Home Ogólnie Jak zaśpiewać powieść epistolarną czyli zwierz o Daddy Long Legs

Jak zaśpiewać powieść epistolarną czyli zwierz o Daddy Long Legs

autor Zwierz
Jak zaśpiewać powieść epistolarną czyli zwierz o Daddy Long Legs

Jakieś wie­ki temu zwierz pole­cał wam stronę Broad­way HD gdzie za drob­ną opłatą moż­na oglą­dać albo poje­dyncze musi­cale i sztu­ki teatralne albo wykupić abona­ment dają­cy dostęp na miesiąc. Nieste­ty brz­mi to nieco lep­iej niż sprawdza się w rzeczy­wis­toś­ci (nowoś­ci z Broad­wayu raczej nie zobaczy­cie) ale cza­sem moż­na znaleźć prawdzi­wą perełkę. Jak musi­cal Dad­dy Long Legs. O którym zwierz wam dziś napisze.

Być może będąc dzieć­mi natrafil­iś­cie na wydawaną w kosz­marnie brzy­d­kiej serii „Klasy­ka” książkę „Tajem­niczy Opiekun”. Zwierz nie tylko natrafił ale dostał dodatkowo od swo­jej kochanej rodzi­ciel­ki zapewnie­nie że książ­ka na pewno mu się spodo­ba. Mat­ka rodzi­ciel­ka miała rację, książ­ka na pewien czas stała się ulu­bioną powieś­cią zwierza – głównie ze wzglę­du na fakt że przez więk­szość cza­su opisy­wała codzi­enne życie bohater­ki wysłanej na stu­dia przez bogat­ego filantropa. Filantrop ów miał zaś tylko jed­no życze­nie by bohater­ka pisała do niego reg­u­larnie opowiada­jąc o swoim życiu. Kiedy zwierz czy­tał książkę po raz pier­wszy jakoś nie domyślił się od razu tożsamoś­ci owego tajem­niczego opieku­na – co dodawało dodatkowy emocji lek­turze. Nieste­ty dru­gi tom – opar­ty na podob­nym pomyśle – „Kochany Wrogu” który z kolei był zbiorem listów wysyłanych przez przy­jaciółkę bohater­ki nie wypadł już tak dobrze. W każdym razie zwierz kochał tą książkę bard­zo, tak bard­zo że kiedy dowiedzi­ał się, że są dwie ekraniza­c­je (jed­na jeszcze niema dru­ga z 1955) to postanow­ił ich nie oglą­dać bo tak dobrze wiedzi­ał jak powin­ni wyglą­dać bohaterowie, że nie chci­ał sobie tej wiz­ji zburzyć.

 

Kiedy musi­cal pokazano na żywo (poza teatrem w ramach trans­misji) oglą­dało go jakieś 150 tys. osób — równowartość 10 tygod­ni wyprzedanych spek­tak­li. Takie jest zain­tere­sowanie musi­calem jak się je pokaże na świecie

 

Kiedy zwierz dowiedzi­ał się, że ist­nieje musi­cal na postaw­ie powieś­ci był nieco zaskoc­zony. Powieść skła­da się wyłącznie z listów wysyłanych przez bohaterkę (po lat­ach zwierz z zaskocze­niem dowiedzi­ał się, że nie miała ona na imię Aga­ta ale Jerusha – zwierz się trochę nie dzi­wi tłu­mac­zowi, że pod­mienił imię. Zwłaszcza że to książ­ka z 1912 tzn. tłu­mac­zono ją kiedy obow­iązy­wały inne zasady co do imion i nazw włas­nych w tłu­maczeni­ach). Trud­no sobie wyobraz­ić musi­cal – który na dodatek chce wyko­rzys­tać roman­ty­czną stronę całej tajem­ni­cy (zwierz robi tu wiel­ki SPOILER ale w powieś­ci moż­na się domyślić – o ile się nie ma dziesię­ciu lat – że tajem­niczym opiekunem Agaty jest wujek jej przy­jaciół­ki który pojaw­ia się zaskaku­ją­co częs­to w życiu bohater­ki) – śpiewany tylko przez jed­ną stronę. Do tego powieść obe­j­mu­je kil­ka lat studiów dziew­czyny, więc trze­ba jakoś pokazać upływ cza­su. Trud­no też na sce­nie pokazać wszys­tkie miejs­ca do których przenosi się akc­ja. To znaczy moż­na, ale zwierz wiedzi­ał, że to nie jest wiel­ki musi­cal tylko taki mały — kam­er­al­ny Ogól­nie – zwierz miał poważne wąt­pli­woś­ci czy cokol­wiek z tego da się prze­nieść na scenę.

 

Musi­cal doczekał się wielu wer­sji na całym świecie w tym japońskiej

Zwierz powie wam od razu. Jest zach­wycony. Udało się zro­bić musi­cal na pod­staw­ie powieś­ci epis­to­larnej, co nie jest proste. Co wymyślono? Przede wszys­tkim to rzeczy­wiś­cie przed­staw­ie­nie niesły­chanie kam­er­alne. Jed­na sce­na. Kil­ka skrzyń, z których bohater­ka wyj­mu­je niezbędne do kole­jnych scen stro­je i rek­wiz­y­ty. Do tego tylko dwo­je aktorów – Ona i On. Ona chodzi po swoim poko­ju wśród rozłożonych skrzyń (które jeśli tylko trochę wysil­imy wyobraźnię mogą być łóżkiem w kwa­terze stu­den­t­ki, górą na uroczej farmie albo chod­nikiem w Stanach), On siedzi w gabinecie wśród książek, przy­czepi­a­jąc do półek kole­jne listy z który­mi coraz trud­niej mu się rozs­tać. Cza­sem śpiewa tylko ona, cza­sem śpiewa­ją obo­je. Jed­nocześnie do tych listów które znamy z powieś­ci dodano jeszcze istot­ny ele­ment. Po pier­wsze – te listy które nasz coraz bardziej zakochany w dziew­czynie filantrop chci­ał­by napisać ale się pow­strzy­mu­je. Po drugie – jego reakc­je na to co pisze do niego dziew­czy­na. To dobry zabieg, bo trze­ba przyz­nać – o ile  w powieś­ci jakoś by uszło, że w ogóle nie znamy bohat­era o tyle musi­cal bez tego ele­men­tu wypadł­by bla­do no i romans był­by chy­ba trochę trud­ny do zaak­cep­towa­nia. Albo inaczej – trud­no było­by przeżyć te wszys­tkie emoc­je.

 

Zwierz zawsze jest pod wraże­niem jak niewiele trze­ba by na sce­nie widz mógł zobaczyć co tylko zechce mu pokazać reżyser

 

Dodatkowym plusem musi­calu jest fakt, że udało się zachować dwie cechy ory­gi­nału. Po pier­wsze, książ­ka o młodej Aga­cie Abbott która z sie­ro­ciń­ca trafiła na wyższą uczel­nię była dość postępowa. Musi­cal nie kon­cen­tru­je się tylko na roman­sie, bohater­ka marzy o pisa­niu powieś­ci ale i o refor­mowa­niu sie­ro­cińców tak by nikt nie miał podob­nych przeżyć co ona. Jed­nocześnie kil­ka razy narze­ka że niedo­bry to kraj w którym taka dziew­czy­na jak ona nie ma prawa gło­su. Poza tym musi­cal jest zabawny. I to zabawny w bard­zo dow­cip­ny sposób – bez żad­nych gagów czy potyka­nia się na skórce od banana. Wszys­tko zasadza się tu na grze aktorskiej – sce­ny w których bohater czy­ta opis samego siebie w liś­cie od Agaty jest prze­cu­d­owny. Dow­cip jest zresztą tym co nieste­ty zupełnie zni­ka jeśli zami­ast posłuchać obe­jrzy­cie musi­cal. Umknie wam cala zabawa.

 

Muzy­cznie musi­cal nie jest wybit­ny ale świet­nie się go oglą­da, spek­takl na stron­ie jest zapisem spek­tak­lu który był trans­mi­towany na żywo. Ale nie nikt się nie myli :)

No właśnie zwierz zachę­ca was do obe­jrzenia musi­calu jeszcze z jed­nego powodu. To jest taka sztu­ka która nieste­ty kom­plet­nie nie radzi sobie kiedy zostanie tylko pły­ta z piosenka­mi. Nie są one wybitne (zwier­zowi bard­zo podo­ba się jed­na – w której Aga­ta wymienia wszys­tko czego jeszcze nie wie, skarżąc się że to co inni uważa­ją za oczy­wiste dla niej – dziew­czyny z sie­ro­ciń­ca jest zupełną nowoś­cią) i mogą się trochę zle­wać. Kiedy oglą­da się musi­cal na sce­nie, to ta pow­tarzal­ność melodii nie nuży a fakt, że oglą­damy coś kam­er­al­nego, dow­cip­nego i roman­ty­cznego spraw­ia, że nie musimy jakoś bard­zo dużo wyma­gać od musi­calu pod wzglę­dem innowa­cyjnoś­ci czy zróżni­cow­a­nia piosenek. To nie jest zły musi­cal pod wzglę­dem muzy­cznym ale zwierz nie będzie was przekony­wał że to dzieło wybitne. Ale jako spek­takl sprawdza się doskonale i nawet zwierza nie za bard­zo dzi­wi, że trafił na Broad­way HD jako nagrany spek­takl. Bo to dokład­nie taka sztu­ka której nie moż­na niko­mu opowiedzieć – trze­ba zobaczyć. Nie trwa dłu­go (jak na musi­cal) bo zaled­wie dwie godziny z kawałkiem. Doskon­ały na jed­no popołud­nie.

 

Zwierz nie pisał­by o jed­nej bard­zo konkret­nej stron­ie gdy­by dało się musi­cal obe­jrzeć inaczej — ale jak na razie to nasze jedyne źródełko

Do tego trze­ba powiedzieć, to dobry spek­takl by przy­pom­nieć sobie jak różnorod­nym gatunkiem są musi­cale. Dla wielu czytel­ników musi­cale kojarzą się pewnie głównie z duży­mi obsada­mi, wielki­mi deko­rac­ja­mi i nuta­mi wycią­gany­mi pod niebiosa. Tym­cza­sem kam­er­al­nych musi­cali – zwłaszcza poza Broad­wayem jest całkiem sporo a ciekawych pomysłów na to o czym jeszcze moż­na w ten sposób opowiedzieć nie braku­je. Tak więc jeśli chce­cie trochę zmienić swo­je zdanie odnośnie tego jak wyglą­da musi­cal to zwierz bard­zo pole­ca – powin­niś­cie się dobrze baw­ić. Jeśli lubi­cie kome­die roman­ty­czne – też. Ogól­nie to jest dobry spek­takl który zostaw­ia uśmiech na twarzy. A jak zatęskni­cie to jest cała ścież­ka dźwiękowa na Spo­ti­fy. Zwierz musi tu uprzedz­ić, że nieste­ty spek­tak­le na Broad­way HD zakłada­ją że zna­cie ang­iel­s­ki więc są bez napisów. Zdaniem zwierza ten aku­rat musi­cal nie powinien wam spraw­ić więk­szej trud­noś­ci bo aktorzy mówią wyraźnie i nie ma takich piosenek które trze­ba przesłuchać trzy razy by zrozu­mieć o co chodz­iło. Słown­ict­wo też nie jest szczegól­nie trudne – nikt tu nie omaw­ia poli­ty­ki fiskalnej Stanów Zjed­noc­zonych jak to robią niek­tóre musi­cale.

 

Co ciekawe, twór­com udało się jakoś tak opowiedzieć tą retro his­torię, że w ogóle nie czuć po niej że oglą­damy opowieść jed­nak z bard­zo innych cza­sów

 

Jeśli założy­cie kon­to na Broad­way HD a jeszcze nigdy tam nie byliś­cie to zwierz pole­ca wam jeszcze koniecznie obe­jrzeć She Loves Me (zna­jdziecie recen­zję tego przed­staw­ienia na blogu) – to pier­wszy duży spek­takl musicalowy na Broad­wayu który zare­je­strowano na żywo. Otwier­a­jąc nowo­jorskie sce­ny na nowe cza­sy i możli­woś­ci. To także urocza i roman­ty­cz­na his­to­ria, więc może­cie sobie zro­bić mara­ton. Zwłaszcza że miesięczny dostęp do spek­tak­li kosz­tu­je 10 dolarów, a wypoży­cze­nie jed­nego spek­tak­lu na dwa dni tylko 8. Zwierz przeliczał po nieko­rzyst­nym kur­sie i wyszło mu, że taki spek­takl to ok. 30 zł. To nie jest bard­zo dużo. Na pewno nie jest dużo jeśli pomyślimy, że poza wycieczką do Nowego Jorku nie mamy dużo więcej możli­woś­ci oglą­da­nia takich spek­tak­li. To tyle na dziś. Zwierz bieg­nie obe­jrzeć Romeo i Julię z Orlan­do Bloomem. Kiedyś pokazy­wano w Polsce ale zwierz się nie zała­pał. A tu proszę jest na jego włas­nym pry­wat­nym lap­topie.

Ps: Wró­cił ser­i­al Younger. Zwierz musi wam wyz­nać, że to chy­ba jedyny ser­i­al z którym ma tak, że jak się kończy ten dwudziestomin­u­towy odcinek to zwierz jest tak bard­zo zaw­iedziony, że nie ma więcej. Niby głupot­ka a jak wcią­ga.

18 komentarzy
0

Powiązane wpisy