Home Ogólnie Wszystkie jesteśmy w zagrożonej ciąży

Wszystkie jesteśmy w zagrożonej ciąży

autor Zwierz
Wszystkie jesteśmy w zagrożonej ciąży

Kiedy ktoś mnie zapy­ta dlaczego stra­jku­ję powiem że robię to dla 1812 kobi­et. Tyle przeprowad­zono w zeszłym roku legal­nych abor­cji w Polsce. Zgod­nych z obow­iązu­jącą ustawą. 1812 his­torii. 1812 tragedii. 1812 pod­ję­tych wyborów.

W Polsce legal­na abor­c­ja nie jest pros­ta. Nie jest zastępczą antykon­cepcją. Nie jest sposobem na pozby­cie się skutków błęd­nych życiowych decyzji. Nie jest dostęp­na od ręki. Nie jest wykony­wana masowo. Nie jest dostęp­na na życze­nie. Nie jest dla wszys­t­kich. Nie jest dostęp­na w każdym mieś­cie. Nie jest przy­jem­na. Nie jest szy­b­ka. Nie jest spraw­na. Nie jest częs­ta.

W Polsce legal­na abor­c­ja oznacza sytu­ację kryzysową. Życie kobi­ety jest zagrożone. Płód nie przeży­je poza ciałem mat­ki albo jest nieuleczal­nie chory. Ciąża jest wynikiem gwał­tu. a pra­wo nie uzna­je kara­nia kobi­ety za to, że została zgwał­cona. Innych opcji nie ma. Żad­nego rozwiązłego sty­lu życia, niechę­ci do łączenia pra­cy i posi­ada­nia potomst­wa, strasznego gen­deru. Wiele z tych kobi­et chci­ało mieć dziecko. Tylko wiz­y­ta u lekarza, przeprowad­zone badanie, diag­nos­ty­ka poz­wolą stwierdz­ić ciążę zagraża­jącą życiu, uszkodze­nie pło­du. By lekarz zde­cy­dował że nie może pomóc trze­ba do niego pójść. Cza­sem trze­ba do niego częs­to wracać. Tego się nie robi jak się nie chce mieć dziec­ka.

W Polsce legal­na abor­c­ja to częs­to dro­ga przez piekło. Trze­ba znaleźć odpowied­niego lekarza który nie będzie się bał na nią skierować. Trze­ba znaleźć szpi­tal który nie będzie się bał tego skierowa­nia uznać. Trze­ba znaleźć lekarza który się zde­cy­du­je na przeprowadze­nie zabiegu. Trze­ba znieść komen­tarze i oce­ny per­son­elu medy­cznego. Trze­ba w końcu  prze­jść przez sam zabieg – częs­to trau­maty­czny, trze­ba wró­cić do domu, trze­ba o tym opowiedzieć. Trze­ba mil­czeć. Trze­ba zro­bić mnóst­wo rzeczy, które obciąża­ją psy­chikę. Trze­ba wró­cić do życia.

W Polsce legal­na abor­c­ja to częs­to trau­ma. Trau­ma związana z fak­tem, że gwałt ma swo­je dal­sze kon­sek­wenc­je i zmusza kobi­etę do moral­nych wyborów. Trau­ma związana z infor­ma­cją że wyczeki­wane dziecko jest zbyt chore by żyć. Trau­ma związana z infor­ma­cją że sytu­ac­ja jest tak niebez­piecz­na że zagrożone jest życie kobi­ety. Trau­ma wynika­ją­ca z tego, że nie wiado­mo jak zareagu­je mąż, rodz­i­na, zna­jo­mi. Trau­ma z której leczyć się będą nieliczne kobi­ety. Bo w obec­nej atmos­ferze trud­no się przyz­nać, że trau­ma jest, trud­no  o tym opowiedzieć.

W Polsce legal­na abor­c­ja częs­to nie kończy dra­matu. Prze­ci­wni­cy jakiejkol­wiek ter­mi­nacji ciąży mogą twierdz­ić że jesteś morder­czynią. Obie strony sporu mogą pokazy­wać zdję­cia two­jego dziec­ka. Może będziesz zmus­zona opowiedzieć o tym jak cię potrak­towano w medi­ach. Może his­torię two­jego wyboru będą przeinaczać akty­wiś­ci  i poli­ty­cy w swoich dyskus­jach.

W Polsce legal­na abor­c­ja nie kończy prob­le­mu. Może się okazać że posi­adanie dziec­ka w twoim przy­pad­ku nigdy nie będzie możli­we. Może się okazać że masz połowę szans urodz­ić dziecko zdrowe albo chore. Może się okazać że już nigdy nie będziesz chci­ała mieć dzieci strau­maty­zowana gwałtem. Może się okazać że miałaś tylko kilka­naś­cie lat  i nie wiado­mo co z tobą będzie.

W Polsce legal­na abor­c­ja pode­j­mowana jest w niewielu przy­pad­kach. Nie robi się tego pros­to. Częs­to to obciąże­nie dla mat­ki. Dla lekarza. Dla całej rodziny. Dla zna­jomych. Za każdą taką his­torią musi stać dra­mat. Bez dra­matu w Polsce legal­nie abor­cji nie da się przeprowadz­ić. Taka jest praw­da. Żeby w Polsce legal­nie usunąć ciążę najpierw musisz stanąć oko w oko z prawdą – dobrego zakończenia nie będzie. W Polsce legal­na abor­c­ja pojaw­ia się rzad­ko. Tak rzad­ko że kiedy patrzymy na te cyfrę widz­imy tylko jed­no. Prawdę o tym ile niele­gal­nych abor­cji wykonu­je się w Polsce.

W Polsce legal­na abor­c­ja jest poszanowaniem pod­sta­wowych praw człowieka. Tylko tyle. Nie jest zwycięst­wem lewicowych poglądów. Nie jest prze­jawem myśle­nia prze­ci­wko koś­ciołowi katolick­iemu. Nie jest typowym prze­jawem naszej współczes­nej wiedzy medy­cznej. Nie jest prze­jawem współczes­nego myśle­nia o prawach kobi­et. Jest tylko poszanowaniem pod­sta­wowych praw człowieka. W tym prawa do życia.

Kobi­ety protes­tu­jące wczo­raj i jutro częs­to mówią o praw­ie wyboru. Jed­nak pra­wo wyboru jest dla mnie argu­mentem który jest najważniejszy gdy mówimy o abor­cji jako takiej. Jestem zda­nia, że każ­da kobi­eta powin­na mieć pra­wo do wyboru czy chce czy nie chce urodz­ić. Jestem zwolen­niczką lib­er­al­iza­cji prawa abor­cyjnego. Jestem zda­nia, że tu wybór odgry­wa kluc­zową rolę.  Ale nie mówimy o lib­er­al­iza­cji. Mówimy o obow­iązu­ją­cym praw­ie.  Bo prze­cież w ustaw­ie tak naprawdę nie ma żad­nego zdarzenia które nie było­by tragedią.

To co jest w ustaw­ie to uznanie prawa do tragedii. Uznanie, że są sytu­acje w życiu w którym nic nie moż­na zro­bić tylko się odsunąć i dać kobiecie samej jako nieza­leżnej poin­for­mowanej przez lekarza jed­nos­tce – pod­jąć decyzję jak w obliczu tej wielkiej tragedii się zachowa. Wyni­ka to z ludzkiego human­iz­mu. Zrozu­mienia, że cza­sem nie ma dobrego rozwiąza­nia, że dobrze już było, że ter­az zosta­je tylko kobi­eta i jej trage­dia.  Wobec której nie może­my nic zro­bić tylko wspier­ać ją w jej decyzji. To nie jest przepis najlep­szy czy odpowiada­ją­cy na wszys­tkie prob­le­my. Ale uzna­ją­cy, że cza­sem nawet państ­wo nie może powiedzieć co należy zro­bić. To poszanowanie naszego prawa jako jed­nos­t­ki – człowieka, oby­wa­tela, kobi­ety – które­mu nikt nie może nakazać np. ryzykować życiem.

Chci­ałabym kiedyś być na demon­stracji która mogła­by pra­wo abor­cyjne w Polsce zmienić tak, że kobi­eta mogła­by być pew­na że decy­du­je o swoim ciele. Ale pewnie wiele, wiele lat minie zan­im zna­jdę się na takiej demon­stracji pod Sejmem. Dziś jed­nak nie mówimy o lib­er­al­iza­cji. Ten pro­jekt ustawy przepadł. Chcąc nie chcąc zami­ast prosić o więcej praw musimy bła­gać o to by nie zabier­a­no nam tych które już mamy. To nie jest wiel­ka dyskus­ja o moral­noś­ci abor­cji w każdym przy­pad­ku. To jej mały wycinek doty­czą­cy tylko najbardziej drasty­cznych przykładów. Dlat­ego oso­by o bard­zo różnych poglą­dach na abor­cję tu częs­to mówią jed­nym głosem.

Mam kil­ka zas­trzeżeń do stra­jku i uważam, że powin­no się o nich mówić. Choć wolałabym mieć więcej cza­su, więcej infor­ma­cji, lep­szą orga­ni­za­cję. Chci­ałabym byśmy mogły się lep­iej zrozu­mieć, dłużej poroz­maw­iać, dotrzeć do kobi­et poza Inter­netem. Przekazać jak najsz­er­szej grupie, że pójś­cie na demon­strację nie oznacza, że popierasz abor­cję w każdej sytu­acji. Nie oznacza, że musisz mieć iden­ty­czne poglądy jak kobi­eta sto­ją­ca obok ciebie. Nie znaczy, że nie możesz roz­maw­iać ze swo­ją bard­zo wierzącą koleżanką. Ale mimo wąt­pli­woś­ci będę jutro stra­jkować by te 1812 kobi­et miało pra­wo do swo­jej wielkiej tragedii. Do swo­jego życia. Do swo­jego wyboru. Dlat­ego, że wszys­tkie jesteśmy w tym kra­ju w zagrożonej ciąży Każ­da z nas jest jed­ną z tych 1812. Żyje­my w kra­ju znanym z Sol­i­darnoś­ci. I ter­az na czas na sol­i­darność.

2 komentarze
0

Powiązane wpisy

2 komentarze

Czarny protest i białe rękawiczki - Życie wkurzonej 06/10/2016 - 10:25 am

[…] I to jest właśnie gwóźdź pro­gra­mu – przeko­nanie, że kobi­eta w momen­cie zajś­cia w ciążę nie ma już nic do powiedzenia, a jeśli myśli o abor­cji, to w kon­tekś­cie beztroskiego wypadu do klini­ki między kawką a lunchem. Ide­al­nie ujął to Zwierz Pop­kul­tur­al­ny: […]

Furia! Czarny Piątek w Krakowie | Zachwyty i narzekania 31/03/2018 - 8:30 pm

[…] Zaostrze­nie ustawy spowodu­je, że ubo­gie kobi­ety będą rodz­iły niepełnosprawne dzieci, przez co wpad­ną w jeszcze więk­szą nędzę, że kobiecie zostanie ode­brane pra­wo do decyzji o tym czy jest w stanie zmierzyć się z wychowaniem niepełnosprawnego dziec­ka albo czy ma tyle psy­chicznej siły, by znieść ciążę, która nie skończy się „szczęśli­wym rozwiązaniem”. Wprowadze­nie tego pro­jek­tu, to wchodze­nie z buta­mi w czy­jeś sum­ie­nie. Całkowite ode­branie prawa do decyzji, które już ter­az jest moc­no ogranic­zone. O tym wszys­tkim mądrze i dobrze pisze Kasia Cza­j­ka z blo­ga Zwierz Pop­kul­tur­al­ny w tekś­cie „Wszys­tkie jesteśmy w zagrożonej ciąży”. […]

Comments are closed.