Home Ogólnie Han Solo jeździłby na hulajnodze czyli bądźcie mega!

Han Solo jeździłby na hulajnodze czyli bądźcie mega!

autor Zwierz
Han Solo jeździłby na hulajnodze czyli bądźcie mega!

Kiedy zapro­ponowano mi hula­jnogę powiedzi­ałam “biere”.  Zwierz nigdy nie miał hula­jno­gi. Aku­rat kiedy zwierz był w tym odpowied­nim hula­jno­gowym wieku, to nie wró­ciły one jeszcze do łask. A potem jakoś nigdy się nie złożyło. A prze­cież hula­jno­ga oznacza szczęś­cie i radochę. Kiedy powiedziano zwier­zowi, że hula­jno­ga będzie mega, zwierz przez chwilę myślał, że ktoś tylko opisu­je radość z jej posi­ada­nia. Dopiero potem zrozu­mi­ał, że to zupełnie nowy świat.

Mega hula­jno­ga zajechała pod dom zwierza w piątek. Dokład­nie w tym samym cza­sie kiedy zwierz wracał z pra­cy objuc­zony zaku­pa­mi i w głowie myślał o popołud­niowych zada­ni­ach. Był to jeden z tych momen­tów w życiu kiedy człowiek uświadamia sobie, że jest tą dorosłą osobą z siatką na zakupy, która nie zaw­iera niczego bardziej ekscy­tu­jącego niż pieczar­ki. Zwierz dopadł więc domu — porzu­cił zakupy i już miał trochę ponarzekać na świat i konieczność pra­cy kiedy przy­jechała hula­jno­ga. Widzi­cie jeśli będziecie się zas­tanaw­iać jak szy­bko state­czny trzy­dziesto­let­ni zwierz prze­chodzi od stanu poważnej codzi­en­noś­ci do stanu “rzućmy wszys­tko i chodźmy na hula­jnogę” to zwierz spieszy was poin­for­mować że trwa to jakieś 3 min­u­ty.

Prze­chod­nie odskaku­ją w niedowierza­niu widząc niesamow­itą pręd­kość zwierza (w roli prze­chod­nia brat zwierza)

Mega hula­jno­ga okaza­ła się bowiem być najpiękniejszym środ­kiem komu­nikacji śródlą­dowej jaki zwierz widzi­ał. Na oko przy­pom­i­na row­er holen­der­s­ki, który gdzieś zgu­bił środek. Resz­ta jest na miejs­cu — pięk­na kierown­i­ca, wielkie koła, nawet koszy­czek. Całość jest po pros­tu przepięk­na. Ale cóż komu po pięknej hula­jn­odze w pomieszcze­niu? Zwłaszcza, że dość szy­bko okaza­ło się, że zasad­niczym prob­le­mem zwierza jest fakt, że co praw­da nie miesz­ka już w 19 metra­ch ale nadal nie dys­ponu­je przestrzenią pozwala­jącą na to by jeźdz­ić po niej na hula­jn­odze. Zwierz rzu­cił więc wszys­tko, zmienił obcasy (raz na kilka­naś­cie miesię­cy zwierz je zakła­da — głównie na telewiz­yjne wys­tępy) i złożył tramp­ki. Mniej więcej w tym samym cza­sie ode­brał tele­fon od sza­cownej mat­ki — czy da się prze­jechać i od równie sza­cownej bra­towej zada­jącej krop­ka w krop­kę to samo pytanie. Zwierz miał więc mis­ję — objechać z hula­jnogą całą rodz­inę.

Moż­na w życiu zaim­ponować ludziom wielo­ma rzecza­mi. Ale hula­jno­ga wygry­wa ze wszys­tkim.

Szy­bko stało się  jasne że ze wszys­t­kich swoich osiąg­nięć życiowych jakie zwierz kiedykol­wiek zaprezen­tował rodzinie — fakt, że wszedł w posi­adanie mega hula­jno­gi wywołał najwięk­sze emoc­je. Zwierz naprawdę nie przy­pom­i­na sobie by członkowie jego rodziny tak jed­noz­nacznie entuz­jasty­cznie zareagowali na cokol­wiek co zwierz robi.  Przy czym nie ukry­wa­jmy — nagła miłość była wywołana fak­tem, że dosłown­ie wszyscy chcieli się prze­jechać kółeczko. I choć ist­ni­ały uza­sad­nione  obawy, że któryś z braci Zwierza rozpędzi się tak że wyprzedzi hula­jnogę, albo ojciec zwierza pojedzie w siną dal i tyle go będziemy widzieć to jed­nak było też niespo­tykanie dużo śmiechu i entuz­jaz­mu. Trud­no się dzi­wić — mega hula­jno­ga budzi powszech­nie pozy­ty­wne uczu­cia. O czym przekon­ał się zwierz na spac­erze kiedy przy­pad­kowi ludzie — od młodych po strych zach­wycali się tym jaka jest ład­na, śmiesz­na i w ogóle niecodzi­en­na. Prawdę przeczy­tał zwierz w jed­nej z recen­zji — do mega hula­jno­gi sza­cun na dziel­ni doda­je się gratis. I to sza­cun całej dziel­ni. Od młodych do starszych.

Kto ma zamiłowanie do detalu ten dostrzeże że detal mega hula­jno­gi jest najpiękniejszy

Dla zwierza megahu­la­jno­ga to nowa jakość. Nawet pisząc te słowa cały czas myśli — czy może by nie iść się prze­jechać. Na pewno zabierze ją jutro na spac­er po księ­gar­ni­ach w Warsza­w­ie. Jest dla zwierza lep­sza niż row­er bo lże­jsza (zwierz nie może za dużo nosić w rękach), wygod­niejsza (zwierz nigdy nie znalazł wygod­nego siodeł­ka) i jed­nak zaj­mu­ją­ca mniej miejs­ca. Do tego — ma się zupełnie inne ułoże­nie rąk co spraw­ia, że zwierza nie bolą od niej nadgarst­ki. Oczy­wiś­cie zaj­mu­je miejsce ale w sum­ie wszys­tko zaj­mu­je miejsce. Jest dro­ga ale zwierz się nie dzi­wi. Bo jest też zro­biona z najlep­szych mate­ri­ałów. I to widać.

Hula­jno­ga grzecznie stoi i daje się fotografować bo ma nóżkę. Ma też dobre miejsce na ramie żeby móc ją przy­czepić do sto­ja­ka żeby nam zaz­drośni­cy na niej nie odjechali.

W cza­sie wesołego testowa­nia hula­jno­gi padło wiele zdań wyraża­ją­cych obawę “Jezu on się zabi­je”, “Dobry Boże już po niej” itp. które zwierz studz­ił łagod­nym “ależ naprawdę to tylko hula­jno­ga. Nikt się nie zabił jeżdżąc na hula­jn­odze”. To praw­dopodob­nie trafi kiedyś do annałów słyn­nych ostat­nich zdań. Okaza­ło się bowiem, że nie da się zabić spada­jąc z hula­jno­gi ale zde­cy­dowanie da się spaść. Jak? Otóż wystar­czy, że zna­jdziecie górkę z której się strasznie fajnie zjeżdża. Nie sko­rzysta­cie z hamul­ców (które hula­jno­ga ma — takie same jak na row­erze) i w chwili kiedy hula­jno­ga będzie jechała szy­bko pomyśli­cie “Jestem królem świa­ta. Hanem Solo w Sokole Mil­le­ni­um. Czas wejść w nad­przestrzeń”. Bo widzi­cie pró­ba ode­pch­nię­cia się nogą kiedy jedzie się bard­zo szy­bko nie jest dobrym pomysłem. Niesły­chanie łat­wo bowiem by hula­jno­ga pojechała dalej a noga została tam gdzie jest. Tego doświad­czył zwierz który ma na potwierdze­nie tego najdzi­wniejszego sini­a­ka na kolanie jakiego kiedykol­wiek miał. Sinak jest równie mega co hula­jno­ga bo jest ide­al­nie okrągły. Zwierz będzie na niego narzekał jeszcze przez dwa do trzech tygod­ni co sprawi mu dzi­wną satys­fakcję.

Per­spek­ty­wa oso­by sto­jącej za kierown­icą nie różni się drasty­cznie od tej którą mają row­erzyś­ci.

Nie mniej ten upadek nie zniechę­cił zwierza. Musi­cie bowiem wiedzieć że jeżdże­nie na megahu­la­jn­odze jest fajne. Ponieważ ma ona wielkie koła nie trze­ba się prze­j­mować nierównoś­ci­a­mi terenu. Nie trze­ba też się za częs­to odpychać.Więc kiedy postaw­icie obie nogi na łączącej dwa koła desce i trzy­ma­jąc kierown­icę wypros­tu­je­cie się patrząc przed siebie, to człowiek czu­je się niemal jak mary­narz płyną­cy przez mias­to, jak kap­i­tan najpiękniejszego statku na tym morzu pojazdów. Sza­cun budzi­cie na ścieżce rowerowej, kiedy mija­ją was ci którzy są leni­wi i muszą siedzieć w cza­sie porusza­nia się. Sza­cun budzi­cie na chod­niku bo może­cie jechać wol­no i nie stwarza­cie zagroże­nia dla pieszych. Jesteś­cie jed­nocześnie hip­ster­scy, retro, sportowi, dziecin­ni, fit i leni­wi. Jesteś­cie tak fajni że nie sposób tego zmieś­cić w słowach. Jesteś­cie mega.

PS:  Chodź­cie jutro na spac­er po księ­gar­ni­ach! Zwierz będzie na was czekał o 14 pod Zachętą. Prze­jdziemy się po małych i spec­jal­isty­cznych księ­gar­ni­ach w cen­trum mias­ta i wydamy for­tunę!

 

Ps2 : Wpis by się nie pojaw­ił gdy­by pro­du­cen­ci mega hula­jno­gi by mu jed­nej nie podarowali. Więc jest trochę wynikiem cud­ownej współpra­cy. Jeśli chce­cie sami nabyć hula­jnogę wpad­ni­j­cie tutaj:http://mega-hulajnoga.pl/

11 komentarzy
1

Powiązane wpisy