Home Ogólnie Średni start “StartUp” czyli zwierz dla Martina Freemana obejrzy wszystko choć bez entuzjazmu

Średni start “StartUp” czyli zwierz dla Martina Freemana obejrzy wszystko choć bez entuzjazmu

autor Zwierz
Średni start “StartUp” czyli zwierz dla Martina Freemana obejrzy wszystko choć bez entuzjazmu

Jesień w powi­etrzu ale też jesień w telewiz­ji. A to oznacza, że nie tylko wraca­ją znane już seri­ale ale też w różnych zakątkach świat rozry­w­ki pojaw­ia­ją się nowe tytuły spośród których trze­ba wybrać coś ciekawego. Uwagę zwierza przykuł  „Start­Up” wypro­dukowany dla Inter­ne­towej plat­formy Sony ser­i­al w którym jed­ną z głównych ról gra Mar­tin Free­man. I dlat­ego też zwierz nie zas­tanaw­iał się już więcej i rzu­cił się do oglą­da­nia. Bo jak wiado­mo dla Mar­ti­na wszys­tko.

Zwierz przyz­na szcz­erze, że jak w przy­pad­ku wielu nowych seri­ali których nie da się ocenić bo nie ma jeszcze wszys­t­kich odcinków zwierz nie jest pewien czy jego intu­ic­je okażą się słuszne. Jak wiado­mo pier­wszy odcinek czy pilot seri­alu niekoniecznie jest miar­o­da­jny. Na razie jed­nak poz­na­je­my his­torię czwór­ki bohaterów. Mamy młodego dobrze wychowanego chłopa­ka pow­iązanego z sek­torem bankowym, który właśnie wprowadz­ił się z dziew­czyną do nowego domu i wygląd na to, że czeka go świ­et­lana przyszłość.  Jedynym mroczniejszym ele­mentem jego życia jest ojciec z którym praw­ie nie utrzy­mu­je kon­tak­tów, który zaro­bił niezbyt ucz­ci­we pieniądze i bard­zo zależy mu by syn się tym prob­le­mem zajął. Do tego mamy genial­ną dziew­czynę amerykańsko-kubańskiego pochodzenia. Skończyła Stan­ford, była dziecię­cym geniuszem a ter­az wymyśliła włas­ną walutę – lep­szą od Bit­coinów, która mogła­by zmienić świat gdy­by ktokol­wiek dał jej na to kasę. Na doczep­kę zna­jdzie się jeszcze członek Haitańskiego gan­gu w Mia­mi który zda­je sobie sprawę, że jego pobratym­cy nie prze­jmą władzy nad miastem póki nie zaczną myśleć strate­gicznie. Zaś całą czwórkę ma na oku sfrus­trowany Agent FBI którego rozwód z żoną pozbawi oszczęd­noś­ci życia a który chęt­nie położył by kasę na jakichś niezbyt legal­nie pozyskanych pieniądzach.

60a732f0-6307-11e6-a3a4-933d6436cae6_Screen-Shot-2016-08-15-at-12-17-26-PM

Grzy­wka do góry i Mar­tin nagle jest niepoko­ją­cy

Ser­i­al ma kil­ka plusów. Pier­wszy to pomysł umiejs­cowienia his­torii w Mia­mi. Mia­mi wyda­je się takim miastem do którego fil­mow­cy i twór­cy seri­ali zaglą­da­ją jeszcze sto­sunkowo rzad­ko a które doskonale nada­je się do his­torii, które mają swój krymi­nal­ny rozdzi­ał. Zwłaszcza pomysł by nasz gang­ster należał do gan­gu Haitańskiego jest ciekawym pokazaniem jeszcze innej strony amerykańskiej przestępc­zoś­ci. Niesły­chanie okrut­nej Mia­mi chy­ba nieco bardziej niż Los Ange­les wymusza na twór­cach uznanie wieloet­nicznoś­ci – tak więc wid­zowi od samego początku wątek kubańsko- amerykańskiej rodziny wyda­je się jak najbardziej nat­u­ral­ny i wpisany w kra­jo­braz mias­ta. Jed­nocześnie jed­nak to nadal dobrze rozpoz­nawal­na przestrzeń mias­ta które za dnia żyje biz­ne­sem i tech­nologią a  w nocy nie śpi tylko załatwia swo­je mafi­jne pora­chun­ki na dachach budynków. Zwierz nie zna się aż tak dobrze na geografii społecznej Stanów Zjed­noc­zonych, ale wyraźnie wyczuwa się inną atmos­ferę mias­ta niż np. w przy­pad­ku Los Ange­les. Jed­nocześnie wyda­je się, że widać tu pewną zauważal­ną od jakiegoś cza­su ten­dencję by wyr­wać się z fabuła­mi seri­ali z dwóch najpop­u­larniejszych miast i poszukać jeszcze jakichś miejsc które choć rozpoz­nawalne nie są już całkowicie zagar­nięte przez kole­jne pro­dukc­je i zbiorową wyobraźnię.

gencoin

Pro­gramowanie jest w tym seri­alu najlep­sze ale jest go zde­cy­dowanie za mało

 

Drugim plusem jest jak na razie  postać Izzy Morales – przy­pom­i­na ona trochę wszys­tkie inne bohater­ki seri­ali gdzie to kobi­eta a nie mężczyz­na okazu­je się genial­nym pro­gramistą. Przy­pom­i­na trochę Cameron z Halt and Catch Fire – jest nieprzys­tosowana społecznie, pew­na siebie, zadzior­na ale jed­nocześnie bard­zo zaan­gażowana w to co robi. Co rzecz jas­na w  żaden sposób nie przekła­da się na jej atrak­cyjność dla potenc­jal­nych inwest­orów. Jed­nak tak jak zwierz bez trudu pol­u­bił Cameron tak zapałał sym­pa­tią do Izzie, która na dodatek nie zapom­ni­ała opowiada­jąc o swo­jej nowej wspani­ałej walu­cie wspom­nieć o połowie prob­lemów społecznych traw­ią­cych nasz świat. Nie jest to postać szczegól­nie ory­gi­nal­na ale zwierz lubi takie posta­cie i zawsze z przy­jem­noś­cią patrzy jak zagu­bionym kom­put­erowo człowiekiem w poko­ju jest dla odmi­any mężczyz­na a nie kobi­eta. Z drugiej strony, zwierz chęt­nie zobaczył­by kiedyś pro­gra­mu­jącą dziew­czynę, która wie jak należy się ubrać na roz­mowę o pracę, umie opowiadać laikom o swoich pro­jek­tach i nie jest bun­town­iczką. Choć może nie należy oczeki­wać za wiele na raz i trze­ba się cieszyć że w ogóle pojaw­ił się wątek kobi­et pro­gramis­tek. Oby tylko nie okaza­ło się że jedynym co może ją przy­wró­cić społeczeńst­wu jest facet.

1022startup201605030101updatedjpg-42cc48_765w

Z jed­nej strony haitańs­cy gang­sterzy w Mia­mi to coś ory­gi­nal­nego z drugiej — dlaczego zawsze muszą tam być jacyś gang­sterzy

 

Trze­ci plus to wspom­ni­any na początku Mar­tin Freee­man. Zwierz wciąż jest pod wraże­niem tego akto­ra, który przez wiele lat ukry­wał się trochę po kątach ze swoim tal­en­tem tylko po to by w ostat­nich lat­ach pokazać wszys­tkim, że tak właś­ci­wie nie ma dla niego roli nie do zagra­nia. Tak jak zwyk­le kojarzy się z bohat­era­mi raczej spoko­jny­mi, czy nawet pozy­ty­wny­mi (choć to raczej wyni­ka z niewielkiej zna­jo­moś­ci ról Free­m­ana) tak tu gra postać zde­cy­dowanie paskud­ną. Jego bohater jest głównym złym seri­alu (mimo, że jest Agen­tem FBI) i zaj­mu­je się chodze­niem i strasze­niem ludzi. Wychodzi mu to doskonale co jest ciekawe bo człowiek raczej nie wyobraża sobie Free­m­ana jako kogoś kto może kogokol­wiek przes­traszyć. Nawet w Far­go gdzie w pewnym momen­cie grał prze­cież postać wyjątkowo niemoral­ną nie był szczegól­nie straszny, a właś­ci­wie jego straszność wynikała z prze­cięt­noś­ci i banal­noś­ci zła które reprezen­tował. Jed­nak ten bohater Free­m­ana ma coś co łączy go z jego niemal wszys­tki­mi poprzed­nim rola­mi akto­ra. Otóż widać że to postać która dusi w sobie całą masę gniewu i frus­tracji – której jak może­my się domyślać głównym źródłem jest była żona. Poza tym Free­man to taki śmieszny aktor którego ekra­nowa prezenc­ja bard­zo zależy od grzy­w­ki. Przyk­lepiesz mu grzy­wkę — ot taki ang­iel­s­ki pier­doła przeprasza­ją­cy że żyje, odpowied­nio pod­niesiesz i nagle człowiek zas­tanaw­ia się czy ten wulkan złoś­ci zaraz nie wybuch­nie.

kfslffsdfs

Zwierz Adama Brody’ego nawet lubi choć ma wraże­nie że jego postać jest wyję­ta z jakiegoś wor­ka “prze­ciętne posta­cie seri­alowe”

 

Jed­nak to właś­ci­wie wszys­tkie plusy. Poza tym przy­na­jm­niej na początku ser­i­al jest nud­ny. Kiedy opowia­da nam o inter­ne­towej walu­cie i o tym jak potenc­jal­nie może ona zmienić świat jest nawet ciekaw­ie. Ale twór­cy są przeko­nani, że tak naprawdę jesteśmy tu dla prze­mo­cy i sek­su. Sek­su jest w pier­wszym odcinku zaskaku­ją­co dużo – na tyle dużo że zwierz odniósł wraże­nie, że ktoś próbu­je tu dorów­nać do zasady HBO która nakazu­je raz na dziesięć min­ut odcin­ka wysłać co najm­niej dwie posta­cie do łóż­ka na co najm­niej cztery min­u­ty cza­su ekra­nowego. Ani to szczegól­nie ciekawe, ani potrzeb­ne. Pod­czas trze­ciej w odcinku sce­ny – krę­conej bez pomysłu zwierz doszedł do wniosku, że było­by dużo ciekaw­iej gdy­by pokazano mu więcej pro­gramowa­nia i opowiedziano o inter­ne­towej walu­cie. Czyli inny­mi słowy zaczął się nudz­ić. Dru­ga sprawa to kwes­t­ia prze­mo­cy. Ponown­ie zwierz ma już trochę dość tego, że w niemal każdym seri­alu muszą się pojaw­ić gan­gi które kogoś tor­tu­ru­ją, a ponieważ gang w poprzed­nim seri­alu był bard­zo okrut­ny, to gang w następ­nym musi być z kolei kreaty­wny i przy­palać kogoś pal­nikiem. Zwierz naprawdę się zas­tanaw­ia czy ludzie są aż tak zain­tere­sowani gang­sterką – zwłaszcza że nie ukry­wa­jmy, wszys­tko co było ciekawego do opowiedzenia o orga­ni­za­c­jach przestępczych już sobie opowiedzieliśmy. Do tego zwierz sprawdz­ił, że jed­nym z pro­du­cen­tów seri­alu jest aktor Adam Brody — ogól­nie bard­zo sym­pa­ty­czny, który gra w seri­alu właś­ci­wie główną rolę. Zwierz ma zawsze sporo dys­tan­su do seri­ali pro­dukowanych przez gra­ją­cych w nich aktorów bo zawsze ma wraże­nie, że ostate­cznie najbardziej dba­ją oni o dobrą ekspozy­cję odgry­wanej przez siebie postaci.

startup-crackle-sony-trailer-tv-martin-freeman-acting-awards-casting-advice-backstage.jpg.644x707_q100

Ser­i­al był­by dużo ciekawszy gdy­by więcej cza­su poświę­cono w nim inter­ne­towej walu­cie a mniej różnym knowan­iom czy gang­ster­ce

Tak moi drodzy, nieste­ty – dobra rola Mar­ti­na Free­m­ana nie ratu­je seri­alu który przy­na­jm­niej na początku ma jed­ną pod­sta­wową wadę. Jest nud­ny. A właś­ci­wie gorzej – strasznie przy­pom­i­na coś co się już widzi­ało i każe się zas­tanaw­iać czy na pewno potrzeb­na nam jest kole­j­na pro­dukc­ja w której mniej więcej podob­ny zestaw bohaterów ma mniej więcej podob­ne prob­le­my. Zwłaszcza że jak na razie to ser­i­al śmiertel­nie poważny co nieste­ty nigdy nie odbi­ja się szczegól­nie dobrze na przy­jem­noś­ci czer­panej z oglą­da­nia pro­dukcji. Jeśli nie ma odd­echu widz – a przy­na­jm­niej zwierz- szy­bko się zniechę­ca. Oczy­wiś­cie – jak zwierz wspom­ni­ał – początek seri­alu to jeszcze zde­cy­dowanie za mało by zde­cy­dować o całej pro­dukcji ale jed­nak wyglą­da na to, że nie będzie nowego wielkiego hitu. Co czyni jed­nak zwierza roz­dar­tym bo jak­iś czas temu doszedł do wniosku, że warto oglą­dać Free­m­ana we wszys­tkim w czym gra i ter­az zwierz nie do koń­ca wie co robić dalej. Cóż może poczeka do koń­ca sezonu a potem obe­jrzy sobie tylko sce­ny z frus­trowanym agen­tem FBI – to też jest jak­iś pomysł.

Ps: Zom­bie vs Zwierz powraca­ją! Już pod koniec tygod­nia pier­wszy odcinek czwartego sezonu pod­cas­tu! Jeśli się za nami stęsknil­iś­cie to może­cie otrzeć łzy – już koniec czeka­nia!

3 komentarze
0

Powiązane wpisy