Home FilmZPOPK Short: W ukryciu

ZPOPK Short: W ukryciu

autor Zwierz

Postanowiłam, że część moich krótkich opinii o filmach i serialach, które umieszczam na Facebooku, będzie trafiała na Bloga w formcie, który nazywam ZVZ Short. To nie są równorzędne recenzje i teksty – to krótsze polecajki, teksty, które mają objętość (oraz często głębię) postu na FB. Robię to by teksty nie przepadły i żeby osoby, które szukają mojej opinii tylko na blogu miały taką opcję. Mam nadzieję, że sekcja ZVZ Short się wam spodoba.

Mam dla was polecajkę filmową. Chodzi o film „W Ukryciu”, który trafił do naszych kin 13.02 (a byłam pewna, że w ogóle nie trafi ale dystrybucję zapewniło Tongariro Releasing ). Film rozgrywa się w latach dziewięćdziesiątych. To historia młodego policjanta, który bierze udział w akcjach, mających łapać na gorącym uczynku gejów, którzy uprawiają seks w toaletach centrów handlowych. Chłopak służy za przynętę, sprowadza panów do toalet gdzie po chwili zostają aresztowani. Problem w tym, że nasz bohater sam zmaga się ze swoimi niejednoznacznymi uczuciami i pożądaniem.

To jest z jednej strony klasyczny film – bo stawia w centrum homofobię społeczeństwa, takie szukanie siebie i napięcie wynikające pomiędzy tym co się robi a własną tajemnicą. Wszystko zaś jest osadzone w latach dziewięćdziesiątych kiedy w czasie epidemii AIDS ta homofobia jest jeszcze osadzona w strachu.

Z drugiej, jest w nim miejsce także na zrozumienie, jakiś spokój czy radość, które pojawia się gdy napięcie opada. Zwłaszcza, gdy nasz bohater spotyka przypadkowego mężczyznę, z którym nawiązuje nić porozumienia, która może przerodzić się w coś więcej. Jednocześnie – zastosowano w filmie ciekawy zabieg pokazywania nam perspektywy i życia wewnętrznego bohatera – przeskakując na zupełnie inne zdjęcia. Bardzo mi się podoba takie wykorzystanie kamery.

Film opiera się w dużym stopniu na głównych rolach. Świetny jest Tom Blyth – zwłaszcza gdy pokazuje napięcie kogoś kto w żadnym momencie swojego życia nie czuje się swobodnie. Naprawdę robi się z niego taki dobrze wszechstronny aktor – bo niewielu aktorów tak bez wysiłku przechodzi między komedią romantyczną Netflixa i raczej niszowym queerowym filmem. Towarzyszy mu Russell Tovey, który mocny elementem każdej queerowej historii w której się pojawi.

To nie jest film zmieniający życie ale to takie porządne kino, z dobrze napisanymi bohaterami, dobrze przemyślanym konfliktem i chemią między aktorami, która wypełnia luki. Cieszę się, że film wchodzi w Polsce do dystrybucji ale robi to trochę cichaczem więc można przegapić.

A i jeszcze jeden olbrzymi plus – ten film trwa 90 minut i ma historię na 90 minut. Boże jak ja tęskniłam za takimi filmami. Takimi, które potrafią swoją historię opowiedzieć w skoncentrowany sposób. Uwielbiam filmy na półtorej godziny.

Powiązane wpisy