Home Ogólnie Fikcja tylko dla profesjonalistów czyli konsultant do spraw zielonego śniegu

Fikcja tylko dla profesjonalistów czyli konsultant do spraw zielonego śniegu

autor Zwierz

Hej

Tytułowy kon­sul­tant do spraw zielonego śniegu nie jest wymyślonym przez zwierza przykła­dem — otóż taki kon­sul­tant pojaw­ił się naprawdę pod koniec jakiegoś fil­mu — zwierz znalazł kiedyś spis najz­abawniejszych pozy­cji jakie pojaw­iły się w napisach koń­cowych. Jakkol­wiek śmiesznie by to brzmi­ało kon­sul­tan­ci sta­ją się w pop­kul­turze co raz ważniejsi. Jeśli rzu­ci­cie okiem na spis najpop­u­larniejszych ser­i­al rzu­ca się jak bard­zo potrze­bu­ją kon­sul­tan­tów — nie da się nakrę­cić Housa, Koś­ci czy jakiegokol­wiek NCIS czy CSI a nawet zupełnie kome­diowe The Big Bang The­o­ry bez pro­fesjon­al­nych kon­sul­tatów. Dziś mówią oni aktorom jak trzy­mać skalpej, piszą im dialo­gi najeżone spec­jal­isty­cznym słown­ictwem , tłu­maczą jak w podob­nej sytu­acji dowody zbier­ał by pro­fe­so­jon­al­ista. I choć nikt z nas nie będzie się najpraw­dopodob­niej nigdy nie będzie iden­ty­fikował zwłok na pod­staw­ie koś­ci i nikt nie ma wąt­pli­woś­ci że płynące z ekranu infor­ma­c­je o tym co się da wyczy­tać z ludz­kich szczątków są prawdzi­we. Współczes­na potrze­ba uczynienia telewiz­yjnej fikcji jak najbardziej pro­fesjon­al­ną zaowocow­ało olbrzymim awansem kon­sul­tan­ta fil­mowego. Kiedyś mógł co najwyżej sug­erować aktorowi czy reży­serowi że pod­czas wojny secesyjnej nie korzys­tano raczej z blasterów. Dziś rozważa­nia nad tym co praw­dopodob­ne z punk­tu widzenia nakowego czy przepisów postępowa­nia danych grup zawodowych zajmją niekiedy człowe miejsce w recen­z­jach. Skąd nagle taka pro­fesjon­al­iza­c­ja fikcji? Zdaniem zwierza kluc­zowe znacze­nie ma tu inter­net — kiedy kry­ty­cy utra­cili jedyne pra­wo do oce­ny filmów do kom­put­erowych klaw­iatur zasiedli pasjonaci i spec­jal­iś­ci. Nawet w njabardziej dopra­cow­any film musi liczyć się z tym że zostanie obe­jrzany przez ludzi których jedynym celem i zadaniem będzie wyła­panie błędów i stwierdze­nie że legi­t­y­mac­ja jaką posługu­je się nasz bohater ma nie praw­idłowy kolor, że polic­ja nigdy nie wyko­rzys­tu­je danego typu broni a z taki­mi dowoda­mi nie da się przeprowadz­ić anal­izy bal­isty­cznej. Ale wyda­je się że nie tylko chodzi o to by uniknąć losu Matrixa w którym wyła­pano set­ki błędów. Dziś seri­ale zwłaszcza krymi­nalne i pol­i­cyjne nie kon­cen­tru­ją się już na bie­ga­niu z pis­to­letem za zabójcą ale toczą się w lab­o­ra­to­ri­ach, w których opraowu­je się dowody — patolodzy, lekarze sądowi, lab­o­ran­ci, spec­jal­iś­ci od bal­isty­ki czy w przy­pad­ku seri­ali medy­cznych genial­ni diag­noś­ci to nowi bohaterowie zbiorowej wyobraźni. To oczy­wiś­cie sposób na uczynie­nie starej for­muły choć odrobinę ciekawszą. Zdaniem zwierza ten napływ naukowego języ­ka z jed­nej strony świad­czy o tym że kul­tura pop­u­lar­na może być naprawdę cen­nym źródłem infor­ma­cji. Nawet jeśli nigdy nie zacho­ru­je­cie na więk­szość chorób które potrafi wykryć House to przy­na­jm­niej część z was wie co to jest choro­ba autoin­muno­log­icz­na i wiecie że cokol­wiek by to nie było z całą pewnoś­cią to nie toczeń;) Z koleii sam zwierz oglą­da­jąc Koś­ci dowiadu­je się zaskaku­ją­cych rzeczy o włas­nym szki­ele­cie — przykłady moż­na mnożyć nie mniej zwierz jest praw­ie pewien że część z nas ma lep­szą wiedzę na tem­at amerykańskiego postępowa­nia prawnego niż pol­skiego — właśnie dzię­ki dokład­ne­mu odw­zorowa­niu go w seri­alach amerykańs­kich ( i bard­zo nie dokład­nego w seri­alach pol­s­kich). Z drugiej strony zwierz słucha­jąc kole­jnego wywodu bohaterów z którego rozu­mie co najwyżej spójni­ki ( nie chodzi tu jedynie o bari­erę językową — zwierz jest przeko­nany że więk­szoś­ci z tych monologów nawet po pol­sku zrozu­mi­ał­by tylko spójni­ki) zas­tanaw­ia się po co to wszys­tko. Prze­cież nie jesteśmy w stanie sprawdz­ić czy podawane nam infor­ma­c­je na tem­at właś­ci­woś­ci bal­listy­cznych konkrentch pis­to­letów itd. Co więcej o ile niekiedy są to infor­ma­c­je pasjonu­jące to z cza­sem dochodz­imy do wniosku że wolelibyśmy by w końcu ktoś zaczął bie­gać po ekranie z pios­to­letem i strze­lać do tego podłego złego zami­ast opowiadać nam w jaki sposób  leci­ała kula którym ów podłyt zabił swo­ją ofi­arę. Oczy­wiś­cie może zwierz odczuwa po pros­tu przesyt, ale trochę tęskni kiedy w telewiz­ji niczego mu nie tłu­maczyli dużo strze­lali i przypraw­iali zwykłych lekarzy i polic­jan­tów o zawał ser­ca. Jeszcze jeden krok ku real­iz­mowi a wszys­tkie filmy pol­i­cyjne będąmi­ały dodatkową godz­inę w której bohaterowie będą wypeł­niali doku­men­tację.

Ps: Zwierz właśnie natrafił na artykuł o tym jak komen­tarze fil­mowe są głupie i nudne i jak nikt ich nie oglą­da. Zwierz zadrżał — czyż­by ta wiado­mość prze­bi­jała się do co raz szer­szych kręgów? A co jeśli wydaw­cy DVD zori­en­tu­ją się że komen­tarze oglą­da tylko zwierz??? Skąd zwierz będzie wtedy brał stras­zli­wie zbędne infor­ma­c­je na tem­at filmów??

0 komentarz
0

Powiązane wpisy