Home Ogólnie Płaszcz, Rewolucja i bohater na wiek XXI czyli zwierz spogląda na Jacka Harknessa

Płaszcz, Rewolucja i bohater na wiek XXI czyli zwierz spogląda na Jacka Harknessa

autor Zwierz

 

Hej

 

Dro­gi zwykły czy przy­god­ny czytel­niku, jest sob­o­ta może więc wybierzesz się na spac­er, zwłaszcza,  że od wczo­raj mamy nagły niespodziewany atak wios­ny, co zawsze skła­nia do spac­erów. Czytel­niku mniej nor­mal­ny ( zwierz ma dzi­wne wraże­nie, że jest was wielu) pozostań przy kom­put­erze, bowiem oto zwierz zagłębia się w sprawy nis­zowe, wewnętrzne i nie mające swo­jego wielkiego uza­sad­nienia,  poza tym, że o napisanie o nich zwierza popros­zono ( a sam zwierz czuły jest na proś­by swoich czytel­ników). Nie mniej jed­nak jeśli wszyscy czytel­ni­cy pozostaną przy kom­put­er­ach zwierz ma dla nich wpis, o postaci, która pokazu­je, że jeśli nie chcesz robić rewolucji możesz po pros­tu udać, że już się odbyła.  I o tym jak stworzyć bohat­era , który jest dokład­nie taki sam i inny niż wszyscy.  Tak moi drodzy zwierz napisze o Kap­i­tanie Jacku Hark­nessie. 

 

WPIS TEN DEDYKOWANY JEST DRAKAINIE Z PROŚBĄ O PRZYJĘCIE :P

 

 

 Zaczni­jmy od ustal­e­nia jed­nej abso­lut­nie kluc­zowej sprawy

 

Inspiracją do wpisu zwierza był nie tylko krzyk jaki pod­niósł się pod wpisem o najlepiej ubranych telewiz­yjnych bohat­er­ach, gdzie zwierz ( zdaniem niek­tórych hanieb­nie ) pom­inął Kap­i­tana i jego cud­owny bohater­s­ki płaszcz a’ la lata 40 ( padła nawet propozy­c­ja by napisać tylko o płaszczach!). Tak naprawdę o tym by napisać o głównym bohaterze seri­alu Torch­wood i najbardziej nie ortodoksyjnym towarzyszu Dok­to­ra Who zwierz myślał od daw­na. Dokład­niej myśl ta naw­iedza­ła zwierza po każdym odcinku seri­alu Glee. Dlaczego? Otóż Glee to ser­i­al dla młodzieży,  który prag­nie pewnej oby­cza­jowej rewolucji połąc­zonej z edukacją ( teo­re­ty­cznie dwa słowa nie powin­ny wys­tępować obok siebie ale cóż zwierz poradzi, że taka praw­da). Na czter­naś­cioro głównych bohaterów czwór­ka z nich to homosek­su­al­iś­ci, pojaw­ia się też wątek bisek­su­al­nej dziew­czyny. Od pon­ad sezonu więk­szość odcinków przy­pom­i­na eduka­cyjne broszur­ki, w których po kolei sce­narzyś­ci odhacza­ją prob­le­my od edukowa­nia o tol­er­ancji po prob­le­my mniejs­zoś­ci sek­su­al­nych w szkole ( brak akcep­tacji przez rówieśników czy rodz­iców), wszys­tko zaś nawet bez ukry­wa­nia, że o edukację chodzi. Zwierz rozu­mie to pode­jś­cie, ale na dłuższą metę wyda­je się ono kosz­marnie krótkowzroczne — tym, którzy zna­j­du­ją się w trud­nej sytu­acji ser­i­al raczej nie pomorze ( wszys­tko tam roz­gry­wa się nieco zbyt łat­wo), ci których ma nauczyć jak się zachować — cóż każdy edukowany wie, że jest edukowany a to nigdy nie sprzy­ja łatwe­mu i mimowol­ne­mu przyswa­ja­niu infor­ma­cji. 

 

 Kiedy Jack po raz pier­wszy pojaw­ia się seri­alu raczej na pier­wszy plan wysuwa się fak­ty, że nie widzi nic dzi­wnego w tańcze­niu wal­ca na zaparkowanym pod Big Ben­em statku kos­micznym w cza­sie bom­bar­dowa­nia. Już wtedy wiado­mo, że to faj­na postać

 

Co z tym wszys­tkim wspól­nego ma Jack Hark­ness, podróżnik w cza­sie, szef insty­tucji zaj­mu­jącej się dban­iem by ziemia nie została zaję­ta czy zniszc­zona przez obcych? Zdaniem zwierza wiele.  Sce­narzys­ta Dok­to­ra Who nie czekał na rewolucję, po pros­tu wprowadz­ił do seri­alu ( kierowanego jed­nak przede wszys­tkim do starszych dzieci i młodzieży) bohat­era bisek­su­al­nego ( a właś­ci­wie omnisek­su­al­nego jeśli weźmiemy pod uwagę, że kos­mos stanowi tu ostate­czną granicę). Jack Hark­ness zan­im dostał włas­ny już bardziej dorosły ser­i­al pojaw­ił się bowiem najpierw w pier­wszym sezonie odnowionego Dok­to­ra Who.  I tu właśnie zasadza się najwięk­szy sukces tej postaci i coś co czyni ją fas­cynu­jącą. Otóż sek­su­al­ność bohat­era, choć wyróż­ni­a­ją­ca go na tle innych postaci ( w Dok­torze Who sek­su właś­ci­wie nie ma więc już jakakol­wiek sek­su­al­ność jest wyróż­ni­a­ją­ca)  jest tylko jed­ną z jego licznych cech. Nie stanowi jądra tej postaci, nie wyz­nacza jej zarez­er­wowanego dla mniejs­zoś­ci miejs­ca w seri­alu, nie jest cechą abso­lut­nie domin­u­jącą i prze­jaw­ia­jącą się np. w wyglądzie. Inny­mi słowy sce­narzyś­ci zro­bili to co sami dawno pos­tu­lowali —  odmi­en­na ori­en­tac­ja nie jest tu wystar­cza­ją­cym opisem postaci ale jed­ną z jej cech — podob­nie jak bycie het­erosek­su­al­nym. Co więcej bohaterowie natyka­jąc się na niego sami nie uważa­ją tej cechy za cen­tral­ną .  Zdaniem zwierza jest to jed­no z najbardziej nowa­tors­kich i nieco przeło­mowych posunięć w sposo­bie kon­struowa­nia queerowych postaci w seri­alach — zwłaszcza w seri­alach przez­nac­zonych dla młodzieży.

 

Jack Hark­ness to bohater który zan­im do ciebie strzeli ład­nie się uśmiech­nie, a kiedy cię zabi­je zna­jdzie dow­cip­ną puen­tę.

 

Bo nawet gdy­by Jack Hark­ness uga­ni­ał się wyłącznie za dziew­czy­na­mi to i tak było by o czym dysku­tować. Jako, że Hark­ness pojaw­ia się po raz pier­wszy w odcinkach Dok­to­ra Who to nie trud­no pow­strzy­mać się od porów­nań — zwłaszcza, że obaj egzys­tu­ją w tym samym uni­w­er­sum. Zdaniem zwierza Jack Hark­ness jest postacią zbu­dowaną w niemal ide­al­nej antytezie do Dok­to­ra. Obaj są zasad­nic­zo rzecz biorąc nieśmiertel­ni,  choć Jack pozosta­je zawsze ten sam ( nawet starze­je się dużo wol­niej) zaś Dok­tor wciąż się zmienia. Jack kiedy go poz­na­je­my nie ma zbyt wielu ideałów i właś­ci­wie to chce się znaleźć jak naj­dalej od niebez­pieczeńst­wa, oraz po pros­tu uniknąć kłopotów.  Dok­tor sam kłopo­ty się paku­je w imię jakichś wyższych wartoś­ci. Dok­tor jest w dużym stop­niu asek­su­al­ny, Jack wręcz prze­ci­wnie. Dok­tor ucieka od prze­mo­cy ( przy­na­jm­niej nigdy nie widz­imy by jej użył), nie nosi broni, Jack jest pod tym wzglę­dem klasy­cznie bohater­s­ki czyli strzela do wszys­tkiego co się rusza jeśli zajdzie taka potrze­ba.  Dok­tor posługu­je się właś­ci­wie nie zna­ją­cym odstępstw kodem moral­nym, Jack . cóż jest gotowy do nieco mniej restryk­cyjnego pode­jś­cia do włas­nych zasad. Teo­re­ty­cznie  nic nie powin­no tych dwóch postaci łączyć ale jed­nak — po pier­wsze kiedy Jack spo­ty­ka Dok­to­ra to jed­nak wywołu­je to na nim ogromne wraże­nie. Właś­ci­wie moż­na uznać, że deter­min­u­je w pełni jego ist­nie­nie. W sum­ie jeśli się nad tym zas­tanow­ić, moż­na oglą­dać ser­i­al Torch­wood trochę jako opowieść o tym jak potrafią toczyć się losy tych ludzi, którzy nawet na chwilę spotkali Dok­to­ra ( i których on sam z pre­m­e­dy­tacją porzu­cił po drodze). Jed­nak nie chodzi tylko o pewien zestaw zasad, które Jack prze­j­mu­je od naszego ulu­bionego podróżni­ka w cza­sie. Chodzi też o ten sam wynika­ją­cy z nieśmiertel­noś­ci czy dłu­gowiecznoś­ci prob­lem — obaj żyją właś­ci­wie z poczu­ciem  nie kończącej się i nie­u­niknionej straty. Teo­re­ty­cznie obaj mogli by wieść samot­niczy żywot ale wyda­je się, że tu leży cały haczyk wiecznoś­ci ( w wyko­na­niu na uni­w­er­sum Dok­to­ra Who/ Torch­wood)  nie moż­na jej spędz­ić samot­nie nie tracąc człowieczeńst­wa, a otaczanie się ludź­mi oznacza stratę. I tak tracić będą i Dok­tor, i Jack — i w obu przy­pad­kach nawet teo­re­ty­cz­na możli­wość przy­wróce­nia kogoś do życia będzie rozwiązaniem nie wystar­cza­ją­cym. Pod tym wzglę­dem obaj noszą w sobie niez­nany zazwyczaj bohaterom seri­ali rozry­wkowych aut­en­ty­czny rys trag­iczny. Zwierz ośmieli się jeszcze dodać, że nawet urab­nie obu bohaterów w długie płaszcze ( choć Dok­to­ra dopiero w następ­nym wcie­le­niu) każe się dopa­try­wać pewnego podobieńst­wa. Ów kosz­marnie chy­ba nie prak­ty­czny płaszcz ( świet­nie wyglą­da kiedy się w nim bie­ga i stoi ale to chy­ba tyle jeśli chodzi o użyteczność) jest pewnym znakiem bohat­era. A w kodzie BBC — bohat­era ze skazą ( serio czy oni tam mają jakieś zasady doty­czące kostiumów?)

 

 Zdaniem zwierza trze­ba być bard­zo pewnym siebie, żeby wygłosić powyższe zdanie:P

 

 

Nie mniej zdaniem zwierza pop­u­larność Kap­i­tana Jac­ka Hark­nes­sa,  który doczekał się włas­nego seri­alu nie wyni­ka jedynie z fak­tu, że moż­na go porówny­wać z Dok­torem. Jest to bowiem ide­al­na wari­ac­ja na tem­at klasy­cznego bohat­era fil­mowego czy seri­alowego, jakiego widz bard­zo dobrze zna. Wspom­ni­any wcześniej płaszcz nie jest przy­pad­kowym rek­wiz­ytem, podob­nie jak nie jest przy­pad­kowe obsadze­nie w roli Kap­i­tana Johna Bor­row­mana, który ma odpowied­nio kwadra­tową szczękę i niebieskie oczy bohat­era ratu­jącego świat z opresji ( zwierz nie będzie się roz­wodz­ił nad fak­tem, jak dobrze aktorzy teatru musicalowego sprawdza­ją się w rolach bohaterów nie mniej radzi prze­myśleć to zdanie). Dorzućmy do tego jeszcze amerykańs­ki akcent, poczu­cie humoru i sprawne posługi­wanie się pis­to­letem, a dosta­je­my właś­ci­wie bohat­era ide­al­nego. I właśnie w tym momen­cie pojaw­ia się to co decy­du­je o jego pop­u­larnoś­ci — to drob­ne ale, które w pełni uwidacz­nia się pod koniec mini serii ” Chil­dren of Earth” ( Uwa­ga spoil­er tak na wszel­ki wypadek) gdzie Jack poświę­ci włas­nego wnu­ka w imię ratowa­nia mil­ionów dzieci na świecie. Niby to szla­chetne, ale poświęce­nie dziec­ka, zwłaszcza z włas­nej rodziny, w imię wyższego dobra to ten rodzaj moral­nych dylematów z który­mi klasy­czni bohaterowie nie muszą się zma­gać. A nawet jeśli muszą to zosta­ją od nich w ostat­niej chwili uwol­nieni. Podob­nie jak nie musza się zma­gać z całym bagażem dziesię­ci­ole­ci spęd­zonych w nie swoich cza­sach. I nie zawsze w pełni moral­ny­mi wyb­o­ra­mi jakie pode­j­mowali przez dziesiąt­ki lat.  

 

 Jack ma bard­zo rzad­ką cechę — jest postacią dow­cip­ną ale nie kome­diową

 

Tym jed­nak co zwierz uważa jest naj­ciekawszą innowacją w tym dobrze znanym schema­cie “cud­ownego bohat­era, który ratu­je sytu­ację” czy nawet ” Cud­ownego bohat­era, który ratu­je sytu­ację nie mniej ma nieco mroczniejszą stronę i bagaż emocjon­al­ny” to fakt, że Jack jest nieśmiertel­ny. Wszyscy poświę­ca­ją długie artykuły sek­su­al­noś­ci Har­nes­sa, a tym­cza­sem innowacją wyda­je się pomysł, że nasz główny bohater nie tylko nie może umrzeć ale też widz wie, że nie umrze. Wie ponieważ  moment ostate­cznego rozs­tanie się z życiem bohat­era już mu pokazano. Z resztą zan­im się zori­en­tował, że go zobaczył (  jeden z powodów, dla których zwierz uwiel­bia uni­w­er­sum Dok­to­ra Who to fakt, że takie zdanie ma sens). Widzi­cie drodzy czytel­ni­cy praw­da jest taka, że cała kul­tura snu­cia opowieś­ci sen­sacyjnej ( choć nie tylko) we współczes­nym świecie właś­ci­wie przyj­mu­je jeden schemat — staw­ia się bohat­era w sytu­acji zagroże­nia życia, prze­cią­ga się tą groźbę jak najdłużej budząc w widzu czy czytel­niku prz­er­aże­nie i niepokój, po czym gdy sytu­ac­ja wyda­je się bez­nadziej­na dokonu­je się zwro­tu akcji na korzyść bohat­era. Im więcej razy uda się zaprowadz­ić widzów na skraj abso­lut­nej pewnoś­ci, że bohater zginie tym łatwiej zmusić ich do dal­szego oglą­da­nia his­torii. Co jed­nak kiedy odrzu­ci się ten motyw? Co jeśli widz nie będzie musi­ał się zupełnie bać o bohat­era już od samego początku? Jeśli będzie miał prak­ty­cznie pewność,  że nieza­leżnie od iloś­ci tor­tur, wys­trzelonych kul i pocisków bohater i tak nie zginie? Cóż przy­padek Jac­ka Har­nes­sa pokazu­je, że moż­na “zabi­jać” bohat­era wcale nie pozbaw­ia­jąc go życia — raczej każąc mu żyć mimo tego co go spo­ty­ka. Być może dlat­ego, zde­cy­dowanie gęś­ciej niż w więk­szoś­ci seri­ali pada­ją tu bohaterowie poboczni,  chy­ba po to by pokazać, że śmierć w seri­alu jed­nak jest zagroże­niem.  Nie mniej zdaniem zwierza jest to ciekawa i istot­na innowac­ja, która — gdy bohater sta­je się śmiertel­ny ( ostat­ni sezon) spraw­ia, że nagle boimy się o niego bez porów­na­nia bardziej. Śmiertel­ność sta­je się tu nową a nie znaną cechą.

 

 Krótkie acz zwięzłe pod­sumowanie tego co zwierz myśli o kon­strukcji postaci ( zwierz przeprasza za przek­leńst­wo)

 

Zwier­zowi wyda­je się niezwyk­le symp­to­maty­czne że Tochrwood stało się pier­wszym seri­alem BBC pro­dukowanym w Stanach gdzie odniósł spory jak na bry­tyjską pro­dukcję sukces. Bo Jack Har­ness jest właśnie tym bohaterem, którego USA potrze­bu­je, a którego chy­ba Hol­ly­wood nie potrafiło­by by jeszcze wyt­worzyć. Nie chodzi bowiem tylko o herosa z mroczną stroną, czy o fakt odmi­en­nej sek­su­al­noś­ci czy braku śmiertel­noś­ci. Jack Hark­ness jest zdaniem zwierza bohaterem z krainy niedopowiedzeń. Podob­nie jak w Dok­torze Who ( którego amerykanie albo lubią albo kom­plet­nie nie łapią)nie ma tu dobrych i złych a właś­ci­wie nie ma łatwego i jed­noz­nacznego rozróżnienia. Niby wal­czy się z obcy­mi ale czemu win­ny obcy, że jest obcy. To pode­jś­cie wyda­je się ide­al­nie wpa­sowywać we współczes­ny świat, i wyda­je się być ide­al­nie ignorowane przez twór­ców więk­szoś­ci postaci bohaterów ( nie wszys­t­kich). Pod tym wzglę­dem Jack Hark­ness nie czeka na rewoluc­je w postrze­ga­niu bohaterów, ich czynów i cech indy­wid­u­al­nych. Po pros­tu prze­b­ie­ga obok w swoim cud­ownym płaszczu.

 

 Na koniec odpowiedź na pytanie po co prawdzi­wy bohater potrze­bu­je płaszcza.

 

 

PS: Zwierz bard­zo dzięku­je ninedin za pomoc w udawa­niu, że zwierz wie więcej niż wie. Zwierz obiecu­je się kiedyś odwdz­ięczyć.

PS2: Już jutro Oscary! Zwierz nie wie jeszcze o czym napisze ale od mniej więcej 1 będzie moż­na śledz­ić jego jak zwyk­le błyskotli­we wpisy na face­booku gdzie zwierz całe wydarze­nie będzie komen­tować.  Ale jeśli nie macie face­booka nie bój­cie się — zwierz napisze też notkę??

0 komentarz
0

Powiązane wpisy