Home Ogólnie Jednorożce i tęcze czyli najmniej motywujący wpis w Internecie

Jednorożce i tęcze czyli najmniej motywujący wpis w Internecie

autor Zwierz
Jednorożce i tęcze czyli najmniej motywujący wpis w Internecie

Jeszcze nie zaczęłam porząd­nie czy­tać a już wiem, że znam jego ciąg dal­szy. Bo czy­tałam go w Internecie set­ki razy. Widzi­ałam go w postaci filmów i słuchałam w postaci piosenek. Oglą­dałam  w płaszczyku real­i­ty show. Nawet książ­ki o nim czy­tałam. Wy też. Bo to zawsze jest ten sam wpis o tych marzeni­ach które trze­ba za wszelką cenę zre­al­i­zować.

Zna­cie tą his­torię. Człowiek ma marzenia, wielkie i piękne. Najważniejsze by wyma­gały jakiegoś tal­en­tu. Albo cho­ci­aż całych lat pra­cy. Nie są to nigdy marzenia bła­he, bo wszak rzeczy bła­he na miano marzeń nie zasługu­ją. Z najbanal­niejszych rzeczy chodzi o  podróżowanie, z najbardziej wyma­ga­ją­cych – nowa pra­ca, która cieszy przynosi sławę i majątek (w skra­jnych przy­pad­kach – miłość prostego ludu). W życiu takiego człowieka coś nie poszło więc, żyje nud­ną codzi­en­noś­cią.  Aż pewnego dnia nad­chodzi przełom. Trafia na scenę tal­ent show, gdzie okazu­je się, że prze­cież on zawsze miał wiel­ki głos, ktoś wycią­ga z kosza na śmiecie maszynopis książ­ki i wysyła do wydawnict­wa, następ­nie wydawnict­wo druku­je powieść i tysiące następ­nych. Nasz zahukany bohater rzu­ca intrat­ną pracę albo jeszcze lep­iej zupełnie bez­nadziejną pracę każe się wypchać sze­fowi i jedzie dookoła świa­ta, naresz­cie szczęśli­wy. Puen­ta zawsze jest dość podob­na. Wszys­tkie te niesamowite rzeczy zawsze były na wyciąg­nię­cie ręki – jedyne co pow­strzymy­wało przed osiąg­nię­ciem sukce­su to ludzie, którzy w nas nie wierzyli, pra­ca której bal­iśmy się rzu­cić, czy my sami nie dość dobrze wierzą­cy we własne możli­woś­ci.

maxresdefault (5)

Tak nasza kul­tura – zwłaszcza ta pop­u­lar­na przekonu­je nas, że właś­ci­wie jeśli będziemy się bard­zo starać to każdy z nas sięg­nie po swo­je marze­nie. Jeśli nie sięgamy (a właś­ci­wie będziemy się bali sięgnąć) to pewnie dlat­ego, że gdzieś po drodze mama, tata, wuj Kle­mens albo paskud­na ciot­ka Leoka­dia powiedzieli nam, że się nie uda. I myśmy w to uwierzyli i zami­ast być orłem, sokołem i zdoby­w­cą świa­ta zostal­iśmy szarym Kowal­skim co to popracu­je, poje i pośpi. Zan­im się zori­en­tu­je umrze napłodzi­wszy dzieci w iloś­ci nie hur­towej i zaro­bi­wszy aku­rat tyle, że ze spad­ku te nasze nie hur­towe pociechy kupią pięć metrów kwadra­towych mieszka­nia na warsza­wskiej Woli.  Szczęś­cia oczy­wiś­cie nie zaz­na, bo szczęś­cie leży gdzie indziej, gdzieś w podróże pod palmy czy mal­owanie gar­nków z trud­ną młodzieżą. Czy w czymkol­wiek co wyma­ga od nas pra­cy, wysiłku i przekracza­nia samego siebie. Musimy więc obudz­ić się jak najszy­b­ciej, po śmierć jak zwyk­le depcze nam po pię­tach i żyć póki czas, wyz­naczać cele, marzyć bardziej niż nam się śniło, rzu­cać pracę, jechać do Zanz­ibaru, budować dom­ki dla kosów, mal­ować obrazy ole­jne, śpiewać w zespołach muzy­cznych i koniecznie, koniecznie napisać o tym książkę. Musimy dążyć do szczęś­cia zan­im staniemy się starzy i będziemy mogli co najwyżej gnić przed telewiz­orem pogrążeni w żalu.

5227479618_33a857b327_b

Otóż moi drodzy. Nie. Zwierz jest abso­lut­nie przeko­nany, że więk­szoś­ci z nas marzenia się nie spełnią. Więcej, zwierz jest abso­lut­nie przeko­nany, że staw­ian­ie marzeń w cen­trum swo­jego życia i dąże­nia do ich real­iza­cji za wszelką cenę nie zawsze przyniesie nam szczęś­cie, a w bard­zo wielu przy­pad­kach zamieni się w coś niesły­chanie frus­tru­jącego. Dlaczego? Po pier­wsze dlat­ego, że nieste­ty nie wszyscy może­my wszys­tko. Tak zupełnie po pros­tu. I nawet nie chodzi o to, że niek­tórzy z nas nigdy nie zatańczą i nie zaśpiewa­ją – nieza­leżnie od tego jak bard­zo by chcieli. Nawet posi­adanie zdol­noś­ci niekoniecznie zag­waran­tu­je nam sukces. Jed­nym z tem­atów który od zawsze mnie fas­cynował w kul­turze jest tal­ent. Skąd się właś­ci­wie bierze. Dlaczego tak wysoko cen­imy ludzi którzy go posi­ada­ją.  Im dłużej się czy­ta tym bardziej jest jasne, że nasze przy­wiązanie do ludz­kich tal­en­tów wyni­ka z jed­nego prostego fak­tu. Jest rzad­ki. Taki prawdzi­wy gwaran­tu­ją­cy wiel­ki sukces tal­ent jest rzad­ki. Pom­niejszy tal­ent – tego akto­ra który gra czwartego kamer­dyn­era, piątą poko­jówkę, tak­sówkarza numer cztery, zdarza się częs­to. Ale prze­cież nikt nie mówi nam, że z naszych marzeń o gra­niu może wyjść tak­sówkarz numer cztery. Kiedy mamy marzyć to tylko o głównej roli. I tak nawet jeśli zna­jdziemy się już na sce­nie, w kostiu­mie z tym telegramem w ręku, to stoimy tam jak głupi, sfrus­trowani ludzie którym marze­nie nie wyszło a prze­cież tak chcieli. Zaś znakomi­ta więk­szość z nas nie zna­jdzie się na sce­nie nigdy.

C_050_Unicorn_front

Dru­ga sprawa jest proza­icz­na. Dąże­nie za wszelką cenę do real­iza­cji marzeń znaczy, że mamy szczęś­cie. Gdzieś w tej całej piramidzie naszych potrzeb udało nam się zaspokoić wszys­tkie i poczuć się tak bez­piecznie, że mamy czas myśleć o rzeczach wyższych. Prob­lem w tym, że real­i­zowanie marzeń nieodłącznie wiąże się z pieniędz­mi i swoistym egoizmem. Rzu­cić pracę jest łat­wo, pod warunk­iem że mamy abso­lut­ną pewność, że nie stracimy mieszka­nia i nie wylą­du­je­my pod mostem. A jak się już się stanie się naj­gorsze to ktoś nas wyciąg­nie. Prze­nieść się do innego mias­ta jest pros­to jeśli nie trzy­ma nas zobow­iązanie wobec rodziny. Te zaś mają przykry zwyczaj nie zaważać na nasze plany, marzenia czy sny. Ludzie cho­ru­ją, nie radzą sobie, potrze­bu­ją pomo­cy czy wspar­cia nieza­leżnie od naszych planów.I wiecie co, odrzuce­nie tego wszys­tkiego i real­i­zowanie się w swo­jej pasji nie zawsze przynosi satys­fakcję. Całkiem sporo z nas jed­nak chce mieć dobre sto­sun­ki z rodzi­ca­mi, dzi­ad­ka­mi, małżonka­mi i dzieć­mi.  Kiedy ktoś radzi by nie słuchać rad niko­go z rodziny i przeć do włas­nych marzeń zawsze się zas­tanaw­iam czy kiedykol­wiek opowiedzi­ał co dzieje się w chwili kiedy z marzeń nic nie wychodzi a rodz­i­na się obrazi. Albo nawet nie rodz­i­na – ale zna­jo­mi. Nie wszyscy zna­jo­mi którzy wskazu­ją nam granice naszych możli­woś­ci są źli. Cza­sem po pros­tu nas zna­ją.  His­to­ria o wielkim sukce­sie, w którym ktoś kończy co praw­da na szczy­cie ale bez niko­go wokoło to dru­gi pop­u­larny motyw his­torii o sukce­sie. Ale jakoś nigdy nie przy­wołu­je się go razem z tą his­torią o marzeni­ach wbrew prze­ci­wnoś­ciom losu. Ryzyko do którego tak wiele osób zachę­ca zwyk­le brz­mi najlepiej gdy jedyne co może­my zaryzykować to nasze poczu­cie bez­pieczeńst­wa. Ale np. kiedy ryzyku­je­my już w imie­niu innych, wtedy pojaw­ia się prob­lem.

49414_jednorozec-tecza

Po trze­cie kwes­t­ia samych marzeń.  Ta wiz­ja świa­ta zawsze jest niesamowicie drasty­cz­na. Albo marzenia albo to nudne szare zmarnowane życie. Albo coś co zapiera dech w pier­si albo pra­ca księ­gowego. Albo wygry­wasz albo prze­gry­wasz. Zwierz zawsze się zas­tanaw­ia. Serio? Naprawdę ci wszyscy ludzie idą­cy do pra­cy a potem wraca­ją­cy do domu by zjeść kolację z żoną i kotem prze­grali? Naprawdę wygrać da się tylko dzię­ki Marze­niu. A jeśli się go nie ma? Zwierz ma co raz bardziej wraże­nie, że kon­cepc­ja wielkiego marzenia czy planu stała się tak wiel­ka, że dziś każdy musi niczym Roszpun­ka w Zaplą­tanych śpiewać ”Marze­nie mam”. A jak nie masz? Czy to naprawdę jest takie straszne sobie tak po pros­tu żyć? Poza tym, zwierz jest jakoś dzi­wnie pewny, że część z tych smut­nych Kowal­s­kich którzy nie zostali balet­mistrza­mi i nigdy nie zdobyli mis­tr­zost­wa świa­ta w wyś­ci­gach quadów ma się całkiem dobrze. Szczęś­cie nie jest zarez­er­wowane tylko dla tych którzy pod­bi­ja­ją świat. Zwłaszcza, że pale­ta prawdzi­wych marzeń jest ogranic­zona. Tak jasne wszyscy wiemy, z motywa­cyjnych wpisów, że naszą pasją może być niemal wszys­tko. Ale tak naprawdę  jesteśmy w marzeni­ach bez­nadziejnie banal­ni i paskud­nie wtórni. Raczej daje­my je sobie sprzedać niż sami je tworzymy. I cza­sem fik­su­je­my się na wiz­ji tego co da nam szczęś­cie. Tylko w życiu szczęś­cie nie przy­chodzi jako nagro­da za pomyśle ukończe­nie eta­pu.  Pojaw­ia się ono w momen­tach niespodziewanych, cza­sem kiedy odd­y­chamy z ulgą bo jed­nak nie jesteśmy chorzy, cza­sem bo po pros­tu wszys­tko się chwilowo ukła­da, cza­sem bo jest czwartek.

tumblr_mpfmkrrT4e1s43mbfo1_1280

No i jeszcze kwes­t­ia czwarta. Powód dla którego zwierz w ogóle pisze ten wpis. Owe motywa­cyjne his­to­rie o tym, że wszyscy mogą wszys­tko mają tak naprawdę jed­ną puen­tę. Jeśli z jakiegoś kos­micznego powodu nie śpiewasz w La Scali, nie grasz w nowych Gwiezd­nych Woj­nach a prasy drukarskie nie pracu­ją całą noc by two­ja nowa książ­ka  trafiła do księ­gar­ni w mil­ionowym nakładzie to jesteś sobie sam winien. To właśnie ty uwierzyłeś tym podłym gło­som, to ty nie poszedłeś za głosem ser­ca, nie rzu­ciłaś pra­cy, nie zer­wałaś kon­tak­tów z Leokadią. Nie było w tobie wystar­cza­ją­co dużo deter­mi­nacji, nie wal­czyłeś w wielkiej bitwie zwanej życiem, dałeś się zgnoić. Spójrz ter­az na te wszys­tkie zna­jome które wrzu­ca­ją zdję­cia na Insta­gra­ma z pro­mocji książ­ki i na tych kolegów których pół ramienia widzisz w telewiz­yjnej relacji. To mogłeś być ty, ten podziw mógł należeć właśnie do ciebie. Ale nie należy bo dałeś się stłam­sić innym. A prze­cież miałeś wal­czyć. Być odważnym marzy­cielem, zwycięzcą, pieprzonym orłem. Two­ja wina, two­ja wina, two­ja bard­zo wiel­ka wina. Prze­to nie należy ci się ani współczu­cie, ani wspar­cie, ani nawet pok­lepanie po ple­cach i ciepły napój. Zaw­iodłeś nas. Tyle per­spek­tyw a ty jesteś starszym spec­jal­istą od spraw mar­ketingu w fir­mie dro­biarskiej.

tumblr_mt35wz3leF1qdxw9jo1_500

No więc nie. Jeśli wasze życie nie potoczy się tak jak prag­nęliś­cie niekoniecznie jest to wasza wina. Bard­zo częs­to to nie jest niczy­ja wina. Tak po pros­tu bywa. Skrę­cil­iś­cie nogę na treningu piłkarskim, ciot­ka Leoka­dia miała rację i rzeczy­wiś­cie dupa z was nie tancerz, bab­cia zachorowała dwa tygod­nie przed tym jak mieliś­cie wyjechać na stype­ndi­um, zabrakło kasy na ten kurs kraw­iec­ki. Bywa. Zdarza się. Jest. Cza­sem mogliś­cie się starać bardziej. Ale z jakiegoś powodu nie mieliś­cie w sobie motywacji by chodz­ić pięć kilo­metrów do ogniska artysty­cznego, jakoś wszys­tko przeszkadza­ło napisać dru­gi rozdzi­ał książ­ki i co praw­da zawsze chcieliś­cie zobaczyć Egipt ale z dzieć­mi to raczej nad Śniard­wy. Zwyciężył rozsądek, życiowa potrze­ba czy brak motywacji. Bywa. Zdarza się. Jest. Nie jest to niczy­ja wina, sko­ro podążanie za marze­niem jest przy­wile­jem to równym przy­wile­jem jest nie podążanie za marze­niem. Danie sobie spoko­ju. Odpuszcze­nie. Nie postrze­gane jako lenist­wo, tylko… kur­czę próbowal­iś­cie ostat­nio żyć? To jest wystar­cza­ją­co trudne bez podąża­nia za jakimś wielkim Marze­niem. W końcu sko­ro to nasze życie, to mamy pra­wo nim roz­porządzać. I rozsądek też bywa w cenie. Nawet jeśli już założymy, że wszyscy mogą wszys­tko. To wcale nie znaczy, że wszyscy mają obow­iązek. Zwierz zawsze ma wraże­nie, że cza­sem odpuszcze­nie sobie, jest najwięk­szym tal­en­tem jakim moż­na się wykazać. I jak zwierz kiedyś  pisał. To że nie chcesz się wspinać na sam szczyt góry nie znaczy że jesteś leniem i nic nie robisz.

tumblr_ndszapr6uJ1qzqwamo1_1280

Co więcej jeśli się nad tym zas­tanow­ić to ten wiel­ki kul­tur­al­ny prze­mysł marzeń ma sens. Bo im dłużej ty mój dro­gi czytel­niku zas­tanaw­iasz się co takiego zro­biłeś czy możesz zro­bić by wieczne szczęś­cie wpadło w two­je ręce tym mniej zas­tanaw­iasz się nad przy­czy­na­mi dla których w ogóle musisz go szukać. A przy­czyny poza tymi wspom­ni­any­mi związane są jeszcze np. z podzi­ała­mi społeczny­mi, różni­ca­mi kla­sowy­mi, różny­mi rodz­i­na­mi, uprzy­wile­jowaniem, pieniędz­mi i mil­ionem rzeczy które składa­ją się na two­je miejsce w społeczeńst­wie. Więk­szość z nich nie jest od ciebie zależ­na i całkiem sporo z nich ogranicza­ją two­je możli­woś­ci. Niek­tórzy urodzą się w rodz­i­nach z lep­szy­mi możli­woś­ci­a­mi, inni w rodz­i­nach z gorszy­mi, całe mil­iony w rodz­i­nach praw­ie bez możli­woś­ci.  Tak już jest. Niek­tórym uda się przeskoczyć przez wszys­tkie społeczne przeszkody, inni nawet ich nie zauważą.  Są tacy dla których jed­nak będzie to za trudne, któraś  kolei odmowa ich zniechę­ci, złamie ich ducha czy pokaże że nie zależało im aż tak bard­zo. Ponown­ie — nie będzie w tym nic złego i god­nego potępi­enia. Wszak nie jesteśmy, naprawdę nie jesteśmy za wszys­tko odpowiedzial­ni. Bo nie jesteśmy w stanie wszys­tkiego kon­trolować. Ale wszyscy usłyszymy że ważne są marzenia. I to my jesteśmy za nie odpowiedzial­ni. To zaś spraw­ia, że my sami sta­je­my się odpowiedzial­ni za wszys­tko. I choć to syn cieśli zro­bił najwięk­szą między­nar­o­dową kari­erę w his­torii to nie znaczy, że wszys­tkim nam się uda. A jak nam się nie uda nie znaczy, że musimy łkać w kącie.

tumblr_mzk2npQUlt1sfoy93o1_500

W październiku zwierz pisał, że z jego doświad­czenia wyni­ka, że więk­szość swoich celów spełnił nic nie robiąc. Po pros­tu się zdarzyło. To kole­jny sekret którego nikt wam nie mówi. A może i mówi ale w zawoalowany sposób. Tek­sty o tym jak wszys­tkie marzenia się speł­ni­a­ją piszą zwyk­le ludzie, którym już coś się przy­darzyło. Może byli lep­si,  albo od samego początku zna­j­dowali się w uprzy­wile­jowanej pozy­cji (jak np. zwierz). I ter­az kiedy wyko­rzys­tali już wszys­tkie sytu­acje zad­owoleni z per­spek­ty­wy opowiada­ją o tym, jak wszyscy powin­ni spróbować jak im się uda. Że tylko ten jeden krok, odrobi­na odwa­gi i pewnoś­ci siebie a wszys­tko wpad­nie w ręce. Rzad­ko do klaw­iatur, maszyn do pisa­nia i kręce­nia filmów siada­ją ci którym się nie udało.  Którzy powiedzą że cza­sem możli­woś­ci się pojaw­ia­ją ale cza­sem nikt nie dzwoni, nie zaprasza na fes­ti­wale, i jakoś nikt nie chce się zupełnie przy­pad­kiem zach­wycić naszą twór­c­zoś­cią. Mil­czą ci którzy mimo pochwał i nagród mają prob­le­my z pewnoś­cią siebie i nie mogą prze­bo­jem iść przez świat. A wszak nie tylko pewnym siebie  dano zdol­noś­ci. Nie chodzi o his­torię poraż­ki ale takiego – nie aż tak wielkiego sukce­su. Tego wielkiego kroku w kierunku real­iza­cji marzeń… który nic nie zmienia. Tej książ­ki która choć zsunęła się z prasy drukarskiej zale­gała potem tygod­ni­a­mi w księ­gar­ni­ach i nikt jej nie kupił poza bab­cią i psem. Poza tym, zwierz zwró­cił uwagę, że w tych wszys­t­kich tek­stach jest mnóst­wo motywacji i jeszcze więcej metafor, a w fil­mach jest odpowied­ni mon­taż, ale nikt nie jest wam w stanie powiedzieć co właś­ci­wie zade­cy­dowało, że im się udało a wam nie. Zwierz może powiedzieć, że odnosi sukcesy jako bloger bo codzi­en­nie od lat pisze wpis. Jak zapyta­cie jak to robi powie wam — nie wiem, pode­jrze­wam, że mam do tego smykałkę. Tylko to źle brz­mi we wpisach motywa­cyjnych.

tumblr_m47mdiSYMT1r5st9do1_500

Ter­az powiecie: O! Właśnie o takich ludzi­ach mówią kiedy przy­wołu­ją tych wszys­t­kich ciągną­cych za kost­ki i nie pozwala­ją­cych rozwinąć skrzy­deł. Tak! Ogranicza­sz nasze per­spek­ty­wy zwierzu. Być może. Zwierz zawsze był bez­nadziejnie racjon­al­ny i uważał, że rzeczy takie jak pra­ca, dobre kon­tak­ty z rodz­iną, wiz­ja przyszłoś­ci w której ma się do gar­nka włożyć są niesły­chanie ważne. Kto wie czy nie najważniejsze w życiu zwierza. Ale jed­nocześnie pomyśl­cie o ile łatwiej się żyje bez tego kosz­marnego przy­mus podąża­nia za Wielkim Marze­niem. Amerykanie wpisali sobie pra­wo do dąże­nia do szczęś­cia do kon­sty­tucji i zobacz­cie jacy ter­az wszyscy są przy­mu­sowo szczęśli­wi. My mamy wybór.  Co więcej – cza­sem dużo więcej pra­cy i wysiłku wyma­ga od nas zrozu­mie­nie, że abso­lut­nie spoko­jnie moż­na być szczęśli­wym, prze­cięt­nym Kowal­skim który z egzo­ty­cznych miejsc był w Ustce i nie ma w tym nic złego. Że moż­na nie kochać swo­jej pra­cy, ale lubić tą pen­sję która spraw­ia że wiec­zo­ra­mi nie martwimy się o rachun­ki ale oglą­damy seri­ale. Że może rzeczy­wiś­cie było w nas coś więcej ale sko­ro o to nie wal­czyliśmy tak bard­zo to może wcale nam nie zależało. W musi­calu Gyp­sy jest chy­ba najlep­sze zdanie pod­sumowu­jące niezre­al­i­zowane ambic­je: „If I could have been…I would have been…”.

tumblr_npaozyAwUL1tz8gito1_500

No dobra a jeśli nam zależy? Jeśli czu­je­my, że jest w nas coś, takie coś, że gdy­by tylko zobaczył nas świat zatrzy­mał­by się w oniemie­niu? Wtedy… wtedy nikt nie jest wam w stanie dać jed­nej słusznej i prawdzi­wej rady. Taki to paradoks. Nie ma jed­nej słusznej i właś­ci­wiej rady. Część zasługu­je na kopa i motywację, część tak naprawdę żyje złudzeni­a­mi, część powin­na się zas­tanow­ić czy może myśleć tylko o sobie, część nie doce­nia konkurencji, część została stłam­szona, część nie miała kasy. Powodów jest mil­ion. I nie było, nie ma i nie będzie jed­nej dobrej odpowiedzi. Ani jed­nego dobrego przepisu. Zwłaszcza, że z doświad­czeń zwierza (i nie tylko) wyni­ka, że cza­sem moż­na nic nie robić, a marzenia speł­ni­a­ją się tak samo jak przy wiel­kich planach.

49cb6e312100c3c0b779737b69a6f027

Dlat­ego ilekroć zwierz czy­ta ten wpis o tym jak należy zawsze nieza­leżnie od okolicznoś­ci podążać za marzeni­a­mi wie, że albo kłamie albo stara się wam coś sprzedać. Ogól­nie zwierz ma wraże­nie, że przede wszys­tkim wszyscy zbiorowo powin­niśmy na chwilę przystopować. Nic się nie stanie jak sobie trochę po pros­tu poży­je­my. Serio co się stało z tym zwykłym ist­nie­niem gdzie człowiek nie planu­je całego roku i ma nadzieję, że przez dwanaś­cie miesię­cy niko­go nie prze­r­o­bi na tacos i nie będzie wred­nym bucem w pra­cy. Czy to naprawdę jest tak proste, że ter­az trze­ba ści­gać jed­norożce i tęcze.  W ostate­cznym rozra­chunku zosta­jesz pod jakimś rozpros­zonym przez wodę światłem i z koniem z naroślą na głowie. Wyluzu­jmy, poczeka­jmy, pożyjmy. Może coś z tego będzie.

PS: Zwierz wie, że wałkował ten tem­at na blogu kil­ka razy i obiecu­je, że przez co najm­niej rok nie będzie ale mu się ulało. Być może to będzie najbardziej niemo­ty­wu­ją­cy post w sieci ale przy­na­jm­niej zwierz wie, że nie siedzi mu dłużej w głowie.

Ps2: Tak zwierz napisze o Wojnie i Poko­ju. Musi.

75 komentarzy
0

Powiązane wpisy