Home Ogólnie Lepiej, Gorzej, Tak samo czyli 20 zmian w popkulturalnym życiu zwierza

Lepiej, Gorzej, Tak samo czyli 20 zmian w popkulturalnym życiu zwierza

autor Zwierz

Hej

Zwierz wie, że pod­sumowu­jące artykuły należy pisać, kiedy aku­rat wypa­da jakaś wiel­ka roczni­ca, koniec roku, sym­bol­icz­na data. Prob­lem pole­ga jed­nak, że mózg zwierza tak nie dzi­ała. Wręcz prze­ci­wnie najbardziej roczni­cowe pomysły przy­chodzą zwier­zowi do głowy zupełnie bez związku z tym, o czym mówi kalen­darz. Zwierz postanow­ił, więc zro­bić pewne ciekawe pod­sumowanie zupełnie bez okazji. Zwierz chci­ał­by zro­bić takie małe zestaw­ie­nie zmi­an, jakie zaszły w kul­turze jak najbardziej pop­u­larnej w przestrzeni ostat­nich lat. Przy czym nie chodzi o trendy typu: jest więcej filmów o super bohat­er­ach, ale raczej o ogólne obserwac­je doty­czące pewnych aspek­tów kon­sumpcji kul­tu­ry (to sfor­mułowanie brz­mi pode­jrzanie mądrze). Widzi­cie, jaki zwierz potrafi być ory­gi­nal­ny, blo­gować na krawędzi i praw­ie ocier­ać się o kon­trow­er­syjne postępowanie. Dlaczego pod­sumowanie nie doty­czy roku? W kul­turze rzad­ko rewolucyjne czy istotne zmi­any odby­wa­ją się przez rok. Zwierz chci­ał­by objąć kil­ka ostat­nich lat, ale bez wyraźnej cezury cza­sowej (zazwyczaj nie potrafi jej jas­no wskazać). Żeby było jasne — to nie jest pod­sumowanie oparte o statysty­ki i twarde dane, raczej o pewne obserwac­je poczynione przez zwierza na włas­ną pop­kul­tur­al­ną rękę. Może­cie się z nimi zgadzać lub nie (miejmy nadzieję, że raczej to pier­wsze), ale zwierz prosił­by byś­cie zrozu­mieli, że to jeden z tych wpisów gdzie zwierz pisze z pozy­cji obserwatora/uczestnika a ni eksper­ta (jak­by kiedykol­wiek pisał z pozy­cji eksper­ta ;). Zwierz podzielił zmi­any na trzy kat­e­gorie. Tego, co zmieniło się na lep­sze, na gorsze i to, co paradok­sal­nie się nie zmieniło. Oczy­wiś­cie wszys­tko bard­zo subiek­ty­wne i co ważne — pisane z kra­jowej per­spek­ty­wy (więc trochę fajnych zmi­an nam odpa­da bo w ogóle nie mają miejs­ca w kra­ju).

Będzie trochę narzeka­nia, trochę zach­wyca­nia się zmi­ana­mi i trochę zdzi­wienia, że wszys­tko zosta­je takie samo (i to wcale nie metaforycznie)

Co zmieniło się na lep­sze:

Kocham cię Internecie — dobra to zaczni­jmy od rzeczy abso­lut­nie oczy­wis­tej — nawet, jeśli zwierz na potrze­by tego wpisu uda na chwilkę, że świat nie krad­nie dość powszech­nie filmów i książek oraz muzy­ki z Inter­ne­tu to z całą pewnoś­cią jest to najwięk­sza zmi­ana, jaką mamy. To jed­na z tych abso­lut­nie oczy­wistych rzeczy — kiedyś człowiek wiedzi­ał, że film ma pre­mierę, dziś zna­jo­mi przesyła­ją mu zdję­cia z tej pre­miery z aktorem gra­ją­cym główną rolę. Jeśli zaczy­na się pro­moc­ja fil­mu w US to Europa może symul­tan­icznie obser­wować wypuszczane mate­ri­ały i wywiady. Inter­net zmienił wszys­tko a w ostat­nich lat­ach korzys­tanie z niego stało się tak stras­zli­wie proste, że zwierz nadal żyje w lekkim zdu­mie­niu, że wszyscy nie wiemy wszys­tkiego o wszys­tkim.

Seri­ale w telewiz­ji zan­im zdążą się skończyć- to z punk­tu widzenia zwierza jed­na z najwięk­szych zmi­an, jaka zaszła w ciągu ostat­nich kilku lat. Jasne telewiz­je powszech­nie dostęp­ne nadal mają roczne czy dwulet­nie opóźnie­nie (a cza­sem nawet jeszcze więk­sze). Nato­mi­ast na BBC Dok­tor leci z jednod­niowym pośl­izgiem, Sher­lock z dwu­ty­god­niowym, Gra o Tron ma jeden dzień opóźnienia, Han­ni­bal leci­ał na AXN równole­gle z Show­time. Dla zwierza to niesamowi­ta zmi­ana, zwłaszcza jak przy­pom­ni sobie, jaka strasz­na była przepaść jeszcze kil­ka lat temu. Zdaniem zwierza to zmi­ana na dobre nie tylko, dlat­ego, że na nowe odcin­ki czekamy, co raz krócej. Zwierz cieszy się, że twór­cy zrozu­mieli, że widz, który nie musi czekać nie musi też ścią­gać. Dla zwierza to syg­nał zmi­any pode­jś­cia telewiz­ji do widzów. Na lep­sze.

Seri­ale na DVD (od cza­su do cza­su) — od cza­su do cza­su zaczęły się u nas pojaw­iać seri­ale naprawdę tuż po zakończe­niu emisji seri­alu np. seri­ale HBO wychodzą jak na zamówie­nie, ostat­ni, co raz częś­ciej zaczęły się też pojaw­iać seri­ale BBC czy ITV. Nie jest ide­al­nie, ale jed­nak coś da się kupić dokład­nie wtedy, kiedy człowiek spodziewa się, że pojawi się na DVD. Biorąc pod uwagę, że kiedy nie wydawano prak­ty­cznie niczego to jest to zmi­ana na lep­sze.

Zwierz zro­bił zdję­cie by zilus­trować daleko idące nadzieje ludzi którzy nakle­jali te obraz­ki (no w sum­ie słuszne) ale to doskon­ała ilus­trac­ja tego jak bard­zo cza­sy się zmieniły bo 3 seria wkrótce będzie wszędzie i w UK i u nas

Co raz mniej wsty­du - super jest fakt, że ludzie cieszą­cy się kul­turą pop­u­larną z roku na rok, co raz mniej kwest­ią wsty­dli­wiej słaboś­ci, z którą skry­wamy się przed światem. Co raz mniej osób, które przyz­na­je się do oglą­da­nia seri­ali postrze­ganych jest, jako bezmóz­gi, które nigdy nie widzi­ały książ­ki, co raz częś­ciej dostrze­ga się, że czer­panie przy­jem­noś­ci z kul­tu­ry pop­u­larnej nie oznacza, że porzu­ciło się całkowicie kul­turę wyższą. Przy­czy­ni­a­ją się do tego nie tylko ogóle zmi­any w naszej kul­turze, ale też, co raz więcej osób z pasją, które doskonale o tym piszą (na takim małym pod­wórku np. Ninedin czy Misty­cyzm pop­kul­tur­owy albo jeans and Tee Girl, którzy w swoich wpisach bard­zo zacier­a­ją różnicę między tym, co wysok­ie i pop­u­larne).

Filmie/Muzyko przy­by­waj- pojaw­ie­nie się Video on Demand — przy­na­jm­niej zdaniem zwierza, nieco rekom­pen­sowało całkow­ity upadek wypoży­czal­ni video. Zwierz nie korzys­ta z usłu­gi bard­zo częs­to, ale kiedy już się zde­cy­du­je, zachowu­je się jak dziecko w sklepie ze słody­cza­mi. Nagle zwierz chce obe­jrzeć abso­lut­nie wszys­tkie filmy. To cud­owne uczu­cie, jeśli doda się do tego, że aby wypoży­czyć film nie trze­ba wyjść z domu. Podob­nie dla wszys­t­kich fanów muzy­ki takim cud­em są wszelkiego rodza­ju pro­gramy typu Spo­ti­fy itp. — które ponown­ie — zmieni­a­ją sposób słucha­nia muzy­ki a jed­nocześnie — pozwala­ją na legal­ny dostęp do utworów. No i są niesamowicie pop­u­larne. Choć zwierz hip­ster­sko wciąż kupu­je pły­ty albo lamer­sko słucha muzy­ki przez youtube. Przy czym zwierz niczego tu nie chce diag­no­zować przy przewidy­wać — po pros­tu się cieszy że znalazła się jakaś trze­cia dro­ga pomiędzy kupowaniem DVD czy muzy­ki w ciem­no a ścią­ganiem jej z inter­ne­tu niele­gal­nie. Chy­ba wszyscy czu­ją, że coś w tym sty­lu będzie naszą przyszłoś­cią

Kupię płytę albo dwie- od pewnego cza­su jest na rynku, co raz więcej DVD z nowy­mi fil­ma­mi w cenie 29 zł. I to nie zawsze chodzi o te niko­mu nie potrzeb­ne książeczkowe wyda­nia, ale o zupełnie porząd­nie wydane DVD nawet z jakim­iś szczątkowy­mi dodatka­mi. To jed­nak jest pora pozy­ty­w­na zmi­ana, bo naresz­cie nowe filmy kosz­tu­ją tyle ile moż­na wydać a stare filmy powoli zaczy­na­ją tanieć. Co raz łatwiej i taniej moż­na zbu­dować sobie niesamow­itą kolekcję. Co bard­zo zwierza cieszy. Zwłaszcza, że budu­je on niesamow­itą kolekcję.

Ależ nikt o tym nie słyszał – to połącze­nie wyz­na­nia miłoś­ci do Inter­ne­tu z wyz­naniem miłoś­ci do ciekawych ludzi. Skończyły się, bowiem cza­sy, kiedy człowiek będą­cy wiel­bi­cielem bard­zo nis­zowego pro­duk­tu kul­tu­ry pop­u­larnej (dajmy na to – kore­ańs­kich dram) był zupełnie opuszc­zony. Pojaw­ie­nie się możli­woś­ci kon­tak­towa­nia z inny­mi fana­mi rzeczy jed­nocześnie pop­u­larnych i nis­zowych spraw­iło, że cza­sem okazu­je się, że nie są to rzeczy aż tak nis­zowe. Jak np. Dok­tor Who, który jed­nak prze­bił się do poważnych mediów ze swo­ją 50 rocznicą.

To Inter­net spraw­ia, że np. taki zwierz ma argu­men­ty, które mogą przekon­ać sze­fa dzi­ału kul­tu­ry, że jed­nak warto dać miejsce na artykuł o Dok­torze. Mimo, że to jed­nak jest trochę nisza.

 

Co się zmieniło na gorsze.

Dlaczego ten Pan mówi po Pol­sku?- Nieste­ty do Pol­s­ki powoli napły­wa moda na dub­bin­gowanie filmów aktors­kich. Zwierz słyszał wiele argu­men­tów zwolen­ników dub­bin­gu, ale cały czas się boi, że niedłu­go dojdziemy do sytu­acji niemieck­iej gdzie tylko jed­no kino w mieś­cie gra film niedub­bin­gowany (już dziś wer­sje dub­bin­gowane pokazy­wane są w lep­szych godz­i­nach). Dla zwierza film aktors­ki z dub­bingiem po pros­tu nie ist­nieje. Głos jest dla zwierza tak ważnym kom­po­nen­tem gry aktorskiej, że po pros­tu jego brak czy zastąpi­e­nie dub­bingiem pol­skim niszczy zwier­zowi cały film. Tak, więc zwierz ma nadzieję, że wprowadze­nie dub­bin­gu skończy się na tym, że będą dwie wer­sje a nie jed­na. A już ostat­nio jeden film tak do pol­s­kich kin wprowad­zono i zwierz nań z przykroś­cią nie poszedł. A i jeśli obie wer­sje mają być w kinie to w równie dobrych godz­i­nach.

Co ja czy­tać mam, kiedy w kiosku pus­to?- Po śmier­ci Fil­mu, dawno opłakanej śmier­ci Cin­e­my i zgo­nie wszys­t­kich innych cza­sop­ism fil­mowych zostały nam bard­zo dobre, ale jed­nak rzad­ko wychodzące fil­moz­naw­cze Ekrany i Kino, które samo nie wie, czym chce być, przez co jest cza­sopis­mem trochę nud­nawym. Oczy­wiś­cie może­cie powiedzieć, że prasa fil­mowa po pros­tu przes­tała być potrzeb­na, ale trochę żal, bo jed­nak mieć artykuł o ulu­bionym aktorze w ręku a przeczy­tać to samo w sieci to dwa zupełnie różne doświad­czenia, zwierz wie, bo co miesiąc kupu­je sobie zagraniczne cza­sopis­ma i nawet, jeśli nie ma w nich sporo więcej niż wie z Inter­ne­tu to jed­nak jest to zupełnie inne doświad­cze­nie.

Wejdą/ Nie wejdą- przez pewien czas wydawało się, że naresz­cie moż­na odłożyć na bok narzeka­nia na to, że mieszkamy na obrzeżach cywili­zowanego świa­ta. Filmy zaczęły w Polsce wchodz­ić jak w zegarku — praw­ie żad­nych opóźnień, więcej — Thor wszedł w Polsce do kin wcześniej niż w US. Potem przeszedł kryzys i Euro i nagle wró­cil­iśmy do cza­sów opóźnień na poziomie miesią­ca czy dwóch a cza­sem do sytu­acji, kiedy film w ogóle nie wchodzi na ekrany. Zwierz ma nadzieję, że raczej nie wrócimy do cza­sów, kiedy wszys­tkie nomi­nowane do Oscara filmy moż­na było zobaczyć już po roz­da­niu nagród. W każdym razie to nie jest tak, że się zro­biło fatal­nie, ale było już bard­zo dobrze a się pogorszyło. Zwierz zas­tanaw­ia się czy nie winić kryzy­su gospo­dar­czego, bo chy­ba dys­try­b­u­torów po pros­tu nie stać by sprowadzać więcej — bo nie ukry­wa­jmy nadal do Pol­s­ki sprowadza się jed­nak ułamek tego, co się krę­ci (nawet na DVD). zwierz miał kiedyś wiz­ję, że to wciąż nasze zaszłoś­ci z cza­sów poprzed­niego sys­te­mu, ale potem uświadomił sobie, że po pros­tu mamy sto­sunkowo niewiel­ki rynek

Oczy­wiś­cie wszys­tko jest w Internecie, ale bez prasy jak wyciąć sobie zdję­cie Ten­nan­ta w mundurze by potem przy­pad­kowo znaleźć je dwa miesiące później pod klaw­iaturą?

Nie zabier­a­j­cie nam dodatków- to jed­na z tych zmi­an na gorsze z ego­isty­cznego punk­tu widzenia zwierza. Ponieważ fir­mom strasznie zależy byśmy zmie­nili tech­nologię z DVD na Blu­Ray, ( które kosz­tu­ją tyle, co drzewiej DVD) a ludzie się opier­a­ją następu­je powol­ny nacisk. Nacisk dodatkowy — wyda­nia na Blu­Ray ocieka­ją super dodatka­mi a tym na DVD niewiele zosta­je. Zwierz nie cier­pi tej poli­ty­ki, bo ogól­nie nie cier­pi być do czegokol­wiek zmuszany. Zwłaszcza, że nowa tech­nolo­gia jest jak najbardziej w porząd­ku, ale chwilowo jest zwier­zowi zupełnie nie potrzeb­na. Tak, więc zwierz ego­isty­cznie widzi w tym spory minus zmi­an, jakie zaszły w ostat­nich lat­ach. Choć jeśli jesteś­cie wielki­mi fana­mi nowych tech­nologii moż­na to uznać za plus.

Wszyscy mówią, nie ma, kogo słuchać- jak zwierz wspom­ni­ał padła nam prasa fil­mowa i nieste­ty — strasznie obniżyła się jakoś por­tali poświę­conych fil­mowi — Stop­klat­ka właś­ci­wie dogo­ry­wa Filmweb stał się dla wielu miejscem gdzie wrzu­ca­ją wszelkie swo­je frus­trac­je. Oczy­wiś­cie, nie trud­no dostać się do infor­ma­cji na stronach zachod­nich czy nawet bezpośred­nio do aktorów czy film pro­duku­ją­cych film. Co nie zmienia fak­tu, że nawet Imdb stało się ostat­nio miejscem gdzie najłatwiej znaleźć link do innego por­talu, w którym pojaw­iła się infor­ma­c­ja, co, do której nie moż­na być pewnym itp. Nad­mi­ar infor­ma­cji spraw­ił, że co praw­da mamy ich więcej, ale co raz mniej im ufamy.

 „Kreaty­wny” mar­ket­ing — zwierz nigdy nie był szczegól­nym fanem dzi­ałań mar­ketingowych dys­try­b­u­torów, ale ma wraże­nie, że w ostat­nich lat­ach poziom tagline, plakatów czy zwias­tunów osiągnął poziom, poniżej którego są już tylko ognie piekielne. Zwierz spędza, co raz więcej cza­su na tłu­macze­niu, co raz bardziej zażenowanym zna­jomym, że film, który dys­try­b­u­tor sprzeda­je jako śmiesz­na komedię jest isto­cie filmem oby­cza­jowym, że ten kre­tyńs­ki tagline i paskud­ny plakat przysła­ni­a­ją dobrą pro­dukcję, i że w ogóle sprzeda­je się coś dużo bardziej prymi­ty­wnego niż jest w kinie. To zwier­zowi łamie serce, bo ludzie jed­nak cza­sem nie decy­du­ją się na seans zniechęceni przez dys­try­b­u­torów.

Sce­na po sce­nie po napisach- zwierz wie, że sce­ny po napisach są fajne. Prob­lem pole­ga na tym, że napisy do filmów robią się, co raz dłuższe — serio na kil­ka kilka­naś­cie min­ut. Zwierz wie, że niek­tórzy uważa­ją to za prze­jaw sza­cunku dla twór­ców (zwierz i tak wie wcześniej, kto grał w filmie i kto go nakrę­cił, więc jak­by zwal­nia się z tego obow­iązku). Być może część z was to lubi — dla zwierza oglą­danie spisu dwus­tu ani­ma­torów jest jed­nak minusem sean­su. Dlaczego? Z wielu powodów — bo cza­sem seans naprawdę trwa dłu­go i człowiek chci­ał­by już pójść do toale­ty, bo chce się coś powiedzieć, bo część osób już wstała. Ogól­nie zwierz nie jest szczegól­nie przeko­nany do zostawa­nia na napisach i ponown­ie — nie przepa­da za tym, że go się do tego trochę zmusza, (ale niepoko­rny zwierz).

Zwierz wiele rozu­mie ale cza­sem ma wraże­nie, że twór­cy tzw. Tagline robią wszys­tko by jak najbardziej zaszkodz­ić pro­dukcji fil­mowej — tu tagline d Kobi­ety w Futrze.

Zaskaku­ją­co się nie zmieniło.

Komiks dobrem luk­su­sowym-, kiedy w Polsce wychodz­iło sporo komik­sów. Potem w Polsce komiksy praw­ie nie wychodz­iły. Kiedy w ostat­nich lat­ach rynek się ruszył zwierz miał nadzieję, że ruszy na dobre. Ale nie — stanął w miejs­cu bard­zo dzi­wnym gdzie, co praw­da wyda­je się nowe tytuły, ale w cenie, która spraw­ia, że komiks jest dobrem luk­su­sowym. Zwierz miał wielkie nadzieje, że coś się w tej materii zmieni, ale wyglą­da na to, że raczej nie ma szans. Przy czym zwierz się zawsze zas­tanaw­ia czy ktokol­wiek kiedyś sko­jarzy, że stwierdze­nie, że Pola­cy nie kupu­ją komik­sów może mieć cokol­wiek wspól­nego z ich dość jed­nak zaporową ceną.

Seri­ale na DVD (wciąż od cza­su do cza­su) ok zwierz przed chwilą chwal­ił, że zaczęły wychodz­ić szy­b­ciej seri­ale na DVD, ale wciąż jest ich strasznie mało. Co więcej, kiedy wychodzą starsze jak Twin Peaks, MASH czy Sex and The City to wychodzą w cenach jak­by były nowe, co trochę jed­nak nie ma sen­su. Zwierz miał przez pewien czas wraże­nie, że coś się zmieni i nadro­bimy pręd­kość zachod­nią nieste­ty wyglą­da na to, że stoimy trochę w miejs­cu i choć część rzeczy przy­chodzi szy­b­ciej to jed­nak nie zale­wa nas tyle tytułów ilu zwierz się swego cza­su spodziewał (i nadal przy­chodzą do nas seri­ale trochę chao­ty­cznie).

 A śrubokrętów nie wystar­czy dla wszys­t­kich- infor­ma­c­je o świecie są co raz bliżej, fani się rozprzestrzeni­a­ją, a rynek mil­czy. Widzi­cie zwierz może zrozu­mieć, że nie ma gadżetów doty­czą­cych Dok­to­ra Who, bo to jed­nak jest taki nasze małe sza­leńst­wo i zwierz to rozu­mie. Ale dlaczego nie ma gadżetów do niczego? Serio gdy­by zwierz miał pieniądze na inwest­y­c­je założył­by sklep z pop­kul­tur­al­ny­mi gadże­ta­mi. Albo przy­na­jm­niej zaczął je pro­fesjon­al­nie sprowadzać i rozprowadzać po sklepach. Ludzie dużo by dali za to by móc sobie kupić coś związanego z Grą o Tron czy ostat­ni z Han­ni­balem. Ale u nas, mimo co raz więk­szego zbliże­nia do zachod­niej kul­tu­ry nadal jest pust­ka. To zwierza intrygu­je i iry­tu­je w równym stop­niu.

No właśnie jak coś się w Polsce pojawi to trochę tak bez sen­su. Kon­trol­er do Wii w ksz­tał­cie son­iczego Śróbokrę­tu 11 Dok­to­ra zwierz kupił bo sklep “mag­iczną różdżkę” przecenił już 5 razy do 40 zł.

Pan prze­maw­iał do mnie?- No właśnie — zwierz ma wraże­nie, że przez ostat­nie lata, jakość tłu­maczeń fil­mowych i seri­alowych nie poszła jakoś znaczeni do przo­du. Tym­cza­sem zde­cy­dowanie do przo­du poszła zna­jo­mość języ­ka przez widzów (przy­na­jm­niej tych, którym w ogóle na języku ory­gi­nału zależy). A tłu­maczenia nadal są obok i nie chodzi o same tytuły filmów, ale o np. napisy w kinie gdzie widz od razu słyszy jak bard­zo różnią się od ory­gi­nału. Zwierz wie, że tłu­macze­nie napisów nie jest proste, ale nadal ma wraże­nie, że tłu­macze za rzad­ko biorąc pod uwagę, że wid­ow­n­ia zna język ory­gi­nału i na zbyt daleko idącą wol­ność już sobie poz­wolić nie moż­na.

Pol­s­ka kraj gdzie kończą się mapy – zwierz zwró­cił uwagę, że wciąż Pol­s­ka jest kra­jem, który nie ist­nieje właś­ci­wie na mapie wiz­yt gwiazd pro­mu­ją­cych filmy. Raz na jak­iś czas ktoś do nas wskoczy, ale najczęś­ciej zupełnie przy­pad­kowo lub jak np. w przy­pad­ku HBO są to gwiazdy pro­dukowanych przez stac­je seri­ali. Nie żeby zwierz był żąd­ny takich powszech­nych wiz­yt, ale kiedy widzi się jak gwiazdy, co raz częś­ciej wysyła się, co raz dalej plus jak rozwi­ja się prze­mysł pro­mowa­nia filmów w Niem­czech to trochę żal, że wciąż jesteśmy taką białą plamą.

Chodzisz do kina i co z tego – zwierz zawsze miał wraże­nie, że kina w końcu się zori­en­tu­ją, że warto wspier­ać naprawdę wiernych widzów. Kiedy pojaw­iły się kar­ty do Atlantic czy Kinote­ki zwierz myślał, że pro­gramy lojal­noś­ciowe dla stałych widzów kinowych (coś jak mile zbier­ane w samolotach) są kwest­ią dni. Zwłaszcza, że ceny biletów ros­ną a wid­zowie mogą naprawdę wybrać inne kino np. z mniejszym ekranem, ale i ceną bile­tu. Fakt, że nic takiego nie nastąpiło nadal zdu­miewa zwierza, bo wyda­je się to takie proste i log­iczne. Poza tym dzi­ałało­by na korzyść zwierza, który bard­zo wspiera jeden konkret­ny mul­ti­pleks.

Infor­ma­c­je Oczy­wiste wykon­ały ten plakat z najbardziej kon­trow­er­syjną i nie potrzeb­ną lin­ijką wol­nego tłu­maczenia w najnowszym Thorze ( ory­gi­nal­nie lin­ka brzmi­ała Who is next).

To taki subiek­ty­wny przegląd zwierza chy­ba zahacza­ją­cy o różne zmi­any na przestrzeni ostat­nich lat. Oczy­wiś­cie wszys­tkie subiek­ty­wne i bard­zo z per­spek­ty­wy tego jak zwierz kon­sumu­je kul­turę. Są kwest­ie, których zwierz nie poruszył jak np. pojaw­ie­nie się 3D, – bo tu zwierz nie ma jed­nej opinii – sam nie ma prob­le­mu z oglą­daniem filmów 3D, ale den­er­wu­ją go ceny biletów, nie mniej kil­ka razy sama tech­nolo­gia go zach­wyciła. Ponieważ zwierz jeszcze nie ma zda­nia być może przy­dała­by się kole­j­na rubry­ka „zwierz nie ma jeszcze zda­nia”. W każdym razie obser­wu­jąc te zmi­any zwierz doszedł do wniosku, że to jest ciekawe jak trud­no jest je dostrzec w krótkiej per­spek­ty­wie i jak wiele zmieni­a­ją w naszym mod­elu korzys­ta­nia z kul­tu­ry, kiedy się już zori­en­tu­je­my, że zaszły. Kiedyś kupi­e­nie DVD to było coś, dziś jest to jedne z licznych wydatków – nie bard­zo się różnią­cy od zakupu książ­ki. Kiedyś człowiekowi nie było żal DVD, którego nie wydano w Polsce, dziś, co raz częś­ciej patrzy na box, który kupił wcześniej na ama­zonie. Ze wszys­t­kich wymienionych tu zmi­an zwierz najbardziej boi się, że kiedyś nade­jdzie dub­bing wszys­tkiego. To taka przemi­ana, której nie da się kon­trolować, która być może odpowia­da więk­szoś­ci (ponoć ludzie nie lubią czy­tać w kinie), ale jed­nak dla zwierza oznacza­ła­by koniec sean­sów. I to jest naprawdę – jak koniec czegoś niesły­chanie ważnego. Oczy­wiś­cie mówimy o per­spek­ty­wie bard­zo wielu lat, ale zwierza ma zami­ar żyć bard­zo wiele lat.  Nie powin­no was też zdzi­wić, że zwierz ma do was pytanie, co waszym zdaniem czy dla was zmieniło się na lep­sze, gorsze a może ku wasze­mu zaskocze­niu się nie zmieniło, choć mieliś­cie nadzieję. Chodzi raczej o for­mę niż o treść. I właśnie – nie ogranicza­jmy się tylko do narzekań. Zmi­any też bywa­ją dobre. Tak przy­na­jm­niej zwierz słyszał.

Ps: Być może zwierz będzie miał dla was now­inę, że ho ho, ale jeszcze musi­cie się wy i zwierz uzbroić w cier­pli­wość.

52 komentarze
0

Powiązane wpisy