Home Ogólnie Jedyny prawdziwy król czyli zwierz na dworze Króla Artura.

Jedyny prawdziwy król czyli zwierz na dworze Króla Artura.

autor Zwierz

Hej

Zwierz od dziec­ka miał słabość do leg­endy o królu Arturze. Jak dziś pamię­ta, że będąc w piątej klasie pod­stawów­ki po raz pier­wszy zetknął się z jej wer­sją nie dla dzieci i od razu pomyślał sobie jed­no co z resztą myśli do dziś — że to jed­na z najs­mut­niejszych his­torii jaką kiedykol­wiek przyszło mu poz­nać. Jed­nak wtedy zwierz nie był w stanie do koń­ca umiejs­cow­ić źródła tego smutku choć czuł że nie budzą go w nim trag­iczne losy wszys­t­kich niemalże bohaterów. 
Oto dziś gdy jest już starszy widzi że ów smutek wynikał z fak­tu, że jest to opowieść przeło­mu — choć oglą­damy nowego króla to wiemy że to tak naprawdę król ostat­ni, który zamknie na zawsze ten rozdzi­ał his­torii w którym na jed­nej zie­mi mógł się spotkać czar­o­dziej i ksiądz i w której moż­na było wierzyć w smo­ki i świę­ty Graal. Stąd też chy­ba wszyscy się zgodz­imy że w tej his­torii naj­trag­iczniejszą postacią jest Mer­lin — isto­ta ( bo prze­cież mimo tylu błędów i ludz­kich przy­war nie da się go nazwać człowiekiem) zde­cy­dowanie będą­ca częś­cią odchodzącego świa­ta którego wszys­tkie czyny spełzną na niczym bo cza­sy muszą się zmienić. 
Oprócz oczy­wiś­cie tej reflek­sji wyższego rzę­du zwierza w his­torii fas­cynowało to co powin­no — niezdrowe relac­je między Arturem i Mor­ganą, romans Ginewry  z Lancelotem, szla­chet­na idea Okrągłego Stołu i Tajem­nicza Pani z Jezio­ra. A także porusza­ją­ca wyobraźnię  zwierza niechęć do ostate­cznego zakończenia his­torii. W prze­ci­wieńst­wie do tylu leg­end autorzy tej nie byli w stanie zabić swo­jego Artu­ra — woleli go odesłać do krainy skąd jed­nak moż­na powrócić.Taklegenda Arturi­ańs­ka wręcz pęka w szwach od ele­men­tów które zafas­cynu­ją każdego — dlat­ego tez trud­no się dzi­wić że kino z radoś­cią się­ga do tego wor­ka bez dna. 
Z początku zwierz chci­ał omówić 10 najlep­szych naw­iązań do Arturi­ańskiego mitu ale doszedł do wniosku że było by nud­no i trud­no bo w sum­ie nie sięgano po opowieść aż tak częs­to ( choć zaczę­to bard­zo wcześnie bo w sum­ie chwilę po wynalezie­niu fil­mu w 1904 pow­stał pier­wszy film opar­ty o leg­endę Arturi­ańską) — zde­cy­dował się na wybranie dziesię­ciu różnych pode­jść — żebyś­cie zobaczyli co z Arturem da się zro­bić.
1.) Miecz w Kamie­niu — jed­na ze starszych i bardziej niety­powych ani­macji Dis­neya. Dlaczego niety­powych — bo oś fab­u­lar­na fil­mu jest dość licha — młody Artek popy­chadło na dworze swoich wychowaw­ców pobiera nau­ki u Mer­li­na będąc na przemi­an wiewiórką, rybką zaś Mor­gana jest brzy­d­ką czarown­icą z którą moż­na zwyciężyć przy pomo­cy kataru. Choć sam film zdaniem zwierza jest śred­nio udany to moment wycią­ga­nia miecza z kamienia — to czys­ta Dis­ney­ows­ka magia. Film ury­wa się gdy mały jeszcze Artur zosta­je królem — sce­na  w której siedzi sam w olbrzymim psu­tym pomieszcze­niu z korona na głowie uświadomiła w dość wczes­nym wieku zwier­zowi że nie chce on nigdy pias­tować funkcji królews­kich
2.) Excal­ibur — być może naj­gorsza i jed­nocześnie najlep­sza ekraniza­c­ja leg­endy Arturi­ańskiej — miejs­ca­mi kosz­marnie kic­zowa­ta ( te lśniące zbro­je) i bard­zo, bard­zo z początku lat 80 ( ta este­ty­ka ) z drugiej strony to film który naprawdę w niek­tórych sce­nach porusza widza ( sce­ny przed ostat­nią bitwą zwłaszcza) no i opowia­da mit mniej więcej od początku do koń­ca. Jak zazwyczaj w ekraniza­c­jach bywa Artur intere­su­je nas tu zde­cy­dowanie mniej niż poje­dynek między Mor­ganą ( jak zawsze świet­na Helen Mir­ren) i Mer­linem ( w tym filmie ma bard­zo dzi­wne nakrycie głowy) i choć niekiedy trud­no sobie wytłu­maczyć co reżyser sobie myślał kiedy dokony­wał este­ty­cznych wyborów to jed­nak zdaniem zwierza to jak na razie najlep­sza ekraniza­c­ja mitu jaką mamy.
3.) Król Artur - zwierz nie lubi tego fil­mu ( chodzi mu o nakrę­coną w 2004 wer­sję w której w dziel­nego Artu­ra wcielił się Clive Owen) z kilku powodów. Po pier­wsze dlat­ego, że na niego czekał i to nie trochę ale bard­zo. W wyobraźni zwierza pow­stała zupełnie nowa ekraniza­c­ja Arturi­ańskiego mitu opowiedziana jak Pan Bóg przykazał ale bez kiczu obec­nego w Excal­iburze. Zami­ast tego zaser­wowano mu po pros­tu film dzieją­cy się dawno w Bry­tanii w który z mitem o Arturze ma niewiele wspól­nego. Nawet jeśli Owen może ujdzie za dobrego Artu­ra to pomysł sce­narzys­tów na Ginewrę ogranicza się do ubra­nia jej w kuse wdzian­ka. Wszyscy tu bie­ga­ją z miecza­mi i tną się na pra­wo i lewo jed­nocześnie gubiąc sens leg­endy. Cały zaś romans Lancelota z Ginewrą wyka­sowano bo po co psuć taką piękną przy­jaźń. Zwierz wie że ten film ma fanów i nie chce ich obraz­ić ale skrom­nym zdaniem zwierza to pro­fanac­ja i to zła.
4.) Ostat­ni Legion — zwierz pisał już o tym filmie. To film zły. Nie trochę zły. Nie odrobinę zły. To film żenu­ją­co zły. Ze świet­ną obsadą. Ale zły. Nie mniej do mitu Arturi­ańskiego naw­iązu­je choć jak­by nieco niechęt­nie i zupełnym przy­pad­kiem. Zwierz nie rozu­mie po co ale najwyraźniej ta leg­en­da ma nad ludź­mi taką władzę że prag­ną ją wpisać w każdą his­torię ( pamięta­cie co spotkało bied­nego Sap­kowskiego? )
5.) Ryc­erz Króla Artu­ra — choć Artu­ra gra tu sam Sean Con­nery to jed­nak całość jest bardziej niż amerykańs­ka. Stary już Artur mają­cy u boku piękną Ginevrę nie jest w stanie wiele poradz­ić na to że zakochu­je się ona w pięknym i młodym Lance­locie ( choć jeśli by ktoś pytał zwierza to mając do wyboru Con­nerego i Richar­da Gere zwierz nie wahał­by się dłu­go i pozostał­by przy pier­wszym ;). I choć film próbu­je nas przekon­ać że to opowieść o miłoś­ci niemożli­wej to Amerykanie nie są jeszcze gotowi na opowieść w sty­lu Tris­tana i Izoldy — tak więc wszys­tko kończy się dobrze ( przy­na­jm­niej dla zakochanych) zaś wiel­bi­ciele króla Artu­ra patrzą w osłupi­e­niu w ekran zas­tanaw­ia­jąc się czy przy­pad­kiem nie byli świad­ka­mi najwięk­szego gwał­tu na kul­turze anglosask­iej w his­torii
6.) Camelot — powinien być pier­wszy bo to inspirac­ja dla dzisiejszego wpisu . Now­iut­ki ser­i­al telewiz­ji kablowej Starz który ma zastąpić Dynas­tię Tudorów. Podob­nie jak tam jest tu mnóst­wo świet­nego aktorstwa prze­mo­cy i sek­su ( tego ostat­niego zdaniem Starz nigdy za wiele). Jak na razie sam Artur postacią jest mało intere­su­jącą na pier­wszy plan zaś wysuwa­ją się Mer­lin ( którego gra ulu­bi­e­niec zwierza Joseph Fiennes) i Mor­gana ( tu niespodzian­ka bo gra ją Eva Green — rzad­ko zaczy­na się u Bertoluc­ciego by zostać potem dziew­czyną Bon­da i wró­cić po tym do telewiz­ji) zaś w drugim planie pojaw­ia się James Pure­foy który w Rzymie grał Mar­ka Anto­niusza i spraw­ia wraże­nie jak­by pow­tarzał swo­ją rolę. Po jedynym odcinku ( tyle do dziś obe­jrzał zwierz) trud­no jeszcze wnioskować o całym seri­alu ale zapowia­da się nieźle i kto wie może nie aż tak bard­zo here­ty­cko wzglę­dem ory­gi­nału.
7.)Mer­lin — Zwierz ma tu na myśli ser­i­al BBC który w więk­szym stop­niu niż na postaci Artu­ra kon­cen­tru­je się na Mer­lin­ie który w prze­ci­wieńst­wie do więk­szoś­ci adap­tacji nie jest w śred­nim lub podeszłym wieku ale sam jest jeszcze młody. Zwierz nie zna seri­alu na tyle dobrze by wyrokować o jego jakoś­ci ale może wam tylko powiedzieć że jeśli jak­iś ser­i­al robi BBC to najczęś­ciej jest świet­ny — z tego co zwierz wie ten też cieszy się jak najlep­szy­mi opini­a­mi i kto wie czy zwierz nie pode­jmie w końcu pró­by obe­jrzenia go.
8.)Mon­ty Python i Świę­ty Graal - Film w którym pada obel­ga ” two­ja mat­ka była chomikiem a twój ojciec śmierdzi­ał skisły­mi jago­da­mi” musi być świet­ny. Ale tak na serio — film Pythonów jest zabójc­zo absurdal­ny ale jak słusznie zauważono — wszys­tko w nim jest jak najbardziej na miejs­cu — ubra­nia, zbro­je, zam­ki i inne ele­men­ty odt­wor­zono z piec­zołow­itoś­cią god­ną poważnej pro­dukcji. I nawet jeśli zami­ast konia mamy mężczyznę z dwoma kokosa­mi to czy nie należało by uznać że jest to jed­no z lep­szych naw­iązań do leg­endy Arturi­ańskiej w his­torii kine­matografii. I nawet jeśli to herez­ja to zwierz jest gotowy przymknąć oko i nie rzu­cać na wiel­bi­cieli absur­du eksko­mu­ni­ki:)
9.) Chłopak na dworze króla Artu­ra — nie wiem czy pamięta­cie ten film — być może nie — zwierz pamię­ta bo była to jed­na z tych nielicznych pro­dukcji na którą zaciąg­nię­to go w szkole. Zwierz nigdy tego nie śledz­ił ale ów film wydawał mu się ide­al­nym reprezen­tan­tem wszys­t­kich pro­dukcji w których ktoś z ter­aźniejs­zoś­ci zosta­je prze­nie­siony w przeszłość — tu na Camelot by po błyskaw­icznym przys­tosowa­niu się do nowych warunk­ów pokon­ać prze­ci­wników i odmienionym wró­cić do włas­nych cza­sów — jeśli pamięć zwierza nie myli to biedaków na dwór króla Artu­ra przenos­zono nadzwyczaj ochoc­zo w wielu fil­mach.
10.) Uczeń Czarnok­siężni­ka - zwierz doda­je ten film niechęt­nie ale nie bez powodu — w opowieś­ci o bied­nym amerykańskim stu­den­cie którego czarnok­siężnik wziął na ucz­nia czer­pie z leg­endy arturi­ańskiej w sposób bard­zo skąpy i wybiór­czy czyniąc ze wszys­t­kich czarnok­siężników uczniów Mer­li­na. Trze­ba jed­nak stwierdz­ić że owo naw­iązanie — choć z prawdzi­wą leg­endą ( czy to nie jest oksy­moron?) ma niewiele wspól­nego pokazu­je jak głęboko w kul­turze anglosask­iej zako­rzeniona jest leg­en­da o królu Arturze.
Tyle na dziś — jeśli macie jakieś propozy­c­je co by do tej listy dodać ( nie chodzi o filmy nie opisane tylko o inne per­spek­ty­wy) zwierz jest bard­zo otwarty zwłaszcza że np. nigdy nie widzi­ał ekraniza­cji Mgieł Aval­onu. Zaś co się tyczy samego Artu­ra to trze­ba będzie jed­nak chy­ba poczekać aż powró­ci z Aval­onu nawet jeśli miał­by być to powrót tylko na chwilę by pokazać się na fil­mowej taśmie i przy­pom­nieć że w razie czego jest na kogo czekać w dniu w którym i nasze cza­sy zaczną się kończyć.
PS : Gdy­by was tem­at zafas­cynował tak jak zwierza to zwierz ponown­ie ma wam do polece­nia lek­turę i to na dodatek znów z google books — Zbór dwudzi­es­tu ese­jów o kinie arturi­ańskim może nie jest najrówniejszą pub­likacją pod słońcem ale czy­ta się to ( jak się jest zwierzem) z dużym zain­tere­sowaniem
0 komentarz
0

Powiązane wpisy