Home Ogólnie Oj Danny Boy… czyli problemy zwierza z Iron Fist

Oj Danny Boy… czyli problemy zwierza z Iron Fist

autor Zwierz
Oj Danny Boy… czyli problemy zwierza z Iron Fist

Początkowo zwierz nie czekał jakoś bard­zo na Iron Fista, zwłaszcza po pewnym rozczarowa­niu jakim był Luke Cage. Ale wokół seri­alu pojaw­iło się tyle kon­trow­er­sji i prob­lemów, że w ostat­nich dni­ach przed pre­mierą zwierz niemal odliczał godzin do sean­su pier­wszego odcin­ka. I ter­az może wam napisać co myśli o seri­alu (nie tylko na pod­staw­ie pier­wszego odcinka).

Zwierz przyz­na wam szcz­erze, że jego ukochanym seri­alem Net­flix jest Dare­dev­il. Zwierz kocha ser­i­al tak bard­zo, że jest gotów bronić nawet drugiego sezonu gdzie za bohaterem bie­ga­ją duże iloś­ci nin­ja na raz. To jed­na z tych rzeczy, które trud­no wybaczyć i trud­no obronić. Chy­ba że się naprawdę lubi bohat­era. Zwierz nie pisze tego bez powodu. Oglą­da­jąc Iron Fist zwierz miał uczu­cie, że pewnie tak by się czuł oglą­da­jąc Dare­dev­ila (zwłaszcza dru­gi sezon) gdy­by nie pol­u­bił nie tylko głównego bohat­era ale też żad­nej z postaci pobocznych. Przy czym – anty­pa­tia zwierza nie wyni­ka tylko z prostej niechę­ci z cech charak­teru bohaterów ale też ze słabych sce­nar­iuszy. Zwierz pisze to też dlat­ego, że dostrzegł w Internecie taką ten­dencję, że ponieważ ser­i­al dostał słabe recen­z­je to ilekroć komuś się podo­ba to pisze „chy­ba coś ze mną jest nie tak bo mi się podo­ba”. Tym­cza­sem zdaniem zwierza wiele zależy od tego czy ktoś pol­u­bi ser­i­al wyni­ka w dużym stop­niu z tego czy bohaterowie wzbudzą w nim sym­pa­tię. Jak wzbudza­ją – wtedy wiele moż­na wybaczyć sce­nar­ius­zowi. Ale jak nie wzbudza­ją – wtedy wyłażą wszys­tkie dzi­ury, dłużyzny i problemy.

Zwierz musi przyz­nać, że nie wierzył kiedy mu powiedziano, że to ser­i­al o młodym uprzy­wile­jowanym chłopaku, który zna kung fu więc może robić co chce. Ale w sum­ie do tego się to sprowadza

Prob­lem pojaw­ia się już na początku kiedy Dan­ny Rand – nasz główny bohater, który zag­inął kilka­naś­cie lat wcześniej, pojaw­ia się boso w siedz­i­bie firmy swo­jego ojca i oświad­cza, że oto jest zagin­ionym dziedz­icem firmy. Pomysł nie jest aż tak zły. Gorzej z tym, że nasz bohater potrze­bu­je jakichś trzech odcinków by dojść do wniosku, że fir­mę odzysku­je się kon­tak­tu­jąc się z prawnikiem a  poza tym to wypadało­by powiedzieć komukol­wiek, cokol­wiek co jed­noz­nacznie pozwala go ziden­ty­fikować. Zwierz rozu­mie, że Dan­ny nie może wejść do firmy i powiedzieć „Na ostat­nim piętrze pod biurkiem mojego ojca są nakle­j­ki z dinoza­u­ra­mi, co wiem tylko ja” – bo to było­by mało dra­maty­czne, ale jed­nocześnie  — zwierz nie przepa­da za bohat­era­mi którzy są mało błyskotli­wi. A Dan­ny nieste­ty błyskotli­woś­cią nie grzeszy. Widać że w misty­cznym chińskim klasz­torze było dużo lekcji ale np. lekcji logi­ki nie było.

Zna­jomy zwierza mówi, że dzieła kul­tu­ry najlepiej komen­tu­ją się same. Tak więc to jest kadr który najlepiej pod­sumowu­je Danny’ego

Nie jest to jedyny prob­lem z bohaterem. Twór­cy chcą nam za wszelką cenę udowod­nić że to postać szla­chet­na. Szla­chet­ność postaci prze­jaw­ia się w jej szla­chet­nych wyb­o­rach – sprzecznych z okrut­ną kor­po­ra­cyjną logiką dzi­ała­nia. Tu nasze serce powin­no zmięknąć, bo bohater nie chce żerować na nieszczęś­ciu innych i rozu­mie ból postron­nych ofi­ar. Zwierz jed­nak nie przepa­da kiedy sce­nar­iusz zami­ast przekon­ać mnie do bohat­era jego codzi­en­nym zachowaniem decy­du­je się podrzu­cić taki wiel­ki gest. Trochę jest w tym szan­tażu bo Dan­ny jest miły bo robi dobre rzeczy. Pol­ub go widzu bo to twój bohater. Zwierz ma z tym prob­lem zwłaszcza że Dan­ny jako bohater ma jeszcze jeden prob­lem. Otóż przy­chodzi już właś­ci­wie jako bohater świadomy kim jest – odbiera swo­ją fir­mę i chce wal­czyć z Hand (wielką iloś­cią nin­ja) bo jest Iron Fis­tem. Co praw­da ta świ­etlówka w dłoni nie zapala mu się zawsze, ale bohater jest pewny siebie, ma cel i umie w kung-fu. No i po pięt­nas­tu lat­ach z dala od tech­nologii śmi­ga przy kom­pie jak­by nic innego w tym swoim misty­cznym klasz­torze nie robił.

Jak wiado­mo Net­flix zawsze miał dobrą rękę do sub­tel­nego łączenia kole­jnych super bohater­s­kich produkcji

Co więcej – twór­cy chodzą wokół tego jego treningu i życia w klasz­torze dookoła. W pier­wszych odcinkach właś­ci­wie tego nie ma. Kiedy Dan­ny opowia­da o życiu w klasz­torze nie ma w tym nic przy­jem­nego. Kiedy sugeru­je się mu, że być może to nie było bard­zo złe miejsce, ucieka w inną odpowiedź. Zro­bi­e­nie z niego bohat­era z traumą wynika­jącą z metod treningu było­by nawet ciekawe. W sum­ie to było­by coś nowego. Ale twór­cy jakoś chy­ba się do nowoś­ci nie kwapią. Co jest dzi­wne bo oglą­da­jąc ser­i­al zwierz miał wraże­nie jak­by już przy czwartej odsłonie seri­ali super bohater­s­kich Net­flix zami­ast przekraczać granice zaczął odhaczać schemat (jeśli widzisz kory­tarz to ktoś umrze). Do tego jest w seri­alu sce­na która zwierza zupełnie do Dan­nego zniechę­ciła. Oto wchodzi on do dojo pełnego uczniów, którzy się śmieją, trochę wygłu­pi­a­ją – no jak to uczest­ni­cy zajęć fizy­cznych w dużym mieś­cie w XXI wieku. Dan­ny jest jed­nak wychowany w misty­cznym klasz­torze więc nie tylko zaczy­na na nich krzy­czeć ale też groz­ić i obi­jać bam­bu­sowym kijem czy kataną. Zwierz powie wam szcz­erze – ta jed­na sce­na przy­pom­ni­ała mu naj­gorszego sense­ja jakiego zwierz miał, który też obi­jał mu łyd­ki kijkiem jak mu się nie spodobało jak zwierz kopie. Zwierz pamię­ta, że uważał go wtedy za człowieka małego i nie mającego poję­cia o tym na czym pole­ga pro­ces nauczania.

Dan­ny cier­pi na zaawan­sowaną ret­ro­spek­tozę — co chwilę ma ret­ro­spekc­je. Co nie było­by takie straszne gdy­by nie przy­pom­i­nał sobie cią­gle tych samych dwóch, trzech scen

No dobra ale nie tylko samym Dan­nym ser­i­al żyje. W przy­pad­ku poprzed­nich postaci z seri­ali Net­flixa cza­sem tym co najbardziej napędza­ło ser­i­al była relac­ja między naszy­mi główny­mi bohat­era­mi a ich otocze­niem. Ponown­ie – doskonale sprawdz­iło się to przy Daare­dev­ilu bo kiedy Matt Mur­dock był wkurza­ją­cy to zostawał nam Fog­gy. W Iron Fist mamy Colleen Wing – Chinkę wychowaną w Japonii, która macha kataną i jest w ogóle super w sztukach wal­ki oraz Claire Tem­ple (przy­na­jm­niej w pewnym momen­cie seri­alu) która ewident­nie ma za dużo wol­nego cza­su i jak nie leczy super bohaterów i nie syp­ia z super bohat­era­mi to zapeł­nia wol­ny wakat drugiego side­kic­ka. W każdym razie są w seri­alu sce­ny z Colleen i Claire które są zde­cy­dowanie lep­sze niż sce­ny z Dan­nym i którąkol­wiek z nich. Zwierz ma jed­nak pewien prob­lem – o ile Claire jest postacią spina­jącą uni­w­er­sum Net­flixa i sporo o niej wiemy to sama Colleen jest postacią w dużym stop­niu przezroczys­tą. To dziew­czy­na, która umie się bić, jest nieza­leż­na i mało mówi. Nieste­ty oznacza to też, że jest postacią która nie ma więk­szych szans na stworze­nie włas­nego charak­teru. Jest faj­na bo jest napisana jako faj­na. Ale nie ma za wiele szans byśmy sami mogli ją uznać za fajną. Zresztą ser­i­al ma taki paskud­ny zwyczaj, że bohaterowie coś w nim robią i widz dłu­go czeka na to aż poz­na motywację ale okazu­je się że nie ma innej motywacji dzi­ałań niż przy­mus nar­ra­cyjny. No i to jest den­er­wu­jące. Inna sprawa – Colleen to taka postać, która raczej nie powin­na zostać nigdy – nawet prze­jś­ciowo –  ukochaną bohat­era. To może dzi­ała w przy­pad­ku psy­chopaty­cznej Elek­try ale taka Colleen naty­ch­mi­ast zosta­je zepch­nię­ta do pewnego schematu. A sko­ro o schemat­ach mowa – może­my przes­tać pisać bohaterów tak, że już po pier­wszej bardziej rozbu­dowanej roz­mowie czu­ją taką więź że wskaku­ją ze sobą do łóż­ka? Ten skrót nar­ra­cyjny jest potrzeb­ny w fil­mach bo inaczej związ­ki by się nie zmieś­ciły ale w seri­alu to zawsze robi na zwierzu złe wraże­nie (on mi powiedzi­ał kim jest więc się z nim prześpię bo co innego moż­na zrobić).

W chwili w której dziel­na kobi­eta zosta­je ukochaną bohat­era naty­ch­mi­ast mięknie, jest uciszana i zapew­ni­ana że wszys­tko będzie dobrze. No i sprowadza się od razu do postaci która może mieć fajny poje­dynek ale ogól­nie to taka kobi­et­ka jest co się niepotrzeb­nie den­er­wu­je więc trze­ba ją ucałować i odesłać jak naj­dalej od prawdzi­wego niebez­pieczeńst­wa dla chłopców.

Oprócz postaci wspier­a­ją­cych Dan­nego są jego prze­ci­wni­cy. Tu zwierz widzi posta­cie które potenc­jal­nie mogły­by być dużo ciekawsze niż wyszło.  Zaczni­jmy od tego, że zde­cy­dowanie ser­i­al należy do Madame Gao – bohater­ki którą znamy od dłuższego cza­su a która ma w sobie to co uczyniło tak dobrym pier­wszy sezon Dare­dev­ila. Nie musi nic spec­jal­nie robić by budować napię­cie. Jej najlep­sze sce­ny są wtedy kiedy przy­chodzi i jako starsza pani o lasce rozstaw­ia wszys­t­kich po kątach. To jest zde­cy­dowanie lep­sze od wszys­t­kich prze­ci­wników w zbro­jach, mis­trzów wal­ki czy dużej iloś­ci nin­ja na raz. Mamy też członków rodziny Meachum, którzy są „zły­mi ludź­mi z kor­po­racji nie licząc zom­bie”. Ward Meachum był nie miły dla Dan­nego jako dziecko i wyrósł na typowego złego człowieka z kor­po­racji który ma dro­gi samochód i gar­ni­tur ale serce pełne niepewnoś­ci i słabą wolę. Miejs­ca­mi jest on tak karykat­u­ral­ny, że nawet robi się ciekawy. Choć serio — od pewnego momen­tu odcin­ka cier­pi na ostrą mak­be­tozę (to coś co łapiesz gdy wszędzie widzisz krew albo jakiegoś ducha). Z kolei jego ojciec – nieu­marły Harold wpisu­je się w dobrą trady­cję trzy­ma­nia dzi­wnych członków rodziny na strychu. I trochę jak żona z Jane Eyre – lep­iej go nie wypuszczać bo to człowiek bard­zo niecier­pli­wy i okrut­ny (nie wol­no u niego marudz­ić i trze­ba zjeść co dają albo będzie buba!). Jego rola sprowadza się głównie do tego, że jest bard­zo nie miły dla swo­jego syna a potem każe mu wykon­ać jakąś szem­raną robotę. Na koniec jest Joy. Zwierz pode­jrze­wa, że bohater­ka ma jak­iś charak­ter ale czeka aż sce­narzyś­ci ustalą jaki i włączą te pomysły do scenariusza.

Zwierz poczuł związek z bohaterem który robi dokład­nie tą samą minę którą robił zwierz po pier­wszych trzech odcinkach serialu

Moż­na było­by stwierdz­ić, że takie seri­ale oglą­dać należy z mózgiem w lodów­ce a oczy­ma wbity­mi w ekran. Prob­lem w tym, że Iron Fist wiz­ual­nie nie pory­wa. O ile doty­chcza­sowe pro­dukc­je miały jak­iś jed­noz­naczny wiz­ual­ny kon­cept, o tyle Iron Fist wyglą­da tak jak­by z każdego z tych seri­ali wzię­to jak­iś pomysł styl­isty­czny, pozbaw­iono go sym­bol­icznego znaczenia i wrzu­cono do mik­sera. Ostate­cznie ser­i­al nie ma jakiejś wiz­ual­nej tożsamoś­ci, co dzi­wi – biorąc pod uwagę, że aż prosi się tu o jakieś wiz­ualne pomysły (zwłaszcza biorąc pod uwagę moc bohat­era). Co ciekawe – kung fu też nie wypa­da jakoś niesamowicie. W Daredvilu zwierz miał poczu­cie, że bohater czu­je każde uderze­nie – co czyniło wal­ki ciekawy­mi i jakoś emocjon­al­nie naz­nac­zony­mi. Tu zaś bohater jest dość pewny siebie, ma mag­iczną rękę i macha łapa­mi. No ład­nie macha ale nie jest to ani wid­owiskowe, ani szczegól­nie emocjon­alne. I ostate­cznie jest trochę jak z czołówką seri­alu, która wyglą­da trochę jak­by ktoś chci­ał odt­worzyć efekt Dare­dev­ila ale brzy­dziej i mniej kreaty­wnie. Zwierz miał nadzieję, że wraz z postępem seri­alu te sce­ny będą coraz ciekawsze – ale nie. Ani to wid­owiskowe, ani emocjon­alne – gdy­by nie fakt, że zwierz miał napisać recen­zję to więk­szość scen wal­ki by przewinął.  Zwłaszcza że dla zwierza sce­na wal­ki ma sens tylko jeśli cały czas boi się o bohat­era.  Dan­nego się nie bał. Bo tak jest ta postać napisana.

Ser­i­al ma wrażli­wość społeczną na poziomie “A ter­az bohater wal­czy z pijanym mis­trzem. Dosłown­ie. Bo prze­cież to film o kung fu”. I gdy­by ser­i­al umi­ał się wykre­ować na “Wejś­cie smo­ka w odcinkach” to miało­by to sens. A tak jest wręcz obraźliwe.

Wokół seri­alu pojaw­iły się przed pre­mierą kon­trow­er­sje doty­czące kwestii rasowych. Dokład­niej tego, że mamy bohat­era który ćwiczył kung-fu i ter­az jako biały zbaw­ca przy­chodzi z tą chińską sztuką wal­ki by być obrońcą uciśnionych. Wiele osób pos­tu­lowało by rolę Iron Fista zagrał aktor Azjaty­c­ki, co by zmieniło spo­jrze­nie na postać, a do tego dało szan­sę aktorowi nie białe­mu zagrać ważną rolę w uni­w­er­sum Mar­vela. Zwłaszcza, że bard­zo niewielu aktorów amerykańs­kich pochodzenia azjaty­ck­iego dosta­je szan­sę zagra­nia dużych pier­ws­zo­planowych ról. Zwierz powie tak. Nie uważa by zatrud­nie­nie akto­ra Azjaty było konieczne – zwłaszcza że Iron Fist w komik­sach Azjatą nie jest, ale trze­ba było robiąc ser­i­al zdawać sobie sprawę, że pewnych scen w nim być nie powin­no. Jak ta w której Dan­ny uczy Colleen jakiegoś ruchu kung –fu udowad­ni­a­jąc jej w walce, że jest lep­szy czy wspom­ni­ana sce­na w której wchodzi do nie swo­jego dojo uczyć ludzi jak się mają w nim zachowywać. Zwierz przyz­na szcz­erze, że tu już miał poczu­cie, że abso­lut­nie moż­na się bez tego obyć. Było­by też miło gdy­by Dan­ny był postacią nieco bardziej wrażli­wą i choć raz odniósł się do tego, że jed­nak jest tu jak­iś zgrzyt. To ser­i­al Net­flixa więc bohaterowie spoko­jnie mogą się odnosić do zjawisk społecznych. Jeden czy dwa komen­tarze pewnie by załagodz­iły poczu­cie, że w seri­alu o kung-fu Azjat­ka może być co najwyżej pomoc­niczką wielkiego białego wojown­i­ka. Zwierz uważa że wszys­tko moż­na zro­bić dobrze i źle, każdy swój artysty­czny wybór uza­sad­nić. I uważa że w przy­pad­ku Iron Fist wyszło słabo. Zwłaszcza, że na mar­gin­e­sie – zasła­ni­an­ie się komik­sem o tyle ma śred­nio sens że ten ser­i­al ogól­nie z komik­sem słabo kore­spon­du­je. Poza tym niech pod­niosą rękę ludzie, którzy naprawdę czy­tali uważnie komiksy o Iron Fist.

Zwierz kil­ka razy doszedł do wniosku, że najbardziej dra­maty­czne w odcinkach są napisy

Zwierz może się myli ale ma wraże­nie, że Net­flix który tak doskonale zaczął swój cykl seri­ali trochę się w tym wszys­tkim pogu­bił.  Zwierz np. nie jest do koń­ca przeko­nany czy sys­tem „po trzech odcinkach ser­i­al robi się mniej więcej ciekawy” jest na pewno słuszny. Oglą­danie trzech godzin nud­nej, wol­no rozwi­ja­jącej się i w dużym stop­niu niepotrzeb­nej akcji po to by potem coś się mogło zacząć wyda­je się wysiłkiem niewspółmiernym do tego czym ma być oglą­danie seri­alu o super bohat­er­ach – rozry­wką. Serio nudze­nie się w cza­sie oglą­da­nia seri­alu o face­cie ze świecącą się pięś­cią nie jest szla­chetne. Dru­ga sprawa – zwierz ma wraże­nie, że twór­cy coraz mniej myślą o tym kim są ich bohaterowie. Mają swo­je akce­so­ria ale sami w sobie coraz miej są kimś ciekawym. Zaś ich zma­gania sta­ją się coraz częś­ciej karykat­u­ralne. Jed­nak najwięk­szy defi­cyt seri­ali Net­flixa to antag­o­niś­ci – po doskon­ałych dwóch antag­o­nistach przyszła pora na prze­ci­wników, którzy nie budzą emocji, nie są szczegól­nie racjon­al­ni a ich poko­nanie nie przynosi jakiejś szczegól­nej satys­fakcji. Zdaniem zwierza prob­le­mem jest kląt­wa wielkiego pro­jek­tu – jakoś do niego trze­ba dobrnąć, więc zami­ast myśleć o seri­alu jako o osob­nej całoś­ci, która musi zebrać swoich widzów, przekon­ać ich do świa­ta i bohaterów, to kole­j­na pro­dukc­ja tylko odhacza ele­men­ty niezbędne dalej. Musimy poz­nać Dan­nego i jego zma­gania z Hand bo za rogiem są Defend­ers a prze­cież facet nie może wejść z ręką-latarką i oświad­czyć że ter­az będzie bił złych nin­ja. To daje się mu ser­i­al, by wszys­tko odhaczył. I pow­sta­je takie ser­i­al co ani nie jest dobry, ani nie jest zły. W więk­szoś­ci przy­pad­ków jest po pros­tu strasznie męczą­cy. Bo bohaterowie nie myślą, akc­ja toczy się tak jak­by nie mogła a ponieważ to poważny ser­i­al to połowa scen jest niedoświetlonych.

Smutne jest to, że w tym seri­alu o kung-fu nawet kung-fu nie jest wid­owiskowe. A taka świecą­ca ręka by się przy­dała do lek­tur pod kołdrą.

Zwierza jed­nak paradok­sal­nie cieszy pew­na poraż­ka Iron Fista. Nie ma nic bardziej zgub­ne­go niż pewność siebie (zwierz brz­mi jak jak­iś wysłan­nik misty­cznego klasz­toru – tak przy okazji – te sen­tenc­je to też jeden z tych takich kosz­marnych tropów) – Net­flixa chwalili wszyscy i wyszło tak, ze zami­ast pomyśleć co by tu wymyślić dostal­iśmy odgrze­wany kot­let i to nawet bez ziem­ni­aczków (przez ziem­ni­acz­ki zwierz rozu­mie poczu­cie humoru które w Iron Fist jest zde­cy­dowanie nieza­mier­zone). Bo to w sum­ie jest najwięk­szy prob­lem Iron Fista. Nie jest innowa­cyjny pod żad­nym wzglę­dem. Dare­dev­il był nowym spo­jrze­niem na seri­alowych super bohaterów, Jes­si­ca Jones – doskonale wyko­rzysty­wała kobiecą postać w cen­trum his­torii, Luke Cage – chcąc nie chcąc był seri­alem, który miał komen­tarz poli­ty­czny. A Iron Fist? Bohater nie jest nowy – znamy takich. Jego sytu­ac­ja społecz­na – Bat­man i Iron Man poz­draw­ia­ją. Jego dzi­ała­nia – sztam­powe. Nic tu nie ma co by poz­woliło zobaczyć schemat w nowym świ­etle. Być może ter­az kiedy wiado­mo, że wid­zowie i kry­ty­cy nie rzucą się na wszys­tko  co wyjdzie od Net­flixa, znów otworzą się drzwi dla ludzi którzy pro­ponu­ją coś innego. Zwłaszcza, że sytu­ac­ja na rynku zmienia się dynam­icznie i rośnie konkurenc­ja – o czym świad­czy cho­ci­aż­by niesamow­ity Legion, który w ogóle pod­waża wszys­tko co wiedzieliśmy o seri­alach super bohater­s­kich. Czyli Net­flix jeśli chce znów przyj­mować hołdy i pokłony musi zaofer­ować coś nowego. I to zwierza cieszy. Oraz daje nadzieję. Bo kole­jnych nud­nych godzin seri­alu o super bohat­er­ach zwierz nie zniesie.

Dzieło kul­tu­ry komen­tu­je się samo już dru­gi raz w tym poście

Ps: Zwierz wie, że nie powinien ale przy­pom­i­na, że nie ma świętej wojny pomiędzy tymi którzy lubią ser­i­al a nie. Stąd też zdanie odmi­enne nie oznacza, że musimy być dla siebie nie mili. Tak na wszel­ki wypadek po prze­jrze­niu kilku rozmów w Internecie.

11 komentarzy
0

Powiązane wpisy

Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik.

Situs slot terbaru terpercaya

slot hoki terpercaya

game slot online judi bola judi bola online resmi judi bola resmi terpercaya Pkv Games
Situs sbobet resmi terpercaya. Daftar situs slot online gacor resmi terbaik. Agen situs judi bola resmi terpercaya. Situs idn poker online resmi. Agen situs idn poker online resmi terpercaya. Situs idn poker terpercaya.

Kunjungi Situs bandar bola online terpercaya dan terbesar se-Indonesia.

liga228 agen bola terbesar dan terpercaya yang menyediakan transaksi via deposit pulsa tanpa potongan.

situs idn poker terbesar di Indonesia.

List website idn poker terbaik. Daftar Nama Situs Judi Bola Resmi QQCuan
situs domino99 Indonesia https://probola.club/ Menyajikan live skor liga inggris
agen bola terpercaya bandar bola terbesar Slot online game slot terbaik agen slot online situs BandarQQ Online Agen judi bola terpercaya poker online