Home Ogólnie Nikt nie wyjdzie z tego żywy czyli o kupowaniu sukni ślubnych

Nikt nie wyjdzie z tego żywy czyli o kupowaniu sukni ślubnych

autor Zwierz
Nikt nie wyjdzie z tego żywy czyli o kupowaniu sukni ślubnych

Ślu­by. Hol­ly­wood ma na ich punkcie obsesję. Mają być wielkie, piękne i koniecznie planowane na tyle wcześniej by wszyscy zdążyli się zakochać i od kochać i znaleźć kogoś nowego przed dniem bicia dzwonów. Jed­nak sama cer­e­mo­nia ślub­na wcale nie jest najważniejsza. Najważniejsza jak wiado­mo jest sukien­ka pan­ny młodej. Być może dlat­ego sce­ny związane z jej kupowaniem to jeden z najpop­u­larniejszych fil­mowych tropów w kome­di­ach roman­ty­cznych.

celebrity-wedding-dresses-tv-movies-us-weekly

Jeśli przy­jaciół­ka poma­ga ci wybrać piękną suknie to wiedz że przy­jaźń  nie przetr­wa do dnia ślubu

Wydawać by się mogło, że kupi­e­nie sukni ślub­nej to nie jest aż tak wiel­ki prob­lem. Zna­j­du­je­my suknie, mierzymy suknie, kupu­je­my suknie. Dwie pier­wsze czyn­noś­ci pow­tarza­my tak dłu­go aż trze­cia nabierze sen­su. Oczy­wiś­cie znalezie­nie abso­lut­nie ide­al­nej sukni ślub­nej może wydawać się sto­sunkowo trudne ale ostate­cznie pan­ny młode codzi­en­nie idą w jakiejś sukni do ołtarza. I więk­szość z nich raczej nie darzy nien­aw­iś­cią swoich sukienek. Co innego mówią nam jed­nak Hol­ly­woodzkie filmy, przekonu­jąc nas do tego jak niesły­chanie istot­ny a jed­nocześnie trud­ny jest to moment w przy­go­towa­ni­ach do ślubu.

Four-Weddings-and-a-Funeral

Zabieranie uroczego zakochanego w nas po uszy angli­ka na kupowanie sukni ślub­nej może jest wygod­nie ale nieco okrutne

Zaczni­jmy od słyn­nej sce­ny w Czterech Weselach i Pogrze­bie gdzie — jako że pan młody zde­cy­dowane nie może oglą­dać ukochanej w sukni ślub­nej kogo bierze­my na zakupy? To chy­ba jasne że śmiertel­nie zakochanego w nas Angli­ka z którym kiedyś udało nam się spędz­ić noc. Wybór ten jest abso­lut­nie ide­al­ny, bo z jed­nej strony — mamy pewność, że kiedy pojaw­imy się w nawet najbrzyd­szej sukience to dostaniemy odpowied­nią i dow­cip­ną reakcję, z drugiej — nasz bied­ny anglik zakocha się jeszcze bardziej ( o ile to możli­we) i już jeden rozwód później będziemy mogli stać z nim w deszczu i obiecy­wać sobie, że już nigdy więcej żad­nej sukni ślub­nej nie kupimy. Wid­ow­n­ia zaś zwi­jać się będzie ze śmiechu tak jak zwi­ja­ją się ze śmiechu wszyscy którzy przeglą­da­jąc w internecie zdję­cia sukien ślub­nych zwraca­ją uwagę na ich nazwy. Oczy­wiś­cie tej najważniejszej – wybranej w końcu sukni ślub­nej w mon­tażu nie zobaczymy bo najważniejszy jest zach­wyt naszego bohat­era gdy w końcu zobaczy swo­ją ukochaną. Na ślu­bie z innym.

runaway-bride

Serio czy gdziekol­wiek we wszechświecie są jeszcze ludzie którzy się nie nauczyli, że Julii Roberts i jej bohaterkom opła­ca się dawać naj­droższą sukienkę w sklepie

Podob­ny sys­tem — choć nieco mniej wyrafi­nowany dzi­ała w Ucieka­jącej Pan­nie Młodej. Jaki jest lep­szy sposób by rozkochać w sobie cyn­icznego reportera niż pokazać mu własne przy­go­towa­nia do kole­jnego ślubu (mimo, że z poprzed­nich pan­na mło­da zwiewała). A kiedy jeszcze w sklepie z suk­ni­a­mi ślub­ny­mi naszą klien­tkę potrak­tu­je niegrzecz­na sprzeda­ją­ca (która jak­by nie widzi­ała Pret­ty Woman i nie wiedzi­ała jak się zachować kiedy do sklepu wchodzi Julia Roberts) to już jest syg­nał by do akcji wszedł a jakże Richard Gere i obronił naszą bohaterkę, dał jej odpowied­nią sukienkę (wymar­zoną) do przymierza­nia a pod sam koniec tak zaniemówił z wraże­nia że nawet gazetę czy­tał do góry noga­mi. Tylko nie zapom­ni­j­cie że samo mierze­nie sukien­ki nie zadzi­ała trze­ba je jeszcze wzbo­gacić o olbrzymią dozę uroczego zachowa­nia jak np. opowieść o tym jak ślicznie będzie się kołysała spód­ni­ca kiedy będziecie iść do ołtarza (spoil­er alert: nigdy do niego nie dojdzie).

bridesmaids_03

Ważne by na zakupy zabrać grupę różnorod­nych druchen, no i jasne że roz­wole­nie­nie w salonie sukien ślub­nych to najz­abawniejsza rzecz jaka może się zdarzyć

Oczy­wiś­cie wyda­je się, że zabranie ze sobą przy­jaciółek czy druhen a nawet rodziny na mierze­nie sukien­ki to doskon­ały pomysł. Nieste­ty ta dro­ga też jest najeżona przeszko­da­mi. Jeśli nie daj boże postanowicie zmierzyć sukienkę wraz ze swoi­mi druh­na­mi może się okazać, że właśnie salon sukni ślub­nych będzie miejscem gdzie wszys­tkie na raz dostaniecie roz­wol­nienia po spoży­tym wcześniej lunchu w pode­jrzanej meksykańskiej kna­jpie. Jeśli nie wierzy­cie obe­jrzyj­cie Druh­ny — film śmieszny bo zaw­iera takie niesamowicie upokarza­jące sce­ny. No i ważne by w grupie takich przy­jaciółek znalazła się jed­na nieokrze­sana robią­ca jakieś nieod­powied­nie uwa­gi. Wtedy cała wyprawa nabiera nieza­pom­ni­anego charak­teru (zwłaszcza jak doda­cie prob­le­my żołąd­kowe). Warto zauważyć, że kiedy druh­ną okazu­je się mężczyz­na to zami­ast zabier­ać go na zakupy sukien­ki, zabier­amy go na zakupy bielizny (tak przy­na­jm­niej pod­powia­da Moja dziew­czy­na wychodzi za mąż).

007ILY_Lisa_Kudrow_011

Macie jakieś nierozi­wązane prob­le­my? pan­na mło­da w cza­sie przymir­ki nie może się ruszać więc o wszys­tkim może­cie jej opowiedzieć

Z przy­jaciółka­mi i rodz­iną nie jest tak pros­to jak może się wydawać. Po pier­wsze — czego praw­ie nikt wam nie mówi — wedle filmów na pewno pokłó­ci­cie się z najlep­szą przy­jaciółką czy siostrą tuż przed ślubem. Na całe szczęś­cie salon sukni ślub­nych to jed­no z tych miejsc w których na pewno zna­jdziecie czas i miejsce by się pogodz­ić lub nie daj boże na zawsze stracić kon­takt z rodz­iną. W Ps I love You mierze­nie sukni ślub­nej (z cud­owną poradą doty­czącą tego dlaczego warto mieć jed­nak nieco ciaśniejszy gorset) okaza­ło się doskon­ałą okazją by przyjąć przeprosiny najlep­szej przy­jaciół­ki (nie mogła się cieszyć ślubem bo sama nie przeżyła jeszcze do koń­ca swo­jej żało­by — co jest rzecz jas­na jej winą) i jeszcze dostać od niej gratis ręcznie robione buty. Pełne zwycięst­wo. W 27 sukienkach nasza Pan­na Mło­da nato­mi­ast musi­ała przyjąć parę gorz­kich słów od swo­jej siostry która jak się okaza­ło była przy­wiązana do sukni ślub­nej po matce która została pocię­ta i wpraw­iona (częś­ciowo) w nową sukienkę. Jeśli chodzi o zbrod­nie w filmie to chy­ba bardziej już nie moż­na. Ogól­nie warto stwierdz­ić, że jed­nym z najprost­szych sposób unika­nia koniecznoś­ci zakupi­enia sukni ślub­nej jest branie ślubu w sukni po matce. Fil­mowe mat­ki na całe szczęś­cie umier­a­ją zawsze w odpowied­nim momen­cie i praw­ie zawsze mają podob­ny gust co ich fil­mowe cór­ki.

milenec-1

Wasza druh­na wyglą­da na rozko­jar­zoną? Pewnie ma romans z waszym narzec­zonym inaczej nie intere­sowało­by jej nic innego tylko wasza kiec­ka

Inna kwes­t­ia to mierze­nie sukien­ki kiedy coś jest nie tak. Np. Kiedy nasza najlep­sza psi­ap­siół­ka i praw­dopodob­nie głów­na druh­na cały czas zami­ast się nam przyglą­dać i kibi­cow­ać roz­pamię­tu­je moment w którym na swo­je nieszczęś­cie poz­nała nas z naszym narzec­zonym. Roz­pamię­tu­je bo poza zwykłą zaz­droś­cią ma jeszcze na sum­ie­niu romans z tymże. Co więcej — może się okazać — jak w filmie Poży­c­zony Narzec­zony, że to wszys­tko nasza wina, bo nie byłyśmy wystar­cza­ją­co dobrze dobrane do narzec­zonego. Innym powo­dem dzi­wnych zachowań w cza­sie przymi­ar­ki może być np fakt, że na pier­wszej stron­ie gaze­ty szczęśli­wa pan­na mło­da dostrzeże zdję­cie swo­jego ukochanego z cza­sów nas­to­let­nich. I choć mal­own­ic­zo straci przy­tom­ność (szok i niedowierzanie — trud­no się dzi­wić sko­ro miłość z cza­sów młodoś­ci wyglą­da krop­ka w krop­kę jak Ryan Gosling) to właś­ci­wie już przymi­ar­ki nie są potrzeb­ne bo wiado­mo, że ślubu nie będzie. Tak przy­na­jm­niej uczy nas Pamięt­nik.

2539.jpg Notebook ,   November 6, 2003 Photo by Melissa Moseley/newline.wireimage.com To license this image (1782199), contact FilmMagic: +1 310-458-1423 (tel) +1 310-917-1288 (fax) sales@filmmagic.com (e-mail) www.filmmagic.com (web site)

Szuka­cie odpowied­niego momen­tu by efek­town­ie zemdleć? Pole­camy salon sukien ślub­nych

Oczy­wiś­cie bywa­ją przy­pad­ki w których cena nie gra roli — prag­niemy najpiękniejszej sukni na świecie i po przymierze­niu setek (choć nie w salonie ślub­nym a na sesji zdję­ciowej) cud­ownych mod­eli może­my ostate­cznie zde­cy­dować się na ekstrawa­gancką suknię od Vivi­enne West­wood. Co praw­da grosza za nią nie dałyśmy ale nadal może­my się nią cieszyć. Choć nieste­ty potem to właśnie na nią a nie na nasze zachowanie zostanie zwalone niepowodze­nie ślub­ne. Na całe szczęś­cie mamy jeszcze w szafie skrom­ny kostiu­mik. Tak przy­na­jm­niej ukła­da się his­to­ria w fil­mowym Sek­sie w Wielkim Mieś­cie. Inna sprawa, że cza­sem na wymar­zoną sukienkę nas nie stać. Wtedy potrzeb­ne jest odpowied­nie samoza­parcie. Ide­al­ną sukienkę zna­j­du­je­my w drogim sklepie a potem wraz z przy­jaciółka­mi wybier­amy się na wyprzedaż. Oczy­wiś­cie żeby dostać ide­al­ną sukienkę z prze­ce­ny potrze­bu­je­my siły woli, pod­sta­wowych umiejęt­noś­ci przy­dat­nych w zapasach i koniecznie gwiz­d­ka. Przy­na­jm­niej taki zestaw pole­ca­ją Przy­ja­ciele. Oczy­wiś­cie cza­sem wcale nie musimy szukać sukien­ki tylko sukien­ka zna­j­du­je nas. Jeśli nasza przy­jaciół­ka ma wziąć ślub w sukni po swo­jej matce to dlaczego my mamy nie kupić tej ślicznej kiec­ki od Very Wang — nawet jeśli to bard­zo ekstrawa­ganc­ki wydatek. Zwłaszcza że jak uczy nas Gos­sip Girl, jeśli na kil­ka tygod­ni przed ślubem rozpłaczemy się w salonie w sukience (mamy powód – wychodz­imy za człowieka którego nie kochamy ponieważ złożyłyśmy przysięgę by Bóg ocal­ił mężczyznę którego kochamy) to dostaniemy naty­ch­mi­ast inne do wyboru i spotkamy się z pełnym zrozumieniem,że cza­sem musimy zmienić sukienkę tuż przed ślubem. Z kolei jeśli naprawdę nie należy nam na ślu­bie i bierze­my go tylko dla amerykańskiego oby­wa­telst­wa to wcześniej czy później zostaniemy zmus­zone do mierzenia pięknej sukni prze­chowywanej w rodzinie. Łzy przyszłych teś­ciowych i babć w zestaw­ie. Tak przy­na­jm­niej układa­ją się losy sukienkowych zakupów w Ślub­nych Woj­nach i Narzec­zonym Mimo Woli.

13

Jeśli facet zwieje sprzed ołtarza może­cie pow­tarzać. To nie ja to ta sukien­ka

Warto pamię­tać, że mierze­nie sukien ślub­nych tylko pozornie wyma­ga posi­ada­nia narzec­zonego. Jak uczy nas Wese­le Muriel wystar­czy wejść do salonu ślub­ne­go, podać datę ślubu i dopisać jeszcze jakąś smut­ną his­torię o chorej matce czy siostrze a nie tylko poz­wolą nam zmierzyć sukienkę ale na dodatek jeszcze zro­bią ładne zdję­cia. Ogól­nie powin­niś­cie też pamię­tać, że sukien­ki moż­na mierzyć wszędzie nawet w szpi­talu — czego z kolei uczy nas Grey’s Anato­my. Jed­no nato­mi­ast jest abso­lut­nie pewne — nie przymierza­j­cie sukienek jeśli macie jakiekol­wiek prob­le­my z miłoś­cią czy związka­mi- może się to dla was skończyć atakiem pani­ki jak w seri­alowym Sek­sie w Wielkim Mieś­cie. Z kolei Przy­ja­ciele ponown­ie zapew­ni­a­ją nas że nie ma dla kobi­ety przy­jem­niejszego popołud­nia niż usiąść sobie na kanapie w sukni ślub­nej i popi­ja­jąc piwo oglą­dać telewiz­ję. Bez narzec­zonego za to z przy­jaciółka­mi.

muriel01

Naprawdę narzec­zony jest najm­niej potrzeb­nym dodatkiem do przy­jem­noś­ci mierzenia sukien ślub­nych

Jak same widzi­cie — kupowanie sukni ślub­nej to nie lada wyzwanie. Fakt, że ktokol­wiek doży­wa do koń­ca przymi­arek należy trak­tować jako cud. Zwierza zresztą do tego wpisu natch­nęły jego własne przeży­cia. Zwierz co praw­da ślubu nie bierze ale był wczo­raj jako ta druh­na, świad­kowa czy przy­jaciół­ka na mierze­niu sukien­ki. Przyszła Pan­na mło­da weszła do przymierzal­ni, zmierzyła sukienkę, wyszła z przymierzal­ni i oświad­czyła że kupu­je. Całość zajęła pięć min­ut a potem mając sporo wol­nego cza­su moż­na było się udać na kawę i przez dwadzieś­cia min­ut wybier­ać w sklepie z tan­i­mi rzecza­mi plas­tikowe oku­lary prze­ci­wsłoneczne. Ponoć kupi­e­nie pier­wszej sukni w pier­wszym sklepie to pobi­cie reko­r­du ale zwierz powie szcz­erze — dobry to reko­rd do bicia. Ostate­cznie bowiem nieza­leżnie czy sukni szu­ka się lata­mi czy pięć min­ut na samym końcu najważniejsza jest zad­owolona z siebie posi­adacz­ka sukni, która co chwilę się uśmiecha gdy tylko o niej mówi. Co najwyraźniej wskazu­je, że j nie widzi­ała jeszcze wszys­t­kich komedii roman­ty­cznych w których sukien­ka co praw­da zostanie założona w dniu ślubu ale zan­im dojdzie co do czego to do koś­cioła wpad­nie ten jedyny prawdzi­wy ukochany na koniu i powiezie ją w siną dal. Dlat­ego najważniejsze są buty. Zwierz pro­ponu­je do kon­nej jazdy.

Ps: Zwierz obe­jrzał do tego wpisu bard­zo bard­zo wiele klipów z filmów poświę­conych ślubom i jed­no naprawdę jest w nich bard­zo spójne. To jak bard­zo na drugim tle są mężczyźni. Poza przy­pad­ka­mi kiedy sami bohaterowie się waha­ją czy na pewno wziąć ślub, w więk­szoś­ci przy­pad­ków są tylko tłem i praw­ie mogło­by ich nie być.

Ps2: Film „Pan” przetłu­mac­zono na pol­s­ki jako „Piotruś. Wyprawa do Niby­landii”. Zdaniem zwierza osiąg­nię­to tym samym abso­lutne mis­tr­zost­wo – udało się zro­bić tytuł w którym z wielkim staraniem ominię­to słowo użyte w tytule (nawet nie Piotruś Pan). Serio dys­try­b­u­torze, czy naprawdę myślisz że jak­by pol­s­ki tytuł był taki jak ang­iel­s­ki to wszyscy myśleli­by że to film o jakimś Panu? Plus to naprawdę brz­mi jak nazwa niskobudże­towego fil­mu dla dzieci z lat 80. Zwierz wie dlaczego się dzi­wnie tłu­maczy tytuły (kasa mis­iu kasa) ale serio, to nie jest tak, że moż­na fil­mom nadawać zupełnie dowolne tytuły. Zwłaszcza, że jeśli ktoś spo­jrzy na film z tytułem pol­skiego pro­du­cen­ta to jako żywo nigdy się nie dowie, że to pro­dukc­ja z b. dobrą obsadą, w reży­serii twór­cy Poku­ty która ma ambic­je jed­nak być czymś więcej niż filmem dla dzieci. Sko­ro ludzie nie chodzą do kina bo dys­try­b­u­tor wybrał kre­tyńs­ki tagline to tym bardziej nie pójdą na film który kojarzy się z czymś tandet­nym

20 komentarzy
0

Powiązane wpisy