Home Ogólnie Mag z walizką czyli zwierz o Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć (bez spoilerów)

Mag z walizką czyli zwierz o Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć (bez spoilerów)

autor Zwierz
Mag z walizką czyli zwierz o Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć (bez spoilerów)

Zwierz — co moż­na było chy­ba zauważyć, wybier­ał się na Fan­tasty­czne Zwierzę­ta (korzys­tamy ze skró­tu tytułu) z ocią­ganiem. Niby wiedzi­ał, że to jed­na z najbardziej wyczeki­wanych pre­mier sezonu ale jakoś nie mógł w sobie znaleźć odpowied­niego entuz­jaz­mu. Być może dlat­ego, że choć jest wielkim fanem książek o Pot­terze, to do filmów miał sporo dys­tan­su — zwłaszcza do tych, które reży­serował David Yates. Ostate­cznie jed­nak zwierz za bard­zo lubi świat Pot­tera by nie dać się skusić na kole­jny film roz­gry­wa­ją­cy się w tym świecie. Oto — bez spoil­erów — kil­ka uwag po sean­sie.

We’re not in Hog­warts any­more - zdaniem zwierza najwięk­szą zaletą fil­mu jest fakt, że pokazu­je nam świat czar­o­dziejów z dala od szkoły magii i czar­o­dziejst­wa w Wielkiej Bry­tanii. Jesteśmy bowiem nie tylko na drugim kon­ty­nen­cie (akc­ja fil­mu roz­gry­wa się w Nowym Jorku) ale mamy do czynienia z dorosły­mi czar­o­dzie­ja­mi, którzy załatwia­ją swo­je sprawy, pracu­ją i ogól­nie dawno już porzu­cili szkolne cza­sy. Żeby było jasne — Hog­wart to miejsce ciekawe ale ile moż­na wysłuchi­wać opowieś­ci roz­gry­wa­ją­cych się w małym wycinku świa­ta czar­o­dziejów. Zdaniem zwierza najwięk­szą zaletą całego pomysłu na Fan­tasty­czne Zwierzę­ta jest właśnie ode­jś­cie od tego co widz już dobrze zna i zapro­ponowanie mu his­torii w której Pot­ter nie może się pojaw­ić bo jesteśmy na wiele lat przed jego urodze­niem. To zdaniem zwierza najlep­szy pomysł na fil­mowy powrót do tego świa­ta, bo nie ukry­wa­jmy pros­ta kon­tynu­ac­ja nie koniecznie jest dobrym pomysłem (pamięta­cie taki fan fik co go ofic­jal­nie wydali jako sztukę…).

Dla wszystkich zaniepokojonych Przeklętym Dzieckiem - Fantastyczne Zwierzęta zdecydowanie nie są fan fikiem ale całkiem fajną osobną historią

Dla wszys­t­kich zaniepoko­jonych Przek­lę­tym Dzieck­iem — Fan­tasty­czne Zwierzę­ta zde­cy­dowanie nie są fan fikiem ale całkiem fajną osob­ną his­torią

Fan­tasty­czne Zwierzę­ta są Fan­tasty­czne — Zwierz przyz­na szcz­erze, że trochę żału­je, że spo­ra część akcji nie doty­czy w ogóle mag­icznych zwierząt i szuka­nia ich czy to w Nowym Jorku czy gdzie indziej. Mag­iczne zwierzę­ta udały się w tym filmie cud­own­ie — są piękne, majes­taty­czne, zabawne czy po pros­tu… mag­iczne. Do tego tros­ka z jaką opieku­je się nimi nasz bohater i jego wiel­ka mis­ja — nauczyć ludzi zwierzę­ta szanować i broń boże nie zabi­jać ze stra­chu, jest zdaniem zwierza nauką ważną i ogól­nie takie eko­log­iczne przesłanie — zaw­inięte w mag­ię jest jak najbardziej na cza­sie. Zresztą widać że film ma do tych mag­icznych stworów najwięcej ser­ca bo kiedy pojaw­ia­ją się na ekranie naty­ch­mi­ast czu­je­my żal że w naszym świecie stworzenia — choć fan­tasty­czne — nie są aż tak fan­tasty­czne. Zwierz słyszał narzeka­nia na efek­ty spec­jalne ale w przy­pad­ku wykre­owa­nia prz­eróżnych stworów spraw­iono się bez zarzu­tu. Zwierz co chwilę wzdy­chał z zach­wytu i dodawał kole­jne stworze­nie do listy mag­icznych zwierząt które koniecznie musi posi­adać. Pod tym wzglę­dem film doskonale spełnił swo­ją rolę pokazu­jąc taką piękną mag­iczną faunę i florę o której moż­na tylko marzyć.

Film jest najlepszy wtedy kiedy koncentruje się na zwierzętach. Te im się naprawdę udały.

Film jest najlep­szy wtedy kiedy kon­cen­tru­je się na zwierzę­tach. Te im się naprawdę udały.

Mroczny znak — co praw­da w filmie nie ma Volde­mor­ta ale świat czar­o­dziejów jak zwyk­le mierzy się z niebez­pieczeńst­wem — tym razem w postaci Grindel­wal­da który ma dość ukry­wa­ją­cych się Czar­o­dziejów i chęt­nie by ich ujawnił. Stąd też kiedy w Nowym Jorku zaczy­na­ją się dzi­ać rzeczy dzi­wne naty­ch­mi­ast przy­chodzi nam do głowy, że musi mieć coś z tym wspól­nego zły czar­o­dziej. Jeśli jeszcze do tego dodamy niepoko­ją­cy koś­ciół wzy­wa­ją­cy do wal­ki z mag­a­mi, i kil­ka bard­zo przygnębionych sierot — wtedy zaczy­na nam się rysować per­spek­ty­wa dłużej opowieś­ci gdzie nie będzie już tak pięknie i radośnie. Nieste­ty — twór­cy roz­planowu­jąc swo­ją opowieść na kil­ka odcinków nie są w stanie się zde­cy­dować ile nam z tej mrocznej his­torii opowiedzieć. Ostate­cznie to co powin­no najbardziej poruszyć wypa­da najsła­biej — i  kiedy przyjrzymy się fil­mowi z per­spek­ty­wy moż­na odnieść wraże­nie, że próbu­je się nam ode­grać coś na ksz­tałt wątku Volde­mor­ta ale bez naprawdę dobrze napisanych postaci. To najsłab­szy frag­ment fil­mu, który przy­na­jm­niej zdaniem zwierza zamienia go z pro­dukcji doskon­ałej w przy­jem­ną. Bo o ile magia wyda­je się prawdzi­wa to mrok nacią­gany i nieco nai­wny.

Trzeba powiedzieć, że dawniej czarodzieje mieli naprawdę niezłą stylówę

Trze­ba powiedzieć, że dawniej czar­o­dzieje mieli naprawdę niezłą stylówę

Kowal­s­ki! Kowal­s­ki! - Choć teo­re­ty­cznie głównym bohaterem fil­mu jest Newt — nieśmi­ały bry­tyjs­ki czar­o­dziej zaj­mu­ją­cy się bada­ni­a­mi nad mag­iczny­mi zwierzę­ta­mi, to zgod­nie z zasadą serii właś­ci­wie zawsze mamy opowieść o grupce bohaterów. Wśród nich zna­jdziemy  Tinę — zde­grad­owaną aurorkę która rozu­mie, że coś nie tak dzieje się w mieś­cie a min­is­terst­wo (czy właś­ci­wie amerykańskiej sto­warzysze­nie) sprawę ignoru­je. Wyglą­da na to, że biurokrac­ja w  świecie czar­o­dziejów zawsze źle dzi­ała. Będzie też jej sios­tra Quee­nie — oso­ba niesły­chanie urocza, beztros­ka ale w sum­ie bard­zo zarad­na (i obdar­zona przy­dat­ną umiejęt­noś­cią czy­ta­nia w myślach) i Jacob Kowal­s­ki. Jacob Kowal­s­ki jest postacią na którą wszyscy zasłużyliśmy. Pracu­je w fab­ryce kon­serw, marzy o założe­niu piekarni. Jest pul­chny i nie ma światła przy którym był­by aman­tem. Ale jest miły, ciekaws­ki i w sum­ie bard­zo odważny.  Zwierz pol­u­bił go za wszys­tkie cechy których zwyk­le bohaterowie, którzy zna­j­du­ją się w zupełnie niez­nanym sobie świecie nie mają. To jak szy­bko akcep­tu­je dzi­wność świa­ta czar­o­dziejów, jak wykazu­je się odwagą, jak bez waha­nia ryzyku­je wszys­tko co ma by udać się na przy­godę.  Przesym­pa­ty­cz­na postać, która pokazu­je, że niekoniecznie bohaterem fil­mu zawsze musi być jak­iś przys­to­jny młodz­ian, który koniecznie musi się wykazać tężyzną fizy­czną.

Bohaterowie są całkiem ciekawi ale wszystko wygrywa Kowalski.

Bohaterowie są całkiem ciekawi ale wszys­tko wygry­wa Kowal­s­ki.

Szuka­jąc magów wśród aktorów - jak wiado­mo filmy o Pot­terze zawsze charak­tery­zował doskon­ały cast­ing — nie zawsze zgod­ny z książka­mi ale za to zawsze zgod­ny z pewną wiz­ją fil­mową — częs­to narzu­ca­jącą się nam bardziej niż opisy z powieś­ci (przykład tego jak wyglą­da Snape). W przy­pad­ku Fan­tasty­cznych Bestii cast­ing też się udał.  Eddie Red­mayne, nie ma więk­szych trud­noś­ci by wiary­god­nie zagrać nieco zlęknionego i bard­zo nieśmi­ałego młodego maga, który skry­wa w sobie tajem­nicę. Red­mayne doskonale umie grać takich zagu­bionych bohaterów, zakłopotanych swoim ist­nie­niem. Do tego wystar­czy odpowied­nio zaczesać mu rude włosy i poz­wolić by łzy napłynęły do zielonych oczu i każde serce się rozczuli. Wspom­ni­anego wyżej Kowal­skiego gra Dan Fogler, aktor głównie telewiz­yjny, którego wid­zowie Han­ni­bala może pamię­ta­ją z roli Fran­ka. Zdaniem zwierza, ten film może zmienić tory jego kari­ery bo kto zobaczył ile aktor ma ekra­nowej charyzmy (gra­jąc jed­nocześnie kogoś bard­zo nor­mal­nego) — ten na pewno zna­jdzie dla niego ciekawe role też poza telewiz­ją. Zwierz jest zaskoc­zony jak bard­zo podobał mu się w filmie Col­in Far­rell — to aktor który częs­to zwierza iry­tu­je (w Zimowej Opowieś­ci był nie do zniesienia) a tu jest mag­ne­ty­czny i fas­cynu­ją­cy.  Z żeńskiej obsady zwierza nieco zaw­iodła Kather­ine Water­ston — gra Tinę teo­re­ty­cznie jed­ną z cen­tral­nych postaci, ale zwierz miał cały czas wraże­nie, jak­by nie nauczyła się roli i szukała w głowie co ma właś­ci­wie dalej powiedzieć. Nato­mi­ast serce zwierza skradła Ali­son Sudol — jako Quee­nie. To nie jest łat­wo grać taką słod­ką trz­pi­otkę nie budząc niechę­ci tylko sym­pa­tię. Aktorce udało się to wyśmieni­cie — zwłaszcza że rzeczy­wiś­cie kiedy się uśmiech­nie człowiek na chwilę tar­ci głowę.  Z ról dru­go­planowych zwierz musi powiedzieć, że odniósł wraże­nie, że Ezra Miller został zatrud­niony do fil­mu wyłącznie dlat­ego, że jak mu się spo­jrzy głę­biej w oczy to człowiek automaty­cznie zaczy­na się trochę bać. Choć nie wyko­rzys­tano potenc­jału akto­ra.

Tina to postać po której zwierz spodziewał się nieco więcej, i ma nadzieję, że jeszcze wróci

Tina to postać po której zwierz spodziewał się nieco więcej, i ma nadzieję, że jeszcze wró­ci

Lata dwudzi­este, lata trzy­dzi­este — Film  roz­gry­wa się w 1926 roku co dało sce­narzys­tom możli­wość pobaw­ienia się trochę modą i czar­o­dziejską tech­niką z przeszłoś­ci. W warst­wie wiz­ual­nej wyszło fan­tasty­cznie — zwłaszcza stro­je udały się świet­nie — pewnie nie jed­na oso­ba zamarzyła po obe­jrze­niu fil­mu by mieć taki płaszcz jaki nosi Eddie, choć raz założyć sukienkę z epo­ki czy zaw­inąć włosy w tur­ban. No i pewnie po tym filmie pewien rodzaj kołnierzyków wró­ci do łask bo Col­in Far­rel nauczył nas wszys­t­kich jak należy je nosić. Równie piękny jest ten retro Nowy Jork i w ogóle wyda­je się, że dwudziestole­cie i magia to takie zestaw­ie­nie przy którym trud­no chy­bić — wszyscy kojarzą główne emblematy epo­ki a do tego jeszcze rzeczy­wiś­cie czar­o­dzieje retro wyda­ją się naprawę doskon­ałym pomysłem. tak więc wiz­ual­nie niczego fil­mowi zarzu­cić raczej nie moż­na — no może poza jed­nym czy dwoma śred­ni­mi efek­ta­mi spec­jal­ny­mi. Podob­nie z muzyką. Nie jest to co praw­da ścież­ka dźwiękowa do Har­ry Pot­tera ale słucha się tego bard­zo miło a pod koniec fil­mu jeszcze umie się zanu­cić główną melodię co przy­trafia się głown­ie dobrym ścieżkom dźwiękowym.

Film sprawia, że wszyscy chcemy popracować trochę nad naszym wyglądem

Film spraw­ia, że wszyscy chce­my popra­cow­ać trochę nad naszym wyglą­dem

Sprawa o której się nie mówi (dalej SPOILERY) — jeśli widzieliś­cie film to wiecie, że pod sam koniec pro­dukcji pojaw­ia się John­ny Depp który ma ode­grać istot­ną rolę także w drugiej odsłonie fil­mu. Zwierz powie wam szcz­erze, że jego zdaniem to jest bard­zo zły pomysł. Jed­nym z najwięk­szych plusów filmów o Pot­terze był fakt, że unikał naprawdę wiel­kich gwiazd fil­mowych z Hol­ly­wood. Tworzył osob­ny pan­teon gwiazd złożony z aktorów fil­mu bry­tyjskiego. Depp nie pasu­je do kon­cepcji filmów, jest w tym momen­cie aktorem który od daw­na nie zapro­ponował nic naprawdę dobrego a jeszcze na dodatek ciąg­nie się za nim zła sława związana z bard­zo niepoko­ją­cy­mi doniesieni­a­mi odnośnie jego roz­wodu. Inny­mi słowy to aktor skom­pro­mi­towany, nie pasu­ją­cy do świa­ta i od daw­na gra­ją­cy śred­nio. I niepotrzeb­ny bo naprawdę ludzie nie idą na te filmy dla aktorów tylko dla świa­ta. Zwierz ma nadzieję, że w kole­jnych pro­dukc­jach jego rola będzie równie mała co w częś­ci pier­wszej. A i wiecie że zwierz domyślił się wielkiego plot twistu (bohat­era zdradz­iła fryzu­ra!). KONIEC SPOILERÓW

Chyba będzie sporo scen usuniętych bo np. tej zwierz jako żywo nie pamięta i ma wrażenie że jej nie było choć pojawiła się w trailerze

Chy­ba będzie sporo scen usunię­tych bo np. tej zwierz jako żywo nie pamię­ta i ma wraże­nie że jej nie było choć pojaw­iła się w trail­erze

Na Fan­tasty­czne Zwierzę­ta warto się wybrać bo to doskon­ały film na listopad. Ciepły, miejs­ca­mi mag­iczny i przenoszą­cy nas do nieco innego świa­ta. Nie jest to wielkie odkrycie, ani najwięk­sze dzieło kine­matografii ale dwie godziny naprawdę szy­bko miną i człowiek zaprag­nie nieco więcej. Co praw­da może nie od razu pię­ciu filmów ale dwóch, trzech, czemu nie. Zwierz wyszedł z kina uśmiech­nię­ty i z poczu­ciem, że zafun­dowano mu coś bard­zo przy­jem­nego. To zawsze miłe uczu­cie. Jed­nocześnie — przy­na­jm­niej zwierz tak to czu­ję — nie było to prze­niesie­nie się na kole­jny seans Pot­tera — jed­nak inne cza­sy, inni bohaterowie i nieco inny ton fil­mu wiele zmienia. Ale to i dobrze. Bo jak się rzekło. Fil­mowego Pot­tera zwierz nigdy nie kochał. A takie słod­kie Fan­tasty­czne Zwierzę to by prze­gar­nął. A najchęt­niej to by przy­gar­nął bard­zo poręczną wal­izkę.

Ps: Zwierz widzi­ał film w 2D i musi powiedzieć że nie miał wraże­nia by seans 3D był konieczny. Ale jak chce­cie. Na pewno wys­trze­ga­j­cie się dub­bin­gu bo nie słyszeć gło­su Eddiego to stracić połowę jego roli.

Ps2: Zwierz musi powiedzieć, że widać iż film jest robiony zde­cy­dowanie dla podrośnię­tych fanów Pot­tera bo jak na film dla dzieci to jed­nak ma zde­cy­dowanie za dużo ele­men­tów których zwierz tak by dziecku nie podał.

22 komentarze
0

Powiązane wpisy