Home Ogólnie Romantycznie do wypęku czyli jeśli nikt nie umarł to mamy komedię

Romantycznie do wypęku czyli jeśli nikt nie umarł to mamy komedię

autor Zwierz

Hej

Zwierz musi wam powiedzieć, że ist­nieją trzy sposo­by zamor­dowa­nia całkiem niezłego fil­mu. Sposobów tych uczą na spec­jal­nych kur­sach dla dys­try­b­u­torów. Pier­wszy sposób to odstraszyć wid­own­ię tytułem — wszyscy wiemy, że w Polsce szla­chet­ny zakon dys­try­b­u­torów fil­mowych opanował ta sztukę w sposób mis­tr­zows­ki, dru­gi sposób bardziej wyrafi­nowany to wypuszcze­nie fil­mu w trzech kopi­ach w środ­ku lata tak by nikt nawet nie zauważył że był w kinach a potem wydanie go na DVD w bard­zo wysok­iej cenie by odpowied­nio kurzył się na półkach. Ale dziś zwierz będzie mówił o ostat­niej tech­nice. To coś jak przy­cza­jony tygrys dla dys­try­b­u­to­ra — otóż należy wmówić ludziom że film jest komedią roman­ty­czną zwłaszcza wtedy kiedy komedią roman­ty­czną nie jest.
Owe prze­myśle­nia naszły zwierza w cza­sie nadra­bi­a­nia fil­mowych zaległoś­ci z roku 2010 kiedy to zimą było zbyt zim­no by chodz­ić do kina a latem zwierz pisał mag­is­teri­um. Oglą­da­jąc kole­jne filmy ( niek­tóre dobre, niek­tóre śred­nie a niek­tóre zupełnie fatalne) zwierz zori­en­tował się że znacz­na część z tych które reklam­owane były jako kome­die roman­ty­czne nie mają z tym gatunkiem nic wspól­nego. 
Np. Tama­ra i mężczyźni — cud­owny ang­iel­s­ki film dzieją­cy się gdzieś na wsi gdzie w spoko­jnej okol­i­cy w domu pra­cy twór­czej kilku pis­arzy próbu­je pisać a do domu na prze­ci­wko wprowadza się ślicznie popraw­iona oper­ac­ja­mi plas­ty­czny­mi dzi­en­nikar­ka która w okol­i­cy spędz­iła dziecińst­wo. Film jest przede wszys­tkim satyrą, miejs­ca­mi komedią w więk­szoś­ci sym­pa­ty­cznym filmem oby­cza­jowym z gatunku tych które potrafią robić tylko Angl­i­cy. Ale z całą pewnoś­cią nie jest kome­dia roman­ty­cz­na i sprzedawanie go jako taki musi zaw­ieść widzów. 
Inny przykład znacznie bardziej spek­taku­larny przykład to ostat­ni film  ‘Skąd Wiesz?” okrut­nie schlas­tany przez kry­tykę ostat­ni film Jame­sa L. Brook­sa ( to ten reżyser od Lep­iej być nie może). Film rzeczy­wiś­cie nie jest wybit­ny ale najbardziej zaszkodz­iło mu sprzedawanie go jako komedii roman­ty­cznej. Jako taka film nigdy by się nie obronił — nie jest szczegól­nie śmiesznie ani prze­sad­nie roman­ty­cznie. A sam film wyda­je się być zde­cy­dowanie lep­szy jeśli potrak­tu­je­my go po pros­tu jako film oby­cza­jowy o dość neu­roty­cznych bohat­er­ach którzy znaleźli się w trud­nym momen­cie swo­jego życia, czyli takim w którym nie poma­ga­ją już nawet motywa­cyjne hasła z porad­ników.
Może­cie stwierdz­ić, że zwierz się czepia. Że widz ma włas­ny umysł i wie co oglą­da. Praw­da jest jed­nak taka, że daje­my się zwieść zapewnieniom dys­try­b­u­torów. Zwłaszcza, że nie wszyscy śledzą uważnie pochód filmów przez kina świa­towe od trail­era do pre­miery więc muszą zau­fać plakatom gdy wybier­a­ją film w kinie ( zwierza naszła właśnie ciekawa myśl, że chy­ba nigdy nie był w kinie nie wiedząc dokład­nie na co idzie. To musi być ciekawe przeży­cie). Nic więc dzi­wnego, ze kiedy idą na komedię roman­ty­czną nastaw­ia­ją się na pewien schemat. Z resztą owa zasa­da nie dzi­ała tylko w przy­pad­ku komedii roman­ty­cznych- zwierz do dziś pamię­ta jakim było dla niego zaskocze­niem gdy reklam­owane jako kome­dia  “Stranger than fic­tion” okaza­ło się sub­tel­nym filmem oby­cza­jowym. Ale zwierz musi­ał film obe­jrzeć dwa razy by strząs­nąć z siebie zaskocze­nie i ocenić film w kat­e­go­ri­ach na jakie zasługu­je. 
Prob­lem pole­ga jed­nak nie tylko na nastaw­ie­niu samych widzów. Dys­try­b­u­torzy uzna­ją, ze kome­dia roman­ty­cz­na to dziś klucz do ser­ca widzów i jak ognia unika­ją określeń film oby­cza­jowy czy po pros­tu romans. Paradok­sal­nie cier­pią na tym filmy całkiem dobre które wymyka­ją się proste­mu przy­porząd­kowa­niu do gatunku — zwierz z niepoko­jem spoglą­da jak już od kiilku lat niemal każdy film Allena próbu­je się wcis­nąć zwier­zowi jako komedię roman­ty­czną mimo, że reżyser żad­nej komedii roman­ty­cznej nie nakrę­cił. Oczy­wiś­cie jego filmy są śmieszne i są w nich romanse ale to nie są kome­die roman­ty­czne.
No właśnie tu dochodz­imy do sed­na prob­le­mu. Kome­dia roman­ty­cz­na to w sum­ie dość specy­ficzny gatunek filmów, który wyma­ga od fabuły by kon­cen­trowała się na dwójce bohaterów którzy po poko­na­niu zabawnych perypetii są razem. Tym jed­nak co jest najważniejsze to fakt, ze to włas­nie miłosne perypetie bohaterów stanow­ią wątek pier­ws­zo­planowy. No i że nic w komedii roman­ty­cznej nie może się źle skończyć bo najważniejszy jest humor i dobre zakończe­nie. Tym­cza­sem dys­try­b­u­torzy uwiel­bi­a­ją roz­cią­gać to poję­cie na wszys­tkie kome­die w których jest jak­iś związek, i na wszys­tkie filmy oby­cza­jowe w których jest odrobi­na humoru. I tak ten w sum­ie niewiel­ki gatunek ( tak naprawdę komedii roman­ty­cznych nie ma aż tak wiele) zosta­je rozdę­ty do granic możli­woś­ci aż w końcu zwierz zaczy­na się obaw­iać że niedłu­go Piła 6 też będzie komedią roman­ty­czną.
Wraca­jąc jed­nak do tem­atu zwierz zas­tanaw­ia się dlaczego aku­rat kome­dia roman­ty­cz­na ze wszys­t­kich gatunków jakie nar­o­dz­iły się ostat­nio odniosła taki sukces. Prze­cież to jeden z najbardziej schematy­cznych rodza­jów kina( nawet patrząc na plakat wiemy jak to się skończy). Cóż skrom­nym zdaniem zwierza to wynik śmier­ci melo­dra­matu — który od komedii roman­ty­cznej różni się tym że jest śmiertel­nie na poważnie i źle się kończy. Co z dzi­wnych przy­czyn zwierz zde­cy­dowanie woli od zakończeń dobrych. Wyraźnie zwierz woli wiz­ję miłoś­ci skazanej na niepowodze­nie. To pewnie wina tego plakatu z ” Przem­inęło z Wia­trem” nad łóżkiem zwierza.
0 komentarz
0

Powiązane wpisy