Home Ogólnie Kto skomponował piątą czyli kilka uwag do Before the Flood

Kto skomponował piątą czyli kilka uwag do Before the Flood

autor Zwierz
Kto skomponował piątą czyli kilka uwag do Before the Flood

Zwierz ostat­nio narzekał na Dok­to­ra więc chy­ba BBC musi­ało usłyszeć skar­gi zwierza bo – Before the Flood – dru­ga część his­torii która zaczęła się w Under the Lake, okaza­ła się bard­zo dobrym i intrygu­ją­cym odcinkiem. Nie pozbaw­ionym wad ale wartym obe­jrzenia. Co napawa serce zwierza radoś­cią bo jak dłu­go moż­na narzekać na ulu­biony ser­i­al. Zwierz jest malkon­tentem ale nawet mu narzekanie się cza­sem po pros­tu nudzi. Oto kil­ka zwier­zowych uwag (ze spoil­era­mi ale niewielki­mi).

Kto skom­ponował sym­fonię Beethove­na  — zwierz musi przyz­nać, ze tym co go ostat­nio w Dok­torze den­er­wowało nie było wyko­rzysty­wanie wątku paradok­su cza­sowego, ale pewne udawanie, że go nie ma. Zwłaszcza w odcinkach pisanych przez Mof­fa­ta upowszech­nił się taki sys­tem przeskaki­wa­nia nad trud­ny­mi prob­le­ma­mi i udawa­nia, ze wszys­tko się log­icznie skończyło, nawet jeśli mamy mnóst­wo pytań i luk w fab­ule. Pod tym wzglę­dem ostat­ni odcinek Dok­to­ra nie tyle nie ofer­ował lep­sze rozwiązanie , co zde­cy­dowanie ciekawsze uję­cie prob­le­mu pojaw­ia­ją­cych się w seri­alu paradok­sów. Ten „cold open­ing” gdzie Dok­tor tłu­maczy paradoks sym­fonii Beethove­na co praw­da nieco psu­je później napię­cie (wiemy, ze motyw się pojawi) ale skła­nia raczej do reflek­sji nad tym jak dzi­ała czas i jego paradoksy. Zwier­zowi strasznie się ten pomysł podobał – oglą­danie seri­alu zamienia się w nieco bardziej eduka­cyjną rozry­wkę a widz nie ma poczu­cia, że sce­narzys­ta uważa go za idiotę który nie zada pewnych pytań. Zde­cy­dowanie bard­zo fajny pomysł. Plus – naprawdę jest o czym myśleć po zakończe­niu odcin­ka.

DW0904-B

Zdaniem zwierza takie nieco inne otwar­cie odcin­ka byłó fan­tasty­czne

Zmi­ana i trwanie –motyw prze­wod­ni odcin­ka którym jest swoiste zmusze­nie Dok­to­ra do dzi­ała­nia, bard­zo się zwier­zowi podobał. Fajne jest kiedy Dok­tor zosta­je zaprowad­zony do takiego momen­tu kiedy albo decy­du­je się zmienić swo­je zasady albo moc­no je nag­i­na. Jed­nocześnie – przy­na­jm­niej zdaniem zwierza, słusznie zro­biono, że odcinek nie kończy się takim całkow­itym hap­py endem. Choć udało się pow­strzy­mać najwięk­sze zagroże­nie, ci którzy stra­cili życie pozosta­ją martwi. Co smu­ci bo być może wykońc­zono w odcinku jed­ną z najsym­pa­ty­czniejszych postaci od daw­na – zwierz miał cichą nadzieję, że fakt iż bohater­ka cieszy się z podróży w  TARDIS znaczy, że to ona zostanie następczynią Clary ale nieste­ty wyda­je się, że to nie możli­we. Jed­nocześnie –może zwierz jest nieco za bard­zo wyczu­lony – sama końcówka wydała się mimo wszys­tko ponu­ra. Tzn.  bard­zo widać jak twór­cy seri­alu zro­bili wszys­tko by jed­nak widz nie miał poczu­cia, że bohaterowie z pod­wod­nej bazy skończą z traumą i depresją.

Picture shows: Peter Capaldi as the Doctor

Dok­tor był w odcinku bard­zo fajny ale znów mamy bard­zo mało akty­wnej Clary

Czy­tanie z ust – tak, spec­jalne trak­towanie – nie – zwierz po pier­wszym odcinku pisał, że ma bard­zo dużą nadzieję, że miga­ją­ca bohater­ka nie będzie jakąś super bohaterką. I jest bard­zo zad­owolony, że okaza­ło się iż poza czy­taniem z ust jej postać pełni taką samą rolę jak wszys­tkie inne. Jed­nocześnie twór­com udało się stworzyć naprawdę fajną scenę, gdy naszą bohaterkę śledzi duch. Najpierw jako słyszą­cy i wiedzą­cy o tym co się dzieje wid­zowie czu­je­my prz­er­aże­nie. Zdaniem zwierza nie ma bardziej prz­er­aża­jącej sce­ny niż taka w której za nieświadomą osobą stoi ktoś ze zły­mi zami­ara­mi. Ale faj­na w tej sce­nie była tez pró­ba zwiz­ual­i­zowa­nia tego jak dzię­ki wyczu­le­niu na drga­nia, bohater­ka może zobaczyć świat. Ostate­cznie zdaniem zwierza to jeden z fajniej wprowad­zonych wątków postaci z jakaś niepełnosprawnoś­cią. Bo to jest jeszcze jed­na postać, z charak­terem i włas­nym nieza­leżnym od prob­lemów wątkiem. Więcej takich postaci w kul­turze pop­u­larnej.

uktv-doctor-who-before-the-flood-2

Zwierza bard­zo cieszy,że bohater­ki nie defin­u­je tylko jej niepełnosprawność

Straszni i iry­tu­ją­cy kos­mi­ci – zwierz przyz­na wam szcz­erze, jest wielkim fanem rasy której plan­e­ta jest cią­gle przez kogoś najeżdżana. Pomysł rasy która lubi być uciskana i to na dodatek rasy wyjątkowo iry­tu­jącej bard­zo zwierza rozbaw­ił, choć – teo­re­ty­cznie iry­tu­ją­ca postać – wzbudz­iła w zwierzu całkiem sporo sym­pa­tii. Nato­mi­ast zwierz pisze przede wszys­tkim by pochwal­ić Fish­er Kinga –  od dość daw­na nie było w Dok­torze Who naprawdę ciekaw­ie zapro­jek­towanych komitów. Ostat­nim pro­jek­tem który jakoś tak wybił się w pamięć zwierza były Cisze – które naprawdę są prz­er­aża­jące. CO praw­da kiedy Fish­er King się rusza widać, że to kostium ale kiedy stoi to zdaniem zwierza jest cud­own­ie paskud­ny i taki niebez­pieczny. Zwier­zowi bard­zo podo­ba się ten „potwór” tygod­nia, zwłaszcza że rzeczy­wiś­cie jest w nim coś strasznego i niepoko­jącego – czyli dokład­nie tak jak powin­no być. Jed­nocześnie zwier­zowi bard­zo podobał się fakt, że głównego kos­mitę widz­imy dopiero po dłuższym cza­sie. To odwlekanie pokaza­nia nam jego pełnej syl­wet­ki spraw­ia, że widz jest zde­cy­dowanie bardziej zain­tere­sowany tym jak ostate­cznie zły kos­mi­ta będzie wyglą­dać. Ogól­nie im mniej strasznych rzeczy widzi się na ekranie tym lep­iej, bo nawet najlepiej przy­go­towany przez speców z BBC obcy nie może się rów­nać z tym co człowiek sobie wyobraźni.

beforetheflood-850x560

Dawno nie było w Dok­torze tak fajnego pot­wo­ra

Kos­miczny zasięg – zwierz przyz­na szcz­erze, że dawno go nic tak nie rozbaw­iło jak ryzykowanie życia dla tele­fonu. Ale trze­ba przyz­nać, że coś co kiedyś dość częs­to wyko­rzysty­wano w odcinkach Dok­to­ra – fakt, że Clara i Dok­tor właś­ci­wie wszędzie mogą się połączyć tele­fon­icznie słusznie wró­ciło. Dzię­ki temu mogliśmy mieć trochę ciekawych scen – plus Clara miała coś do robo­ty. To jeden z prob­lemów z Clarą w tym sezonie – w więk­szoś­ci przy­pad­ków Dok­tor robi coś dla niej a jedynym zadaniem bohater­ki jest nie umrzeć. Podob­nie było w tym odcinku – poza dra­maty­czną akcją poszuki­wa­nia tele­fonu Clara naprawdę nie miała nic do robo­ty. Zresztą to już dru­gi odcinek w którym twór­cy rozdziela­ją Dok­to­ra i jego towarzyszkę tak że przez więk­szość odcin­ka dzi­ała­ją odd­ziel­nie. Zwierz nie jest do koń­ca pewien po co ale ma wraże­nie, że taki schemat dobrze dzi­ała na postać Dok­to­ra i zde­cy­dowanie gorzej na Clarę która naprawdę nie za bard­zo ma co w tym odcinku robić. A tak zupełnie off top – jak właś­ci­wie BBC reagu­je na to, że choć mar­ka się nie pojaw­ia nie ma wąt­pli­woś­ci, że nasza Clara korzys­ta z Iphone.

who_before_the_flood_capaldi_barrels

  W odcinku jest całkiem sporo dobrze napisanych postaci dru­go­planowych które mają jak­iś charak­ter

Min­is­terst­wo Wojny – zwierz jest abso­lut­nie przeko­nany, że Mof­fat planu­je jakieś wielkie bum pod koniec sezonu. Trud­no się dzi­wić – wiemy, że to ostat­ni sezon Clary i nasz główny sce­narzys­ta nie był­by sobą gdy­by nie zde­cy­dował się na jakieś spek­taku­larne zakończe­nie. Fakt, że w jed­nym z dialogów pojaw­ia się min­is­terst­wo wojny, o którym Dok­tor nie wie oraz fakt, że zwraca się nam jako wid­zom uwagę na ten kawałek dia­logu zdaniem zwierza jest jakimś podrzu­conym znakiem odnośnie koń­ca sezonu. Zwierz nie miał­by nic prze­ci­wko temu by rozrzu­cane po sezonie zna­ki były właśnie tak sub­telne. Ostat­nio to był prob­lem bo zapowiedzi tego co będzie się dzi­ało w ostat­nich odcinkach były raczej nud­nawe. A tu min­is­terst­wo wojny intrygu­je.

 

WARNING: Embargoed for publication until 00:00:01 on 06/10/2015 - Programme Name: Doctor Who - TX: 10/10/2015 - Episode: BEFORE THE LAKE (By Toby Whithouse) (No. 4) - Picture Shows: ***EMBARGOED UNTIL 6th OCT 2015*** Bennett (ARSHER ALI), O'Donnell (MORVEN CHRISTIE) - (C) BBC - Photographer: Simon Ridgway

Szko­da że naj­faniejsza postać odcin­ka i tej serii tak szy­bko zni­ka

Na pewno 90? – jeśli zwierz miał­by postaw­ić odcinkowi jakieś naprawdę duży zarzut to był­by on podob­ny do tego co zwierz wcześniej mówił o odcinkach. Nie jest to zły kawałek telewiz­ji, ale jeśli przyjrzymy się mu dokład­niej to widać, że jed­nak his­torii jest tu może nie na 45 ale na 60 min­ut. Pozostałe pół godziny właś­ci­wie moż­na było­by spoko­jnie wyciąć. W tym odcinku podob­nie jak w poprzed­nim jest mnóst­wo scen pustych i min­ut w cza­sie których właś­ci­wie nic się nie dzieje. Zwierz wie, że sporo osób lubi takie wol­niejsze odcin­ki, ale zdaniem zwierza jeśli ma się pomysł na dłuższą  his­torię to musi być ona mniej więcej równomiernie  ciekawa. Tym­cza­sem tu mieliśmy kilka­naś­cie doskon­ałych min­ut i sporo takich scen które bez płaczu mogły­by wyle­cieć z odcin­ka. Jed­nocześnie zwierz rozu­mie, że ta his­to­ria jest odrobinę za dłu­ga na jeden odcinek. Trud­no znaleźć jakieś jed­no dobre rozwiązanie. Choć w sum­ie powolne tem­po nar­racji też ma swo­je zale­ty. Moż­na się dłużej zas­tanaw­iać jak Dok­tor sobie ze wszys­tkim poradzi.

CQa4jElUEAAC

Zwierz wciąż nie jest pewny czy odcin­ki podójne to dobry pomysł

Jak już zwierz pisał  — to był chy­ba pier­wszy odcinek nowego sezonu, który całkiem przy­padł mu do gus­tu. Przy czym zwierza strasznie ziry­towały wszys­tkie szumne zapowiedzi przed pre­mierą (ponown­ie Mof­fat mówił trochę za dużo), bo takie pod­krę­canie napię­cia paradok­sal­nie wpły­wa negaty­wnie na ocenę odcin­ka. Bo zwyk­le mamy wielkie zapowiedzi i po pros­tu taki całkiem niezły odcinek. Zwierz woli jak nie ma szum­nych zapowiedzi tylko po pro­su fajnie się całość oglą­da. Jed­nocześnie – o ile zwierz dobrze rozu­mie, następ­ny odcinek będzie już poje­dynczy i co więcej wyglą­da na to, że będzie się dzi­ać w jakieś formie przeszłoś­ci co zwierza bard­zo cieszy. Ogól­nie zwierz chy­ba woli te odcin­ki pseu­do his­to­ryczne. Przy­na­jm­niej czu­je się w nich bardziej jak w domu. Trze­ba przyz­nać, że jak na krótkie sezony Dok­to­ra rozpoczę­cie dwoma pod­wójny­mi odcinka­mi było odważne. Bo mamy za sobą już cztery odcin­ki a zaled­wie dwie his­to­rie. Zwierz nie jest do koń­ca pewny czy  wid­zowie są z tego powodu zach­wyceni. Zwłaszcza, że pię­kno Dok­to­ra naprawdę pole­ga na tym, że co tydzień jest się gdzie indziej. Tym­cza­sem jeśli wierzyć tytułom odcinków — do koń­ca sezonu czeka­ją nas jeszcze dwa pod­wójne odcin­ki (jeśli nie trzy bo jak się zwierz przyjrzał o i odcin­ki 5–6 mają kore­spon­du­jące tytuły). Zwierz ma masęwąt­pli­woś­ci — głównie dlat­ego, że jak na razie te podójne odcin­ki moż­na było spoko­jnie zamieś­cić w pojedyńczym odcinku.  No ale w tym tygod­niu dość narzeka­nia bo było całkiem miło.  Choć zwierz czeka ter­az aż będzie fan­tasty­cznie.

Ps: Zwierz wiernie oglą­da ostat­ni odcinek Down­ton ale musi przyz­nać, że niek­tóre pomysły sce­narzysty są tak od cza­py że ręka sama szu­ka czoła.

Ps2:  Ej przyz­nać się kto jeszcze spędza całe dnie oglą­da­jąc Great British Bake Off?

9 komentarzy
0

Powiązane wpisy