Home Ogólnie Wiedźmin na Wiedźmina! czyli o niebezpieczeństwach idealnego castingu

Wiedźmin na Wiedźmina! czyli o niebezpieczeństwach idealnego castingu

autor Zwierz
Wiedźmin na Wiedźmina! czyli o niebezpieczeństwach idealnego castingu

Kiedy Tomasza Bag­ińs­ki po raz pier­wszy wspom­ni­ał o tym, że będzie chci­ał zre­al­i­zować pełnome­trażowego aktorskiego Wiedźmi­na, wiel­bi­cieli tego bohat­era moż­na było bard­zo jas­no podzielić na dwie kat­e­gorie – tych którzy za trzęśli się w prz­er­aże­niu na samo wspom­nie­nie ostat­niej ekraniza­cji i tych którzy zaczęli szukać nowego odtwór­cy roli Ger­al­ta. Dziś będzie  o tym dlaczego zwierz nigdy naprawdę nie należał do żad­nej z grup.

Wiedzmin-31

Do ekrani­zowa­nia Wiedźmi­na zwierz ma bard­zo duży dys­tans. Nie chodzi jedynie o porażkę jaką była ostat­nia pol­s­ka pro­dukc­ja która wzięła bard­zo dobry fil­mowo mate­ri­ał i wszys­tko w nim zmieniła. Zdaniem zwierza prob­lem pole­ga na czymś nieco innym. Otóż zwierz ogól­nie, mimo swo­jego wielkiego wielo­let­niego uwiel­bi­enia dla prozy Sap­kowskiego ( zwierz napisał kiedyś, że nie ma zami­aru się tego wsty­dz­ić, moż­na widzieć wady czy­je­jś prozy i nadal ją bard­zo lubić) uważa że aku­rat nie jest to proza której urok dało­by się prze­nieść na ekran. Fab­u­larnie wiedźmin nie jest szczegól­nie pasjonu­ją­cy i najlepiej wypa­da nawet nie tyle w warst­wie językowej co pewnych, mniej lub bardziej oczy­wistych naw­iązań. Pod tym wzglę­dem tekst Sap­kowskiego jest najz­abawniejszy jako post­mod­ernisty­cz­na gra z dobrze znany­mi ele­men­ta­mi świa­ta fan­ta­sy. Ciekawa tak dłu­go jak dłu­go nie trak­tu­je się jej zbyt poważnie. Zresztą potwierdz­ić może to doświad­cze­nie samego Sap­kowskiego, którego bohater stał się bez porów­na­nia mniej intere­su­ją­cy właśnie w chwili kiedy pis­arz zapom­ni­ał co pisze i zaczął trak­tować swo­jego bohat­era śmiertel­nie poważnie. A ponieważ dziś panu­je moda i atmos­fera na poważne trak­towanie bohaterów i tek­stów fan­ta­sy to ten fil­mowe­mu Wiedźmi­nowi na pewno to nie pomoże.

wiedzmin-2-zabojcy-krolow-edycja-rozszerzona-relacja-prasa_174q1

Inna sprawa jest taka, że Wiedźmin teo­re­ty­cznie goś­cił już w każdym medi­um od fil­mu, przez komiks po grę kom­put­erową. I rzeczy­wiś­cie odniósł sukces jako bohater gry, ale tylko gry. Zwierz oczy­wiś­cie wypowia­da się subiek­ty­wnie (cza­sem trze­ba to pod­kreślić) ale nie było żad­nego innego dobrego wyt­woru kul­tu­ry związanego z inter­pre­tacją wiedźmi­na. Zarówno film, ser­i­al telewiz­yjny, komiks czy gra plan­szowa – wszys­tko to raczej nie budz­iło entuz­jaz­mu. I tak cud­own­ie że gra jest dobra i cieszy ludzi na całym świecie, ale nadal  zwierz ma wraże­nie, że sukces gry pole­ga między inny­mi na grze z kon­wencją. I niekoniecznie musi to oznaczać, że prze­niesie się to na film. Zresztą samo ist­nie­nie gry sprawę fil­mu kom­p­liku­je. Dla graczy his­to­ria z książek będzie zawsze wyglą­dać nieco inaczej cho­ci­aż­by dlat­ego, że poz­nali Triss Marigold przed Yen­nefer, czy doskonale zna­ją Ciri w bard­zo określonej inter­pre­tacji. Pytanie do kogo miał­by być kierowany film- do wiel­bi­cieli gry? Wtedy zapewne źle poczuli­by się z tym wiel­bi­ciele książ­ki. Ale z kolei kierowanie fil­mu do wiel­bi­cieli książ­ki nie ma sen­su, zwłaszcza że w grę gra cały świat a książ­ka mimo kilku wydań zagranicznych nie doczekała się np. pełnego wyda­nia anglo­języ­cznego. Oznacza to, że właś­ci­wie w punkcie wyjś­cia moż­na założyć że będzie więcej osób nie zad­owolonych niż zad­owolonych z pro­dukcji.

28800_c

Jed­nak zwierz właś­ci­wie miał nie o tym. W końcu różnie się his­to­rie toczą i może zwierz zostanie zaskoc­zony jakoś­cią czy pomysłowoś­cią pro­dukcji. Zwierz chci­ał się odnieść do trwa­ją­cych w Internecie cast­ingów do roli Ger­al­ta. Przy czym żeby byo jasne zwierz korzys­ta z tego przy­pad­ku po to by zas­tanow­ić się w ogóle nad fenomen­em fan castin­gu a nie dlat­ego, że ma coś do obsadza­nia tej konkret­nej roli, przez rzesze czeka­ją­cych na ekraniza­cję fanów. Zaczni­jmy od tego, że zwierz sam oso­biś­cie nie przepa­da za dobieraniem aktorów do roli. To znaczy lubi zabawy zupełnie alter­naty­wne jak np. obsadzanie całej Dumy i Uprzedzenia wyłącznie bry­tyjski­mi aktorka­mi czy wyobrażanie sobie kto mógł­by zagrać role ani­mowanych bohaterów Dis­neya w fil­mach aktors­kich. Takie niekoniecznie realne zabawy, które nie ogranicza­ją ani praw­dopodobieńst­wem ani cza­sem zawsze zwierza baw­iły. To swego rodza­ju gra towarzys­ka, która – korzys­ta­jąc z aktorów jako wspól­nej bazy odniesień, pozwala porów­nać swo­je wyobraże­nia na tem­at postaci. To zwierza nawet bawi, głównie dlat­ego, że nie trze­ba prze­j­mować się żad­ny­mi ograniczeni­a­mi, kwes­t­i­a­mi tech­niczny­mi itp. Nie trze­ba się nawet zas­tanaw­iać czy aktor był­by w danej roli dobry, wystar­czy że jest podob­ny, albo prze­ci­wnie zawsze moż­na podać jakieś nazwisko i dorzu­cić uwagę „dobrze zagrał­by wszys­tko”.

wiedzmin-dom-ze-szkla-komiks_1769b

W takiej zabaw­ie zwierz nie widzi nic złego i jak pisał – uważa że właś­ci­wie wyko­rzysty­wanie aktorów pozwala tu stworzyć jakaś płaszczyznę wymi­any wiz­ji bohat­era. Zresztą cza­sem okazu­je się, że dwie oso­by widzą kogoś zupełnie innego i wda­ją się z tego powodu w długie spory. Zwierz nigdy tego nie rozu­mi­ał, bo prze­cież  nasza ide­al­na obsa­da jakiejś roli pasu­je do naszego wyobraże­nia o bohaterze. Inny­mi słowy nikt nie może być w przy­pad­ku takiej gry dobry albo niedo­bry do roli, bo pasu­je oso­bie rzu­ca­jącej jakimś nazwiskiem. To jest właśnie przy­jemne w tego typu zabaw­ie, ze potem nie musimy łapać za słuchawkę i dzwonić do speców od castin­gu, albo sprawdzać czy wybrany przez nas aktor odnosi sukcesy w fil­mach kierowanych do wybranej grupy geograficznej. W grze­takiej korzys­tamy z nazwisk aktorów, bo to zde­cy­dowanie prost­sze niż przyz­nać, że do Ger­al­ta naszym zdaniem najbardziej podob­ny jest pan Czesiek z warzy­w­ni­a­ka na Gró­jeck­iej. Oczy­wiś­cie teo­re­ty­cznie film obsadza­my ale naprawdę to zabawa w „Na ile sposobów moż­na odczy­tać i zin­ter­pre­tować te kil­ka zdań opisu wyglą­du postaci, które zna­jdziesz w książce”.

wiedzmin-600x381

Bywa­ją jed­nak przy­pad­ki które zdaniem zwierza nie mają z tą zabawą wiele wspól­nego i są na swój sposób szkodli­we. Chodzi zwier­zowi właśnie o to co dzieje się w przy­pad­ku Wiedźmi­na gdzie część widzów ogłosiła, że doskon­ałym Wiedźminem będzie Mads Mikkelsen  i bas­ta. Wszys­tko za sprawą jed­nej sesji zdję­ciowej i foto­sów z fil­mu Michael Kohlhaas, którego co praw­da praw­ie nikt nie widzi­ał ale mamy akto­ra z siwy­mi włosa­mi, mieczem przewies­zonym przez ple­cy i to jeszcze do tego na koniu, czyli wszys­tko czego moż­na chcieć i prag­nąć. Zwierz spotkał nie jed­na stronę na której ludzie byli gotowi przysiąc że MIkkelsen jest jedynym słusznym wyborem doroli Ger­al­ta, że to była­by zbrod­nia go nie zatrud­nić. Atmos­fera powoli zaczy­na robić się taka, że gdy­by zwierz był twór­cą naty­ch­mi­ast poczuł­by się niekom­for­towo. Dlaczego? Po pier­wsze zwierz powie wam szcz­erze, że wcale nie jest taki pewny czy aku­rat Mikkelsen  był­by takim dobrym Ger­al­tem. To aktor wyśmien­i­ty ale zde­cy­dowanie lep­iej wychodzi mu granie w fil­mach kam­er­al­nych, oby­cza­jowych, sku­pi­onych na człowieku i jego emoc­jach niż w czymkol­wiek sen­sacyjnym. Najwięk­sze wraże­nie robi wtedy kiedy siedzi i zmienia wyraz twarzy mimo, że człowiek dał­by głowę, że nie poruszył ani jed­nym mięśniem. Do jego najwybit­niejszych ról nie  należą te w zachod­nich pro­dukc­jach gdzie obsadzano go jako złego czy egzo­ty­cznego, ale w fil­mach gdzie był przed­szkolanką, pas­torem czy zakochanym lekarzem na Duńskim dworze. Aktor sen­sacyjny z niego żaden. Nawet w Han­ni­balu był bez porów­na­nia ciekawszy gdy po pros­tu siedzi­ał albo kroił mię­so. Zresztą zwierz zupełnie subiek­ty­wnie powie, że do tego książkowego Ger­al­ta też Mikkelsen taki strasznie podob­ny nie jest.

geralt

Tym co zwierza jed­nak bardziej zniechę­ca do takiego zbiorowego przeko­na­nia, że wiado­mo kto powinien zagrać role jest fakt, że nikt nie wie jaka jest kon­cepc­ja fil­mu i bohat­era w tym filmie. Niko­mu nie trze­ba bowiem chy­ba tłu­maczyć, że to jaki Ger­alt będzie i jaki powinien być bardziej od naszych wiz­ji i wyobrażeń zależy od reży­sera. Może się zdarzyć, że Ger­alt ów nie będzie miał abso­lut­nie nic wspól­nego ze swoim książkowym pier­wow­zorem poza imie­niem a i tak będzie się nam podobał. Może się okazać że reżyser wyobrazi sobie go sobie jako zupełnie inną osobę, starszą, młod­szą, ład­niejszą i brzyd­szą. Zami­ast się nastaw­iać, że spełni nasze wczesne założe­nia – co zawsze niemal prowadzi do rozczarowa­nia, zde­cy­dowanie lep­iej pozostać raczej na poziomie gry towarzyskiej. Zwłaszcza, że praw­da jest taka, że nic nie wiemy. Ani o tym kto się do roli nada­je jak i kto się nie nada­je. Zwierz poda wam przykład który wyda­je mu się bard­zo adek­wat­ny. Kiedy Warn­er Bros ogłosił, że Dok­to­ra Wat­sona w ich ekraniza­cji Sher­loc­ka Holme­sa zagra Jude Law nie jeden widz  jęknął. Jak to Jude Law jako Dok­tor Wat­son? Prze­cież on zupełnie nie wyglą­da. Jak sami wiecie Law sprawdz­ił się doskonale w swo­jej roli. Między inny­mi dlat­ego, że grał bard­zo określoną inter­pre­tację Wat­sona, do której ide­al­nie pasował  i wygląd.

witcher_the_wallpapers_1em i stylem gry.

Zwierz ma nadzieję, że nikt się nie obrazi. Nie chodzi bowiem o jakieś udowad­ni­an­ie, że jest się od kogokol­wiek lep­szym,  ani o potępi­anie zabawy. Raczej o niebez­pieczeńst­wa budowa­nia wśród fanów przeko­na­nia, że oto wspól­ny­mi siła­mi znalazło się ide­al­nego odtwór­cę roli. Zwłaszcza że zapewne Mikkelsen Ger­al­ta nie zagra i ta leg­en­da będzie żyła. Zwierz pode­jrze­wa, że nie jeden fan wychodząc z sean­su jęknie „Och gdy­by tylko dali rolę Mikkelsenowi” będąc abso­lut­nie pewnym, że było­by lep­iej. Prob­lem w tym, że nasze wyobraże­nia o tym jak aktor poradz­ił­by sobie z rolą nie koniecznie muszą stać się rzeczy­wis­toś­cią. Dlat­ego lep­iej pochodz­ić do takich jedynych właś­ci­wych cast­ingów z olbrzymim dys­tansem. I z otwartym sercem do wiz­ji reży­sera. Która to ostate­cznie potrafi zade­cy­dować o wszys­tkim i kto wie jak dzi­wne nazwisko wyda się nam w przyszłoś­ci jedynym słusznym w kon­tekś­cie roli Ger­al­ta. Zwłaszcza że zwierz zawsze myśli z rados­nym drże­niem o wszys­t­kich aktorach których jeszcze nie odkryliśmy, nie zauważyliśmy, nigdy nie pomyślelibyśmy o nich w tym kon­tekś­cie. To jest dopiero prawdzi­wa zabawa – odkryć nowego akto­ra, zobaczyć jak tworzy rolę i prze­j­mu­je nasza wyobraźnię. Kiedy zwierza pyta­ją kto jest jego typem do gra­nia Wiedźmi­na zwierz odpowia­da bez zas­tanowienia że Jason Isaacs, ang­iel­s­ki aktor znany z roli Lucjusza Mal­foya w Har­rym Pot­terze. Zwierz pomyślał o nim w tym kon­tekś­cie między inny­mi dlat­ego, że aktor ide­al­nie pokazu­je pog­a­rdę, umie się krzy­wo uśmiechać i wszyscy wiemy jak wyglą­da w białej peruce. I jeśli zwierz miał­by z kimś grać w towarzyską wiedźmi­nową grę może was zapewnić ze wymieni to nazwisko. I nie będzie w tym nic złego póki zwierz nie zacznie myśleć o tej roli tylko w kon­tekś­cie jed­nego akto­ra. I nie wyciąg­nie tele­fonu do reży­sera by przekon­ać go że taki cast­ing albo żaden. Choć może… w końcu to była­by roz­mowa kra­jowa.

Ps: Zwierz jest na Seri­alkonie i pozostanie tu cały week­end a to oznacza że nie może­cie się spodziewać recen­zji Jes­si­cy Jones wcześniej niż we wtorek/ środę.

28 komentarzy
0

Powiązane wpisy