Home Ogólnie Każdy powinien mieć wannę czyli 1071 słów tęsknoty

Każdy powinien mieć wannę czyli 1071 słów tęsknoty

autor Zwierz
Każdy powinien mieć wannę czyli 1071 słów tęsknoty

Kochani od dłuższego cza­su  chci­ałam napisać ten post. To jest post man­i­fest. To jest post w którym zaw­ier­am to w co wierzę. A wierzę, głęboko wierzę, że każde­mu twór­cy potrzeb­na jest wan­na. Bez wan­ny ani rusz.

Musi­cie wiedzieć, że w moim życiu w ostat­nich trzech lat­ach zdarzyło się wiele cud­ownych rzeczy, ale dotknęła mnie jed­na trage­dia. Otóż zmieni­a­jąc miejsce zamieszka­nia, straciłam wan­nę. Mój sza­cowny mąż, zan­im jeszcze został moim mężem zamieszki­wał mieszkanko bez wan­ny i gdy się do niego sprowadz­iłam też ją straciłam. Sprowadza­łam się w sierp­niu więc początkowo nie dostrzegłam co tracę. Ale potem przyszła nasza pier­wsza wspól­na zima i zrozu­mi­ałam, że porzu­ciłam za sobą nie tylko samot­ność i panieńst­wo ale także moją małą słod­ką wan­nę do której człowiek mógł wchodz­ić jedynie z rozmysłem i jedynie na trzeź­wo (wan­na była tak krót­ka i wyso­ka że wyma­gała wymachu nogą, którego nie należy próbować po spoży­ciu).

Wiem, że z punk­tu widzenia higien­icznego czy nawet eko­log­icznego wan­na nie jest szczegól­nie pozy­ty­wnym zjawiskiem. Ale nie o tych dru­gorzęd­nych ele­men­tach związanych z wan­ną dziś będziemy roz­maw­iać. Dziś będziemy mówić o sprawach ważnych. Pier­wsza jest egzys­tenc­jal­na. Są dni kiedy jedyne co moż­na zro­bić ze sobą, ze swoim skołatanym mózgiem, ze swoim zmęc­zonym ciałem i porażoną duszą to wsadz­ić ją do wody. Oso­biś­cie postrzegam to jako moment tęs­kno­ty za tymi cza­sa­mi zan­im wypeł­zliśmy z oceanów na lądy. Ten powrót do domu – do wody, jest taki bez­pieczny, a jed­nocześnie uświadamia nam jak wielkim błę­dem było to całe wyc­zołgi­wanie się przez tysią­cle­cia – to porzu­canie skrzeli, wyk­sz­tał­canie nóg i rąk i jeszcze tej suchej skóry. Człowiek zaczy­na uważać, że wielo­ry­by miały rację kiedy po pros­tu dały sobie spokój z życiem na lądzie i powró­ciły do oceanów. W wan­nie człowiek czu­je się niemal jak taki pier­wot­ny ssak który roze­jrza­wszy się po świecie uznał, że mu się nie chce.

Kto wie, może dlat­ego w kul­turze to wan­na w którym ludzie popeł­ni­a­ją samobójst­wa. Tak wiem, że chodzi o ciepłą wodę, która łagodzi ból, ale jed­nocześnie – może to właśnie w wan­nie ludzie najbardziej dochodzą do wniosku, że wyco­fanie się z życia wcale nie jest takim złym pomysłem. Była­by to jedyne mroczne oblicze tego cud­ownego miejs­ca. Choć może twór­cy zda­ją­cy sobie sprawę, że wan­na jest przestrzenią dla uprzy­wile­jowanych chcieli złagodz­ić fakt, że każdy kto nie ma wan­ny by za nią tęsknił. Poza tym jestem total­nie pew­na, że więk­szość twór­ców piszą­cych o samobój­cach w wan­nach, pławi się w ciepłej wodzie – co pewien czas uzu­peł­ni­anej przez służbę.

Z punk­tu widzenia kul­tur­al­nego wan­na jest kluc­zowa. Nie wygra z nią żaden prysznic. Bo pod prysznicem nie moż­na czy­tać. W wan­nie zaś moż­na. Nie stworzył nikt lep­szych warunk­ów do czy­ta­nia niż wan­na.  Po pier­wsze przed światem zewnętrznym chroni nas naj­grub­sza, niemal nieprzenikalna bari­era – drzwi do łazien­ki. Jeśli łazien­ka nie jest połąc­zona z toaletą może­my tak nie niepoko­jeni (minus posi­adanie małych dzieci) spędz­ić więk­szość życia. Ludzie do osób siedzą­cych spoko­jnie z książką na kanapie pod­chodzą non stop, jed­nak by naruszyć spokój kogoś kto zamknął się w łazience trze­ba zde­cy­dowanie więk­szego i ważniejszego wydarzenia. Po drugie wan­na ofer­u­je relaks ide­al­ny – w ciszy i spoko­ju, bez niewygody ale – z niewidocznym  odmierzaniem cza­su – jeśli nie dole­wamy ciepłej wody, nasz czas – nie agresy­wnie i nie poga­ni­a­ją­co odlicza styg­nię­cie wody. W końcu – wan­na jest przestrzenią która odci­na nas od elek­trycznoś­ci i więk­szoś­ci elek­tron­i­ki (nowe Kin­dle są już nieprze­makalne) co oznacza, że jesteśmy skazani na cud­owne spotkanie z książką w warunk­ach w których nic nam nie przeszkadza. Co praw­da raz na jak­iś czas coś utopimy (w moim przy­pad­ku – jeden tom Dzi­en­ni­ka Brid­get Jones i gru­by tom wywiadów Amerykańskiego Insty­tu­tu Fil­mowego z reży­sera­mi – oba wysus­zone i ter­az tak ład­nie sze­leszczą) ale to doda­je całe­mu dzi­ała­niu poczu­cie życia na krawędzi. Nigdy nie zapom­nę, kiedy jeszcze mieszkałam u rodz­iców i prze­my­całam książkę do poczy­ta­nia w wan­nie (czego abso­lut­nie nie wol­no mi było robić – jeden z tych surowych zakazów który noto­rycznie łamałam).

Ale nie chodzi jedynie o lek­turę. Nie ma lep­szego miejs­ca do zas­tanaw­ia­nia się nad życiem, kul­turą, sensem świa­ta i pop­kul­tur­al­nych tropów niż wan­na. Jasne – wiem, że sporo osób uważa, że najwięk­sze i najlep­sze pomysły przy­chodzą człowiekowi do głowy pod prysznicem. Nie mniej prysznic non stop przy­pom­i­na ci o tym, że czas płynie i płynie woda, jest agresy­wny i głośny. Wan­na rozu­mie. Wan­na stoi i daje biec myślom, tylko w wan­nie człowiek może tak bard­zo odciąć się od świa­ta i od dźwięków (wystar­czy zanurzyć głowę w wodzie) by  w końcu zajrzeć w głąb siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie „Czy Ostat­ni Jedi przy­pad­kiem nie jest najlep­szym filmem z cyk­lu Gwiezd­nych Wojen”.  Serio takiego spoko­ju do myśle­nia jaki daje wan­na nie da wam nic innego poza klasz­torem kon­tem­pla­cyjnym.

Brak wan­ny jest szczegól­nie dotk­li­wy w dni zimne, kiedy człowiek czu­je, że jedynie zanurze­nie całego ciała w wodzie, na nieco dłużej niż chwilę przy­wró­ci mu wiarę w sens ist­nienia. Kil­ka dni temu kiedy lip­iec przez kil­ka dni zamienił się w późny wrze­sień, myśl o tym by wejść do ciepłej wan­ny i odzyskać  wiarę w sens życia stała się tak natręt­na że poważnie rozważałam obdz­wonie­nie zna­jomych posi­ada­ją­cych wan­ny z pytaniem czy mnie nie przyjmą i nie poz­wolą sko­rzys­tać ze swo­jego przy­bytku. Co mnie pow­strzy­mało? Głównie fakt, że myśl ta przyszła mi do głowy koło pier­wszej w nocy a trud­no dzwonić do kogokol­wiek z pytaniem czy poz­woli ci sko­rzys­tać ze swo­jej wan­ny i jeszcze potem utrzymy­wać dalej zna­jo­mość.  Przez chwilę przyszło mi do głowy, że jed­nym z moich najwięk­szych zawodów ostat­niego roku było kiedy pojechałam do Poz­na­nia, mieszkałam w Sher­a­tonie i tam był tylko prysznic. Serio z całego wyjaz­du najbardziej się wtedy cieszyłam na wan­nę.

Tak więc to jest mój tekst – olbrzy­mi tekst poświę­cony mojej wielkiej tęs­kno­cie za posi­adaniem wan­ny. Kiedy jeszcze pisałam moją powieść więk­szość fabuły wymyśliłam wpa­tru­jąc się kafel­ki w mojej łazience,  połowę szkol­nych wypra­cow­ań obmyślałam, gapiąc się na pranie wiszące nad wan­ną w domu moich rodz­iców, myślę, że ter­az, kiedy mam do napisa­nia książkę i jeszcze kil­ka innych pro­jek­tów powin­nam znaleźć jakąś wan­nę z której mogłabym korzys­tać. Może to jest dobry pomysł na biznes – wan­ny do wyna­ję­cia dla twór­ców. Mi by się z pewnoś­cią jakaś przy­dała. Od cza­su kiedy zro­biłam remont w moim dawnym mieszka­niu i zain­stalowałam w niej prysznic stałam się osobą nie posi­ada­jącą żad­nej wan­ny. Cóż za smut­ny stan.

Ps: Tego wpisu nie spon­soru­je żaden pro­du­cent pryszniców, wanien, ani innych armatur łazienkowych. Serio sama z siebie napisałam tekst o tym jak bard­zo chci­ałabym mieć wan­nę.

Ps2: proszę mi nie przysyłać żad­nej wan­ny, nie mam gdzie jej postaw­ić

Ps3: Z drugiej strony wyobraża­cie sobie mieć taką retro wan­nę na środ­ku poko­ju

0 komentarz
0

Powiązane wpisy