Home Ogólnie Zginąć trzy do czterech razy czyli popkulturalne podsumowanie roku

Zginąć trzy do czterech razy czyli popkulturalne podsumowanie roku

autor Zwierz
Zginąć trzy do czterech razy czyli popkulturalne podsumowanie roku

Kochani w tym roku Zwierz postaw­ił na zmi­any. Od kilku lat pod­sumowa­nia roku na blogu wyglą­dały tak samo. Zwierz roz­dawał nagrody w najróżniejszych kat­e­go­ri­ach. Jed­nak kiedy dziś usi­adłam do kom­put­era z myślą, że znów musi­ałabym zro­bić wszys­tko dokład­nie tak samo pomyślałam… że mi się nie chce. Będzie więc inaczej. Bo od tego jest blog, żeby robić rzeczy tak jak nam się podo­ba. Tak więc zap­ni­j­cie pasy. Rusza­my do 2018 zobaczyć jaki to był rok.

Ponieważ Zwierz prze­jrzał wszys­tkie swo­je notat­ki poczy­na­jąc od grud­nia do sty­cz­nia to zaczy­nam pod koniec roku i będziemy się powoli cofać. Czy coś nam wypad­nie po drodze? Na sto pro­cent. Czy jest to pod­sumowanie przez pryz­mat Zwierza ? Oczy­wiś­cie. Czy to jest śmiertel­nie na poważnie? Oczy­wiś­cie, że nie. Ale mam nadzieję, że jak­iś obraz się z tego wyłoni. Albo przy­na­jm­niej będzie dużo śmiechu.

Tak więc kochani. 2018 to był rok w którym….

- Sony odkryło, że do trzech razy sztu­ka i w ani­macji o Spi­der-manie po której nikt za bard­zo się niczego nie spodziewał odkryło, jak zro­bić fajny film o człowieku pająku. Tom Hol­land pewnie by klaskał ale nie czuł się zbyt dobrze.

- W filmie Pech to nie grzech pojaw­ił się Karo­lak tylko po to by w wątku pozbaw­ionym sen­su zareklam­ować kar­mę dla psów Dolina Note­ci. Co daje fil­mowi pier­wsze miejsce w konkur­sie na najbardziej żenu­ją­cy prod­uct place­ment roku.

- Kevin Spacey wypuś­cił video w którym uda­jąc Fran­ka Under­woo­da przekonu­je nas że prze­cież nie może­my go osądzać bez dowodów. Reakc­ja sądu była naty­ch­mi­as­towa bo w tym samym dniu rozpoczął się pro­ces Spaceya. Najwyraźniej ktoś miał jakieś dowody.

- Kevin Hart został ogłos­zony prowadzą­cym Oscarów, po czym zrezyg­nował z tej funkcji kiedy okaza­ło się, że wrzu­canie Tweet­ów do Inter­ne­tu ma kon­sek­wenc­je, dołączył w tym samym do Jame­sa Gun­na. Panowie będą ter­az chodzili w koszulkach z napisem „Jesteś sławny wyka­suj Twit­tera”.

 

- Jason Momoa wys­tąpił w najlep­szej ekraniza­cji Małej Syren­ki od cza­sów Dis­neya, oraz miał najpiękniej powiewa­jące w wodzie włosy od cza­sów Ariel. Sam film zaro­bi pewnie mil­iard dolarów. Głównie dlat­ego, że jak Jason patrzy to człowiek czu­je, że musi to spo­jrze­nie odwza­jem­nić na Sali kinowej.

- Alfon­so Cuaron nakrę­cił hisz­pańsko­języ­czny film o służącej w Meksyku i na dodatek wszys­tko jest czarnobi­ałe. Szczęś­ciem film jest na Net­flix więc wszyscy mogą udawać że go widzieli, nawet nie sprawdza­jąc w którym kinie mają udawać że byli.

- Bradley Coop­er nakrę­cił po raz kole­jny Nar­o­dziny Gwiazdy. Poza zach­wyta­mi pojaw­iło się pytanie od grupy bard­zo ziry­towanych kobi­et które pyta­ją jakim cud­em his­to­ria o tym że facet nie jest w stanie znieść sukce­su ukochanej nie zde­walu­owała się od 1927 kiedy po raz pier­wszy ją opowiedziano na ekranie.

- Bradley Coop­er zatrud­nił do roli swo­jego psa w Nar­o­dz­i­nach Gwiazdy, swo­jego pry­wat­nego psa. Związ­ki zawodowe psów w kine­matografii powin­ny wyraz­ić oburze­nie na tak oczy­wisty nepo­tyzm.

- Body­guard rozbił bank oglą­dal­noś­ci BBC. Głównie dlat­ego, że wszyscy zde­cy­dowali się oglą­dać ser­i­al by dowiedzieć się czy Richard Mad­den uda się w nim na jakieś wese­le i czy na nim umrze. Spoil­er. Nie ma wesela. No może poza siedz­ibą BBC gdzie patrzą na wyni­ki oglą­dal­noś­ci.

- W konkur­sie na wzrusza­ją­cy świąteczny film roku Plan­e­ta Singli 2 starła się z Miłość jest Wszys­tkim. Ostate­cznie wyszło że Plan­e­ta jest wszys­tkim a Miłość jest dla Singli. Zaś kino nie jest dla pol­s­kich świątecznych komedii roman­ty­cznych.

- Do kin weszły Zbrod­nie Grinde­wal­da, co spraw­iło, ze wszyscy uświadomil­iśmy sobie, że to się pisze „Grinde­wald” a nie „Grinewald”. Poza tym film nie miał za bard­zo sen­su, John­ny Depp miał fryzurę god­ną Javiera Barde­ma, a cała resz­ta wid­owni spo­jrza­ła na Dum­b­le­do­ra w zupełnie nowy sposób. Dowiedzieliśmy się też że cza­sem filmy w świecie napisanym przez Rowl­ing mogą mieć zakończe­nie godne Dynas­tii. Sor­ry nie, Dynas­tia jest lep­sza.

 

- W Bohemi­an Rhap­sody Rami Malek próbował nas przekon­ać że jest Fred­dym Mer­curym, ale ostate­cznie jedyne do czego film nas przekon­ał, to że muzy­ka Queen jest najlep­sza, a ludzie o których ma opowiadać film biograficzny nigdy nie powin­ni mieć prawa do poprawek w sce­nar­iuszu.

- Net­flix pokazał nam Bat­man Nin­ja co spraw­iło, że wszyscy zdali sobie sprawę, że nie ma granic tego co może pokazać kino. Jeśli widzi­ałeś jak robot złożony z mechan­icznych japońs­ki twierdz bije się z wielkim Bat­manem złożonym z nietop­erzy i małp to widzi­ałeś wszys­tko. I ter­az pij żeby zapom­nieć.

- Sab­ri­na nas­to­let­nia czarown­i­ca miała być fajnym seri­alem w sty­lu Riverdale ale zupełnie przy­pad­kowo wyszedł najlep­szy komen­tarz do miejs­ca kobi­et w zor­ga­ni­zowanej religii. Plus kot.

- W kinach pojaw­iła się Dziew­czy­na w Sieci Pają­ka. Film który tak niko­go nie obszedł, ze wid­zowie mogą się do dziś zas­tanaw­iać czy to był sequel, pre­quel, reboot czy bard­zo zły pomysł zaro­bi­enia pieniędzy na filmie który nie powinien pow­stać.

- Net­flix dał nam trze­ci sezon Deare­dev­ila.

- Trze­ci sezon Dare­dev­ila był wyśmien­i­ty

- Net­flix ska­sował Dare­dev­ila.

-Zwierz nie ska­sował sub­skrypcji Net­flixa ale trochę popłakał.

 

- 13 Dok­tor zade­bi­u­towała w Dok­torze Who co powin­no nam wszys­tkim dać do myśle­nia. Głównie nad tym jak wspani­ałą Dok­tor jest Jodie Whit­tak­er.

- Wszyscy ludzie którzy twierdzili, że pojaw­ie­nie się kobi­ety jako Dok­to­ra zep­su­je ser­i­al i zabi­je jego oglą­dal­ność mogli się poczuć trochę głu­pio patrząc na wyni­ki oglą­dal­noś­ci nowego sezonu.

- Black Mir­ror wypuś­ciło odcinek/film w którym wid­zowie mogą sami decy­dować co stanie się dalej. Inter­net wciąż dysku­tu­je czy to wspani­ałe i intelek­tu­alne, czy też dokład­nie to samo moż­na zro­bić czy­ta­jąc powieść para­grafową, z tą różnicą że nie moż­na się tym wtedy aż tak chwal­ić na Face­booku.

- Hol­ly­wood odkryło, że jak obsadzisz Azjatów w innej roli niż kolegę kujona to nagle mnóst­wo osób jest całkiem zain­tere­sowanych takim filmem. No kto by pomyślał. Naprawdę zupeł­na nowość.

- Sony zaskoczyło wszys­t­kich wypuszcza­jąc najlep­szą ekraniza­cję Dumy i Uprzedzenia od lat. Co praw­da tytuł Ven­om niek­tórych zmylił ale wid­zowie doskonale dojrzeli intenc­je wielkiego stu­dio.

- Tom Hardy udowod­nił, że w fil­mach na pod­staw­ie komik­sów jest całe mnóst­wo przestrzeni  dla wybit­nej gry aktorskiej.  Ewen­tu­al­nie nikt mu nie powiedzi­ał, że gra w Ven­omie a nie u Czechowa.

- Ven­om pocałował Toma i wszyscy westch­nęli. Bo było to dokład­nie to czego się nie spodziewali a co było im potrzeb­ne.

 

- Ryan Gosling pole­ci­ał na księżyc i było mu smut­no. Tak przy­na­jm­niej rysu­je się fabuła First Man.

- Ryan Reynolds podróżował w cza­sie i doskonale się baw­ił. Tak przy­na­jm­niej rysu­je się fabuła Dead­poola 2.

- Spike Lee udowod­nił, że jest nie tylko jed­nym z najbardziej wściekłych ale też wciąż najbardziej utal­en­towanych reży­serów amerykańskiego kina. Plus zatrud­nił Adama Dri­vera do Black­kklans­man za co na wie­ki Zwierz będzie mu wdz­ięczny.

- Michael Fass­ben­der zrozu­mi­ał swo­je błędy i w tym roku w niczym nie grał i ograniczył się do bycia pięknym mężem, pięknej żony.

- Okaza­ło  się, że aby pobić wszelkie reko­rdy pop­u­larnoś­ci fil­mu w Polsce należy nakrę­cić zaan­gażowany społecznie film, o prob­lemie który jest przed­miotem żywych dyskusji, sporów i kon­trow­er­sji. Inny­mi słowy Smar­zows­ki kręcąc Kler przy­pom­ni­ał, że kino w Polsce może opowiadać o Polsce a nie tylko o ład­nych mieszka­ni­ach w nowoczes­nym budown­ictwie.

- Bry­tyjczy­cy zrozu­mieli, że wszys­tko czego potrze­bu­je świat to Zmierzch dla trochę bardziej dorosłych i nakrę­cili Księgę Czarown­ic. W roli wam­pi­ra dla którego warto ukraść star­o­druk z bib­liote­ki – Matthew Goode.

 

- Net­flix ogłosił, że Hen­ry Cav­ill zostanie Wiedźminem.

- Pol­s­ki inter­net podzielił się na dwa obozy. Padały ostre hasła takie jak „za ład­ny”, „Charak­teryza­c­ja”, „Drewno”, „Poczekamy zobaczymy” a także naj­gorsze “Lego­las”. Sap­kows­ki pow­strzy­mał się od komen­tarza ale zapy­tał czy tym razem może dostać pasz­port zagraniczny zami­ast kasy z góry.

- Net­flix ogłosił resztę castin­gu do seri­alu Wiedźmin i inter­net pochylił się nad ważną dyskusją czy zdanie „miała fig­urę dwudziesto­lat­ki” znaczy że Yen­nefer powin­na grać dziew­czy­na o twarzy dwudziesto­lat­ki.

- Nie świado­ma zamieszek w Polsce Jane Fon­da obchodz­iła kole­jne urodziny z fig­urą której poza­z­droś­ci jej niejed­na dwudziesto­lat­ka.

- Tum­blr i oko­lice protestował prze­ci­wko seri­alowi Insa­tiable który wniosku­jąc po zwias­tu­nach miał być his­torią o tym, że dobrze jak grub­szej dziew­czynie ktoś da po mordzie bo może zadru­tu­ją jej szczękę i będzie dobrze.

- Po obe­jrze­niu Insa­tiable okaza­ło się jed­nym z najlep­szych seri­ali o kon­cepcji symu­lakrów Bau­drillar­da.

 

- Do Pol­s­kich kin weszły dwa filmy o Dywiz­jonie 303. Mieliśmy ich nie pomylić więc pos­zliśmy na oba. Prob­lem w tym, że ten bardziej patri­o­ty­czny okazał się ten ang­iel­s­ki.

- Dywiz­jon 303 nauczył nas że ist­nieją równoległe rzeczy­wis­toś­ci gdzie Doro­cińs­ki i Adam­czyk to ta sama oso­ba.

- Kino jak w zeszłych lat­ach próbowało wmyślić się na nowo więc w The Meg zami­ast jed­nego wielkiego rek­ina zjada­jącego ludzi były dwa. Był też Jason Statham które­mu się nic nie chci­ało. Nawet koszuli założyć.

- Tom Cruise bie­gał po świecie w Mis­sion Impos­si­ble. Prawdę powiedzi­awszy mieliśmy więcej fra­jdy oglą­da­jąc jak bie­ga­ją piłkarze w cza­sie mis­tr­zostw świa­ta. Fabuła podob­na.

- Cier­pi­enia doras­ta­nia były wyjątkowo na cza­sie, mieliśmy w tym roku filmy o tym, że moż­na być grub­szym i pewnym siebie (Klusecz­ka), moż­na być grub­szym i tak niepewnym siebie, że manip­u­lu­je się ludź­mi (Sier­ra Burgess jest prze­gry­wem), o tym że niek­tórzy nas­to­latkowie są homosek­su­al­ni (Simon i inni homo sapi­ens), a niek­tórym się wyda­je że są bi ale jed­nak nie są homosek­su­al­ni (Alex Strangelove), a inni piszą listy do chłopaków i się zakochu­ją (Do wszys­t­kich chłopców których kochałam) a jeszcze inni cału­ją się z brać­mi swoich przy­jaciół i to jest prob­lem (Kiss­ing Booth). Ostate­cznie w tym pochodzie nas­to­let­niej traumy wszyscy zaczy­namy tęsknić za tymi piękny­mi waka­cyjny­mi miesią­ca­mi w słod­kiej Italii kiedy zakochal­iśmy się w Armie Ham­merze (Call me by your name)

- Paul Rudd był tak uroczy jako Ant-Man że nawet nie zająknęliśmy się o tym, że oglą­danie tego fil­mu zaraz po Inifni­ty War to jak pocieszanie się maka­ronika­mi zaraz po tym jak zdechł nasz ukochany pies.

- Ktoś zde­cy­dował że potrze­bu­je­my kole­jnego musi­calu z piosenka­mi Abby i okaza­ło się, że jed­nak nie wchodzi się dwa razy do tej samej niebieskiej, greck­iej wody. Wyszło jakieś takie mętne bajorko. Ale Col­in Firth nadal jest cud­owny, a Cher spraw­ia, że film przez trzy min­u­ty ma sens.

- Good Girls okaza­ły się seri­alem który wcią­ga tak że człowiek zapom­i­na przez dwa dni wywiesić pranie z pral­ki. Wygrało­by na najbardziej wcią­ga­ją­cy ser­i­al roku gdy­by pod koniec grud­nia na Net­flix nie pojaw­iło się You. Najbardziej kosz­marny przykład seri­alowej sztampy którego nie sposób wyłączyć.

- Paweł Paw­likows­ki znów nakrę­cił skrom­ny czarno-biały film, który porusza ser­ca wid­owni na całym świecie. I spraw­ia, że mamy nadzieję na Pol­s­ki akcent na Oscarach. Tylko czy oni tam na zachodzie się kiedykol­wiek dowiedzą, że w Polsce też mamy kolory?

- Do kin wes­zli Iniemamoc­ni 2 czyli typowy film na który dorośli ludzie ciągną swo­je pociechy bo sami chcą zobaczyć co tam u bohaterów których pol­u­bili w dziecińst­wie. Nieste­ty wypoży­czanie dzieci pod kinem dla tych którzy się wsty­dzą pójść sami, nadal jest niele­galne.

- Po pre­mierze Ocean’s 8 wszyscy którzy jeszcze nie byli zakochani w Cate Blanchett odkryli, że to był tylko stan prze­jś­ciowy.

- Bened­c­it Cum­ber­batch zagrał w Patricku Mel­rose tak, ze wszyscy przy­pom­nieli sobie dlaczego kil­ka lat temu zakochal­iśmy się w tym kos­mi­cie nieu­dol­nie uda­ją­cym ziemi­an­i­na. Zaś sam ser­i­al pokazał, że w kilku odcinkach moż­na pokazać podróż bohat­era przez pół życia i to bez sztuczek charak­teryza­cji.

- Nowy Juras­sic World spraw­ił, że jak rzad­ko kiedy kibi­cow­al­iśmy dinoza­u­rowi by w końcu zjadł tych ludzi a my sami mogli pójść do domu.

- Teledysk do This is Amer­i­ca spraw­ił, że ludzkość przy­pom­ni­ała sobie, że teledys­ki to był naprawdę dobry pomysł.

- Ska­sowano Brook­lyn 99

- Ciem­noś­ci okryły ziemię

- Brook­lyn 99 powró­ciło w ramów­ce innej stacji. Dobro i pię­kno zapanowało na świecie.

- Książę Har­ry wziął ślub. Zwierz tym razem nie chli­pał bo już się pogodz­ił z tym, że będąc mężatką raczej nie poślu­bi bry­tyjskiego księ­cia.

- Dis­ney wypuś­cił do kina film o Hanie Solo, i nikt już tego nie pamię­ta. Wypar­cie traumy jest potężne wśród homo sapi­ens.

- Bro­da Kap­i­tana Amery­ki zade­bi­u­towała w Avengers Infin­i­ty War

- W zwias­tu­nie Avengers Endgame nie ma brody Kap­i­tana

- Bro­da Kap­i­tana zginęła z rąk Thanosa.

- Wszyscy poczuliśmy się nie za dobrze, Panie Stark, po sean­sie Infin­i­ty War.

- Wes Ander­son zro­bił ani­mowany film o psach i okaza­ło się, że to jeden z lep­szych filmów o ludzi­ach jaki pokazano w tym roku.

- Ama­zon ska­sował Mozart in the Jun­gle.

- Zwierz ska­sował suskry­bcję Ama­zona.

- Zwierz się opamię­tał bo prze­cież jest Mar­velous Mrs. Maisel.

- Steven Spiel­berg nakrę­cił Redy Play­er One. A mógł się pow­strzy­mać.

- Ready Play­er One udowod­niło, że z ekraniza­cji słabej książ­ki, nie da się zro­bić dobrego fil­mu. To znaczy się da ale to nie jest ten przy­padek.

- Jed­nym z najlep­szych seri­ali roku okazał się The Ter­ror, szko­da tylko, że praw­ie nikt go nie obe­jrzał.

- Dru­ga część Pacif­ic Rim była miła ale jed­nak kasowanie apokalip­sy bez Idrisa Elby to nie to samo.

- Mag­a­zyn Peo­ple ogłosił że Idris Elba jest najsek­sown­iejszym żyją­cym facetem na świecie. Niebo jest niebieskie oświad­czyli czytel­ni­cy.

 

- Ani­hi­lac­ja pojaw­iła się na Net­flix­ie pozwala­jąc wid­zom podzielić się na obozy tych którzy po sean­sie zro­bili „Hę” oraz tych którzy mogą tłu­maczyć, że ci się nie podobało tylko dlat­ego, że nie widzisz w ostat­nich sce­nach doskon­ałej metafory wal­ki z depresją.

- Kiedy myśleliśmy, że świat to tylko naras­ta­ją­cy nacjon­al­izm i glob­alne ocieple­nie pojaw­iło się Queer Eye i wszys­tko było przez chwilę dobrze.

- Ksz­tałt wody wygrał na Oscarach co wywołało iry­tację sce­narzys­tów Pięknej i Bestii którzy zrozu­mieli, że mogli­by wygrać gdy­by jed­nak wrzu­cili do swo­jego fil­mu scenę sek­su.

- Czarna Pan­tera wygrała w konkurencji – najlep­sza aktors­ka wer­s­ja ani­macji Dis­neya. Nie było i nie będzie lep­szego Króla Lwa. Nieza­leżnie od tego co tam robią w tym CGI.

- Wid­zowie po obe­jrze­niu Czarnej Pan­tery zadali sobie poważne pytanie — czy nie moż­na by postaci Shuri wprowadz­ić do każdego fil­mu Mar­vela?

- Nowe oblicze Greya zakończyło cykl ekraniza­cji powieś­ci E.L. James. Prze­mysł Meblars­ki będzie niepocies­zony.

- Gary Old­man dostał Oscara bo w końcu ktoś zrozu­mi­ał, że trze­ba Akademii uświadomić, że ten facet zupełnie nie podob­ny do Old­mana to jed­nak Old­man.

 

- Trzy Bill­bor­dy za Ebbing Mis­souri spraw­iły, że przez pięć min­ut człowiek był nieco mniej zły na świat. Potem jed­nak przeczy­tał wiado­moś­ci i cała przy­powieść o niszczy­ciel­skiej sile gniewu poszła do kosza.

- Bra­cia Rus­so potwierdzili, że Loki naprawdę zginął i nie wró­ci do Mar­vel Cin­e­mat­ic Uni­verse

- Dis­ney ogłosił ser­i­al o Lokim z Tomem Hid­dle­stonem.

- Pieprz się Loki.

- Twór­cy Hor­rorów postaw­ili na trudne pytanie – a co jeśli ludzie nie mogli by mówić, albo nie mogli­by patrzeć? Wid­ow­n­ia Qui­et Place i Bird Box była nawet zad­owolona. Oso­by niewidome i niesłyszące powiedzi­ały „Wow, wow jaka niesamowi­ta kon­cepc­ja”

- She-Ra udowod­niła, że nie ma nic lep­szego na jesień niż gen­derowa pro­pa­gan­da.

- Show­max powiedzi­ał „a to ja przepraszam” i wyco­fał się z Pol­s­ki. Patryk Vega będzie niepocies­zony. Albo po pros­tu założy włas­ną plat­for­mę wyłącznie z włas­ny­mi fil­ma­mi.

- Ser­i­al 1983 ziry­tował część Polaków, ale podobał się na zachodzie gdzie wzię­to go za pro­dukcję his­to­ryczną. Ale tak serio, nie ważne jaki jest ser­i­al, ważne żeby nas kochano. Bo my tylko miłoś­ci prag­niemy. No i może dobrych dialogów.

 

- Wid­zowie Ślep­nąc od Świateł są zach­wyceni dialoga­mi. To znaczy tymi które wyda­je im się że usłyszeli.

- Net­flix zde­cy­dował się na najbardziej ambitne przed­sięwz­ię­cie telewiz­yjne roku i tak okazu­je się, że ist­nieje coś takiego jak Net­flix Christ­mas Movies Uni­verse. Wszys­tko jest ze sobą połąc­zone. Mar­vel zapowia­da że odda pola temu wspani­ałe­mu pomysłowi.

- Umarł Stan Lee. Wszys­tkim było bard­zo przykro. A potem wszyscy zaczęli sobie wza­jem­nie tłu­maczyć, że Stan Lee nie był człowiekiem który rysował komiksy a tym bardziej nie był człowiekiem który wymyślił sam jeden wszys­t­kich bohaterów Mar­vela.

- Ezra Miller prze­brał się na pre­mierę Zbrod­ni Grinde­wal­da za szykowny baleron i trze­ba to szanować.

- Skończyło się House of Cards. Ser­i­al miał wzbudz­ić w nas trwogę i drże­nie ale oglą­dal­iśmy wiado­moś­ci i wiemy, że w sum­ie to była całkiem pociesza­ją­ca wiz­ja gdzie co praw­da wszyscy się mor­dowali ale przy­na­jm­niej byli kom­pe­tent­ny­mi poli­tyka­mi.

- Wiado­moś­cią która najsz­erzej odbiła się w świecie po fes­ti­walu fil­mowym w Toron­to było porusze­nie dzi­en­nikarzy gdy okaza­ło się że Chris Pine ma penisa a nawet pokazu­je go w filmie. Tak to jest jak braku­je edukacji sek­su­al­nej i człowiek uczy się anatomii na Kenie.

- David Pod­si­ało wydał płytę, która nieza­leżnie od tego co się o niej sądzi ma najbardziej uroczą akcję pro­mo­cyjną w his­torii pol­skiej fono­grafii. Choć fizy­cy Pod­si­adły nien­aw­idzą bo cią­gle mówi że nie ma fal, a dowodów żad­nych nie przed­staw­ia.

- Hugh Jack­man skończył 50  lat co spraw­iło, że zwierz poczuł się staro.

- Til­da Swin­ton zagrała w Sus­pirze osiemdziesię­ci­o­let­nie mężczyznę i nikt się nie zori­en­tował. Do 2025 roku Til­da będzie grała wszys­tkie role fil­mowe.

 

- Amerykańs­ka Akademia fil­mowa ogłosiła że będzie Oscar dla najpop­u­larniejszego fil­mu. A potem zrezyg­nowała. Co dowodzi nie tego, że oni nien­aw­idzą Czarnej Pan­tery ale tego że nien­aw­idzą Zwierza który musi­ał te wszys­tkie zmi­any uwzględ­nić w swo­jej książce.

- Ktoś inny niż Michael Bay nakrę­cił film o Trans­form­er­sach i okaza­ło się, że prob­le­mem Trans­form­er­sów nie były wielkie robo­ty ale jeden sła­by reżyser.

- Jeśli dojdą do skutku wszys­tkie zapowiadane powroty filmów i seri­ali to rok 2019 będzie nie do odróżnienia od 1989. Choć w sum­ie w 1989 mur obal­ano a amerykanie wciąż mają wiz­ję że swój postaw­ią.

Taki to był ten 2018. Przyz­nam szcz­erze – pod wzglę­dem fil­mowym nie mam wraże­nia byśmy mieli do czynienia z rok­iem szczegól­nie dobrym. Seri­alowo – bard­zo dużo się dzi­ało, zwłaszcza w Polsce, gdzie w bard­zo krótkim odstępie mieliśmy pre­mierę kilku seri­ali które naprawdę wypadało obe­jrzeć. Sama przeszłam przez ten rok bez żad­nego oczy­wis­tego fil­mowego czy pop­kul­tur­al­nego zach­wytu. Jed­nocześnie bard­zo było widać jak powoli zaczy­na­ją się zmieni­ać pewne rzeczy w Hol­ly­wood, trochę pod wpły­wem metoo. Choć nie mam wąt­pli­woś­ci, że to na razie takie ruchy robaczkowe i na wielką zmi­anę przyjdzie jeszcze poczekać. Poza tym jed­nak było miło w kinie i przed telewiz­orem. Eskapizm ma się doskonale, choć zas­tanaw­iam się kiedy wid­zom telewiz­yjnym znudzi się wracanie do znanych for­matów. Być może nigdy. Sam Zwierz podliczył ile zobaczył, przeczy­tał i wysiedzi­ał przed telewiz­orem i może was uspokoić, jest w formie, drasty­cznego spad­ku kon­sumpcji nie odno­towano. Zaś na nowy rok w kul­turze zawsze należy patrzeć tak samo. Z ekscy­tacją i wyczeki­waniem. Dobre, złe czy śred­nie – przed nami filmy których nie widzieliśmy, książ­ki których nie czy­tal­iśmy, seri­ale których nie odhaczyliśmy. Tyle bogact­wa że życia nam na to zawsze zabraknie. I to jest przepiękne.

 

Tak więc trzy­ma­j­cie się chodź­cie do kina i pamię­ta­j­cie – w życiu trze­ba być jak Loki. Zawsze ostate­cznie spadać na cztery łapy. Nawet jeśli miało­by się po drodze zginąć trzy do czterech razy.

Ps: Jak co roku blog jest jutro zamknię­ty ale potem syp­nę wam recen­z­ja­mi bo mam o czym pisać.

0 komentarz
0

Powiązane wpisy