Home Ogólnie Książątko czyli zwierz o Hamlecie (z Benedictem Cumberbatchem)

Książątko czyli zwierz o Hamlecie (z Benedictem Cumberbatchem)

autor Zwierz
Książątko czyli zwierz o Hamlecie (z Benedictem Cumberbatchem)

Zwierz napisał wczo­raj na face­booku, że ten Ham­let z Bene­dictem Cum­ber­batchem będzie jego dwu­nastym. Jede­nas­tu Ham­letów nauczyło zwierza jed­nego – nie moż­na dobrze wys­taw­ić tej sztu­ki jeśli się nie ma na nią pomysłu. Ale ten dwu­nasty nauczył zwierza jeszcze jed­nego. Jeśli zbierzesz w jed­nym miejs­cu wszys­tkie doty­chcza­sowe pomysły na Ham­le­ta nie wyjdzie ci dobry spek­takl.

Benedict_Cumberbatch_is_mesmerising_in_cinema_trailer_for_Hamlet

Ponoć pier­wot­na wer­s­ja spek­tak­lu była nieco mniej trady­cyj­na i chy­ba — z tego co zwierz słyszał ciekawsza. Ale po negaty­wnych reakc­jach wid­owni wró­cono do bardziej trady­cyjnych pomysłów.

Tak moi drodzy, zwierz wyszedł ze spek­tak­lu (a właś­ci­wie z trans­misji) rozczarowany. Dlaczego? Po pier­wsze zwierz zawsze broni idei powraca­nia do tek­stów Szek­spi­ra przekonu­jąc kogo moż­na, że tam w środ­ku jest jeszcze całe mnóst­wo sztuk które moż­na wys­taw­ić, różnych od siebie wielce, w których ani jed­no słowo nie zostanie zmienione a widz poczu­je się jak­by słyszał je po raz pier­wszy. Tu jed­nak siedzi­ał dość bezrad­ny. Nie było w tak wys­taw­ionym Ham­le­cie nic nowego. Nawet najsil­niejszy – narzu­ca­ją­cy się trop inter­pre­ta­cyjny – Ham­let jako rozwydr­zone dziecko, isto­ta prag­ną­ca wró­cić do cza­sów sprzed koniecznoś­ci mierzenia się z decyz­ja­mi, śmier­cią, całym tym światem – już był. Nie tak dawno Rory Kin­n­ear grał Ham­le­ta wiecznego stu­den­ta, który nie chce doros­nąć. Jasne nie cofał się do cza­sów dziecin­nych, ale ten Ham­let baw­ią­cy się na sce­nie wielki­mi żołnierzyka­mi to żad­na nowość. A nawet gdy­by była to nowość – jak to jest podane – tak jak­by reży­ser­ka bała się, że nie zrozu­miemy, więc do indi­ańskiego pióro­pusza, stro­ju małego dobosza i ołowianych żołnierzyków musi­ała dodać jeszcze obow­iązkowo sto­ją­cy w kącie domek dla lalek i zabawkowy zamek w którym chowa się Ham­let. Każdy z tych ele­men­tów był­by nawet znośny – wszys­tkie razem spraw­ia­ją wraże­nie jak­by reży­ser­ka nie wierzyła że jej wiz­ję da się wyczy­tać ze słów i gestów aktorów. Wróćmy jed­nak do wtórnoś­ci – zwierz miał wraże­nie, że widzi­ał już te wszys­tkie ele­men­ty – od hip­ster­s­kich bohaterów, przez ele­ganck­iego Klaudiusza, po rozdy­gotaną w bard­zo charak­terysty­czny sposób Ofe­lię. Z jed­nej strony takie „the best of” ale z drugiej – gdzieś w tym nawale wszys­tko co czyni Ham­le­ta intrygu­ją­cym się gubi.

2B132ACB00000578-3184550-From_screen_to_stage_How_Benedict_Cumberbatch_might_look_when_he-a-3_1438669096870

To taki Ham­let w którym jeśli coś zostało zaz­nac­zone czy powiedziane to potem jeszcze się to pow­tarza żeby widz na pewno zrozu­mi­ał

Zwierz napisał już o jed­noz­nacznoś­ci sztu­ki.  Bard­zo zwierza boli kiedy twór­cy spek­tak­li tak strasznie idą w dosłowność. Jeśli ojciec Ham­le­ta mówi że miał straszne rany – to straszne rany pojaw­ić się muszą, jeśli Ofe­lia idzie popełnić samobójst­wo to trze­ba to zaz­naczyć muzyką i światłem, jeśli Ham­let ma być inny od wszys­t­kich to trze­ba to niesamowicie pod­kreślić stro­jem, jeśli jest woj­na to w Elsyn­orze muszą być gruzy. Ponown­ie żaden z tych zabiegów osob­no nie jest żad­nym wielkim wykrocze­niem prze­ci­wko sztuce wys­taw­ia­nia Szek­spi­ra. Być może jedyną zbrod­nią jaką tu na nim popełniono było straszne posza­tkowanie sztu­ki. Ale tak jed­noz­naczność obra­zowa­nia cały czas kaza­ła się zwier­zowi zas­tanaw­iać, czy przy­pad­kiem nie ma do czynienia ze sztuką wys­taw­ianą tak by na pewno wszyscy wid­zowie zrozu­mieli o co chodzi. Zwierz ma paskud­ną, paskud­ną myśl że to jest spek­takl który najbardziej zabiło wspom­ni­ane we wstępie wyprzedanie biletów w kil­ka min­ut. Jeśli ma się taką sztukę to paradok­sal­nie zami­ast pod­jąć ryzyko moż­na iść w wid­owisko które choć wiz­ual­nie miłe ( o tym zaraz) nie będzie wyma­gało od widza tyle co spek­takl mniejszy, budzą­cy zain­tere­sowanie nielicznych. To nie jest zarzut do widzów którzy kupili bile­ty. Raczej pros­ta zasa­da rynku. Zresztą ponoć w spek­tak­lu wprowad­zono zmi­any po pier­wszych pre­views tak by za bard­zo nie kon­fun­dować wid­owni (zresztą porzu­cony pomysł żeby monolog Ham­le­ta prz­erzu­cić do pier­wszej sce­ny też już był – zwierz widzi­ał go sam w pol­skim spek­tak­lu i uważa że to dobry trop inter­pre­ta­cyjny).

HAMLET by Shakespeare, , Writer - William Shakespeare, Director - Lyndsey Turner, Set design -Es Devlin, Lighting - Jane Cox, The Barbican, 2015, Credit: Johan Persson/

Zwierz nie jest w stanie wybaczyć reży­serce tego jak bard­zo “olała” posta­cie kobiece. Których równie dobze mogło­by nie być

Praw­da jest taka, że reży­ser­sko to jest trochę Ham­let na Cum­ber­batcha i deko­rac­je. Zan­im o Benedyk­cie to dwa słowa o deko­rac­jach. Bo zwierz odniósł wraże­nie że właś­ci­wie ten wik­to­ri­ańs­ki czy trochę nawet mieszcza­ńs­ki Elsyn­or odgry­wa kluc­zową rolę. Nie chodzi jedynie o to, że o ile sama  sztu­ka jest śred­nio imponu­ją­ca to deko­rac­je (przy­go­towane przez słyn­ną i pracu­jącą głównie przy operze Es Devlin) są wspani­ałe. Otóż zwierz nie mógł się pow­strzy­mać od reflek­sji, że te prz­eras­ta­jące sztukę deko­rac­je wymusza­ją pewne efek­towne zagra­nia. Są na tyle ciężkie i dopra­cow­ane, że wszys­tkie te niesamowite efek­ty świ­etlne, dźwiękowe, wlatu­ją­cy przez drzwi i okna pył czy gruz (który potem niesły­chanie mal­own­ic­zo zale­ga) czy wresz­cie ten niesamow­ity stół w pier­wszych sce­nach – wszys­tko to wymusza granie sztu­ki w sposób sze­ro­ki, efek­towny żeby nie powiedzieć efek­cia­rs­ki. Zwierz widzi­ał Ham­le­ta zarówno wys­taw­ianego z pełny­mi hon­o­ra­mi (jak u Branagha który zdaniem zwierza popełnił jed­nak kil­ka błędów) jak  i raczej min­i­mal­isty­cznie (w ostat­nim nadawanym przez NT Live Ham­le­cie było raczej swo­jsko). Oso­biś­cie woli kiedy deko­rac­je są bardziej umowne. Kiedy jest na sce­nie mniej. Wtedy jakoś uda­je się wyjąć posta­cie, trze­ba się na nich skon­cen­trować, nie moż­na tak pole­gać na rek­wiz­y­cie. Jed­nocześnie zwierz ma wraże­nie, że być może dało­by się iść tropem – który trochę mu się nasunął, że te bard­zo jed­nak staty­czne i domin­u­jące deko­rac­je są jak ramy domku dla lalek (który pojaw­ia się gdzieś w cie­niu pod schoda­mi). Jeśli połączymy to z Ham­letem dzieck­iem to ta dziecię­ca gra prawdzi­wy­mi ludź­mi (wiado­mo dzieci są w swoich zabawach okrutne) była­by jakąś znośną inter­pre­tacją tego Ham­le­ta. Jed­nak  przez więk­szość cza­su trwa­nia spek­tak­lu zwierz miał w głowie tylko jed­ną myśl. Że dawno nie widzi­ał sztu­ki tak zach­wyconej włas­ny­mi deko­rac­ja­mi.

HAMLET by Shakespeare, , Writer - William Shakespeare, Director - Lyndsey Turner, Set design -Es Devlin, Lighting - Jane Cox, The Barbican, 2015, Credit: Johan Persson/

Zwierz miał przez część spek­tak­lu wraże­nie, że te deko­rac­je choć fan­tasty­czne nieco za bard­zo deter­min­u­ją to co dzieje się na sce­nie.

Tu czas prze­jść do aktorstwa. Zaczni­jmy od nieszczęs­nego Cum­ber­batcha. Zwierz pisze nieszczęs­nego bo, żeby po takiej sprzedaży biletów zach­wycić wid­own­ię trze­ba było­by wymyślić coś równie ory­gi­nal­nego co Olivi­er swego cza­su. A przy całym sza­cunku dla Bene­dic­ta – chy­ba nie było na to szans. Nie mniej nie jest on Ham­letem złym. Tylko nie jest Ham­letem wybit­nym. Zresztą w ogóle jest zde­cy­dowanie lep­szy pomiędzy monologa­mi niż w monolo­gach (każdy kto oglą­dał Sligs and Arrows wie, że Ham­let to właś­ci­wie rola sześ­ciu monologów. Każdy kto nie oglą­dał SLings and Arrows powinien naty­ch­mi­ast obe­jrzeć). Udało mu się roze­grać wszys­tkie obow­iązkowe ele­men­ty komiczne (to niesamowite ale ludzie nadal się śmieją na Ham­le­cie a to 400 lat tych samych żartów. Zwierz też się śmieje), jest odpowied­nio ener­gety­czny. Widać że czu­je się w roli swo­bod­nie, nie tworzy takiego napię­cia które cza­sem pojaw­ia się gdy widzi się akto­ra który gra rolę. Gorzej z monologa­mi. Rzeczy­wiś­cie ład­nie poradz­ił sobie z wiszą­cym nad każdym aktorem „To be or not to be”. Jed­nak pozostałe monolo­gi trochę za częs­to pach­ną – ćwicze­niem „wyko­rzys­taj wszys­tkie środ­ki aktorskie od szep­tu do krzyku w cztery min­u­ty”. Chy­ba tylko dwa razy zwierz poczuł, że Ham­let naprawdę roz­maw­ia sam ze sobą. A nie że Bene­dict odgry­wa słyn­ną sztukę dla wid­owni. Może taka była kon­cepc­ja. Ale w takim razie zwierz woli kiedy gra się Ham­le­ta jako człowieka cią­gle gada­jącego do siebie.

Undated handout photo of Benedict Cumberbatch as Hamlet in the production of Hamlet at the Barbican centre, London. PRESS ASSOCIATION Photo. Issue date: Tuesday August 4, 2015. Photo credit should read: Johan Persson/PA Wire NOTE TO EDITORS: This handout photo may only be used in for editorial reporting purposes for the contemporaneous illustration of events, things or the people in the image or facts mentioned in the caption. Reuse of the picture may require further permission from the copyright holder.

Cum­ber­batch nie jest złym Ham­letem. Nie jest też Ham­letem wybit­nym. Jest po pros­tu bard­zo pożąd­nym aktorem w dobrze zagranej roli w śred­nim spek­tak­lu

Jed­nocześnie jed­nak jego Ham­let to isto­ta stras­zli­wie emocjon­al­na, co chwilę siąpią­ca nosem (pier­wszy roboczy tytuł tego wpisu brzmi­ał Siąpią­cy Ham­let) i prze­chodzą­ca z jed­nej emocji w drugą bard­zo łat­wo. Stąd też sce­ny sza­leńst­wa są ewident­nie pod­wójną grą – dość zresztą wyraźnie widoczną. Co jest w tym Ham­le­cie charak­terysty­cznego to okru­cieńst­wo dziecięce a nie dorosłe. Znakomi­ty Ham­let Ten­nan­ta (chy­ba jed­nak ukochany Ham­let zwierza) miał w sobie coś z wred­nego psy­chopaty – Ham­let Cum­ber­batcha jest raczej dum­ny że wysłał przy­jaciół na śmierć bo jakoś nie pomyślał, że to może źle wyglą­dać (raczej bardziej skon­cen­trował się na tym jak ład­nie podro­bił list ojca). Nie jest to też – jak bywa częs­to – Ham­let roz­dar­ty z powodu koniecznoś­ci porzuce­nia uczuć do Ofe­lii. W ogóle w tej sztuce spoko­jnie Ofe­lii mogło­by nie być. Serio, między nią a Ham­letem chy­ba nic nie było. A przy­na­jm­niej nie czu­je się by była tam jakaś chemia czy ener­gia byłych kochanków. Nieste­ty gdzieś w ostat­niej długiej sce­nie Ham­let Bene­dic­ta traci całą swo­ją  energię. Nie jest ani zaśle­pi­ony zem­stą, ani mu nie żal mat­ki i nawet włas­ną śmierć trochę „odbęb­nia”. Ale to też wina reży­serii. Zresztą jeśli chodzi o ostat­nią scenę poje­dynku. Czy ktoś może mi wyjaśnić po co tam – poza dość kic­zowatym efek­tem było to slow – motion? Rzad­ko czu­je się zażenowana oglą­da­jąc Szek­spi­ra ale to było tak nachal­nie efek­cia­rskie, że aż poczuła słynne sec­ond hand embarass­ment. Poza tym jed­nak musi zwierz pochwal­ić ruch sceniczny Cum­ber­batcha. Coś jest takiego w jego niespoko­jnym przestępowa­niu z nogi na nogę, co chy­ba mówi nam więcej o jego bohaterze niż nieje­den monolog. A i na koniec uwa­ga czys­to fanows­ka. Oświ­etle­niowiec tego spek­tak­lu był niewąt­pli­wie szcz­erze zakochany w koś­ci­ach policzkowych akto­ra bo zwierz dawno nie wiedzi­ał spek­tak­lu gdzie aktor miał­by tak fenom­e­nal­nie oświ­et­loną twarz.

HAMLET by Shakespeare, , Writer - William Shakespeare, Director - Lyndsey Turner, Set design -Es Devlin, Lighting - Jane Cox, The Barbican, 2015, Credit: Johan Persson/

Zdaniem zwierza jedynym aktorem który w spek­tak­lu pokon­ał deko­rac­je jest Cia­ran Hinds

No właśnie zwierz jeśli miał­by główny zarzut do reży­ser­ki to doty­czył­by on ról kobiecych. Przede wszys­tkim Gertrudy. Gertrudy w tym spek­tak­lu praw­ie nie ma. Nie jest ani troskli­wą matką, ani podłą suką, ani kobi­etą która zawsze chci­ała poślu­bić bra­ta, ani wyra­chowaną kobi­etą intere­su która postanow­iła prze­hand­lować serce i ciało za pozy­cję na dworze. Gertru­da nie musi koniecznie wys­tępować jako postać którą łączą z Ham­letem jakieś niejed­noz­naczne więzy czy emoc­je (zwierz jest już trochę tą inter­pre­tacją znud­zony) ale musi być jakaś. Zwierz zawsze uważał że to postać niesły­chanie ciekawa. Na pewno zasługu­ją­ca na więcej, niż ofer­u­je jej reży­ser­ka. Nawet ostat­ni nieza­leżny akt woli Gertrudy która wyp­i­ja tru­ciznę (reżyser trochę może zade­cy­dować czy robi to świadomie czy nie, tu robi to świadomie) jest tylko frag­mentem więk­szego zamiesza­nia. Niewiele znaczą­cym. Zwierz wiele daru­je ale nie złą Gertrudę.  Zwłaszcza, że – co zwierz pisze dalej, zmarnowano też jej relac­je z mężem. A szko­da bo to bywa naprawdę doskon­ały wątek.

HAMLET by Shakespeare, , Writer - William Shakespeare, Director - Lyndsey Turner, Set design -Es Devlin, Lighting - Jane Cox, The Barbican, 2015, Credit: Johan Persson/

Zwierz ma wraże­nie że od pew­neo cza­su głównym pomysłem na Ofe­lię jest brak pomysłu na Ofe­lię

Nie jest też dobra Ofe­lia. Ofe­lia to w ogóle zabójcza rola. Trze­ba być przez jeden akt płochym dziew­czę­ciem przez dru­gi war­i­ować. Zwierz pamię­ta, że Ofe­lia  nigdy mu się jakoś bard­zo nie podobała. Ale moż­na zagrać ją lep­iej albo gorzej, roze­grać relac­je z Leart­e­sem mniej lub bardziej współcześnie. Ostate­cznie moż­na jakoś to sza­leńst­wo odłączyć od schematu „sza­lonej top­iel­i­cy”. Nieste­ty w tym spek­tak­lu Ofe­lia jest dokład­nie taka jaka „być powin­na”. W pier­wszym akcie mamy strasznie zagu­bione dziew­czątko (te wszys­tkie gesty, przy­gar­biona syl­wet­ka, powycią­gane rękawy i obow­iązkowy aparat fotograficzny), w drugim – sza­leńst­wo zagrane wedle podręczni­ka „Jak grać sza­leńst­wo z wyko­rzys­taniem włosów i paznok­ci. Porad­nik dla młodych aktorek.” Co ciekawe recen­zen­ci częs­to pisali, że ma to być nowoczes­ny Ham­let dla nowej wid­owni. Tym­cza­sem o ile sam Ham­let jest w mowie ciała zde­cy­dowanie unowocześniony (wychodzi to raczej na plus) to Ofe­lia zda­je się tkwić w pewnym schema­cie nawet fizy­cznym związanym ze swo­ją bohaterką. Zwier­zowi marzy się jakaś współczes­na Ofe­lia która sza­lała­by jakoś inaczej. Choć może rac­je moja zna­jo­ma, mówiąc że chy­ba jedyne dobre rozwiąza­nia znalazł War­likows­ki puszcza­jąc w tej sce­nie Ofe­lię nagą i gra­jącą na ako­rdeonie bo nic więcej się tu ciekawego zro­bić nie da.

oth_3401525b

Zwierz od daw­na nie widzi­ał tak wtórnej Ofe­lii prowad­zonej tropem młodej czy nawet bard­zo młodej dziew­czyny bez charak­teru, która jak zaczy­na sza­leć to tak strasznie podręcznikowo.

Zwierz zas­tanaw­ia się też co myśleć o Hora­cym (Leart­es jest tu bard­zo, bard­zo sła­by. Tak sła­by, że aż boli, bo ponown­ie wcale taki nija­ki być nie musi). Hora­cy to postać na swój sposób kluc­zowa. Po pier­wsze dlat­ego, że on przeży­wa, po drugie – ponieważ opowie wszys­tko co się wydarzyło. Zwierz widzi­ał wiele inter­pre­tacji postaci od takich wielce dla przy­ja­ciela Ham­le­ta pochleb­nych po takie gdzie moż­na się zas­tanaw­iać czy on tego nie zmyślił. Tu Hora­cy wyglą­da hip­ster­sko, mówi niewyraźnie (co przeszkadza­ło zwier­zowi który nie jest w stanie jed­nocześnie słuchać Szek­spi­ra po ang­iel­sku i czy­tać napisów po pol­sku) i był nija­ki. Na tyle nija­ki że zwierz miał wraże­nie – ponown­ie, że ktoś w pewnym momen­cie zrezyg­nował z reży­serowa­nia ról dru­go­planowych w nadziei, że Cume­br­batch wystar­czy by spek­takl zagrał się sam. Szko­da. Zwłaszcza, że nawet sam Ham­let wypa­da lep­iej jeśli da mu się odpowied­nie tło.

hamlet-barbican-1

Oj nie wyszedł w tym spek­tak­lu Learstes, nie wyszedł. Strasznie jest szty­wny, pozbaw­iony charyzmy, a aktor — co nie jest jego winą — przez pewien czas wal­czył z awar­ią mikro­por­tu

No właśnie, żeby nie było, że zwierz tylko narze­ka. Co mu się podobało? Cia­ran HInds jako Klaudiusz. Po pier­wszej sce­nie – ucz­ty – zwierz był nieco zaw­iedziony, ale z każdą sceną Hinds grał co raz lep­iej. Doskon­ałe jest w jego Klaudiuszu to, że zachowu­je się on nie tyle jak król co jak ojciec bard­zo prob­lematy­cznej rodziny. Ma sporo takich „ojcows­kich gestów”, nawet ten taki porząd­ny gar­ni­tur jest mało królews­ki. I jest jeszcze coś w jego zakłada­niu czy trzy­ma­niu w ręku oku­larów co bardziej przy­pom­i­na pana jakiejś posi­adłoś­ci z kłopotli­wym dziedz­icem niż samego króla. Do tego jego pode­jś­cie do poli­ty­ki jest co najm­niej nieod­powiedzialne. Serio jak Nor­wedzy chcą się iść bić z Pol­ską to nie należy im ufać. Jed­nak chy­ba najlep­sza jest sce­na jego mod­l­itwy. Rzad­ko wychodzi tak dobrze jak tutaj – gdzie Hinds zagrał swo­jego Klaudiusza bard­zo po ludzku. Nie może się mod­lić bo naprawdę cieszy się z żony, kra­ju i korony. Jest mu głu­pio ze zabił bra­ta ale nie jest to ten śmieją­cy się łotr. Raczej facet który nie może mieć wyrzutów sum­ienia bo osiągnął wszys­tko czego prag­nął. Ale jest jeszcze coś w tym Klaudiuszu, jak­iś niepoko­ją­cy spokój. To nie jest człowiek mały (taki był Klaudiusz Dere­ka Jaco­biego) ani abso­lut­ny wyra­chowany podlec (cud­owny Patrick Stew­art) to raczej człowiek metody­czny  rozsąd­ny – taki co na wszel­ki wypadek dole­je też tru­cizny do kielicha. Tak jak sprawdza się czy wszys­tkie śrub­ki są dobrze dokrę­cone po wymi­an­ie koła w samo­chodzie. Zwier­zowi ten Klaudiusz bard­zo się podobał. Co więcej – przy tym dziecin­nym Ham­le­cie Klaudiusz jako jedyny spraw­ia wraże­nie dorosłego. Jedyne co zwier­zowi przeszkadza­ło to za mało scen gdzie widać co naprawdę łączy go z Gertrudą. Ale to raczej wina prowadzenia postaci Gertrudy niż Klaudiusza.

10.-Anastasia-Hille-Gertrude-and-Benedict-Cumberbatch-Hamlet-in-Hamlet-at-the-Barbican-Theatre.-Photo-credit-Johan-Persson

Zwierza strasznie boli brak pomysłu na Gertrudę, a właś­ci­wie fakt że ponown­ie odniósł wraże­nie jak­by ta postać reży­ser­ki zupełnie nie intere­sowała

Zwierz przyz­na szcz­erze, że najwięk­szy prob­lem jaki ma z tym Ham­letem to fakt, że nie wie po co go wys­taw­iono. To znaczy jasne wracanie do dzieł Szek­spi­ra jest cyk­liczne, i jasne – zwierz nigdy nie odmówił­by niko­mu wys­tępowa­nia w Ham­le­cie – zwłaszcza bry­tyjskiemu aktorowi na szczy­cie swo­jej pop­u­larnoś­ci (cóż za wyra­chowany biz­ne­sowo ruch – ludzie chcą cię oglą­dać a ty do teatru, to takie bry­tyjskie). Ale lubi wychodz­ić z Ham­le­ta z całą masą inter­pre­tacji z koniecznoś­cią wyjaśnienia sobie  i wam tej sztu­ki nie­jako na nowo. Nie chodzi o jakieś przedzi­wne manip­u­lac­je tek­stem czy najbardziej wymyśle kostiumy. Chodzi o poczu­cie, że jeszcze się czegoś dokopal­iśmy. W przy­pad­ku tego Ham­le­ta zwierz miał wraże­nie, że skro­biemy łyżką po dnie.  Nie było tam nic czego nie moż­na było zauważyć, nic do by zmusza­ło, żeby usiąść i nawet samemu sobie ułożyć tą sztukę na nowo. Nawet gorzej zagrany Mak­bet z Fass­ben­derem zmusił zwierza do dokopa­nia się do jakiejś spójnej treś­ci. A tu były doskon­ałe deko­rac­je, ładne kostiumy i… jakaś pust­ka. Jed­nocześnie jed­nak zwierz myśli, że może w jego przy­pad­ku zadzi­ałała tu kląt­wa dwu­nastego Ham­le­ta. Może gdy­by to był Ham­let pier­wszy zwierz dostrzegł­by w nim mniej pow­tarza­ją­cych się moty­wów a więcej autors­kich pomysłów. Z drugiej strony – moż­na zakładać że dla więk­szoś­ci wid­owni będzie to któryś Ham­let z kolei więc nie moż­na przyjąć, że tylko początku­ją­cy mają się dobrze baw­ić.

98509

O ile przy pier­wszym akcie zwierz ganił samego siebie, że za bard­zo narze­ka o tyle dru­gi akt wydał mu się bez porów­na­nia gorszy, a ostat­nie sce­ny — spraw­iały wraże­nie jak­by ode­gra­no je na przyśpiesze­niu bo już to tyle trwa a wszyscy jeszcze żyją

Zwierz nie jest prze­ci­wnikiem teatral­nych super­pro­dukcji. Wszak na takie chadzał i dobrze się baw­ił. Będąc zwierzem pop­kul­tur­al­nym czu­je swoistą bliskość z teatrem mieszcza­ńskim, nieco fil­mowym skierowanym raczej do tego mniej artysty­cznego widza. A jed­nocześnie miał po raz pier­wszy wraże­nie, że jed­nak sława, for­ma i komer­cyjny ciężar pro­dukcji prze­ważył. Że coś mogło się tam zdarzyć, ale nie zdarzyło się właśnie przez ilość i tem­po sprzedanych biletów. Może przez wiz­ję, że przy odrobinie dobrych wia­trów uda się prze­nieść sztukę na Broad­way. Może fakt, że od samego początku było wiado­mo, że sztu­ka zna­jdzie się w rozpisce NT Live i że będzie pokazy­wana w kinach też zagrała. Zresztą co do pokazy­wa­nia w kinach. Zwierz zde­cy­dowanie woli bardziej staty­czne retrans­mis­je Dig­i­tal The­atre. Tu zde­cy­dowanie za dużo było czys­to fil­mowej reży­serii. Zbliże­nia bywa­ją dobre ale aku­rat w tym wys­taw­ie­niu zwierz wolał­by widzieć częś­ciej co dzieje się na całej sce­nie. Zwłaszcza, że cza­sem zbliże­nie pokazy­wało jed­ną osobę a zwierz miał wraże­nie, że coś ważnego może się dzi­ać na twarzy innej postaci. Tak jest w sce­nie gdzie Gertru­da roz­maw­ia z Leart­e­sem o śmier­ci Ofe­lii. Na sce­nie jest jeszcze Klaudiusz ale jego reakcji nie zobaczymy. Zdaniem zwierza tak wielkie ingerenc­je w trans­mis­je nieste­ty dzi­ała­ją na nieko­rzyść tego przeży­cia. Przy­na­jm­niej zdaniem zwierza. Wszak sko­ro ma to nam jakoś odd­ać przeży­cie teatralne to nie powin­no tak bard­zo wchodz­ić z reży­ser­ią (no bo to jest jakaś reży­se­ria) w spek­takl.

15.-Ciaran-Hinds-Claudius-in-Hamlet-at-the-Barbican-Theatre.-Photo-credit-Johan-Persson

Zwierz przyz­na szcz­erze — ma prob­lem z niek­tóry­mi efek­cia­rski­mi zagry­wka­mi w spek­tak­lu — nie jest dla nich w stanie znaleźć innego wyjaśnienia niż to by było “fajnie”

Ech… Ham­let się męczy z dylemata­mi czy być czy nie być a zwierz nie wie do koń­ca co o tym Ham­le­cie sądz­ić. Bo ma wraże­nie, że jest jed­nak całkiem sporo powodów – nie związanych bezpośred­nio ze sztuką dla których się zwier­zowi nie podobało. Być może na żywo jest to sztu­ka lep­sza. Być może  gdy­by nie wisi­ał nad nią ten wynik box office i pop­u­larność Cum­ber­batcha był­by więk­szy mar­gin­es błę­du. Może gdy­by zwierz nie naoglą­dał się ostat­nio nie tylko dobrych Ham­letów (Ten­nat czy Kin­n­ear) ale dobrych teatral­nych Szek­spirów (Król Lear, Kori­olan i kil­ka innych) to miał­by lep­sze zdanie. Może w końcu gdy­by oglą­dał na haju spek­tak­lu na żywo miał­by inne zdanie. Ale na razie nie jest to tylko jeden z dwu­nas­tu Ham­letów.

Ps: Zwierz miał okazję obe­jrzeć spek­takl dzię­ki Mul­ti­k­inu które zaprosiło go na pokaz i dało bile­ty. To bard­zo miłe i ogól­nie zwierz poczuł że już właś­ci­wie nie musi więcej się niczym zaj­mować sko­ro dosta­je bile­ty na spek­tak­le NT Live. Jeśli mimo kry­ty­cznych głosów zwierza nadal chce­cie obe­jrzeć spek­takl to powin­niś­cie zała­pać się jeszcze na kole­jne pokazy orga­ni­zowane przez Muliki­no. Infor­ma­c­je zna­jdziecie na ich stron­ie inter­ne­towej.

18 komentarzy
0

Powiązane wpisy