8
Obejrzałam do końca nowy sezon „Scrubs” i zastanawiałam się, co jest nie tak skoro wszystko jest ok. Znaczy, ci sami aktorzy co kiedyś, to samo połączenie wzruszających i dowcipnych wątków, w sumie – jakby niewiele się zmieniło od tego serialu, który bardzo lubiłam. A jednocześnie kiedy sezon się skończył pomyślałam „coś jest nie tak”. No i w końcu mnie olśniło. Scenarzysta i twórca serialu Bill Lawrence pisze swoich bohaterów w podobny sposób jak czynił to dwadzieścia lat temu. W podobny sposób konstruuje też odcinki.
Tylko, że pierwsze sezony „Scrubs” miały – w zgodzie z tradycją ogólnodostępnej telewizji – ponad dwadzieścia odcinków. Rzeczy działy się powoli, bo mogły się dziać powoli, nie trzeba było pakować wiele fabuły i akcji do odcinka, bo sezon miał ich sporo. Kiedy jednak ten sam rodzaj pisania przełożymy na sezon, który ma tylko dziewięć odcinków, dostajemy coś co jest niekoniecznie satysfakcjonujące.
Serial jest jednocześnie zbyt mało dynamiczny i próbuje obskoczyć zbyt wiele wątków. Mało co ma szansę się rozwinąć i wybrzmieć. Nowi bohaterowie nie mogą się nam w pełni przedstawić bo zanim zdążymy ich rozróżnić – już znikają. Tak naprawdę te dziewięć odcinków, które stanowią cały pierwszy sezon, to dopiero otwarcie na cokolwiek ciekawszego. Sezon kończy się dokładnie w momencie, w którym czujemy, że się rozpędza.
To prowadzi mnie do refleksji, że pewnego rodzaju serialowej narracji nie da się przełożyć na ten upowszechniony format krótkich sezonów. Jak nie raz powtarzałam – jest ciekawym, że streamingi nie są w stanie stworzyć długich, popularnych seriali komediowych w formacie klasycznego sitcomu. Bo ten rodzaj serialu wymaga by spędzić z bohaterami dużo czasu. Poznać ich, polubić, przywiązać się do nich jak do realnych znajomych. Nie da się tego zrobić przy krótkich sezonach i nieregularnej dystrybucji.
W każdym razie „Scrubs” są lepsi niż myślałam, że będą ale też pokazują, że miejsce takiej produkcji było w klasycznej telewizji, która operowała klasyczną ramówką. Jestem ciekawa, czy ktoś się zorientuje i przy kolejnym sezonie (jeśli powstanie) da twórcy więcej odcinków.
