Home Ogólnie Pierwszy i ostatni dzień lata czyli o Wet Hot American Summer

Pierwszy i ostatni dzień lata czyli o Wet Hot American Summer

autor Zwierz
Pierwszy i ostatni dzień lata czyli o Wet Hot American Summer

Zwierz ma mil­ion pomysłów na wpisy ale żad­nego z nich nie napisze póki nie opowie wam o pewnym fenome­nie którego sam nie do koń­ca rozu­mie ale tego lata stał się jego częś­cią. Kiedy zwierz szukał zapowiedzieć seri­ali które będą miały pre­mierę tego lata znalazł infor­ma­cję, że oto Net­flix pro­ponu­je wid­zom kon­tynu­ację komedii sprzed kilku­nas­tu lat. Z tą samą obsadą. Zweirz poczuł się zain­try­gowany. Oczy­wiś­cie chodzi o Wet Hot Amer­i­can Sum­mer i wszys­tko co może wyjść z nieu­danego fil­mu.

10-wet-hot-american-summer.w1200.h630

Kul­towy sta­tus fil­mu jest właś­ci­wie zaskocze­niem dla wszys­t­kich. Chy­ba najbardziej dla tych którzy trafi­a­ją na film szuka­jąc pro­dukcji z częś­cią aktorów z obsady

David Waine w 2001 roku nakrę­cił (był też współau­torem sce­nar­iusza) film Wet Hot Amer­i­can Sum­mer. Jeśli nie widzieliś­cie tego fil­mu (co jest wielce praw­dopodob­ne) to teo­re­ty­cznie nie za wiele traci­cie. Wet Hot Amer­i­can Sum­mer to kome­dia która par­o­di­u­je filmy o nas­to­latkach z lat 80. Cała dzieje się na jed­nym z tych typowych obozów dla amerykańs­kich dzieci­aków, których nikt nie widzi­ał w Polsce na żywo i praw­ie wszyscy w różnych młodzieżowych pro­dukc­jach. Czas akcji (co stanowi jeden z najlep­szych ele­men­tów fil­mu) ogranicza się do ostat­niego dnia let­nich wakacji. Zarówno dzieci­a­ki jak i ich opiekunowie chcą tego ostat­niego dnia nadro­bić całe lato. Kiedy zwierz pisze nadro­bić całe lato, to chodzi tu głównie o zała­panie się na ostat­ni waka­cyjny romans. Choć nie tylko – w filmie zna­jdzie się sporo zupełnie abstrak­cyjnych wątków, a także takich dość blisko życia (np. prob­lem dzieci­a­ka który od ośmiu tygod­ni obozu ani razu się nie wyką­pał). Rytm fil­mu wyty­cza­ją kole­jne godziny dnia, ale same sce­ny nie są ze sobą bard­zo ściśle pow­iązane. To raczej luźny zbiór scen portre­tu­ją­cych całe spek­trum obo­zowego życia. Przy czym warto dodać, że film jest spec­jal­nie obsad­zony tak, że kilku­nas­to­latków gra­ją zupełnie dorośli aktorzy, zaś dzieci­a­ki, rzeczy­wiś­cie grane są przez dzieci (trze­ba stwierdz­ić, że wybra­no kilku naprawdę dobrych dziecię­cych aktorów). Cała pro­dukc­ja z jed­nej strony odd­a­je hołd tego typu pro­dukcjom i z drugiej — stras­zli­wie się z nich naśmiewa. Tzn. dostaniemy na przykład scenę w której tren­er zagrze­wa do wal­ki swo­ją drużynę, która ćwiczyła przez całe lato by dojść do roz­gry­wek, by chwilę potem przys­tać na to, że dzieci­akom właś­ci­wie nie chce się grać. Przy czym niekoniecznie jest to zawsze zabawne, cza­sem zupełnie bezsen­sowne i trze­ba mieć odpowied­nie pode­jś­cie do tego typu filmów by dobrze się baw­ić. W niek­tórych sce­nach zwierz śmi­ał się głośno w innych — nie był do koń­ca w stanie zrozu­mieć jakim cud­em coś tak nie śmiesznego znalazło się w sce­nar­iuszu. Warto też dodać, że jest to film miejs­ca­mi zaskaku­ją­cy – nie zawsze żartem jest to czego byśmy się spodziewali – kome­dia częs­to odchodzi od wyty­c­zonego schematu idąc do krainy zupełnego absur­du.

Wet-Hot-American-Summer-Casting

Zarówno ser­i­al jak i film wyma­ga­ją bard­zo specy­ficznego poczu­cia humoru albo raczej nastaw­ienia do sean­su

Jed­nocześnie z całej pro­dukcji prze­bi­ja olbrzymia miłość i sen­ty­ment do tego sposobu spędza­nia let­nich wakacji. Zwierz pode­jrze­wa, że podob­na pro­dukc­ja w Polsce opowiadała­by o dolach i niedolach prze­by­wa­nia na takiej typowej nad­morskiej kolonii. Może z tą różnicą, że tu doskonale wiemy jakiego pochodzenia społecznego są bohaterowie – bo to obóz dla dzieci­aków z żydows­kich rodzin (z klasy śred­niej), który rywal­izu­je z obozem z drugiej strony jezio­ra gdzie wypoczy­wa­ją bogate dzieci­a­ki z typowej amerykańskiej klasy śred­niej (wątek rozwinię­ty w seri­alu jest abso­lut­nie przekomiczny – zwłaszcza, że wyobraże­nia o tam­tym obozie doskonale odd­a­ją pewien sposób myśle­nia o rozry­wkach zamożnych amerykańs­kich dzieci­aków). Sen­ty­men­tal­ny nas­trój fil­mu potęgu­je fakt, że całość roz­gry­wa się w lat­ach osiemdziesią­tych co daje twór­com (którzy jak zwierz mniema waśnie na początku lat osiemdziesią­tych na takich obozach baw­ili) możli­wość dodatkowego naśmiewa­nia się z ówczes­nych mód i oby­cza­jów a jed­nocześnie uwal­nia ich od koniecznoś­ci prze­j­mowa­nia się tym jak nowoczesne tech­nolo­gie zmieniły sposób spędza­nia wol­nego czas. Cała ta sen­ty­men­tal­na otocz­ka nie dzi­wi jeśli weźmiemy pod uwagę, że reżyser i sce­narzys­ta filmów spędzał dokład­nie w ten sam sposób lato jak tysiące dzieci­aków w Stanach. Mamy więc raczej zabawną komedię, napisaną z sercem ale jed­nocześnie pełną zupełnie nie śmiesznych dow­cipów. Niko­go nie powin­no dzi­wić, że film nie zyskał uzna­nia kry­tyków (chy­ba śred­nia na Rot­ten Toma­toes wynosi 32%) a i w kinach na siebie nie zaro­bił.

showalterconfused

Choć film głównie par­o­di­u­jej znane wąt­ki cza­sem dopisu­je coś od siebie — zaskaku­ją­co ciekaw­ie i niekiedy nawet poważnie

Jedyne co naprawdę, naprawdę zdu­miewa w przy­pad­ku fil­mu to obsa­da. To znaczy, w chwili kiedy obsadzano Wet Hot Amer­i­can Sum­mer wybier­a­no raczej mało znanych aktorów czy takich którzy świeżo skończyli szkołę aktorką. Np. wybra­no świeżutko upiec­zonego absol­wen­ta szkoły aktorskiej (dwa dni przed rozpoczę­ciem zdjęć) Bradleya Coopera. Wśród mało znanych komików wys­tępu­ją­cych w filmie zna­jdziecie też Amy Poehler, czy Paula Rud­da. Oczy­wiś­cie zna­jdą się w filmie aktorzy których znano już wcześniej ale trze­ba powiedzieć, że twór­com udało się coś bard­zo rzad­kiego — zebranie na planie aktorów którzy jeszcze niie są znani i stworze­nie fil­mu, który wcześniej czy później będzie musi­ał obe­jrzeć każdy wiel­bi­ciel ich kari­ery. Ale, jeszcze zan­im Bradley Coop­er zbier­ał nom­i­nac­je do Oscara, a Amy Poehler stała się z jed­ną z ukochanych aktorek kome­diowych Amery­ki film stał się kul­towy. Dokład­nie, kul­towy — w chy­ba najbardziej właś­ci­wym tego słowa znacze­niu. W samej pro­dukcji nie ma bowiem nic aż tak ważnego co by uczyniło ją wartą uwiel­bia­nia poza tym, że dla jakiejś grupy widzów stał się to film ważny i wart wielokrot­nych sean­sów. Prawdę powiedzi­awszy Wet Hot Amer­i­can Sum­mer właśnie dlat­ego wart jest obe­jrzenia by zobaczyć jak dzi­wny­mi ścieżka­mi chodzi ludzkie uwiel­bi­e­nie. Zwierz zas­tanaw­iał się nad tym czy przy­pad­kiem o uwiel­bi­e­niu dla fil­mu nie zade­cy­dował fakt, że po pros­tu sporo amerykanów spędz­iło swo­je szczenięce lata na tego typu obozach i to co dla widza który takich doświad­czeń nie ma jest trochę zabawne dla nich jest bard­zo zabawne czy ma wartość sen­ty­men­tal­ną. Jed­nocześnie to rzeczy­wiś­cie film który wyma­ga specy­ficznego absurdal­nego poczu­cia humoru, które wbrew pozorom nie zawsze oznacza coś zupełnie prostack­iego (w kon­tekś­cie wielu prostac­kich żartów jakie zna­jdziemy w filmie). Ukochaną sceną zwierza jest np. wywoły­wanie tych uczest­ników kolonii którzy wyjadą z nich wcześniej. Ponieważ na obozie są właś­ci­wie wyłącznie żydowskie dzieci zaczy­na się od wielu charak­terysty­cznych nazwisk by potem ta (improw­iz­owana na planie) lista stała się zbiorem imion i nazwisk ważnych rabinów czy izrael­s­kich poli­tyków. Dow­cip dość her­me­ty­czny ale zwierza niesamowicie ubaw­ił. Właś­ci­wie na tle wielu kul­towych pro­dukcji Wet Hot Amer­i­can Sum­mer wyróż­nia się całkiem pozy­ty­wnie. To znaczy zwierz wierzy, że jeśli wszyscy usiedli­by ter­az do oglą­da­nia fil­mu to część osób nieza­leżnie od sta­tusu pro­dukcji po pros­tu dobrze by się na niej baw­iła. Zwłaszcza, że zdaniem zwierza film trochę anty­cy­pu­je pewne zjawiska w amerykańskiej komedii które stały się pop­u­larne kil­ka lat po jego pro­dukcji.

rs_1024x759-150522090648-1024-4wet-hot-american-summer.ls.52215

Oglą­da­jać ser­i­al dowiadu­je­my się dla kogo czas był bard­zo łaskawy po lewej kadr z fil­mu po prawej kadr z krę­conego kilka­naś­cie lat później seri­alu. Ktoś tu ma obraz na strychu

Wet Hot Amer­i­can Sum­mer było­by zapewne tylko cieka­wostką czy kole­jną kul­tową pro­dukcją gdy­by nie dość zaskaku­jące, a jed­nocześnie genialne posunię­cie Net­flixa. Stac­ja telewiz­yj­na zde­cy­dowała się bowiem na zre­al­i­zowanie mini seri­alu, który stanow­ił­by pre­quel do fil­mu. Kilka­naś­cie lat po tym jak zespół mało znanych i sto­sunkowo młodych aktorów zagrał w filmie o ostat­nim dniu let­niego obozu, dosta­je­my his­torię (zagraną przez tych samych aktorów) pier­wszego dnia, tego samego obozu. Ma to niesamow­ity potenc­jał komiczny bo po pier­wsze — jeśli widzieliśmy już film dowiadu­je­my się jak pewne wąt­ki się zaczęły (tu doza absur­du jest naprawdę imponu­ją­ca) a poza tym dosta­je­my dość rzad­ką w kine­matografii możli­wość zobaczenia aktorów kilka­naś­cie lat starszych gra­ją­cych samych siebie o kil­ka tygod­ni młod­szych niż w pier­wszym filmie. Zwierz musi powiedzieć, że nazwanie pro­dukcji seri­alem jest nieco na wyrost — to skon­struowany podob­nie jak pier­wsza część zbiór scen z których właś­ci­wie skła­da się film podzielony dość arbi­tral­nie tak by móc stworzyć zbiór ośmiu odcinków. Niesamowite jest to, że udało się zebrać tą samą ekipę aktorów, mimo że naprawdę są oni już w zupełnie innym momen­cie swo­jej kari­ery. Najlep­szym przykła­dem niech będzie fakt, że okazją dla Bradleya Coopera by pojaw­ić się na planie i powtórzyć swo­ją rolę była wyprawa do Los Ange­les na roz­danie Oscarów. To jedyny moment kiedy mógł się wyr­wać na chwilę z Nowego Jorku gdzie gra w sztuce. Zwierz musi powiedzieć, że ze sporą dozą fas­cy­nacji oglą­dał też jak bard­zo niek­tórzy aktorzy się zmie­nili a jak niek­tórzy nie wyglą­da­ją nawet dzień star­si — tu przo­du­je Amy Poehler która naprawdę wyglą­da dokład­nie tak samo jak kilka­naś­cie lat wcześniej czy Paul Rudd który co praw­da ma nieco ostrze­jsze rysy twarzy ale człowiek naprawdę by nie powiedzi­ał że to już czter­naś­cie lat minęło. W przy­pad­ku innych aktorów czas nie był zawsze tak bard­zo łaskawy, ale paradok­sal­nie im mniej wyglą­da­ją na nas­to­latków tym zabawniejsza jest his­to­ria. Choć cza­sem zwierz miał prob­lem by rozpoz­nać kim w częś­ci pier­wszej jest oso­ba z częś­ci drugiej. Całość uzu­peł­ni­a­ją nowi aktorzy, którzy tym razem byli już rozpoz­nawal­ni przed pro­dukcją. I tak w seri­alu zobaczy­cie Chrisa Pine’a (serio w doskon­ałej roli i cud­nej charak­teryza­cji i w ogóle jak nie kocha­cie Chrisa to zaczniecie), pojawi się też Jason Schwartz­man, Lake Bell, Kris­ten Wiig, Jon Hamm (zdaniem zwierza aktor powinien się pojaw­iać ter­az wyłącznie w rolach kome­diowych), John Slat­tery czy Michael Cera. A to jeszcze nie wszyscy aktorzy, którzy zde­cy­dowali się dołączyć do tej naprawdę głupi­utkiej pro­dukcji. Choć to nie dzi­wi bo dziś to już nie głupi­ut­ka pro­dukc­ja tylko jed­na z najbardziej wyczeki­wanych seri­alowych pre­mier nowego sezonu. Zwierz musi powiedzieć że był pod wraże­niem, że udało się wypro­dukować ser­i­al który poziomem dow­cipu i absur­du właś­ci­wie nie odsta­je od częś­ci pier­wszej. Nawet zwierz ma wraże­nie, że miejs­ca­mi jest zabawniej. Na pewno nie ma się poczu­cia, że oglą­da się odci­nanie kuponów czy nieu­daną próbę powtórzenia jakiegoś mag­icznego splo­tu okolicznoś­ci. Zwierz może z czystym sercem powiedzieć, że gdy­by twór­cy chcieli w podob­ny sposób napisać wielood­cinkowy ser­i­al o wszys­t­kich dni­ach let­niego obozu to pewnie było­by to cały czas równie zabawne.

AR-AK365_WetHot_P_20150722111655

Zdaniem zwierza Jon Hamm który już nie prze­bi­je swo­jej roli jako Dona Drapera powinien po pros­tu na zawsze zająć się graniem w kome­di­ach

Decyz­ja Net­flixa by zre­al­i­zować ser­i­al powin­na być dla nas dość ciekawym punk­tem do reflek­sji. Kul­towe pro­dukc­je w sty­lu Wet Hot Amer­i­can Sum­mer (którego kon­tynu­ację twór­cy planowali od lat) zwyk­le potrze­bu­ją cza­su by zdobyć sobie pop­u­larność i sta­tus fil­mu który trze­ba obe­jrzeć. Do tego cza­su wszyscy są zaję­ci czymś innym i wszelkie szanse by spi­eniężyć czy posz­erzyć sukces pro­dukcji są dawno pogrze­bane. Fakt, że kilka­naś­cie lat później Net­flix może sobie poz­wolić (nie ma ramów­ki więc nie musi się prze­j­mować wszys­tki­mi widza­mi) na za spon­sorowanie pro­dukcji która będzie intere­su­ją­ca tylko dla ogranic­zonej grupy widzów to jakaś nowość. To znaczy powroty się zdarza­ją ale rzad­ko w telewiz­ji i rzad­ko w przy­pad­ku właśnie takich w sum­ie nie budu­ją­cych wielkiego fan­do­mu (to nie Fire­fly) pro­dukcji. Jed­nocześnie zwierz jest przekonany,że wiele osób które zde­cy­dowało­by się obe­jrzeć wyłącznie mini ser­i­al było­by kom­plet­nie nierozbaw­ionych czy wręcz nie miało­by poję­cia o co chodzi. Serio jeśli kiedyś zde­cy­du­je­cie się (jak zwierz) na nadro­bi­e­nie tego fenomenu to koniecznie zaczni­j­cie od fil­mu. Pro­dukc­ja jest wtedy bez porów­na­nia zabawniejsza i przede wszys­tkim ma jakieś pozo­ry sen­su. Jeśli oglą­da się go w odwrot­nej kole­jnoś­ci wszys­tko jest bez porów­na­nia mniej zabawne. Co nie zmienia fak­tu, że zwierz ma wraże­nie, że to kole­j­na cegieł­ka do dyskusji jak bard­zo pro­dukowanie seri­ali poza telewiz­ją może zmienić naszą rozry­wkę. Może się ona stać lep­sza, bardziej plu­ral­isty­cz­na, mniej celu­ją­ca w jak najsz­er­szą wid­own­ię, bardziej autors­ka. Czego prawdę powiedzi­awszy jeszcze kil­ka lat temu nikt się nie spodziewał, a co daje nadzieję, że może jeszcze nie wszys­tko w świecie kul­tu­ry pop­u­larnej stra­cone.

03-whas.w529.h352.2x

Bradley Coop­er zro­bił się w między­cza­sie tak sławny że na nakręce­nie swoich scen miał tylko jeden dzień w swoim bard­zo zapełnionym kalen­darzu

Choć Wet Hot Amer­i­can Sum­mer to nie jest rozry­wka która rozbawi wszys­t­kich to zwierz radz­ił­by się jed­nak przyjrzeć fenom­e­nowi. Zwłaszcza, że do fil­mu i świeżego seri­alu moż­na dodać jeszcze jed­no przeży­cie czyli film Hur­ri­cane of Fun. Film doku­men­tal­ny krę­cony na planie pro­dukcji. Właś­ci­wie nie ma to znamion prawdzi­wego doku­men­tu, to raczej zapis tego co udało się nagrać człowiekowi z kamerą kręcące­mu się po planie fil­mu. Ale właśnie dlat­ego jest to pro­dukc­ja tak ciekawa. Co praw­da część aktorów staw­ia sobie za punkt hon­oru by wygłu­pi­ać się przez cały czas ale od niek­tórych moż­na usłyszeć całkiem ciekawe prze­myśle­nia odnośnie pro­dukcji. Jed­nocześnie to takie szcz­erze i nieogranic­zone spo­jrze­nie na kulisy pro­dukcji fil­mowej — coś w co nie zdarza się tak częs­to. DO tego abso­lut­nie przeu­rocze są wszys­tkie wywiady z Bradleyem Coop­erem który naprawdę dopiero co skończył szkołę aktorką i o tym jak to wszys­tko w świecie fil­mu wyglą­da jeszcze nie za wiele wie. Przy­na­jm­niej zwierz oglą­da to z pewnym rozczu­le­niem bo miło oglą­dać młodego świeżo upiec­zonego akto­ra który jeszcze nie wie jak dobrze mu się w tej trud­nej branży powiedzieć. A do tego — jak może pamięta­cie z dawnego wpisu zwierza, oglą­danie doku­men­tów krę­conych na planie fil­mowym może wam powiedzieć o mech­a­niz­mach kine­matografii więcej niż jakiekol­wiek poważne anal­izy. I pokazać jak niesamowicie dzi­wnym i trud­nym aktem jest kręce­nie nawet prostej komedii. Ponown­ie zwierz zachę­ca by obe­jrzeć to dopiero po sean­sie (nawet po sean­sie seri­alu) jako całkiem poważne uzu­pełnie­nie głupiego sean­su.

unnamedjpg-349cb7_1280w

Zaró­wo plakat do fil­mu jak i do seri­alu naw­iązu­je do fil­mowych plakatów z lat osiemdziesią­tych i jest jed­nym z najlep­szych ele­men­tów pro­dukcji.

Wet Hot Amer­i­can Sum­mer to jed­na z tych pro­dukcji którą kojarzą amerykanie ale w Polsce słyszeli o filmie tylko ci którzy bard­zo intere­su­ją się fil­mo­grafi­a­mi aktorów albo mają słabość do tego typu gatunku. Co ciekawe w tej komedii która nie wsty­dzi się przekraczać miejs­ca­mi granic dobrego smaku (choć dużo sub­tel­niej niż się to robi ter­az), jest całkiem dobry i zupełnie nie sztam­powy motyw chłopaków zakochu­ją­cych się w ślicznych dziew­czy­nach. Wszys­tko w tych wątkach idzie zgod­nie ze sche­matem poza zakończe­niem. Zwierz kiedy obe­jrzał pier­wszy film był bard­zo zdzi­wiony, że do takiej pogod­nej i śmiesznej pro­dukcji dołąc­zono coś co nie do koń­ca pasu­je. Ale może właśnie dlat­ego film stał się kul­towy. Bo nawet zwierz który spędzał wakac­je tylko na swoich zwykłych pol­s­kich kolo­ni­ach i obozach odna­j­du­je w nim sen­ty­men­talne sce­ny ze swo­jego dziecińst­wa. Co by wskazy­wało, że przepis na film który wbrew kry­tykom i rozsąd­kowi zosta­je w ser­cach widzów właś­ci­wie zawsze jest taki sam. Należy do humoru, tragedii czy hor­roru albo czegokol­wiek co dusza zabraknie dodać odrobinę sen­ty­men­tal­iz­mu. Przy­na­jm­niej zwierz ma wraże­nie, że wystar­czy w ludzi­ach poruszyć choć odrobinę tęs­kno­ty za czymś nieuch­wyt­nym co kiedyś stanow­iło istot­ną część naszego życia czy świa­ta i moż­na liczyć że nawet nasza głu­pia par­o­dia młodzieżowej komedii dla jakichś ludzi stanie się filmem ważnym. Co w sum­ie aż tak źle o nas wszys­t­kich nie świad­czy. W każdym razie zwierz pole­ca zapoz­nać się z całym tym fenomen­em. Jed­nocześnie zaz­nacza­jąc, że jest to film i ser­i­al do których pod­chodz­ić trze­ba z bard­zo specy­ficznym nastaw­ie­niem. Ale jeśli zna­jdziemy w sobie przyz­wole­nie na odrobinę głupo­ty to może­my się naprawdę dobrze baw­ić i szcz­erze śmi­ać. A poza tym to jest dokład­nie ta pro­dukc­ja na którą chce­cie poświę­cić dwa let­nie dni.

Ps: Zwierz wie, że częś­ci z was opisy­wane tu zjawisko zupełnie nie intere­su­je ale jak­by zwierz nie napisał tego wpisu to by nie wytrzy­mał. Cza­sem tak jest kiedy się coś zna­jdzie i trze­ba się tym koniecznie podzielić

Ps2: Zwierz przy­pom­i­na że wczo­ra­jszego wpisu nie było bo latem zwierz stara się ograniczyć pub­likowanie w sobo­ty by móc się cieszyć słoneczkiem, szczęś­ciem i spotkaniem ze zna­jomy­mi.

7 komentarzy
0

Powiązane wpisy