekkiego i przy­jem­nego do oglą­da­nia a jak wszyscy wiemy to naprawdę nie jest łatwe.

 

Mixol­o­gy – to był ser­i­al który miał fajny pomysł i w sum­ie mimo, że go ska­sowano nadal spoko­jnie moż­na go oglą­dać. His­to­ria opowia­da o jed­nym wiec­zorze w barze z per­spek­ty­wy kilku osób. Każdy odcinek kon­cen­tru­je się na innej parze bohaterów a jed­nocześnie – opowia­da o kole­jnej godzinie imprezy dając nam trochę infor­ma­cji o tym co zdarzyło się wcześniej w ich życiu. Brz­mi skom­p­likowanie ale to naprawdę fajny pomysł, który spraw­ia, że bohaterowie mogą się nam zaprezen­tować jako nieco bardziej wielowymi­arowe posta­cie. Zwierz nawet rozu­mie dlaczego ser­i­al ska­sowano – bo naprawdę fajny jest jak oglą­da się go jak film, ale wciąż zas­tanaw­ia się – czy nie było­by lep­iej po pros­tu zro­bić z niego fil­mu.

 

Tyle przy­chodzi zwier­zowi dziś do głowy z tych seri­ali których tak oso­biś­cie żału­je. Naj­gorsze jest to, że ma takie przeczu­cie, że wiele z nich – gdy­by dać im trochę dłużej szan­sę, zmienić godz­inę emisji, tytuł a może inaczej starge­tować – mogły­by odnieść sukces. Co w sum­ie fajnie pokazu­je, jakim przy­pad­kiem jest to, że jeden seri­ale zosta­ją a inne są ska­sowane. Inna sprawa – to gdy­byś­cie wiedzieli ile z tych pro­dukcji kończy się cliffhan­g­erem – jak­by nie moż­na było dać twór­com jeszcze kasy na jeden odcinek by mogli – nawet pośpiesznie wszys­tko skończyć. Cóż życie wiel­bi­ciela seri­ali to jak bycie studnią niedokońc­zonych opowieś­ci. Inna sprawa – ta lista świet­nie pokazu­je, że wymyślić i utrzy­mać na ante­nie fajny ser­i­al kome­diowy to sztucz­ka która rzad­ko się uda­je.

Ps: Zwierz ma nadzieję, że to jest jasne we wstępie ale doda w PS że zależało mu na stworze­niu listy która nie będzie miała tytułów typu Fire­fly czy Veron­i­ca Mars – bo takie listy tworzą wszyscy – chodz­iło o oso­biste powspom­i­nanie seri­ali.

54 komentarze
0

Powiązane wpisy