Home Ogólnie Give me a hero czyli zwierz i kilka serialowych premier

Give me a hero czyli zwierz i kilka serialowych premier

autor Zwierz
Give me a hero czyli zwierz i kilka serialowych premier

Zwierz obiecał wam dziś drugą część swo­jego wpisu o seri­alach bo obe­jrzał kil­ka odcinków pro­dukcji które da się wrzu­cić do jed­nego sporego wor­ka – już nie kome­diowego- ale raczej w sty­lu super bohaterowie/sf. Nieste­ty tu sporo rozczarowań, przy czym niek­tórych moż­na się było spodziewać. We wpisie raczej nie ma żad­nych spoil­erów.

MARVEL'S AGENT CARTER - "Marvel's Agent Carter" returns for a second season of adventure and intrigue, starring Hayley Atwell in the titular role of the unstoppable agent for the SSR (Strategic Scientific Reserve). Dedicated to the fight against new Atomic Age threats in the wake of World War II, Peggy must now journey from New York City to Los Angeles for her most dangerous assignment yet. But even as she discovers new friends, a new home - and perhaps even a new love - she's about to find out that the bright lights of the post-war Hollywood mask a more sinister threat to everyone she is sworn to protect. (ABC/Patrick Wymore) HAYLEY ATWELL

Agent Carter – twór­cy seri­alu mają pewien prob­lem – jego najwięk­szą siłą jest fakt, że bohater­ka – wal­czy nie tylko z prze­ci­wnika­mi ale też z uprzedzeni­a­mi, sek­sizmem i cza­sa­mi w których przyszło jej żyć. Oznacza to, że choć co sezon będzie nas zaskaki­wać swo­ją sprawnoś­cią i możli­woś­ci­a­mi to pod sam koniec nic za bard­zo nie może się zmienić. Bohaterowie muszą nadal pozostać na wyz­nac­zonych wcześniej pozy­c­jach – po to by ta część nar­racji pozostała nien­arus­zona. Ponieważ po poprzed­nim sezonie utrzy­manie takiego sta­tus quo w ist­nieją­cych deko­rac­jach było­by trudne, nasza agen­t­ka zosta­je prz­erzu­cona do słonecznej Kali­fornii gdzie ponown­ie musi się wykazać, choć oczy­wiś­cie nie braku­je zau­fanych i wierzą­cych w nią postaci z drugiego planu. Teo­re­ty­cznie wszys­tko jest na swoim miejs­cu – aktorstwo jak zawsze  w przy­pad­ku tego seri­alu, więcej niż przyz­woite a  styl­isty­ka retro czyni całą pro­dukcję uroczą.

agent-carter-ratings-prediction

Co zwier­zowi przeszkadza? Dwie rzeczy. Pier­wsza to fakt, że Peg­gy jest bez­nadziejnym agen­tem. To znaczy jej główny sposób na bycie Agen­tem to przy­chodze­nie gdzieś i zadawanie pytań i doma­ganie się odpowiedzi. Od cza­su do cza­su ma jakąś scenę gdzie musi się z kimś bić. Jasne wielu seri­alowych agen­tów jest równie bez­nadziejnych ale zwierz ma wraże­nie, że  było­by miło gdy­by ta warst­wa śledzt­wa była roz­gry­wana nieco mniej schematy­cznie. Dru­gi prob­lem nie wiąże się już w ogóle z fabułą ale z pode­jś­ciem nar­racji do postaci – zwłaszcza kobiecych. Otóż zwierz ma wraże­nie, że twór­cy za wszelką cenę chcą uniknąć sytu­acji w której Peg­gy będzie jedyną ciekawą postacią kobiecą a wszys­tkie inne dru­go­planowe bohater­ki będą jej konkuren­tka­mi czy prze­ci­wniczka­mi. Prowadzi to do tego, że niemal wszys­tkie posta­cie kobiece w seri­alu są nien­at­u­ral­nie fajne – począwszy od tej abso­lut­nie ide­al­nej żony Jarvisa, przez nową dziew­czynę kole­gi z pra­cy, nawet przesłuchi­wana zła bohater­ka się do tego łapie. Zwierz rozu­mie intenc­je twór­ców i nie są one z grun­tu złe, ale zwierz ma cały czas wraże­nie jak­by posta­cie kobiecie były tu trak­towane niepoważnie. Zwłaszcza ta żona Jarvisa nieco zden­er­wowała zwierza, bo poziom do którego jest wyide­al­i­zowana jest już po pros­tu nies­trawny. Było­by w sum­ie dużo ciekaw­iej gdy­by była postacią zupełnie nor­mal­ną. Przy czym jeśli się lubi ser­i­al to w sum­ie nadal są w nim jego pod­sta­wowe przy­cią­ga­jące widza ele­men­ty – retro, proste śledzt­wo prz­ery­wane kome­diowy­mi wstawka­mi w wyko­na­niu Jarvisa i niezbyt nachal­ny wątek oby­cza­jowy, który być musi. Pewnie więk­szoś­ci wiel­bi­cieli pier­wszego sezonu dru­gi przy­pad­nie do gus­tu ale zwierz nie może się pozbyć wraże­nia, że tą jed­ną pro­dukcją Mar­vel  (ten który nie funkcjonu­je w ramach Net­flix – bo to są jed­nak trochę dwa różne światy) stara się nadro­bić wszys­tkie zaległoś­ci na raz.  Ale to może zwierz zro­bił się z cza­sem zgorzk­ni­ały.

XF_sc7_0259rjw_hires1

Z Archi­wum X – zwierz będzie z wami szcz­ery – nigdy nie był fanem seri­alu i nie stanowi on ele­men­tu jego wspom­nień z rados­nych lat dziecińst­wa. To waż­na uwa­ga, bo jak zwierz mniema zupełnie inaczej reagu­je widz zdys­tan­sowany a inaczej ktoś kto myślał, że już nigdy nie zobaczy swoich bohaterów razem na ekranie. Od cza­sów pop­u­larnoś­ci seri­alu wiele się zmieniło – nie tylko w naszym pode­jś­ciu do tego co ser­i­al może pokazać a czego nie ale też – co chy­ba ważniejsze – jak może to zro­bić. Pier­wszy odcinek 10 sezonu spraw­iał wraże­nie jak­by był osad­zony w styl­istyce lat 90 czy może wczes­nych lat 2000. Trud­no się zresztą dzi­wić bo od dziewiątego sezonu z Archi­wum X upłynęło – przy­na­jm­niej w lat­ach telewiz­yjnych, naprawdę sporo cza­su. Zwierz spodziewał się, że ten 10 odcinkowy sezon spec­jal­ny czy dodatkowy będzie próbą przepisana dość jed­nak prza­śnej (z dzisiejszego punk­tu widzenia) este­ty­ki telewiz­yjnych seri­ali lat 90 na współczes­ność. Zwłaszcza, że his­to­ria o dwójce Agen­tów FBI którzy na każdym kroku spo­tyka­ją dowód na ist­nie­nie obcych (albo nie!)  nie brz­mi po lat­ach jakoś szczegól­nie błyskotli­wie. Nieste­ty pier­wszy odcinek seri­alu, który tak przy okazji miał niesamow­itą oglą­dal­ność, był zaskaku­ją­co retro. I to nie w dobrym tego słowa znacze­niu. Zwierz miał wraże­nie, jak­by układ scen, sposób prowadzenia akcji nawet dialo­gi ktoś przepisał z pro­dukcji sprzed dwóch dekad i nie zauważył, że jed­nak sporo się w telewiz­ji zmieniło. Co praw­da do zwierza dochodzą różne głosy, że dalej jest lep­iej bo ten pier­wszy odcinek wyreży­serowany przez pomysło­daw­cę serii nie mógł się niczym wielkim wyróż­ni­ać, to jed­nak rozczarowanie jest olbrzymie. Zwłaszcza, że ci kos­mi­ci gdzieś nagle z intere­su­ją­cych stali się zaskaku­ją­co wręcz żenu­ją­cym tem­atem. I ważne – to nie jest kwes­t­ia nawet samej treś­ci odcin­ka co sposobu w jaki ją zaprezen­towano.

x-files-2016-trailers-preview

Oczy­wiś­cie jeśli kochało się klasy­czne z Archi­wum X to pewnie bez trudu wskoczy się w ten świat. Ale dla widza nieco bardziej zdys­tan­sowanego – a takim zde­cy­dowanie jest zwierz, cała pro­dukc­ja wydała się zaskaku­ją­co sła­ba – przy­na­jm­niej w tym pier­wszym odcinku. Co dzi­ała? Zdaniem zwierza nadal dzi­ała­ją sce­ny pomiędzy Gillian Ander­son a Davi­dem Duchovnym i fakt, że obo­je od cza­su Archi­wum X mieli swo­je własne nieza­leżne pro­jek­ty zwier­zowi jakoś nie przeszkadza. Wręcz prze­ci­wnie ma wraże­nie, że uwa­ga jed­nak wyraźnie prze­suwa się na Gillian Ander­son i trud­no się dzi­wić bo to ona przez ostat­nie lata przy­ciągnęła więcej uwa­gi (tak Duchovny miał swo­je Cal­i­for­ni­ca­tion ale to ser­i­al który miał olbrzy­mi potenc­jał a potem strasznie szy­bko stał się zaskaku­ją­co nud­ny). Przy czym zwierz m dzi­wne wraże­nie, że nieza­leżnie od tego co piszą inter­nau­ci, to nie ma więk­szego znaczenia. To trochę tak jak­by ktoś mi powiedzi­ał, że będzie kole­jny sezon Ostrego Dyżu­ru. Nawet jeśli ser­i­al się skończył dość dawno a jego for­muła raczej już się wycz­er­pała to zwierz obe­jrza­ł­by każdy dostęp­ny odcinek. I chy­ba tak trze­ba ten powrót Z Archi­wum X trak­tować. Choć to w ogóle ciekawe sprawa że zaczy­na­ją wracać zakońc­zone seri­ale – właśnie z taki­mi krótki­mi sezon­a­mi (przed nami np. powrót Net­flix do Pełnej Chaty). Czy nie ma już nowych pomysłów? A może najbez­pieczniej inwest­ować we wspom­nienia i sen­ty­men­tów widzów? Jaka nie była­by odpowiedź to chy­ba moż­na to zro­bić lep­iej niż w przy­pad­ku Archi­wum X.

Legends-tomorrow-Darvill-1024x746

Leg­ends of Tomor­row – zwierz przyz­na się bez bicia – trochę wiedzi­ał czego się spodziewać. Dlaczego więc usi­adł przed telewiz­orem? DC w świecie seri­ali telewiz­yjnych jest dość nierówne – Arrow jest iry­tu­ją­co pom­paty­czny ale np. Flash ma tyle dys­tan­su że da się go oglą­dać. Stąd zwierz doszedł do wniosku, że może twór­cy widząc jak kre­tyńs­ki jest pomysł na Leg­ends of Tomor­row pójdą w stronę takiego iron­icznego zdys­tan­sowanego pode­jś­cia do całej his­torii. Nieste­ty tak się nie stało i oto dostal­iśmy chy­ba najm­niej strawny ser­i­al ostat­nich miesię­cy. Serio zwierz nie pamię­ta kiedy ostat­nio dialo­gi były tak koślawe a sce­ny zestaw­ione ze sobą na zasadzie „gen­er­a­to­ra scen potrzeb­nych w pier­wszych odcinkach seri­alu”. Do tego nieste­ty nie udało się ukryć niskiego budże­tu, ani fak­tu, że bohat­era­mi naszego seri­alu są posta­cie które nawet w świecie komik­sów nie odgry­wały szczegól­nie ważnej roli. Dosta­je­my więc zespół mało ciekawych bohaterów, którzy tak naprawdę są jakąś wer­sją ciekawych bohaterów i wysyłamy ich na wyprawę w przeszłość by pow­strzy­mali tego prawdzi­wego złego paskudę który ma nawet imię które brz­mi jak ze złego komik­su. Ser­i­al ma rzecz jas­na nieza­mier­zony ele­ment komiczny – tak jest z więk­szoś­cią szty­wnych seri­ali i dodatkowy ele­ment chy­ba trochę uświadomiony tzn. Arthur Darvill gra tam podróżni­ka w cza­sie który zbun­tował się prze­ci­wko radzie innych podróżników w cza­sie, ukradł Tardis wehikuł cza­su i zebrał drużynę by razem pow­strzy­mać nieuchron­ny ciąg zdarzeń.  Widzieć w seri­alu akto­ra który grał towarzysza Dok­to­ra, jako nieza­leżnego podróżni­ka w cza­sie, który nie dość że bie­ga w długim płaszczu (serio jeśli chcesz podróżować w cza­sie spraw sobie płaszcz) to jeszcze mówi o min­i­mal­nym wpły­wie na lin­ie cza­sowe – to jest komiczne samo w sobie. Zwłaszcza, że człowiek cały czas czeka na jak­iś żart naw­iązu­ją­cy do Dok­to­ra bo to się aż prosi. Zresztą to dość ciekawe, że niemal wszyscy aktorzy związani z Dok­torem w ostat­nich cza­sach szu­ka swo­jego szczęś­cia w amerykańskiej telewiz­ji i zde­cy­dowanie nie uda­je im się tam znaleźć dobrych ról. W każdym razie jeśli macie ochotę na ser­i­al tak zły i kic­zowaty że aż ciekawy, to Leg­ends of Tomor­row będą dla was. Choć w sum­ie zwier­zowi trud­no sobie wyobraz­ić kogokol­wiek komu ta pozy­c­ja przy­padła­by do gus­tu. Ale zwierz może mieć słabą wyobraźnię.

DC's Legends of Tomorrow -- "Pilot, Part 1" -- Image LGN101c_0249b -- Pictured: Caity Lotz as Sara Lance/White Canary -- Photo: Jeff Weddell/The CW -- © 2015 The CW Network, LLC. All Rights Reserved.

Jak widzi­cie zwierz dziś niemal wyłącznie marudzi, ale ma po pros­tu wraże­nie, że tak naprawdę, naprawdę dobry ser­i­al – zwłaszcza pode­j­mu­ją­cy wąt­ki super bohater­skie czy para­nor­malne, zdarza się rzad­ko.  Serio, dużo łatwiej znaleźć przyz­woity ser­i­al o lekarzach. Jasne Net­flix sporo zmienił, ale nadal – trud­no znaleźć coś naprawdę satys­fakcjonu­jącego do oglą­da­nia tydzień po tygod­niu. Choć oczy­wiś­cie, ponown­ie, wszys­tko zależy od tego czego się szu­ka i wyma­ga. Zwierz chy­ba najbardziej jest zaw­iedziony tym, że  tak niewiele seri­ali jest go w stanie zaskoczyć w warst­wie fab­u­larnej inaczej niż przez jak­iś plot twist.  Jasne mieszanie w fab­ule bywa inter­su­jące ale ciekawszy jest rozwój bohaterów, dobrze napisane dialo­gi odpowied­nie wyważe­nie tonu odcin­ka. Tym­cza­sem zwierz co raz częś­ciej ma wraże­nie, że połowę seri­ali moż­na było­by oglą­dać bez dźwięku i człowiek niewiele by stracił. Na pewno to się tyczy Leg­ends of Tomor­row. Wiem, bo w niek­tórych momen­tach wysi­adał dźwięk i moż­na było brak dialogów prze­gapić.

Ps: Rozwiązanie konkur­su związanego z pokazem NT Live – wejś­ciówkę wygry­wa komen­ta­tor­ka o nicku Respice – koniecznie daj znać jak się nazy­wasz bo trze­ba odłożyć bilet na two­je nazwisko.  Plakat wygry­wa Anna Flasza-Szy­d­lik.

12 komentarzy
0

Powiązane wpisy